Dodaj do ulubionych

126 p - BOHATER NARODOWY

IP: *.popnet.pl 18.01.02, 11:43
126 p - BOHATER NARODOWY

CO wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: piotr Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.orlen.pl 18.01.02, 12:06
      Jak najbardzie!
      Pierwszy samochód .... , miłe wspomnienia!
      • Gość: Ralph Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.01.02, 12:16
        Jak na początku swojej 'kariery samochodowej' wszedłem w posiadanie malucha i
        wymieniłem czym prędzej siedzenia na 'lotnicze', stałem się jednym z
        najszczęśliwszych i dumnych motomaniaków. Mój malczak miał kolor intensywnie
        zielony, r.p. '86...jak odjeżdżał prowadzony przez nowego właściciela, to coś
        mnie ściskało za gardło:( pozdrawiam
      • Gość: am Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 16:45
        tŁUKŁEM GO BEZLITOŚNIE PARĘ LAT, WSZYSTKO WYTRZYMAŁ - BEZ NAPRAW I REMONTÓW
        jAK WYJECHAŁ TAK DOJECHAŁ ZŻARŁA GO DOPIRO RDZA
    • Gość: MS Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: 217.153.102.* 18.01.02, 12:30
      Też popieram.
      Ja także od niego zaczynałem jak wielu forumowiczów. Tylko niektórzy nie
      przyznają się do tego jak ich stać już na 10-letniego vw albo zakładają wątki w
      stylu: "Kaszlaki precz"
      • Gość: Darius Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: 212.160.211.* 18.01.02, 13:05
        "Kaszaki precz" sądzisz, że to z niechęci do kaszli takie wątki, kaszel jest po
        prostu synonimem, niewidocznych stopów, kierunków, ślamazarnego ruszania spod
        świateł, i ogólnie aut sprawnych inaczej, niestety jeździ ich bardzo dużo w
        bardzo fatalnym stanie (choć są wyjątki), a ja od kaszla nie zaczynałem bo
        najzwyczajniej w świecie nie szło mi się do niego zmieścić.
        • Gość: PiotrO Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: 212.45.227.* 18.01.02, 14:03
          Gość portalu: Darius napisał(a):

          > a ja od kaszla nie zaczynałem bo
          > najzwyczajniej w świecie nie szło mi się do niego zmieścić.

          A ja mimo iż miałem i mam 191 cm wzrostu to jednak zaczynałem od maluszka i
          całkiem nieźle mi się nim pomykało, tylko jak ktoś jechał za mną z tyłu to
          musiałem przesunąć fotel do przodu i wtedy przy operowaniu sprzęgłem, hamulcem i
          gazem kolanami włączałem migacze i wycieraczki. Jak sprzedawałem mojego pryszcza
          bratu to się o mało z żalu nie poryczałem, cóż to były czasy...
          • Gość: darius Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: 212.160.211.* 18.01.02, 14:11
            ha, sam znam bardzooo wysoookich ludzi ganiających maluchami, ale w sumie każdy
            z nich miał jakieś patenty typu skrócona wajcha od biegów, aby poprawić
            ergonomię (chociaż to w tym przypadku bardzo niestosowne określenie), z driver
            licence to miałem farta bo wylosowałem do jazd 125p kolor groszek, a malcem
            zrobiłem dosłownie 35 km i stwierdziłem, że nie dla mnie taka zabawa.
            Oczywiście moim zdaniem opbecna obiegowa negatywna opinia w stosunku do malca
            nie umniejsza jego zasług w dziedzinie motoryzacji kraju, w tej kategorii jest
            niedościgniony, niemniej jednak powinien być szanowany, czczony i wspominany,
            ale raczej nie ujeżdżany.
    • chaladia Re: 126 p - BOHATER NARODOWY 18.01.02, 12:42
      Popieram.
      A swoją drogą, trzeba stwierdzić, że ten nasz Bohater Narodowy nie doczekał się
      tego, co spotkało "500" i "600" w Włoszech. Tysięcy wariacji "na temat".
      Te Scoatola (nawet z napędem na 4 koła!), Moretti Minimaxi z hippiesowskich
      czasów, Giulietty, austriackie terenówki (Pinzgauer czy Haflinger się to
      nazywało?) itp. itd. Sa całe strony internetowe maniaków takich przeróbek.
      A u nas co? Wadera była w kilku egzemplarzach, 126p cabrio - to samo (nic
      dziwnego - przy tak szkaradnym projekcie dachu...)
      Podobno WAT popełnił kiedyć Malucha z napędem 6*6 amfibię, ale jakoś go nie
      widać.
      Może ktoś coś napisze.
      Były dwukrotny właściciel 126p - to były czasy: noszenie do domu akumulatorów
      zimą, uruchamianie silnika parasolką, opadające na głowy w każdy słoneczny
      dzień podsufitki. Ale i tak fajnie było, bo się miało o 20 lat mniej!
      • Gość: Ralph Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.bielsko.dialog.net.pl 18.01.02, 13:12
        A wiecie co? Mój malan zimą odpalał na rys! (chyba, że mu rozrusznik padał).

        Opowiem za to 'z życia': Wracałem raz z ogniska z paroma znajomymi, oczywiście
        126p, koło północy, aż to zatrzymuje mnie policja. Rutynowa kontrola.
        Sprawdzili trzeźwość, papiery, no to zabierają się do stanu technicznego.
        Wszystko mi działało, więc- czy mam trókąt. W końcu- gaśnica...wiedziałem, że
        nie mam. Ale ostro szukam...był koniec lata (czasy studenckie), w aucie bałagan
        niemiłosierny, w bagażniku to już total. Wtedy mówię, że wyjechałem dopiero co
        z warsztatu, więc mechanik pewnie zakosił (na litość idę, legitymacją studencką
        macham, nad dochodami lamentuję), i skąd ja tu teraz nową kupię. W końcu kumpel
        sięgnął pod fotel i wyciągnął kilka niepodopijanych MultiVit (pełno się tego
        waliło 'na tyle') i mówi, że jakby co- to gaśnic mamy od groma!
        Sprawdzili jeszcze raz migacze, kazali wymienić żarówkę od postojowych
        i...puścili. Na tę litość to w maluchu zawsze się z gliniarzami jakoś udawało,
        pozdrawiam

        PS.Miałem w tym swoim maluchu radio Alpine i głośniki JBL (radio kupiłem
        używane, głośniki nowe). Było to dosyć dawno, poza tym nikt ze znajomych nie
        miał dobrego grania w aucie, więc jak to sobie sam pozakładałem (na głośniki
        zrobiłem drewnianą półkę do tyłu), to...odkryłem Amerykę! Dźwięk był więcej niż
        satysfakcjonujący, Jamiroquai spiewał o virtual reality, i z kumplem
        pojechaliśmy na długą, letnią wycieczkę za miasto już nie maluchem, ale
        prawdziwym furaczem:) Dodam, że nie miałem spojlerów, naklejek, wydechu- po
        prostu standard. Ale to radio z zielonym podświetleniem (pod kolor
        deski)...koleżanki słuchały nawet maluchowego jazzu.
    • Gość: ali Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.popnet.pl 14.02.02, 11:58
      Każdy z nas jeździł kiedyś w swoim życiu fiacikiem 126p.
      Jest to bardzo udany model!!!!!!!!!!
    • aram Re: 126 p - BOHATER NARODOWY 14.02.02, 12:55
      Dużo ciepłego sentymentu dla tego autka nie wyczerpuje tematu, tu chyba nie o
      to chodzi. Znamiona bohaterstwa, a już tego „narodowego” są trochę jakby inne.
      Przed dwoma laty, na centralnym placyku dalekiego San Roque (pod Gibraltarem)
      zobaczyłem "najprawdziwszego" malucha. Pewnie włoski. Stał sobie pod drzewkiem
      akacjowym (kolce 10 cm), w jedynym płachetku cienia, szczęściarz. Podjechaliśmy
      do krawężnika (umownego, bo mieścina nie za duża), stanęliśmy coś zjeść i co
      widzę? Czarna tablica, białe litery Z.. dalej nie pamiętam, na klapie duża PL-
      ka i ..............126p !!! Z zielonogórską rejestracją !!!
      Pomyślcie ! Co najmniej Niemcy, Francja i Hiszpania, a każde z nich co najmniej
      po tysiąc kilometrów ! Nie mówiąc o górach i dolinach i tysiącu ciekawych
      miejsc, do których na pewno trzeba było zboczyć. TO było BOHATERSTWO i to całą
      gębą narodowe ! Mimo zwlekania z dalszą jazdą nie poznałem właściciela –
      obieżyświata. Szkoda...
    • Gość: Marek Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: 172.18.118.* 14.02.02, 16:48
      Mialem 126P EL przez pewien czas, ale nie wspominam tego dobrze. Dzialania we
      dwoje byly praktycznie niemozliwe, nawet po zlozeniu siedzen.
      • Gość: Mat Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.gazeta.pl 14.02.02, 17:24
        Miałem dwa ...pierwszy z nich rozstał się drogą kradzieży tak to z maluchami
        bywało że byle łajza z wkrętakiem mogła go ukraść, drugim jeżdziłem długo i
        tylko koła mi kradli bo zabierałem akumulator do domu ( na wspomienie tych
        czasów łza siew oku kręci ...) w czasach PRL mieć auto na studiach to był
        szyk...W maluszku tylko trochę było mi ciasno ( do wszystkiego można się
        przyzwyczaić ) mimo że mały nie jestem - jak przesiadłem się do poloneza to
        czułem się jak w dużym pustym pokoju...
        • Gość: AM Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: 207.239.29.* 14.02.02, 17:29
          Nigdy nie mialem cieplych uczuc do malucha - male, ciasne , warkotliwe -
          osobiscie w jednym - w dodatku nie swoim jadac jako pasazer wygialem dach glowa
          na wybojach. Nigdy tez nie mialem malucha wiec moze nie mam takiego podejscia
          narodowo-sentymentalnego.
      • starski Re: 126 p - BOHATER NARODOWY Seks w Maluchu 21.02.02, 10:52
        Gość portalu: Marek napisał(a):
        Wprawdzie jestem niewysoki ale dzialania we dwoje udawaly mi sie w moim maluszku.

        Wyjmowalem siedzenia na parkingu pod blokiem mojej sympatii gdy wracalismy z
        kina. NIe bujal sie tak jak moj nastepny samochod Polonez. Miejsca nie duzo ale
        przy odrobinie sprytu bylo to wykonalne.

        Najpiekniejsze widoki mieli ludzie z okien.
        Wyobrazcie sobie podjezdza maluch koles wystawia fotele przednie obok drzwi
        zamyka samochod szyby zachodza mgla..... reszta to juz tylko wyobraznia
        > Mialem 126P EL przez pewien czas, ale nie wspominam tego dobrze. Dzialania we
        > dwoje byly praktycznie niemozliwe, nawet po zlozeniu siedzen.

        • Gość: Marek Re: 126 p - BOHATER NARODOWY Seks w Maluchu IP: 172.18.118.* 21.02.02, 13:32
          Kolega Starski zauwazyl kilka istotnych problemow zwiazanych z zblizeniami
          miedzyludzkimi w Maluchu:
          - "szyby zachodzily para". Niestety przy wydajnosci dmuchawki malucha (o ile
          pamietam dopiero wesja FL miala ja), odparowanie ich po fakcie bylo praktycznie
          niemozliwe
          - "wyjmowalem siedzenia". Bez tej czynnosci kobieta ryzykowala bycie zgwalcona
          za pomoca galki zmiany biegow (jak ponetnej!)

          Mnie pierwsze nieudane proby zrazily i w lecie po prostu korzystalismy z
          tzw. "lona natury" a w zimie wymeczylem rodzicow o inny samochod (Skode 105S).
    • Gość: Mar i czym tu się szczycić? IP: 213.25.197.* 15.02.02, 02:40
      Gość portalu: olo napisał(a):

      > 126 p - BOHATER NARODOWY
      >
      > CO wy na to?

      Bzdura! Do takiego dziadostwa Polaków zmuszała komuna. Nie ma się czym chwalić i
      czas najwyższy zapomnieć. Mnie jest łatwiej, bo nigdy czegoś takiego nie miałem
      :-).
    • Gość: mn Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.lubl.gazeta.pl 15.02.02, 07:57
      Oczywiscie - Bohater cala geba. Teraz wrecz nie wypada powiedziec nic cieplego o malcu, ale jestem
      pewien ze wiekszosc z "gardzacych" kaszlem slinila sie na jego widok na wszystkich gieldach w
      Polsce.... nie ma co sie wstydzic.....za 15-20 lat ludziska beda klasc sie ze smiechu jak zobacza cos
      czym dzisiaj my sie zachwycamy i dumnie jezdzimy trabiac z pogarda na 126p....
      • sarastro Re: 126 p - BOHATER NARODOWY 15.02.02, 09:27
        Bohater pieprzony. Mam nadzieję, że to gówno wkrótce zniknie zupełnie z naszych
        dróg. Chwalicie go, bo kiedyś nim jeździliście? To bzdura. Co z tego, że
        początki waszej przygody motoryzacyjnej były związane z kaszlem. Współczuć
        sobie, a nie mieć sentyment.
        Ludzie! Zastanówcie się co wy chwalicie. Zaletą malucha jest jedynie to, że w
        ogóle był. Pewnie. Lepiej że było cokolwiek niż nic. No ale to było straszne
        gówno.
        Ktoś, kto przejeździł maluchem całe swoje młode lata ma na pewno wiele
        wspaniałych wspomnień z nim związanych. No tak, ale przecież nie dlatego, że
        maluch był taki cool, tylko dlatego, że to były jego młode lata. Niektórzy
        dlatego komunę wspominają z nostalgią, bo byli wtedy młodzi, zdrowi i piękni.
        Rozdzielcie to.
        Osobiście jak widzę malucha na ulicy, to patrzę na niego z obrzydzeniem, a na
        kierowcę ze współczuciem. Zero przyśpieszenia, więc utrudnia sprawne poruszanie
        się. Stać za tym na światłach to tragedia. Badziwie kompletne.
        • Gość: olo Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.popnet.pl 15.02.02, 10:59
          sarastro napisał(a):

          > Bohater pieprzony.
          > Stać za tym na światłach to tragedia. Badziwie kompletne.

          Słuchaj tatuś ja jeżdżę Pergotem i gdy nie chce mi się jechac, to często mnie
          tacy wyprzedzają.
          Daj im się wyprzedzić, wiesz jaką mają radochę.
        • Gość: mn Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.lubl.gazeta.pl 15.02.02, 14:26
          Nazbyt powaznie podchodzisz do tematu.......watek jest 'luzny", tak naprawde ledwo zahaczajacy o
          sprawy moto, nikt nie przedstawia malucha jako technicznie perfekcyjnej super fury, wiec nie
          potrzebne Twoje argumenty "zero przyspieszenia", to wie kazdy......raczej chodzi tu o malucha jako
          zjawisko.....dla jednego to sentyment, dla drugiego wspomnienia chocby zupelnie z innej beczki....tak
          czy siak 25 lat maluch wozil Polaka......
          • Gość: gienek Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.toya.net.pl / 10.0.213.* 21.02.02, 13:26
            Miałem dwa.Obydwa woziły mnie tam gdzie chcialem bez zadnych klopotow.Bez wygod
            ale pod dachem.Szanuje je za to ale nie chce ich nazywac bohaterem
            narodowym.Czesc ich pamieci.!!!
            • Gość: agasik Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.rmf.pl 21.02.02, 19:32
              czesc,
              ja naleze do grona osob, ktore jezdza 126p moj nazwalam zolta strzala, to moj
              pierwszy samochod gdyz kierowca jestem dopiero od dwoch miesiecy!Jak to bywa z
              poczatkujacymi kierowcami w miniona sobote wjechal we mnie inny uzytkownik
              drog, z mojej niestety winy, nad czym ubolewam, moja zolta strzala stoi wlasnie
              u mechanika, ale na cale szcescie po prawie tygodniu tesknat-jutro go zobacze,
              z czego bardzo, bardzo sie ciesze, gdyz mimo wszystko korzystanie ze srodkow
              miejskiej komunikacji jest uciazliwe itd i tak sobie mysle, ze wielu z was
              pewnie moze powiedziec , ze to metalowa trumna to dla mnie jednak ma wiecej
              zalet niz wad a najwazniejsza z nich jest to, ze juz nie jestem od nikogo
              zalezna i moge sobie gdzie mi sie podoba i kiedy!!!I w dodatku nie pali wiele,
              czesci nie sa drogie wiec naprawa nie byla kosztowna, chociaz mam straszne
              wyrzuty sumienia po tej kolizji, szkoda mojej zoltej strzaly!W sobote znow
              gdzies pojade czy to sie komus podoba czy nie i wcale nikt nie musi dawac mi
              dawac forow na drodze bo moje malenstwo spokojnie wyciaga 80!!!!Pozdrawiam!
    • Gość: Mir Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.fancomp.com.pl 22.02.02, 11:03
      Też tak jak inni mam dużo miłych wspomnień związanych z tym autem.
      Był wiernym towarzyszem w okresie mojej młodości.
      Znajomość ta trwała dosyć długo, ponieważ zacząłem jeździć moim fiatem
      w drugiej klasie szkoły średniej a skończyłem dopiero po ukończeniu studiów.
      Muszę przyznać, że był autem w miarę niezawodnym. Raz tylko musiałem być
      ściąganym do domu, gdy siadło łożysko w alternatorze.
      Inne usterki zawsze udawało się naprawić doraźnie np. urwana linka od gazu.
      Nawet, gdy mi wystrzeliła świeca to i tak dojechałem na jednym cylindrze do domu
      (50 km).
      A ponieważ sprzedałem go znajomemu moich znajomych, to wiem że nadal jeździ
      i sprawuje się dobrze.
      • Gość: pilot13 Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: *.wil.pk.edu.pl 22.02.02, 11:28
        malczak to był mój pierwszy samochód. czerwony rocznik '79 z silnikiem z 92
        roku. wstawiłem do środka fotel kubełkowy i czułem się jak w sportowym bolidzie
        (zwłaszcza przez hałas :) )
        i tak wspominam go z sentymentem.
    • Gość: testudo Re: 126 p - BOHATER NARODOWY IP: 217.8.191.* 22.02.02, 12:58
      Niegdyś miałem malucha '86, to były historie. Kupiłem go zupełnie zardzewiałego
      wydawało mi się to racjonalne(chciałem go zrobić sobie sam, na innego niż
      wszystkie), oczywiście rozebrałem go całego i jaazda.... Poszerzanie błotników,
      spojlery, silnik, itp.. Ale po kolei, kolor?, oczywiście czarny nikt takiego w
      moim mieście nie miał wtedy(wynik-brudny po 2 dniach ale to szczegół, nikt
      takiego nie miał), koła oczawiście od golfa 1, 13 opony 175 i efekt jest( to
      nic, że golf ma trochę inny rozstaw śrub, że szerokie i trochę obcierały przy
      pełnym skręcie - nieważne), błotniki poszerzone, no i silnik to były historie.
      Poczytałem trochę, pomyślałem(?)no i wymyśliłem sportowy wałek rozrządu.
      Kupiłem zamontowałem i ... nic (sprzedający prowadził warsztat i nie bardzo
      chciał podzielić się wiadomościami jak "to zrobić", sam za opłatą oczywiście by
      poprawił ale ja byłem mądrzejszy), oczywiście się nie poddałem, znów pomyślałem
      (?)i planujemy głowicę( najlepiej jak najwięcej no i poadło na 3,5 mm), i...
      nie posują blachy obudowy znów pomyślałem(? niestety), młotek i pasują, silnik
      do kupy rozrusznik i ... zawory w tłoki i rozbieramy silnik, wybieramy tłoki,
      rozrusznik jest nieźle ale nie to, miało być lepiej. Pomyślałem(?) i
      wymyśliłem, tak to na pewno koło zamachowe, no to odchudzamy ..... itd. itp. ze
      wszystkim. Wreszcie zaczął fajnie jeździć ale remonty regularnie, ale co dziwne
      nigy nie zdarzyło mi się nie dojechać, nawet jak coś się działo, przecież
      znałem go jak własną kieszeń szybka naprawa(np. odlaciał rozrusznik - pryszcz,
      pod niego wyciągamy, trzymał się jeszcze ledwo na jednej śrubie)pchamy i dalej.
      W sumie miłe wspomnienia itd. cdn.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka