Moi Drodzy, podczytuję to forum od jakiegoś czasu i wiele z porad które są tu zamieszczane wprowadziłam w życie. Ale teraz stanęłam przed dylematem i chciałam się podzielić wątpliwościami. Krótko opiszę sytuację w jakiej się znajduję. Nasza rodzina to ja i mąż, oboje po 40-ce, nie mamy dzieci. Mieszkamy w Warszawie. Nasze zobowiązania finansowe co miesiąc to 3700zł. W tym rata za mieszkanie. Mamy dwa samochody. Oboje mamy etaty (razem 7tys.) plus ja dodatkowe dochody w zależności od miesiąca ok. 1000zł. Myślę, że to nie tak mało. Ale..... Ale stanęłam właśnie przed ogromnym dylematem ponieważ myślę o odejściu z pracy. Wiem, że to w czasach dużego bezrobocia dość odważna a nawet może ktoś powiedzieć, że nieodpowiedzialna decyzja zarabiając 4tys. ale sytuacja w mojej pracy jest nie do zniesienia

(( Nie będę opisywała szczegółów ale proszę mi uwierzyć, że nie należę do osób które zbyt pochopnie podejmują decyzję ani na zasadzie impulsu. Pracuję w jednym z teatrów, a najbardziej uciążliwe są dla mnie zajęte 20 wieczorów w miesiącu i wszystkie weekendy. Oczywiście w ciągu dnia również jest praca a nie tylko wieczory. Więc po wyjściu z domu ok. 9-tej rano jestem w domu ok. 23.00. Z prac dodatkowych po odejściu z etatu jestem w stanie mieć wynagrodzenie na poziomie 2tys. do tego 3 tys.mojego męża. Co daje jednak znacznie mniej niż teraz. Nie wiem z czego to wynika ale jednak ostatnie przemyślenia dotyczące tak bardzo szybko upływającego czasu i ciągłego gonienia nagle spowodowały nieznośną myśl, że jednak może warto się zatrzymać i może żyć skromniej ale być częściej z rodziną i przyjaciółmi

)) z którymi teraz nie widuję się praktycznie wcale. Ot, takie przemyślenia którymi chciałam się z Wami podzielić

)) Chyba brakuje mi po prostu odwagi na taki krok ale tak jakoś "podskórnie" myślę, że może mi się uda utrzymać bez etatu a może to tylko mrzonki ?