Jestem ciekawa, co myslicie na temat cen ubrań w second handach?
Lubię czasem wyruszyć na "polowanie", ale bardzo się ostatnio
zdziwiłam zobaczywszy w Warszawsiej sieci "odzież na wagę" (z żółtym
logo z wagą) cenę 59,90/kg. Generalnie okazuje się, że niektóre
ubrania (zwłaszcza lżejsze typu T-shirty) zaczynają kosztować tyle,
co w nowe rzeczy na wyprzedaży czy w tańszych sieciówkach.
W innych sklepach (mowa o Warszawie), gdzie odziez jest na wagę cena
kilograma też zazwyczaj sięgo około 50 PLN, o wycenach nie mówiąc,
bo te zazwyczaj sa bezsensownie zawyżane.
Do pewnego momentu SH były dla mnie sposobem na oryginalne i tańsze
ubrania, w tej chwili już chyba tylko oryginalność z tego została
Wiem, że można polować na ciuchy bliżej wymiany towaru, kiedy jest
taniej, ale chyba nie o to chodzi w całej idei SH,
Co sądzicie?