Dodaj do ulubionych

dotrzymaliście postanowień na 2013?

26.12.13, 10:56
Gonia zadała pytanie o postanowienia na 2014, to ja zapytam przekornie, czy udało Wam się dotrzymać postanowień z 2013r?

Zacznę od siebie - odpowiedź brzmi tak.
Udało się nie roztrwonić części pieniędzy rezerwowych - jedynie aparat ortodontyczny je zjadł tongue_out
Od lipca jestem na wychowawczym i takie było założenie, że musi nam wystarczyć jedna pensja i daliśmy radę. Nawet udawało się odkładać. Teraz wiem, że jak się wszystko przemyśli i zaplanuje to awaryjnie jesteśmy w stanie przeżyć z jednego wynagrodzenia nie obniżając znacząco jakości życia. Były w tym czasie wypady do kina, restauracji. Po prostu bardziej kontroluje wydatki. Gdy nie zapisywałam to jakoś się rozchodziła kasa, a teraz już żadna złotówka nie umknie smile Taka wazelinka i ukłon w Waszą stronę bo to dzięki Wam smile
Obserwuj wątek
    • d.d.00 i jeszcze 26.12.13, 11:00
      AAA zapomniałam!
      Zaczęłam akcję setka i denko.
      W ramach setki sprzedałam dużo książek, zrobiło się luźniej w domu. Po nowym roku sprzedaję dalej.
      Pozbyłam się części przydasi i to jest mój zdecydowany sukces.
    • murwa.kac Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 26.12.13, 11:47
      nie robilam postanowien.
      po prostu zalozylam tylko kontrolowanie wydatkow, bo rzeczywiscie duzo kasy nam sie rozchodzilo na bzdety bezsensowne.

      ogarnelismy temat na tyle, ze w Nowy Rok wchodzimy bez debetu, jak to wczesniej bywalo wink

      z tym, ze u nas tez jest inna sytuacja. z miesiecznych dochodow jest zelazna kwota, ktora idzie na oplaty. druga zelazna - odkladanie na kupno mieszkania. i tej ostatniej nie liczymy jako oszczednosci, bo to sa pieniadze nieruszalne, chociazby sie palilo i walilo.
      dopiero z tego co zostanie jest manewrowanie na zycie i ewentualne oszczednosci, ktore nazywam biezacymi.
      i tych biezacych nie uzbieraly sie co prawda miliony, ale uda sie rok zakonczyc bez ruszania ich.
      co osobiscie uwazam za sukces. i rowniez uwazam, ze nie byloby mozliwe odlozenie ich bez kontrolowania wydatkow w exelu i gruntownego przemeblowania potrzeb.
      • nosterek Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 17:22
        murwa.kac
        napisz proszę w jaki sposób zaczęliście gruntowanie przemeblowanie potrzeb?? I czy to było na zasadzie - od dziś nie chodzimy na kolację do restauracji, nie kupujemy książek itd?? Chciałabym zmienić - głównie w sobie - mąż nie ma z tym problemu, kilka rzeczy i chciałabym właśnie przemeblować swoją głowę i potrzeby - niby nie kupuję dużo, ale wiem, że to z mojej winy nie udaje mi się nigdy dotrzymać budżetu. Pracuję nad sobą już ponad dwa lata, ale to nadal mało i chyba potrzebuję właśnie przemeblowania w życiu finansowym.
        • murwa.kac Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 17:50
          powoli, malymi kroczkami zaczelismy. bo na raz - byloby chyba ciezko wink
          poza tym - mysle, ze to zalezy od tego gdzie komu kasa ginie.

          u nas chyba sie zaczelo od banalnych slodyczy.
          choc ja nieslodyczowa - duzo kasy szlo nam wlasnie na to. bo partner - na potege. bywalo, ze dziennie na to szlo nawet 10 zl, a to w skali miesiaca robi.
          ograniczylam slodycze tak, ze przestalismy kupowac gotowce, a pieke rozne ciasta, ciasteczka w domu. starcza na dluzej (pieke srednio raz w tyg, moze dwa), partner moze zawsze sobie zabrac do pracy. wlasciwie teraz to kupujemy tylko czekolady (ale to rzadko) i jak nas najdzie na jakis specyficzny produkt typu rafaello czy mars (tez w sumie rzadko)

          kupowanie ksiazek - tu bolalo. ale jakos udalo sie przestawic, zeby kupowac ksiazki tylko must have i ukochanych autorow. i wyrobilismy karty do biblioteki. obecnie 90% czytanych ksiazek jest wlasnie z biblioteki. na poczatku bylo ciezko, ale teraz juz bez problemow.

          kino - po prostu tez ograniczylismy (na jedno wyjscie do kina typu multikino potrafilismy przeputac nawet 150 zl) i ogladamy w domu. dla zdrowia psychicznego jasne, czasem wyjdziemy. ale nie sa to juz wyjscia kilka razy w miesiacu (jestesmy maniakami kina studyjnego i praktycznie w nim mieszkalismy). DUZO nam tu ulatwilo dziecko wink jak sie syn urodzil, nie bylo z kim zostawic - sila rzeczy smile

          restauracje - tu tez chodzimy czasem juz, dla zdrowia psychicznego. chociaz z drugiej strony - tak przemeblowalam kuchnie, w sensie gotowania, ze wolimy zrobic sami i zjesc w domu. tu naprawde kupa kasy zaoszczedzona.

          jakoze jestem pedantka - duzo pieniedzy szlo na chemie gospodarcza. ale zawsze uzywalam markowych produktow. przestawilam sie na biedronkowe, lidlowe - bo wcale nie sa gorsze, a o wiele tansze (jedynie domestosa nie odpuszcze wink )

          poza tym przeprowadzilam rewolucje w kuchni.
          sama pieke wedliny (szynki, schaby, pasztety etc). naprawde malo z tym roboty wbrew pozorom (najgorzej zaczac), jak upieke 1,5 kg schabu na przyklad, to mroze, jest na pozniej. jak juz wejdziesz w rytm - zawsze cos jest w zamrazarce, mimo ze na takie dziubanie przy tym posiwecasz maks 30 min tygodniowo. o fazyliony zlotych taniej, smaczniej, zdrowiej.
          nie kupuje praktycznie zadnych smarowidel do chleba - robie pasty na chleb sama. i znow - taniej, zdrowiej, smaczniej.
          zanim sie biore za obiad - sprawdzam co mam w szafkach. i pod tym katem gotuje.
          generalnie malo gotowcow - duzo wlasnej roboty. przy czym nie jest to robota na tyle wykanczajaca, zebym stala 3h w kuchni dziennie wink

          do tego zwykle zwyklosci. zarowki energooszczedne, pilnowanie gaszenia swiatla, pilnowanie kranow (zmienilam krany na mieszajace), zalozenie dwoch taryf pradowych i pilnowanie ich. wylapywanie cen w sklepach, rzecen, promocji. mam w bliskiej odleglosci biedronke, lidla, tesco i carrefour. potrafie tylko do tesko pojechac po papier toaletowy, bo dzieki kuponom z clubcard i ich dodatkowej przecenie zaplacilam za niego 50% smile

          na poczatku bylo ciezko, po jakims czasie to wszystko weszlo na tyle w krew, ze nie zauwazam, nie dostrzegam.
          a zaoszczedzone prawie 5 tys przez rok na biezacych wydatkach w skali roku - robi baaaaardzo dobrze i utwierdza w przekonaniu, ze dobrze robimy smile
          • nosterek Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 18:44
            Dzięki wielkie - jestem na dobrej drodze, bo część z tych rzeczy, które wymieniłaś już wprowadzam lub się staram. Twoje porady są b. cenne.

            Super z tymi wędlinami - też zawsze chciałam zacząć, ale nigdy nie było chęci - bałam się, że Mężowi nie będzie smakować. Co było błędem, bo teraz przywieźliśmy ze Świąt od teściowej szynkę - ona miała jak do obiadu w sosie i na chleb część zostawioną i się zajadamy obydwoje. Wcześniej kupowałam próżniowo pakowane - bo czasem jak kupiłam ze zwykłego sklepu to nie schodziło ( mój Mąż jak robi sobie kanapki to nie patrzy, co jest otwarte, tylko bierze na co ma ochotę - czasem nie zauważył też, że już jest napoczęte i takie małe paczki się u nas sprawdzały, ale chyba muszę to zmienić). A taka pieczona wędlina ile może czasu 'leżeć' w lodówce??

            Jeśli chodzi o kulturę to kino - wychodziliśmy tylko na środy z orange, a teraz jak nam się urodzi dziecko (na dniachsmile ) to jak już będzie odpowiednie do zabierania go - postaram się chodzić na poranki dla mam.

            W zasadzie to najbardziej nam wychodzą bokiem restauracje - bardzo lubimy jeździć w weekend na śniadania do knajpy - wychodzi około 20 - 25 zł na jedno śniadanie ( kawa/ herbata w cenie, jajecznica 6 zł, parówki 6 zł, zestaw śniadaniowy 10 zł + ostatnio dochodziły naleśniki z czekoladą 5 zł ( nie mogłam sobie odmówić pod koniec ciąży) ), jak np 5-6 razy w miesiącu to się kwota faktycznie robi i czasem wychodzimy coś zjeść na mieście - to wychodzi wtedy jeszcze większa.

            ja mam obok siebie tylko lidla i biedronkę i kaufland (ale do niego nie mogę się przekonać - nie umiem tam robić zakupów). bardziej nam smakuje z Lidla, więc większość rzeczy też tam kupujemy.

            Muszę dokładnie się zastanowić, czy nie kupuje jakiś głupot i przeglądać gazetki.

            Wprowadziłam także na okres ciąży - projekt denko kosmetyczny (pracuje w aptece, więc jak nie byłam na L4 to tam zostawiałam ogromne kwoty) i ubraniowy - ale wszystko to co było zaoszczędzone poszło na wyprawkę dla dziecka - ciuszki, łóżeczko, fotelik itd.

            Mam nadzieję, że jak już się ograne z Młodym, to uda mi się dalej realizować plan ( dziś zrobiłam plan finansowy na cały 2014 - ciągle zapominałam czegoś zapłacić, przychodziły monity - Mąż się denerwował, bo mamy podzielone kto za co płaci, on później musiał mi dawać z oszczędności i tak w kółko się to kręciło). Moim marzeniem jest, żeby w końcu Mąż mógł faktycznie coś odłożyć, a nie ciągle gonić moje zaległości.

            Jeszcze raz dzięki - utwierdziłam się w przekonaniu, że faktycznie dużo rzeczy siedzi w głowie i zależy od nas samych.
            • murwa.kac Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 10:42
              nosterek napisała:

              Cytat ( mój Mąż jak robi sobie kanapki to nie patrzy, co jest otwarte, tylko bierze na co ma ochotę - czasem nie zauważył też, że już jest napoczęte

              moj partner tez tak robil. to mnie do szewskiej pasji doprowadzalo, juz nie tyle, ze kasa w bloto, ale marnacja jedzenia. a tego nie znosze.
              zaczelam robic zakupy na styk (chodzi mi o rzeczy do chleba), zanim wprowadzilam wlasne pasty czy wedliny. paczka wedliny i nie kupowalam nastepnej, poki ta sie nie skonczyla. to samo z serkami, smarowidlami, jogurtami, serami, etc. podobnie warzywa - jeden pomidor, jedna papryka - koniec.
              skubaniec sie tak wycwiczyl, ze jak przygotowywalam swiateczne sniadanie na zasadzie szwedzkiego stolu i skroilam 3 rozne wedliny, dostalam opiernicz, ze tyle na raz wink (zartem oczywiscie!)


              Cytat A taka pieczona wędlina ile może czasu 'leżeć' w lodówce??

              mysle, ze dopoki sie nie zepsuje.
              ciezko mi powiedziec. jak robie szynke czy schab - to wiadomo juz w kilogramach. po ostudzeniu porcjuje na mniejsze i mroze. te kawałki na biezaco nam starczaja na około tydzien zwykle.

              CytatW zasadzie to najbardziej nam wychodzą bokiem restauracje - bardzo lubimy jeździć w weekend na śniadania do knajpy

              tez to praktykowalismy wink
              dziecko sie urodzilo - skonczyl sie zapal do tego big_grin

              i odkrylismy, ze o wiele przyjemniej jest przygotowac takie sniadanie w domu i zjesc je niespiesznie w trojke.
              • nosterek Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 13:46
                Cytat zanim wpro
                wadzilam wlasne pasty czy wedliny. paczka wedliny i nie kupowalam nastepnej, póki ta sie nie skonczyla. to samo z serkami, smarowidlami, jogurtami, serami, etc. podobnie warzywa - jeden pomidor, jedna papryka - koniec.


                ja próbowałam, ale nie ma na niego rady. Potrafiłam np rano o 6, jak on wychodził do pracy z łóżka mu krzyczeć - " tam jest otwarty ser, czemu otwierasz następny smile On się wtedy denerwował i cały dzień już miał do tyłu. Ja poupycham np jedną paczkę na zapas, gdzieś z tyłu lodówki, a ten skubany potrafił to wyciągnąć, mimo , że było otwarte. On taki jest - jak go rano o coś poproszę, to potrafi zapomnieć, a ma głowę naszpikowaną innymi rzeczami. Strasznie mnie to irytowało, ale teraz już w zasadzie przeszłam nad tym do porządku dziennego.

                Z tym pieczeniem to własnie dziś spróbowałam i kurcze - mi nie wychodzi takie zbite, żeby można było na krajalnicy pokroić, tylko się rozpada - muszę dopracować technikę smile

                CytatW zasadzie to najbardziej nam wychodzą bokiem restauracje - bardzo lubimy jeździć w weekend na śniadania do knajpy
                tez to praktykowalismy wink
                dziecko sie urodzilo - skonczyl sie zapal do tego big_grin


                u nas jest taki problem, że jest tylko jedno miejsce, gdzie dają dobre i w zasadzie niedrogie śniadania - jest to przy samym morzu, więc od razu jest zaliczony spacer, kino, zakupy i tak to wychodzi - bo np budzę się rano w sobotę i męczę chłopa - chodź na spacer, no chodź i idziemy - to od razu się zapala lampka - to na śniadanie smile Jak w domu śniadanie to więcej czasu, a to jeszcze tvn24, a jeszcze kawka i wychodzimy o 13 i dużo ludzi już jest i wtedy dzień mi się traci. I jak się Młody urodzi to też będzie najlepsze miejsce na spacer rano - przed tłumami - bo jest łatwy dojazd, łatwo zaparkować i przyjemnie się przespacerować jak nie ma ludzi. No i mąż pracuje w tamtym rejonie, to jak po niego przyjeżdżałam np po 24 godzinach czy jakimś ćwiczeniu to już nam się nie chciało do domu wracać i hops na śniadanie do knajpy.


                --
                .Diament powstaje w wysokim ciśnieniu i wysokiej temperaturze.
                • murwa.kac Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 20:21
                  wiesz, niekoniecznie trzea z tych sniadan rezygnowac.
                  bo skoro macie taki klimat i taka, fajna w sumie, tradycje - niech to zostanie.

                  a szukac oszczednosci na innym polu.

                  bo to tez przeciez nie chodzi, zeby rezygnowac kompetnie ze wszystkiego i o pasztecie z chlebem zyc. bo wtedy moim zdaniem zarżniesz sie i zniechecisz.
                  ale zeby znalezc jakis pare półek, na ktorych mozna oszczedzic.

                  bo w mojej opinii oszczedzac to mozna kiedy stac na zbytki. oszczedzac w sensie odlozyc kase. czym innym jest oszczedzanie, zeby starczylo na prad, chleb czy pampersy dla dziecka. wtedy juz nie masz po prostu z czego odlozyc i tyle.

                  z ta nieszczesna lodowka i niereformowalnymi facetami.
                  nie kupujcie na zapas.
                  nie ze jeden serek gdzies gleboko skitrany, drugi otowrzony.
                  przynajmniej ja tak robilam i chlop sie naumial.
                  i tu tez - jak juz sie naumial to tez nie ciagnac tego serka czy jednej wedliny, bo ilez razy pod rzad mozna jesc to samo.
                  w przypadku mojego chlopa poczatkowo zwyczajnie nie bylo innej rady. kupowalam np 4 plastry szynki, 4 poledwicy. nawet jak trzeba bylo - codziennie. upierdliwe, ale w koncu zalapal, ze zanim otowrzy cos kolejnego - zeby zrobic ten rekonesans w lodowce.
                  moj to jeszcze potrafil robic tak, ze np warzywa do chleba (trzymamy zawsze w pudelku w tej lodowce) napoczynal bez sprawdzania pudelka czy moze tam pomidor napoczety jest. siegal nastepny. krew mnie zalala jak mial urlop i w ciagu jednego dnia napoczal 4 pomidory big_grin

                  i jeszcze tylko podpowiem w sprawie pampersow - na rossmanie tanie pampersy sie nie koncza. jest jeszcze lidl, biedronka. poza tym tesco ma fajne swoje, gaga bodajze. i sa bambino - tez dosc tanie i naprawde fajne.
                  poza tym jak masz w miescie superpharm - warto do nich karte wyrobic. bardzo czesto sa rzuty megapaczek markowych pampersow, gdzie z karta wychodza mniej wiece tyle samo co te tansze.
                  wiadomo, megapaczki po 180 szt pieciu juz nie kupisz, bo nigdy nie wiesz, kiedy wyrasta dziecko z danego rozmiaru, ale tez warto to wiedziec i kontrolowac gazetki.
                  polecam strone
                  www.promobaby.pl/kategoria-pieluchy.html
                  zawsze aktualne gazetkowe oferty, nie tylko na pieluchy.
                  • zuzanna56 Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 20:43
                    Racja. Każdy musi znaleźć to pole, z którego nie chce i nie musi rezygnować bo to jego przyjemność, a zrezygnować z kilku innych rzeczy. Ja akurat zrezygnowałabym z tych śniadań bez problemu, starałabym się nie wyrzucać niczego z lodówki, kupować tyle aby było w sam raz. Mam za to kilka rzeczy, z których nie zrezygnuję, bo po coś przecież pracuję. Mogę sobie coś kupić w SH ale to takie zwykłe rzeczy na lato, nic do pracy. Nie zrezygnuję z ładnych ubrań raz na jakiś czas, z wyjazdów latem na pewno też nie, z dojeżdżania do pracy samochodem, choć to wszystko kosztuje znacznie więcej niż śniadania w restauracji. Po prostu czasem czuję że coś jest dla mnie wyrzucaniem pieniędzy a tego nie lubię.
                  • coralin Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 29.12.13, 15:24
                    murwa.kac napisała:

                    > wiesz, niekoniecznie trzea z tych sniadan rezygnowac.
                    > bo skoro macie taki klimat i taka, fajna w sumie, tradycje - niech to zostanie.

                    Też tak uważam. Wydaję kilkadziesiąt tysięcy w roku na podróże i nie żałuję ani złotówki. Te kilkadziesiąt złotych miesięcznie za tv żałuję, bo nie oglądamy prawie.
          • d.d.00 Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 19:34
            U nas też pierwsZe co to zmniejszyliśmy wydatki na slodycze, przekąski.
            Kino i restauracje "ograniczyly sie same" odkąd się syn urodzili wink rok temu. Jednak dla zdrowia psychicznego raz na jakiś czas wychodzimy smile
            Pojawiła się za to kategoria wydatków "dziecko": pieluchy, leki, mleko, szczepionki, ubrania. Zaprzyjaźnilam sie z Rossmannem, mały jest na ich pieluszkach, mam karte rossne z fajnym rabatem. Polecam.
            • murwa.kac Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 10:53

              d.d.00 napisała:

              Cytat Kino i restauracje "ograniczyly sie same" odkąd się syn urodzili wink rok temu.

              bo dziecko to taki naturalny ograniczacz.
              dbaja skubance, zeby im na pampersy nie brako big_grin

              Cytat Pojawiła się za to kategoria wydatków "dziecko": pieluchy, leki, mleko, szczepionki, ubrania. Zaprzyjaźnilam sie z Rossmannem, mały jest na ich pieluszkach, mam karte rossne z fajnym rabatem. Polecam.

              tez korzystalam, teraz juz rzadziej, bo nie ma takiej potrzeby.
              pieluchy - dady.
              kosmetyki - w zasadzie syn potrzebuje teraz tylko mydla (bialy jelen), szamponu i balsamu. dwa ostatnie kupuje w rossmanie, bo niebo tansze i lepszy sklad niz markowych (blog sroki znow sie klania)
              rowniez na blogu sroki wylapalam genialne chusteczki mokre, ktore tez maja boski sklad, a kosztuja grosze (3 - 4 zl za duza paczke 80 szt.)

              jak syn byl noworodkiem, wczesnym niemowlakiem - jednak jego kosmetyczka i apteczka byla ciut potezniejsza. korzystalam wtedy z karty rabatowej doz.pl, zamawialam potrzebne leki i kosmetyki przez neta. naprawde sporo kasy zaoszczedzone (zaluje, ze doz skonczyl juz ten program rabatowy)

              ubrania - pisalam nizej - second handy.
              wiekszosc spodni, bluzek, bluz - upolowalam w nich.
              jesienia kupilam jeszcze z metka (nie wiem jakim cudem) softshela quechua za 20 zl. co prawda rozmiar 3/4 lata, ale polezy i na przyszla jesien bedzie jak znalazl.
              kapitalna kurtke zimowa dla niego znalazlam tez w sh za 10 zl. tylko lezy i sie kurzy poki co, bo to ciepla puchowka na zime i nie ma kiedy nosisc wink
          • jagoda_pl Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 22:54
            Super, lubię takie konkretne posty smile

        • murwa.kac Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 10:08
          a i jeszcze o ciuchach nie napisalam.

          bo to tez u nas byl pożeracz kasy jednak spory.

          przestwilam sie na second handy.
          wiadomo - wszystkiego nim nie kupie.
          ale bardzo duzo rzeczy kupuje, zwlaszcza dla dziecka, ktore niszczy i wysrasta blyskawicznie.
          mam 3, 4 ulubione secondhandy w moim miescie, do ktorych czasem zagladam. 2 z nich robia albo w piatek albo w sobote czystki - wszystko za 2 lub 3 zl. wiadomo, ze to juz przebrane sa ciuchy na maksa, ale perelki udalo mi sie upolowac. np zakiet jesienny z metka jeszcze.

          specyfike pracy mam taka, ze musze czesto ubierac sie w koszule. kupione w idealnym stanie za te 2 czy 3 zlote i uzbieralam pokazna kolekcje.
          jakies koszuki dla partnera, bluzy, swetry, zakiety - wynalezione w idealnym stanie za grosze.
          dla dziecka spodnie, ktore w zlobku zdziera na potege, bluzki, bluzy.

          jak potrzebuje czegos specyficznego typu sukienka na wesele (ktora i tak wiem, ze zaloze gora 2 razy w zyciu), zakiet do spodni - najpierw zagladam do lumpeksow.

          naprawde duzo kasy zaoszczedzone.

          i kosmetyki - rowniez zrobilam renament.
          sledze bloga sroki, wydlubuje tansze perelki, ktore wielokrotnie sa lepsze od drogich i markowych odpowiednikow. np plyn micelarny z biedronki za 4 zlote. w zyciu nie mialam nic lepszego do demakijazu twarzy! albo plyn do mycia twarzy bialy jelen.
          i tak sie uzbiera niezla sumka zaoszczedzona.

          dziecko - tez oszczedzam dzieki blogowi sroki na kosmetykach dla niego, pampersach. bo sie okazuje, ze zwykly rosmanowy szampon nie dosc, ze o wiele tanszy, to o wiele lepszy sklad ma.
          • d.d.00 Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 10:51
            Ja w temacie ciuchów mam problem z mężem. On wiecznie twierdzi, że nic nie potrzebuje. Jednak gdy juz mu uswiadomie, że czas kupić nowe jeansy to chłop leci do np carry czy innego w tym stylu. I wtedy na ciuchy wydaje kilkaset złotych. Fakt, robi to 2 razy w roku (wiosna-jesień), ale jednak. podobnie jest z kosmetykami - ja mogę mieć z rossmana, odpowiadaja mi jakość i cena, mąż ma ulubione firmowe i nie chce nawet spróbować innych. Tak jest z wędlina/serem itd itp. Czasem ręce mi opadają.
            Murwa a Twój partner tak od razu dał się przestawić, bez oporów czy pracowałaś nad nim?
            • murwa.kac Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 11:13
              taaaaa, od razu big_grin
              pewnie, ze nie!

              w zasadzie caly ubiegly rok minal na przestawianiu jego przyzwyczajen.

              z ciuchami bylo podobnie jak u Ciebie.
              nic nie potrzebuje, a potem leci i kompulsywnie kupuje za kilkaset zlotych.
              jak juz zaczelam odwiedzac sh sukcesywnie mu garderobe uzupelnialam. jedynie spodnie, skarpety, bielizne kupuje sam.
              tez z poczatku nie chcial sie na sh przestawic. uswiadomilam, pokazalam, ze rzeczy niezniszczone. wytlumaczylam, ze przed schowaniem do szafy piore dwa razy i w olejku herbacianym (dezynfekuje).
              teraz robi wielkie oczy jak przynise mu markowy ciuch za pare groszy i juz problemow nie ma (nie zeby metka byla dla niego wazna. po prostu konsternacja, ze bluze, za ktora musialby zaplacic ze 200 zl kupilam za 10)

              z jedzeniem tez byl problem, z tym napoczynaniem wszystkiego. przez dwa tyg zapisywalam dokladnie co musielismy wywalic przez jego niefrasobliwosc i jaka to byla kwota. jak zobaczyl prawie 70 zl na kartce - zrobilo to na nim wrazenie.

              z kosmetykow ma tylko pianke do golenia, ktora MUSI miec. odpuszczam, zwlaszcza, ze taka mu starcza nawet na pol roku, a poza tym ja sama tez mam pare rzeczy w przypadku ktorych tanszych zamiennikow nie zaakceptuje i juz.
              reszta jego kosmetykow - czysta fantazja, wena i aktualna potrzeba. ani on sie nie trzyma marek i konkretnych produktow, ani ja nie musze.

              wiesz, ja mysle, ze jezeli tych rzeczy, ktorych on nie chce odpuscic jest KILKA - nie ma co na sile.
              my tez mamy sporo rzeczy, ktorych nie odpuscimy, nie zaakceptujemy tanszych zamiennikow. bo w sumie nie chodzi o to, zeby teraz o chlebie z pasztetem i szarym papierze toaletowym, tylko zeby zrzygnowac chociaz z kilku rzeczy, ktore moga wplynac na stan finansow.

              bo ja na przyklad nie zdawalam sobie sprawy ile kasy idzie nam na slodycze. duzo. i tu moglismy odpuscic, zmienic to.
              ale jak mam powiedzmy ulubiony balsam, ktory jest dosc drogi, ktory moglabym zmienic na tanszy - ale po prostu nie chce, bo ten lubie, to juz nie szaleje z tym smile

              • d.d.00 Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 11:46
                Malz jak rzucił palenie to wymyślił sobie, że 12 zl dziennie może wydać na słodyczetongue_out o zgrozo po miesiącu był już tak nimi przejedzony, że zaczął mieć kłopoty zdrowotne. Teraz już tak nie przelicza. Ja też mam kilka marek, których na nic nie zamienię, ale jakoś łatwiej przychodzi mi punktowanie męża wink
          • coralin Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 13:11
            Nie umiem korzystać z sh. Czeka mnie niedługo wyjazd, na którym planuję pozostawić część ciuchów. Wszystkie dżinsy mam drogie, idealnie byłoby kupić w sh lub przynajmniej w tańszych sklepach.
          • nosterek Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 13:52
            Lumpeksy też już stosuje od dawna, mam blisko domu jednej z lepszych w naszym mieście - ostatnio już nie chodzę bo Młodego tak obkupiłam, że ma chyba z 3 wyprawki. Ale niektórych rzeczy szkoda mi było nie wziąć bo np za całą reklamówkę bodziaków - około 20 sztuk zapłaciłam 6 zł - część była chyba tylko raz użyta (były białe - jak nowe). Ale później planuje sprzedać na allegro - zrobić pakę , tylko nie umiem zrobić zdjęć na białym tle, żeby było ładnie i estetycznie - muszę się zabrać do tego. Dla Młodego też kupuję na wyrost - obliczyłam pory roku i staram się wg tego kupować np na około roczne wiem, że będę potrzebować rzeczy zimowe i takie wyszukuje.

            kosmetyki - znam bloga Sroki i też głownie kupuję w rossmanie. Nawet na pierwsze pieluszki kupiłam od nich paczkę, bo jak będzie coś się działo, to zmienię na droższe, a jak nie to zostanę przy nich. Stwierdziłam, że warto najpierw sprawdzić te higieniczne rzeczy z średniej półki - jak będą widoczne oznaki, że dziecku nie służy to łatwiej pójść w półkę wyżej, niż z wyższej przestawić na niższą - przynajmniej w przypadku niemowlaka.

            Kurczę, nie jest ze mną aż tak źle, jak myślałam smile) Podczytuje forum już kilka dobrych lat i jednak Wasze rady się ciągle i ciągle przydają i nie podlegają dewaluacji.
            Wielkie dzięki!


            --
            .Diament powstaje w wysokim ciśnieniu i wysokiej temperaturze.
            • coralin Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 15:44
              U mnie problemem jest nieumiejętność wyszukiwania w masie rzeczy. Tanie sieciówki są dla mnie jak sh czyli nie umiem się tam odnalezć.
    • d.d.00 Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 26.12.13, 13:17
      My też mamy oszczędności nie do ruszenia, choćby się paliło i waliło, i oszczędności na czarna godzinę. co do tych pierwszych w tym roku nie planowałam powiększenia ich, siłą rzeczy przez wychowawczy i brak mojego dochodu.
      • birkin-bag Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 09:28
        tak
        mieliśmy uzbierać wkład własny na większy metraż i za parę dni podpisujemy umowę przedwstępną
    • lucyjkama Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 10:36
      Nie udało się. Mimo postanowień nadal nie zapisuję wydatków, kupuję pod wpływem impulsu. Miałam odkładać pół pensji na poduszkę i niestety nie co miesiąc tyle odkladalam.
      Najwięcej kasy idzie na dzieci- głównie książki, gry, kupiłam też instrument muzyczny dla młodszej za kilka tys. Za to pozbyła się sporo grantów z domu tylko też raczej nie spieniezylam tylko oddalam
    • mama_dorota Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 10:46
      Tak w 3/4, ale ta 1/4 jest w trakcie. smile
    • coralin Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 16:12
      Nie.
      Nadal mam konto w banku, który co miesiąc potrąca mi z 10-15 zł, bo skusiłam się na ubezpieczenie mieszkania z nim. Pracodawca mimo informacji o nowym koncie nadal robi mi przelewy na to.
      Prawie nie oglądam tv, ale płacę chyba największy rachunek za dostęp.
      Przepłacam za komórkę.
      Ciuchy kupuję kiedy muszę i też przepłacam, bo kupuję w cenach regularnych.
      • malwi.4 Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 18:39
        > Ciuchy kupuję kiedy muszę i też przepłacam, bo kupuję w cenach regularnych.

        ja mam (tworzę) swoją własną bazę ubraniową, i łatwiej jest mi ją uzupełniać, gdy mam duży wybór fasonów i kolorów, a na przecenach tak nie jest
        • coralin Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 11:41
          A ja jestem przekonana, że jeśli częściej chodziłabym po sklepach zaoszczędziłabym sporo. Nie jestem typem łasym na kupowanie, byle kupić.
    • giaros Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 20:29
      NIE.
      1. Miałam nie wyrzucać jedzenia. Nie pomogło zapisywanie kwot wyrzuconych produktów. Na jakiś czas mnie otrzeźwiło, kiedy wyrzuciłam w miesiącu 150 zł i wyobraziłam sobie, że wyrzucam banknoty. Niestety podziałało na krótko. Nadal wyrzucam, średnia m-czna za ten rok wyszła 50 zł, niby nie dużo, ale w skali roku to 600 zł, a przez 10 lat..wink Nie liczę to co zostało, czyli pół ogórka, sera, pół garnka zupy, itp. notowałam tylko nie otwarte/nie naruszone produkty.
      2. Kolejne postanowienie – nie kupować więcej ciuchów. Ubieram się klasycznie, ubrania raczej z górnej półki, teoretycznie mogę nie kupować nic prze kolejne 5 lat (nooo jak się nie skurcząwink. A jednak kupuję...
      3. I kolejne - Nie kupować nic do mieszkania/domu i ogrodów – też porażka. Nie umiem się oprzeć nowym roślinom, meblom ogrodowym/balkonowym itp.
      4. Korzystanie z biblioteki też nie wyszło. Nadal kupuję w księgarni. Na RAZ.
      5. Nie kupowanie kolejnych obiektywów, bo te które mam wystarczą, a i tak nie jestem w stanie ich dźwigać razem. No ale to hobby, to może się nie liczywink
      6. Pójście do banku i negocjowanie oprocentowanie lokat na co kilka razy w roku namawiał mnie mój „osobisty Doradca” od lokatwink
      Trudno powiedzić, że dotrzymałam, ale:
      1. Konto prywatne mam bezpłatne, ale uczciwie – to nie jest moja zasługa, „osobisty doradca” tak mnie męczył telefonami i przekonywał, że w końcu poszłam podpisać umowę.
      Póki co nie płacę za nic. A rocznie pewnie było to ze 250 zł, a może i więcej.

      A z postanowień na TAK:

      Nie odpuściłam nauki hiszpańskiego! „Uczyłam” się od x lat i kończyło się na zapale. Po każdym powrocie miałam postanowienie. W tym roku się zawzięłam. Miesiąc temu byłam kolejny raz w jednym z krajów hiszpańskojęzycznych i w pewnej wiosce, z całej grupy tylko ja mogłam się dogadać, że o podziwie wśród ludności lokalnej i ich gościnie w związku z "pogadaniem" w ich języku nie wspomnęsmile
    • jagoda_pl Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 27.12.13, 22:52
      Nie robiłam jakichś szczególnych postanowień noworocznych, ale jakieś tam finansowe plany na 2013 w sumie miałam...

      W nowy rok wchodziłam bez pracy (a co za tym idzie, pełna obaw o sytuację finansową) - od połowy lutego już pracowałam, więc na szczęście obyło się bez ruszania oszczędności.

      Pod koniec stycznia wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, wykończyliśmy tak, że wszystko potrzebne do życia jest, ale brakuje m.in. kanapy w salonie, lamp, lustra w łazience, rolet... Takie "Pokolenie Ikea" wink Na jedno konto oszczędnościowe przerzucałam kasę z "ekstrasów" i liczyłam, że z tego będę kupować rzeczy do domu, ale ciągle musiałam z tego konta brać pieniądze na niespodziewane wydatki (koszmarna dopłata za wodę!!). Skutek tego jest taki, że w ciągu roku zrobiliśmy tylko karnisze w całym mieszkaniu i firanki w salonie. Trochę słabo...

      Nadal staram się systematycznie wprowadzać kolejne rady z forum. Ostatnim hitem jest porcjowanie całego kurczaka. Próbuję też częściej piec ciasta. Z wędlinami wychodzi nam średnio. Tzn. lubimy bawić się w ucieranie marynat, pieczenie to żaden problem, tylko mój mąż jest amatorem sztucznej "śliskiej szyneczki z Tesco", więc i tak ciągle sobie jakieś napakowane chemią wędliny nabywa i tym samym rujnuje moje ambitne plany.
    • volta2 Re: dotrzymaliście postanowień na 2013? 28.12.13, 00:56
      Tak, udało sie ograniczyc ilosc wyjsc do knajp na łikendowe obiady, sporo kasy nam na to schodzilo.
      Przerzutka na biblioteke i mediateke, ksiazke kupilam ostatnio na gwiazdke, no, nie licze okazji na alle, to unikaty i biblioteki ich nie maja

      Nie udalo sie zjechac z wizyt w bankomacie... Stali bywalcy forum wiedza o co chodzismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka