Gość: Doki
IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be
05.11.03, 08:36
Co jakis czas spotykam sie ze stwierdzeniem "jezdze dynamicznie". Nawet
wydaje mi sie, ze spotykam na drodze takich dynamicznych.
Doszedlem do wniosku, ze ja chyba nie jezdze dynamicznie- wskazuje na to
fakt, ze moje klocki z tylu wytrzymaly 85000 km (z przodu: 60000 km). Nie
znaczy to, ze jezdze wolno, o czym swiadczy srednie spalanie, jakies 7,3
l/100 km (przypomne: Scenic dCi, wiec nie tak malo jak na to auto).
I wiecie co? Moi pasazerowie nie lubia, jak jezdze dynamicznie. Nie lubia
byc na przemian rozplaszczani na szybie, na drzwiach i gdzie tam jeszcze. W
fotel ich i tak nie wciska- nie ta maszyna :-). Najbardziej zas nie lubi
dynamicznej jazdy moja najmlodsza pasazerka, bo takie szarpanie nie daje jej
spokojnie spac.
No i w dodatku jak porownam, ze na trasie Antwerpia-Kolbaskowo moj kolega
wyposazony w sprzet do dynamicznej jazdy wykreca czas tylko o 30-45 min
lepszy (tzn. krotszy) ode mnie, a na trasie Szczecin- Gdynia tez tak w tych
granicach, to zastanawiam sie, czy moj malo dynamiczny styl jazdy jest
naprawde taki zly.