No właśnie, jakie macie spostrzeżenia w tym temacie?
Ostatnio źle się czułam w swoim ciele, więc postanowiłam zrzucić kilka kilogramów. I tak od 3 tygodni jestem na diecie 1000 kalorii. Uważam, że jest to dieta zbilansowana, zróżnicowana, nie odmawiam sobie praktycznie niczego (poza słodyczami, których i tak nie lubię i nigdy nie jadłam).
Zaskoczyły mnie bardzo niskie ceny kasz, które jak najbardziej uwzględniłam (szkoda, że wcześniej rzadko je wykorzystywałam w kuchni, ale teraz rodzinka przynajmniej załapie się na jeszcze zdrowsze odżywianie

), zachwycają mnie ceny warzyw, a zwłaszcza pomidorów, od których jestem wręcz uzależniona. Owoców jem nieco mniej niż warzyw, gdyż zawierają cukier. Kefir kosztuje grosze. Jem jajka, chleb żytni razowy, serek wiejski. Raz czy dwa połowa sporego kalafiora wystarczyła mi (z nawiązką) na kolację. Gotuję lekkie, warzywne zupy. NIE CHODZĘ GŁODNA
Jem nieprzetworzone produkty w małych ilościach, dlatego też uważam, że koszty wyżywienia są dosłownie symboliczne. Na dodatek już schudłam
Czyli dieta = przyjemne + pożyteczne