Dodaj do ulubionych

przyszłam się pożalić...

19.07.11, 12:14
Wątek będzie chyba mało konstruktywny... Jestem po studiach, pracuję na kursach językowych. Od kilku lat spłacam kredyt mieszkaniowy we frankach. Mam normalne stałe wydatki (telefon, czynsz, prąd, gaz, internet, auto które jest mi potrzebne do pracy). Całe moje życie przez ostatnie lata kręciło się wokół domu i pracy, na więcej nie mam czasu i mnie nie stać. Mój chłopak ma jeszcze gorszą sytuację niż ja, więc dołujemy się nawzajem. O naszych wspólnych planach nie ma mowy, bo nie mamy pieniędzy. Teraz są wakacje, żyję wyłącznie z oszczędności i jakichś korepetycji (na pewno nie wystarczy mi do końca wakacji) i z zazdrością słucham o wyjazdach i planach przyjaciół i znajomych. Od września pogorszy mi się jeszcze sytuacja w pracy (mniej kursów), cieszyłam się nawet, że trochę odpocznę, bo przez ostatnie miesiące pracowałam naprawdę za dużo. Ale jak patrzę na kurs CHF to mnie to naprawdę przygnębia. Wiem, było nie brać kredytu, ale te parę lat temu jakoś się w ten sposób nie myślało, zresztą na razie jeszcze stać mnie na spłaty i przynajmniej nie płacę komuś za wynajem. Ale co dalej? Mam tego dośćsad Chciałaby mieć jakieś normalne życie, a nie ciągłe liczenie, stresowanie się i zastanawianie się, co będzie, nawet miesięcznego dochodu nie jestem w stanie w 100% przewidzieć. Niech mnie ktoś pocieszy...
Obserwuj wątek
    • jamesonwhiskey Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 13:26
      > Niech mnie ktoś pocieszy...

      jeszce tylko 30 latek i kredyt na 40m2 bedzie splacony

      • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 13:34
        Nie 30 a znacznie krócej i nie na 40m2. I nie bądź ironiczny/a smile
      • falllen_angel Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 13:44
        jamesonwhiskey napisał:

        > > Niech mnie ktoś pocieszy...
        >
        > jeszce tylko 30 latek i kredyt na 40m2 bedzie splacony

        Przynajmniej nie płaci komuś za wynajem...

        Przemawia przez Ciebie złośliwa zawiść, że ktoś mieszka we własnym m3, niszczy własny blat, podłogi czy wannę i obserwuje starzenie się własnego gniazdka - a nie włóczy się po cudzych, nowych i świeżo wyposażonych....

        Poza tym pospekulować na walutach wszystkim co się zarobi (albo i nie) w czasie 30 lat kariery zawodowej bezcenne...

        W.
        • jamesonwhiskey Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 14:05
          > Przynajmniej nie płaci komuś za wynajem...

          super , to ze mieszkanie jest warte jakies 60-70% wzietego na nie kredytu jest do pominiecia,
          strata 100-200k tez jest do pominiecia, byle nie placic komus za wynajem , dobre, zajebiste,
          • falllen_angel Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 14:09
            jamesonwhiskey napisał:

            > > Przynajmniej nie płaci komuś za wynajem...
            >
            > super , to ze mieszkanie jest warte jakies 60-70% wzietego na nie kredytu jest
            > do pominiecia,
            > strata 100-200k tez jest do pominiecia, byle nie placic komus za wynajem , dobr
            > e, zajebiste,

            widzę, że ironi byś nie zauważył jak by Cię ugryzła w d**pę...

            W.
          • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 16:17
            dziękuję za jakże cenne komentarze... Nawet gdybym przyznała Ci rację, to czasu raczej już nie cofnę, prawda?
    • ula27121 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 13:30
      To ja na pocieszenie o ile dam radęsmile Ostatnio słyszałam jak jakiś specjalista ( nazwiska nie powtórzę) w radio tłumaczył, że z frankiem okres przejściowy , i takie sytuacje już się zdarzały, i że jeśli kredyt na wiele lat to wszystko się wyrówna i każdy wyjdzie na swoje, a najważniejsze to nie spanikować, nie dać się zwariować, przeczekać.
      Jak kupiliśmy mieszkanie, pojawiły się dzieci to marzyłam o wyjeździe wakacyjnym. W Sylwestra z zazdrością czytałam sms-y od znajomych będących właśnie w jakichś ciepłych źródłach, a w wakacje wydawało mi się, że wszyscy w okół wyjeżdżają. Uważałam, że ilość pracy jaką musimy włożyć w to żeby zarobić pieniądze jest zdecydowanie za duża w stosunku do ilości przyniesionych pieniędzy. Nadal uważam, że ta dysproporcja jest ogromna.
      Z roku na rok jest jednak co raz lepiej. W zeszłym roku udało nam się po raz pierwszy pojechać na wakacje, w tym też i to na naprawdę fajne ale jesteśmy 8 lat po ślubie.....muszę jednak przyznać, że gdyby nie własna działalność nie bylibyśmy w stanie utrzymać się na względnie spokojnym poziomie. Gdyby mąż pozostał na pensji, nie wyjeżdżalibyśmy na wakacje w tym roku. Nawet dwudniowe wypady pod namiot ( bardzo ekonomiczne i mega atrakcyjne dla dzieci) nie byłyby tak częste.
      Chyba trzeba przeczekać, pewne rzeczy pospłacać, wyposażyć. Teraz nie wydajemy już pieniędzy na remont mieszkania, na meble do pokoi dziecięcych zatem te pieniądze możemy przeznaczyć na wyjazd.
      Nie rozumiem tylko dlaczego "O naszych wspólnych planach nie ma mowy, bo nie mamy pieniędzy"?
      Chodzi o wesele? o dzieci?...tak z ciekawości pytam.
      Jestem przekonana, że to kwestia niedługiego czasu a sprawy finansowe nabiorą u Was lepszego obrotu. Z tego co piszesz dużo pracujecie, chcecie pracować, czyli tylko cierpliwoścismile
      • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 13:37
        Dziękismile Tak, wspólne plany to przede wszystkim ślub. Mnie nie zależy na weselu, ale on nie wyobraża sobie zakładania rodziny w takiej sytuacji finansowej - to obawiam się nie podlega dyskusji, koniec i kropka.
        • kreatywneszycie.pl Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 15:09
          jesli nei zalezy wam na weselu to zrobcie narazie cywilny lub/i koscielny bez imprezy.Jesli Wam to pomoze ze bedziecie malzenstwem, a jest tez takie powiedzenie:keidys musi byc z gorki" i teraz macie ten gorszy okres pewnie ze nie jest to przyjemne, ale sytuacja zawodowa Was obojga moze sie przeciez zmienic, moze trzeba poszukac innej pracy, w innej branzy itp.?
    • kreatywneszycie.pl Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 15:03
      dokladnie lepiej bulic za swoje mieszkanie niz komus napychac keiszen, nie martw sie, co 2-gi jak nie wiecej mlody polak w duzym miescie ma lub bedzie mial ten nieszczesny kredyt- takie niestety czasy. proponowalabym abys znalazla staly etat w szkole firmie skoro znasz dobrze jezyk, zebys nie musiala sie martwic ze bedzie mniej godzin do wyrobienia, wakacje itp, i nie starczy Ci do konca miesiaca. A nie ma nic gorszego jak poczucie destabilizacji, nie odbija sie to dobrze na psychice i zdrowiu- takie zamartwianie sie i dolowanie.A wiadomo kobiety bardziej emocjonalne są.
      • kacprula Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 16:01
        bardzo Cie rozumiem, bo tez mam kredyt we frankach, na pocieszenie powiem Ci ze jak frank dojdzie do 4 zł, to wtedy zrówna sie z kredytem złotówkowym, a póki co i tak płacimy taniej niz Ci którzy wzięli kredyty w złotówkach. z frankiem sytuacja jest przejściowa, za jakiś czas sytuacja sie ustabilizuje i chf bedzie tańszy.pamietaj że wielie osób jest w podobnej sytuacji, czas działa na Twoją korzyść, bedzie dobrze, głowa do góry!, pozdrawiam
        • jamesonwhiskey Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 17:27
          > jak frank dojdzie do 4 zł, to wtedy zrówna sie z kredytem złotówkowym


          zapewne nie zdajesz sobie z tego sprawy ale libor nie bedzie wiecznie w okolicy 0.1%,
          wzrost kursu CHF to tylko niewinna zabawa,
          CHF - 3.50 plus libor 2% i wtedy dopiero bedzie rzeznia

          • szarsz Re: przyszłam się pożalić... 20.07.11, 11:00
            taktak, wibor jest znacznie niższy niż libor, co to tam jakieś nędzne 4.7%...
            • hermilion Re: przyszłam się pożalić... 21.07.11, 17:30
              To nie ma znaczenia ile wynosi jeden do drugiego .. wazne jest to ze jesli
              podskoczy oprocentowanie na chf to do podniesionej kwoty kredytu nagle
              trzeba bedzie w racie dopłacić np 2% od wartości rocznie co przy kwocie
              np 300k daje 500 zł extra miesięcznie.

              I wtedy rzeczywiście zacznie się rzeźnia.
        • marcin.3000 Re: przyszłam się pożalić... 22.07.11, 23:48
          >z frankiem sytuacja jest przejściowa, za jakiś czas sytuacja sie ustabilizuje i chf bedzie
          > tańszy.

          Po co się tak okłamywać.
      • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 16:16
        Pójście na etat jest w moim przypadku nieopłacalne. Etat płacony przez 12 miesięcy plus 9-10 miesięcy szkół językowych daje mi mniej pieniędzy niż 9 miesięcy pracy w szkole językowej i firmie. A wszystkiego naraz czasowo nie udźwignęsmile Ale dzięki za pomysły.
        • coralin Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 17:32
          To raczej normalne, że przy kredycie i pracy 9 miesięcy pieniędzy może brakować. Pozostaje 3 miesiące, ja rozumiem, że trzeba wypocząć. Z wpisów wynika, że masz wolne te 3 miesiące.
          • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 18:36
            Powiedzmy, że pracuję 10 miesięcy, zarabiam w tym czasie więcej niż zarobiłabym będąc przez 12 miesięcy na etacie w firmie lub szkole. Chętnie popracowałabym w wakacje, ale ciężko mi znaleźć pracę tu na miejscu. Za granicę wyjeżdżać nie będę, z różnych względów (i nie jest to moje lenistwo). Udzielam lekcji, ale jest ich mało. Gdybym poszła pracować np. do sklepu w okresie wakacyjnym, musiałabym zrezygnować z lekcji, a to mi się finansowo nie opłaca. Więc tak, mam wolne 2-3 miesiące, ale uwierz mi, ze wolałabym normalnie prowadzić te swoje kursy niż się frustrować w domu.
            • coralin Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 19:54
              Pisałaś,że Twoje życie skupia się na pracy i domu, bo na nic innego nie masz pieniędzy i czasu. Jak jednak piszesz masz 2-3 miesiące względnego luzu. To dla przeciętnego człowieka bardzo dużo i czas na rozwijanie pasji.
              Bez obrazy, ale skoro "to Ci się opłaca, a co innego nie" to może masz problem z gospodarowaniem i pieniędzmi i czasem.
              • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 20:38
                > Bez obrazy, ale skoro "to Ci się opłaca, a co innego nie" to może masz problem
                > z gospodarowaniem i pieniędzmi i czasem.

                To znaczy jak Twoim zdaniem powinnam nimi gospodarować? Względnie mi wystarcza pieniędzy, czasu przez ostatnie miesiące nie miałam, bo harowałam, żeby coś odłożyć na wakacje. Do rozwijania wielu pasji niestety potrzebne są pieniądze, a tych nie mam w nadmiarze. Właśnie z tego wynika moja frustracja... Pracuję dużo i nie mam na nic czasu, potem przychodzi lato kiedy mam sporo czasu, ale finanse leżą, a przy tym wszystkim ciężko mi coś dorobić. Masz jakieś rady? A i żeby nie było wątpliwości, ja nie mam problemu z zagospodarowaniem wolnego czasu latem, no i wiem, że w te 9-10 miesięcy powinnam zarobić i odłożyć na pozostałe 2-3. Tylko mam już dość takiego kombinowania i braku stabilności...
                • coralin Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 21:06
                  duchess85 napisała:

                  > Względnie mi wystarcza
                  > pieniędzy, czasu przez ostatnie miesiące nie miałam, bo harowałam, żeby coś odł
                  > ożyć na wakacje. Do rozwijania wielu pasji niestety potrzebne są pieniądze, a t
                  > ych nie mam w nadmiarze. Właśnie z tego wynika moja frustracja... Pracuję dużo
                  > i nie mam na nic czasu, potem przychodzi lato kiedy mam sporo czasu, ale finans
                  > e leżą, a przy tym wszystkim ciężko mi coś dorobić. Masz jakieś rady? A i żeby
                  > nie było wątpliwości, ja nie mam problemu z zagospodarowaniem wolnego czasu lat
                  > em, no i wiem, że w te 9-10 miesięcy powinnam zarobić i odłożyć na pozostałe 2-
                  > 3. Tylko mam już dość takiego kombinowania i braku stabilności...

                  Ale to Twój wybór z tym brakiem stabilności, bo inni polecali Ci etat na 12 miesięcy, ale to się nie opłacało. Jeśli masz 40 lat to faktycznie nieciekawie to wygląda, ale podejrzewam, że jesteś przed 30.
                  Harowałaś przez te 9 miesięcy, żeby odłożyć na wakacje w sensie 3 miesięcznego luzu?
                  Nie każda pasja wymaga pieniędzy.
                  Chyba nakręcasz się tą frustracją i nie umiesz docenić tego co masz.
                  Jak mamy Ci doradzać skoro wszystko jest na nie: nie opłaca się, nie mogę. O swojej sytuacji piszesz bardzo enigmatycznie i lakonicznie.
                  • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 22:38
                    Heh, dzięki za zaangażowanie w dyskusję. Właściwie, to nie prosiłam o porady, tak się chciałam wygadać. Masz rację, że się nakręcam, ale czasem przychodzi taki dzień, że po prostu wszystko co się nagromadzi w człowieku jakoś wyłazi na wierzch.

                    > Jak mamy Ci doradzać skoro wszystko jest na nie: nie opłaca się, nie mogę. O sw
                    > ojej sytuacji piszesz bardzo enigmatycznie i lakonicznie.

                    No nie opłaca mi się, to co ja poradzę. Myślisz, że nie szukałam pracy na etat? To z jakiego powodu nie wyjadę za granicę nie jest chyba szczególnie istotne. A o swojej sytuacji piszę enigmatycznie, bo nie uważam, żeby forum internetowe było właściwym miejscem na szczegółowe informowanie o swoim życiu.
                • kittykitty Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 21:06
                  A próbowałaś tłumaczeń? Może nawiązałabyś kontakt z firmami tłumaczeniowymi i sprawdziła, czy nie mają takich zleceń?
                  • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 22:30
                    Tłumaczyłam przez jakiś czas, kompletnie mi to nie wychodzi, owszem byłaby to dobra praca na wakacje, niestety nikt nie daje zleceń ludziom z ulicy.
            • ginalina Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 20:59
              No to na przyszły rok zrób kurs na wychowawcę kolonijnego smile Wikt i opierunek za darmo na kolonii, plus oczywiście pensja. Same korzyści finansowe.
              • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 22:33
                Mam zrobiony kurs i czasem wyjeżdżamsmile Nie jest wcale tak różowo jak piszesz, ale całkiem to lubię. Jednak sama przyznasz, że nie ma z tego kokosów smile
                • black_halo Re: przyszłam się pożalić... 21.07.11, 15:20
                  Ale w przyjemnym miejscu mozna spedzic 2 tygodnie. Moja kolezanka jako studentka zaoczna jezdzila co roku conajmniej 3 razy, Grecja, Wlochy, Hiszpania, Portugalia, Bulgaria - praktycznie 2 miesiace wakacji za friko i jeszcze placa ci skromne 700-1000 zlotych, po wymianie na euro masz 200-250 euro na drobne wydatki a jak dobrze sie zorganizujesz to mozesz wyjechac na 5 takich obozow.
                  • zenobia44 Re: przyszłam się pożalić... 29.07.11, 10:39
                    >a jak dobrze sie zorganizujesz to mozesz wyjechac na 5 takich obozow.

                    i zwariujesz we wrześniu.
                    po pierwsze odpoczynek jest wtedy skuteczny gdy robimy coś innego i namawianie nauczycieli na kolonie to bezsens kazdy lekarz, psycholog i behapowiec to powie.
                    po drugie co innego młódka 20letnia studentka, która to robi dla rozrywki, a co innego dorosły człowiek, który jest już zmęczony zarabianiem i naprawdę musi odpocząć
                    moi znajomi nauczyciele owszem dorabiają w ten sposób - ale głównie dlatego, ze mogą zabrać za darmo własne dziecko na kolonię, ale we wrześniu (pracują na etat) co roku idą na zwolnienie lekarskie na dwa tygodnie co najmniej, bo dwa turnusy męki ich wykańczają
    • babka.pracujaca Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 16:30
      Życie jest jak sinusoida, raz u góry raz na dole- tak samo z kasą.Gdzie chciałbyś jechać? -może namiot, spływ kajakowy - to nie kosztuje dużo. W Polsce jest tyle miejsc : Mazury,Bory Tucholskie
      • zuzanna56 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 18:30
        Też uczę języka i widzę, że jest gorzej z pracąsad
        Też mam kredyt we frankach...
        • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 18:37
          I jak sobie radzisz? Jakieś dobre rady? smile
          • aewrewwawawa oto ja 19.07.11, 19:18
            A ja..
            Mam 25 lat i własnie myślę, by sobie na takie zlecenia przejść, bo nie musiaalbym robić tego, co teraz robię.. Musiałbym się tylko douczyć...
            Wiesz co ja robię w wakacje?????, cale 3 mieiace uczę się do egzaminu, dzień w dzień. Z marnymi szansami, ze go zdam!!! Zawodowego.
            Jestem po studiach, drugie kończę (ale czy skończę z zaległą sesja!) i jeszcze mam ten egzamin. Nie mam wakacji, tylko budzę się o 11, jem śniadanie do max. 12, robię część, jem obiad jest 15:30, potem wracam do tego o 16, robię kolejna część do 18:30, przerwa do 19 (mamy juz 19:20!!), potem kolejna cześć do 22, przerwa i potem w nocy do 1.

            W tzw. międzyczasie dorabiam sobie, mailowo. Jeszcze tak do października. Super perspektywa. Z wakacji musiałam zrezygnować, nawet rodziny dalszej nie odwiedzam. ORKA
          • zuzanna56 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 21:41
            Gdy byłam młoda, myślałam tak jak tysmile Pracowałam jakiś czas na kursach i udzielałam korepetycji - było OK, a nawet lepiejsmile Potem zaczęłam prace w liceum i szkole wyższej - na etacie - nie żałujęsmile
        • mirelle Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 21:01
          U mnie jest podobnie.... W zeszłych latach z lekcji angielskiego potrafiłam wyciągnąć 3 srednie krajowe miesiecznie, teraz jest duuuuzo gorzej, ludzie obcinaja ilosc godzin albo migaja sie z placeniem..... I tez mam kredyt we frankach, na szczescie niewielki jak na dzisiejsze czasy, aha no i mam bardzo zaradnego męża....
          • zuzanna56 Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 21:44
            Jest gorzej niz 5-10 lat temu, płacą mniej, to racja, po prostu więcej pracuję, fakt, o pracę trzeba sie mocno nabiegać, kiedys, 5 lat temu miałam 50 zł za godzine korepetycji bez problemu, teraz nie udzielam w ogóle, bo przeniosłam sie pod miasto i tu jest inna sytuacja.
            • mirelle Re: przyszłam się pożalić... 19.07.11, 22:44
              Zgadzam się prawie ze wszystkim, z małym wyjatkiem. Ja tez przeniosłam się z W-Wy do malego miasteczka kolo W-wy i pod wzgledem ilosci uczniow do tej pory bylo duzo lepiej niz w stolicy, bo:
              1. mala spolecznosc i mam duzo uczniow z polecenia
              2. mniejsza konkurencja
              • zuzanna56 Re: przyszłam się pożalić... 20.07.11, 08:24
                Ja nawet jakiś czas po przeprowadzce (a było to prawie 4 lata temu) przygotowywałam dwie miejscowe osoby do matury, tu w nowym miejscu zamieszkania. To nie jest miasteczko, to jest wieś, ale naprawę blisko Trójmiasta, kwestia 3 czy 4 km od granic miasta, zależy z której strony patrząc. Wiele ludzi z miasta mieszka tu od kilku czy kilkunastu lat, a ci co mieszkają od urodzenia albo jeżdżą do szkół do miasta, bo nie jest aż tak daleko, albo w ogóle nigdzie nie jeżdżą i nie pracują, na korepetycje dzieci nie posyłają. Faktem jest że ja jakieś 5-6 lat temu ograniczyłam znacznie liczbę uczniów, przeprowadzka to inna rzecz, ale już mieszkając na wielkim osiedlu w mieście miałam trochę dość korepetycji i wolałam wziąć w szkole półtora etatu - jestem nauczycielem dyplomowanym, do tego to dobra niepubliczna szkoła i uważam że to był dobry wybór. W sumie to na tej mojej wsi specjalnie uczniów nie szukałam, wiem jednak że ceny korepetycji są tu trochę niższe.
                • zuzanna56 jeszcze do autorki 20.07.11, 08:34
                  Też mam czasem doły, może nie finansowe, bo mam jeszcze męża, który zarabia, może nie fortunę, ale starcza nam na utrzymanie domu, dość drogie dojazdy (paliwo), dwa stare samochody, dwoje większych już dzieci, urlop za granicą no i spłatę kredytu. Życie tak niestety wygląda, praca - dom - zakupy - obiad - czas dla dzieci w międzyczasie. Czasami mam bardzo dośc problemów związanych z pracą w sensie wychowawczym, gadam o tym w domu. Czasami chciałąbym mniej pracować, odpocząć. Wiem, że teraz w wakacje mam czas naładować akumulatory i robię to. Potem znów praca, praca dodatkowa, czasami w soboty, ale to niedużo i nie w każdą, dodatkowo też współpracuję z pewnym wydawnictwem , sprawdzam matury pisemne. Niestety tak to chyba jest w dorosłym życiu i też się na tym łapię, że prędzej poślę dziecko na jakieś zajęcia dodatkowe niż sama się zapiszę. No ale teraz naprawdę odpoczywam, teraz jest czas dla mniesmile
                  • duchess85 Re: jeszcze do autorki 20.07.11, 09:36
                    Dzisiaj już mi lepiejsmile Dziękuję wszystkim za konstruktywne posty smile
    • oshima Re: przyszłam się pożalić... 20.07.11, 15:38
      Cześć duchess85. Skąd jesteś? Poszukuje korepetytorki j. angielskiego...
      • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 20.07.11, 15:49
        Warszawa, Praga Południesmile
        • oshima Re: przyszłam się pożalić... 20.07.11, 16:00
          Ja z Zoliborza,,
        • oshima Re: przyszłam się pożalić... 20.07.11, 16:01
          podasz mi swojego maila?
          • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 21.07.11, 15:37
            Napisałam na oshima@gazeta.pl.
            • oshima Re: przyszłam się pożalić... 22.07.11, 14:11
              duchess85 napisała:

              > Napisałam na oshima@gazeta.pl.

              nie.. on nieaktywny.. sad
              moze gg2358815
              • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 22.07.11, 16:14
                A mogłabyś Ty do mnie napisać na gazetowego ze swojej skrzynki? Nie używam gg, a nie chcę świecić adresem e-mail na forum i w googlu wink Dzięki.
        • niepolityczna Re: przyszłam się pożalić... 20.07.11, 23:42
          Ja też byłabym zainteresowana - jeśli możesz - odezwij się na adres gazetowy. Pozdrawiamsmile
          • duchess85 Re: przyszłam się pożalić... 21.07.11, 15:38
            Napisałamsmile
        • aewrewwawawa Re: przyszłam się pożalić... 27.07.11, 19:34
          duchess85 napisała:

          > Warszawa, Praga Południesmile


          mieszkam na wiatracznejsmile
          • aewrewwawawa Ducheesssssss 27.07.11, 19:42
            nie chciałabyś się spotkać? brakuje mi koleżankisad Siedze calymi dniami i sie ucze, a jeslibys mieskzala blisko mnie-rejony Waiatracznej to bym nawet nie musiala wychodzić z domu zbyt daleko...
            • alfa36 Re: Ducheesssssss 27.07.11, 22:54
              Chyba jest tak, ze nie zawsze doceniamy to, co mamy. Dobiegam 40stki i tak sobie myslę, ze życie przynosi wiele niespodzianek a z drugiej strony jest okropnie monotonne. A problemy mają nie tylko ci, ktorym wystarcza do 1-go... Poza tym to, co dobre bylo 10 lat temu/ ci co mieli sukcesy... dzis... I tak się plecie... Też staram się ladowac akumulatory. Mam wolne do 15 sierpnia. Pogoda lekko mnie dobija, potem dobija mnie codziennosc... gotowanie obiadkow, wymyslanie, kombinowanie, zeby bylo smacznie a niedrogo, zeby wykorzystac ogrodkowe warzywa.... Ech, nuda....Tyle, że zamarzę za nią już jesieniąsmile
              • hellusia Re: Ducheesssssss 29.07.11, 13:55
                moze za duzo wydajesz? Skoro w 9 miesiecy zarobisz tyle co w szkole przez 12? Ja pracuje w szkole i cieszę się z wakacji 2 miesiecznych bo moge wreszcie odpocznąc !
                napisz kwotowo i konkrety a nie ogólnikowo

                pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka