bezportek
13.09.08, 01:45
Na amerykanskim rynku, dokad wiekszosc tych samochodow ma trafic,
BMW z trudem, kurczowo trzyma sie brzytwy. Mimo fantastycznych
wydatkow na reklame, nie da sie ukryc coraz wiekszej awaryjnosci,
typowo niemieckiej, bezuzytecznej elektroniki, a co najwazniejsze -
czynnika obciachu. Dla mezczyzny ponizej 60-ki pokazac sie w BMW to
wstyd i hanba. Tylko co dojrzalsze damy i, oczywiscie, metroseksy z
lewackiego Hollywood jeszcze nabieraja sie na teutonski blaszak. A i
w tej grupie, niezawodnosc Lexusa znajduje duzo wiecej zwolennikow.
Nie mowiac o Hondzie. Acura sprzedaje sie w wiekszych ilosciach, niz
wszystkie niemieckie auta do kupy.
Wsrod amatorow z kasa, szpan, bajer i blysk wymagaja wloskich butow,
garniturow i samochodow. Jak nie Ferrari, to przynajmniej Maserati -
w ostatecznosci Lambo, bo ten rumak juz podupada na niemieckim
obroku.