Dodaj do ulubionych

Drobne kwoty

23.09.08, 11:25
jestem po lekturze ksiazki "Ruchome schody do fortuny "
bardzo przyjemna ksiazke - niesttey w warunkach polskich nie do
zastosowania w pełnym zakresie ...

ale podstawowa zasada brzmi - znajdz swoj współczynnik małej
czarnej " w domysle kawysmile

Autor wychodzi z załozenia ,ze najwiecej wydajemy na tzw drobne
wydatki -2 - 5 zł. - ktore praktycznie wychodza z portfela
niezauważalnie - jesli wydajemy je raz dziennie ...
Natomiast robią ogromne wrazenie - gdy pomnozymy to przez 30 a potem
przez 12 m-cy ...

Dlatego tak wazne jest zapisywanie tych drobnych z pozoru kwot ...
Moją' czarną kawą ' są gazety ( w tym takze gazetki dla dzieci )

Jak jest u was ? smile
Obserwuj wątek
    • moni692 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 11:50
      Masz moze ta ksiazke jako ebooka?
      Dzieki
      • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 11:56
        niestety - kupiłam drukowaną...
    • krzysztofsf Re: Drobne kwoty 23.09.08, 11:56
      beatrix_75 napisała:


      >
      > Autor wychodzi z załozenia ,ze najwiecej wydajemy na tzw drobne
      > wydatki -2 - 5 zł. - ktore praktycznie wychodza z portfela
      > niezauważalnie - jesli wydajemy je raz dziennie ...

      Dawno doszedlem do takiego wniosku - dlatego nie nosze gotowki a zakupy robie karta kredytowa.

      W ten sposob nawet drobny zakup poprzedzony jest glebszym namyslem i dolaczany do "wiekszych" zakupow w miejscu, gdzie moge tak zaplacic.

      Setki razy sei rozmyslalem i nie dochodzilem do marketu czy innego punktu z terminalem smile)
      • magdalaena1977 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 13:46
        krzysztofsf napisał:
        > Dawno doszedlem do takiego wniosku - dlatego nie nosze gotowki a
        > zakupy robie karta kredytowa.
        > W ten sposob nawet drobny zakup poprzedzony jest glebszym namyslem
        > i dolaczany do "wiekszych" zakupow w miejscu, gdzie moge tak
        > zaplacic.
        > Setki razy sei rozmyslalem i nie dochodzilem do marketu czy innego
        > punktu z terminalem smile)

        1. co robisz, jeśli terminale się psują ?

        2. przecież w większości sklepów , kiosków czy kawiarni można płacić kartą ?

        3. jak kupujesz warzywa ? bo u mnie jedyne ładne znajduję na targu (za gotówkę),
        te w sklepach są dużo droższe i takie zdechłe.

        4. Dlaczego nie jesteś w stanie powstrzymać się przed kupieniem tego czego nie
        potrzebujesz jeśli masz gotówkę ?
        Dla mnie to trochę jak sytuacja trzeźwiejącego alkoholika, który nie ma w domu
        wódki, bo inaczej na pewno by ją wypił.

        Generalnie mnie w oszczędzaniu właśnie najbardziej przeszkadza brak takich
        impulsowych zakupów, nieliczenia z każdą pięciozłotówką, tylko zastanawianie się
        nad każda głupotą. Mam tego dosyć.



        • krzysztofsf Re: Drobne kwoty 23.09.08, 13:59
          magdalaena1977 napisała:

          > krzysztofsf napisał:
          > > Dawno doszedlem do takiego wniosku - dlatego nie nosze gotowki a
          > > zakupy robie karta kredytowa.
          > > W ten sposob nawet drobny zakup poprzedzony jest glebszym namyslem
          > > i dolaczany do "wiekszych" zakupow w miejscu, gdzie moge tak
          > > zaplacic.
          > > Setki razy sei rozmyslalem i nie dochodzilem do marketu czy innego
          > > punktu z terminalem smile)
          >
          > 1. co robisz, jeśli terminale się psują ?

          Jesli jest awaria przed zakupami, nie robie ich (przewaznie)
          Jesli w trakcjie - z promiennym usmiechem zostawiam koszyk i wychodze - niech dbaja o infrastrukture.

          Szczerze mowiac awaryjnosc jest znikoma, zblizona ilosciowo do sytuacji - brak pradu, nie mozemy sprzedac bo stoi kasa fiskalna.

          >
          > 2. przecież w większości sklepów , kiosków czy kawiarni można płacić kartą ?

          Taaaakk? Wiedzialem!!! Chowaja lobuzy pod blat jak widza, ze nadchodze.


          > 3. jak kupujesz warzywa ? bo u mnie jedyne ładne znajduję na targu (za gotówkę)

          Czasem wyplacam, jak planuje zakupy w miejscach bezgotowkowych.

          > ,
          > te w sklepach są dużo droższe i takie zdechłe.

          Akurat "rynek po drodze" mam drozszy niz markety

          >
          > 4. Dlaczego nie jesteś w stanie powstrzymać się przed kupieniem tego czego nie
          > potrzebujesz jeśli masz gotówkę ?

          Jestem, ale przewaznie, jak w kieszeni jest 5 czy 3 zlote, za jakis czas nie ma ich - bo jednak na cos sie wydalo mimochodem.

          > Dla mnie to trochę jak sytuacja trzeźwiejącego alkoholika, który nie ma w domu
          > wódki, bo inaczej na pewno by ją wypił.

          Mam bezplatne wszystkie bankomaty, tak wiec nie dokladnie i nie do konca.


          > Generalnie mnie w oszczędzaniu właśnie najbardziej przeszkadza brak takich
          > impulsowych zakupów, nieliczenia z każdą pięciozłotówką, tylko zastanawianie si
          > ę
          > nad każda głupotą. Mam tego dosyć.
          >

          Ja planuje - ide na zakupy - wychodze z tym co kupilem.
          raczej nie uzupelniam "promocjami", chyba, ze jest jakas okazja z mies do zamrozenia na przyszlosc, to wychodze z 10 kilo "mieso z lopatki bez kosci" po 9,99 zl


          Natomiast zakupy w markecie trwaja dlugo, bo duzo sie zastanawiam, czytam sklady, porownuje rzeczywiste ceny w przeliczeniu na kilogram itp.

          >
          >
          • magdalaena1977 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 14:14
            krzysztofsf napisał:

            > Ja planuje - ide na zakupy - wychodze z tym co kupilem.
            > raczej nie uzupelniam "promocjami", chyba, ze jest jakas okazja z mies do
            > zamrozenia na przyszlosc, to wychodze z 10 kilo "mieso z lopatki
            > bez kosci" po 9,99 zl
            Też tak robię, tylko, że mam już tego dosyć. Chcę wejść do sklepu, wrzucić do
            wózka to czego potrzebuję i na co mam ochotę, nie zastanawiać się pół godziny co
            jest najtańsze. Machnąć kartą przy kasie i już. Potem wskoczyć na kawę bez
            przeliczania, co mogłabym kupić za kilka kaw.
            Tylko niestety pensja, która wpływa na konto jest za mała, a pracy na razie nie
            chcę zmieniać, bo lubię to co robię.


            • krzysztofsf Re: Drobne kwoty 23.09.08, 14:16
              magdalaena1977 napisała:

              > krzysztofsf napisał:
              >
              > > Ja planuje - ide na zakupy - wychodze z tym co kupilem.
              > > raczej nie uzupelniam "promocjami", chyba, ze jest jakas okazja z mies do
              >
              > > zamrozenia na przyszlosc, to wychodze z 10 kilo "mieso z lopatki
              > > bez kosci" po 9,99 zl
              > Też tak robię, tylko, że mam już tego dosyć. Chcę wejść do sklepu, wrzucić do
              > wózka to czego potrzebuję i na co mam ochotę, nie zastanawiać się pół godziny c
              > o
              > jest najtańsze. Machnąć kartą przy kasie i już. Potem wskoczyć na kawę bez
              > przeliczania, co mogłabym kupić za kilka kaw.
              > Tylko niestety pensja, która wpływa na konto jest za mała, a pracy na razie nie
              > chcę zmieniać, bo lubię to co robię.
              >
              >
              >
              Lacze sie z Toba w nieutulonym zalu.....
              • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 15:08
                a ja sie nie łącze ..smile

                trzeba spojrzec na własne zycie pod kątem zmiany takiego stanu
                rzeczy ...
                sama złosc na taką sytuacje nic nie daje ( poza ewntualnymi
                wrzodami ) - trzeba działac .
              • magdalaena1977 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 23:03
                krzysztofsf napisał:
                > Lacze sie z Toba w nieutulonym zalu.....
                >
                Dziękuję - zawsze to jakoś przyjemniej, jak ktoś się użali.
                smile
    • jop Re: Drobne kwoty 23.09.08, 12:54
      W ogóle nie zauważam u siebie takiego objawu. Nie kupuję gazet
      codziennych, a miesięczniki przeważnie prenumeruję - a jeśli nawet
      nie, to i tak bym je kupowała, kupowanie gazet nie ma u mnie
      charakteru impulsowego, kupuję stały zestaw i zawsze te same,
      przeważnie potrzebne, typu "Ładny Dom". Bardzo rzadko, prawie nigdy,
      nie kupuję jakichś przekąsek typu ciastka czy batony. Jak przeglądam
      mój arkusz z wydatkami, to takie dorobne wydatki to wyłącznie
      sałatka na lunch, jak nie wyrobię się ze zrobieniem swojej w domu,
      to kupuję od pana z sałatkami i kanapkami, no ale coś w pracy jeść
      muszę, a koszt nie jest specjalnie większy niż przy robieniu jej
      samodzielnie.
    • andjagoda Re: Drobne kwoty 23.09.08, 13:29
      eee tam wink wystarczy się zastanowić na zakupem i nie ma problemu smile
    • tinga1 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 20:41
      O! Ja ostatnio też doszłam do tego wniosku - policzyłam i wyszło mi, że jak
      policzę moje codzienne drobne wydatki, to przez rok przepuszczam tak około 1500
      zł...

      p.s nie wiedziałam, że ta książka wyszła po polsku - dawno ją kupiłaś? Złapię
      jeszcze w jakiejś księgarni?
      • akacjax Re: Drobne kwoty 23.09.08, 22:59
        Gdy miałam wyjatkowo trudny finansowo czas siłą rzeczy pilnowałam, co i gdzie
        kupuję. Wiele z tego weszło mi w nawyk.
        A nawet więcej-widzę wyraźniej bezsens pewnych zakupów. Czasem przeglądam gazety
        na stojaku-i myślę ile z nich niszczy portfele ludzi-bo przecież to tylkowink
        złotówka, czy dwie...
        Tak samo kuszą różne sms-konkursy-tylko 1,22....

        Wystarczy widzieć cel-zakupy są prostsze i pokus mniej.
        • miska_malcova Re: Drobne kwoty 23.09.08, 23:13
          moją "małą czarną" są pączki, obwarzanki i drożdżówki ;-(
          • sarunia21 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 23:49
            no ja tez widze ze ta drobna kasa ucieka najszybciej...gazety to tez
            moj słaby punkt...jakies promocje w sklepach glupotek które sie
            pozniej nie przydaja a cena fajna (199zł 2,99zł itp) ale czesto
            wywalam wsyztskie monety z torebki kieszeni portfela i ide zamienic
            na papierkowe, które tak nie kusza jak te metalowe wink
      • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 09:53
        nie wiedziałam, że ta książka wyszła po polsku - dawno ją kupiłaś?
        Złapię jeszcze w jakiejś księgarni?

        kupiłam pare m-cey temu .
        spokojnie kupisz w księgarni ( byc moze beda musieli zamowic ) wtedy
        poczekasz pare dni ..lub zamów on-line ( wtedy jest ciut taniej ,ale
        dochodza koszty przesyłki )
        ja kupiłam w zwykłej księgarni - 30 zł.

        pozdr.Beata
        • beatrix_75 to było do Tingi;-) 24.09.08, 09:53
          • tinga1 Re: to było do Tingi;-) 24.09.08, 12:25
            Poszukam. Dzięki!
    • piekielnica1 Re: Drobne kwoty 23.09.08, 23:48
      Taka "mala czarna" sa codzienne zakupy, jezeli kupujesz produkty
      codziennego uzytku o 10% a nawet 5% drozej to policz sobie o ile
      wiecej wydajesz tygodniowo, miesiecznie, rocznie...
      Chleb, mleko, maslo, ziemniaki kupuje sie codziennie, jezeli bez
      problemu placisz za nie codziennie kilkadziesiat groszy wiecej niz
      gdzie indziej to to sa Twoje potencjalne osczednosci, a nie meble
      kupowane raz na trzydziesci lat, kupione o 300 zl taniej.

      > Dlatego tak wazne jest zapisywanie tych drobnych z pozoru kwot ...
      > Moją' czarną kawą ' są gazety ( w tym takze gazetki dla dzieci )

      Ja uwazam, ze jezeli kupujesz gazety to sa one Ci niezbedne, mozna
      co najwyzej zweryfikowac ich ilosc i korzystac z prenumeraty,
      ewentualnie z biblioteki, lub wymiany ze znajomymi, ale nie ma
      powodu by rezygnowac ze wszystkiego.

      Najwiecej wydaje sie na drobiazgi, kupujac budyn, kisiel, czy
      przyprawy nie bardzo zwracamy uwage na cene i gramature. Nikt mnie
      nie przekona, ze lisc laurowy z serii TESKO za kilkadziesiat groszy
      jest gorszy od liscia laurowego z firmy KAMIS za 1,30 (tak mniej
      wiecej).
      • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 09:51
        niestety te liscie laurowe SA jednak gorsze
        - małe - pokruszone - czesto z czarnymi plamami

        to akurat wole kupic drozsze - bo przeciez starcza na iles tam
        zup ...
        • piekielnica1 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 10:47
          Moje nie sa z zadnymi plamami, a jezeli bylyby to bym je reklamowala.
          To sa uprzedzenia.
          • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 11:03
            raczej doświadczenia....
            gdybym nie kupiła i nie stwierdziłam róznicy - nie zabierałabym głosu
            • piekielnica1 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 11:39
              > raczej doświadczenia....
              > gdybym nie kupiła i nie stwierdziłam róznicy - nie zabierałabym
              głosu

              ja tez, fakt maja gorsze opakowanie i w reklamach nie wystepuja.
              Ale ostatecznie kazdy osobiscie decyduje o swoich zakupach i
              pieniadzach, wiec nie widze powodu do dalszej dyskusji. smile
              • green_sofia Re: Drobne kwoty 24.09.08, 11:48
                A ja mam tak że jeśli coś jest za tanie to zaczynam się zastanawiać co jest z
                tym nie taksmile No bo jak już ustaliliśmy nic w życiu za darmo nie ma więc skąd
                DWUKROTNA różnica w cenie? Ja rozumiem - pare groszy- opakowaniesmile i tyle.
                A serri tesco już nie tykam, spróbowałam kilka produktów i zawsze mam wrażenie
                że tam za przeproszeniem gó*no zmielili żeby dodać objętości;D
                • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 11:54
                  zawsze mam wrażenie że tam za przeproszeniem
                  > gó*no zmielili żeby dodać objętości;D (..)

                  no ..niestety w czesci przypadków tak chyba jest smile
                  wiec jak już kupujemy jakis tanszy odpowiednik -to jednoczesnie
                  zgadzamy sie na niższa jakosc ...
                  po co potem rozczarowanie itp ?

                  ostatnio w Biedronce nabyłam paprykarz...ryba to 30 % -reszta ryż smile
                  pikantne jak diabli ..
                  ale biedronki nie omijam - rzeczy firmowe sa tam tansze 20-30
                  groszy , artykuły higieniczne sa OK
                  • krzysztofsf Re: Drobne kwoty 24.09.08, 12:58
                    > ostatnio w Biedronce nabyłam paprykarz...ryba to 30 % -reszta ryż smile
                    > pikantne jak diabli ..
                    > ale biedronki nie omijam

                    Ja omijam wszelkie konserwy firmy GRAAL lub dla niej produkowane - ze 3 razy cos ich kupilem - za kazdym razem wg mnie prawie niejadalne, tak naladowane roznymi ersatzami srodkow zastepczych.
                    • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 13:19
                      Hmmm...do tej pory miałam Graal'a za jedną z lepszych firm
                      konserwowych ....
                      musze sie przyjrzeć etykiecie , bo smakowo zawsze było OK
                      • anula36 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 16:05
                        ja tez -jak tunczyk to tylko z Graala.
                      • magdalaena1977 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 17:11
                        moja dietetyczka polecała mi Graala - twierdząc, że konserwy są wyjątkowo
                        dobrej jakości
                        • krzysztofsf Re: Drobne kwoty 24.09.08, 20:45
                          magdalaena1977 napisała:

                          > moja dietetyczka polecała mi Graala - twierdząc, że konserwy są wyjątkowo
                          > dobrej jakości

                          No widzicie.
                          A ja kilka lat temu kupilem ich paprykarz - tak byl niedobry, bez ryby i bleee...ze zapamietalem producenta.

                          Pozniej ktos kupil niejadalna konserwe miesna - raz czy drugi - obrzydliwe, jakas kaszka manna zamaist miesa - patrze na puszke - Graal. Przy jakiejs inej okazji - podobnie - sprawdzam - graal.

                          Puszki typu "zawartosc miesa 12%, soja, hydrolizat bialka, maczka kukurydziana" itp.

                          Zrazilem sie i jak widze to od razu odkladam na polke, chociaz, jak czasem przeczytam skald, to tak jak cytowalem - dalej.

                          Moze dietetyczka poleca dla wegetarian?
                    • martabg ersatze?... 24.09.08, 21:04
                      naladowane rozny
                      > mi ersatzami srodkow zastepczych.

                      czyli naładowane różnymi zamiennikami srodków zastępczych?smile

                      Przepraszam, nie mogłam się powstrzymaćsmile
                      • krzysztofsf Re: ersatze?... 24.09.08, 23:00
                        martabg napisała:

                        > naladowane rozny
                        > > mi ersatzami srodkow zastepczych.
                        >
                        > czyli naładowane różnymi zamiennikami srodków zastępczych?smile
                        >
                        > Przepraszam, nie mogłam się powstrzymaćsmile

                        Alez dokladnie o to mi chodzilo smile

                        gdzy srodek zastepczy rowniez trzeba zastapic czyms JESZCZE gorszym smile
                        • martabg Re: ersatze?... 25.09.08, 15:24
                          To aż się boję, co to może być.
                          A nawiasem mówiąc... Nie obawiacie się tych wszystkich paprykarzy
                          (które nota bene bardzo lubię), ze w środku jest więcej tego, co
                          Krzysztof napisał? Tyle się słyszy o przemielonych różnościach, ze
                          aż człowieka czasami obrzydzenie bierze...
                          • krzysztofsf Re: ersatze?... 25.09.08, 21:54
                            martabg napisała:

                            > To aż się boję, co to może być.
                            > A nawiasem mówiąc... Nie obawiacie się tych wszystkich paprykarzy
                            > (które nota bene bardzo lubię), ze w środku jest więcej tego, co
                            > Krzysztof napisał? Tyle się słyszy o przemielonych różnościach, ze
                            > aż człowieka czasami obrzydzenie bierze...

                            Wiesz....
                            Kiedys pracowalem w zakladzie wedliniarskim.
                            W takich parowkach to ponad 50% masy sklada sie ze sloniny. Chyba, ze sa to drobiowe - to tam wrzuca sie mielone kosci. Rózowy kolorek to sztuczny barwnik - kiedys zapomniano dodac - parowki wyszly szarozielone.

                            Smacznego, przy konsumpcji "dietetycznych" paroweczek.

                            I podobne niespodzianki mamy w wiekszosci produktow.
                            • hala24_2 Re: ersatze?... 26.09.08, 15:05
                              PO tym co napisał Krzysztofsf to juz nigdy nie tkne parówek sad , aż
                              mi się niedobrze zrobilo, "szarozielone", kolega pracował w masarni
                              i tam ze 100kg mięsa szynki otrzymywano 180 kg szyneczki do sklepu.
                              • krzysztofsf Re: ersatze?... 26.09.08, 15:14
                                hala24_2 napisała:

                                > PO tym co napisał Krzysztofsf to juz nigdy nie tkne parówek sad , aż
                                > mi się niedobrze zrobilo, "szarozielone",

                                Al eto naturalny kolor. Mieso jak sie utleni na powierzchni, tez robi sie wlasnie takie. A , ze ludzie chca rozowych wink
                                Moze kiedys parowki robiono inaczej i kolor byl naturalny.

                                > kolega pracował w masarni
                                > i tam ze 100kg mięsa szynki otrzymywano 180 kg szyneczki do sklepu.

                                To juz zawdzeczamy normom unijnym.
                                Norma polska przewidywala 100kg szynki ze 110 kg miesa.

                                Ze spoldzielni studenckiej pracowalem kilka razy przy tasmie w mleczerni.
                                fakt, ze butelki byly jeszcze szklane, ale serki w plastikakowych opakowaniach nieduzo sie zmienily....

                                Z wytworni konserw rybnych zapamietalem najbardziej tasme z puszkami podjezdzajacymi pod dozownik sosu pomidorowego. Sos sie przelewal przez puszki i cekl po tasmociagu, az w ktoryms punkcie kapal na ziemie.
                                Stala tam duza pucha, ktora akurat jak wycieczka studentow (tam bylem w ramach zajec) doszla, pani podniosla i chlust....do gornego pojemnika, coby sie nie marnowalao i dalekj napelnialo te puszeczki smile


                                Trzeba po prostu jesc i sprawdzac, czy ladnie pachnie - i tyle. ;P
                                • hala24_2 Re: ersatze?... 26.09.08, 20:15
                                  Wiesz kilkaset razy mieliłam mięso w domu i nawet go piekłam(to
                                  robie bardzo często), równiez wędziliśmy go starym sposobem i nigdy
                                  nie było szarozielone. Pracowałam kilka dni przy produkcji kechupu i
                                  od tamtej pory go ograniczyłam do minimum czytać wcale go nie jadam.
                                  Osobiście wole jednak te gorzej wygladające lub mniej wydajne
                                  pieczenie domowe są sto razy lepsze od tych dostępnych w sklepach, a
                                  jemy na tyle mało kanapek że nie narzekam na koszty.
                                  • slotna Re: ersatze?... 30.09.08, 19:20
                                    Jestes z Krakowa?

                                    --
                                    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                                    • hala24_2 Re: ersatze?... 01.10.08, 16:04
                                      Ja niestety nie.
                • piekielnica1 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 21:15
                  > A ja mam tak że jeśli coś jest za tanie to zaczynam się
                  > zastanawiać co jest z tym nie taksmile No bo jak już ustaliliśmy
                  > nic w życiu za darmo nie ma więc skąd
                  > DWUKROTNA różnica w cenie?

                  To moze zamiast sie tylko zastanawiac lepiej sprawdzic,

                  Jezeli producent wystawia kilogramowe opakowanie pieprzu ziarnistego
                  po 24 zl, a inny producent po 1,39 za 20 g to znaczy, ze sprzedaje
                  ten sam produkt po prawie 70 zl za kilogram, czyli ponad 2 i pol
                  raza drozej, a zaloze sie ze nie kupuje od importera w kilogramowych
                  paczkach tylko conajmniej w 20 kilogramowych wiec po cenach duuuzo
                  nizszych.
                  Niektorzy producenci sa po prostu mniej pazerni na zysk,
                  oszczedzaja na kosztach reklamy i pakuja w mniej blyszczace papierki.


                  www.allegro.pl/item445307318_pieprz_czarny_ziarnisty_1kg_catering_f_vat.html

                  www.twenga.pl/dir-Kulinaria,Przyprawy,Pieprz
                  > A serri tesco już nie tykam, spróbowałam kilka produktów i
                  > zawsze mam wrażenie że tam za przeproszeniem gó*no zmielili
                  > żeby dodać objętości;D

                  Byc moze, jestem starej daty i nie mam zaufania do mielonych, a
                  zwlaszcza mieszanych przypraw, bo takie zawieraja zbyt duze ilosci
                  konserwantow.
                  Wiec naprawde mi wszystko jedno czy ziele angielskie jest
                  selekcjonowane, a pieprz ziarnisty to najwieksze z najwiekszych
                  kuleczek - i tak go zmiele czy moze poprawniej zemle w swoim mlynku.
                  Taka mam zasade, nie uzywam mieszanek bo wole swoje wlasne
                  kompozycje, tak jak staram sie nie uzywac sosow i zup z torebek.
                  Rowniez ze wzgledow finansowych, ale rowniez zoladkowo-watrobowych.

                  Pisze o tym bo jestesmy na forum OSZCZEDZANIE smile
              • daga_1 Re: Drobne kwoty 06.10.08, 17:57
                Ja nacięłam się na tanszy groszek i kukurydzę. Był mały i twardy a kukurydza
                pognieciona, wątpliwej jakości. To samo z przecierem pomidorowym, ten tańszy
                jest rzadki i trzeba zuzyć cały słoiczek. Zadna oszczędność.
      • magdalaena1977 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 23:33
        piekielnica1 napisała:

        > Nikt mnie
        > nie przekona, ze lisc laurowy z serii TESKO za kilkadziesiat groszy
        > jest gorszy od liscia laurowego z firmy KAMIS za 1,30 (tak mniej
        > wiecej).

        A ja widzę różnicę w wyglądzie smaku i zapachu suszonej bazylii Kamis a bazylii
        z Lidla.
    • tinga1 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 18:39
      Ja teraz wprowadziłam "program naprawczy" samej siebie w tym zakresie i od
      jakiegoś czasu noszę do pracy drugie śniadanie a do braku staram się zaglądać w
      naprawdę wyjątkowych sytuacjach.
    • magdalaena1977 Re: Drobne kwoty 24.09.08, 23:41
      Przeczytałam jeszcze raz pierwszy post i doszłam do dwóch wniosków

      1. czym jest fortuna, bogactwo itp. ? Dla mnie właśnie oznaką zamożności jest
      luz w zakresie podstawowych wydatków - kupuję ładne owoce, mięso, przyprawy z
      markowej firmy. Wpadam na kawę, kupuję dużo książek (zamiast pożyczać z
      biblioteki) , a jeśli nawet nie spodobają mi się, to odstawiam na półkę.

      2. policzmy - załóżmy, że codziennie w pracy idę do barku kupuję dobrą kawę z
      ekspresu za 5 zł. Przemnóżmy to przez 22 dni robocze i 12 miesięcy minus urlopy
      - wychodzi jakieś 1200 zł.
      Jak dla mnie to wcale nie jest jakaś astronomiczna suma biorąc pod uwagę
      konieczność wyrzeczenia się dobrej kawy każdego dnia, wyrzucenie z planu dnia
      miłego momentu zanurzenia ust w parującym espresso itp.
      • green_sofia Re: Drobne kwoty 25.09.08, 00:25
        Z pierwszym punktem się nie zgadzam bo według tego co napisałaś jestem zamożna;D
        a co to za zamożność skoro ja do Santiago de Chile chce pojechać a nie mogę ;d ?
      • beatrix_75 Magdalena 1977 25.09.08, 08:27
        pkt 1 - twoje "bogactwo " wymika z pracy - czyli po ustaniu pracy -
        kicha ....
        Mnie interesuje pewna duza kwota - ktora bedzie na mnie zarabiać -
        da mi poczucie bezpieczenstwa ...wiec do tego dąze ....

        pkt2 - te 1200 zł. mozna jeszcze dodatkowo zainwestowac .....
        bo to nie chodzi o to by ta kwota została w skarbonce ...

        pozd
        • krzysztofsf Re: Magdalena 1977 25.09.08, 08:58
          beatrix_75 napisała:

          > pkt 1 - twoje "bogactwo " wymika z pracy - czyli po ustaniu pracy -
          > kicha ....
          > Mnie interesuje pewna duza kwota - ktora bedzie na mnie zarabiać -
          > da mi poczucie bezpieczenstwa ...wiec do tego dąze ....
          >
          > pkt2 - te 1200 zł. mozna jeszcze dodatkowo zainwestowac .....
          > bo to nie chodzi o to by ta kwota została w skarbonce ...
          >
          > pozd

          Byle nie przesadzic.

          Polecam lekture "Martin Eden" Jacka Londona.

          Fajny fragment w ktorym bohater, gdy za wzor postawiono mu starszego pana, ktory dorobil sie od dziecka oszczedzajac i inwstujac, pyta sie, czy ten pan jest zgorzknialy i czy ma wrzody - poniewaz wg. niego taki tryb zycia polaczony z niedojadaniem musial wywolac wrzody, a odmawianie wszstkiego od dziecka powoduje zgorzknienie i nieumiejetnosc korzystania, gdy juz mozna sobie na cos pozwolic.

          Jest tam zdanie mniej wiecej "Wiecej radosci mialby jako dziecko kupujac sobie loda, niz obecnie ma nabywajac kolejna kamienice".

          Zaskoczona rozmowczyni przyznala mu racje w obu zapytaniach.
          • beatrix_75 do Krzysztofa 25.09.08, 09:11

            własnie ,ze nie czujue sie zgorzkniała smile
            paradoksalnie nie-kupowanie powoduje u mnie ogromne zadowolenioe ...

            jak pieniądze trwoniłam na głupoty...-maiałm wyrzuty sumienia -
            teraz czuje sie wolna ...przechodze obok kiosku czy drogerii i zero
            impulsu ..
            Ale masz racje - nie nalezy przesadzac smile
            nie mozna zatracic sie w oszczędzaniu ...
            pozdr
            • krzysztofsf Re: do Krzysztofa 25.09.08, 21:57
              Dlatego odeslalem do ksiazki - bo tam kapitalnie byl opisany zyciorys tego "oszczednego"

              Wiadomo, ze nie nalezy przesadzac - w zadna strone.
        • magdalaena1977 Re: Magdalena 1977 26.09.08, 00:46
          beatrix_75 napisała:

          > pkt 1 - twoje "bogactwo " wymika z pracy - czyli po ustaniu pracy -
          > kicha ....

          Niestety właśnie nie wynika - to jest to, co chciałabym mieć, ale na razie nie
          starcza mi kasy więc muszę oszczędzać. W zasadzie, gdybym zaczęła więcej
          zarabiać, przeznaczyłabym nadwyżkę na bieżącą konsumpcję i trochę oszczędności
          na czarną godzinę.

          > Mnie interesuje pewna duza kwota - ktora bedzie na mnie zarabiać -
          > da mi poczucie bezpieczenstwa ...wiec do tego dąze ....
          Ale to muszą być jakieś straszne pieniądze - tj. takie które zapewnią żywot
          rentiera. Kilkadziesiąt milionów złotych ? kilkanaście ?
          Naprawdę myślisz, że rezygnacja z kawy jest drogą do takiej fortuny ?
          • beatrix_75 znowu do MAdzi :-) 26.09.08, 08:20
            Naprawdę myślisz, że rezygnacja z kawy jest drogą do takiej fortuny ?

            Jest do fortuny pierwszym krokiem ..poza tym trzeba miec dobry
            plan ...
            P.S staraj sie nie uzywac w odniesieniu do pieniedzy
            słowa "straszny " ..bo jak bedziesz tak myslec - Twoj umysł zakoduje
            jako cos niemozliwego do osiągnięcia .
            pozdr
          • jop Re: Magdalena 1977 28.09.08, 18:35
            Och, żeby zostać rentierem, to wystarczyłoby jakieś skromne 10 mln.

            O ile dobrze liczę, 8333 lat oszczędzania na kawie.
      • tinga1 Re: Drobne kwoty 25.09.08, 08:33
        Jak dla mnie wszystko prawda, ale nie do końca...
        Podstawową zasadą jest, że to TY decydujesz, jak wydajesz swoje pieniądze i
        jeśli masz ochotę wydać (bez względu na co) - to jest Twoje niezbywalne prawo.
        Wątek moim zdaniem dotyczy czegoś zupełnie innego: drobnych wydatków, które nie
        są niezbędne sprawiają, że niemal niezauważalnie "wyciekają" nam pieniądze,
        które wolelibyśmy przeznaczyć na inny cel np. na podróż życia.
        Jeśli poranna kawa jest tym, co pozwala Ci dobrze zacząć dzień a bez tego
        czujesz się źle, znaczy jest niezbędna smile
        Pozdrawiam
        • jula69 Re: Drobne kwoty 25.09.08, 17:01
          Tinga1,

          prowadzisz świetnego bloga wink
          zyskałaś sobie jedną wierną czytelniczkę wink
          pozdrawiam i sorki że tak trochę nie w temacie!
          • tinga1 Re: Drobne kwoty 25.09.08, 21:15
            Wielkie dzięki! smile)) i... zapraszam! smile))
    • martabg Droga z pracy do kolejki... 25.09.08, 15:27
      A na dworcu tyle kuszących pyszności... Tu jakieś słodkie śniadanko,
      tam rogalik. Tylko tym grzeszkom się poddaję, na inne pokusy jestem
      odporna.
      Abym przestała, wystarczyłaby prosta czynnosć: robić kanapki w domu
      i nie czekać na pociag głodna.

      • b-b1 Re: Droga z pracy do kolejki... 27.09.08, 13:28
        martabg napisała:

        > A na dworcu tyle kuszących pyszności... Tu jakieś słodkie śniadanko,
        > tam rogalik. Tylko tym grzeszkom się poddaję, na inne pokusy jestem
        > odporna.
        > Abym przestała, wystarczyłaby prosta czynnosć: robić kanapki w domu
        > i nie czekać na pociag głodna.
        >
        Kanapki kontra świeże pachnące rogaliki, drożdżóweczki, pączki, które podnosza
        poziom cukru we krwi , a co za tym poprawiają humor-naprawde chciałabys zrezygnowac?
        • martabg I tu mnie masz;P 27.09.08, 14:03
          W piątek zrobiłam kanapki. Do pociągu wsiadłam jednak z pączkiemsmile
          • b-b1 Re: I tu mnie masz;P 27.09.08, 16:05
            Wiedziałamsmile
            Uważam, że jeśli pączek czy inna umilająca życie słodycz w sztukach w miare
            ograniczonych poprawia nam humor to rezygnacja z tego to katowanie samego
            siebie. Cel uświęca środki-ale nie przesadzajmy w druga stronę.. Tak samo z
            gazetą, codziennym jogurcikiem, czy kawą w czasie lunchu wypitą w doborowym
            towarzystwie...
            Jesli się lubi oszczedzanie-można wszystkie "nałogi" rzucić i cieszyć się
            codzienna dodatkową złotówką(lub dwoma)-jesli jednak wolę pączka z kawą -bo
            wtedy dzień wydaje się jaśniejszy-uważam, że to zbyt mała kwota, aby z jej
            powodu miec wyrzuty sumienia. Wszystko w granicach rozsądku-cieszmy się życiem i
            umilajmy je sobie jak to tylko możliwe, aby kiedyś mając "koopę kasy" nie oddac
            jej państwu.
            Z obserwacji znajomych mi par-po zaciśnięciu pasa wybudowaniu domu-rozchodza
            się...dlaczego? Ona zrezygnowała z wszystkiego, on równiez -wybudowali się-teraz
            mają już i dom i kase(przeważnie u mnie budują za gotówkę kilka lat). Nie mają
            już chęci do bycia ze soba-obwiniaja siebie nawzajem za pomysł budowy-ona już
            nie jest taka młoda, on też-młodzieńcze małżeńskie plany jakoś już przestały ich
            kręcić....Znam takie 4 pary. Czy tak ma być?
            U mnie tak nie jest...
            Mogłabym sie spręzyć zacisnąc pasa i oszczędzac codziennie każdą złotówkę(u mnie
            małą czarną sa papierosy).....ale ja nie chcę i nie chcę miec wyrzutów sumienia
            z tego powodu. Pomijając zdrowie-lubie usiąśc na 5 minut przed domem z
            papierosem-uspokoic sie,wyciszyć od jazgotu dzieci- popatrzeć na ogród-to mi
            właśnie jest potrzebne, aby i dobry humor mieć i inaczej patrzeć na bałagan życia..
            • hala24_2 Re: I tu mnie masz;P 28.09.08, 17:17
              Tak czytam Wasze wypowiedzi i dochodze do jednego
              wniosku , "pracować, oszczędzać nie zatracając siebie", "żyć by być
              szczęśliwym i cieszyć się drobiazgami". Miło się Was czyta smile.
              Ze smutkiem stwierdzam że nie mam swojej malej czarnej.
              • b-b1 Żadnej? Nawet espresso? 28.09.08, 17:33
                Hala-bez jaj-żadnych nałogów nie maszsmile?
                • hala24_2 Re: Żadnej? Nawet espresso? 29.09.08, 15:39
                  żadnych i aż mnie to dziwi.
                  • aann01 Re: Żadnej? Nawet espresso? 29.09.08, 17:30
                    U mnie małą czarna były plotkarskie gazety, to tak fajnie poczytać o tzw.
                    gwiazdach, dopóki sama się nie przekonała,ze to co opisują to bzdury wyssane z
                    palca-przeszło. Teraz chyba zacznę robić śniadania do pracy , jak sobie
                    policzyłam jaka jest róznica i co za rok z tego można mieć to chce się oszczedzac.
                    • anula36 Re: Żadnej? Nawet espresso? 29.09.08, 18:01
                      moja mala czarna jest czekolada Lindt. Probowalam sobie wmowic ze inne smakuja tak samo,ale nie wyszlosad
                      Tez uwazam ze nie warto rezygnowac ze wszystkich przyjemnosci zyciowych - bo po co wtedy zyc? Tylko z obowiazku?
                  • hala24_2 Re: Żadnej? Nawet espresso? 30.09.08, 17:39
                    Żeby nie było że cierpie bo tak nie jest smile. Zastanawiałam się
                    dlaczego nie mam tej mojej "małej czarnej". Rano wychodze z domu po
                    śniadaniu i kawie. 5minuty później jestem już w autobusie, wysiadam
                    i po 3 mimutach jestem już w pracy, więc nie mam nawet kiedy i co
                    kupić po drodze. Gazety polskie mam około 30 mimut drogi od domu i
                    przyznam że jak mam wędrować po gazete to wole właczyć kompa i tam
                    poszukać tego co mnie interesuje. W domu jest zawsze coś słodkiego,
                    nawet moje ulubione czekoladki lubie jeść raz dwa razy w miesiącu,
                    bo pewnie gdybym jadła je codziennie to by mi się znudziły. W pracy
                    mamy kawki, herbaty czy wody do woli, nie przepadam ze napojami
                    gazowanymi.Od ulicznego jedzenia odsuwa mnie fakt że przemieszczam
                    się autobusami i zwykle ręce nie są czyste po takiej podróży. Tak to
                    u mnie wygląda. Jeśli chodzi o rzeczy materialne 48 metrów
                    kwadratowych to powierzchnia naszego mieszkania, nie lubie gdy jest
                    zagracone i to wszystko tłumaczy. Pozdrawiam
    • serendepity Re: Drobne kwoty 29.09.08, 18:29
      Ja nie mam takiego drobiazgu, na ktory bym wydawala cos codziennie, w ogole nie
      kupuje zadnych pierdol i zbednych rzeczy.
      Moja droga do pracy jest zawsze taka sama i nigdy nic mnie nie kusi, w zadna
      strone. W czasie lunchu kupuje kanapke w tym samym miejscu i nie ma tam nic na
      co moglabym wydawac za duzo.

      Zakupy zamawiam przez internet do domu, wiec tez mam czas, zeby zastanowic sie i
      nie mozna nic wrzucic do koszyka przypadkiem.

      Nie znaczy, ze z tego powodu jestem nieszczesliwa czy odmawiam sobie
      wszystkiego. Po prostu wydaje pieniadze na cos innego, a reszte
      oszczedzam/inwestuje. Kazdy ma swoje priorytety i przyzwyczajenia.
      A inwestowanie sprawia mi duza przyjemnosc, szczegolnie jak widze jak moge
      odciac kuponiki od tego smile


      • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 30.09.08, 08:45
        tak naprawde wszystko sprowadza sie do tego - przyjemnosc smile

        Autor nie kaze rezygnowac z przyjemnosci ...zwraca tylko uwage ,ze
        mozna znalezc inne zródlo przyjemności - niekonieczine takie za
        ktore trzeba płacić ...
        • serendepity Re: Drobne kwoty 30.09.08, 11:15
          Najlepsze takie, ktore jeszcze przynosza dochod wink Szkoda tylko, ze dzisiaj
          dostaje na gieldzie wink Ale bedzie dobrze za pare dni.
          • beatrix_75 Re: Drobne kwoty 30.09.08, 11:40
            Najlepsze takie, ktore jeszcze przynosza dochod wink (..)

            no - ba !wiadomo smile
            ale to juz jest wyższy stopien "wtajemniczenia "

            Na poczatek - pozbycie sie pozornych " pocieszycieli "
            jezeli ktos nie chce - przeciez nie musi ...

            ale jesli znajdzie zamiennik i jego zycie na tym nie straci - to
            czemu nie ...

    • mrowka_r Re: Drobne kwoty 30.09.08, 09:21
      Mam wrażenie, że nie mam takiej "małej czarnej".
      W drodze do pracy,w pracy i z pracy jakoś mnie nie ciągnie do sklepów.
      Niestety mój mąż nadrabia za mnie w tym względzie.
      Jak tylko znajdzie się w pobliskiej piekarni to jest wstanie zostawić tam
      jednorazowo ponad 10 zł kupując drożdżówki/mufinki itd.
    • hotally Re: Drobne kwoty 01.10.08, 19:11
      dla Mnie "kawki i lunche" ;/ i stówa dziennie pęka na NIC.
      • yadrall Graal 02.10.08, 13:41
        Firma Graal to tylko firma handlowa (zatrudnia tylko kilka osob),ale
        skupuje (i daje swoja nazwe) wielu roznym produktom. I tak konsery
        miesne dla Graala produkuje ktos zupelnie inny niz konserwy rybne.
        eby bylo cikaiej to konsery rybne produkuje obecnie (chyba)
        conajmniej dwoch producentow w Polsce,a konserwy typu tunczyk (ten w
        oleju czy sosie wlasnym) sa eksportowane. Ale juz tunczyk w sosie
        tysiaca wysp jest juz przerabiany w Polsce smile
        Dodam,ze te sama firma prodkuje np. paprykarz dla Graala, Biedronki
        czy Tesco smile Receptura tez ta sama smile

        Ps. przelewanie sosu w czasie produkcji konserw rybnych to norma i
        jezeli tylko wiaderko jest czyste to ok-sanitarnie nikt sie nie
        czepia,a i PIH nie ma klopotow z niedowazonymi puszkami. Zreszta w
        kazdym zakladzie produkcyjnym sa takie kwiatki,ktore na pierwszy
        rzut oka wydaja sie nie do przyjecia (np. w zakladzie miesnym-mieso
        surowe,ktore przed dalszym przetwarzaniem stoi sobie w zakladzowej
        chlodni 3 doby,a dopiero potem jest wkladane do pasztecikow...)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka