Dodaj do ulubionych

czy Wam to forum naprawdę pomaga?

11.10.09, 13:06
Dzieńdobry, chciałam to napisać wcześniej ale jakoś nie miałam czasu. Zaglądam
na to forum tak ze dwa lata ale raczej nic nie piszę bo nie czuję takiej
potrzeby.Ale dzisiaj mnie naszło.
Mam wrażenie, że to forum nie jest pomocne bo podstawowym warunkiem aby
polepszyć sytuację życiową jest zwiększenie przychodów. Wszystkie inne sposoby
to tzw. przelewanie z pustego w próżne. Czy Wam naprawdę pomogło to forum? i w
czym konkretnie jeśli mogę spytać? nie chcę nikogo urazić, to Wasz wybór, że
tu piszecie - jestem po prostu ciekawa i pytam bez ironii. Oczywiście jeśli
ktoś kompletnie nie potrafi gospodarować pieniędzmi to Wasz porady pomogą ale
jeśli ja od wielu lat nie potrafię odbić się od dna to wtedy to forum tylko
pogłębia moją frustrację.
Obserwuj wątek
    • ashleeand ciąg dalszy 11.10.09, 13:15
      Dlaczego pogłębia moją frustrację? bo próbuję różnych sposobów aby zyć lepiej i
      mi nie wychodzi. Proszę nie piszcie rzeczy w stylu "to tutaj nie wchodź". Czekam
      na konstruktywne opinie.
      Moje przykłady:
      - kupowanie taniego obuwia np. Deichmann, Allegro (np. kozaki za 39 zł) -
      rezultat "co tanie to drogie" ubranie obuwia kilka razy a potem ani nie ma kasy
      ani butów bo się już nie nadają do chodzenia
      - sprzedaż na allegro i innych portalach - tu przyznaję zarobiłam drobne kwoty
      ale już nie mam co sprzedawać nie chce się pozbywac wszystkiego co mam w domu
      - korepetycje - więcej traciłam na bilety, xero, tusz do drukarki i inne pomoce
      + czas na dojazdy - u siebie nie mogę udzielać bo żyję w garsonierze z facetem
      - praca smile)) pracuję za 1 000 zł (pierwsza wypłata za parę tygodni), szukam
      cały czas coś lepszego, mam mgr renomowanej państwowej uczelni
      - pomoc rodziców - 400 zł miesiecznie (na połowę czynszu)
      To co ja robię źle?
      • iberia.pl Re: ciąg dalszy 11.10.09, 13:21
        ashleeand napisała:

        > Moje przykłady:
        > - kupowanie taniego obuwia np. Deichmann, Allegro (np. kozaki za
        39 zł) -
        > rezultat "co tanie to drogie" ubranie obuwia kilka razy a potem
        ani nie ma kasy
        > ani butów bo się już nie nadają do chodzenia


        roznie bywa, ja tez kupuje buty w Deichmanie i sobie chwale, w
        sandalach potrafilam chodzic i 2-3 sezony, nic sie z nimi nie dzialo
        a kosztowaly ok.60zl.
        Nie mam potrzeby wydawania na buty kwot rzedu kilkuset zl.
        Botki zimowe tez mam kupione za smieszne pieniadze i nic sie z nimi
        nie dzieje, moze mam szczescie?


        > - korepetycje - więcej traciłam na bilety, xero, tusz do drukarki
        i inne pomoce
        > + czas na dojazdy - u siebie nie mogę udzielać bo żyję w
        garsonierze z facetem


        zawsze nalezy przeliczyc czy cos sie oplaci, bo z tym tez roznie
        jest.

        > - praca smile)) pracuję za 1 000 zł (pierwsza wypłata za parę
        tygodni), szukam
        > cały czas coś lepszego, mam mgr renomowanej państwowej uczelni
        > - pomoc rodziców - 400 zł miesiecznie (na połowę czynszu)
        > To co ja robię źle?

        moze napisz nam ile macie na zycie co miesiac, jakie macie wydatki-
        moze uda sie podpowiedziec na czym mozna zaoszczedzic?
      • ashleeand ciąg dalszy 2 11.10.09, 13:27
        no i oszczędzanie:
        - mam niski abonament na telefon
        - używam mało kosmetyków i tanio, rzadne tam Vichy itp.
        - ubrania - mam mało ubrań i w większości bardzo sparne, zmechacone itp.
        - fryzjer - raz na dwa miesiące
        - "kultura" - gazet nie kupuję bo mam net, ostatnio byłam w muzeum za 5 zł i w
        kinie facet płacił, na imprezy nie chodzę, na kawki i herbatki zpsiapsiółkami
        bardzo rzadko

        No i do jakich wniosków dochodzę:
        1) kupowanie zbyt tanich produktów wiąże się z większym wydawaniem pieniędzy,
        skórzane buty posłużą nam latami, a podkolanówki za 5 zł para będę miała kilka
        razy dłużej niż te za 2 zł
        2) zwiększenie przychodu jest nie możliwe w tym kraju nawet jak masz mgr i czas
        do dyspozycji
        3) jedynie zmniejszanie wydatków przy stałym poziomie niskich dochodów nic nie daje
        4) aby znaleźć lepszą pracę należy się czegoś nauczyć a podnoszenie
        kwalifikacji kosztuje
        REASUMUJĄC chyba w takiej sytuacji nic nie można zrobić, bo co niby? jak ktoś
        zarabia kilka tysięcy to o.k. ale ja ?
        • deszcz.ryb Re: ciąg dalszy 2 11.10.09, 13:50
          O, podałaś więcej szczegółów.

          Największy twój problem widzę z twoim facetem. Bo co on robi poza tym, że raz w miesiącu dorzuci 200 zł? [co to jest 200 zł, to nawet na jedzenie nie starcza dla JEDNEJ osoby] Dlaczego utrzymujesz [pardon my french] pasożyta? Miłość miłością a rzeczywistość rzeczywistością. DLACZEGO on ma nie pracować do lutego?? Bo nie chce pokalać rączek niegodną pracą? A zatrudnić się w supermarkecie/MacDonaldzie to już nie łaska? Twój facet, jeżeli by tam pracował na pełny etat, przynosiłby do domu drugie tyle kasy, co ty - i już nie musiałabyś się martwić tak bardzo oszczędzaniem, kupować najtańszych produktów, mogłabyś zainwestować w swoje douczanie co zaprocentuje lepszą pracą.

          Rozwiązanie widzę jedno - albo ma sobie znaleźć pracę [nieważne, że ciężką i słabo płatną; do lutego wytrzyma; jak sobie wtedy znajdzie lepszą pracę, to ok] albo się rozstajecie, on niech wraca do rodziców a ty odetchniesz.
        • elgeb Moje, twoje ? 11.10.09, 13:54
          Piszesz - "w kinie facet płacił"

          Czyzby pieniadze od jego rodzicow byly dla niego, a Toje dochody to
          wspolnota? Latwiej chyba gospodarowac mala kwota ze wspolnej kupki.
      • deszcz.ryb Re: ciąg dalszy 11.10.09, 13:41
        Mnie to forum pomogło przede wszystkim w uświadomieniu sobie, ile w miesiącu wydaję na "głupoty" - gazety, kawę, batoniki z automatu, precle itp. Staram się powstrzymywać od takiego wydawania i już mam czysty zysk - przynajmniej dodatkowe 20/30 zł miesięcznie.

        Oprócz tego o wiele lepiej planuję swoje zakupy - kupuję tylko to, co rzeczywiście potrzebuję, staram się nie ulegać zachciankom, wybieram się na zzakupy do supermarketu a nie do drogiego sklepu osiedlowego itp. Znowu oszczędności.

        Dzięki zapisywaniu wydatków [możesz tu znaleźć przykładowy arkusz wydatków] wiem, na co wydaję najwięcej i z czego mogę bez żalu zrezygnować - przykładowo - ograniczyć wydatki na słodycze, alkohol, komórkę itp. I z tego też wpada parę groszy.

        Oczywiście - tych "dodatkowych" pieniędzy nie jest bardzo dużo, ale jeżeli ktoś żyje życiem studenckim, bez "prawdziwej" pracy [tak jak ja], to ta kasa zawsze się przydaje. Dodatkowo, kiedy zacznę już "naprawdę" zarabiać to, jeżeli będę stosować te powyższe zasady, będę mogła odkładać sobie więcej. Poczytaj może bloga Frugala [frugal.blox.pl] - on w bardzo jasny sposób opisuje, jak należy oszczędzać i PO CO należy oszczędzać. wink

        A twoje korepetycje... Pracować musisz po to, żeby ci się to opłacało - żeby zwróciła się kasa za dojazd, ksero itp. Więc albo zwiększysz swoją stawkę [przez co możesz stać się niekonkurencyjna] albo w ogóle z nich zrezygnuj i poszukaj innej, opłacalnej formy dorabiania.

        Buty - "co tanie, to drogie" to znany problem. wink Najlepiej zaoszczędź sobie większą kwotę i kup porządne, drogie buty, w których przechodzisz bez problemu ze trzy sezony.
      • listopad2009 ashleeand 11.10.09, 17:58
        Głowa do góry! Będzie lepiej.
        Najważniejsze, że zdajesz sobie sprawę z sytuacji i że chcesz, żeby
        było lepiej, chcesz to zmienić. To główna i pozytywna sprawa.

        Książka przyda się na wiele razy, więc to nie wydatek a inwestycja
        (a o ile lepiej brzmi). Może zacznij szukać więcej korków, dzieci
        blisko siebie, albo może rób zajęcia dla kilkorga dzieci
        jednocześniej (np. 4) co tydzień u kogoś innego, np. za 20 zł. Dla
        nich taniej, dla Ciebie ponad 2,5 raza więcej.

        A co do faceta. Ech. No niestety, nic nie poradzisz, chyba, że go
        zamienisz na lepszy model. Ale, jeżeli w innych sprawach się
        rozumiecie, a chodzi tylko o tę pracę od lutego to może jednak warto
        poczekać. Ale jeżeli rodzice nie dają mu zbyt wiele kasy co miesiąc,
        to czy on ma szansę zarobić w firmie rodzinnej więcej niż 2000 zł?

        W razie czego znajdziesz sobie lepszego wink
    • iberia.pl zwiekszenie przychodow 11.10.09, 13:16
      mozna poniekad osiagnac zmniejszeniem wydatkow, a tego na tym forum
      mozna sie nauczyc.
    • elgeb Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 13:22
      Pierwszy raz zajrzalam tutaj w marcu.Zainteresowalo mnie zapisywanie
      wszystkich wydatkow w celu sprawdzenia na co ida spore w koncu
      pieniadze.Zaczelam od kwietnia i pamietam jak w podskokach wracalam
      do domu aby zapisac i rzucic okiem jak to wyglada w perspektywie
      uplywajacych dni.Na koniec miesiaca zrobilam podsumowanie i
      stwierdziwszy, ze na bzdury wydaje bardzo malo, reszta to
      koniecznosc - zamknelam kwiecien i przestalam zbierac kwity i
      zapisywac.Czasami jeszcze tu zagladam w poszukiwaniu ciekawych
      pomyslow...najlepszym byl nieznany mi dotad sposob na gotowanie
      makaronu "bez wlaczonego gazu".
      • ashleeand moje wydatki 11.10.09, 13:33
        We wcześniejszych miesiącach miałam całkiem inną sytuację więc licząc od teraz
        mam tak:
        - mieszkam z facetem - facet studiuje i dostaje od rodziców różne kwoty po 100
        zł, 200 zł na jedzenie i czynsz (on nie ma swoich dochodów) mówi, że będzie
        pracował od lutego
        - ja zarabiam obecnie 1000 zł + 400 zł od rodziców
        - nasz czynsz to zazwyczaj z opłatami 740 zł
        - internet to 70 zł
        • ashleeand buty 11.10.09, 13:34
          ja tez mam buty z deichmana, ostatnio tylko kupiłam w BACIE na przecenie
          skórzane. nie mam butów za kilkaset zł
          • ashleeand kasa na bzdury:-) 11.10.09, 13:36
            no właśnie ja nie wydaję pieniędzy na bzdury np. na portfel ostatnio wydałam 15
            zł od ulicznego sprzedawcy, mój wcześniejszy z gazety rozwalił się. jak
            mieszkałam z rodzicami kupowałam bzdury ale teraz nie
            • iza1973 Re: kasa na bzdury:-) 11.10.09, 13:51
              Zgadzam się z Tobą, że na tym forum głównie można się zmotywaować do
              racjonalnego gospodarowania tym co mamy, do kontrolowania wydatków i budowania
              oszczędności. Ale myślę (chyba podobnie jak Ty), że przy dochodach rzędu 1000 zł
              miesięcznie, wiele nie zdziałasz. I tak jestem pod wrażeniem, że dajesz radę i
              normalnie żyjesz. W Twoim przypadku moim zdaniem jedynym sensownym krokiem jest
              intensywne szukanie lepiej płatnej pracy. Nawet jak oszczędzisz na czymś jeszcze
              30 zł miesięcznie, to to kompletnie nie zmieni Twojej sytuacji finansowej.
              Możesz ją zmienić tylko przez zwiększenie dochodów. Ale nie napisałaś, czy
              jesteś po studiach, jakie masz doświadczenie (albo nie doczytałam). Bo może po
              prostu dopiero zaczynasz pracę zawodową, zdobywasz kompetencje i ambicje
              finansowe trzeba chwilowo schować...
              • deszcz.ryb Re: kasa na bzdury:-) 11.10.09, 14:02
                Ale dlaczego ONA ma szukać lepszej pracy, jak jej chłopak NIC nie robi? Mieszka u niej, nie płaci połowy czynszu [!!!!!!] i co miesiąc dorzuca tylko 100, 200 zł [albo i nie]. Niech chłopak coś z siebie wykrzesze.

                Ona może szukac pracy, jak pozbędzie się pasożyta i odetchnie nieco finansowo [od razu wybitnie spadają rachunki za jedzenie, prąd, wodę itp.]
        • elgeb Re: moje wydatki 11.10.09, 13:48
          Na Twoim miejscu wyslalabym faceta wczesniej do jakiejkolwiek pracy.
          Do lutego to jeszcze piec miesiecy i w ostaecznosci mozna sie
          przemeczyc, tylko czy jest pewnosc, ze on naprawde prace dostanie?
          • ashleeand hej 11.10.09, 14:07
            dzięki z odzewsmile czyli to nie było tylko moje wrażenie, że przy tych dochodach
            niewiele mogę zdziałać... Bo już czułam się jak nieudaczniksad
            ok, więc tak facet ma pracę zagwarantowaną w firmie rodziców.
            nie idzie tam do pracy teraz bo ma pracę dyplomową do napisania.
            jest ode mnie młodszy.
            Ja mam już mgr (w lecie się obroniłam), mam małe doświaczenie zawodowe nie chce
            tu pisać szczegółów bo boję się, że ktoś mnie rozpozna. Zapisałam się na studia
            podyplomowe. postanowiłam popracowac nad swoimi językami obcymi, a że nie stać
            mnie na kursy będę się uczyć z płyt cd bo mam talent do języków obcych więc dam
            rardę. jestem zła na swojego chłopa ale że tak powiem nic mu nie mogę zrobić. Ja
            sama nie mam dokąd pójść. Musiałam się wyprowadzić z domu rodzinnego (a
            właściwie mieszkania rodzinnego) i tam już nie ma nawet dla mnie miejsca -
            jakbym chciała tam wrócić ze względów finansowych. Nie ma tam już moich rzeczy
            ani mebli.
            • deszcz.ryb Re: hej 11.10.09, 16:12
              Dobrze, że rozwinęłaś sytuację. Widzę, że niepotrzebnie posądziłam twojego chłopaka i przepraszam za to. wink

              Wiem, że on teraz ma bronić pracę dyplomową, ale czy naprawdę nie ma czasu, żeby się zatrudnić chociaż na weekendy? Nawet w tym nieszczęsnym MacDonaldzie? Wiadomo, że kokosów nie zarobi, ale zawsze uda mu się podreperować wam budżet.
        • krzysztofsf Re: moje wydatki 11.10.09, 20:23
          Wybacz, ale w takiej sytuacji, niech facet sobie za te 200 zl wynajmie gdzies
          lokum, a za pozostale pieniadze ( wink ), niech sie zywi, oplaca przejazdy itp,
          a do ciebie niech wpada w dniach gdy nie jest zawalony nauka na mile wieczorne
          spedzenie czasu.

          Na zycie zostaje ci comiesiac po oplaceniu czynszu i internetu 600 zl, co dla
          jednej osoby nie jest zlym wynikiem.
          Uwzgledniajac jeszcze ewentualnie sieciowke komunikacyjna i telefon, to zostaje
          ci ponad 450 zl na zycie - dalej w miare realnie dla jednej osoby.

          Uwazam, ze powinnas razem z nim planowac pisemnie wydatki, bo prawdopodobnie nie
          zdaje sobie sprawy z realiow - przychodzi, je i pije, wlacza urzadzenia i
          zadowolony wink

          No i najwazniejsze - wszelkie zakupy robicie wspolnie, zastanawiajac sie nad
          celowoscia wydatkow i czy mozecie sonbie na nie pozwolic.
          Piatek, robicie zakupy na 3 dni, stwierdzasz, ze do konca tygodnia pozostalo
          zaplanowane 20 zl i wspolnie planujecie zakupy i menu.
    • eska18.live Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 14:05
      Witajcie.Ja też podczytuję forum od dwóch lat i naprawdę wiele
      skorzystałam.Przez trzy miesiące prowadziłam zapiski wydatków.
      Zanalizowałam je, określiłam swoje możliwości i potrzeby. Od tamtej
      pory wydaję trochę więcej smile ale i inaczej. Jakość i poziom mojego
      życia znacznie się polepszyłysmile
      Pracuję dużo i ciężko, nie mam problemów z dochodami. Ale jestem
      bardzo zajęta i dlatego bardzo cenne były dla mnie wątki np dot.
      oszczędzania czasu.
      Myślę ,że na forum każdy może znależć coś dla siebie!!
      dziękuję i pozdrawiam smile

      Kozaki też kupuję tanie - nigdy nie wadomo czy zima będzie ostra
      czy nie ,a sól na chodnikach niszczy każde obuwie
      • ashleeand źle mnie zrozumieliście 11.10.09, 14:10
        facet płaci pół czynszu plus kupuje jedzenie, ale nie ma jednorazowego
        miesięcznego dochodu tylko pieniądze, które mu wydają rodzice kilka razy w
        miesiącu po 100, 200 zł a na czynsz to 400.
        • only_marcopol Re: źle mnie zrozumieliście 11.10.09, 14:28
          Przy dochodzie 1000 zł to wcale się nie dziwie ze nic ci to forum nie daje bo z
          pustego i Salomon nie naleje. Ja np nauczyłam się jak gospodarować racjonalnie
          kasą - robię zakupy raz na tydzien a ni codziennie przez co tez bardzo
          oszczędzam, zobaczyłam ze piwko dziennie tez kupe kasy kosztuje miesięcznie a i
          alkoholizmu się nie "nabawimy" takze to zależy od potrzeb przy większych
          dochodach nauczyłabyś się tu oszczędzać ale jeśli już potrafisz żyć za 1000 zł
          to w tej chwili tylko zostaje jak już wspomniano podwyższenie pensji tzn
          znalezienie lepszej pracy
          • ashleeand Re: źle mnie zrozumieliście 11.10.09, 14:37
            dzięki za odpowiedź. Czyli jak zacznę zarabiać to może mi to forum pomoże. W tej
            chwili to szukam pracy i podwyższam kwalifikacje.
        • krzysztofsf To zmienia postac rzeczy. 11.10.09, 20:54
          ashleeand napisała:

          > facet płaci pół czynszu plus kupuje jedzenie, ale nie ma jednorazowego
          > miesięcznego dochodu tylko pieniądze, które mu wydają rodzice kilka razy w
          > miesiącu po 100, 200 zł a na czynsz to 400.

          Dopiero teraz zauwazylem

          W takim wypadku macie z czego oszczedzac i z czego przykroic wydatki.

          Jesli lacznie macie 1400 + powiedzmy 700 zl od niego to daje 2100.

          Po odjeciu stalych oplat zostaje 1300.

          Wybacz, ale w tej sytuacji to mozecie juz zaczac gospodarowac pieniedzmi, biorac
          pod uwage, ze jest to na 2 osoby bez dziecka, bez splacania rat itp obciazen.

          Musicie wspolnie planowac wydatki i robic zakupy.
    • magdalaena1977 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 15:15
      Weszłam na to forum wiosną 2007 r. , kiedy byłam w dołku bo wyprowadziłam się od
      rodziców i moje dochody były niższe niż moje potrzeby.

      W kwestii samego oszczędzania wiele nie zyskałam, bo od dawna notowałam wydatki,
      starałam się kupować jak najtaniej itp. , ale niestety i tak oszczędzanie zawsze
      sprowadza się do rezygnacji z przyjemności (nie da się zrezygnować z czynszu, a
      z książek tak).
      Nigdy nie miałam problemu z rozchodzeniem się pieniędzy na niepotrzebne głupoty
      - zawsze kupowałam to, czego naprawdę chciałam i potrzebowałam.
      Nadal mam problem z wydatkami na jedzenie, ale wynika to częściowo z moich
      problemów zdrowotnych i tu forum mi nie pomogło.

      Bardzo mi się natomiast dobrze czytało forum i blogi inwestycyjne jak
      awansowałam, zaczęłam więcej zarabiać i wypracowywać pewne nadwyżki. Oferta
      banków jest tak skomplikowana, że nie dałabym rady sama wszystkiego przeczytać,
      a tak zweryfikowałam tylko kilku faworytów.
    • beatrix_75 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 15:47
      oczywiscie ,ze pomogło
      Regularne zapiski , pomysły na wykorzystanie róznych rzeczy
      zamrażanie , inwentaryzacje ..to tylko kilka przykładów jaki mi sie
      narzucają .
      Ale masz racje "z próznego ...itd"
      wiec jesli ktos nie ma z czego , to oszczedzac nie moze .
      Ale jesli ktos moze -całkiem bezbolesnie - zaoszczedzic co miesiac
      jakies 100 zł - to chyba warto .
      Dla samej satysfakcji ,ze sie nie wydało LUB że mozna kupic ZA TO
      COS INNEGO innego -COS BARDZIEJ PRZYDATNEGO smile

      pozdr
    • serendepity Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 16:08
      Dowiedzialam sie o roznych korzystnych lokatach.

      Inne porady dotyczace zarzadzania pieniedzmi i wyciskania z nich jak najwiecej
      wyczytalam wczesniej na zagranicznych forach.
      • listopad2009 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 16:58
        Nie wiem, czy mi pomaga, ale lubię czytać.
        Forum zaczęłam czytać od kilku miesięcy, a wydatki zapisuję od ponad
        2 lat (codziennie i w wiele skomplikowanych rubryczek, wiem ile
        wydaję na jedzenie - ale wiem dokładnie ile wydaję na wyroby
        mleczne, mięso, słodycze itp. - wiem, walnięta jestem). Niestety z
        moich zapisków nic nie wynika, znaczy się wynika dużo, ale ja po
        prostu nie umiem się oprzeć wydawaniu pieniędzy. I tak dobrze, że
        nad sobą pracuję i że w koncu to zrozumiałam. Mam nadzieję, że z
        miesiąca na miesiąc będzie lepiej.

        Ale teraz do rzeczy:
        1. wiele rzeczy ubraniowych kupuję z przeceny, czyli na wiosnę
        kupuję przecenuone rzeczy zimowe - i tak oszczędzam wiele kasy,
        przykładowo - w marcu wydałam 130 zł na 2 kombinezony dla dziecka na
        tą zimę - w normalnych cenach kosztowałyby 400 zł.
        2. przestałam już kupować buty za 39 zł. Których i tak nie noszę.
        Mam wiele skórzanych (wiele martensów), w których jeszcze wiele lat
        pochodzę.
        3. dlaczego nie opłaca się korepetycji dawać, nie mieszkam w Wa-wie
        (ale w dawnym miescie wojewódzkim, to znaczy mieszkałam, bo teraz na
        wsi), ale w trakcie studiów zarabiałam korkami 700 zł miesięcznie
        (choć wcale nie musiałam, bo rodzice dawali mi dużo kasy) i to wcale
        nie przemęczając się specjalnie i pracując po 3 razy w tygodniu.

        A teraz coś dla pocieszenia. Faktem jest, że miałam łatwy start, bo
        rodzice kupili mi mieszkanie.

        Ale w 2001 roku zarabiałam 1000 zł przez pierwsze trzy miesiące (a
        nie skończyłam renomowanej uczelni, a politechnikę), potem juz 1500.
        I niestety, ale Twój 1000 zł to niestety bardzo mało. Ale rozumiem,
        że to chwilowe - przejściowe i że nie przestajesz szukać
        atrakcyjneijeszej pracy.

        Potem pracę zmieniłam, bo mi się znudziła, z tamtą firmą
        współpracuję do dzisiaj (mniej więcej 10000 rocznie), jestem teraz
        na zwolnieniu, bo niedługo rodzę, a potem.... Potem się zastanowię,
        ale to dopiero w 2011, bo biorę wychowawczy. Jakoś to będzie (a
        spłacamy kredyt na dom).

        I trzeba jednak szukać dodatkowej kasy/pracy, no bo sorry, ale za
        1000 zł dla młodej osoby... to niewiele można zdziałać.....
        • ashleeand jaka stawka za korki? 11.10.09, 17:07
          za 60 min ang ile brać za korki??? ja biorę 30 zł. mało?np ostatnio uczyłam
          dziecko. Nie miałam z czego robić lekcji więc poszłam do księgarni i kupiłam
          książkę za kilkadziesiąt złotych i płyty z piosenkami do książki bo bym nic nie
          zdziałała bez tych piosenek i rymowanek. W książce same obrazki. Do tego
          kolorowanka i naklejki, dojazd przez pól miasta, plus bilety. Książka mi się
          zwróciła za dwie lekcje.
          • ashleeand Re: jaka stawka za korki? 11.10.09, 17:11
            deszcz, właśnie jak mu zwróciłam uwagę to chciał wyjechać ode mnie i mnie
            zostawić samą tutaj. Potem zamknął się w łazience na pół godziny a potem położył
            spać obrażony. Mówi, że nie będzie u kogoś pracował jak ma pomagać w pracy
            rodzinie, a ja na to żeby przynosił wypłatę, on mówi że na wszystko jest co
            potrzeba. Ma czas żeby pracowac ale jak mu zwracam uwagę to tak właśnie reaguje.
            Ja mam już dzisiaj doła totalnego.
            • ashleeand Re: jaka stawka za korki? 11.10.09, 17:14
              sorry, że tak się żalę ale coś czarno to wszystko widzę. W końcu wyjadę gdzieś
              sama i zostawię wszystko za sobą bo ja nie chcę tak żyć. mam dość tego, ze nie
              mogę mu zwrócić uwagi, ja mam mgr robię podyplomówkę mam robotę a on nawet
              licencjata nie. Już tu nie piszę nie chcę Wam psuć humoru. Dziękuję za porady i
              wsparcie. Na pewno przeanalizuję swoje życie i może uda mi się wprowadzić zmiany.
              • serendepity Re: jaka stawka za korki? 11.10.09, 18:53
                Zajrzyj na forum Zycie rodzinne, tam dostaniesz rozne porady dotyczace zwiazku.
                Bo widze, ze Twoj problem nie do konca dotyczy samych pieniedzy.
                • deszcz.ryb Re: jaka stawka za korki? 11.10.09, 19:26
                  Zgadzam się. Trzymam kciuki, żeby udało się wam poważnie porozmawiać - i chłopak poszedł do pracy; albo żeby udało ci się go w miarę łagodnie pozbyć. Tak jak napisałaś - ty się rozwijasz, zarabiasz a on stoi w miejscu. Nie może być tak, że ty chcesz porozmawiać poważnie o przyszłości - nie tylko twojej, ale i jego, a on się obraża jak małe dziecko i idzie spać.
              • alba.alba skoro jest młodszy... 11.10.09, 23:05
                ashleeand napisała:
                > ja mam mgr robię podyplomówkę mam robotę a on nawet
                > licencjata nie.

                Skoro jest młodszy, to naturalne, że ty masz mgr a on dopiero pisze licencjata. Kobieca logika - wziąć sobie młodszego faceta a potam narzekać, że jest bardziej wykształcona od niegowink

                Z postu wynika, że masz gdzieś 25 lat (niedawno skończyłaś studia, a mgr robi się w 5 lat). Facet jest młodszy, więc mniemam, że co najmniej 2-3 lata (roczna różnica wieku nie jest tak istotna, by ją zaznaczać). W jego wieku to nikt się jeszcze magistra nie dorobił.
            • krzysztofsf Re: jaka stawka za korki? 11.10.09, 20:35
              ashleeand napisała:

              > deszcz, właśnie jak mu zwróciłam uwagę to chciał wyjechać ode mnie i mnie
              > zostawić samą tutaj. Potem zamknął się w łazience na pół godziny a potem położy
              > ł
              > spać obrażony. Mówi, że nie będzie u kogoś pracował jak ma pomagać w pracy
              > rodzinie, a ja na to żeby przynosił wypłatę, on mówi że na wszystko jest co
              > potrzeba. Ma czas żeby pracowac ale jak mu zwracam uwagę to tak właśnie reaguje
              > .
              > Ja mam już dzisiaj doła totalnego.

              Jak wspomnialem powyzej.
              Wspolne planowanie wydatkow i wspolne zakupy.
              Jako chlop obawiam sie, ze ten typ tak ma i w przyszlosci, jesli zwiazek bedize
              trwazl, to da ci 500 zl z pensji i tez powie, ze teraz musi wystarczyc.

              Jak nie wychowasz , to na przyszlosc bedziesz zalowala.

              Nie wiem czy dobze zrozumialem, ale odnosze wrazenie, ze jego rodzice mieszkaja
              w tym samym miescie co Ty. Czy zapraszaja was na niedzielne wspolne rodzinne
              obiadki?
              • krzysztofsf Nieaktualne 11.10.09, 21:20
                jak wpisalem w innym miejscu, gdzie podalas pelniej wklad finansowy chlopaka.

                forum.gazeta.pl/forum/w,20012,101415382,101433974,To_zmienia_postac_rzeczy_.html
            • elgeb Re: jaka stawka za korki? 11.10.09, 23:46

              "...właśnie jak mu zwróciłam uwagę to chciał wyjechać ode mnie i mnie
              zostawić samą tutaj. Potem zamknął się w łazience na pół godziny a
              potem położył..."

              "...mam dość tego, ze nie mogę mu zwrócić uwagi,..."

              Marnie mi wyglada Wasza przyszłość.To jeszcze chłopczyk, ktory się
              obraża i w piernaty ucieka od problemów.Ty kombinujesz ile się da, a
              on tylko stwierdza, ze na wszystko jest.Nie wyobrażam sobie spłaty
              dużego kredytu mieszkaniowego z takim mało angażującym sie facetem,
              a przecież kiedyś trzeba będzie pomyśleć o własnym mieszkaniu.
              • krzysztofsf Re: jaka stawka za korki? 12.10.09, 08:29
                elgeb napisała:

                >
                > "...właśnie jak mu zwróciłam uwagę to chciał wyjechać ode mnie i mnie
                > zostawić samą tutaj. Potem zamknął się w łazience na pół godziny a
                > potem położył..."
                >
                > "...mam dość tego, ze nie mogę mu zwrócić uwagi,..."
                >
                > Marnie mi wyglada Wasza przyszłość.To jeszcze chłopczyk, ktory się
                > obraża i w piernaty ucieka od problemów.

                No jest mlodszy....

                >Ty kombinujesz ile się da,

                To znaczy co?
                Bo wychodzi, ze mieszkanie i media oplacili jej na spolke rodzice z chlopakiem. Na zywnosc sie skladaja i to raczej realnie pol na pol.

                Reszta "kombinowania" to jej wlasne indywidualne wydatki i potzreby.

                > a
                > on tylko stwierdza, ze na wszystko jest.Nie wyobrażam sobie spłaty
                > dużego kredytu mieszkaniowego z takim mało angażującym sie facetem,
                > a przecież kiedyś trzeba będzie pomyśleć o własnym mieszkaniu.

                I tu jest podstawowe pytanie - czy planuja realnie dalsza przyszlosc.
                Na chwile biezaca kazde z nich placi za siebie i jedno nie utrzymuje drugiego.
                Przydalaby sei pelniejsza informacja o wydatkach - bo w tej chwili jest to raczej zle gospodarowanie pieniedzmi, jesli kupujac ze skladki 2-ch osob wylacznei zywnosc i chemie nie pozostaje autorce zadna rezerwa na inne wydatki.
                Sadze, ze btrak tu wlasnie dokladengo rozpisania wszystkich przychodow i wydatkow, zeby mozna bylo je przeanalizowac.
                • elgeb Re: jaka stawka za korki? 12.10.09, 10:50
                  krzysztofsf napisał:

                  "...No jest mlodszy...."

                  No i uważasz, że to go już usprawiedliwia? Żyć z dziewczyna pełniąc
                  obowiązki męża oczywiście można, ale w/g mnie powinno się brać zycie
                  całosciowo, a nie wybierać tylko najprzyjemniejsze chwile dla
                  siebie.Jak dziewczyna ma doła to p.o. mąż chowa się w kąciku, to tak
                  jakby uciekał do mamusi gdy robi sie trudno.Zupełnie niedorosła
                  reakcja.

                  "...Na chwile biezaca kazde z nich placi za siebie i jedno nie
                  utrzymuje drugiego..."

                  Tak,jeśli rozważamy tylko kwestie finansowe. A mnie chodzi o jego
                  osobiste zaangażowanie i jego wkład w ten zwiazek.Jak widać
                  dziewczyna jest zaangażowana uczuciowo - przy takim założeniu ich
                  związek wyglada jakby rozwiedziona mama mieszkała z synkiem.Mama się
                  martwi, że za mało zarabia szuka dodatkowych pieniędzy, liczy
                  wszystko, zaniedbująć siebie, a synek ma tylko chodzić do szkoły...
                  Jak skończy szkołę to mu rozwiedziony tatuś,finansujący do tej pory
                  połowę mieszkania i "papu" da pracę w firmie rodzinnej.
                  Troszkę mnie poniosła fantazja, ale chodziło mi głownie o to, że on
                  sam od siebie nic nie daje.To, że jego rodzice podrzucaja mu kasę
                  nie jest jego osobistą zasługą. Dziewczyna zastanawia się chwilami
                  czy nie rzucić tego układu w diabły...stąd moje rozważania. Na jej
                  miejscu tak bym zrobiła, bo jesli on w wieku 22/23 lata ma postawę
                  taka jak to zostało opisane, to wygląda, że będzie dorastał długo i
                  bólach,niezależnie od naturalnego starzenia sie.
                  Skoro fizycznie dorósł do tego, aby żyć jak mąż to psychika nie
                  powinna tak bardzo zostawać w ogonie.I tyle.
                  • krzysztofsf Re: jaka stawka za korki? 12.10.09, 11:13
                    Niniejsze forum dotyczy oszczedzania.
                    Inne kwestie powinny byc skierowane na inne fora, po ustaleniu, ze finansowo w zwiazku jest partnerstwo, podobnie jakby miala placaca na rowno wspollokatorke.

                    Na TYM forum istotne jest jak autorka gospodaruje swoim pieniedzmi, bo albo nie przedstawila kompletnej analizy wydatkow (np co ze studiami podyplomowymi - placi jakimis ratami czy ma debet na 2000 zl i i stara sie z niego wyjsc, czy tez jest na czysto bo oplacila z oszczednosci).

                    Bez pelniejszego rozpisania kompletnych wydatkow, na moment biezacy widac, ze pozostalosc po oplaceniu podanych wydatkow powinna byc calkiem spora.

                    patrzac pod katem niniejszego forum nie widze, zeby przegladanie go przez dwa lata dalo specjalne efekty, bo doprecyzowanie (i to niepelne) wplywow i wydatkow bylo wyduszane w pieciu czy wiecej postach.
                    • elgeb Re: jaka stawka za korki? 12.10.09, 11:58
                      krzysztofsf napisał:

                      " Niniejsze forum dotyczy oszczedzania."

                      No wlasnie , bo ja w tak zawoalowany sposób, delikatnie wskazałam
                      droge ku oszczędnosciom. Zamiast brutalnie napisać 'daj sobie z nim
                      spokoj' - zmniejszą się twoje kłopoty finansowe, a dodatkowo
                      zaoszczędzisz sobie bólu głowy.Zabawy z dziećmi w dom sa bardzo
                      drogie na samym starcie dorosłego życia, tuz przed pierwsza marną
                      wypłata.
                      • krzysztofsf Re: jaka stawka za korki? 12.10.09, 12:12
                        elgeb napisała:

                        > krzysztofsf napisał:
                        >
                        > " Niniejsze forum dotyczy oszczedzania."
                        >
                        > No wlasnie , bo ja w tak zawoalowany sposób, delikatnie wskazałam
                        > droge ku oszczędnosciom. Zamiast brutalnie napisać 'daj sobie z nim
                        > spokoj' - zmniejszą się twoje kłopoty finansowe,

                        W tej chwili raczej jej chyba na to nie stac, jesli obecnie nie wystarcza jej pieniedzy - patrzac wylacznie finansowo. Przeanalizuj podane wplywy obu stron i zadeklarowane wydatki w polacznieu , ze "nie starcza".
          • naturella Re: jaka stawka za korki? 11.10.09, 18:15
            Mnie się wydaje, że bardzo mało, te 30 zł za godzinę angielskiego. A
            materiałów na lekcję nie możesz poszukać w internecie?
    • ania78p Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 17:14
      Oczywiście, że forum pomaga.

      Pozwoliło mi oprzytomnieć i uzmysłowić jak trwoniłam pieniądze - nie
      oszczędzałam, lekką ręką je wydawałam.
      Konfrontacja z sytuacją innych osób na forum pozwoliła mi się oprzytomnieć,
      zaczęłam oszczędzać, nie wydaję niepotrzebnie.
      Był okres że nawet skąpiłam ale... pozwoliło mi to zaoszczędzić konkretną kwotę.
      Gdyby nie forum nadal żyłabym beztrosko żyjąc z dnia na dzień.
      • ania78p p,s, 11.10.09, 17:16
        I dzięki forum odstawiłam kartę płatniczą (kredytowej nie mam i nigdy nie
        chciałąm mieć), przez co nie wydaję już tak lekko.
        Wcześniej zasada: czego nie widać (banknotów w dłoni) tego nie żal.
    • emwu55 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 20:09
      a ja czytam, robiłam nawet zapisy miesiąca ale za cholerę
      oszczędzanie mi nie wychodzi. Najgorzej, że mam 2 nałogi, którym nie
      potrafię sie oprzeć a mianowicie zakupy pierdołek i zabawek dla
      syna na "badziewiu" oraz lumpek za 5 zł na wagę. Już tłumacze co to
      wszystko znaczy:
      - badziewie to takie graty przywożone z Niemiec od widelca do szafy.
      Można wyszperać fantastyczne markowe zabawki - samochodziki,
      maskotki, gry locziczne planszowe i komputerowe za naprawdę śmieszne
      kwoty. 2, 3, 4 czy 5 zł od rzeczy. Tego rodzaju zakupy robie na
      rynku we wtorki i piątki. Wydaje 5-20 zł czasem mniej czasem więcej.
      Ale przestac nie mogę bo grzebanie to moja pasja.
      - Lumpek w środy u mnie w mieście ma cenę 5 zł za kilo - też można
      trafić niezłe perełki dla nas.
      Mąż zarabia ok 2000 + dochody dodatkowe (czasem 200 zł a czasem
      nawet 1000), które są podstawą naszej egzystencji, bez nich chyba
      moje pasje niestety musiałabym zostawić buuuuuuu.
      ale wydatki mnie porażają bo stałe to ok 1500 zł w tym 600 za
      przedszkole prywatne bo u nas taki przepis że dzieci gminne nie
      maja przedszkola państwowego w mieście.
      Ja nie pracuję bo nie mam młodego z kim zostaawić. Do południa
      wiadomo w przedszkolu ale o pracy do południa to nawt nie mam po co
      marzyć. Jedynie na zmiany dzień/noc. Mąż z mlodym nie zostanie a
      młody choruje nagminnie, więc średnio tydzień w miesiącu jest w domu.
      Mąż pracuje fizycznie więc zjeśc porządnie po prostu musi.
      Więc reasumując - czytanie forum mnie frustruje bo ja oszczędać choć
      sie staram - nie potafię.
      • marzeka1 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 21:37
        "Mówi, że nie będzie u kogoś pracował jak ma pomagać w pracy
        rodzinie, a ja na to żeby przynosił wypłatę, on mówi że na wszystko jest co
        potrzeba. Ma czas żeby pracowac ale jak mu zwracam uwagę to tak właśnie reaguje.
        "- wybacz, ale TAKIE podejście do zycia, zarabiania jest wielce niepokojące,
        taki facet nigdy nie będzie dla ciebie wsparciem, za to trutniem i pasożytem-
        owszem.
        • krzysztofsf Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 21:48
          marzeka1 napisała:

          > "Mówi, że nie będzie u kogoś pracował jak ma pomagać w pracy
          > rodzinie, a ja na to żeby przynosił wypłatę, on mówi że na wszystko jest co
          > potrzeba. Ma czas żeby pracowac ale jak mu zwracam uwagę to tak właśnie reaguje
          > .
          > "- wybacz, ale TAKIE podejście do zycia, zarabiania jest wielce niepokojące,
          > taki facet nigdy nie będzie dla ciebie wsparciem, za to trutniem i pasożytem-
          > owszem.

          Czekaj, ja nieco zrewidowalem opinie po znalezieniu posta z dokladniejszymi
          informacjami.

          Gosc daje 400 zl miesiecznie na czynsz, do tego tak orientacyjnie wychodzi mi,
          ze conajmniej 300 zl miesiecznie gotowki.
          do tego kupuje jakies jedzenie (niesprecyzowane ile)

          Tak wiec nie jest utrzymywany, chociaz rownoczesnie nie utrzymuje partnerki.
          • marzeka1 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 21:56
            Gość jest DOROSŁY, kobieta z trudem wiąże koniec z końcem i dla mnie takie
            podejście do życia, wydatków jest dziecinne. Co znaczy "nie będzie u kogoś
            pracował?"??? Przecież nie chodzi o to, żeby ją utrzymywał, ale był partnerem, a
            nie dorzucał się do utrzymania i uważał, że na wszystko starcza. Poza tym,
            pamiętam swoje "chude" lata, ale od zawsze wspólnie z mężem dążyliśmy do
            poprawienia naszej sytuacji i jak było trzeba mąż brał dodatkowe prace. Dlatego
            podejście faceta jest mało dojrzałe.
            • krzysztofsf Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 22:07
              marzeka1 napisała:

              > Gość jest DOROSŁY, kobieta z trudem wiąże koniec z końcem i dla mnie takie
              > podejście do życia, wydatków jest dziecinne. Co znaczy "nie będzie u kogoś
              > pracował?"??? Przecież nie chodzi o to, żeby ją utrzymywał, ale był partnerem,
              > a
              > nie dorzucał się do utrzymania i uważał, że na wszystko starcza. Poza tym,
              > pamiętam swoje "chude" lata, ale od zawsze wspólnie z mężem dążyliśmy do
              > poprawienia naszej sytuacji i jak było trzeba mąż brał dodatkowe prace. Dlatego
              > podejście faceta jest mało dojrzałe.

              Wybacz, ale to sa w tej chwili dwa single mieszkajace wspolnie.
              Z tego punktu widzenia podzial jest sprawiedliwy.
              Nie ma informacji o wspolnym planowaniu zycia, odkladaniu itp.
              Na biezaco podzial jest sprawiedliwy. Gosc ma w krotkiej perspektywie pewna
              prace za prawdziwe pieniadze i dopiero wtedy zacznie sie klarowac, jakie sa
              wlasciwie ich relacje i finansowe i zyciowe.

              Reszta, jak ktos doradzil - na forum rodzina a nie forum o oszczedzaniu.
              • marzeka1 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 22:13
                "Wybacz, ale to sa w tej chwili dwa single mieszkajace wspolnie. "- ok, jeśli
                tak to wygląda, to widać jest to sprawiedliwe.
      • isia2711 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 12.10.09, 12:21
        > - badziewie to takie graty przywożone z Niemiec od widelca do
        szafy.
        > Można wyszperać fantastyczne markowe zabawki - samochodziki,
        > maskotki, gry locziczne planszowe i komputerowe za naprawdę
        śmieszne
        > kwoty. 2, 3, 4 czy 5 zł od rzeczy. Tego rodzaju zakupy robie na
        > rynku we wtorki i piątki. Wydaje 5-20 zł czasem mniej czasem
        więcej.
        > Ale przestac nie mogę bo grzebanie to moja pasja.

        Rozumiem, ze satysfakcje sprawia Ci wyszukiwanie tego "badziewia" ;-
        ) , ale tak naprawde nie potrzebujesz zakupionych zabawek?
        Jesli tak i sa to naprawde markowe rzeczy w dobrym stanie, to moze
        przemysl taka opcje - grzeb sobie na zdrowie wink , a wyszukane
        skarby wystawiaj na Allegro za wieksza cene. Co o tym myslisz? smile
      • only_marcopol emwu55- jak to ojciec nie zostanie ?? 12.10.09, 19:01
        emwu55 napisała:


        Mąż z mlodym nie zostanie

        ja to co to znaczy - dlaczego ojciec nie zostanie z własnym dzieckiem - jakaś
        patologia - sorry ale mną trząchnęło
        • reni_78 Re: jak to ojciec nie zostanie ?? 13.10.09, 10:16
          ja akurat ten fragment zrozumiałam tak:
          'gdyby mąż został w domu, a ja poszłabym do pracy, to mimo systemu
          zmianowego, nie zarobiłabym tyle, co obecnie zarabia mąż, tak więc
          pozostajemy przy starym układzie - on pracuje, ja jestem w domu'

          zrozumiałam, jak chciałam, bo akurat mam taką sytuację - nie mam opieki
          dla dziecka i nie możemy pracować oboje
          • agattka_84 Re: jak to ojciec nie zostanie ?? 13.10.09, 10:17
            Ja też tak zrozumiałam.
            • only_marcopol Re: jak to ojciec nie zostanie ?? 13.10.09, 13:12
              ja troche inaczej jesli kogos uraziłam to przepraszam po prostu zrozumiałam ze
              ojciec nie zostanie bo taki ma kaprys uncertain
    • woman-in-the-city Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 21:41
      Pomaga.
      Gdy oboje pracowaliśmy z męzem nawet nie myślałam o takim forum, fakt nigdy
      pieniędzy nie trwoniliśmy, ale też specjalnie nie musieliśmy oszczędzac. Gdy są
      dwie pensje to łatwiej jest gospodarnym włodarzem na kątach, gorzej, gdy tej
      jednej pensji brak, wtedy trzeba się bardziej przyglądac wydatkom i to forum w
      tym pomaga.
      Jeszcze 3 lata temu nie znaliśmy takiego sklepu jak Lidl, czy innych dyskontów,
      a teraz większośc rzeczy ta kupujemy.
      Wiele wątków na temat przycinania opłat, racjonalnego korzystania z energii np.
      bardzo mi pomogło. I lubię czytac, wymieniac się uwagami, tak po prostu, wchodzę
      i jest to jakas moja odskocznia od domowego kieratuwink
    • agpagp Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 22:30
      Pomaga !
      Rok temu zarabiałam 2500 przyszła pierwsza fala kryzysu i pensje spadły do 1600
      . I tu się wystraszyłam po raz pierwszy. Miałam debet na KK więc zawzięłam i
      spłaciłam szybko oszczędzając na czym się da a wskazówek do tego szukając tu.
      Kiedy usłyszałam że znów szykują nam się cięcia ( co stało się na początku
      września) zaczęłam szukać dodatkowej pracy. Z tej pierwszej zostało 980 zł
      podstawy - zgłaszam się do każdego projektu na tzw premie. W tej drugiej
      zaczynam już wychodzić powyżej 1000. Do tego w trzeciej firmie na tzw doskoku
      tez coś wpada. Udaje mi się nawet co miesiąc odłożyć trochę na konto.

      a co do chłopaka ... ja bym zrobiła tak ... oboje dajemy po połowie na czynsz i
      ... dokładnie tyle samo wydajemy na jedzenie. Jezeli On ma 300 zł na ten cel to
      i Ty tyle wykładając miesięcznie odkładałabyś do 700 zł.
      • krzysztofsf Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 11.10.09, 22:38
        agpagp napisała:


        > a co do chłopaka ... ja bym zrobiła tak ... oboje dajemy po połowie na czynsz i
        > ... dokładnie tyle samo wydajemy na jedzenie. Jezeli On ma 300 zł na ten cel to
        > i Ty tyle wykładając miesięcznie odkładałabyś do 700 zł.
        >

        Dokladnie.
        Ze wspolnego gospodarstwa maja tylko wydatki mieszkaniowe i na jedzenie.
        Wspolnie zaplanowac i tego sie trzymac.
        Poczatkowo wygladalo, ze go praktycznie utrzymuje.
        • alba.alba ach.... 11.10.09, 22:58
          krzysztofsf napisał:
          > Poczatkowo wygladalo, ze go praktycznie utrzymuje.

          Ach ta wrodzona kobieca skłonność do przesadywink
    • emkaska Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 12.10.09, 08:57
      Wg mnie najlepsza rada z tego forum jest taka, żeby nie przepłacać.
      Można kupować tanie rzeczy (niekoniecznie najtańsze) - ale! w dobrej
      jakości. Ja stosuję tę zasadę przede wszystkim do tzw. chemii
      gospodarczej. Przykładowo: mleczko do czyszczenia z Biedronki jest
      bardzo dobre, nie trzeba kupować Cifa wink
      No i oczywiście powstrzymać się od wydawania pieniędzy na tzw.
      głupoty. Choć i tu przesada jest niewskazana, np. totalna rezygnacja
      z kupowania gazet w moim przypadku się nie sprawdzi - uwielbiam
      czytać gazety, często czytam w pociągu w drodze do pracy i mam wtedy
      mniejsze poczucie marnowania czasu na dojazdy smile Ale ograniczyłam
      się do 2 - 3 tytułów i zrezygnowałam z kupowania gazet z dodatkami -
      zawsze to kilka złotych więcej, a często te dodatki jakościowo do
      niczego, kolejna książka kucharska i tak mi się nie przyda itd, itp.

      Nie wiem jak z poradami typu: dorobić. Jak? Gdzie? Nie każdy ma taką
      możliwość.
    • magda2468 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 12.10.09, 11:16
      W moim przypadku- pomaga, ponieważ:
      1. wśród znajomych nie rozmawiamy o pieniądzach, oszczędzaniu,
      wydawaniu itp,
      2. wykorzystuję niektóre pomysły- np. jadłospis tygodniowy,nie
      kupuję różnych drobnych rzeczy itp,
      3. w sytuacji drastycznego pogorszenia dochodów pozwoliło mi
      zachować poczucie, że mogę wyjść z tej sytuacji,
      ale nie kopiuję wszystkich pomysłów, bo każdy z nas żyje inaczej.
      Nie jestem w stanie zapisywać wszystkich wydatków, z pewnych nawyków
      nie zrezygnuję i już.
      Czyli korzystam ale nie ślepo i bezkrytycznie.
      Oczywiście zgadzam się z Tobą, że równowaga finansowa wynika z dwóch
      czynników: dochody i wydatki, a tutaj niejako skupiamy się tylkona
      wydatkach.
    • ula27121 Re: czy Wam to forum naprawdę pomaga? 12.10.09, 11:45
      Mnie za bardzo nie pomaga ale lubię czytać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka