annarubinek
23.11.11, 15:38
witajcie, czytam i cenie to forum, a dzi schcialabym zapytac was o opinie.
kupuje mieszkanie - czesciowo (70%) wklad wlasny, czesciowo (30%) na kredyt.
mam troche oszczednosci i tak jakos jestem nauczona/przyzwyczajona, zeby zawsze zostawic cos w postaci zelaznej rezerwy, ktorej nie ruszam. myslalam o 10-15 tys. (mam wlasna dzialalnosc, wiec nie zawsze da sie przewidziec zarobki tak jak w przypadku etatu, niemniej przynosi dochod i jakos 'sie kreci').
wczoraj przyjaciolka dala mi do myslenia przekonujac mnie, ze powinnam wszystko 'wlozyc w mieszkanie', bo kredyt wtedy mniejszy i raty mniejsze.
to ma sens...bo przeciez i tak ten kredyt splacac bede -dziesiat lat wiec rezerwa dzisiejsza i tak (w razie pesymisycznego scenariusza) nie uchroni przed zyciowymi zawirowaniami w ciagu tego calego czasu.
przeciez nieraz nie ma sie nawet tysiaca , dwoch rezerwy i jakos sie zyje.
i przeciez interes nie musi isc zle a tak dobrze jak dotad, moze lepiej?
tego nikt nie zgadnie...
jest to wiec wybor miedzy jakims psychicznym poczuciem bezpieczenstwa (oszczednosci) i mniejsza rata.
jesli zrozumieliscie o co mi chodzi wyrazcie prosze swoja opinie.