Wiem, że do pierwszych mrozów trochę czasu, ale potrzebuję rady w sprawie ogrzewania
Mieszkam w bloku z cegły, na 3. piętrze, okna plastikowe, więc generalnie jest ciepło. W zimie w pokoju dziennym kaloryfer jest odkręcony cały dzień, bo tu głównie siedzimy, mam małe dziecko. W sypialni grzejemy na noc. W kuchni kaloryfer nie jest odkręcany
w ogóle. Są tylko dwa żeberka, chcieliśmy całkiem go zlikwidować, ale nie ponoć nie można, bo musi być obieg w bloku zamknięty. I tak przy rozliczeniu kosztów ogrzewania wyszło nam:
pokój dzienny - 20 jednostek
sypialnia - 9 jednostek
kuchnia - 8 jednostek...
Ręce opadają, płacę w kuchni za to, że gotuję, bo tylko tym "ogrzewam" pomieszczenie i jeszcze lodówka stoi blisko kaloryfera.
Co z tym fantem zrobić? Może jednak da się zlikwidować kaloryfer? Albo zasłonić czymś ten podzielnik, żeby nie naciągało??