Dodaj do ulubionych

Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować?

29.06.19, 23:32
Jak co roku wakacyjne wydatki spędzają mi sen z oczu. Lato to dla nas czas zdecydowanie częstszych wyjazdów, a co za tym idzie sporych wydatków. O ile szczęśliwym zbiegiem okoliczności noclegi ogarniemy niewielkim kosztem (biwak, kemping u znajomych, nocleg u przyjaciół z innego miasta, którzy będą akurat na urlopie), o tyle zawsze mam problem z zaplanowaniem posiłków. Gotowanie obiadów na wyjazdach odpuszczam, ale śniadania/kolacje przygotowujemy sami. I tu pojawia się problem, bo wpadamy do lokalnego sklepu i... nagle wszystko jest potrzebne! Herbata, cukier, sól, ketchup i mnóstwo innych produktów, których nie zużyjemy w całości podczas krótkich wyjazdów, a bez których nie można się obejść (a może tylko tak nam się wydaje). Mając na uwadze, że często podczas takich wyjazdów mamy ograniczony ( lub nie mamy wcale ) dostęp do kuchni i sprzętów kuchennych planowanie menu robi się problematyczne. Podzielcie się swoimi patentami na smaczne i przy tym ekonomiczne posiłki podczas 2-5 dniowych wyjazdów.
Obserwuj wątek
    • czekolada72 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 30.06.19, 10:21
      Ale właśnie to wszystko zależy od tego jaka masz kuchenkę do dyspozycji. Oraz, czy podrozujesz autem, czy nie.
      My zaczynamy od tego, że pakujemy wszystko, co jest w lodówce, oraz wszystkie pizalodowkowe napoczete produkty, a i nieco nienapoczetych.
      Śniadania, w przeciwieństwie do czasu gdy jesteśmy w domu i chadza do pracy, jemy razem, i takie jak lubi M, czyli on pieczywo, j symboliczne kromke i wszelkie dodatki, które posiadamy.
      Obiady - gdy jest taka możliwość, to co dzień inny regionalny.
      Gdy jesteśmy na plaży, to nie zrywa y się w porze obiadowe, tylko że sobą mamy jakieś kanapki, owoce, jarzyn ki, picie.
      Jeżeli jemy obiad, to z reguły kolacja jest symboliczną, jakieś przegryzki (ser, wędlin, owoce, jarzyny) do piwa czy wina.
      Jak nie jemy obiadu to obiadokolacja, np grill.
      Bierzemy też często z domu upieczony w worku schab lub inne mięso, i potem mamy na zimno lub na gorąco.

      A np w rodzinie mamy chłopaka, który jeździe z synam, i zawsze ma że sobą kuchenkę elektryczna i patelnię. I wynajmując, nawet bez kuchni, ustala czy może z niej korzystać. I jak mówi, jak można usmażyć jajecznica, to można wszystko.

      A, my jak mamy do dyspozycji kuchenkę z piekarnikiem, to często kupujemy mrożona pizzę.

      Nad morzem - 2/3 - połowa naszego menu to ryby, prosto z kutra, M umie oprawiac.

      To co zostanie zabieramy do domu, ba! Wręcz kupujemy na zabranie
      • moja_codziennosc Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 30.06.19, 23:17
        Czekolada, ty w taki sposób piszesz, ze ja to sobie od razu wyobrażam . Niespieszne śniadanka, powiew wiatru od morza jak ryby kupujecie... Itp. Wszystko jest na swoim miejscu. Z niczego nie robisz problemu.
        • czekolada72 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 01.07.19, 07:25
          Życie daje tyle problemów, że stwarzanie sobie samemu dodatkowych, to juz o wiele za wiele wink
    • annia_ko Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 30.06.19, 20:01
      Posiadamy spore torby termoizolacyjne do których wklada się zamrożone wkłady - mrożonki wytrzymują w nich 5h bez żadnego uszczerbku. Może w coś takiego zainwestujcie i ten keczup weźcie z domu napoczęty i potem przywieźcie z powrotem? Herbatę mniej więcej można oszacować ile torebek dziennie idzie i zabrać potrzebną ilość czy cukier w słoiczku? Solniczkę też można wziąć smile Kwestia organizacji miejsca w aucie na to. Moja mama zawsze zabiera nad morze dużo pomidorów, owoców itp - ceny zieleniny w turystycznych miasteczkach potrafią być zabójcze
      • kariatyda79 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 30.06.19, 21:36
        My najpierw sprawdzamy odległość od naszego miejsca wakacyjnego zamieszkania od dyskontu B. lub L.Jeśli jest blisko, powiedzmy spacerowo, to ograniczam się do zapakowania do torby termoizolacyjnej tego, co zostaje napoczęte lub terminuje się z lodówki. Jeśli jest dalej, a wyjazd krótki i szkoda czasu na wycieczki do Biedronki, to zabieram więcej. Podczas 4 dniowego wypadu do Świnoujścia dokupiliśmy tylko chleb oraz tradycyjnie nadmorskie gofry, lody i rybki. Czy jest tanio hmmm...gofry dla całej 4rki to około 50 zł, lody 4x4 więc tanio nie jest, ale na pewno taniej niż gdybyśmy dokupowali jeszcze ogórki po 9,99 kg, pomidory po 9,99 kg, banany po 9,99, jabłka po 5 zł itp. Kiedyś, jak nie było dzieci, to byliśmy jeszcze bardziej ogarnięci, a teraz czasem dokupujemy coś, bo dzieciaki lubią i chcą (ketchup), ale generalnie staramy się wpajać zasadę, że na wakacjach je się turystycznie, więc może być pomidor bez bazylii, jajecznica bez szczypiorku itp.
        • czekolada72 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 01.07.19, 07:23
          Swinoujscie to chyba najdrozsza miejscowosc w Polsce. dla Polaków sad
          • jacues Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 01.07.19, 08:03
            Mysle, ze kariatyda79 napisala najwazniejsza moim zdaniem zasade: ze na wakacjach je sie turystycznie. Cos za cos; albo jezdzimi i jemy troche skromniej niz w domu albo zostajemy w domu i jemy to co chcemy, ile chcemy i jak chcemy.
            • czekolada72 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 01.07.19, 08:19
              Polemizowałabym uncertain
    • mocno.zdziwiona Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 01.07.19, 10:34
      Ja na wakacjach jem "wakacyjnie". Niestraszna mi kanapka z pasztetem czy zupka chińska albo jakiś półprodukt do podgrzania w mikrofalówce. Trochę rzeczy zabieram z domu - herbatę, kawę czy jakieś przyprawy itp. Nie wożę ze sobą sosów / keczupów i nie kupuję ich na wyjazdach - mogę się bez nich obejść.
    • purchawka2017 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 01.07.19, 12:05
      Herbata, cukier, sól i ostry nóż - żelazna wałówka zabierana z domu. Nawet na kilka dni - kilka torebek herbaty do kieszeni zawsze ułatwia życie. Zabieramy tez w pudłach swoje ogrodowe pomidory i ogórki - raz , że swoje a dwa że w nadmorskich miejscowowściach pomidory są w cenie złota. Pakujemy to co można zabrać, co mamy napoczęte do lodówki turystycznej.
      Zabieramy małą kafeterkę - odpadają nam kawy na mieście ( 2 sosby x 8 zł x 2 razy dziennie = 32 zł dziennie w kieszeni).
      Obiady jemy w stołówce ( starmy sie znaleść ośrodek gdzie gotują, dania barowe i smażone rybki przez dwa tygodnie - to mój żołądek nie wytrzyma).
      Po zakupy jedziemy raz w tygodniu do lokalnej Biedry, pieczywo dokupujemy na miejscu.
      No i jak ktoś wyżej napisał - jest jajecznica - jest życie.
    • umzak Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 02.07.19, 19:19
      W miarę możliwości zabieramy z lodówki to co popsuloby się podczas naszej nieobecności. Zabieram też nspoczeta herbatę, kawę i cukier. Sól i pieprz w małych ilościach. Jeśli mam jak zamknąć to również kilka innych przypraw zaczynając od tej której najczęściej używam. Zazwyczaj wynajmujemy miejsca w których można coś przyrządzić. Śniadania robimy sami, na obiady wychodzimy a kolacje różnie. Próbujemy lokalnej kuchni nawet jeśli jest droższa. Lody, gofry itp. Raczej ograniczamy. Mąż też zabiera małą kuchenkę gazową i tak jak ktoś napisał umie oprawić ryby bo jest wędkarzem ( rybą z kutra też nie pogardzi) więc też czasami przyrządzi.
    • moja_codziennosc Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 02.07.19, 20:27
      Zawsze wynajmujemy miejscówkę z aneksem kuchennym. Lubimy śniadania na tarasie, więc jadamy to co w domu, ale w piękniejszych okolicznościach. Zabieramy sól, pieprz, olej, aby móc zrobić naleśniki, albo choc raz domowy obiad jak spagetti (dla przełamania monotonii knajpek z rybami, ale i też aby zaoszczędzić). Ja to mogłabym co drugi dzień nawet jeść domowo, nawet zabrać jakieś zawekowane danie, ale mąż lubi korzystać z jedzenia na "mieście". Nie miałabym też problemu z zalewanymi zupkami, choć mnie raczej tkie dania nie slużą. Ale jakieś konserwy - są ok. Musztarda musi być, bo do grila wieczorami, cukier, herbata, kawa, mleko. Ostatnio było chłodno na naszym wyjeździe to kupiliśmy w markecie czekoladę rozpuszczalna, aby z synem sie nią rozgrzewać ( a mogliśmy chodzić na nią do pobliskiej restauracji w hotelu). Coś zabieramy z domu, a coś się kupujemy w markecie na miejscu. Staram sie lody i gofry ograniczac, bo ile tego można jeść, a czasem taniej można sobie inny deser wymyślić. Nawet syn czasem wydaje się przejedzony tą bitą smietaną i zamawia samego gofra suchego. No i nie chce wracać z wczasów o rozmiar większa wink

    • kaszub-ska Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 02.07.19, 20:29
      Produkty sypkie można zabrać z domu. Na miejscu kupować w takich opakowaniach, które jesteśmy w stanie zużyć. Jeść to co trzeba zużyć, bo się zepsuje. Jeśli jest lodówka, to kupić raz w dyskoncie zaopatrzenie do zjedzenia i tyle.
      • purchawka2017 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 03.07.19, 11:43
        Aaa, jeszcze kolacje często ratuja nam gotowe zupy z Biedronki - mają dobry skład i sa niedrogie. Dwa opakowania starczająnam na trzy osoby. Do tego podgrzany cebularz lub pizzerka.
    • misiowazona Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 08.07.19, 18:22
      Herbatę, sól, cukier itp. zużywa się w domu i na wakacjach. Albo zabrać z domu i na wakacjach zjeść/wypić, albo odwrotnie - z wakacji zabrać nie wykorzystane zapasy. Nie widzę problemu.
    • agnieszka_kak Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 12.07.19, 20:24
      Hmm, wykupuje hotel ze sniadaniami...
      Na biwak zabralabym rzeczy po prostu z domu.
    • ana119 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 13.07.19, 15:33
      W notesie mam spisane menu na wyjazdy wakacyjnego. Przeglądam i pakuje wszystko co potrzebne do torby. To są przepisy od lat zapisywane z min ilością składników. Chodzimy też do restauracji ale nie codziennie. Przyprawy, nóż, składniki wszystko mieści się w torbie. Dokupuje się mięsa, ryby ale makaron, mąka wysypana do pojemnika tyle ile będzie potrzebna np ma naleśniki, panierowania kurczaka duszonego w winie czy passata do spaghetti jest przywieziona z domu. To tylko jedna torba a wyjeżdżamy na 2 tyg. Najważniejsze to mieć plan co się będzie jeść np ile potrzeba jajek, parówek, pasztetu czy płatków owsianych

      Koleżanka na wyjazdy zimowe do Włoch zabiera pasteryzowane dania w słoikach, robi pulpety, sos do spaghetti itp, dokupują tylko sałatę i gotują makaron czy ryż, jedzenie gotowe w kilka minut. Też jedzą w restauracji ale nie codziennie
      • czekolada72 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 13.07.19, 16:12
        Generalnie pomysł jest odrobinę zbliżony do tego co robię, czyli od lat mam w kajecie stronę, na której mam spisane, i dopisywane co muszę niezbędne z kuchennych rzeczy zabrać.
        No ale nie wyobrażam sobie zaplanować, że w trakcie wyjazdu możemy usmażyć jeden raz naleśniki i zjeść np po trzy parówki. Bez przesady,!
        Ja odwrotnie - na wakacjach spisuje lokalne przepisy i nie tylko odtwarzam je w domu po powrocie, ale na bieżąco, na miejscu wykorzystuje.
        Wykorzystuje produkty które przywiozła, do kupujemy to co potrzebujemy, oczywiście w granicach rozsądku i... promocji, ale konkretne potrawy to jednak takie jakie mamy chęć, a nie zaplanowane rok wcześniej.
        Acz... Czemu nie, nawet to pewien podziw dla tak zorganizowanych osób, to trzeba mieć niezwykle silny charakter. Tak, to trzeba naprawdę podziwiać!
        • ana119 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 13.07.19, 22:58
          To są przepisy na dania składające się z kilku składników, w ciągu roku też je przygotowuję ale z racji prostoty sprawdzają się na wakacjach. Zresztą każdy ma swoje dania które szybko się robią tylko ja wolę je zapisać do odpowiedniej kategorii żeby nie tracić czasu na przypominanie sobie co można szybko przygotować.
          Mąki nie biorę dużo więc naleśniki mogą być gora raz. Lista jest pomocna głównie w przypadku obiadów żeby nie brakowało składników bo trudno o zamienniki jak np sos sojowy - robię odlewkę do maleńkiego słoiczka i pakuję
          • czekolada72 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 14.07.19, 08:32
            Aniu, to co teraz piszesz jest oczywiste, ale w poprzednim poście uderzyło mnie to:
            "
            Najważniejsze to mieć plan co się będzie jeść np ile potrzeba jajek, parówek, pasztetu czy płatków owsianych"
            Pełen podziw
            • ana119 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 14.07.19, 13:44
              Może to kwestia praktyki bo robiąc zakupy tygodnie też kupuję tak żeby było ma zakładkę np kończy się wędlina to otwieramy pasztet, sardynki czy parówki 😁
              • czekolada72 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 14.07.19, 14:08
                smile
                Może smile
                Ja naprawdę podziwiam, podziwiam cała Waszą rodzinę.
                Znam kilka rodzin od tzw strony lodówki i żadna z nich taka nie jest, więc dla mnie to mega oryginalność, chociaż tylko w czytaniu.
      • kieszonkowa Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 09.08.19, 19:13
        ana119 napisała:

        >
        > Koleżanka na wyjazdy zimowe do Włoch zabiera pasteryzowane dania w słoikach, ro
        > bi pulpety, sos do spaghetti itp,

        Sos do spaghetti. Z Polski. Zabiera do Włoch.

        I pulpety w słoiku.

        Strasznie smutne sad
    • kwietniowapani Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 14.07.19, 09:37
      A u mnie odzywa się moja dusza domatora - jestem na upragnionym przedłużonym weekendzie, za tydzień mieliśmy odwiedzać rodzinę i przyjaciół (a więc jedynie koszt benzyny, budżetowo) i moja jedyna myśl to: "znowu pakowanie? znowu zmęczenie? znowu siedzenie w aucie... O nie..." także najchętniej spędzałabym czas wolny w domu - zdecydowanie najoszczędniej, nie wiem tylko co na to moja rodzina. Ma ktoś tak też?
      • mocno.zdziwiona Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 15.07.19, 14:53
        Ja tak mam tylko jak jestem zmęczona i przebodźcowana. Bardzo lubię podróżować, choć ostatnio coraz mniej zwiedzam, więcej czasu odpoczywam biernie.

        kwietniowapani napisał(a):

        > A u mnie odzywa się moja dusza domatora - jestem na upragnionym przedłużonym we
        > ekendzie, za tydzień mieliśmy odwiedzać rodzinę i przyjaciół (a więc jedynie ko
        > szt benzyny, budżetowo) i moja jedyna myśl to: "znowu pakowanie? znowu zmęczeni
        > e? znowu siedzenie w aucie... O nie..." także najchętniej spędzałabym czas woln
        > y w domu - zdecydowanie najoszczędniej, nie wiem tylko co na to moja rodzina. M
        > a ktoś tak też?
        • anula36 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 15.07.19, 17:25
          ja tam mam lae b. duzo czasu przez caly rok spedzam w podrozy srodkami komunikacji zbiorowej, w czasie urlopu pragne od tego ciaglego przemieszczania odpoczac.
        • kwietniowapani Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 16.07.19, 10:40
          Bardzo słuszna dla mnie ta uwaga z przebodźcowaniem... oj dom na wsi i czas w ciszy tam - marzenie...
          • kwietniowapani Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 16.07.19, 10:40
            anula, ja też dużo w komunikacji
    • 098qwerty Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 16.07.19, 13:55
      Na wyjazd wakacyjny zabieram torbę termiczną z mrożonymi wkładami a w niej produkty na kilka pierwszych dni - na śniadania/kolacje np. wędlinę paczkowaną, parówki, 1 litr mleka ( do kawy i w razie jakby syn chciał na 1 śniadanie zupę mleczną), 1 chleb (aby po przyjeździe nie szukać odrazu sklepu spożywczego), małe masło, słoiczek dżemu, kilka pomidorów i ogórków. Biorę ok 20 torebek herbaty, zaczęty w domu słoiczek kawy, mały słoiczek cukru (tylko syn słodzi herbatę), zaczęty ketchup/musztardę, ostry nóż, zgrzewkę małych wód niegazowanych. Obiady jadamy w barach więc na nie nic nie biorę. Jak już się rozeznamy na miejscu to ew. dokupuję węgiel do grilla i na kolację robimy kiełbaski pieczone albo kupujemy ryby wędzone i je jemy w domku a przywiezione wędliny zjadamy na śniadanie. Jak czegoś zabraknie to dokupuję. Na plażę syn woli zabrać świeżą suchą bułkę do jedzenia niż drożdżówkę ze względu na wszechobecne osy, które jak wiadomo lecą do słodkiego.
      W tym roku dla niemowlaka zabierzemy jeszcze kilka słoiczków z obiadami, kaszkę, ze 2 jogurty naturalne na początek i blender ( myślę że owoce zawsze jakieś kupię i mu rozgniotę tym blenderem), na plaży może wsuwać bułkę jak starszy brat, no i oczywiście mleko z cyca jako podstawa.
      • 098qwerty Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 16.07.19, 14:00
        A zapomniałam dodać że czasami zabieram małą kuchenkę indukcyjną i 1 garnek mały jak wiem że jedynym wyposażeniem domku jest czajnik, lodówka, kilka szklanek, talerzy i sztućców.
    • czekolada72 Klopsy i pasteryzacja 09.08.19, 11:49
      Jak wspominalam my na wyjazd na wakacje, zabieramy jakąs tam porcję jedzenia, w tym mrożoną.
      Ale wczoraj - M wpadł na pomysł, ponoć genialny, i przez naród praktykowany.
      A ja mam wyłacznie watpliwości....
      M wpadł mianowicie na pomysł, by narobić klopsów, w sosie cebulowo-paprykowym, włośyc do słoików, dziś, zapasteryzować i... zabrać je na wyjazd 1 września.
      Moje pytanie, bo pamiętam, ze jest tu grupa osob pasteryzujaca miesa i zupy - czy to jest realne, czy to wyrzucone w kubel czas i pieniadze. Czy przezyjemy czy ciezkie zatrucie murowane?
      Będe wdzięczna za wszelkie opinie, rady i porady!
      Acz nie ukrywam, ze sklaniam sie wylacznie ku pomrożeniu porcji.
      • aneczkai1 Re: Klopsy i pasteryzacja 09.08.19, 13:20
        może ci pomoże
        www.kuchniakierowcy.pl/porady,wekowanie,32.html
        www.kuchniakierowcy.pl/przepisy.html?strona=1
        • czekolada72 Re: Klopsy i pasteryzacja 09.08.19, 13:28
          Dziekuje. Z tego wynika, ze jak dla mnie to zbyt niebezpieczne.
          • smiechupara Re: Klopsy i pasteryzacja 10.08.19, 07:52
            Ale te klopsy chcesz zrobić teraz w sierpniu i zabrać za 3 tygodnie?
          • zonaniezona1 Re: Klopsy i pasteryzacja 10.08.19, 20:21
            Pamiętam czasy, kiedy były niedobory mięsa ... i nawet wtedy uważano, że mięso do słoików to bardzo niebezpieczna zabawa . W tamtych czasach zatrucia jadem kiełbasianym były na porządku dziennym , a i teraz się zdarzają.
            • czekolada72 Re: Klopsy i pasteryzacja 10.08.19, 21:24
              No ja to wręcz mam zwizualizowany ten jad...
              Dlategoż zostajemy przy opcji mrozenia
              • zonaniezona1 Re: Klopsy i pasteryzacja 11.08.19, 09:21
                Można zrobić warzywne leczo (w słoikach) , a do tego dodać np. kupioną świeżą pierś z kurczaka. Ja tak często na polu namiotowym robiłam.
                • anula36 Re: Klopsy i pasteryzacja 11.08.19, 20:48
                  dokladnie,albo parowki 100% miesa.
                  • czekolada72 Re: Klopsy i pasteryzacja 12.08.19, 06:50
                    Dziewczyny, ja wiem co mozna. Moje pytanie tyczyło naprawde konkretu czylo miesa, np klopsow, pasteryzowanych. Kropka.
                    smile
                    • katse Re: Klopsy i pasteryzacja 12.08.19, 09:11
                      To nie jest dobry pomysł. Zrobić tuż przed wyjazdem i zagotować w słoiku - to jeszcze.
                      Moja mama pasteryzuje gołąbki w sosie pomidorowym - ale potem je trzyma w lodówce i tak mniej więcej do miesiąca się je zjada. Są ok.

                      Polecam pasteryzację mięsa w słoikach:
                      niebonatalerzu.pl/2013/06/weki-z-miesa.html
                      • czekolada72 Re: Klopsy i pasteryzacja 12.08.19, 11:36
                        Ale co nie jest dobrym pomysłem??
                        A u nas się wszystko mrozi w razie czego, zaś co do golabkow, to każda ilość ich schodzi w ciągu 2-3 dni i nie ma sensu mrozic
                        • katse Re: Klopsy i pasteryzacja 12.08.19, 11:48
                          Gotować i wekować 3 tygodnie przed wyjazdem. Chyba, że samo mięso, pasteryzacja wielokrotna jak z przepisusmile
                          • czekolada72 Re: Klopsy i pasteryzacja 12.08.19, 12:37
                            To znaczy - powinnam takie pytanie zadać 2 godziny przed wyjazdem??
                            • katse Re: Klopsy i pasteryzacja 12.08.19, 18:41
                              Moje zdziwienie dotyczyło wypowiedzi mówiącej, że 9.08 gotować i pasteryzować i za 3 tygodnie zabierać na wyjazd (to uważam, za średni pomysł, bo wtedy lepiej tyndalizacja w sosie własnym, tłuszczu, rosole) albo gotować w ostatniej chwili.
      • purchawka2017 Re: Klopsy i pasteryzacja 13.08.19, 07:55
        kuchniatruckera.pl/wekowanie-pasteryzacja-tyndalizacja-pakowanie-prozniowe/
        • czekolada72 Re: Klopsy i pasteryzacja 13.08.19, 11:39
          Dziekuje, bardzo ciekawe to, ale mnie zupelnie nie przekonalo, i pozostane przy swoim tradycyjnym mrozeniu smile
          • purchawka2017 Re: Klopsy i pasteryzacja 14.08.19, 11:07
            A wiesz, że błędne romrażanie produktów tez może być przyczyną zatruć? wink
            Mój przyjaciel jest kierowcą i od lat pasteryzuje i wozi ze sobą domowe jedzenie. Twierdzi, że to mniej trujące niż obiadowanie w przydrożnych barach. Zaraz jadę na wczasy nad Bałtyk i znając poziom tamtejszej gastronomii ( panier, frytura i mrożonki z Makro) wiozę lodówkę słoików. Nie chodzi o skąpstwo - chodzi o samopoczucie.
            • czekolada72 Re: Klopsy i pasteryzacja 14.08.19, 12:21
              Jakos udalo nam sie przezyc na rozmrazanych kilkadziesiat lat smile)
              • czekolada72 Re: Klopsy i pasteryzacja 14.08.19, 12:23
                My nad Baltyk jedziemy nieco pozniej. Zawsze zabieramy kilka porcji obiadowych miesa - mrozonych lub np upieczoby schab, ktory sluzy do odgrzania jako obiad lub do kanapek na zimno jako wedlina. Ale zasadniczo skupimy sie na rybkach prosto z kutra1 caly rok na to czekam smile
                Zas w drodze powrotnej - zabieramy ze soba cala lodowke zamropzonych (i obrobionych stosownie) rybek smile
    • kamarow69 Re: Jak cieszyć się latem i nie zbankrutować? 14.08.19, 08:36
      Biorę np. zrobione wczoraj domowe tortille, 3 małe puszki tuńczyka, strączkowe w puszkach, słoik pesto do makaronu, domowe ciastka owsiane. Trochę to też wynika z faktu, że dbam o zrzucenie zbędnych kilkogramów po zimie. Tak jest łatwiej. W góry biorę własne jedzenie w pudełku. Schroniskowe najczęściej mi i córce nie służy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka