ewaktw
08.07.05, 14:20
Jedna z kolejnych pułapek. Od 10 lat miałam konto w banku: karta bankomatowa,
kredytowa, z której korzystałam sporadycznie, możliwość zrobienia pożyczki
(debetu) do 10.000 zł. Nie chciałam sobie zawracać głowy zmianą banku, choć
mąż mnie do tego namawiał. Przeżyłam jednak szok, kiedy w czerwcu bank
potrącił mi opłatę za kartę kredytową - 65 zł, opłatę roczną za debet (za to,
że go mam, a nie za korzystanie z niego) - 180 zł. Opłaty te wprowadzono
niedawno, wcześniej jak ubiegaliśmy się o możliwość takiego debetu to było to
za darm. Do tego prowadzenie konta - 11,50 zł miesięcznie czyli 138 zł
rocznie. Wyszło mi razem 383 zł rocznie za nic! Jak sobie to uświadomiłam, to
przenieśliśmy nasze konto od razu do banku internetowego, gdzie nie mam
żadnych opłat, kartę debetową mam za darmo, kredytowej nie chcę, debetu też
nie chcę i jakoś się da. Opłat miesięcznych za przelewy mam 3-5 zł
miesięcznie. Polecam przeanalizowanie również takich wydatków. Tego się na
codzień nie odczuwa, ale mnie trochę zaskoczyły te opłaty roczne, których się
nie spodziewałam, bo o nich po prostu zapomniałam i nie przeczytałam też
aktualizacji regulaminu i prowizji i opłat.