Dodaj do ulubionych

to tylko 50zł...

01.12.11, 11:16
post z kategorii dylemat moralny - proszę o pomoc
wiem, że są tu osoby, które przeszły przez różne koleje losu


W klasie mojego dziecka jest pewna bardzo zaangażowana Mama, która ciągle wymyśla naszym dzieciom różne atrakcje. Praktycznie non-stop są jakieś składki. Teraz organizuje mikołajkową wycieczkę: 1dzień, 50zł. Są Rodzice, którzy nie wytrzymują tempa i tym razem, z różnych powodów, nie zdecydowali się / nie wyrazili zgody na wyjazd swojego dziecka. I tu wchodzi reakcja zaangażowanej Mamy: 'To tylko 50zł, ale cóż, nie można winić cierpiącego dziecka za głupotę Rodziców...'

Dla mnie klasa to pewne zbiorowisko obcych sobie ludzi, i generalnie przekrój polskiej rzeczywistości. Nie czuję potrzeby omawiania na forum klasy sytuacji życiowej wszystkich rodzin, ale zakładam, że tak jak dla kogoś te 50zł to jak pstryknąć palcami, to dla innego wybór np. 'wycieczka Zuzi czy buty dla Adasia'. Istnieją choroby lokomocyjne. Są ludzie nie lubiący wycieczek. Są ludzie, którzy wolą dopłacić i pojechać prywatnie. Uważam, że jesteśmy dorośli i nie musimy się tłumaczyć. Nie chciałabym, aby moje dziecko dowiedziało się, że ma cierpieć, bo głupia mamusia nie dała np. składki na teatr, bo ma już bilety na to samo, lecz weekendowe, przedstawienie.

Kurcze... nie wiem, co będzie za te 5lat... jak się życie potoczy... ludzie tracą pracę, zdrowie, życie... fortuna kołem się toczy... ktoś kto dziś nie ma 5zł, może będzie miał możliwość za te 5lat 'fundnąć' całej klasie kino... albo odwrotnie... ktoś kto dziś jest ura-bura będzie musiał w wyniku jakiegoś nieszczęścia zaczynać swoje życie od nowa... i nie ma to nic wspólnego z mądrością czy głupotą...

Tylko, czy jest w ogóle możliwość uświadomienia tego wszystkiego w jakiś inny sposób niż 'z grubej rury'?
Mama jest tak zaangażowana w dogadzanie dzieciom, że taktowne i wyważone sygnały od Nauczyciela i Rodziców, jakby wogle do niej nie docierały. Kobieta jest jak burza, jak tornado, niesamowicie energiczna - pomysł, pieniądz, realizacja - wycieczka; jak można nie chcieć jechać na wycieczkę???

Pomóżcie moralnie, bo nie wiem, jak ugryźć temat...
czarne chmury już gęsto się gromadzą, i jak się odpowiednio ich nie rozgoni, to piorun walnie... wiadomo gdzie... a wtedy na dwoje babka wróżyła: albo przeczyszczona atmosfera, albo zniszczenia...
Obserwuj wątek
    • amarulla Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 11:22
      krótko i na temat: piorun. do tego typu nic innego nie dotrze niestety ;/
    • zuzanna56 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 11:25
      O jak ja cię rozumiem.
      Miałam takie grono mam u córki w klasach I-III.
      Koszmar...
      Potem córka i parę innych osób przeniosło sie do innej klasy i odetchnęłam.

      Nie chodziło o finanse, ale o sam fakt.
    • finka9 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 11:37
      "tylko " to pojęcie względne . Dla tej pani jest TYLKO dla kogoś innego AŻ . Osobiście krew się we mnie gotuje jak czytam takie ,rzeczy mam trójkę dzieci w tym niemowlaka i dla mnie 50 zł to zdecydowanie AŻ. Nie chodzi o to ,żeby dzieci wcale nie jeżdziły na wycieczki ,ale gdzie zdrowy rozsądek . Dziwię się także wychowawczyni ,że nie jest przeciwna takim pomysłom. Część dzieci nie pojedzie na taką wycieczkę z widomych względów ,co powoduje powstawanie w klasie podziałów , część dzieci pojedzie ,bo rodzice staną na głownie i zapłacą mimo ,że ich nie stać ,nie chcąc odstawać od grupy . Tylko po co ? Czy warto ulegać presji jednej osoby ? Niech zoorganizuje swojemu dziecku wyjazd na Mikołajki prywatnie gdzie chce zamiast zaspokajać chore ambicje kosztem innych, a w klasie można rozdać upominki i też dzieci będą się cieszyły .
      • volta2 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 12:09
        no to pora by uwagi nauczycielki nie były już taktowne...
        idzie się w kilkoro do pani i mówi, że z powodów finansowych nie możecie tak często uczestniczyć w wycieczkach jak się proponuje, a ponieważ takie akcje nie sprzyjają integrowaniu klasy prosicie panią, by nie wyrażała zgody na organizację.
        przecież mama nie zabierze klasy wberw wychowawczyni.

        a wych ma możliwość powiedzieć wprost o co chodzi
        może też nie wprost - mówiąc że ilość wyjazdów została już wykorzystana w odniesieniu do planu rocznego i na więcej zgody dyr nie wyrazi. (tu oczywiście należy zabezpieczyć tyły i dyr uprzedzić, bo jak mama torpeda to uderzy i do dyra)

        ale że chętnie umówicie się do lasu na ognisko, kiełbaski i gorącą herbatę, może z gitarą? i będziecie dzieci integrować(tu już nie koszt się liczy a jeśli to 5 zeta na kawałek kiełbasy)
        może to ostudzi zapał?

        oczywiście możecie też sprawdzić czy pani nie ma przypadkiem powiązań z określonym biurem podróży, które to za każdym razem dzieci wozi, żywi czy coś tam jeszcze...
    • b-b1 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 12:08
      Nie za bardzo rozumiem, jak to organizuje? Bez niczyjej wiedzy? Bez zgody rodziców? Bez większości głosów na zebraniu? A co na to wychowawca? Dał wolną rękę i poza jego plecami matka nabory robi??
      Wycieczki-jakiekolwiek propozycje "prywatne" nawet wyjścia do teatru, kina, mikołajki, andrzejki itp- zawsze są omawiane na zebraniu. Następuje demokratyczne głosowanie-ile osób chce/może pojechać i jeśli liczba dzieci nie jest zadowalająca wycieczka, impreza odpada. Nikt się nie tłumaczy dlaczego nie chce jechać, nikt o to nie pyta, żadna z mam nie ma dojścia do niczyjego dziecka(no, bo jak? pójdzie do czyjegoś domu?), aby mogła go poinformować, jak to bardzo ucierpi, że nie pojedzie.
      A to, że na zebraniu ktoś marudzi? Nikogo to nie za bardzo obchodzi-nikt się nie przejmuje, nie spowiada ,bo po co?
      Jesli szkoła organizuje jakieś ekstra wyjścia do kina/teatru, gdzie można podjechać podmiejskim autobusem, które omówione nie zostały na zebraniu-a potrzebna na to jest kasa-jest informacja w zeszycie i ten kto wpłaci-jedzie, ten kto nie wpłaci-zostaje w domu-nikt nie komentuje dlaczego Jaś, czy Staś nie pojechał-rodzice nawet nie wiedzą, kto był, a kto nie, bo to nauczyciel zbiera kasę.
      Nie widzę powodu, abyś miała konfrontować się z "ambitną" mamą.
      • iwoniaw Identycznie jak u b-b1 01.12.11, 14:52
        jest w szkole mojego dziecka i nie widzę opcji, że miałoby być inaczej.
        Pomijając wszystko inne, w klasie/szkole jest jakiś plan wychowawczo-edukacyjny, w który wycieczki muszą się wpisywać i z tego też powodu zarówno ich ilość jest ograniczona, jak też są planowane i omawiane odpowiednio wcześniej (na zebraniach rodziców) i nie ma opcji, by coś takiego odbywało się bez zgody wychowawczyni i rodziców.
    • linn_linn Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 12:24
      Nie ma czegos takiego "to tylko 50 zl.". Dla jednego tylko, dla drugiego az. Poza tym kazdy ma prawo decydowac "jak wydac tylko 50 zl." i nie musi sie z tego tlumaczyc.
      Przed zaproponowaniem takiej imprezy warto zastanowic sie nad tym, czy bedzie dla wszystkich / a o to chodzi w szkole /, czy tylko dla niektorych.
      • chwalipieta Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 12:37
        jeżeli to są wycieczki z biura podróży albo dzieciaki wozi ten sam przewoźnik to...pewnie na tym zarabia.

        trzeba przyznać, że bardzo przedsiębiorcza mama.
        • zuzanna56 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 13:15
          A ja myślę,że jest to babka, która lubi sie udzielać, taki typ. Nudzi się albo co? Znam kilka takich.
    • ewe_g Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 13:30
      Panią należy piorunemwink Ale z pomysłów na zarobek na wycieczki, to każda klasa raz w roku szkolnym organizuje szkolny kiermasz ciastek. Z tego pieniądze idą na cele danej klasy. Z tego co wiem, są w stanie coś koło 500 zł jednorazowo uzbierać. Choć tu tez liczy się wkład rodziców piekących te ciasta za darmo.
    • smutekmamwekrwi Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 13:36
      czas na rozmowę z wychowawczynią, bo to ona powinna zdecydować czy i na jakie wycieczki może jechać klasa. Jestem nauczycielką i wiem, że w każdej klasie są osoby, dla których 50 zł to jest AŻ, tym bardziej przed świętami. Dla mnie jest to sytuacja nie do przyjęcia, żeby rodzic organizował wyjścia czy wycieczki bez mojej wiedzy, bez konsultacji z innymi rodzicami i - co najważniejsze - aby narażać rodziców na takie koszty właśnie w grudniu. W "mojej" szkole są takie klasy, gdzie rodziców nie stać na wycieczki za 10 zł, przez cały rok szkolny a nie w danym miesiącu. Wtedy szukamy rozwiązania gdzie można jechać taniej, a żeby dzieci też miały atrakcje. W zeszłym roku bylo to mini zoo.
      W przedszkolu mojego synka były też takie matki aktywistki, ale cudowne panie zgasiły je zaraz na początku i kiedy organizowały składki np. na zabawki do sali (słuszne jak najbardziej, ale nie po 30 zł od osoby obowiązkowo, kiedy sama opłata za przedszkole to ponad 300 zł, a we wrześniu jest kupa innych wydatków typu ubezpieczenie, książki) to w sali znalazł się koszyk, do którego każdy wrzucał ile mógł/chciał. W ten sposób uzbieraliśmy na zabawki, nowy aparat, odtwarzacz cd a i na teatrzyk starczyło.

    • agpagp jest rozwiązanie 01.12.11, 13:45
      Należy energię i przedsiębiorczość owej mamy prawidłowo nakierować ( co taka ambitna i sobie z zadaniem nie poradzi?? przecież to dla dzieci!! ) Wyślijcie ją na rynek lokalny - niech pochodzi i firmach, sklepach i poprosi o małe wsparcie klasy - może się okazać że pojedzie cała klasa a koszt wycieczki wyniesie 10 zł. My też mamy w klasie taką mamę aktywistkę i właśnie tak w zeszłym roku latała od firmy do firmy a potem pisała podziękowania i je rozwoziła. W tym roku zapał jej opadł smile a szkoda botam gdzie koszt wyniósł 60 zł dopłacaliśmy tylko 17 zł smile
    • kloss99 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 16:24
      słowo "tylko" to przecież zgrany chwyt reklamowy. Specjaliści od sprzedaży przeliczyli, że więcej sprzedadzą, jak przed podaniem ceny wstawią słowo "tylko", podobnie ta pani przy wywieraniu wpływu na ludzi. Pewnie przy wielkich liczbach to wciąż działa, to znaczy więcej osób przy jakiejś perswazji to słowo zachęca niż zniechęca. Mnie zniechęca, bo nie lubię być tak traktowany smile
      • verdana Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 17:24
        Panią nalezy zdecydowanie usadzić. Jakoś wcale nie jestem przekonana do jej dobrej woli. Powiedzenie "to tylko 50 zł" i poniżanie rodziców, których nie stać wygląda mi albo na skrajny przejaw głupioty, albo na chwyt marketingowy.
        Pora, aby ktoś na zebraniu wykazał się odwagą, wstał i powiedział, ze i jego i wielu innych osób nie stać na takie stałe wydatki i że nie można wymagać od rodziców stałego płacenia.
        Radziłabym, aby powiedział to ktoś, kogo raczej stać - biedniejsi rodzice częściej boją sie przyznać, ze rzeczywiście nie mają kasy.
        • kropkaa Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 17:47
          I powiedzieć pani, że skoro dla niej to "tylko", to niech chwilowo założy za tych, dla których to "aż"; chwila niech trwa do końca rokuwink
        • ewa9717 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 18:01
          verdana napisa
          - biedniejsi rodzice częśc
          > iej boją sie przyznać, ze rzeczywiście nie mają kasy.
          I zgrzytając zębami uczestniczą w inicjatywach takich pańć.Dziwi mnie, że wychowawczyni się na takie numery zgadza. I nie jest to kwestia atrakcji za "tylko" 50 złotych, ale i wielu innych, jak na przykład mikołajki, ach, przecież paczki "tylko" po 10 złotych. No i kupuje się na siłę słodycze lub jakieś kretyńskie maskotki i inne durnostojki, które wkrótce lądują na śmietniku.
          A ja mam ciężko pracującą sąsiadkę z trójką dzieci i nędznymi alimentami. Dla niej każda taka okazja była powodem do stresów, bo w klasie jednego z dzieci też była taka mama organizatorka. Kobieta długo się zamartwiała (bo nie tylko mikołajki, wciąż jakieś płatne wycieczki, ale i zielone szkoły -a mieszkamy w ekologicznym i pociągającym turystycznie miejscu), aż wreszcie na jednym z klasowych zebrań zaprotestowała. I okazało się, że takich jak ona było sporo, ale milczeli, bo wstydzili się przyznać do finansowej mizerii, bo nie chcieli, żeby "dzieci czuły się gorsze"...

    • burza4 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 18:02
      reni_78 napisała:

      > Tylko, czy jest w ogóle możliwość uświadomienia tego wszystkiego w jakiś inny s
      > posób niż 'z grubej rury'?

      Wg mnie nie. Do nawiedzonych aktywistek niewiele dociera, one mają potrzebę zaistnienia, i pokazania się - odmowa jest traktowana jako strącenie z piedestału. To "showmenki", je nakręca własne poczucie bycia niezastąpioną, a nie potrzeby dzieci.

      Szkoda że nikt jej dotąd nie powiedział paru słów do słuchu.
      • quri3 Re: to tylko 50zł... 04.12.11, 17:02
        Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...

        Niestety jak ma się pecha i trafi się na taką babkę z organizacyjnym ADHD, to jest przechlapane. Moja znajoma miała podobny przypadek. Jedna taka wariatka próbowała organizować wycieczki dzieciakom w soboty. Tak więc zamiast spędzać czas z rodzicami miały zwiedzać muzea i okoliczne miejscowości. Na szczęście po "męskiej" rozmowie z innymi matkami, wariatka została spacyfikowana. Ale też były hasła typu: przecież to tylko 3-4 godziny, albo: chyba nie będzie pani żałowała synowi tych 20 zł...

        Jak to mówią: żyj i pozwól żyć innym.
    • kitkat22 Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 19:55
      wpisz Szkolne wycieczki,zielone szkoły,wyjazdy w wyszukiwarkę na forum Oszczędzamy i przejrzyj wypowiedzi jak niektórzy piszą o tym że nie wysyłanie dziecka na taką wycieczkę to oszczędzanie na swoich dzieciach. Ja tak nie uważam, można taniej i z mniejszą częstotliwością, tak aby wszystkie dzieci mogły uczestniczyć, bo o to chodzi,aby klasę integrować i uczyć nie tylko w szkole. Energię Mamusi aktywistki należy skierować na poszukiwanie sponsorów, to szybko jej zapał minie, bez udziału i stanowczej postawy Wychowcy się nie obędzie
      • verdana Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 20:37
        Tak, nie posyłanie dziecka na wycieczke szkolna, choc nas na to stać, bio uwazamy, że dziecko zadnych wycieczek bez nas nie potrzebuje =- to oszczędzanie na dziecku. Wycieczka szkolna nie jest po prostu zwiedzaniem zabytków, to zupełnie co innego niz wyjazd z rodzicami.
        Nie danie na jedną wycieczke, aby oszczedzić pieniądze - to albo skąpstwo, albo kompletne niezrozumienie potrzeb dziecka. Nie wplacanie regularnie sporych sum, bo nas nie stać - to zupełnie co innego.
        • burza4 Re: to tylko 50zł... 02.12.11, 10:02
          verdana napisała:

          > Wycieczka szkolna nie jest po prostu zwiedzaniem zabytków, to zupełnie
          > co innego niz wyjazd z rodzicami.

          Owszem, to co innego. Moje dziecko zwiedzając Wawel ze szkołą nie zauważyło nic, ani arrasów ani w ogóle nic ciekawego, bowiem całą wycieczkę przeplotkowało z koleżankami o aktualnych wydarzeniach.

          Z innej wycieczki dziecko wróciło przemoczone do suchej nitki, bo mimo braku pogody program był realizowany z żelazną konsekwencją. Jakoś nie sądzę, żeby wiele straciła, gdyby ją to ominęło.
          • verdana Re: to tylko 50zł... 02.12.11, 14:33
            Tak - i to bywa znacznie cenniejsze od ogladania zabytków(no, może nie zmoknięcie akurat). Szkoda, ze człowiek zapomina, co było dla niego ważne gdy miał 12 lat...
    • pindzia.lindzia Re: to tylko 50zł... 01.12.11, 20:35
      Walić prosto z mostu. Ta pani to typ kobiety, która nie ma się gdzie (albo z kim wink wyżyć i kieruje całą swoją energię w wycieczki. Tutaj mądrze forumowiczki napisały, jak babka ma tyle energii, to może poszukać okazji albo sponsorów. Zgadaj się z innymi rodzicami, napiszcie parę punktów (już trochę napisałaś w pierwszym poście) i niech ktoś je wygłosi.

      A tak w ogóle to bardzo Cię podziwiam reni_78, wyglądasz na dobrą i odpowiedzialną mamę, a żadna wycieczka, na którą Twoje dziecko pojedzie/nie pojedzie tego nie zmieni.
      • a-ronka ? ? ? ? ? 02.12.11, 09:15
        dlaczego płacicie za kaprysy i wymysły pani ?
        Na zebraniu w klasie ustala się co chcą dzieci czyli-mikołajki,ognisko ,wycieczka w plener.Nie mówimy o wycieczkach klasowych ustalonych odgórnie czyli dyrekcja-szkoła -kuratorium.
        Jesli robimy np. ognisko to zazwyczaj bez składki tylko częsć rodziców kupuje chleb,soki,ketchup.Kiełbaskę każdy przynosi sam lub sponsoruje nasza rada rodziców(klasowa).
        Mamy w klasie pana producenta pieczywa więc czasem chleb czy drożdzówki mamy gratis, oczywiście nie narzucamy mu,że ma dać tylko pytamy a dzieci np. robią dyplom i podziękowania za sponsoring. Mamy rodzica z wytwórni cukierków więc idziemy z nim do pana prezesa firmy i pozyskujemy np. słodycze nie opakowane np-10 kg drażeteksmile Również dzieci robią dyplom itp.
        ŻADNYCH pieniędzy nie wymagamy tylko my jako rodzice staramy się pozyskać jakieś gadzety czy np. darmowe wejście na teren ogródków gdzie jest grill i ognisko. Załatwia to pan,który działa w związku działkowców.
        Inny pan (lekarz) heheeh zaopatruje nas w kawę i herbatę na uroczystości typu dzień babci i dziadka czy dzień matki.

        Ludzie,nie dajcie sobie wejśc na głowę zafajdanej mamusce wyłudzającej kasę ? Pięćdziesiąt złotych ? A nich idzie i walczy o sponoring.
        To piszę ja- baba działająca od 10 lat w komitetach rodzicielskich.
    • jolunia01 Re: to tylko 50zł... 02.12.11, 09:32
      Była już kiedyś na forum (tym albo emama) długa dyskusja o wycieczkach szkolnych. Niestety, do niektórych nie dociera, że te "świetne" pomysły na "edukację, integrację..." to w większości zawracanie głowy: dzieci tracą lekcje, rodzice pieniądze, nauczyciele narzekają, że muszą tyle godzin pracować, chociaż (ciekawe dlaczego) nie protestują przeciwko wyjazdom. W tym wątku verdana pisze, że to oszczędzanie na dziecku; szkoda, że jej i podobnie myślącym osobom nie przychodzi do głowy, że wycieczka za "tylko 50 zł" to jeszcze dodatkowe chociaż 10 na jakieś drobne wydatki typu płatna toaleta, pamiąteczka czy sok. Nie wspominając nawet o McD, bo na wielu wycieczkach szkolnych to obowiązkowy punkt programu. Wiele osób po takim "tylko" musi zrezygnować np. z kupienia majtek, butów, książki, często nawet jakiegoś jedzenia.
      • martialis Re: to tylko 50zł... 02.12.11, 09:41
        Nieszczególnie przyłożyłaś się do przeczytania postów verdeny.
      • kostruszka Re: to tylko 50zł... 02.12.11, 21:43
        Wycieczki są wpisane w program wychowawczy klasy - jest to punkt, który trzeba realizować. Protest nauczycieli byłby bez sensu.
    • reni_78 to tylko 50zł... - dzięki : ))) 02.12.11, 11:32

      Na zebraniu padło kilka mikołajkowych propozycji. W anonimowym głosowaniu większość rodziców opowiedziała się za wycieczką. I tu, paradoksalnie, doszło do pierwszych ‘niewygód’, bo wygrała jednym głosem nad propozycją numer dwa, czyli została wybrana przez połowę rodziców. Ale na zebraniu nie było wszystkich /np. mnie/, więc Nauczycielka rozdała dzieciom ‘ankiety’ do domu. Tu, o dziwo, większość rodziców zakreśliła obie pozycje /być może to, o czym piszecie, co by dziecię od reszty nie odstawało/ i wycieczka wygrała dwoma czy trzema głosami. Zaczęła się jazda po rodzicach, którzy wycieczki nie zakreślili, więc co poniektórzy inni zaczęli się wycofywać. Padła idea, aby jednak zrealizować propozycję nr 2 /20zł/, by ‘ogarnąć’ nią wszystkie dzieci, bo wycieczka spokojnie może się odbyć w innym terminie, a mikołajki tuż-tuż. I właśnie przy tym temacie padły słowa o ‘cierpiących dzieciach głupich rodziców’, którym ‘szkoda 50zł’... Delikatna w takich sprawach być nie umiem! Powiedziałam, co miałam do powiedzenia. Dech zaparło i zapadło kłopotliwe milczenie. Jedna z mam próbowała rozładować sytuację, ale było już za późno, bo w oczach mamy aktywistki zdążyły już pojawić się łzy, a słowa ugrzęzły w gardle. A że ‘wredna’ baba jestem, to poprawiłam. Rozeszłyśmy się w konsternacji i szczerze mówiąc guzik mnie obchodzi co teraz o mnie gadają za moimi plecami. Ale w domu przemyślałam sprawę i zaczęłam się zastanawiać czy nie byłam zbyt impulsywna... subiektywnie pewne sprawy odbiera się zupełnie inaczej... I niestety, macie rację : (( wpisałam w internet nazwisko mamy aktywistki i wyskoczyło mi biuro podróży!!!, ale jednak musiałam którymś słowem nadszarpnąć jakąś czułą strunę... i bynajmniej nie tę finansową...

      Mam jednak nadzieję, że postąpiłam słusznie, a nie prosto... wypisałam sobie z tego wątku /dziękuję Wam ślicznie/ niektóre zwroty, pomysły i ‘zagrania’, i jakby temat jeszcze wypłynął, to pociągnę tę konfrontację dalej... ale już na innym poziomie emocjonalnym... powiedziałam A, więc nie mogę się wycofać przed B... chciałabym doprowadzić do sytuacji, gdzie mama aktywistka będzie ‘do dyspozycji’ i zacznie ‘służyć pomocą’, a nie ‘narzucać rozwiązania’... niestety, nauczona doświadczeniem /innym niż opisuje Ewa/ wiem, że ‘korytarz’ swoje, a na forum klasy zupełnie co innego... jakby co, pozostanę czarną owcą i mącicielką... i tą, z którą nie warto wchodzić w dyskusje...
      • kitkat22 Re: to tylko 50zł... - dzięki : ))) 02.12.11, 11:44
        Tylko nie emocje, emocje sa złym doradcą. Warto pomyśleć nad tym , aby częstotliwość i plan wycieczek=kosztów był konsultowany z rodzicami i to nie wten sposób, żeby stawiać rodziców pod ścianą i żądać natychmiastowej odpowiedzi na zebraniu, głosujmy kto za kto przeciw przez podniesienie ręki. Plan na piśmie +koszty na piśmie do przemyślenia w domu.

        ,
      • linn_linn Re: to tylko 50zł... - dzięki : ))) 02.12.11, 11:44
        "I niestety, macie rację : (( wpisałam w internet nazwisko mamy aktywistki i wyskoczyło mi biuro podróży!!!"
        smile) Klik i wszystko jasne. Mikolajki to konkretna tradycja. Co ma z nimi wspolnego wycieczka? Okazuje sie, ze ma: biuro podrozy.
        Na przyszlosc: mama aktywistka powinna sie uaktywnic intelektualnie i znalezc sposob na pokrycie kosztow wycieczke dzieci, ktorych rodzice nie moga sobie na to pozwolic.
    • anmala Re: to tylko 50zł... 02.12.11, 15:17
      Skoro tylko, to niech zapłaci za inne dzieci, w tym momencie to juz nie bedzie tylko.
      Zaproponowałam tak kiedyś koleżance w ogólniaku, która wiecznie jakies składki wymyslała,a ja miałam skromne kieszonkowe.
    • beata197112 Re: to tylko 50zł... 02.12.11, 20:42
      Osoba , którą opisałaś to w gruncie rzeczy naciągaczka, a nie mama aktywistka.
      Przeczytałam wszystkie posty i trochę mi się przykro zrobiło bo sporo przykrych słów pod adresem matek które aktywnie działają na forum szkoły - gwiazdy które chcą zabłysnąć, nudzi im się , nadgorliwe.
      Od 2 lat jestem w Radzie Rodziców - na festynach i inych spotkaniach gromadzą się tłumy .Same wszystko organizujemy, załatwiamy sponsorów, jak trzeba możemy nawet żebrać.W ciągu 2 lat zrobiliśmy dla polepszenia warunków dzieci więcej niż poprzednia Rada w 12 .Wszyscy pracujemy na pełnym etacie i mamy więcej niż jedno dziecko.Nie ma tu znudzonych.
      • mirmunn reni, dobrze zrobiłaś, a dalej zrób tak 03.12.11, 12:14
        na następnym zebraniu, spotkaniu itp. powiedz coś w tym stylu:

        Szanowni Państwo, jak wiecie na ostatnim spotkaniu/etc się uniosłam, za co Panią Organizatorkę serdecznie przepraszam. Nadmieniam jednak, ze również Pani komentarze oceniające postawy rodziców były nietaktowne i nie na miejscu.
        Chcę wyjaśnić sprawę częstych wycieczek bez emocji, zatem prosiłabym o skomentowanie przez Panią związku Pani aktywności z pracą w biurze podrózy XY(tu: wydruki z google).

        Jeśli PAni lezy na sercu dobro dzieci, sugeruję wykorzystanie kontaktów zawodowych raczej w celu uzyskania dla dzieci atrakcyjnych rabatów niż pozyskiwanie nieświadomych Pani roli klientów.
        A dalej, jak radziły dziewczyny - tekst, aby pomogła również znaleźć sponsorów wyjazdu
        i sytuacja czysta.

        Albo pani sie "uspokoi" na trwałe,
        albo- jeśli robi to rzeczywiście z potrzeby serca i jest nieświadoma np. sytuacji finansowej innych (zdarza się to u "pozytywnie zakręconych" dość często- kierują się na cel i nie myślą o innych okolicznosciach), będzie działać dalej , tylko bardziej z głową i serdecznie się nawzajem przeprosicie
    • tapatik Re: to tylko 50zł... 04.12.11, 14:05
      'To tylko 50zł, ale cóż, nie można winić cierpiącego dziecka za głupotę Rodziców...'

      Nie rodziców tylko rodzica. Tego konkretnego, który wycieczki ciągle organizuje.

      Dzieci nie będą cierpieć z powodu braku wycieczki. No chyba, że się dziecku tę wycieczkę obieca, a potem powie, że jednak wycieczki nie ma.

      Wypowiedź "aktywistki" uważam za mocno manipulatorską i obraźliwą dla rodziców.
      • reni_78 Re: to tylko 50zł... 05.12.11, 10:10

        > No chyba, że się dziecku tę wycieczkę obieca...

        gorzej... był pomysł by mikołaj przyniósł dzieciom do klasy zaproszenia na wycieczkę... jak dla mnie to albo wielka bezmyślność i głupota, albo po prostu chamstwo obliczone na 'to ja wam teraz pokażę: szkoda ci 50zł to teraz wytłumacz dzieciakowi dlaczego cierpi przez twoją głupotę'... dla mnie tu miarka się przebiera!, bo jeśli dziecię chce jechać, a rodzice nie mogą sobie na to pozwolić, to wizyta mikołaja bez zaproszenia niesie z sobą wielkie rozczarowanie i rozgoryczenie!!! - to są 7latki, które jeszcze wierzą... to są 7latki, które jeszcze nie do końca rozumieją, że prezenty od mikołaja finansują rodzice... nie widzę powodu, by dzielić dzieci na lepsze czy gorsze, tylko dlatego, że wywodzą się z rodzin uboższych... ponadto, zamiast opłacać wizytę mikołaja można te same pieniądze przeznaczyć na wycieczkę dla jednej osoby!
    • babka.pracujaca Re: to tylko 50zł... 04.12.11, 18:02
      Oczywiście rozumiem twoje wzburzenie bowiem Pani owa postępuje bardzo nietaktownie, prawdopodobnie bez umiaru i przemyśleń.

      Z drugiej strony znam takich rodziców co na piwo i papierosa zawsze mają - bo ojciec za 2 zeta dziennie musi piwo kupić , bo przecież taki zestresowany swoja słabo płatną pracą, a matka zestresowana ojcem zapalić przysłowiową fajkę musi. 50 zł na dziecko w skali miesiąca to mało.My jako dorośli zapominamy że dziecku nie wystarczy komputer, telewizja - jeśli chcemy aby się nam człowiek rozwijał to musi wyjść do teatru, na wystawę naukową, gdzieś z grupą a nie z rodzicem.Głównie myślimy o sprawach przyziemnych. Młody człowiek też ma potrzeby.Wiadomo jak matka z ojcem mają łącznie 1200zł to cudów z tego nie będzie , ale jak z tej kwoty 150 zeta idzie na fajki i piwo to coś jest nie tak.
      • zielonkamen Re: to tylko 50zł... 05.12.11, 12:43
        Z jednej strony należy współczuć innym mamom takiej "aktywistki".Niestety większość rodziców mówiąc krótko olewa mozliwość uczestnictwa w trójce klasowejtłumacząc to brakiem czasu(wielogodzinne stanie w kolejce za zakupami,długotrwałe przygotowywanie obiadów- pizza z mikrofalówki,pranie ręczne- w pralce automatycznej,zmywanie naczyń-przeważnie w zmywarcewink.Poza tym myślimy że szkoła jest od wszystkiego-nauczy ,wychowa,nakarmi,zabierze na wycieczkę-przecież my rodzice nie mamy czasu.
        Dlatego łatwiej niektórym rzucić te 50 zeta i z zapamiętaniem rzucic się w wir oglądania ulubionych seriali.Ciekaw jestem kiedy ta pani była ostatni raz z dzieckiem z Zoo?Na szczęście powstały już podobno tygodniowe przedszkola w których szczęśliwe dziecko przez 5 dni w tygodniu nie ogląda swoich zapracowanych rodziców.Za to w weekend dostanie piekną nową zabawkę za kilka stówek!!!.Ludzie nie dajmy sie zwariować.Moja żona też jest w trójce klasowej chociaż łatwiej byłoby zwalić to na kogoś innego.A te 50 zł w przypadku pań którym się nie chce, to cena spokoju.Nie wiem jak u szanownych pań ,ale u mojej żony to rodzice wybierają-głosują na osoby chętne.Niestety po co sobie stwarzac problemy?Więc potem pozostaje nam męczyc się z nadgorliwą mamą.Odnośnie pani która wypomina innym rodzicom papierosy czy piwo?Piwo pijam kilka razy w roku.Papierosy pale od wielu lat nałogo.Wiem ,że nie jest to mądry wybór ale taki dokonałem i nie bedzie mi pani tego wypominać.Na szczęście nie muszę wybierać między papierosami i wycieczkami dla dzieci.Na szczęście nie wydaję na kosmetyczki,operacje plastyczne,i wiele innych bzdurnych rzeczy które zalegają później w piwnicy ,na strychu i nie wiadomio co z tym zrobićwink.Prosze więc nie wkładać wszystkich do jednego gara.Proszę sobie przypomnieć,czy za pani szkolnych lat jeździliśmy do kina klimatyzowanymi autokarami?.Czy rodzice musieli robić zrzutkę na pomoce naukowe do szkoły?.Niestety żyją wśród nasl ludzie mniej obrotni,a może zbyt uczciwi żeby zakombinować na wygodne życie.Czy spytała Pani kiedykolwiek sąsiadkę czy nie brakuje jej na chleb?.Taka
        osoba nie przyjdzie do Pani sama.Albo brak jej odwagi albo jest zbyt dumna żeby prosić o pomoc.Najwięcej wyciągają ręce ludzie którym ta pomoc nie jest potrzebna.Poza tym czy zastanawiał sie Pani ,że np odpisując sobie rózne rzeczy np. internet od podatku,Zmniejsza Pani wpływy do budżetu i to między innymi dlatego na wszystko brakuje kasy(pomijam nieudolność naszego rządu).Tak przy okazji to w naszym pięknym kraju największe wpływy
        są z emerytów,rencistów i palaczy między innymi.Poza tym znam droższe i niekoniecznie zdrowsze hobbywink
        Proponuję wziąść w przyszłym roku sprawy w swoje ręce.Na pewno na kilkadziesiąt osób w klasie znajdą się "normalne" trzy osoby.
        Przepraszam za błędy i życzę wiecej zgrania w klasie.
    • ladyjm Re: to tylko 50zł... 06.12.11, 09:31
      IMHO nie ma innej rady niz wygarnac kobiecie z grubej rury skoro nie reaguje na delikatne sugestie i nie jest wrazliwa na trudna sytuacje finansowa innych rodzin. Jesli tego nie zrobisz to sie zapewne rozkreci i bedzie miec jeszce wiecej "swietnych" pomyslów. Moze sie nudzi w domu i probuje błyszczeć na zebraniach wink.
    • ofelia1982 Re: to tylko 50zł... 06.12.11, 10:45
      Ja trochę offtop bo nie ustosunkuję się do sytuacji w Twojej szkole.
      Mnie generalnie wkurzają takie sytuacje, gdzie ktoś zakłada, że to "tylko" 10/20/50...zł dla kogoś. Dlatego nie lubię obchodzenia ciągle imienin/urodzin/rocznic etc. w pracy - nie ma się wielkiej relacji z obdarowywanym, a głupio odmówić...
    • szalonymotocyklista Re: to tylko 50zł... 06.12.11, 22:05
      reni_78 napisała:
      > I tu wchodzi reakcja zaangażowanej Mamy: 'To tylko 50zł, ale cóż, nie można winić
      > cierpiącego dziecka za głupotę Rodziców...'

      Zmienić tylko na aż - to aż 50 zł. I dodać, skoro dla pani to "tylko", to niech pani dofinansuje wyjazd mojemu dziecku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka