Dodaj do ulubionych

nie jezdze dynamicznie :-(

IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.11.03, 08:36
Co jakis czas spotykam sie ze stwierdzeniem "jezdze dynamicznie". Nawet
wydaje mi sie, ze spotykam na drodze takich dynamicznych.
Doszedlem do wniosku, ze ja chyba nie jezdze dynamicznie- wskazuje na to
fakt, ze moje klocki z tylu wytrzymaly 85000 km (z przodu: 60000 km). Nie
znaczy to, ze jezdze wolno, o czym swiadczy srednie spalanie, jakies 7,3
l/100 km (przypomne: Scenic dCi, wiec nie tak malo jak na to auto).
I wiecie co? Moi pasazerowie nie lubia, jak jezdze dynamicznie. Nie lubia
byc na przemian rozplaszczani na szybie, na drzwiach i gdzie tam jeszcze. W
fotel ich i tak nie wciska- nie ta maszyna :-). Najbardziej zas nie lubi
dynamicznej jazdy moja najmlodsza pasazerka, bo takie szarpanie nie daje jej
spokojnie spac.
No i w dodatku jak porownam, ze na trasie Antwerpia-Kolbaskowo moj kolega
wyposazony w sprzet do dynamicznej jazdy wykreca czas tylko o 30-45 min
lepszy (tzn. krotszy) ode mnie, a na trasie Szczecin- Gdynia tez tak w tych
granicach, to zastanawiam sie, czy moj malo dynamiczny styl jazdy jest
naprawde taki zly.
Obserwuj wątek
    • h.i.p Re: nie jezdze dynamicznie :-( 05.11.03, 09:33
      Przed praktycznym egzaminem na prawo jazdy egzaminator dał tylko jedną radę:
      należy jeździć dynamicznie. O bezpiecznej jeździe nie zająknął się nawet.
      Popukałem się dyskretnie w czoło i zaprzysiągłem sobie, że ja dynamicznie
      jeździć nie będę: będę jeździł normalnie i spokojnie, tak jednak aby nie być
      zawalidrogą. I trzymam się mojego postanowienia.
      Być może różni ludzie poprzez dynamiczną jazdę rozumieją o innego. Ale jak
      zdarza mi się spotkać czasem takiego "dynamicznego" (najczęściej jest to tępawy
      gnój w czapeczce z daszkiem, w golfie z pierdzącym wydechem i szybami
      oblepionymi workami na śmieci, dostający orgazmu na dźwięk piszczących opon) to
      mam ochotę go dorwać, wyciągnąć z tego wraka i strzelić w ten pusty łeb.
      Z drugiej strony jeśli spod świateł rusza anemik rozpędzający się do 50 w ciągu
      pół minuty sekund to też coś mną tagra.
      pozdrawiam
      • Gość: Rycho Re: nie jezdze dynamicznie :-( IP: *.aster.pl / 10.72.2.* 05.11.03, 09:44
        I właśnie o to chodzi z tą dynamiką.Szybkie ruszenie ze świateł i osiągnięcie
        sprawne max.dopuszczalnej prędkości,to właściwie wystarczy by w mieście nie być
        zawaligrodą.
        Pozdr
      • Gość: ji Re: nie jezdze dynamicznie :-( IP: 62.29.248.* 05.11.03, 09:46
        Dobrze to ujales.
        Niestety, coraz wiecej jest tych 'dynamicznych' - jak tak dalej pojdzie to sie
        nawzajem pozabijaja a wczesniej wpadniemy wszyscy w chorobe nerwowa.

        Nawet pewien pan reklamuje paliwo ktore dodaje dynamizmu (co za prymityw!).
        • Gość: Lekito Re: nie jezdze dynamicznie :-( IP: *.gdynia.mm.pl 05.11.03, 09:55
          Ważne w tym dyamizmie jest tez to, zeby wlaczac jedynke juz jak sie zapali
          pomaranczowe, a nie bawic sie skrzynka dopiero na zielonym! Ja bym bardziej
          zamienił słowo jazda dynamiczna na jazda płynna!!!
          • Gość: Doki Re: nie jezdze dynamicznie :-( IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.11.03, 13:51
            Wiesz, u siebie kolo domu nie mam problemu, bo nigdy przed zielonym nie zapala
            sie pomaranczowe. Uwazam, ze biegi niekoniecznie trzeba wlaczac zawczasu,
            trzeba je wlaczac sprawnie. Cale wlaczenie biegu (sprzeglo+ ruch wajcha) nie
            powinno zajmowac wiecej niz pol sekundy, zmiana biegu to praktycznie tylko
            krotkie kopniecie w pedal sprzegla i zsynchronizowany z tym ruch wajcha. Tego
            na kursach, niestety, nie ucza, a i potem malo komu sie chce.
            Bawia mnie ci, ktorzy na czerwonym stoja na jedynce i przegazowuja. Ruszamy
            razem, rownolegle, a ja zdobywam kolejne sekundy po prostu sprawniej
            zmieniajac biegi. Samochod bez biegu nie rozpedza sie przeciez. :-)
      • Gość: marba nie myliłem się, IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 19:55
        h.i.p. ciągle te same frazesy o pierdzących wydechach i workach gdzieś tam. Po
        za tym ma chyba rację.
    • Gość: Rav Więcej wiary w siebie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.11.03, 10:00
      No, to jeśli co jakiś czas się spotykasz z krytyką własnego stylu jazdy i to
      jest powód, żeby się z tego tłumaczyć tudzież szukać zrozumienia (u niektórych
      nałogowo "poprawnych" łatwo go znaleźć), to masz chłopie problem. W dodatku
      synonim dynamicznej jazdy rowumiesz opacznie. Nie, żebym się malował na speca,
      ale szaranie pasażerów jako przykład dynamicznej jazdy wskazuje dla mnie jasno,
      że dajesz się zwieść pozorom. Kto Ci tak dogryza? Przyznaj się, a będzie
      łatwiej zrozumieć, w czym problem,

      pozdrawiam
      • Gość: Niknejm Re: Więcej wiary w siebie IP: 5.5R1D* / *.pg.com 05.11.03, 10:17
        Według mnie jazda dynamiczna, to jazda płynna, z możliwie krótkim
        przyspieszaniem do max dozwolonej prędkości, ale bez zachowania typu gaz-
        hamulec-gaz-hamulec.
        U mnie na 'budziku' prawie 100000km, a klocki dalej oryginalne. A drogowej
        wołowatości raczej u siebie nie widzę, często korzystam z wyzszego zakresu
        obrotów i dynamiki auta bliskiej maksymalnej.

        Pzdr
        Niknejm
        • Gość: Michal Doki to jest wlasnie to IP: *.telia.com 05.11.03, 11:04
          To znaczy normalna jazda.Tak jezdza ludzie bez syndromu Mad Maxa.Ja sie
          rownoiez zaliczam do nich.Zadne osczednosci na czasie a ile wprowadzanie
          niebezpieczenstwa dla innych.Nie wszyscy sa tacy sami na drodze a o tym
          zapominaja Ci najlepsi "Mad Maxowie".Pzdr.Michal
      • Gość: Doki Re: Więcej wiary w siebie IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 05.11.03, 13:45
        Jaka moze byc krytyka na drodze? Pukanie sie w czolo, srodkowy palec, miganie
        i trabienie? Nie zeby mnie to przesadnie czesto spotykalo, co do tego nie
        czuje sie specjalnie wyrozniony. To nie ja mam problem, tylko "dynamiczni".
        Miejsce kierowcy jest u mnie wyzej niz np w Golfie, wiec bierze mnie cos, gdy
        taki dynamiczny wyrusza do wyprzedzania, gestykulujac zawziecie, ze marnuje
        taka okazje, po czym hamuje mi przed nosem i nie przejdzie mu przez mysl, ze
        ja tak samo mocno jak on chce wyprzedzic zawalidroge, ale juz dostrzeglem to,
        czego on wiszac mi na ogonie dostrzec nie mogl- ze okazja jest tylko pozorna...

        Kto chce poogladac "dynamicznych" w akcji, niech sie przejedzie krajowa
        siodemka z Trojmiasta do Warszawy. To chwilami zalosne i tyle.
        A dogryza mi postepujacy spadek przejawow inteligencji wsrod kierowcow. Ale
        moze to objaw starzenia? :-)))
        • h.i.p Re: Więcej wiary w siebie 05.11.03, 14:01
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Kto chce poogladac "dynamicznych" w akcji, niech sie przejedzie krajowa
          > siodemka z Trojmiasta do Warszawy. To chwilami zalosne i tyle.
          > A dogryza mi postepujacy spadek przejawow inteligencji wsrod kierowcow. Ale
          > moze to objaw starzenia? :-)))

          hip: Nie. To skutek tego, że coraz więcej ćwierćinteligentnych i chamskich
          gnojów staje się posiadaczami samochodów. To skutek też tego co oferują różne
          szmatławe pisemka motoryzacyjne i programy telewizyjne typu autopsychol (czy
          maniak)itp. Mnie również do szału doprowadza "dynamiczny" obsesyjnie
          wyprzedzający i wciskający się przede mnie hamując. A to zjawisko nader częste.
          pozdr
        • Gość: Rav Re: Więcej wiary w siebie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.11.03, 14:25

          Power is nothing without control, jak to mówią...nie ma się co odżegnywać od
          dynamicznej jazdy. Wariat też wykazuje czasem wzmożoną aktywność, ale jaki
          lekarz da się uwieść tej pseudowitalności?

          pozdrawiam
    • Gość: 130rapid Re: nie jezdze dynamicznie :-( IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 11:42
      Ja też nie.

      Pasażer, zasypiający mi w trasie na przednim siedzeniu, jest dla mnie
      największym komplementem. Zwłaszcza jeśli też ma prawo jazdy.

      Płynna jazda nie oznacza, że tamuję ruch, albo zamulam silnik, bo po pierwsze -
      taki mam zwyczaj, że nie przeszkadzam innym, a po drugie lubię słyszeć, że
      silnik pracuje na takich obrotach, przy których jest zadowolony z życia (5.
      bieg włączam  km/h)

      Zaskakujące jak wiele szybkich samochodów wyjeżdża z podporządkowanych dróg,
      nabiera szybkości wolno i dostojnie, a "budzą się" z opóźnieniem, gdy trzeba
      już przez nie hamować, albo w momencie, gdy korzystając z rozpędu zabieramy się
      do ich wyprzedzania.

      Mam taki zwyczaj, że po wjechaniu na główną drogę, znaim się rozpędzę do
      prędkości przelotowej, zerkam co parę sekund w lusterka.
      Kiedy nic nie jedzie - nabieram wiatru w żagle się spokojnie.
      Pojawi się coś rozpędzonego - czadu!
      • p-iotr Re: nie jezdze dynamicznie :-( 05.11.03, 11:58
        Gość portalu: 130rapid napisał(a):

        > Pasażer, zasypiający mi w trasie na przednim siedzeniu, jest dla mnie
        > największym komplementem. Zwłaszcza jeśli też ma prawo jazdy.

        Swiete slowa. Zgadzam sie w 100%.
        pzdr
      • remo29 Re: nie jezdze dynamicznie :-( 05.11.03, 11:59

        > Pasażer, zasypiający mi w trasie na przednim siedzeniu, jest dla mnie
        > największym komplementem. Zwłaszcza jeśli też ma prawo jazdy. [...]

        Wczoraj jechałem jako pasażer z kumplem. Po dwóch minutach mimo iż siedziałem z
        tyłu zapiąłem pasy. I wolałem zasnąć niż widzieć jak on jeździ, lub co gorsza
        być rozpoznanym :)
        • Gość: WK Re: nie jezdze dynamicznie :-( IP: *.ig.pwr.wroc.pl 05.11.03, 14:56
          1. Zapinanie pasów jest obowiązkowe (i rozsądne!) także na tylnym siedzeniu.
          2. Nie sądziłem, że po zaśnięciu można przestać być rozpoznawalny.
          3. Taktyka strusia raczej nie jest skuteczna - może wystarczyłaby drobna uwaga?
          Poza tym gratulacje z powodu opanowania - zaśnięcie w warunkach zagrożenia
          dowodzi zimnej krwi.
          Pzdr.
    • Gość: Acura Re: nie jezdze dynamicznie :-( IP: *.qc.sympatico.ca 05.11.03, 19:47
      Do opisywanych przez Was sytuacji bardziej pasuje okreslenie takiego stylu
      jazdy jako <agresywne> niz <dynamiczne>. Tu gdzie ja jezdze okresla sie ten
      styl mianem "offensive driving", a jego zwolennikow karze sie mandatami i
      punktami karnymi.
    • Gość: KajTan jezdze plynnie ;)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 09:16
      Jazda dynamiczna - nie oznacza jazdy na granicy przyczepnosci naszych opon i
      mozliwosci silnika.

      Rozumiem to poprzez takie dostosowanie stylu jazdy, jaki panuje na danej drodze,
      oczywiscie z zachowaniem zdrowego rozsadku i przepisow drogowych. Jazda prawym
      pasem, przyspieszanie spod swiatel na srednim poziomie mozliwosci danego auta.

      Umozliwianie skretu innym autom (zajmowanie innego pasa), wpuszczenie innego
      uczestnika ruchu z ulicy podporzadkowanej, jesli widac, ze spedzi on bez naszej
      pomocu nastepne 20 minut w oczekiwaniach...

      A takze jako jazde z jak najmniejsza liczba zatrzyman. Nigdy nie rozumialem
      kierowcow widzacych z daleka czerwone swiatlo i gnajacych ku niemu z II
      kosmiczna. Spokojnie, prawym pasem, dojade sobie do tegoz skrzyzowania wlasnie
      wtedy, gdy juz sie bedzie palic tam zielone.

      Ciesze sie, ze potrafie dojechac z Gdanska do Gdyni stajac raz, moze dwa na
      swiatlach, a bedac moze tylko 2-3 minuty pozniej od gostkow, ktorzy po miescie
      zasuwaja jakies 80-90 kph, a moze nawet szybciej....

      pozdroowka
      KajTan
      • jaki71 Re: jezdze plynnie ;)... 06.11.03, 09:57
        Gość portalu: KajTan napisał(a):

        > Jazda dynamiczna - nie oznacza jazdy na granicy przyczepnosci naszych opon i
        > mozliwosci silnika.
        >
        > Rozumiem to poprzez takie dostosowanie stylu jazdy, jaki panuje na danej
        drodze
        > ,
        > oczywiscie z zachowaniem zdrowego rozsadku i przepisow drogowych. Jazda prawym
        > pasem, przyspieszanie spod swiatel na srednim poziomie mozliwosci danego auta.
        >
        > Umozliwianie skretu innym autom (zajmowanie innego pasa), wpuszczenie innego
        > uczestnika ruchu z ulicy podporzadkowanej, jesli widac, ze spedzi on bez
        naszej
        > pomocu nastepne 20 minut w oczekiwaniach...
        >
        > A takze jako jazde z jak najmniejsza liczba zatrzyman. Nigdy nie rozumialem
        > kierowcow widzacych z daleka czerwone swiatlo i gnajacych ku niemu z II
        > kosmiczna. Spokojnie, prawym pasem, dojade sobie do tegoz skrzyzowania wlasnie
        > wtedy, gdy juz sie bedzie palic tam zielone.

        Moze to i politycznie i madrze i ekonomicznie. Ale ja i pewnie wielu woli
        dojechac do swiatel swoja predkoscia 60km/h z wybiegim bez gazu. Moze to
        iracjonalne ale szlag mnie trafia jak przedemna jedzie gostek 200m lub wiecej z
        predkoscia 20km/h bo widzi daleko czerwone swiatlo i nie bedzie musial sie
        zatrzymywac bo moze trafi na zielone. Dodam jeszcze ze naleze raczej do osob
        opanowanych (przynajmniej na zewnatrz).

        > Ciesze sie, ze potrafie dojechac z Gdanska do Gdyni stajac raz, moze dwa na
        > swiatlach, a bedac moze tylko 2-3 minuty pozniej od gostkow, ktorzy po miescie
        > zasuwaja jakies 80-90 kph, a moze nawet szybciej....

        To dobry przyklad bo ile razy jestem w trojmiescie to tak sie umorduje za
        kolkiem. Nagminne jest tam jezdzenie 40km/h rownolegle na dwoch pasach. I to co
        mnie dziwi to nie ulatwiaja tubylcy jazdy kierowcom z innych czesci kraju.

        JAki

        P.S. Dynamiczna jazda nie rowna sie jezdzie szarpanej.
        • Gość: KajTan Re: wciaz jezdze plynnie ;)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 14:58
          > > A takze jako jazde z jak najmniejsza liczba zatrzyman. Nigdy nie rozumiale
          > m
          > > kierowcow widzacych z daleka czerwone swiatlo i gnajacych ku niemu z II
          > > kosmiczna. Spokojnie, prawym pasem, dojade sobie do tegoz skrzyzowania wla
          > snie
          > > wtedy, gdy juz sie bedzie palic tam zielone.
          >
          > Moze to i politycznie i madrze i ekonomicznie. Ale ja i pewnie wielu woli
          > dojechac do swiatel swoja predkoscia 60km/h z wybiegim bez gazu. Moze to
          > iracjonalne ale szlag mnie trafia jak przedemna jedzie gostek 200m lub wiecej
          > z predkoscia 20km/h bo widzi daleko czerwone swiatlo i nie bedzie musial sie
          > zatrzymywac bo moze trafi na zielone. Dodam jeszcze ze naleze raczej do osob
          > opanowanych (przynajmniej na zewnatrz).

          Napisalem Ci przeciez, ze prawym pasem. W 3 city sa drogi dwu, a nawet 3 pasmowe.
          BTW wciaz nie rozumiem, dlaczego czesc kierowcow uwaza, ze lepiej jest dojechac
          szybciej do skrzyzowania i stac na czerwonym, niz podjechac do niego powolutku i
          wjechac na nie z predkoscia x kph, kiedy sie 'zazieleni'?

          Czy to duzy problem potoczyc sie chwilke? Byc moze zle rozumuje, ale uczono
          mnie, ze do ruszenia masy z miejsca potrzeba wiecej energii, niz do wylacznego
          jej przyspieszenia...

          > To dobry przyklad bo ile razy jestem w trojmiescie to tak sie umorduje za
          > kolkiem. Nagminne jest tam jezdzenie 40km/h rownolegle na dwoch pasach. I to
          > co mnie dziwi to nie ulatwiaja tubylcy jazdy kierowcom z innych czesci kraju.

          Musiales wjechac w korek, naprawde ciezko trafic na moment, kiedy dwoma pasami
          auta jada okolo 40 kph...
          Moze w Sopocie, bo tam synchronizacja swiatel jest czystym mitem. Jak ruszasz
          spod swiatel, to widzisz zapalajace sie czerwnone na nastepnym skrzyzowaniu...

          pozdroowka
          KajTan
          • Gość: 130rapid Re: wciaz jezdze plynnie ;)... IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.03, 21:39
            Gość portalu: KajTan napisał(a):

            > BTW wciaz nie rozumiem, dlaczego czesc kierowcow uwaza, ze lepiej jest
            dojechac szybciej do skrzyzowania i stac na czerwonym, niz podjechac do niego
            powolutku i wjechac na nie z predkoscia x kph, kiedy sie 'zazieleni'?
            >
            > Czy to duzy problem potoczyc sie chwilke? Byc moze zle rozumuje, ale uczono
            > mnie, ze do ruszenia masy z miejsca potrzeba wiecej energii, niz do wylacznego
            > jej przyspieszenia...

            Energii i CZASU!

            Widzisz, KajTan, trudno niektórym pojąć, że aby jechać NAPRAWDĘ sprawnie,
            trzeba czasem z głową zmniejszać szybkość. Po co? Żeby jej nie wytracić jeszcze
            bardziej! Tej sztuki uczył Sobiesław Zasada w "biblii" pt. "Szybkość
            bezpieczna", w odniesieniu do wyprzedzania. Widać, niewielu "biblię" czyta.

            Dzisiaj miałem porównanie efektów różnych stylów jazdy na Hetmańskiej w
            Poznaniu. Przejechałem nią (i jej przedłużeniami) dobre 4 km, spod
            Automobilklubu do knajpy.

            Na lewym pasie ryczały silniki, grzały się hamulce. Notabene, znajomy szybszym
            Mercedesem jechał właśnie tym pasem, stylem gaz - hamulec.

            A ja toczyłem się cały czas prawym pasem, tak szybko na ile pozwalały cykle
            sygnalizacji. Na zielonym dawałem czadu, żeby więcej aut za mną przejechało na
            tym cyklu, ale za krzyżówkami, widząc na horyzoncie czerwone spuszczałem nogę z
            gazu, rzadko podpierając się hamulcem.
            Światła na Hetmańskiej nie premiują ścigantów.

            I przejechałem te 4 km zatrzymując się raz, zwalniając do poziomu 10-20 km/h
            może 2-3 razy, a przed pozostałymi skrzyżowaniami z sygnalizacją nie musiałem
            schodzić poniżej 40 km/h.

            I kto był szybszy pod knajpą?
            Wchodziłem po schodach do knajpy, gdy Mercedes dopiero podjeżdżał na parking.
      • guest_of_honour płynnie jak oliwa! 06.11.03, 22:25
        Mnie wk... jak łoś wlecze się kilkaset metrów bez gazu, aby tylko nie ruszać
        hamulca, potem zapala sie zielone i delikatnie gaz bo przecież za dużo spali,
        tak do 60km/h i w połowie między kolejnymi światłami znów luz. I łosia nie
        wyprzedzisz, bo śpieszące się żuki i maluchy juz próbują tej sztuki, ale brak im
        tchnienia a za nimi jadę ja i cały sznurek ludzi którzy się spieszą do pracy, a
        nie wyjeźdźają na wycieczkę krajoznawczą.

        > Ciesze sie, ze potrafie dojechac z Gdanska do Gdyni stajac raz, moze dwa na
        > swiatlach, a bedac moze tylko 2-3 minuty pozniej od gostkow, ktorzy po miescie
        > zasuwaja jakies 80-90 kph, a moze nawet szybciej...

        Przez rok jeździłem z Pruszcza do Gdyni, w porannym szczycie zajmowało mi to
        25-30 min (30km),a Tobie pewnie 32min?
        Gostek
        • Gość: KajTan Re: płynnie jak oliwa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 08:56
          > Mnie wk... jak łoś wlecze się kilkaset metrów bez gazu, aby tylko nie ruszać
          > hamulca, potem zapala sie zielone i delikatnie gaz bo przecież za dużo spali,
          > tak do 60km/h i w połowie między kolejnymi światłami znów luz. I łosia nie
          > wyprzedzisz, bo śpieszące się żuki i maluchy juz próbują tej sztuki, ale brak i
          > m
          > tchnienia a za nimi jadę ja i cały sznurek ludzi którzy się spieszą do pracy, a
          > nie wyjeźdźają na wycieczkę krajoznawczą.

          Nie pomyslales, ze wlasnie dzieki temu wciaz jedziesz, a nie stoisz pod
          sygnalizatorem?
          A ze ktos robi to samo na lewym pasem, to moim zdaniem niedozowlone zagranie
          ponizej pasa. Jezdnia jest dla wszystkich kierowcow, niemniej jednak lewy pas
          zostawiam w spokoju, jesli nie jestem w stanie dotrzymac kroku autu przedemna.
          Poza tym, jest jeszcze pas srodkowy i prawy ;)

          > Przez rok jeździłem z Pruszcza do Gdyni, w porannym szczycie zajmowało mi to
          > 25-30 min (30km),a Tobie pewnie 32min?
          > Gostek

          Jeszcze krocej, bo pojechalbym Obwodnica, gdzie ruch jest plynniejszy, bo nie ma
          zadnych swiatel ;)
          Naprawde, po roku czasu mozna bylo odkryc te alternatywna droge.

          Co do przejazdu przez miasto, nawet jadac skuterem 50cc, bylbym w stanie
          dotrzymac Ci kroku na tarsie Gdansk-Sopot-Gdynia. Czasami jest to tylko wiedza,
          kiedy i na jak dlugo zajac konkretny pas ruchu ;)

          BTW - czy ja nie wyczuwam u Ciebie zbytniej frustracji???

          pozdroowka
          KajTan
          • Gość: guest_of_honour Re: płynnie jak oliwa! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:13
            > Nie pomyslales, ze wlasnie dzieki temu wciaz jedziesz, a nie stoisz pod
            > sygnalizatorem?

            Nie. Wolę sam decydować i akurat wolę częściej przyhamować niż wlec się przez
            całe miasto. Tak czy owak kazdy staje na czerwonym, z tym że ja na następnym
            skrzyzowaniu i tu mam przewagę.

            > Jeszcze krocej, bo pojechalbym Obwodnica, gdzie ruch jest plynniejszy, bo nie m
            > a
            > zadnych swiatel ;)

            chyba nie często jeździsz obwodnicą, inaczej wiedziałbyś, że dojazd do i z
            obwodnicy zajmuje mnóstwo czasu, do tego nadkładasz drogi (w moim przypadku
            dodatkowe 8 km w jedną stronę), wiedziałbyś też, że obwodowa jest stale w
            remoncie, co potrafi dodatkowo znacznie wydłużyć czas przejazdu zamiast go
            skrócić. Rada nietrafiona.

            > Co do przejazdu przez miasto, nawet jadac skuterem 50cc,
            50ccm mogłoby być mało, ale 500 w crossie dałoby Ci przewagę.

            bylbym w stanie
            > dotrzymac Ci kroku na tarsie Gdansk-Sopot-Gdynia.

            Być moze, w Gdyni spotykamy się na jednym skrzyżowaniu, ale ja jadę z Pruszcza,
            to jakieś 8 km przed Gdańskiem

            >Czasami jest to tylko wiedza,
            > kiedy i na jak dlugo zajac konkretny pas ruchu ;)

            I to nawet wiedza tajemna, na pograniczu z czarną magią.

            Będę szukał auta z dobrą aurą i pomacham Ci przez szybę
            pzdr
            • Gość: KajTan jak bardzo sie mylimy??? IP: *.nsm.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.03, 19:32
              > > Nie pomyslales, ze wlasnie dzieki temu wciaz jedziesz, a nie stoisz pod
              > > sygnalizatorem?
              >
              > Nie. Wolę sam decydować i akurat wolę częściej przyhamować niż wlec się przez
              > całe miasto. Tak czy owak kazdy staje na czerwonym, z tym że ja na następnym
              > skrzyzowaniu i tu mam przewagę.

              Nie bedziesz w stanie dojechac w Sopocie spod jednego skrzyzowania do
              nastepnego na zielonym, bo swiatla w tym miescie nie maja zielonej fali.
              Staniesz na czerwonym, a ja Cie smigne obok z 50 kph na liczniku, bo mniej
              wiecej wiem, kiedy zablysnie zielone...
              Szczegolnie, ze prwaym pasem malo kto jezdzi - wychodzi mi, ze to takie
              niemeskie ;))) hi hi hi

              No chyba, ze nalezysz do tej grupy osob, co to ponizej setki w miescie nie
              schodza???
              Przewage bedzie widac w zuzyciu paliwa, opon, klockow hamulcowych, oraz nerwow.
              To ostatnie juz widac ;)))

              > chyba nie często jeździsz obwodnicą, inaczej wiedziałbyś, że dojazd do i z
              > obwodnicy zajmuje mnóstwo czasu, do tego nadkładasz drogi (w moim przypadku
              > dodatkowe 8 km w jedną stronę), wiedziałbyś też, że obwodowa jest stale w
              > remoncie, co potrafi dodatkowo znacznie wydłużyć czas przejazdu zamiast go
              > skrócić. Rada nietrafiona.

              W Gdyni obwodnica sie zaczyna, a w Pruszczu Gdanskim konczy. W czym problem?
              A remonty skocznyly sie w zeszlym roku. I nawet jak trwaly, szybciej bylo
              obwodnica, niz przez miasto...
              Po prostu wydaje mi sie, ze to nie moja rada jest nietrafiona, tylko ze
              wystepuje u Ciebie pewien problem z dojechaniem drogami dojazdowymi do
              Obwodnicy, nie mowiac juz o przejezdzie po niej, czyz nie tak?? ;))

              Jezdze tamtedy takc czesto, jak tylko to jest mozliwe. Czysta przyjemnosc z
              jazdy, pozbawiana tego dziwnego pedu ku czerwonemu sygnalizatorowi ;))

              > > Co do przejazdu przez miasto, nawet jadac skuterem 50cc,
              > 50ccm mogłoby być mało, ale 500 w crossie dałoby Ci przewagę.
              > bylbym w stanie dotrzymac Ci kroku na tarsie Gdansk-Sopot-Gdynia.
              >
              > Być moze, w Gdyni spotykamy się na jednym skrzyżowaniu, ale ja jadę z
              > Pruszcza, to jakieś 8 km przed Gdańskiem

              Przez niedocenienie, ba kpienie z przeciwnika, Goliat przyplacil zyciem.
              Otoz podpowiem Ci, ze nie bedziesz w stanie do samego Dworca Gdanskiego uciec
              przed skuterkiem 50cc. W miescie jest tyle swiatel, ze przy Twoim stylu jazdy,
              obawiam sie, ze zostalbys w tyle. I jazda 90 kph nie pomoglaby Ci wcale..

              Pomysl, Ty jedziesz 70-80 kph, stajesz i czekasz. A ja sune skuterkiem stale 60-
              70 kph. Bo wiem, ze czasami oplaca sie chwilke zwolnic, by zyskac przewage ;))

              > Będę szukał auta z dobrą aurą i pomacham Ci przez szybę
              > pzdr

              Jest dosyc znacze i latwo rozpoznawalne. Moze az za bardzo ;))

              pozdroowka
              KajTan
              • Gość: guest_of_honour bardzo, bardzo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.03, 15:23
                Nie bedziesz w stanie dojechac w Sopocie spod jednego skrzyzowania do
                > nastepnego na zielonym, bo swiatla w tym miescie nie maja zielonej fali.
                > Staniesz na czerwonym, a ja Cie smigne obok z 50 kph na liczniku, bo mniej
                > wiecej wiem, kiedy zablysnie zielone...
                > Szczegolnie, ze prwaym pasem malo kto jezdzi - wychodzi mi, ze to takie
                > niemeskie ;))) hi hi hi

                Przez Sopot jadę głównie prawym, na lewy wskakuję na skrzyżowaniu na chwilę, bo
                czasem łatwiej wyprzedzić

                > No chyba, ze nalezysz do tej grupy osob, co to ponizej setki w miescie nie
                > schodza???

                tak, jeżdżę szybko.

                > Przewage bedzie widac w zuzyciu paliwa, opon, klockow hamulcowych, oraz nerwow.
                >
                być może, ale to mój problem

                > W Gdyni obwodnica sie zaczyna, a w Pruszczu Gdanskim konczy. W czym problem?

                To że jadę z Pruszcza nie oznacza że najbliższy dla mnie wjazd na Obwodową to
                ten na jej początku, ale rozumiem, że Ty zawsze wjeżdżasz na obwodnicę w
                Chyloni, bo przecież z Gdyni jeździsz.

                > A remonty skocznyly sie w zeszlym roku. I nawet jak trwaly, szybciej bylo
                > obwodnica, niz przez miasto...

                to się ubawiłem. Przejedź się pomiędzy Geantem a Auchanem to zobaczysz w ilu
                miejscach jest zwężenie. Latem korki (zwłaszcza w Soboty) były olbrzymie, ale
                przeciez Ty tym skuterkiem to nie przeszkadzało

                > Po prostu wydaje mi sie, ze to nie moja rada jest nietrafiona, tylko ze
                > wystepuje u Ciebie pewien problem z dojechaniem drogami dojazdowymi do
                > Obwodnicy, nie mowiac juz o przejezdzie po niej, czyz nie tak?? ;))

                jaki problem? jeżeli piszesz, że jazda załóżmy z centrum Pruszcza do Gdyni na
                dajmy na to Łużycką (Mercedes) jest wg Ciebie krótsza obwodnicą niż przez miasto
                to właśnie odpowiadam - jest dłuższa o 8km, a czas przejazdu ten sam, jak
                dojdzie korek na obwodnicy to nawet się wydłuży, to nie mów, że właśnie masz
                objawienie, że mogłem szybciej.


                Otoz podpowiem Ci, ze nie bedziesz w stanie do samego Dworca Gdanskiego uciec
                > przed skuterkiem 50cc. W miescie jest tyle swiatel, ze przy Twoim stylu jazdy,
                > obawiam sie, ze zostalbys w tyle. I jazda 90 kph nie pomoglaby Ci wcale..

                Jeszce się nie znamy, a już znasz mój styl jazdy, a więc jednak wróżbita

                >
                > Pomysl, Ty jedziesz 70-80 kph, stajesz i czekasz. A ja sune skuterkiem stale
                60 -70 kph.
                skuterkiem 70? i to pewnie lawirując między autami, gratuluję poczucia humoru.
                Co do mnie jeżdżę trochę szybciej niż 70km/h.

                Bo wiem, ze czasami oplaca sie chwilke zwolnic, by zyskac przewage ;))

                To prawda, dlatego mój przejazd zajmuje prawie 0,5h a mógłby być krótszy :)

                pzdr
                • Gość: karol Mloteczek i w glowke... puk! IP: 62.29.248.* 08.11.03, 15:47
                  > > No chyba, ze nalezysz do tej grupy osob, co to ponizej setki w miescie nie
                  > > schodza???
                  >
                  > tak, jeżdżę szybko.

                  Wlanij sie mlotkiem w leb od czasu do czasu... oszczedzisz nam wszystkim
                  zalosnego widoku twojego 'bolidu' mknacego ulicami miasta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka