Dodaj do ulubionych

no i stało się :(

05.03.12, 13:51
banki zaczeły się upominać... Odkad straciłam pracę pokrywamy wszystkie zobowiazania z pensji męża, pokrywamy tyle ze z opóxnieniem około 10-12 dniowym, bo tak wpływają pieniadze na konto. Do tej pory był krótki telefon i informacja i ok, ale dzisiaj... Facet na mnie nawrzeszczał, domagał się wręcz podania szczegółowych przyczyn dlaczego NOTORYCZNIE spóźniam się z płatnościami itp. był nieuprzejmy i chamski, no poryczałam się crying
Ja wiem że moge się starać o przesuniecie terminu płatności, tyle ze robi się to aneksem do umowy, a tego nie dostanę bo... nie mam pracy crying
Obserwuj wątek
    • kasiasjs Re: no i stało się :( 05.03.12, 14:13
      Poproś o nazwisko na koniec rozmowy, powiedz, że rozmowa była nagrywana (przez Ciebie dla pewności) i zgłaszasz wszystko do jego pracodawcy. Poza tym poinformuj, że właśnie czynisz wszystko żeby to on stracił pracę i niech się cieszy, że spłacasz, nawet z takim opóźnieniem.
      • falllen_angel Re: no i stało się :( 05.03.12, 15:16
        kasiasjs napisała:
        > Poza tym poinformuj, że właśnie czynisz wszystko żeby to on stracił pracę i niech się cieszy, że
        > spłacasz, nawet z takim opóźnieniem.

        Widzę, że poczucie humoru dopisuje z rana...

        W.
        • kasiasjs Re: no i stało się :( 05.03.12, 15:34
          Tutaj chodzi tylko i wyłącznie co im wolno, a czego nie. Poczucie humoru trzymam na wodzy, tym bardziej w przypadku wątku autorki. Piłeczkę trzeba odbijać, nikt nie ma prawa tak traktować klienta, może następnym razem ktoś się puknie w głowę i zastanowi. Tyle.
          • araceli Re: no i stało się :( 05.03.12, 16:53
            kasiasjs napisała:
            > Piłeczkę trzeba odbijać, nikt nie ma prawa tak
            > traktować klienta, może następnym razem ktoś się puknie w głowę i zastanowi.

            A prawo do niespłacania kredytów jest? Nie popieram chamskiego zachowania pracownika banku ale niestety - szukanie winy należy zaczynać od siebie.
            • madzioreck Re: no i stało się :( 05.03.12, 21:32
              > A prawo do niespłacania kredytów jest? Nie popieram chamskiego zachowania praco
              > wnika banku ale niestety - szukanie winy należy zaczynać od siebie.

              Nieterminowa spłata NIE usprawiedliwia wydzierania się na klienta. 10-12 dni to nie jest jakieś straszne opóźnienie, są gorsi.
              • araceli Re: no i stało się :( 05.03.12, 21:40
                madzioreck napisała:
                > Nieterminowa spłata NIE usprawiedliwia wydzierania się na klienta. 10-12 dni to
                > nie jest jakieś straszne opóźnienie, są gorsi.

                Ręce opadają jak się coś takiego czyta uncertain No jasne - bank powinien po rękach całować, że 'tylko 10-12dni' ma opóźnienia! Medal dać!

                Z opisu wynika, że taka sytuacja trwa już jakiś czas. Bank był miły i cierpliwy ale się to skończyło. Tak - pracownik nie powinien tak się zachować ale co innego zrobić? Wypowiedzieć kredyt i przysłać komornika? Lepsze to?

                Autora wątku sama pisała, że płaci za błędy z przeszłości. Niestety, czasem bywa to bolesne.
                • madzioreck Re: no i stało się :( 05.03.12, 22:15
                  > Ręce opadają jak się coś takiego czyta uncertain No jasne - bank powinien po rękach ca
                  > łować, że 'tylko 10-12dni' ma opóźnienia! Medal dać!

                  Ręce to opadają, jak się coś takiego czyta.
                • asia_i_p Re: no i stało się :( 06.03.12, 20:25
                  No daj spokój. Ludziom się przesunął moment otrzymywania pensji i płacą według nowego. Bank nie powinien utrudniać zmiany umowy na taką, która jest w miarę zsynchronizowana z pensją.
                  Opóźnienia comiesięcznie o 12 dni nie nazwałabym "notorycznym zaleganiem z opłatami" - to nie jest tak, że nie wpłaca od miesięcy. Na pewno nie uprawnia pracownika banku do chamstwa.

                  Do autorki wątku - spręż się w jeden miesiąc (może pożycz od rodziny), wpłać dwie raty i będziesz o 18 dni do przodu, a nie o 12 do tyłu. Jeżeli to tak działa.
    • kloss99 Re: no i stało się :( 05.03.12, 15:29
      >pokrywamy wszystkie zobowiazania z pensji męża, pokrywamy tyle ze z >opóxnieniem około 10-12 dniowym, bo tak wpływają pieniadze na konto.

      Jeśli to tylko 10-12 dni, to możesz przecież pożyczyć od rodziny czy przyjaciół.
      • madi36 Re: no i stało się :( 05.03.12, 16:30
        Jesteś już chyba duża i placzesz, bo pan w lsuchawce byl inemily? to jego praca.
        • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 05.03.12, 17:26
          Nie był niemiły - był chamski i swoim zachowaniem wykraczał po za przyjęte zasady rozmów z klientem.
          Nie jestem z kamienia, od kilku miesięcy borykam się z problemem znalezienia pracy, finansowo nas to dobiło, oszczednosci się skończyły, mam w portfelu 30 zł i zastanawiam się co dalej, jak poukładac wszystko by wyjść z dołka. Dlatego się poryczałam, z bezsilności. Skoro tego nie rozumiesz to zycze Ci byś nie zaznała takiego stanu nigdy, bo to nic miłego.
          • madi36 Re: no i stało się :( 05.03.12, 18:22
            Odpowiedziałam Ci, bo moja sytuacja jest analogiczna. Ja nie mogę się usamodzielnić, a gdy próbuje to pracodawcy chcą mnie oszukać na kasę albo nie zatrudniają, bo dobrze znam swoje prawa i nie dam sie wykorzystać, bo dają mi "praktyki", po których nie ma nic. Praca, jaka proponują jest do d.. i dzisiaj kilka osób było wobec mnie - właśnie przez telefon, niemiłych i gdybym brała to na poważnie, to bym się pochorowała. Najgorsze było to, ze nie miałam z tymi sytuacjami nic wspólnego a dzwoni do mnie!
            Mamy teraz specyficzny kryzys, bo długofalowy i uderzać będzie w prace.


            zrezyg.nowana napisała:

            > Nie był niemiły - był chamski i swoim zachowaniem wykraczał po za przyjęte zasa
            > dy rozmów z klientem.
            > Nie jestem z kamienia, od kilku miesięcy borykam się z problemem znalezienia pr
            > acy, finansowo nas to dobiło, oszczednosci się skończyły, mam w portfelu 30 zł
            > i zastanawiam się co dalej, jak poukładac wszystko by wyjść z dołka. Dlatego si
            > ę poryczałam, z bezsilności. Skoro tego nie rozumiesz to zycze Ci byś nie zazna
            > ła takiego stanu nigdy, bo to nic miłego.
        • best_bej Re: no i stało się :( 05.03.12, 17:29
          Spokojnie, taką ma pracę. Uwierz mi że, nie wrzeszczy tylko na Ciebie. Mnie służbowo też zdarza się odbierać takie telefony. Mam wrażenie, że w działach windykacji pracują psychopaci, sadyści i inne tej maści potowry... Choć rozumiem, że muszą być skuteczni i nie mogą być zbyt mili, to ton i przebieg rozmowy jest z nimi zazwyczaj bardzo nieprzyjemny, mimo że długi nie moje po rozmowie zawsze jestem oburzona. Wielokrotnie byłam zastraszana, krzyczano na mnie etc.
          Ważne, że płacisz. Na twoim miejscu utemperowałabym buraka choć wiem, że w Twojej sytuacji trudno o pewność siebie i zdecydowanie. Ale ostatecznie jesteś w porządku, płacisz zapewne odsetki więc i tak zarabiają na Twoich niesterminowych płatnościach.
        • anten_ka Re: no i stało się :( 06.03.12, 12:22
          W ciężkich czasach spóźniałam się z opłatą nawet 3-5 tygodni. (Mój pracodawca nie płacił na czas wypłat!) Też trafiłam na pana z banku, który był nadgorliwy i chamskim zachowaniem chciał na mnie wymusić spłaty kredytu. Dostał ode mnie taką naukę, że nie odważy się do nikogo w taki sposób odzywać. Niestety obecnie na w bankach często siedzą niewykwalifikowani ludzie, którzy nie mają kompetencji aby prowadzić tego typu rozmowy z klientami. Takie zachowanie jest jednak karalne!!!! Takie odzywki pana windykatora mogą nawet popchnąć słabsze jednostki do samobójstwa!!! Nie można się godzić na takie traktowanie!!!
    • gat_t_a Re: no i stało się :( 05.03.12, 17:22
      Ja tu widzę dwie sprawy:

      1) Osoba z banku zachowała się nieprofesjonalnie. Było kilka takich spraw nagłaśnianych przez media, nie warto się takim zachowaniem przejmować. Można złożyć skargę na tego pracownika do jego przełożonego. Na przyszłość polecam na początku rozmowy zapisać nazwisko rozmówcy.

      2) Nie napisałaś szczegółów, więc nie oceniam sytuacji. ALE: notorycznie spóźniasz się z płatnościami. Nie wiem jakbyś Ty się zachowała jakby pracodawca Twojego męża zaczął płacić mu pensje regularnie i w całości tyle, że z opóźnieniem 12 dni. Powtarzam nie wiem jak się zachowywałaś do tej pory i nie chce tu nikogo oceniać, ale może warto sprawę wyjaśnić w banku. Jeśli nie z Panią z obsługi , na którą trafiasz normalnie w banku to może z kimś o szczebel wyżej. Ja wiem, że z perspektywy przeciętnego człowieka bank to wielka instytucja, w której nic się nie da załatwić, ale prawda jest taka, że oni nie mają żadnego interesu w tym, żebyś płaciła im z opóźnieniem. Może da się zmienić termin płatności po wyjaśnieniu Twojej sytuacji albo dopisać w jakiś sposób męża do tych pożyczek( chyba, że tego nie chcecie) tak, żeby termin jednak dało się zmienić.

      OT - czy ktoś z forum wie, czy osoba dzwoniąca z jakiejś firmy czy instytucji, służbowo w imieniu tej instytucji ma obowiązek się przedstawić z imienia i nazwiska, czy wystarczy, że powie z jakiej firmy dzwoni?
      • zabeczka84 Re: no i stało się :( 05.03.12, 17:32
        wg mnie powinni i chyba to robią, ale pewna nie jestem.
      • verdana Re: no i stało się :( 05.03.12, 17:33
        Bez przesady. Jesli klient spłaca regularnie, ale z niewielkim, stałym opóźnieniem, to awantura ze strony banku jest nie tylko nieprofesjonalna - jest głupia. Bank bowiem dostaje to, co ma dostać , ma też kulturalną metodę na załatwianie takich problemów - karne odsetki. Robienie piekla placacym klientom jest bez seesnsu, dużo bardziej sensowna byłaby propozyca przeniesienia terminu splaty o 12 dni.
        Bank jest głupi, bowiem nigdy nie wie, ilu osobom zamożnym powie klient o swoim niezadowoleniu.
        Poza tym zadna osoba dzwoniąca w imieniu instytucji nie ma prawa być chamska, niezaleznie od problemu.
        • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 05.03.12, 17:42
          tak to prawda, płace co miesiąc około 60 zł karnych odsetek. m.in za odebranie takich właśnie telefonów. Normalnie pewnie nie dałabym po sobie jeżdzić w ten sposób, ale dziś po prostu mam na prawde zły dzień.
          Moge oczywiście przesunąć termin spłaty, aneksem do umowy kredytowej, zapłacić 150 zł za obsługe takowego aneksu i z głowy. ALE nie mam pracy, więc aneksu nie podpiszą co więcej moge się spodziewac wypowiedzenia kredytu poniewaz nie mam dochodu który umozliwia spłatę. Taka mam informację prosto z banku.

          I zeby nie było, dorabiam, czasem w sklepie u kolezanki zostaję, jak ona musi po towar jechać czy załatwić coś na miescie, ratuję się tez allegro, ale miesiecznie jest to niewielka kwota, do 100 zł łącznie.
        • araceli Re: no i stało się :( 05.03.12, 18:00
          verdana napisała:
          > Bez przesady. Jesli klient spłaca regularnie, ale z niewielkim, stałym opóźnien
          > iem, to awantura ze strony banku jest nie tylko nieprofesjonalna - jest głupia.
          > Bank bowiem dostaje to, co ma dostać , ma też kulturalną metodę na załatwianie
          > takich problemów - karne odsetki.

          Nie masz racji. Dla banku niespłacany regularnie kredyt to problem, bo kwalifikuje się do kredytów zagrożonych a bank ponosi tego konsekwencje. Poza tym, to, że opóźnienie jest 'stałe' wie tylko spłacający - bank na słowo ma wierzyć? Równie dobrze może nagle zupełnie przestać spłacać. Naliczone a niezapłacone karne odsetki też do banku są niczym.

          > Bank jest głupi, bowiem nigdy nie wie, ilu osobom zamożnym powie klient o swoim
          > niezadowoleniu.

          Mhm - a zamożne osoby oczywiście przytakną, że klient może sobie nie płacić i być 'niezadowolonym', że bank się upomina??
          • stef63 Re: no i stało się :( 05.03.12, 18:23
            12 lat temu jak przymierzałam się do kredytu na mieszkanie w Pekao SA, to usłyszałam w banku, że ja wcale nie jestem dla banku dobrym klientem. Wszystko spłacam w terminie nie płacę żadnych karnych odsetek, bank na mnie nie zarabia.
            Przed kredytem na mieszkanie miałam kilka małych kredytów w różnych bankach. Wiedziałam, że będę brac kredyt na mieszkanie (kasa mieszkaniowa) więc bardzo dbałam o terminową spłatę wszystkich moich zobowiązań, a tu słyszę, że jestem dla banku klientem do d...py.
            Kredyt dostałam, spłaciłam w terminie.

            Co do chamskich telefonów, to odbieraj rozmowę i odkładaj telefon, nie rozłączając rozmowy.
            Za rozmowę płaci ten co dzwoni.

          • ub.g do zrezygnowanej 05.03.12, 18:25
            Nie udzielę Ci żadnych dobrych rad, bo się na tej kwestii nie znam.
            Przyślij mi numer konta na ub.g@gazeta. pl, to zaraz przeleję Ci 100 zł, byś chociaż do tego dziesiątego dobrnęła, bo serce mi się kraje, gdy czytam o Twoich zmaganiach.
            Pozdrawiam Cię smile

            • zrezyg.nowana Re: do zrezygnowanej 05.03.12, 19:40
              ub.g napisała:

              > Nie udzielę Ci żadnych dobrych rad, bo się na tej kwestii nie znam.
              > Przyślij mi numer konta na ub.g@gazeta. pl, to zaraz przeleję Ci 100 zł, byś ch
              > ociaż do tego dziesiątego dobrnęła, bo serce mi się kraje, gdy czytam o Twoich
              > zmaganiach.
              > Pozdrawiam Cię smile


              Dziękuje za pozdrowienia i za chęć "wsparcia". Radzę sobie jeszcze jakoś i póki jestem zdrowa postaram się wyjść z kłopotów samodzielnie smile Mimo to dziękuję smile
              • ub.g Re: do zrezygnowanej 05.03.12, 19:58
                Wierzę, że Ci się uda.
                Wiem, że moja wpłata nie rozwiąże Twoich problemów, ale przynajmniej nie będziesz sobie łamać głowy do tego dziesiątego.
                Naprawdę nie miej obiekcji.
                • zrezyg.nowana Re: do zrezygnowanej 06.03.12, 09:21
                  Na prawdę dziekuję smile daję radę, a te 30 zł do końca tygodnia nie spędza mi jakoś snu z powiek za specjalnie, bo wiem, że dam radę smile
          • best_bej Re: no i stało się :( 05.03.12, 19:17
            > Mhm - a zamożne osoby oczywiście przytakną, że klient może sobie nie płacić i b
            > yć 'niezadowolonym', że bank się upomina??

            Tylko, że autorka postu nie zaciągnęła kredytu u ruskiej mafii, a w instytucji bankowo- finansowej, której przedstawiciele działając w jej imieniu powinni to robić profesjonalnie i kulturalnie.
      • zuzanka79 Re: no i stało się :( 06.03.12, 18:48
        > OT - czy ktoś z forum wie, czy osoba dzwoniąca z jakiejś firmy czy instytucji,
        > służbowo w imieniu tej instytucji ma obowiązek się przedstawić z imienia i nazw
        > iska, czy wystarczy, że powie z jakiej firmy dzwoni?

        Wydaje mi się, że podanie nazwy banku jest stanowczo za małą informacją chociażby dlatego, że potem trudno ustalić kto wprowadził klienta np w błąd.
        Ja jako pracownik banku dzwoniąc do klienta zawsze przedstawiam się imieniem i nazwiskiem. Jeśli to klient dzwoni do banku przedstawiam się jeśli mnie o to poprosi. I nie robię z tego żadnego problemu. Odbieram całą masę telefonów z zapytaniem np o wpływ na rachunek - mówię po prostu Bank XYZ oddział w XYZ.
        Wykonuję też całą masę telefonów do różnych centrów i departamentów obsługi gdzie dane osoby przyjmującej zgłoszenie należy zapisać. Wtedy proszę o powtórzenie godności kończąc rozmowę - oni ( ci w centrach) z marszu się przedstawiają więc jeśli zaczęłabym rozmowę od zanotowania z kim rozmawiam, na wstępie nastąpiłaby cisza wink
    • mama.czarka Re: no i stało się :( 05.03.12, 18:40
      Idź do banku i zapytaj o możliwość RESTRUKTURYZACJI kredytu.
      • bazia8 Re: no i stało się :( 05.03.12, 19:25
        oczywiście musisz załatwić sprawę w banku, tam nie powinien nikt być chamski. Jeśli zadzwonią ponownie powiedz, że jesteś niedosłysząca i prosisz o przesłanie pisma pocztą poleconą; sprawdź jednak w tabeli opłatę, bo jest ryzyko, że policzą 50 zł za wysłanie takiego listu. Mimo wszystko najlepiej tego typu sprawy załatwiać pisemnie.
    • bazia8 Re: no i stało się :( 05.03.12, 19:27
      a sprawdziłaś możliwość uzyskania pomocy w MOPS?
      • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 05.03.12, 19:46
        Dziewczyny ja byłam w banku, u "mojego" doradcy z danego oddziału. Zgodnie z ich regulaminem i przepisami powinnam siedzieć cicho i się nie odzywać, że jestem bezrobotna, "gdyż ponieważ" bank ma taki zapis (nawet w umowie kredytowej), że jeśli stracę źródło utrzymania bank ma prawo do wypowiedzenia mi kredytu w trybie natychmiastowym. Dlatego restrukturyzacje, karencje tudzież inne operacje bankowe nie wchodzą w grę, ponieważ wszystko się dzieje aneksem do mojego kredytu, czyli kredyt przeliczany jest na nowo, czyli na nowo badana jest moja zdolność której w tej chwili nie posiadam crying
        Mąż całe szczeście zarabia tyle, że jestesmy w stanie płacić te raty, tyle że z opóźnieniem.
      • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 05.03.12, 19:49
        bazia8 napisała:

        > a sprawdziłaś możliwość uzyskania pomocy w MOPS?

        Straciliśmy jeden dochód w wyniku kryzysu, przyczyn ekonomicznych czy zwal jak zwał. Ale na szczeście został nam ten większy wpływ, nie jest różowo, ale jakoś przetrwamy... oby ta praca była...
    • yoko0202 Re: no i stało się :( 05.03.12, 20:05
      podpisywałam aneks zmieniający datę spłaty w ubiegłym roku, nikt ode mnie nie chciał żadnych dokumentów, do kolejnej raty dodali 70 zł opłaty za aneks - zorientuj się bo może uda się i u Ciebie zmienić?
      ja już profilaktycznie nie odbieram z banku telefonów od kilku dnisad niestety spóźniam się kolejny miesiąc o kilkanaście dni, ale mam nadzieję, że to ostatni raz
      kiedyś jednak takiemu jednemu niemiłemu panu powiedziałam, żeby zmienił ton głosu, bo nie jest moim ojcem a ja nie mam 8 lat, gdy tonu nie zmienił to się rozłączyłam po prostu, nie oddzwonił... - to, że się spóźniasz z ratą nie oznacza, że ktokolwiek może Cię traktować z góry, głowa do góry!
      • aniluna Re: no i stało się :( 05.03.12, 20:38
        Ślędzę twoją historię i mocno trzymam kciuki, żebyś w końcu znalazła dobrą pracęsmileJa też teraz jestem w trudnej sytuacji, nie mam dochodu, bo zostałam z dzieckiem na urlopie wychowawczym, a u męża w firmie goła pensja, bez premii, więc jest nam ciężkouncertain
    • j.u.s.t.i555 Re: no i stało się :( 05.03.12, 21:03
      To, co napisze nie bedzie pocieszeniem....ale z bankami i kredytami uklada sie dobrze niestety tylko do czasu gdy spacasz swoje zobowiazanie, nie tyle co regularnie ale terminowo. Nie ma mowy nawet o 1 czy 2 dniowym opoznieniu.
      Niestety i mi takowe (dokladnie 2 dniowe) trafilo sie w karierze. Co zrobil bank? Otoz po jakims czasie dostalam pismo ze przekazuja moja zaleglosc do windykacji. Tylko jaka zaleglosc, skoro kase dostali? Otoz okazalo sie ze w zwiazku z opoznieniem ustawili sobie monit i obciazyli mnie kosztami (jakies 10 pln). Te 10 pln pokryli sobie z mojej wplaty na konto kredytu, ale tym samym powstala niedoplata na kapitale, ktora ciagnela sie miesiacami, bo przeciez nikt mnie o tym nie poinformowal. Doslownie dnia nastepnego (gdy jeszcze nie zdazylam zadzwonic do banku, by sprawe zalatwic) otzrymalam telefon od windykatora, ktory za te 10 zl potraktowal mnie jak oszusta, zlodzieja i najgorsza mende, ktora powinna do konca swoich dni siedziec w wiezieniu. Po awanturze z windykatorem zadzwonilam do banku, gdzie okazalo sie ze za list, ktory wyslali do mnie w sprawie przekazania spr do windykacji, obciazaja mnie 10 pln, a za telefon od windykatora dodatkowo 100 pln. Mialam wiec 120 pln niedopplaty na kapitale kredytu za 2 dniowe opoznienie i malo sympatyczne spotkanie z windykacja.
      Co wkurzalo najbardziej - to, ze bank nawet nie poinformowal mnie o tym ze zostane obciazona kosztami i nie dal szansy na uregulowanie powstalej zaleglosci. Oczywiscie mozna szukac winy w sobie i jestem swiadoma ze opoznienie w splacie bylo z mojej winy, ale sposob w jaki bank to zalatwil zakrawa na kryminal. A byl to bank, jeden z wiekszych na polskim rynku.
      Absolutnie nie chce Cie straszyc, ale upewnij sie ze aktualny stan Twojego zadluzenia nie zostal powiekszony o zadne dodatkowe oplaty, o ktrorych nawet nie wiesz. Mam nadzieje ze nie.
    • mama.czarka Re: no i stało się :( 05.03.12, 22:35
      Może idź od razu do kierownika, a nie do doradcy! Kierownik powinien znaleźć sposób na rozwiązanie Twojego problemu...
      A dlaczego taka rada? Ponieważ celem nadrzędnym doradcy jest realizacja planów sprzedaży, wciskanie nowych kredytów, od tego zależy jego premia, "nie opłaca" mu się zajmować "twoim kredytem", choć powinien.
    • nessska Re: no i stało się :( 06.03.12, 08:31
      A ja się od samego początku zastanawiam dlaczego, skoro piszesz, że pieniądze Twojego męża wpływają regularnie, nie odłożysz (choćby na osobne konto, na którym sobie jeszcze poprocentują przez chwilę) zaraz po wypłacie kwoty potrzebnej na spłatę NASTĘPNEJ raty? W ten sposób Ty masz pieniądze z wyprzedzeniem, spłacasz ratę w terminie i nie masz kłopotów z bankiem.
      • anula36 Re: no i stało się :( 06.03.12, 08:41
        super rada, tylko w ten sposob musieliby w 1 miesiacu splacic 2 raty - zalegla i przyszla. a jeszcze musza z czegos zyc.
        • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 06.03.12, 09:24
          Dokładnie tak jest. Czekam na lepsze (cieplejsze) miesiące, gdzie oprócz gołej podstawy maz wyrobi pogi premiowe i wtedy będzie mozna spokojnie zamknąć temat opóźnień. Jeszcze trochę. Mam nadzieję, że i ja szybko znajdę pracę.
          • nessska Re: no i stało się :( 06.03.12, 10:48
            a nie lepiej jeden miesiąc się przemęczyć na finansowym planie minimum, w ostatecznosci naruszyć jakąś mniejszą lokatę czy tajne oszczędności na wysokość jednej raty i odbić sobie to naruszenie, jak przyjdzie premia, a na bieżąco mieć bank z głowy?
            • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 06.03.12, 11:03
              nie mam lokat, a wszystkie tajne oszczedności zostały juz wykorzystane.
              Plan minimum u mnie to taki - 1300 zł na wszystko bez rachunków i stałych obciazeń, czyli na jedzenie 800, chemia 50, kosmetyki 50, leki 100, ubrania i buty 150, inne (bilety, doładowania telefonu, ewentualne prezenty) 150. To jest mój plan minimum na 3 osoby na miesiąc. Mogłabym przyciać oczywiście, zrezygnowac z ubrań i butów co przy przedszkolaku jest niewykonalne... jesli obetne rubrykę "inne" to może sie na koniec miesiaca okazać ze znów mam naruszona pulę na jedzenie, a tego nie chce.
              Póki co idę do banku porozmawiać na temat aneksu, raz jeszcze.
              • linn_linn Re: troche OT 06.03.12, 11:46
                Tak sie zastanawiam... Pytanie raczej do wszystkich tych, ktorzy planuja "na co ile". Jesli w danym miesiacy np. nie chorujecie, to te 100 zl. / kwota z postu, ale moze byc inna / gdzie idzie? Hurra... kupie sobie cos. Czy moze "odloze na wszelki wypadek"?
                • zrezyg.nowana Re: troche OT 06.03.12, 12:26
                  moja wypowiedz będzie mało obrazująca. Wczesniej było to odkładane na zasadzie przyda się na czarną godzinę lub pokrycie różnicy jeśli miesiac następny okaze sie bardziej chorowity. Aktualnie jest tak że budżet mam okrojony do minimum, czyli u mnie te 100 zł to suma kosztu wszystkich leków które bierzemy stale plus 40 zł gdyby był potrzebny zakup innego leku dla dziecka czy dla nas.
                  • linn_linn Re: troche OT 06.03.12, 13:02
                    Moje pytanie bylo natury ogolnej. Moze z tego powodu, ze ja nie planuje wydatkow. Kontroluje to, co wydaje. Mam "jeden worek" rezerwowy i z niego biore na to, co potrzebne. Jasne, ze w przypadku okrojonych dochodow wszystko sie wali. Wlasnie dlatego uwazam, ze lepiej jest jednak utworzyc pewna rezerwe i tego sie trzymac. Poza tym kredyt bierze sie w jednym kontekscie, a splaca czesto w zupelnie innym.
              • kittykitty Re: no i stało się :( 06.03.12, 11:51
                a nie masz takiej możliwości, by pożyczyć od rodziny czy przyjaciół pieniądze na najbliższą ratę kredytu i omówić się z nimi na spłatę w częściach, które będziesz w stanie wykroić z miesięcznych dochodów? Wówczas najbliższa rata kredytu byłaby spłacona, a najbliższa wypłata męża posłużyłaby do spłaty następnej raty (+ zwrot części tej kwoty pożyczonej od rodziny).
                • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 06.03.12, 12:28
                  kittykitty napisała:

                  > a nie masz takiej możliwości, by pożyczyć od rodziny czy przyjaciół pieniądze n
                  > a najbliższą ratę kredytu i omówić się z nimi na spłatę w częściach, które będz
                  > iesz w stanie wykroić z miesięcznych dochodów? Wówczas najbliższa rata kredytu
                  > byłaby spłacona, a najbliższa wypłata męża posłużyłaby do spłaty następnej raty
                  > (+ zwrot części tej kwoty pożyczonej od rodziny).


                  No niestety nie mam takiej możliwości.
              • kanna Re: no i stało się :( 06.03.12, 17:31
                150 na ubrania i buty - spokojnie możesz wpłacić do banku. Spokojnie da się nawet rok nic nie kupować dla dorosłych. Małe dziecko - lumpeksy/znajomi.
                • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 07.03.12, 22:22
                  jasne że się da, ale wyobraź sobie taką sytuację - zima, mróz, męzowi nagle w butach robi się dziura, wielka dziura i co teraz? Sytuacja nie do przewidzenia prawda? Dlatego mam zawsze w budżecie kwotę na takie wlasnie wydatki, są oczywiście miesiace gdzie nie wydajemy nic z tej puli i wtedy przeznaczamy je na inne cele, ale są miesiace gdzie po prostu gdyby nie odłozone pieniadze nie mielibyśmy nawet na koszulkę z lumpeksu.
                  Druga rzecz, mój syn głównie jest ubierany w lumpeksach, jako przedszkolak bardzo szybko rzeczy niszczy, cieżko również w lumpeksach znaleźć jego rozmiar, jak się trafi w super stanie to kupuję, ale to są tez kwoty rzędu 5-15 zł za sztukę, grosz do grosza niestety...
                  • f.l.y Re: no i stało się :( 07.03.12, 22:58
                    kiedyś w gazecie czytałam dobre rady dla kredytobiorców, którzy stracili pracę:

                    - idź do banku poproś o wakacje kredytowe
                    - idź do banku porozmawiaj o wydłużeniu okresu spłaty kredytu (zmniejszenie wysokości rat)
                    - idź do banku porozmawiaj o zmianie terminu spłaty

                    wszystko cacy do czasu pójścia do tego banku

                    pkt.1 - nie dostanie pani wakacji kredytowych, bo pani nie pracuje
                    pkt.2 - nie wydłużymy okresu spłaty, bo pani nie pracuje
                    pkt.3 - aneks o zmianie terminu spłaty może być podpisany, jeśli spłaca pani kredyt terminowo

                    piszę to, bo znam to ze swojego podwórka

                    normalnie zonk...

                    to co ma w końcu zrobić ktoś, kto stracił pracę?
                    nie przyznawać się w banku, że tę pracę stracił - płacić raty albo sprzedać mieszkanie samemu, bo jak bank się do tego dorwie i przyśle komornika, to komornik sprzeda mieszkanie za cenę o wiele niższą, niż rynkowa

                    do autorki wątku - może sprzątanie mieszkań? doraźna opieka nad dziećmi? gotowanie dla znajomych?

                    a to, że się dziewczyna popłakała to całkiem normalne po paru miesiącach bezrobocia, zmartwień, stresu i ogarniania całej tej sytuacji... żeby tylko gorzej nie było (psychicznie)
                    trzymaj się... smile
                    • izzunia Re: no i stało się :( 08.03.12, 09:56
                      zanim poprosi o wakacje kredytowe niech sprawdzi jedną rzecz - często te wakacje to "wolne" od spłacania kredytu, ale odsetki jak najbardziej trzeba spłacić. przy stałych ratach jest tak, że 50-80 % pierwszych rat to odsetki. więc jak ma ratę przypuśćmy 1000zł to 800 to odsetki które musi zapłacić a "wolne" ma od 200 zł. w ostatecznym rozrachunku kredyt jest droższy o te wakacje kredytowe...
              • kota_marcowa Re: no i stało się :( 07.03.12, 23:15
                Mogłabym przyciać oczywiście, zrezygnowac z
                > ubrań i butów co przy przedszkolaku jest niewykonalne...

                W końcu albo będziesz musiała przyciąć albo będziesz mieć windykatora na karku, a odsetki kosmiczne. Bez przesady butów nie kupuje się co miesiąc. Właściwie w twojej sytuacji pozostaje ci przyciąć wszystkie wydatki i odkładać na tę nieszczęsną ratę.
                Odnośnie utraty dochodu, mój znajomy był w podobnej sytuacji, tyle, że raty regularnie płacili jego rodzice. Bank nie wiem w jaki sposób dowiedział się o tym, że facet nie ma pracy i wypowiedzieli mu kredyt natychmiastowo. W końcu jakoś to załatwił, kredyt chyba oficjalnie przejęli rodzice, ale ciepło było.
                No i w twojej sytuacji rozważałabym jakąkolwiek pracę, ze sprzątaniem, czy pójściem na kasę włącznie.
                • zrezyg.nowana Re: no i stało się :( 08.03.12, 10:28
                  szukam pracy nie tylko w swojej branży, szukam wszedzie... Na kasę mnie nikt nie przyjmie, z wyższym i doświadczeniem zawodowym tylko patrza w cv z politowaniem, ok istnieje opcja odchudzić cv... ale wtedy zostaną mi tylko praktyki zawodowe i 7 letnia dziura... Dorabiam jak mogę i wciaz aktywnie szukam pracy. I prosze nie strasz mnie windykatorem czy komornikiem, raty są spłacane przeciez - tyle że z opóźnieniem.

                  PS. po rozmowie w banku moge złożyć wniosek o aneks przesuwajacy termin raty, koszt 150 zł, platne przy podpisaniu aneksu. To jedyna mozlwiosc i sie raczej na nia zdecyduję, bo wtedy ta jedna zaległa rata która się ciagnie "znika".
                  • f.l.y Re: no i stało się :( 08.03.12, 11:18
                    > nia zdecyduję, bo wtedy ta jedna zaległa rata która się ciagnie "znika".
                    ---

                    nie zniknie Ci chyba ta rata smile zanim podpiszesz aneks, bank dopilnuje, żeby wszystkie raty były zapłacone, no chyba że jakoś na granicy miesiąca, to teoretycznie może 'zniknąć' wink
    • linn_linn Re: Bankowy Arbitraz Konsumencki 06.03.12, 08:33
      Przy okazji:
      www.konsument.gov.pl/files/adr/112008/Bankowy%20Arbitraz%20Konsumencki%20BAK.pdf
      www.money.pl/banki/poradniki/artykul/zanim;pozwiesz;bank;do;sadu,61,0,184637.html
    • peka23 Re: no i stało się :( 06.03.12, 15:55
      niestety ale nie rozumiem zrozumienia dla takiego, jak dla mnie, malo kulturalnego (mowiac delikatnie) zachowania pracownika banku. Mysle, ze postawa uleglosci nie wplynie teraz ani w przyszlosci na to by banki nauczyly sie, ze KAZDY ich klient warty jest uwagi. W sytuacji, w ktorej sie znalazlas - na pewno strach nie pozwala na zdecydowana reakcje i uswiadomienie banku, ze takie traktowanie na pewno nie spowoduje, ze wystawisz im w przyszlosci (lub nawet teraz) pozytywna laurke.

      zycze powodzenia!
    • joanna100-19 Re: no i stało się :( 06.03.12, 18:56
      Napiszę Ci tylko w ramach pocieszenia, to co powiedziałam mojemu mężowi, kiedy tak samo jak Ciebie dobiły nas wszystkie kredyty, a ja byłam bez dochodu " jak się jest na dnie, to potem może być już tylko lepiej"smile Minęło kilka miesięcy i choć nie mamy zbytku, to w końcu jakoś starcza nam do pierwszegosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka