pawel2571 Re: no i kicha... 10.03.11, 13:44 prowadzę działalność i bywa różnie (ostatnio coraz gorzej) jednak mieszkając samemu, posiadając samochód (w moim wypadku konieczny do pracy) w moim wypadku poniżej 4k to jest walka o przetrwanie. Odpowiedz Link
marekfocus Re: no i kicha... 10.03.11, 13:56 a jak masz do wydania 1200 zl wszystkie oplaty i na jedzenie i jakos u tuska i rostowskiego trzeba przezyc chyba ze jestes mlody i wydajesz na krwy kilkaset zltych miesiecznie wtedy nie dziwi ze nie mozesz przezyc Odpowiedz Link
marekfocus Re: no i kicha... 10.03.11, 13:57 a jak masz do wydania 1200 zl wszystkie oplaty i na jedzenie i jakos u tuska i rostowskiego trzeba przezyc chyba ze jestes mlody i wydajesz na kurwy kilkaset zloty miesiecznie wtedy nie dziwi ze nie mozesz przezyc Odpowiedz Link
1matka-polka Re: no i kicha... 10.03.11, 13:58 Dziwne, ja z mężem spisywałam wydatki z jednego miesiąca w Excelu. Wyszło 1000 zł na jedzenie, bez oszczędzania na jakości, 550 zł na rachunki za mieszkanie, 400 zł na benzynę - jeździmy razem do pracy, 800 zł na rozrywkę, razem 2750 zł. Odpowiedz Link
m00nlight A mnie to wcale nie zadziwia... 10.03.11, 14:00 Sama na studiach utrzymywałam się za uwaga 900 zł/ miesięcznie! I jakoś niespecjalni wszystkiego musialam sobie odmawiać- jadłam zdrowo, może niewyszukanie ale też nie jechałam na parówkach, stac mnie bylo na jakis ciuch od czasu do czasu- oczywiscie z sieciówki a nie drogiego butiku, kosmetyki z tzw 'średniej półki', wyjścia ze znajomymi do baru/kina etc a nawet książki. Teraz na 'normalne życie' wydajemy z moim facetem jakieś 10 tys miesięcznie i też bez luksusów. Wiadomo, poziom ciut inny ale nie jest to jakaś kosmiczna kwota, jak mi sie wydawalo jeszcze pare lat temu. Po prostu, człowiek 'niepostrzeżenie' dostosowuje swój poziom życia do aktualnych dochodów- można się utrzymać za 2000 zl i nie narzekac, a można puścic 10 i nawet nie zauważyć, przy czym najgroźniejsze są drobne wydatki, płacone kartą. Też czasami łąpię się na tym, obserwując pod koniec miesiąca stan konta: na co poszlo tyle kasy? przecież nic takiego nie kupowalismy! Ale jak czlowiek sie zastanowi i zacznie liczyc te drobne wydatki, to sie tego zbiera niewiadomo ile. Wliczam np tygodniowe zakupy z marketu za 300-400 zl, na drobne zakupy w sklepiku czy na bazarku, po 20-30 zl bo czegos zabrakło już pomijam. Też teraz nie wyobrażam sobie że można wydawać mniej i jestem zadziwiona np moimi znajomymi którzy żyją za 3000zł z dzieckiem i dochodze do wniosku że to niemożliwe. A jednak możliwe bo jakoś żyją i na nędzarzy nie wyglądają. Sama nie potrafię oszczędzać, potrafie wydac wszystko co do zlotowki, niezależnie od kwoty. Zawsze gdy obiecywalam sobie że będę odkladać 'nadwyżki' pod koniec miesiąca okazywalo się że nie ma żadnych nadwyżek Więc zmienilam taktykę, przyjdą wpływy, to NAJPIERW wplacam część kasy na kont oszczędnosciowe, a potem wydaję resztę. I co, okazuje się że starcza (oczywiscie też nic nie zostaje) Po prostu człowiek potrafi chyba automatycznie dostosowac wydatki do dochodów (nie mowie o idiotach którzy zyją ponad stan na kredytach- nie stac mnie na telewizor to se wezme na raty, a co) i 'nie zauważa różnicy'... Odpowiedz Link
lucyna_n Re: no i kicha... 10.03.11, 14:05 ciekawi mnie w > jaki sposób, jedząc chleb z masłem jakie masło? pyra z solą a na deser kompot z pyrów Odpowiedz Link
anab8 Re: no i kicha... 10.03.11, 14:07 Wg mnie takie wydatki miesięczne to ogromnie dużo. Czy w tym są jakieś kredyty, bo to wiele tłumaczy? Ja szczerze mówiąc mam znacznie większe dochody, spłacam kredyt, płacę rachunki etc., kupuję ubrania, książki etc., mam samochód ale nie wyobrażam sobie wydawać takiej kwoty miesięcznie. Odpowiedz Link
burek_ogorek ... 10.03.11, 14:11 My z żoną zarabiamy ok. 6000-6500 miesiąc i nie uważam, że to mało. Płacimy 1500 raty za mieszkanie, ok. 700 czynsz + media, nie mamy samochodu, mieszkamy w centrum więc jeździmy tramwajami i rowerami, telewizora nie mamy z wyboru, zakupy robimy w marketach i nie głodujemy, ze dwa razy w tygodniu jemy na mieście, ale niekoniecznie w drogich restauracjach, raz do roku jedziemy na zagraniczne wakacje (ale organizowane samodzielnie - bez biura podróży), dodatkowo raz w roku wyszukujemy tani lot na kilkudniowy urlop za granicą. Ubieramy się głównie na przecenach. Drogie zakupy rzeczy, które chcemy mieć trwałe, kontrujemy zakupami tanimi rzeczy mniej potrzebnych lub czasem używanych. Kupujemy sporo książek i płyt, również sporo wydajemy na konsumpcję dla przyjemności (alkohol i jedzenie w knajpach). Mimo tego żyjemy - wydaje mi się, że w miarę godnie - za niecałe 2/3 tego, co zarabiamy i mamy zawsze kilkunastotysięczną rezerwę finansową na koncie. Osoby zarabiające 9k miesięcznie powinny wiedzieć, że są w szczęśliwej mniejszości (ja też uważam, że znajduję się wśród tych szczęśliwych finansowo) i nie pozwolić, żeby im się w dupie poprzewracało, a większość musi dopiąć budżet sięgający często jedynie 1/4 tej kwoty. Odpowiedz Link
misiate Re: no i kicha... 10.03.11, 14:12 Nie doczytałam wszystkich wpisów do końca, ale wystarczyło mi, aby być w ciężkim szoku. Mamy ok. 4,5 tys miesięcznie (2 os. + 2 psy). Stałe opłaty 850zł + karma ok. 200zł. Mieszkamy pod miastem, w domku, więc zimą dochodzą nam koszty ogrzewania (ok. 300zł/m-c) - w domu jest ciepło, bo ja "piecuch" jestem. Mamy 2 samochody. Wyjeżdżamy regularnie na wakacje zimowe i letnie (7-14dni). Fakt, w Pl., a nie na wycieczki zagraniczne. + w od wiosny do jesieni regularnie wyjazdy na weekendy. Ciuchy kupujemy dobre, ale nie luksusowe (nie odczuwamy braku odpowiedniej metki). Zakupy spożywcze różnie - czasem w Almie, ale czasem też w Stokrotce czy Tesco Do kolacji często jakieś winko. Czasem chodzimy do kina, teatru itp. Wydajemy na hobby (ja książki, psy i buty, mąż wędkarstwo i narty). Kasy wystarcza bez problemu, choć ja podobno rozrzutna jestem )) Aha - i jeszcze często udaje nam się coś zaoszczędzić. Chyba cud jakiś ;P Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: no i kicha... 10.03.11, 14:31 misiate napisała: > Nie doczytałam wszystkich wpisów do końca, ale wystarczyło mi, aby być w ciężki > m szoku. > Mamy ok. 4,5 tys miesięcznie (2 os. + 2 psy). Stałe opłaty 850zł + karma ok. 20 > 0zł. Mieszkamy pod miastem, w domku, więc zimą dochodzą nam koszty ogrzewania ( > ok. 300zł/m-c) - w domu jest ciepło, bo ja "piecuch" jestem. Mamy 2 samochody. > Wyjeżdżamy regularnie na wakacje zimowe i letnie (7-14dni). Fakt, w Pl., a nie > na wycieczki zagraniczne. + w od wiosny do jesieni regularnie wyjazdy na weeken > dy. Ciuchy kupujemy dobre, ale nie luksusowe (nie odczuwamy braku odpowiedniej > metki). Zakupy spożywcze różnie - czasem w Almie, ale czasem też w Stokrotce cz > y Tesco Do kolacji często jakieś winko. Czasem chodzimy do kina, teatru itp. > Wydajemy na hobby (ja książki, psy i buty, mąż wędkarstwo i narty). Kasy wysta > rcza bez problemu, choć ja podobno rozrzutna jestem )) > Aha - i jeszcze często udaje nam się coś zaoszczędzić. Chyba cud jakiś ;P Nie cud. Autorka wątku ma dwoje dzieci. Przepraszam, nie chce cię urazić, ale na dzieci idzie sporo pieniędzy. Ona pisze o 4 osobach w rodzinie. Nie chodzi o to, żeby jej bronić, choć przyznam, że ją rozumiem, ale o to aby porównywac rzeczy podobne a nie rodzine 2 osobową do 4 osobowej (a tam były chyba jeszcze wysokie koszty opiekunki czy prywatnego przedszkola, nie pamietam dokładnie). Odpowiedz Link
misiate Re: no i kicha... 11.03.11, 11:05 Owszem, ale pewne koszty nie są obowiązkowe nawet przy dzieciach Pamiętam (nie tak strasznie to dawno było - raptem kilka lat), jak moi rodzice - model 2+2 + pies wyrabiali się z kwotą niższą od obecnie naszych dochodów. I to przy dużych wydatkach stałych (studia płatne 2 kier., drugie dziecko szkoła muzyczna). I też dawali radę. I wakacje też były - w tymtakże coroczne wojaże zagraniczne siostry. Wydaje mi się, że 4,5 tys. na 2 dzieci to sporo, nawet z opiekunką w pakiecie (piszę 4,5tys. skoro zuzanna56 mnie uświadamia, że autorka ma 4szt. w rodzinie - czyli jej dochód minus nasz i wyszła mi reszta na dzieci ) . Tym bardziej, że autorka wątku pisze, że nie wydaje jakoś dużo na extra ciuchy, podróże itp. No i jej z 9tys nic nie zostaje... Aha, dla niezorientowanych - na psy się też wydaje (chociaż na pewno sporo mniej niż na dzieci) - szczególnie jak jeden waży 70kg a drugi wymaga odpowiedniej karmy i regularnych zabiegów u weta... Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: no i kicha... 11.03.11, 15:01 Wiem, że psy mogą sporo kosztować, wiem dokładnie. Co do innych kosztów autorki wątku, no nie wiem, przecież nie wiem na co konkretnie tyle wydaje. Odpowiedz Link
krolikotapir Re: no i kicha... 10.03.11, 14:26 To jak rozumiem prowokacja? Zarobki mam na poziomie 4,5k. Czynsz w centrum Warszawy 900, dobry internet 100, komorka 100, media 300, zarcie 600, bilet miesieczny 78. Zostaje jakies 2,5 tysiaca miesiecznie, rocznie 30 tys - jakim cudem ma nie starczyc na wino, kino, teatr i dwie dalekie podroze rocznie??? No chyba ze autorka watku mieszka w palacu i placi 40 000 czynszu... Odpowiedz Link
zuzanna56 Eilian, odezwij się 10.03.11, 14:32 Kurcze, czemu sądzicie że to prowokacja ? Odpowiedz Link
gulcia77 Re: Eilian, odezwij się 10.03.11, 15:18 Z najprostszego na świecie powodu - 80% ludzi w tym kraju ma w porywach połowę tego co autorka wątku. Choć ja to ujmę następująco - człowiek się po prostu przyzwyczaja. Ja obecnie żyję za mniej więcej 3 tys. miesięcznie. Mogłabym wydawać więcej, ale wszystko co jest nadwyżką pcham w moją wielką miłość - agencję artystyczną, którą założyłam przy swojej firmie. Mieszkanko mam maleńkie, ale dla mnie jednej starcz7y. Staram się doprowadzić do stanu używalności starą leśniczówkę po wujku - i to pochłania ogromne koszty. Poza tym na okrągło pracuję, więc mój telewizorek ma 17 lat i odbiera trzy programy. Więcej mi nie potrzeba. Nie żałuję sobie za to na kino, teatr, książki - to zawsze były u mnie priorytety. Odpowiedz Link
krolikotapir Re: Eilian, odezwij się 10.03.11, 16:20 Zuzanno, przeczytaj moj post na ktory odpowiadasz jeszcze raz. W nim zawarta jest odpowiedz dlaczego uwazamy ze to prowokacja. Rozpisalem koszty bardzo dokladnie. Odpowiedz Link
zuzanna56 krolikotapir 10.03.11, 17:30 OK, przeczytam. Troche juz nie ogarniam, za dużo osób tu pisze Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: krolikotapir 10.03.11, 17:42 Eilian pisała o swoich miesięcznych wydatkach także w innym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,20012,121400761,,spowiadam_sie_.html?v=2 Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: krolikotapir 10.03.11, 17:52 Ja tylko tak dla przykładu, nie sa to ani moje wydatki ani Eilian, ale pomyślcie że można wydawać 9 tysięcy miesięcznie i nie na rzeczy superluksusowe rata kredytu (na 30% wartości domu) 1500 zł opiekunka dziecka 1000 zł przedszkole drugiego dziecka 400 zł wszelkie rachunki 1000 zł paliwo 800 zł ubezpieczenie samochodu, naprawy itp 500 zł jedzenie 1500 zł ubrania na 4 osoby 300 zł kino, książka, płyta 150 zł Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: krolikotapir 10.03.11, 18:03 To powyżej to 7150, dodaj do tego obiady raz na tydzień na mieście dla 4 osób, jakieś wyjazdy weekendowe albo odkładanie 1000 zł miesięcznie na wczasy dla 4 osób za granicą i ...mamy 9 tysięcy. Pamiętajmy że tam jest dwoje dzieci. Nie bronię tu autorki wątku, uważam że te 2 tysiące z 9 tysięcy mogłaby spokojnie odłożyć, piszę tylko, że da się wydać 9 tysięcy miesięcznie na 4 osoby i będzie to normalne życie a nie mieszkanie w pałacu i wczasy w jakimś superdrogim miejscu. Odpowiedz Link
krolikotapir Re: krolikotapir 11.03.11, 12:17 Rata kredytu na 30% wartosci domu 1500 zl??? No czyli jak napisalem: zycie w palacu! Ile milionow musi byc warty taki dom? Wystarczy przeprowadzic sie do tanszego lokum i wydatki leca na leb na szyje. Kupa kasy na samochod? A po co komu samochod we wspolczesnym duzym miescie? Od kilku lat zapotrzebowanie na samochod miewam wylacznie przy przeprowadzkach i poznych powrotach z imprez - wtedy bardziej oplaca się zamowic taksowke niz utrzymywac wlasne auto. Odpowiedz Link
joanna_poz Re: krolikotapir 11.03.11, 12:33 > Kupa kasy na samochod? A po co komu samochod we wspolczesnym duzym miescie? Od > kilku lat zapotrzebowanie na samochod miewam wylacznie przy przeprowadzkach i p > oznych powrotach z imprez - wtedy bardziej oplaca się zamowic taksowke niz utrz > ymywac wlasne auto. nie wszyscy mieszkają we wspolczesnych dużych miastach. sporo osob, jak zuzanna, ja, mieszkamy pod wspolczesnymi duzymi miastami, gdzie kursuje podmiejski autobus raz na godzinę i wydatek na samochod, a konkretnie 2 to koniecznosc, a nie fanaberia. Odpowiedz Link
insignia928 Re: krolikotapir 11.03.11, 13:21 >A po co komu samochod we wspolczesnym duzym miescie? Tak, krolikotapir,zgadzam się z tobą. we współczesnym dużym mieście najlepszy jest helikopter. (niektóre używane można kupić nawet za ok. 100$). natomiast, jezeli ktoś helikopteru nie posiada, KONIECZNY jest samochód, a nawet 2 samochody. i to naturalna kolej rzeczy. >wtedy bardziej oplaca się zamowic taksowke niz utrz > ymywac wlasne auto. nie w tych kategoriach. z tą opłacalnością to też bym dyskutowała: utrzymanie nowego, niezawodnego samochodu sprowadza sie do ubezpieczenia, paliwa, mycia od czasu do czasu. Odpowiedz Link
naturella Re: krolikotapir 11.03.11, 14:24 Rata kredytu 1500 zł jest przy ok. 200-250 tys. zł. Dom wartości 750 tys. to wcale nie tak wiele, wydaje mi się. Odpowiedz Link
ewe_g Re: krolikotapir 11.03.11, 14:38 A skąd założenie, ze ta rata kredytu jest na całe życie i ze jest to rata stała? Bo tylko przy takim założeniu można mówić o pałacach. No i nie wiadomo ile tego kredytu jest już spłacone. Możliwe, że za 10 lat po kredycie nie będzie już śladu. Odpowiedz Link
ogromna_carla Re: krolikotapir 11.03.11, 14:42 krolikotapir napisał: > Rata kredytu na 30% wartosci domu 1500 zl??? No czyli jak napisalem: zycie w pa > lacu! Ile milionow musi byc warty taki dom? To nie jest wcale taka duża rata kredytu - 300tyś na 30 lat lub znacznie niższa na 10 lat. > Wystarczy przeprowadzic sie do tanszego lokum i wydatki leca na leb na szyje. Tak, do wspomnianej już przez kogos lepianki. > Kupa kasy na samochod? A po co komu samochod we wspolczesnym duzym miescie? Od > kilku lat zapotrzebowanie na samochod miewam wylacznie przy przeprowadzkach i p > oznych powrotach z imprez - wtedy bardziej oplaca się zamowic taksowke niz utrz > ymywac wlasne auto. Do przeprowadzki też wynajmuję samochód - do mojej osobówki dużo się nie mieści. Z imprez też wolę wracać taksówką, bo ani ja ani mąż nie prowadzimy samochodu nawet po malej ilości alkoholu. Mieszkam w dużym mieście, blisko centrum i nie potrzebowałam na codzień samochodu. (Jeśli był potrzebny to sporadycznie i wtedy pożyczałam od rodziców lub teściów) Pod koniec ciąży samochód stał się bardzo potrzebny a teraz jak jest dziecko jest niezbędny. To, że ty nie miewasz zapotrzebowania na samochód to nie znaczy, że rodzina z dwójka dzieci też nie. Odpowiedz Link
joanna_poz Re: krolikotapir 11.03.11, 14:45 To, że ty nie miewasz zapotrzebowania na samochód to nie zn > aczy, że rodzina z dwójka dzieci też nie. szczegolnie, jak dochodzi kwestia dowozów do przedszkola/ szkoły, tudzież szybkiego przemieszczenia się na linii praca - dom, bo w domu czeka opiekunka z dzieckiem, ktora chce też jak najszybciej skonczyc pracę. Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: krolikotapir 11.03.11, 15:20 ogromna_carla napisała: > To nie jest wcale taka duża rata kredytu - 300tyś na 30 lat lub znacznie niższa > na 10 lat. Dokładnie. Krolikotapir, taki kredyt trzeba by wziąć na 2-3 pokojowe mieszkanie w większym mieście. Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: krolikotapir 11.03.11, 14:59 krolikotapir napisał: Ile milionow musi byc warty taki dom? Myślę, że mniej niż milion, może nawet 700 tysięcy. Tyle kosztuje mały dom pod dużym miastem. Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: krolikotapir 11.03.11, 15:11 Krolikotapir, nie chodzi mi o to, aby cię przekonać, że wydawanie 9 tysięcy na życie pod wielkim miastem, na 4 osoby, z kosztem opiekunki itp, dojazdami, to rzecz najzupełniej normalna. Dla mnie normalna, dla wielu osób też. Powiedziałabym, że gdyby taka rodzina trochę pokombinowała, pooszczędzała, ale nie rezygnując z wielu rzeczy, starczyłoby jej 8 tysięcy na normalne życie z wyjazdami, obozami dla dzieci, zajęciami dodatkowymi itp. Ty żyjesz inaczej, nie masz dzieci. Mieszkasz w centrum, nie potrzebujesz samochodu, nie musisz zawozić dziecka do przedszkola, płacić za kolonie, w ogóle za utrzymanie dzieci. Powiem ci tak, też kiedyś tak żyłam. Nie w centrum ale w miare blisko, w duzym mieście, tylko z mężem, mieliśmy własne mieszkanie bez kredytu, jeździliśmy po świecie, a nasze pierwsze dziecko urodziło sie ponad 5 lat po ślubie. To były czasy Teraz jest inaczej, finanse dzielimy na 4, więcej pracujemy, ale mamy dwa kochane skarby (jeden już większy ode mnie). Na wszystko w życiu jest czas. Każdy ma prawo myśleć po swojemu. Ja cię rozumiem. Odpowiedz Link
jop Re: krolikotapir 12.03.11, 09:48 > Rata kredytu na 30% wartosci domu 1500 zl??? No czyli jak napisalem: zycie w pa > lacu! Ile milionow musi byc warty taki dom? Bez urazy, ale pitolisz. Rata wyniesie koło 1500 PLN przy kredycie rzędu 200 000 PLN. Budując dom rzędu 180 m2 w mojej okolicy należy się liczyć z kosztami typu 500 000 PLN. BEZ DZIAŁKI I KOSZTÓW JEJ UZBROJENIA. Więc dom za 6 dużych stówek to jest dość skromna siedziba. A ile znasz osób, które są w stanie odłożyć 6 dużych stówek, powiedzmy, przez 10 lat? >A po co komu samochod we wspolczesnym duzym miescie? Studentowi, który jeździ na uczelnię i imprezki, a z zakupów wozi najwyżej browca, paczkę czipsów i serek topiony, istotnie na nic. Jak dorośniesz, zaczniesz bywać w jakieś pracy, w której trzeba być na konkretną godzinę, zaczniesz wozić zakupy dla 3- albo 4- osobowej rodziny, podrzucać jakieś dzieci do szkoły albo na inny balet, to zapewniam, że Ci się zmieni optyka. Odpowiedz Link
joanna_poz Re: no i kicha... 10.03.11, 14:41 > Zarobki mam na poziomie 4,5k. Czynsz w centrum Warszawy 900, dobry internet 100 > , komorka 100, media 300, zarcie 600, bilet miesieczny 78. Zostaje jakies 2,5 t > ysiaca miesiecznie, rocznie 30 tys - jakim cudem ma nie starczyc na wino, kino > , teatr i dwie dalekie podroze rocznie??? No chyba ze autorka watku mieszka w p > alacu i placi 40 000 czynszu... a takim cudem, ze zanim się zacznie komentowac, to warto doczytac że samych kosztów stałych miesiecznie ma na 4000 zł. Ty o dzieciach nic nie piszesz, ona dzieci ma - a to tez robi roznice i to sporą. Odpowiedz Link
ojca Re: no i kicha... 10.03.11, 15:07 joanna_poz napisała: > a takim cudem, ze zanim się zacznie komentowac, to warto doczytac że samych kos > ztów stałych miesiecznie ma na 4000 zł. Oj to zabawne, 5 tys zostaje. Odliczamy 1 tys na jedzenie i uważasz, że 4 tys nie wystarcza na ciuchy( zakładając, że ktoś kupuje ciuchy co miesiąc, ale autorka twierdzi, że nie pamięta kiedy buty sobie kupiła), pieluchy, kino i wino? Może ten sos gulaszowy do kopytek o którym pisała autorka robi z poledwicy wołowej, a wino pija tylko takie 200 zł za butelke. > Ty o dzieciach nic nie piszesz, ona dzieci ma - a to tez robi roznice i to spor > ą. Tak, tak, tylko ona ma dzieci i tylko ona wie ile kosztują... Odpowiedz Link
joanna_poz Re: no i kicha... 11.03.11, 09:06 > Tak, tak, tylko ona ma dzieci i tylko ona wie ile kosztują... > nie tylko ona. jak byś nie zauważył odniosłam się do wypowiedzi krolikotapira, ktory zacząl porównywać zupełnie od czapy swoje wydatki gospodarstwa domowego 1-osobowego z wydatkami rodziny 4-osobowej. Odpowiedz Link
krolikotapir Re: no i kicha... 11.03.11, 12:23 Zupelnie od czapy to jest Twoja odpowiedz. Pokazalem ile kasy zostaje mi przy moich zarobkach na poziomie polowy zarobkow rodziny eileen. Zakladajac, ze hipotetyczna druga polowa zarabialaby tyle samo, zostaloby nam rocznie nie moje 30 000, a 60, a pewnie i wiecej - bo jak zapewne wiesz singiel relatywnie wiecej wydaje np na jedzenie. Trzeba miec armie dzieci zeby nie byc w stanie ich za to utrzymac. ps. ile zarabiali Twoi rodzice, kiedy Cie wychowywali? bo jak slysze o tych inwestycjach na dzieci, to smiac mi sie chce, kiedy wspominam wlasne dziecinstwo w domu peerelowskiej inteligencji. dziecko nie musi miec do dyspozycji lokaja, nie musi uczyc sie gry na skrzypcach, 3 jezykow i jazdy konno jednoczesnie, nie musi tez chodzic do prywatnej szkoly. Odpowiedz Link
joanna_poz Re: no i kicha... 11.03.11, 12:30 Trzeba miec armie dzie > ci zeby nie byc w stanie ich za to utrzymac. > > ps. ile zarabiali Twoi rodzice, kiedy Cie wychowywali? bo jak slysze o tych in > westycjach na dzieci, to smiac mi sie chce, kiedy wspominam wlasne dziecinstwo > w domu peerelowskiej inteligencji. dziecko nie musi miec do dyspozycji lokaja, > nie musi uczyc sie gry na skrzypcach, 3 jezykow i jazdy konno jednoczesnie, nie > musi tez chodzic do prywatnej szkoly. lokaja nie musi mieć i 3 języków też. mną opiekowała się babcia, a potem chodziłam do państwowego przedszkola. a teraz wystarczy, że musisz wydać na opiekunkę dla dziecka (bo nie ma złobków, bo nie ma babci, która się dzieckiem zajmie) kwotę od 1000 zł wzwyż w zależności od miasta. albo na prywatne przedszkole - bo jak wiesz, a może nie wiesz, przedszkoli za dużo nie mamy. na szczescie mam tylko 1 dziecko, już w I klasie, ale zanim poszedł do szkoły rocznie na opiekunkę, a potem przedszkole wydawałam 10 tysięcy. a gdzie jedzenie? ubranie? choroby? nie wspominam jak widac o kosztownym hobby, czy czegoś co można uznać za fanaberię. Odpowiedz Link
joanna_poz Re: no i kicha... 11.03.11, 12:39 jeszcze uściślając. koszt opiekunki aktualny w mojej okolicy to 1400-1800 zł. przedszkole ok. 1000 zł (ja podałam swoje koszty sprzed paru lat). Odpowiedz Link
listekklonu Re: no i kicha... 10.03.11, 14:41 Z mojego punktu widzenia 9 tysięcy miesięcznie to bardzo duża suma. My mamy 3 tysiące na dwie osoby (+ od czasu do czasu jakieś zlecenie). Co roku udaje nam się pojechać na wakacje, nie oszczędzamy na jedzeniu, przypuszczam że nawet wydajemy na żywność trochę więcej niż przeciętni Polacy, bo w ramach inwestowania w siebie kupujemy sporo żywności eko, jajka tylko zerówki i te sprawy. Na płatności wychodzi tysiąc miesięcznie, na jedzenie drugi tysiąc i trochę. Jest nam o tyle łatwiej, że nie mamy żadnych kredytów do spłacenia. Na czym oszczędzamy: - prawie nie chodzimy do restauracji, bo lubimy gotować - ciuchy kupujemy głównie na przecenach i niezbyt drogich marek, od czasu do czasu zaglądam do szmateksu - nie mamy samochodu bo mieszkamy w mieście i wszędzie blisko, taniej wychodzi od czasu do czasu zamówić taksówkę niż utrzymywać samochód na stałe Odpowiedz Link
nazuz Re: no i kicha... 10.03.11, 15:40 po raz kolejny - nie porównujcie 2 osobowej rodzinki bez kredytów i samochodów do rodziny 2+2 z kredytem, samochodami,przedszkolami, pieluchami, nianiami i domkiem. Ja wierze w te 9 tys. mam 2,5 tys kredytów, 1000 przedszkole prywatne bo do państwowego się nie dostaliśmy z braku miejsc, 300 złobek państwowy (sukces), niestety musi być tez niania, która odbiera mlodego ze żłobka a przede wszystkim siedzi z nim jak jest chory - ostatnio 1600. Ogrzanie domu i ciepła woda - 2 tys. przyszło za gaz za dwa miesiace - ale płacę w jednym. Mieszkamy tak, że nie da sie dojeżdżać komunikacja ani rowerem, przynajmniej nie z dzieckiem "na stanie" - musilibysmy wychodzic rano o 6 z domu żeby na 8 zdązyc do pracy, powrót podobnie, czyli jestesmy o 18 a jest zima. Utrzymanie samochodu 500 bez napraw. Młoda chodzi na balet - 130. Woda, śmieci, szambo - 500-600. A gdzie jedzenie, ubrania, buty, chemia? A tzw. "przyjemności"? Nie każdy ma wspierających dziadków, którzy pozwalają zaoszczędzić na nianiach. Oczywiście, nie mieszkam w bloku, nie gotuję na keczupie, chleb jem akurat z margaryną, bo mamy za wysoki cholesterol. Do kosmetyczki nie chodzę, do fryzjera raz na pół roku. Ciuchy i buty na wyprzedażach. Na wakacje nie jeździmy za granicę, raczej na działkę do ciotki nad jezioro, równeiż dlatego, ze finansowo kicha. No i co mam obciąć? Oczywiście, jak bylismy we dwójkę, żyliśmy jak pączki w maśle, godziny powrotów nie miały znaczenia więc jeździliśmy sobie tramwajami, nie spieszyło się nam, nie musielismy nikogo po drodze odebrać. Wakacje w Grecji w warunkach..znosnych, bo na basen można sie przejść, na plaże podjechac itp itp Odpowiedz Link
xxxxxx666 Re: no i kicha... 10.03.11, 15:08 Ja mam zupełnie inaczej - mam bardzo nieregularne przychody z losowej wysokości - nie mam pojęcia ile mam średniomiesięcznego przychodu i rozchodu. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że bardzo rozproszone koszty, bo mam koszty prywatne, działalność, spółki, różne rzeczy (np. mieszkanie, media, telefony, internet, samochód, waha) są wrzucane w koszty w różnych miejscach. Wydaje mi się, że mam koszty w okolicach 5.000-8.000PLN na miesiąc, ale to szacunki, ile to jest realnie - nie mam pojęcia. Natomiast jestem przekonany, że zdecydowana większość kosztów jest niemożliwa ani do restrukturyzacji ani do minimalizacji. Przecież np. prądu i wody zużywam tyle ile zużywam. No przecież nie zacznę siedzieć po ciemku, albo nie przestanę się myć? Dlatego jeśli chciałbym zwiększyć szybkość gromadzenia oszczędności (co samo w sobie jest bez sensu, bo po co gromadzić gotówkę) to zacząłbym od zwiększenia przychodu a nie ograniczenia kosztów. Odpowiedz Link
schamienie.rozsiane I nagle się okazuje... 10.03.11, 15:32 Mamy obraz społeczeństwa dla którego priorytetem jest kino i teatr a jak alkohol to markowy i drogi, dzieci uczą się suahili i uczą się jazdy konnej w ramach inwestycji w przyszłość, oczywiście w rodzinie nie ogląda się telewizji. Samochód to używany okazjonalnie do zagranicznych wojaży bo przecież się jeździ do roboty zdrowo rowerem i ekologicznie tramwajem. Ciuchy tylko markowe bo na długo starczą no i firemka której oddają się z pasją bo to ich powołanie a w weekendy wolontariat w schronisku. Ciężko, a nawet nie da się im wyżyć za 10000 na 4 osoby. Budzi to lekkie zdziwienie osób które mają 5000 na 2. Walnijcie się w łeb. Obrażacie MILIONY Polaków żyjących za minimum krajowe. Odpowiedz Link
aagnes Re: I nagle się okazuje... 11.03.11, 20:50 Zgadzam sie, niestety. Ale nie jest chyba dla nikogo tajemnica, ze forum GW nie jest w zadnym wypadku miarodajne jezeli chodzi o (nawet w mglistym przyblzieniu) srednia krajową. Wiele postow czytam jak science fiction pisane przez osoby oderwane od rzeczywistosci. Odpowiedz Link
aiwlysji Re: no i kicha... 10.03.11, 15:26 czytajac wpisy innych naszla mnie refleksja: czym dla was jest zycie? z tego co napisala autorka postu zrozumialam, ze majac dobre miesieczne dochody, nie zauwaza aby to sie specjalnie przekladalo na "bardzo dobre" zycie...ot...codziennosc... wielu zasugerowalo, ze mozna oszczedzac, oczywiscie, ze mozna np. mozna zamieszkac w lepiance pod miastem (jakie oszczednosci na pradzie, gazie i ogrzewaniu plus odprowadzanych przy tym podatkach). mozna biegac do pracy (jakie to zdrowe), ooo, wiele mozna zrobic aby zaoszczedzic... tylko czym jest zycie? Odpowiedz Link
fioletowyduch Re: no i kicha... 10.03.11, 15:30 Autor zakładając ten temat chciał się pochwalić przed światem jak to dużo zarabia, i dobrze że mu się powiodło, pociagnie innych biedaków do góry, ale takie posty są drażniace dla ludzi którzy żyją za około 1000 zł miesięcznie lub mniej, emerytura wypłacana z KRUS to 706 zł i za tyle bardzo wielu ludzi zyje na wsi, do tego żywnośc w małych sklepikach jest o 30-50 % droższa. Ludzie klepią biede i kombinują jak by tu zacząc wypiekac placki z błota tak jak na Haiti aby przeżyć. Nierówność w Polsce jest okrutna. Odpowiedz Link
nazuz Re: no i kicha... 10.03.11, 15:44 z obserwacji osiedlowych - jakims cudem starczy na winko... może nie najlepsze...ale zawsze. i fajusie też zawsze są Odpowiedz Link
sparkley78 Re: no i kicha... 11.03.11, 23:59 o tak, dzisiaj np. przed pracą zakupiłam w sklepie drożdżówkę i jogurt za 3,50 zł a menelowato wygladający pan zakupił przede mną 4 piwka i dwie paczki fajek za 32 zł na miły początek dnia Odpowiedz Link
sparkley78 Re: no i kicha... 11.03.11, 23:56 emerytura z KRUS niska, a czemu nie wspomnisz o składkach niewspółmiernie niskich w porównaniu do ZUS? Wszyscy psioczą na KRUS a niech ją ktoś spróbuje zlikwidować Odpowiedz Link
cinnamonki Re: no i kicha... 10.03.11, 15:36 Wiesz co Eilian? My mamy tyle samo na naszą rodzinę... Opłaty też prawie 4 tysie, ale za to kupujemy w odróżnieniu od Ciebie w Almie (przynajmniej warzywa / owoce) i Tesco - mamy po prostu najbliżej. Natomiast mamy jedną żelazną zasadę - z każdej pensji odkładamy co miesiąc po 10% od razu jak przyjdzie na konto. Bo pod koniec miesiąca to wiadomo, że już nic nie zostanie. A tak odkładamy na początku i potem jakoś się udaje. Mój tata zawsze mówił "ile byś nie miał człowieku, to tyle wydasz, a w miarę bogacenia się rosną wymagania". I to prawda. Dlatego lepiej od razu ten 10% "zamrozić" i korzystać rozsądnie z reszty. I uważam, że nie żyjecie jakoś ekstrawagancko Odpowiedz Link
schamienie.rozsiane a co ma powiedzieć... 10.03.11, 15:40 Bezrobotny mieszkaniec Starachowic z żoną sprzątaczką w pobliskim markecie i dwojgiem dzieci- jednym w LO a drugim na studiach? Że za 10k nie da się żyć? Odpowiedz Link
sonix24 Wiesz jak najszybciej byś się dorobiła domu przy.. 10.03.11, 15:45 ...dochodach 9000 złp? Zejdź na ziemię, przestań bujać w chmurach i wystarczy, bo na razie masz dziecinne podejście do życia. Skrajnie roszczeniowe. Odpowiedz Link
misself Re: no i kicha... 10.03.11, 15:52 eilian napisała: > Zastanawia mnie natomiast coraz bardziej jak to robią te osoby, które mają np. > 4-5 tyś. dochodu i twierdzą, że na wszystko ich stać, jedzą dobrze, kupują mark > owe ciuchy, na wakacje jeżdżą, oczywiście ciepłe kraje. No kurcze, chciałabym t > ak umieć. Jeśli ktoś z Was tak potrafi, to podzielcie się proszę tą wiedzą. A na ile osób masz te 9 tys.? U nas miesięcznie na 2 osoby idzie ok. 2 tys. (oszczędzamy). Nie mamy dzieci ani zwierząt, ani kredytu, ani samochodu, ani firmy (piszesz o wyższym ZUSie, wydaje mi się, że takie podwyżki nie dotykają pracowników, tylko raczej pracodawców). Tyle że zupełnie inaczej wygląda życie dzieciatej rodziny w domu pod miastem (kredyt, koszty utrzymania domu, ogrodu, dojazdy, zajęcia dodatkowe, no i dzieci nie zarabiają), a inaczej życie pary w mieście we własnym mieszkaniu... Nie bardzo tylko rozumiem, czego Ty chcesz. Chcesz oszczędzać, to oszczędzaj, chcesz wydawać wszystko co zarabiasz, to wydawaj. Bzdurą jest, że się NIE DA - Ty po prostu nie chcesz albo nie potrafisz. Odpowiedz Link
lalunanera Re: no i kicha... 10.03.11, 16:18 A ja rozumiem, że trudno jest się utrzymać za 9 tys. My rodzina 2+2 mamy tyle i co chwila pod kreskę wpadamy i to bez luksusów, tyle że w Warszawie i na drogim Wilanowie. Opłaty stałe/ miesiąc: czynsz (w tym woda i ogrzewanie) 630 prąd ok. 140 kablówka + net + telefon 190 3 komórki 200 przedszkole 450 obiadki szkolne + komitet 150 angielski + sporty syna 300 obóz sportowy obowiązkowy w rozbiciu na miesiące 150 kredyt na samochód 1300 utrzymanie samochodu (benzyna, ubezpieczenie, parkowanie) ok. 900 ubezpieczenie mieszkania 50 ubezpieczenie na życie 300 jedzenie ok. 2200 rodzinne wakacje za granicą 16-17 tys/ ok. 1400 jeszcze jakies małe przyjemnosci, kino, ciuchy, zabawki, prezenty dla innych min. 400 dentysta, leki w razie chorób 300 I juz jest 9 000! A gdzie nieprzewidziane wydatki, romantyczna kolacja w knajpie, ekstra ciuchy na specjalne okazje? Do niedawna mielismy ok. 13 tys. (pracowałam na etacie) i wtedy debetów nie mieliśmy. Teraz rozkręcam własną działalność i jak na razie dokładam z dawnych oszczędności. Jka analizuję nasze wydatki, to moglibyśmy zaoszczędzić jedynie na jedzeniu i wkacjach, ale ceny szaleja i chyba raczej te wydatki wzrosną Ale kredyt na samochód wkrótce spłacimy)) Odpowiedz Link
lalunanera Re: no i kicha... 10.03.11, 16:42 jeszcze zapomniałam o balecie małej 120 i sportach mojego męża 150 I naprwdę myślę o każdej złotówce, którą wydaję Myślę nawet o porzuceniu idei włanej firmy i powrocie na etat, nawet za 2000. Odpowiedz Link
setorika Re: no i kicha... 10.03.11, 16:42 ja bym powiedziała: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - i tyle w temacie a osobiście znam ludzi, którzy wstydzą się kupować w Biedronce... a ja jak mam zapłacić 13 zł w delikatesach za ser Grana Padano, to wolę kupić ten sam (!!!) w Biedronce za 8,00 jest tez szynka hiszpańska Abraham, która normalnie kosztuje 8,99 a w Biedronce 4,99 tyle, że Abrahama, jest napisane drobnym druczkiem obok namiarów producenta. Odpowiedz Link
kopua Re: no i kicha... 10.03.11, 16:38 hmm...no dobra,ale to wino to takie za 20 czy 200 zł? Odpowiedz Link
polineczka00 Re: no i kicha... 10.03.11, 17:03 a na ile osób macie te 9 tysięcy? My mamy na 2 osoby 4,5 (mniej więcej), odkładamy 2 tysiące miesięcznie. Większych wyrzeczeń nie odnotowałam, choć na pewno nie mogę powiedzieć, że stać nas na wszystko. Ale stać nas na to, co dla nas ważne: wina się napijemy, do kina czy teatru pójdziemy, nie chodzimy brudni i w łachmanach, wakacje mamy super (to odkładanie to częściowo na wakacje idzie). Jak to zrobić? Podstawą jest tanie mieszkanie,m akurat takie mamy i wydajemy grosze. Poza tym samochodu używamy od wielkiego dzwony, na jakąś wycieczkę weekendową czy większe zakupy, na co dzień rower lub komunikacja miejska. Oszczędzamy po prostu zachowując się racjonalnie - gasimy niepotrzebne światła, mamy energooszczędne żarówki i dobry programator ogrzewania. Jedzenie kupujemy tak, żeby niczego nie wyrzucać, często gotujemy na zapas większą ilość i zamrażamy. Jemy mało słodyczy, żadnych chipsów czy syfów w rodzaju słodzonych i barwionych jogurtów czy innych danonków - po prostu nam to nie smakuje. Telewizora nie mamy, żadna strata. Telefony na kartę, też niewielki wydatek. A ty nie oszczędzasz bo po prostu nie masz motywacji czyli pomysłu co z tymi odłożonymi pieniędzmi zrobić. Ja odkładam na podróże i zainwestowanie w biznes. Odpowiedz Link
najlepszygeorge Re: no i kicha... 10.03.11, 17:58 Buahah, co za temat! Warszawski szpan pieniędzmi pod przykrywką poszukiwania porad na forum, którego czytelnicy zazwyczaj nie mają nawet średniej krajowej brutto! Śmierdzi trollem, ale sporo odpowiedzi przyciągnął Jeszcze ten wyniosły ton: nie wszyscy mają szczęście nie mieć kredytu, płacić podatku i zus, itp. Dla twojej wiadomości: wszyscy legalnie pracujący płacą 'zus' - często wyższy niż te minimum ponad 900 pln i podatki - więcej, bo wg skali, a nie liniowy. I jeszcze ciekawostka: można żyć bez kredytu. Ludzie, zarabiam miesięcznie 20 tys. i nie mogę nic zaoszczędzić, a skromnie żyję przecież. Jak wam się udaje nie głodować za 5 tys.? A temat wątku to jest tak głupi, że na trzeźwo tu nikt nie odpisze. Odpowiedz Link
jagoda_pl Re: no i kicha... 10.03.11, 18:02 Głupi temat wątku to akurat zasługa Gazeta.pl. Odpowiedz Link
ewe_g Re: no i kicha... 10.03.11, 18:33 A jak już "odgrzewany temat" przestanie być tanią sensacją to może za jakiś czas się dowiemy, czy autorce udało się jednak zejść z wydatków. Odpowiedz Link
boczek150 Re: no i kicha... 10.03.11, 18:44 > ciekawi mnie w > jaki sposób, jedząc chleb z masłem, żyjąc z zimnym domu, nie posiadając kablówk > i, internetu, telefonu, samochodu? To na 99% pewności powiem, że nie jesteś przedsiębiorcą. To się nazywa stałe koszty - jak zjadają ci 4/5 wynagrodzenia to rzeczywiście g&%$o oszczędzisz... cala filozofia. Btw. ten post to czysta prowokacja. Odpowiedz Link
ewe_g Żadna prowokacja - to już nudne 10.03.11, 18:57 To nie żadna prowokacja tylko kontynuacja innego wątku sprzed dwóch miesięcy. Wyciągnięto to bez sensu na główną stronę. Takie wyrwanie z kontekstu i znowu afera o pietruszkę się zrobiła. Odpowiedz Link
cinnamonki Re: no i kicha... 10.03.11, 19:11 Czytam Wasze posty i przez część jad wycieka. Typowo polska wada niestety - ktoś ma więcej, to trzeba mu dosr@ć, przywalić, żeby nie miał i nie myślał o sobie za dobrze. Pewnie - jest to powyżej średniej i to mocno, pewnie - jest to sporo kasy, ale ludzie poniżej średniej krajowej mają inne problemy, ludzie z "klasy" średniej inne, a Ci z wielkimi majątkami jeszcze inne. Każdy ma swoje, ale nie daj Boże odezwać się w takiej sprawie na forum, to żywcem zjedzą... Odpowiedz Link
mariko8 Re: no i kicha... 10.03.11, 21:54 ktoś kto wchodzi na forum ze swoimi sprawami chyba jest świadomy że nie będzie ciągle głaskany po głowie ale może też usłyszeć słowa krytyki, przeczytałam cały temat i założycielka wątku dostała tu tez dużo rad a czy będzie chciała je zastosować to jej sprawa, pytanie czy w ogóle dopuści do siebie jakieś rady skoro ma nastawienie że "jest jej tak ciężko a ci co mają 4 - 5tys na pewno oszukują że na wszytko ich stać" można mieć 2 tys i być zadowolonym z życia a można 20 tys i narzekać że nie umie zarządzać pieniędzmi i to zależy od podejścia do życia - jeden widzi szklankę w połowie pełną inny tylko pustą Odpowiedz Link
1grosik2 Re: no i kicha... 11.03.11, 08:45 Wrocław. rodzina 5 osobowa. domek jednorodzinny bez kanalizacji więc dodatkowe wydatki, 3 tysiące węgiel raz w roku, 1 samochód, zarobki 3 tysiące. w tym kino, książki, wyjazd wakacyjny, bilety autobusowe dla dzieciaków. i jeszcze odkładamy. jak trzeba to się da. ale po co,skoro można powiedzieć ,że nie da się żyć za 5 tysięcy miesięcznie. i zgadzam się z mariko8.raczej założycielka wątku nie zmniejszy wydatków. po co szukać tańszego centrum kultury dla dzieci jak to jest fajne. i można ponarzekać jak to brakuje kasy przy zarobkach 9 tysięcy ciekawe czy ich rodzice też zawsze mieli tyle. Odpowiedz Link
chwalipieta Re: no i kicha... 11.03.11, 09:35 1grosik2 napisała: > Wrocław. rodzina 5 osobowa. domek jednorodzinny bez kanalizacji więc dodatkowe > wydatki, 3 tysiące węgiel raz w roku, 1 samochód, zarobki 3 tysiące. w tym kin > o, książki, wyjazd wakacyjny, bilety autobusowe dla dzieciaków. i jeszcze odkła > damy. i pewnie rodzice pomagają jak mogą bo przy 5os. i dochodzie 3tys. to przepraszam bardzo ale jest cieniutko Odpowiedz Link
1grosik2 Re: no i kicha... 12.03.11, 20:39 chwalipieta 11.03.11, 09:35 Odpowiedz 1grosik2 napisała: > Wrocław. rodzina 5 osobowa. domek jednorodzinny bez kanalizacji więc dodatkowe > wydatki, 3 tysiące węgiel raz w roku, 1 samochód, zarobki 3 tysiące. w tym kin > o, książki, wyjazd wakacyjny, bilety autobusowe dla dzieciaków. i jeszcze odkła > damy. ja to piszę jako dziecko. zarabiające,ale jako dziecko. a rodzicom nikt nie pomaga. po prostu nie szaleją co tydzień w restauracji , nie jeżdżą taksówkami, nie zamawiamy jedzenia na wynos. i kiedys żyliśmy w 5 osób z jednej pensji 1500 zł. i też nikt nie pomagał. ale miałam najlepsza dzieciństwo pod słońcem. Odpowiedz Link
trzymyszy3 Re: no i kicha... 11.03.11, 09:48 > ś ma więcej, to trzeba mu dosr@ć, przywalić, żeby nie miał i nie myślał o sobie Nie chodzi o to, żeby dos.ać. Niezależnie od intencji autorki, jej post może spowodować irytację. Przebija z niego bowiem teza, że mając 9kPLN na rodzinę na miesiąc jest się NORMALNĄ, TYPOWĄ polską rodziną, która mieszka w MAŁYM domku, kupuje jedzenie w Tesco i Lidlu, ciuchy nie markowe i raz w roku na zwykłe, nieekstrawaganckie wakacje itd. A statystycznie tylko 10% osób ma dochód netto > 4.2kPLN, a więc pewnie <<5% rodzin ma dochód >8kPLN. Ergo: autorka jest ELITĄ finansową, a nie typową polską rodziną. Typowa rodzina ma dochód <4kPLN. W wielu rodzinach zarabia tylko jedno z małżonków. A zatem, idąc tokiem rozumowania autorki, olbrzymia większość narodu to nędzarze, nie mogący zapewnić NORMALNYCH warunków bytu swojej rodzinie? Można poczuć się tutaj dotkniętym. Fakt, ludzie obracają się zwykle w środowisku podobnych sobie, tracąc obiektywny ogląd rzeczywistyości. Dla niektórych normalne jest, że się ma 10kPLN, bo większość znajonmych tak ma. Ale to nie ma nic wspólnego z średnim poziomem dochodów rodzin w Polsce. Odpowiedz Link
naturella Re: no i kicha... 11.03.11, 15:10 No tak. Czyli z wątku wynika, że pisać i narzekać na tym forum może wyłącznie ktoś, kogo dochód mieści się w średnim poziomie dochodów rodzin w Polsce. Wybaczcie, ale to coś nie tak. Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: no i kicha... 11.03.11, 15:17 Trzymyszy, może masz rację, może tak to można zrozumieć. Nie wiem jaka była intencja autorki, ale wydaje mi sie, ze ona najzupełniej szczerze myślała o tym, jak tu zaoszczędzić, a nie, jak niektórzy sugerują (absurd dla mnie) pochwalic sie dochodem. Może jestem dziwna, może naiwna, ale naprawde mam w szerokopojętym gronie znanych mi osób, ludzi, u których wspólny dochód to minimum 7 tysięcy. Te 8-9 to raczej norma. Tak jak pisałam, większość 35+ Odpowiedz Link
cinnamonki Re: no i kicha... 11.03.11, 16:48 Dokładnie. Tym bardziej, jak pracują obie dorosłe osoby, a nie tylko jedna. Odpowiedz Link
trzymyszy3 ciekawe zjawisko 11.03.11, 17:17 I to jest właśnie ciekawe, że bedąc w górnej kilkuprocentowej elicie najlepiej zarabiających Polaków, mówicie: eee tam, zarabiamy normalnie, nasze dochody to nic niezwykłego. Odpowiedz Link
cinnamonki Re: ciekawe zjawisko 11.03.11, 18:22 W jakiej kilkuprocentowej? Cała nasza firma zarabia spore pieniądze - podobnie w firmach moich znajomych / rodziny. Jeżeli jedna osoba z rodziny (ojciec) zarabia 3 tys, a druga (matka) 4 tys albo na odwót to już nie jest taki ewenement. Owszem, nie mówię, że 50% społeczeństwa ma takie pensje, ale też sporo jest par, gdzie OBOJE pracują. Ale pewnie - znam też takie, gdzie kobieta (jeszcze niekoniecznie matka) się opiernicza, a facet na nią haruje. To wtedy na rodzinę może być i 3 tys. Odpowiedz Link
cinnamonki Re: ciekawe zjawisko 11.03.11, 18:26 Ok, też źle napisałam, bo wyjdzie na to, że uważam, że każdy ma pensję po 3 tys. albo więcej. Zdaję sobie sprawę, że są rodziny, gdzie facet przyniesie do domu 1500, a kobieta np. 1000 zł. Owszem, są, ale tu rozmawiamy parze z większego jak zakładam miasta, z doświadczeniem i niezłą pracą. To powiedzcie mi, jak oni mogą mieć 3 tys. razem? Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: ciekawe zjawisko 11.03.11, 20:26 cinnamonki napisała: > W jakiej kilkuprocentowej? Cała nasza firma zarabia spore pieniądze - podobnie > w firmach moich znajomych / rodziny. > > Jeżeli jedna osoba z rodziny (ojciec) zarabia 3 tys, a druga (matka) 4 tys albo > na odwót to już nie jest taki ewenement. Owszem, nie mówię, że 50% społeczeńst > wa ma takie pensje, ale też sporo jest par, gdzie OBOJE pracują. No też mi się tak wydaje, że jest troche ludzi zarabiających te 3 czy 4 tysiące (czyli razem 7) Odpowiedz Link
trzymyszy3 Re: ciekawe zjawisko 12.03.11, 10:56 > No też mi się tak wydaje, że jest troche ludzi zarabiających te 3 czy 4 tysiące > (czyli razem 7) I znowu: widocznie Ty masz takich znajomych, wśród których OBOJE w parze zarabiają powyżej średniej krajowej. I to znowu jest niewielki odsetek par. Częściej jest tak, że jeśli nawet jedno zarabia nieźle (4kPLN, np. inżynier z kilkuletnim stażem), to drugie zarabia te nieszczęsne 1.5kPLN (np. początkujący nauczyciel). Cały czas mowa tu o ludziach z z wyższym wykształceniem, statystycznie zarabiającymi najwięcej. A co z resztą? Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: ciekawe zjawisko 12.03.11, 14:52 trzymyszy3 napisał: > I znowu: widocznie Ty masz takich znajomych, wśród których OBOJE w parze zarabi > ają powyżej średniej krajowej. I to znowu jest niewielki odsetek par. Widocznie tak. Naprawde mam mnóstwo znajomych zarabiających RAZEM 7-10 tysięcy. Znam też takich co zarabiają 30 000 (ale to nie sa bliscy znajomi) Odpowiedz Link
marianna1970 Re: ciekawe zjawisko 12.03.11, 09:38 W jakim świecie ty żyjesz, większości rodzin zarobki rzadko przekraczaja 3 -4 tysiące złotych, tych co mają 7-9 tys jest może jeden procent Odpowiedz Link
el-an Re: ciekawe zjawisko 11.03.11, 18:39 Dziewczyno, nie przejmuj się, tylko popatrz perspektywicznie. Na dziś wydatki z tego powodu, że masz dwoje małych dzieci to około 5 tys. miesięcznie – przedszkole, żłobek, niania, żeby odebrać z przedszkola i być w czasie choroby, drugi samochód. Czyli cała dobra pensja twoja lub męża. Mąż mógłby nie pracować ( tak by było bardziej nowocześnie), opiekować się dziećmi, jeździć na basen i do kina, gdy są najtańsze bilety itp. Ale kiedyś młodsze pójdzie do szkoły, przestaną chorować i wydatki się zmniejszą, a praca i pensja zostaną, wtedy odetchniecie. Parę lat swobodniejszych, dopóki nie pójdą do liceum i na studia. Trzymaj się. Odpowiedz Link
fruzia01 Re: ciekawe zjawisko 11.03.11, 20:19 trzymyszy, obawiam się że wyliczenia twoje oparte na statystykach GUSu nie uwzględniają szarej strefy; a ona w Polsce jest przeeeeogromna. Odpowiedz Link
trzymyszy3 Re: ciekawe zjawisko 12.03.11, 11:00 > lędniają szarej strefy; a ona w Polsce jest przeeeeogromna. Ale głównie dotyczy dorywczych robót za kilkaset złotych miesięcznie. W dużych firmach płacenie pod stołem ludziom na dobrze płatnych stanowiskach (a o takich chyba w tym wątku głównie mowa) jest dość rzadkie. Odpowiedz Link
fruzia01 Re: ciekawe zjawisko 12.03.11, 11:38 nie za kilkaset pln miesięcznie tylko kilka nawet kilkanaście tysięcy; jak widzę jak działa cała branża remontowo-budowlana to nie mam wątpliwości że dane podawane przez GUS są sporo zaniżone; dodajmy do tego wszystkie nianie, opiekunki osób starszych, panie sprzątające w domach, krawcowe, fryzjerki czeszące w domu... oczywiście nadal zarobki rzędu 10k / miesiąc są udziałem niewielkiej ilości Polaków, ale dużo więcej rodzin ma te 5tys miesięcznie niż GUS podaje; Odpowiedz Link
eilian Re: no i kicha... 12.03.11, 22:23 Nie zaglądałam tu ostatnio a tu proszę, jaka dyskusja rozgorzała... Właściwie powinnam zacząć od przeprosin, jeśli ktoś poczuł się urażony moim postem, to bardzo przepraszam, naprawdę nie takie były moje intencje. Pisząc ten post popełniłam błąd, powinnam była pamiętać o naszej naczelnej cesze narodowej - zawiści. Nie przewidziałam, że tyle jadu się na mnie wyleje. Prowokacja, mówicie. Cóż, nie zamierzam nikomu udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Najbardziej rozbawił mnie tekst "wyobraź sobie, że można żyć bez kredytu", no faktycznie wyobrażam sobie, jak ktoś dostał mieszkanie od rodziców "na start" (patrz chociażby wątek o pomocy rodziców), to kredyt mu nie potrzebny, albo można dostać mieszkanie komunalne, albo socjalne, albo wynajmować, tak wiem, różne są możliwości. A porównania typu "my mamy 4 tyś, wprawdzie nie mamy dzieci, ani samochodu i 40 metrowe mieszkanie, ale..." są od czapy po prostu. Dziękuję też kilku osobom, które mnie "broniły". Odpowiedz Link
ofelia1982 Re: no i kicha... 13.08.11, 23:47 Dokładnie. Jak się dostało mieszkanie po babci lub rodzice "postawili" - to faktycznie można żyć za 5k. Ale jak się musi samemu wszystko zapewnić - to 9k na 4 osoby, z wysokim kredytem- to nie jest wielkie wow. Jasne, można oszczędzić - było sporo fajnych rad, ale na pewno nie "zejdziecie" to 4k... Odpowiedz Link
asfo Re: no i kicha... 27.07.14, 17:48 Eilan - to jest całkiem proste. Znaczna część ludzi mieszka w dwóch pokojach z babcią, rodzicami i dwójką dzieci. Albo dobudowują sobie pokój przy domu rodziców. Odziedziczyli lokal po prababci. Wynajmują kawalerkę pod miastem. W Polsce tylko najbogatsze 10-15% społeczeństwa ma dość pieniędzy, żeby kupić (chociażby i na kredyt) niewielki dom. Trzy lata temu mieliśmy około 7000 - i szukaliśmy rozwiązania sytuacji mieszkaniowej. Znaleźliśmy ładny, niewielki domek za umiarkowaną cenę, po policzeniu (kredyt, ogrzewanie, dojazd) wyszło nam, że na życie zostanie 2000 i uznaliśmy, że nas nie stać. Teraz natomiast jakieś 1/3 dochodu (który w międzyczasie nieco wzrósł) zjada nam prowadzony na raty remont, który musi być zrobiony, zanim wanna spadnie przez sufit do łazienki sąsiadów. Gdybyśmy mieli mniejsze dochody musielibyśmy na to wziąć kredyt na 15 lat. Nie narzekam, że mi na coś nie wystarcza, ale nie mam poczucia życia w luksusie. Wydaje mi się, że problem polega na tym, że wydaje nam się, że ktoś kto wpada w drugi próg podatkowy - aspiruje do klasy średniej - domek na przedmieściu, ładny samochód, wakacje za granicą - a tu się okazuje, że to raczej z tym progiem podatkowych coś nie gra. W Polsce to jest raczej próg, przy którym się przestaje rwać włosy z głowy za każdym razem, gdy wysiądzie pralka - bo wreszcie można nabyć ten luksusowy obiekt za gotówkę. Pod warunkiem, że przez resztę miesiąca nie będziesz kupować wina. Jasne - masz lepiej niż inni, bo nie dzielisz kanapy z ciocią i nie musisz rezygnować z prasy żeby kupić buty, ale do bycia bogatym to jeszcze daleko. Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: no i kicha... 28.07.14, 13:14 Wątek sprzed 3 lat ale pewnie nadal aktualny Odpowiedz Link