Dodaj do ulubionych

Samochód - luksus a użyteczność

29.04.09, 13:31
Jestem nowy na forum, więc witam wszystkich!

Stoję przed zamianą samochodu. Powiększyła mi się rodzina i stary jest trochę
za mały. Zastanawiam się przy tym, czy istnieje taki próg cenowy, powyżej
którego samochód zaczyna tracić na użyteczności na rzecz luksusu.

To znaczy - tani samochód jest łatwiejszy w utrzymaniu, nie trzeba się
martwić, że go zaraz ukradną, nie trzeba tak uważać, żeby go nie zarysowali,
jakie paliwo się leje itp. Ogólnie - mało zmartwień ale i mało luksusu. Drogi
samochód to z kolei więcej luksusu, wygody, prestiżu itp., ale i trzeba uważać
bardziej na niego, droższe ubezpieczenie, droższe użytkowanie i w ogóle jakby
mniejsza użyteczność. Co uważacie na ten temat? Jak wg Was przedstawia się ta
granica, próg cenowy powyżej którego użyteczności zaczyna ubywać na rzecz
prestiżu (i większej liczby zmartwień)?

Maciej
Obserwuj wątek
    • serendepity Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 13:41
      Prestiz bylby ostatnia rzecza, o ktora bym sie martwila, patrzylabym raczej na
      funkcjonalnosc i koszty utrzymania. Do tego zerknela czy auto nie jest na topie
      listy aut kradzionych.

      Nie ma jednego progu cenowego dla wszystkich, wszystko zalezy od tego ile kto
      chce/moze przeznaczyc na auto. Okreslona kwota limituje np roczniki auta, ktore
      wezmiesz pod uwage.
      • serendepity Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 13:47
        Sprawdzilabym jeszcze jak ksztaltuje sie utrata wartosci dla roznych modeli
        jesli planujesz kupno nowego/w miare nowego auta.

        A pojecie luksusu to bardzo wzgledna rzecz.
    • woman-in-the-city Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 13:52
      Wiem jedno, nigdy więcej nie kupimy nowego auta. Po 2 latach wysiadło sprzęgło
      w naszym peugocie, a ponieważ czesci wszystkie sa japońskie (o ironio) naprawa
      sprzęgła i wymiana klocków mocno nas uderzyła po kieszeni. Na Twoim miejscu
      prestiz bym olała (chyba,ze koneicznie chcesz szpanowac przed ubozszymi
      sasiadami) pisząc kolokwialnie , a sprawdziła ile wyniesie Cię eksploatacja
      samochodu , ewentualna wymiana jego części i jak paliwożerny jest(tu akurat na
      swój nie narzekam, a jezdzimy codziennie).
      • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 14:04
        Dobrze napisane.
        My jeździmy gdzieś rzadko, jak już to na wakacje nad morze, albo na weekend.
        Taką wycieczkę chciałbym odbyć w sposób w miarę komfortowy i bezpieczny, np. w
        klimatyzowanym aucie. Chyba faktycznie nie ma co przesadzać z luksusem.
        A jak oceniasz np. cenę auta - np. uważasz, że możesz sobie pozwolić na dane
        auto, bo kosztuje np. ileś pensji miesięcznych, czy że możesz zaoszczędzić daną
        kwotę przez ileś miesięcy, czy jeszcze inaczej? Zastanawiam się nad tym, bo z
        jednej strony droższe samochody kuszą luksusami, a z drugiej taniego samochodu
        nie żal, gdyby go nawet ukradli lub gdyby ktoś w niego wjechał czy tym podobne.

        Maciej
        • woman-in-the-city Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 14:14
          Klima to już chyba standard w noych autach jest, chyba, ze się mylę, w kazdym
          bądź razie my kupilismy auto nowe z pełnym wyposażeniem tylko dlatego, ze mąz
          miał w ciagu roku spory przychód w firmie, wiec specjalnie na niego nie
          oszczędzalismy. Gdybysmy mieli latami składac to nowego bysmy napewno nie kupili.
          Reasumujac gdybym miała kupowac dziś, to kupiłabym 2 góra 4 letni zadbany,
          sredniej klasy samochód z nieduzym przebiegiem, takie auto w porównaniu do
          "nówki" nie bedzie aż tak bolało w traceniu na wartości.
          • airborell Re: Samochód - luksus a użyteczność 04.05.09, 11:00
            >> Reasumujac gdybym miała kupowac dziś, to kupiłabym 2 góra 4 letni zadbany,
            sredniej klasy samochód z nieduzym przebiegiem, takie auto w porównaniu do
            "nówki" nie bedzie aż tak bolało w traceniu na wartości.

            Ja też bym takie auto kupił. Problem w tym, że bym takiego nie sprzedał.
            Podejrzewam, że takie auta na rynku to rzadkość i jak ktoś takie sprzedaje, to
            od razu wydaje mi się to podejrzane.
            • woman-in-the-city Re: Samochód - luksus a użyteczność 04.05.09, 12:24
              Zgadzam się niełatwo takie auto upolowac, ale zdarzaja się okazje. Kolega mojego
              taty sprzedawał ostatnio(był tabun chetnych i prawie zaszła licytacja
              winksredniej klasy , piekne srebrne auto 2,5 roku, mały przebieg, garażowany,
              kupione dla córki, ale córka dostała niedawno stypendium naukowe zagranicą i
              auto woleli sprzedac. Facet ma swoje auto, zona też, po co im trzeci zbytekwink

              Ja wiem okazji takich jest bardzo mało, ale są, gdyby nie fakt,ze nie jesteśmy
              na kupnie sami bysmy brali takiego pewniakasmile
            • konto_calkiem_nowe Re: Samochód - luksus a użyteczność 06.05.09, 11:35
              ja tez kupuilem w zeszlym roku takie autko, 2 letnie 40tys przebiegu,
              garazowane, na gwarancji do 2010 roku w full opcja, ktora akurat w nim nie byla
              jakas super bo to tylko Fusion, czyli raczej nizsza-srednia polkasmile
              a kupilem je po okazyjnej cenie tylko dlatego, ze urzednik z KE ktory je
              sprzedawal mogl sobie wlasnie kupic nowe auto bez Vatu i strasznie chcial
              sportowe kabrio i mu sie spieszylo
              bylem ciut podejrzliwy, ale auto sprawdzili znajomi,ktorzy sa specami, pogadalem
              z kolesiem z salonu Forda gdzie bylo serwisowane i wsyztsko bylo i jest jak
              najbardziej ok
              tak wiec czasem uda sie kupic fajne 2 letnie auto w rozsadnej cenie
              i przylacze sie do powyzszych opinii, tez nie kupilbym nowego, bo choc na
              zarobki nie narzekam to glupio traic 10% na samym wyjezdzie z salonusmile
        • falllen_angel Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 14:22
          matt2 napisał:

          > Dobrze napisane.
          > My jeździmy gdzieś rzadko, jak już to na wakacje nad morze, albo na weekend.
          > Taką wycieczkę chciałbym odbyć w sposób w miarę komfortowy i bezpieczny, np. w
          > klimatyzowanym aucie.

          Jeżeli jeździ się rzadko, typu dwa tygodnie wakacji w lato, tydzień w zimie +
          kilka weekendów to trzeba sobie zadać pytanie czy jest sens trzymania auta w ogóle.

          Może po prostu lepiej wypożyczyć na te wypady? Wtedy bierzesz co chcesz, możesz
          pobawić się różnymi markami, nawet convertible można sobie fundnąć...

          W.
        • jop Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 14:45
          Ale co właściwie uważasz za luksus?

          Klimatyzacja, jak już ktoś napisał, to standard, nie luksus,
          niespecjalnie wyobrażam sobie już jeżdżenia samochodem bez takowej.

          ABS? To też standard.

          Napęd 4x4? Jak ktoś jeździ tylko po mieście, to rzeczywiście chyba
          nie warto, ale dla posiadaczy wiejskich posiadłości z problemem
          odśnieżenia ostatnich kilkudziesięciu metrów drogi to już nie będzie
          luksus, ale bardzo przydatna funkcja.

          Duży bagażnik? To też nie luksus, dla rodziny z dzieckiem to
          konieczność.

          Automatyczna skrzynia biegów? No, wygodna sprawa, ale mam 2
          samochody, jeden z automatem, jeden bez, człowiek się przyzwyczaja i
          po jakimś czasie jest mu zupełnie obojętne, czym jeździ.

          Skórzana tapicerka? Szyberdach? Deska rozdzielcza z czeczotki?
          Lodówka w schowku?
          • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 14:54
            Luksus to silnik o dużej pojemności, marka, itp. No generalnie - jak oceniacie
            granicę między użytecznością a luksusem. I czy coś takiego w ogóle istnieje, bo
            uważam, że tak. Że im droższe auto, tym bardziej luksusowe ale mniej
            funkcjonalne, przynajmniej po przekroczeniu pewnej granicy. Zgodzisz się ze mną?
            Nie chcę wydać na samochód mniej niż czteromiesięczna pensja, ale czy np.
            wydanie 6-miesięcznej pensji na samochód to już rozrzutność, jeśli uzyskuje się
            tylko więcej 'bajerów' w postaci lepszego nagłośnienia, silnika i dodatków, ew.
            lepszej marki?

            Maciej
            • serendepity Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 15:09
              Jak pisalam wczesniej nie da sie ustalic takiej wartosci odgornie dla kazdego.
              Nawet to ile chcesz wydac na auto jest wzgledne. Czy te 4-6 pensji netto masz w
              gotowce i jaki procent wolnych srodkow to stanowi, czy chcesz brac kredyt na te
              4-6 pensji?

              Musisz sam ustalic na ile Cie stac i szukac w tym segmencie.

              Wiecej dodatkow: a to zalezy czy te dodatki sa Ci do czegos potrzebne. Kupowanie
              czegos z wieksza iloscia dodatkow po to, zeby je miec, a nie uzywac mija sie z
              celem.

              Jak naglosnienie jest dla Ciebie wazne bo jestes audiofilem to kup sobie taki
              system, ale wtedy nie bedzie to dla Ciebie zbedny bajer tylko standard.

              Mnie np intresuja auta w cenie wielokrotnosci 5-6 mojej obecnej pensji netto.
              Ale nie jest to zadna zasada, ktora sie kieruje, tylko akurat taki segment
              cenowy mi odpowiada i akurat jest rowny takiej wielokrotnosci mojej pensji. Nie
              widze potrzeby wydawania wiecej na auto.
            • jop Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 15:37
              Jak napisała Seredepity - wszystko zależy od tego, czy coś Ci
              rzeczywiście jest potrzebne i czy fun z używania danych funkcji czy
              bajerów uważasz za wart wydanych pieniędzy.

              Ja np. mam w samochodzie przyzwoity sprzęt grający, bo samochód to
              dla mnie ważne miejsce, jeśli chodzi o słuchanie muzyki. Słucham
              wyłącznie w domu/pracy/samochodzie, wyłącznie z CD, nie uznaję
              przenośnych odtwarzaczy mp3, wymieniłam więc to, co tam było, na
              coś, co mi pasuje.

              Ok. 6-krotność dochodów netto wydaje mi się dość rozsądnym
              założeniem. Z moich osobistych doświadczeń: równowartość 6,5-
              krotności dochodów netto, z czego ok. 1/3 to odłożona gotówka, 1/3
              przychód ze sprzedaży starego, reszta pożyczka. Zapewne lekka
              ekstrawagancja, ale czasem człowiek uznaje, że mu się należy coś
              fajnego i tyle.
              • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 18:51
                jop napisała:
                > Jak napisała Seredepity - wszystko zależy od tego, czy coś Ci
                > rzeczywiście jest potrzebne i czy fun z używania danych funkcji czy
                > bajerów uważasz za wart wydanych pieniędzy.

                Fun niestety jest w tym przypadku niekompatybilny z oszczędzaniem.


                >
                > Ok. 6-krotność dochodów netto wydaje mi się dość rozsądnym
                > założeniem.

                No a jak Ci ukradną samochód albo ktoś w niego wjedzie swoim autem - nie żal Ci
                będzie, że trzeba było pół roku pracować, a ktoś sobie ukradł albo rozbił?

                Maciej
                • iberia.pl Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 19:03
                  matt2 napisał:

                  > jop napisała:

                  > > Ok. 6-krotność dochodów netto wydaje mi się dość rozsądnym
                  > > założeniem.
                  >
                  > No a jak Ci ukradną samochód albo ktoś w niego wjedzie swoim
                  autem - nie żal Ci będzie, że trzeba było pół roku pracować, a ktoś
                  sobie ukradł albo rozbił?


                  z takim podejsciem nie kupuj zadnego auta.
                  • only_marcopol Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 20:26
                    albo wykup AC big_grin
                • serendepity Re: Samochód - luksus a użyteczność 30.04.09, 10:42
                  Samochod to przedmiot uzytkowy, nie wiaze sie z nim emocjonalnie.

                  Kupuje pelne ubezpieczenie i nie przejmuje sie czy mi go ukradna czy nie. Do
                  tego mam assitance, zeby w takiej sytuacji moc wrocic do domu czy miec
                  zapewnione noclegi, gdyby cos wydarzylo sie na wakacjach itp.

                  Jesli stac Cie na strate 6 pensji i nie kupujesz AC to Twoja sprawa.
                • jop Re: Samochód - luksus a użyteczność 30.04.09, 15:00
                  > Fun niestety jest w tym przypadku niekompatybilny z oszczędzaniem.

                  Teoretycznie to większość funu jest niekompatybilna, bo wiąże się z
                  wydawaniem. Trzeba znaleźć złoty środek.

                  > No a jak Ci ukradną samochód albo ktoś w niego wjedzie swoim
                  > autem - nie żal Ci będzie, że trzeba było pół roku pracować, a
                  > ktoś sobie ukradł albo rozbił?

                  Żal to by mi było, jakby rzeczywiście szlag mi trafił półroczne
                  dochody - od czego jednak, przynajmniej w sporej części, chroni taki
                  wynalazek jak AC.
                  • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność 01.05.09, 10:08
                    > Żal to by mi było, jakby rzeczywiście szlag mi trafił półroczne
                    > dochody - od czego jednak, przynajmniej w sporej części, chroni taki
                    > wynalazek jak AC.

                    Hmm. No właśnie, muszę się dowiedzieć, ile wyniesie AC na te modele. Mam małą
                    zniżkę i może wyjść niezła kwota. Sprawdzę to po weekendzie

                    Maciej
                    • iberia.pl polisa AC -nie tylko cena jest ważna 01.05.09, 14:51
                      duzo wazniejszy jest ZAKRES takiej polisy, czyli co obejmuje
                      ubezpieczenia a czego nie obejmuje.
                      Co mi po taniej polisie jak mam udzial wlasny 10% i do tego np.
                      franszyze redukcyjna? Wole zaplacic wiecej i miec swiety spokoj.

                      Przy okazji polecam wykupienie NNW -kosztuje grosze a czasem moze
                      sie przydac.
                      • matt2 Re: polisa AC -nie tylko cena jest ważna 05.05.09, 11:32
                        > duzo wazniejszy jest ZAKRES takiej polisy, czyli co obejmuje
                        > ubezpieczenia a czego nie obejmuje.
                        > Co mi po taniej polisie jak mam udzial wlasny 10% i do tego np.
                        > franszyze redukcyjna? Wole zaplacic wiecej i miec swiety spokoj.
                        > Przy okazji polecam wykupienie NNW -kosztuje grosze a czasem moze
                        > sie przydac.

                        Na razie mam 10% zniżki na ubezpieczenie, więc AC nowego auta by było spore -
                        ponad 6% wartości.

                        Maciej
                        • only_marcopol do iberii 05.05.09, 12:24
                          możesz mi napisać coś więcej o tej franczyzie - powiem szczerze nie słyszałam o
                          tym w życiu

                          udział własny mam 0 % w AC ale o tej franczyzie nie mam pojęcia
                          • iberia.pl Re: do iberii 05.05.09, 12:37
                            tak na szybko:
                            ubezpieczenia.prometeusz.com.pl/ubezpieczenia_porady_warto_wiedziec.php?
                            porady=21/odszkodowania/franszyza_integralna_franszyza_redukcyjna_udz
                            ial_wlasny_w_szkodzie
                            • only_marcopol Re: do iberii 05.05.09, 19:16
                              dzięki wielkie i jeszcze jedno pytanko coś takiego powinno być chyba
                              wyszczególnione na polisie tak jak udział własny czy niekoniecznie ??
                              • iberia.pl Re: do iberii 05.05.09, 19:32
                                nie na samej polisie ale w ogolnych warunkach ubezpieczenia jak
                                najbardziej powinny byc wszelkie szczegoly zawarte.:za co
                                ubezpieczyciel odpowiada a za co nie i na jakich warunkach.
                                • only_marcopol Re: do iberii 05.05.09, 19:59
                                  uff przebrnęłam /smile nie ma nic o franczyzie jest tylko w Compensie udział
                                  własny ale to na polisie mi pisze ze zniesiony
                        • matt2 Re: polisa AC -nie tylko cena jest ważna 05.05.09, 14:54
                          matt2 napisał:
                          > Na razie mam 10% zniżki na ubezpieczenie, więc AC nowego auta by było spore -
                          > ponad 6% wartości.

                          Już wiem - znalazłem tańsze rozwiązanie. Kupię mniejszy wózek, żeby się zmieścił
                          do obecnego samochodu.

                          Pozdrawiam,
                          Maciej
    • jop Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 14:32
      Hm, ja jak kupuję samochód, to zawsze taki, żeby NIGDY nie martwić
      się, czy go nie ukradną (AC się kłania), nigdy nie histeryzować z
      powodu jakiejś rysy (oczywiście nie żeby jeździć porysowanym, po
      prostu jak się coś prytrafi, to się naprawia i tyle) i ogólnie nie
      przejmować się takimi detalami, jak to, co leję do baku (w granicach
      rozsądku, na podejrzanych stacjach benzynowych nie tankuję, ale
      znowu nie zamierzam się mentalnie onanizować, że jeżdżę na jakimś
      super-duper-Vi-Sru-Power).

      Jeśli ktoś ma takie problemy, to go po prostu nie stać na (ten)
      samochód. Z czego płynie prosty wniosek, że należy kupować zawsze
      taki samochód, na jaki nas stać.
    • gad.forumowy Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 17:39
      Olałem prestiż (łącznie z klimą i ABSem) i kupiłem samochód za jedną pensję smile . Na moje <10 tyś. km rocznie wystarczy.
    • iberia.pl Re: Samochód - luksus a użyteczność? 29.04.09, 18:31
      matt2 napisał:

      > Zastanawiam się przy tym, czy istnieje taki próg cenowy, powyżej
      > którego samochód zaczyna tracić na użyteczności na rzecz luksusu.
      >
      > To znaczy - tani samochód jest łatwiejszy w utrzymaniu, nie trzeba
      się martwić, że go zaraz ukradną,

      ? a co seicento czy matizow nie kradna?

      >nie trzeba tak uważać, żeby go nie zarysowali,
      > jakie paliwo się leje itp.


      bzdury!

      >Ogólnie - mało zmartwień ale i mało luksusu. Drogi
      > samochód to z kolei więcej luksusu, wygody, prestiżu itp., ale i
      trzeba uważać bardziej na niego, droższe ubezpieczenie, droższe
      użytkowanie i w ogóle jakby mniejsza użyteczność.

      mniejsza uzytecznosc??
      O czym Ty piszesz?
      • only_marcopol Re: Samochód - luksus a użyteczność? 29.04.09, 20:29
        zgadzam się każde auto mogą ci ukraść dlatego jak nie chcesz sie martwić wykup
        AC uncertain a co do tej mniejszej użyteczności jak auto bardziej luksusowe to też nie
        kumam coś uncertain
        • iberia.pl Re: Samochód - luksus a użyteczność? 29.04.09, 20:41
          chyba domyslam sie o co chodzi z ta uzytecznoscia:autor chyba ma na
          mysli porownanie np.hatchbacka z roadsterem -ten drugi z reguly jest
          2os. i kilka razy drozszy niz ten pierwszy.
          • nelamela Re: Samochód - luksus a użyteczność? 29.04.09, 21:06
            Faktem jest ze u nas nadal samochod jest wyznacznikiem luksusu.Widze to po
            znajomych ktorzy jak tylko zaczeli lepiej zarabiac pozamieniali autka na
            drozsze(bardziej luksusowe z bajerami).Ja sie ostalam bo dla mnie to typowo
            uzyteczna rzecz.Ma jezdzic i sie nie psuc.I tyle.Ja jezdze moim osmiolatkiem i
            nie mysle ze ukradna,porysuja itp...
            A kumple placza ze gdzies tam ktos porysowal.Mimo ze moglabym kupic nowke sztuke
            to jak bede zmieniac to kupie jakies 2-3 letnie zeby pojezdzic jakies kolejne
            piec lat.Pozdrawiam
            • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność? 29.04.09, 22:16
              > Faktem jest ze u nas nadal samochod jest wyznacznikiem luksusu.Widze to po
              > znajomych ktorzy jak tylko zaczeli lepiej zarabiac pozamieniali autka na
              > drozsze(bardziej luksusowe z bajerami).

              No właśnie jakoś to tak jest - jak się ma stare i zdezelowane, ale jeżdżące, to
              się człowiek nie martwi, że coś złego by się mogło z nim stać. A jak jest nowe,
              lśniące i drogie, to już inaczej sprawa wygląda. Trzeba wydać więcej na
              ubezpieczenie, najlepiej kupić AC, jak się jedzie na wakacje, to wybierać
              miejsca z parkingiem strzeżonym itp. I cała frajda z klimy itp. jest nagle
              przysłonięta nowymi problemami. Stąd pytanie - jak ustalić próg, kiedy
              zwiększenie ceny kupionego samochodu tylko zwiększa ilość problemów. Jak to
              odnieść? Do zarobków? Do oszczędności? Do tego, czym wygodnie się jeździ?

              Maciej
              • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność? 29.04.09, 22:22
                Może ja to inaczej ujmę: mam na oku 2-3 modele. Najdroższy mi się najbardziej
                podoba. Jest najfajniejszy. Ale jest najdroższy. Drugi w kolejności to dobra
                marka i też jest fajny. A najtańszy jest... najtańszy. No nie jest zły, ale ten
                najdroższy, to dopiero... big_grin Różnica między pierwszym a trzecim to moje dwie
                pensje.

                I stoję na rozdrożu. Więc się pytam, jak kto do kupna samochodu podchodzi.

                Maciej
                • b-b1 Re: Samochód - luksus a użyteczność? 29.04.09, 22:41
                  matt2 napisał:

                  > Może ja to inaczej ujmę: mam na oku 2-3 modele. Najdroższy mi się najbardziej
                  > podoba. Jest najfajniejszy. Ale jest najdroższy. Drugi w kolejności to dobra
                  > marka i też jest fajny. A najtańszy jest... najtańszy. No nie jest zły, ale ten
                  > najdroższy, to dopiero... big_grin Różnica między pierwszym a trzecim to moje dwie
                  > pensje.
                  >
                  > I stoję na rozdrożu. Więc się pytam, jak kto do kupna samochodu podchodzi.
                  >
                  > Maciej

                  Do kupna samochodu podchodze ostrożnie i bardzo precyzyjnie.
                  Wiem co ma mieć-co mi niezbędne-i nie uważam tego za luksus tylko wymóg.(dużo
                  czasu spędzam w samochodzie). Zauwazyłam jeden"luksus" w moim
                  samochodzie-alufelgi-nie sa mi niezbedne smile
                  Czytam, pytam mechaników jaka marka jest najmniej awaryjna,(podając swoje wymogi
                  odnośnie wyposażenia) jaki silnik najekonomiczniejszy w danej marce, jaki model
                  najlepszy(czasami model starszy -a nawet rocznikowo taki sam tylko wyglad jest
                  już inny, jest o niebo lepszy od nowego.

                  Obliczam(zawsze kupuję na raty )na jaką ratę mnie stać-sprawdzam ile będzie
                  wynosiło ubezpieczenie.Potem szukam..
                • ula27121 Re: Samochód - luksus a użyteczność? 30.04.09, 08:24
                  matt2 napisał:

                  > Może ja to inaczej ujmę: mam na oku 2-3 modele. Najdroższy mi się najbardziej
                  > podoba. Jest najfajniejszy. Ale jest najdroższy. Drugi w kolejności to dobra
                  > marka i też jest fajny. A najtańszy jest... najtańszy. No nie jest zły, ale ten
                  > najdroższy, to dopiero... big_grin Różnica między pierwszym a trzecim to moje dwie
                  > pensje.
                  >
                  Z tego co napisałeś to ten pierwszy Ci się BARDZO podoba!! Dwie pensje, to nie
                  majątek a co za różnica co kto pomyśli??? Jaki Ci samochód pasuje i Cię na niego
                  stać....Ja bym brała bez skrupułów. Tym bardziej,że nie pytasz o cenę części i
                  utrzymania, czyli to już przeanalizowałeś.

                  Samochód nie jest u Was zbyt eksploatowany zatem myślę, że spokojniesmile
                • nelamela Re: Samochód - luksus a użyteczność? 30.04.09, 18:33
                  eee dwie pensje to chyba nie tak duzo...Gdyby kosztowal jakies 50 procent wiecej to pomyslalabym.Dla mnie tez wazne jest czy ten samochod mi sie podoba bo kupuje go na jakies 5-6 lat wiec nie moze sie szybko znudzic.Autko moich marzen jest w tej chwili nie osiagalne dla mnie wiec powtarzam ze nie zmieniam starego.Ale za jakis czas...
                  Dla mnie wazna jest tez funkcjonalnosc,wielkosc bagaznika no i klima.Ale to chyba juz standard.AAAAAAA no i nie moze byc juz czerwone-bo podobno babki to kupuja kolor hehehe.
                  • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność? 01.05.09, 10:12

                    > eee dwie pensje to chyba nie tak duzo...Gdyby kosztowal jakies 50 procent wiece
                    > j to pomyslalabym.

                    No właśnie to jest 50%, 4 albo 6 pensji.

                    > Dla mnie tez wazne jest czy ten samochod mi sie podoba bo kup
                    > uje go na jakies 5-6 lat wiec nie moze sie szybko znudzic.
                    > Dla mnie wazna jest tez funkcjonalnosc,wielkosc bagaznika no i klima.

                    Najtańszy jest najbardziej funkcjonalny, najwięcej się w nim zmieści, ale
                    najdroższy to największy fun, no i autko marzeń smile

                    > Ale to chyba juz standard.AAAAAAA no i nie moze byc juz czerwone-bo podobno
                    babki to kupuja kolor hehehe.

                    Jak kupowałem obecny nasz pojazd, to żona powiedziała, że jej jest obojętnie,
                    jaki, byle nie czerwony big_grin Ja nie wiem, na czym to polega

                    Maciej
                    • serendepity Re: Samochód - luksus a użyteczność? 01.05.09, 11:38
                      Ja doszlam do wniosku, ze co drugi samochod powinnam miec czerwony, zeby
                      zachowac sekwencje: czerwony, bialy, wisniowy (powiedzmy ze podpada pod
                      czerwony, czarny, czerwony, srebrny, i tu znowu wypada czerwony wink

                      A pierwszy byl czerwony przez przypadek, bo akurat taki wtedy kupilam, kolor nie
                      mial zasadniczo znaczenia wink A najchetniej to bym kupila zolty, ale malo kto
                      produkuje auta w takim kolorze teraz wink
                      • szczur.w.sosie Re: Samochód - luksus a użyteczność? 01.05.09, 11:55

                        Dla mnie dobry samochód to taka odrobina luksusu, na którą sobie pozwalam. Ot,
                        taka fanaberia. Ale musi być i ekonomiczny, i niezawodny i elegancki. No i
                        funkcjonalny i duży bagażnik.
                        Niestety zwykle części są drogie do takich samochodów, ubezpieczenie... Ale są
                        po prostu samochody, do których bym nie wsiadła...
    • tom.tom.tom.tom.tom Re: Samochód - luksus a użyteczność 29.04.09, 23:14
      jak dla mnie:

      prestiż - nie ma znaczenia, co prawda im droższe - zazwyczaj lepsze, czytaj wyższej klasy, co za tym idzie większe, lepszy komfort podróży, czy bezpieczeństwo.
      moje kryteria wyboru to
      - cena (max 6 pensji)
      - wiek (max 4-5 lat)
      - koszty utrzymania (warto poczytać fora), zwłaszcza zawieszenia na naszych drogach. Wykluczam auta z wieloma wahaczami aluminiowymi z tyłu (koszty potrafią iść w tysiące PLN).
      - łatwość serwisowania w niezależnym warsztacie (bez nietypowych rozwiązań, które wymagają ASO)
      - klima i poduszki
      Tylko używane, kilkuletnie - praktycznie zawsze w cenie wyższą od średniej. Ostatni nabytek miał 4 lata, kosztował jakieś 10% ponad cenę rynkową, ale warto - 3 lata bez usterek.
    • wanielka Re: Samochód - luksus a użyteczność 30.04.09, 10:10
      przyglądam się w jakim kierunku i w jaki sposób prowadzona jest
      dyskusja nt. wybierania auta i za głowę się łapię. piszesz, że
      powiększyła Ci się rodzina i to auto, które masz jest za małe, ale
      do zakupu innego stawiasz się jak zakompleksiony nastolatek.
      przepraszam, że tak ostro, ale tak to wygląda. prestiż?? bajery??
      luksus??
      pomyśl, że auto, to tylko rzecz. jedna z wielu, której się używa. u
      mnie kupowanie samochodu nie jest tak czasochłonne i nie analizuję
      tego na milion sposobów.
      określam sobie:
      - za ile mogę kupić? - przy czym nie istnieje dolna granica, tylko
      górna (ile jestem w stanie wydać, żeby zachować płynność finansową,
      nie płakać że szybko traci na wartości, nie nadwyrężać budżetu)
      - co w samochodzie jest dla mnie niezbędne? - ekonomiczny silnik,
      duży bagażnik, poduszki + abs
      - liczę przypuszczalny koszt utrzymania - paliwo, ubezpieczenie,
      sprawdzam ceny części (niektóre się zużywają i trzeba przecież
      wymienić, inne psują się okazyjnie)

      na podstawie tych trzech kryteriów wybieram przypuszczalną markę,
      rocznik autka i szukam. w ciągu kilkunastu lat miałam kilka aut -
      nowe i używane. i teraz ze spokojem mogę stwierdzić, że nowego już
      chyba nie kupię.

      moje obecne auto - ma 14 lat (stary? może, ale produkowany jeszcze w
      Niemczech, nie na chińskich częściach, solidnie wykonany), paliwo -
      gaz (na baku za 60 zł robię 430 km), duży bagażnik, poduszki,
      szyberdach, centralny zamek, podgrzewane fotele, itp. w
      standardzie smile do tego mimo wieku rdza go jeszcze wcale nie tknęła,
      a lakier ma lepszy niż 4-5 latki stojące z nim na parkingu. jest
      tani w eksploatacji, rzadko cokolwiek przy nim muszę zrobić, tanie
      ubezpieczenie, a jest moim narzędziem pracy i mogłabym kupić
      droższe, bardziej wypasione, tylko po co?

      wniosek jest taki, że nie ważne ile i na jakie autko możemy
      przeznaczyć, tylko co za te pieniądze uzyskamy i czy nie okaże się
      gwoździem do trumny naszych finansów smile
      miłego wybierania.
      • nitulina Re: Samochód - luksus a użyteczność 03.05.09, 16:05
        Ciekawe co by bylo, gdyby wszyscy nagle uznali, ze opłaca się
        kupowac tylko używane auta...
        • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność 03.05.09, 16:34
          Ja wychodzę z założenia, że nowe są drogie. Po pierwsze bo mają wysoką cenę, a
          po drugie, bo gwarancja wymaga przeglądów i serwisu u autoryzowanego dealera, co
          jest b. drogie. Po trzecie dlatego, że jak auto wyjeżdża z salonu, to już jest
          używane i jego cena ew. odsprzedaży spada. Jest jeszcze po czwarte - za każdą
          opcję dodatkową trzeba słono płacić, a w używanym aucie lepsze wyposażenie aż
          tak nie podnosi ceny. No ale nowe, jest zawsze nowe - wiadomo, że bezwypadkowe,
          pachnie nowością itd.

          Maciej
    • magdalaena1977 Re: Samochód - luksus a użyteczność 03.05.09, 18:42
      Ja mam wrażenie, że właśnie im wyższa użyteczność tym auto jest droższe
      - dopłaca się za wszelkie bajery dotyczące bezpieczeństwa
      - za te ułatwiające życie (np. schowek - lodówka) też
      - marki mniej awaryjne (np. Toyota) są droższe od tych, które się ciągle psują
      (Daewoo)
      - niskie spalanie też kosztuje
      - a już terenówka z wysokim zawieszeniem, z którą można pchać się na boczne
      drogi jest droga i w sprzedaży i w użytkowaniu.

      Może problemy z drogimi autami (zagrożenie kradzieżą, droga obsługa) dotyczy
      jakiegoś segmentu aut superluksusowych ?
      • iberia.pl Re: Samochód - luksus a użyteczność 03.05.09, 20:26
        magdalaena1977 napisała:


        > - marki mniej awaryjne (np. Toyota) są droższe od tych, które się
        ciągle psują (Daewoo)



        Nie pisz bzdur, że daewoo są awaryjne....o tyle dziwne, ze sama
        masz/mialas Matiza, taki byl zly?
        • only_marcopol nigdy nie mówcie nigdy ... 03.05.09, 20:53
          dla mnie to też bzdura pisać ze jedne marki awaryjne a inne nie wszystko zależy
          od modelu, sposobu użytkowania itp.

          Poza tym nie zgodzę się matt że nowe to bezwypadkowe "nigdy nie mów nigdy" znam
          niestety przypadki ze i nowe były klepane bo spadły z lawety uncertain oczywiście to
          rzadsze ale dużo gorzej to przyjąć wtedy sad
          • b-b1 Re: nigdy nie mówcie nigdy ... 03.05.09, 22:09
            Awaryjnośc rzecz względna ale pewne konstrukcyjne "wady" są przez mechaników
            szybko wyłapywane.

            Wracając do "nigdy nie mówcie nigdy"
            Pamietam jak citroen wypuścił samochody z wadliwymi hamulcami(cóz mój ojciec go
            kupił)

            Pamiętam jak opel wypuścił takie samochody z wiatrem we włosach....trudno się go
            myło, szyby nieszczelne, woda na siedzeniach.
            (cóz mój ojciec go kupił)

            Pamietam jak toyota wypuściła model z wadliwymi pasami(cóz mój ojciec ją ma)
            Czyżby mój ojciec miał takiego pecha?.... autka kupuje(kupował) nowe z salonusmile
            • only_marcopol Re: nigdy nie mówcie nigdy ... 04.05.09, 08:26
              o rany ale pech chyba bym juz zniechęciła się na zawsze do nowych aut po takich
              przypadkach sad
        • magdalaena1977 Re: Samochód - luksus a użyteczność 03.05.09, 23:17
          iberia.pl napisała:

          > magdalaena1977 napisała:
          > > - marki mniej awaryjne (np. Toyota) są droższe od tych, które się
          > ciągle psują (Daewoo)
          > Nie pisz bzdur, że daewoo są awaryjne....o tyle dziwne, ze sama
          > masz/mialas Matiza, taki byl zly?
          Koszmarny. Były miesiące, kiedy w serwisie był kilka razy (z różnymi usterkami).
          Ciągle go mam, bo nie kupiłam nowego - nie stać mnie na nowe auto, a na razie
          brakuje mi czasu na łażenie po komisach i umawianie się z indywidualnymi
          sprzedającymi.
          • matt2 Re: Samochód - luksus a użyteczność 04.05.09, 00:50
            magdalaena1977 napisała:
            > Koszmarny. Były miesiące, kiedy w serwisie był kilka razy (z różnymi usterkami)
            > .
            > Ciągle go mam, bo nie kupiłam nowego - nie stać mnie na nowe auto, a na razie
            > brakuje mi czasu na łażenie po komisach i umawianie się z indywidualnymi
            > sprzedającymi.

            Miałem tak kiedyś z samochodem - kultowym w pewnych kręgach Fiatem 125, tzw.
            'Dużym Fiatem'.
            Potrafiło się w nim zepsuć wszystko. Wcześniej nie wiedziałem, że w samochodzie
            są w ogóle takie części - dopiero jak się zepsuły, to się okazywało, że coś
            takiego jest w tym aucie. Nawet sprężyna bagażnika się zepsuła, choć wydawałoby
            się wcześniej, że co jak co, ale sprężyna jest elementem tak mało
            skomplikowanym, że nie może się zepsuć.
            Jak po kilku latach podliczyłem, ile wydałem na mechanika, to wyszło mi, że
            mógłbym kupić prawie nowe BMW.
            Potem kupiłem samochód, którym jeżdżę do dziś, od 6 lat. W tym czasie ani razu
            nie odwiedziłem zakładu mechanicznego, nie było żadnej awarii...

            Maciej
            • only_marcopol matt2 04.05.09, 08:29
              a jaki maz teraz jeśli mozna spytac ??
              • matt2 Re: matt2 04.05.09, 10:08
                only_marcopol napisała:

                > a jaki maz teraz jeśli mozna spytac ??

                Mazdę 323

                Maciej
                • b-b1 Re: matt2 04.05.09, 10:14

                  matt2 napisał:

                  > only_marcopol napisała:
                  >
                  > > a jaki maz teraz jeśli mozna spytac ??
                  >
                  > Mazdę 323
                  > Maciej

                  Płakałam jak sprzedawałam-nawet czerwoną miałam big_grin:
                  Bezawaryjna, mało paląca-wszędzie sie miesciłam..
                  ale po urodzeniu bliźniaków-miejsca na torebkę zabrakłosad i wózek do bagaznika
                  nie wchodził...


                  • matt2 Re: matt2 04.05.09, 10:32
                    b-b1 napisała:
                    > matt2 napisał:
                    >
                    > > only_marcopol napisała:
                    > >
                    > > > a jaki maz teraz jeśli mozna spytac ??
                    > >
                    > > Mazdę 323
                    > > Maciej
                    >
                    > Płakałam jak sprzedawałam-nawet czerwoną miałam big_grin:
                    > Bezawaryjna, mało paląca-wszędzie sie miesciłam..
                    > ale po urodzeniu bliźniaków-miejsca na torebkę zabrakłosad i wózek do bagaznika
                    > nie wchodził...
                    >

                    Właśnie to jest ten problem - wózek się nie mieści. Ale jak sobie pomyślę, że
                    mam czym innym jeździć do mechanika ciągle albo trafić na powypadkowy, to
                    zaczynam się zastanawiać i znajdować 1000 powodów, żeby nie sprzedawać smile Np.:
                    'możemy przecież poczekać, aż kupimy spacerówkę'


                    Maciej
                    • b-b1 Re: matt2 04.05.09, 10:57
                      matt2 napisał:

                      > Właśnie to jest ten problem - wózek się nie mieści. Ale jak sobie pomyślę, że
                      > mam czym innym jeździć do mechanika ciągle albo trafić na powypadkowy, to
                      > zaczynam się zastanawiać i znajdować 1000 powodów, żeby nie sprzedawać smile Np.:
                      > 'możemy przecież poczekać, aż kupimy spacerówkę'
                      >
                      >
                      > Maciej

                      Jesli Ci się nie spieszy-szukaj idealnego-cenowo i wyposażeniowo i nie daj się skusić tekstom"od niepalącego emeryta", albo "jeżdziła nim kobieta"..
                      W dobie zalania naszego rynku samochodami z zagranicy kupno przywiezionego samochodu równa się wyprawa "na oglądanie"z mechanikiem z miernikiem ilości lakieru na samochodzie.
                      ...ale wahania czy mazdę sprzedac rozumiem-juz nigdy nie trafił mi się taki "fajny" samochodzik big_grin:
                      • b-b1 i dodam: 04.05.09, 11:05
                        Na pewno jest więcej ludzi takich jak mój ojciec. Kupuje nowy, pojeżdzi 5-6 lat,
                        a potem sprzedaje...Samochód pachnie nowością, na blacie 15-25 tyś
                        przebiegu....dobrze, że folie z foteli zdążył zdjąć big_grin
                        • falllen_angel Re: i dodam: 04.05.09, 15:49
                          b-b1 napisała:

                          > Na pewno jest więcej ludzi takich jak mój ojciec. Kupuje nowy, pojeżdzi 5-6 lat
                          > ,
                          > a potem sprzedaje...Samochód pachnie nowością, na blacie 15-25 tyś
                          > przebiegu....dobrze, że folie z foteli zdążył zdjąć big_grin

                          Palenie pieniędzmi w piecu jest mniej kosztownym hobby, ale kto bogatemu zabroni...

                          W.
                          • b-b1 Re: i dodam: 04.05.09, 16:20
                            falllen_angel napisał:

                            > b-b1 napisała:
                            >
                            > > Na pewno jest więcej ludzi takich jak mój ojciec. Kupuje nowy, pojeżdzi 5
                            > -6 lat
                            > > ,
                            > > a potem sprzedaje...Samochód pachnie nowością, na blacie 15-25 tyś
                            > > przebiegu....dobrze, że folie z foteli zdążył zdjąć big_grin
                            >
                            > Palenie pieniędzmi w piecu jest mniej kosztownym hobby, ale kto bogatemu zabron
                            > i...
                            >
                            > W.
                            Do bogatych to moja rodzina nie należy-do oszczednych owszem-z 1050zł emerytury/x2 o bogactwie raczej mowy nie masmile
                            ....ale kazdy ma prawo mieć swoje hobby...szczególnie jak 80 lat na karkubig_grin
                            • serendepity Re: i dodam: 05.05.09, 12:33
                              Moj ojciec zmienial auta co rok - poltora w ostatnich 6 latach zycia.
                              Przynajmniej mial cos od tego zycia pod koniec. Sprzedawal je zwykle z
                              przebiegiem ok 10tys km. Ci, ktorzy kupili od niego 3 kolejne Toyoty moga sie
                              cieszyc, ze trafili prawie nowe samochody z malym przebiegiem, wszystkie
                              garazowane i bardzo zadbane.
            • magdalaena1977 Re: Samochód - luksus a użyteczność 04.05.09, 09:17
              matt2 napisał:

              > Wcześniej nie wiedziałem, że w samochodzie
              > są w ogóle takie części - dopiero jak się zepsuły, to się okazywało, że coś
              > takiego jest w tym aucie. Nawet sprężyna bagażnika się zepsuła, choć wydawałoby
              > się wcześniej, że co jak co, ale sprężyna jest elementem tak mało
              > skomplikowanym, że nie może się zepsuć.
              U mnie kiedyś zepsuł się mechanizm otwierania klapki wlewu paliwa. Część
              zamienna wyglądała jak mały spinacz i kosztowała jakieś 2 zł, ale jej brak
              jednak uniemożliwiał tankowanie.
          • iberia.pl Re: Samochód - luksus a użyteczność 05.05.09, 19:33
            to dziwie sie,ze skoro auto jest takieawaryjne to nadal nim jezdzisz.
            Chyba masz pechowy egzemplarz, bo daewoo do kroli serwisu nie nalezy.
            • nelamela Re: Samochód - luksus a użyteczność 06.05.09, 21:33
              Z Matizem w mojej rodzinie jest zabawna sytuacja.Moja siostra bardzo chciala wlasnie Matiza jej samochod marzen.Wszyscy jej odradzali bo wiadomo...A ona sie uparla.Szwagier kupil skode octavie a siostra dla siebie Matiza.Skoda mimo ze nowa byla juz kilka razy w serwisie a Matiza nic nie rusza...Wiec tak do konca to nic nie wiadomo...
    • aalex7 - luksus a użyteczność 03.05.09, 22:06
      Uwzględniając - zresztą najważniejszą dla mnie rzecz -
      bezpieczeństwo najbliższych kupuje i korzystam tylko z nowych aut (
      z konieczności muszę mieć 2). I chociaż są drogie w związku z tym i
      powodują koszty - daję radę i śpię spokojnie. Po 5 latach wymieniam -
      zaqwsze w ogólnym rozrachunku mi się opłaca. Model, wyposażenie
      itd - według upodobań i zasobności, lecz jak dla mnie 1 warunek
      musi być nowy i bezpieczny
      4 lata temu gościu nie wyrobił na zakręcie i gdyby nie sprawny i
      pełny zakres zabepieczeń pewnie nie byłabym wśród żywych ( jak to
      określili strażacy, policjianci i lekarze).
      • b-b1 Re: - luksus a użyteczność 03.05.09, 22:16
        aalex7 napisała:

        > Uwzględniając - zresztą najważniejszą dla mnie rzecz -
        > bezpieczeństwo najbliższych kupuje i korzystam tylko z nowych aut (
        > z konieczności muszę mieć 2). I chociaż są drogie w związku z tym i
        > powodują koszty - daję radę i śpię spokojnie. Po 5 latach wymieniam -
        > zaqwsze w ogólnym rozrachunku mi się opłaca. Model, wyposażenie
        > itd - według upodobań i zasobności, lecz jak dla mnie 1 warunek
        > musi być nowy i bezpieczny
        > 4 lata temu gościu nie wyrobił na zakręcie i gdyby nie sprawny i
        > pełny zakres zabepieczeń pewnie nie byłabym wśród żywych ( jak to
        > określili strażacy, policjianci i lekarze).

        Hm..a dlaczego samochód używany roczny, dwuletni , czy nawet starszy- ma byc mniej bezpieczny od tego nowego? Jesli nie jest po jakimkolwiek wypadku, powinien byc tak samo bezpieczny jak "nówka"-szczególnie jesli się przywiązuje wage do sprawnosci"mechanicznej" a nie tylko do estetyki pojazdu.
        Ludzie maja różne upodobania. Często wymiana samochodu nastepuje po roku(tak oplaca się wziąc samochód jak się nie myle w leasing, czy kredyt przy spełnionym warunku kupna w nastepnym roku nastepnego samochodu).
        • jop Re: - luksus a użyteczność 04.05.09, 09:26
          > Hm..a dlaczego samochód używany roczny, dwuletni , czy nawet
          > starszy- ma byc mniej bezpieczny od tego nowego?

          Oczywiście, że nie jest mniej bezpieczny - jakiekolwiek problemy
          mogą się zacząć dopiero wtedy, kiedy kończy się okres "przydatności
          do spożycia" układów wyzwalania poduszek powietrznych, czyli ok. po
          10 latach.
          • b-b1 Re: - luksus a użyteczność 04.05.09, 10:02
            jop napisała:

            > Oczywiście, że nie jest mniej bezpieczny - jakiekolwiek problemy
            > mogą się zacząć dopiero wtedy, kiedy kończy się okres "przydatności
            > do spożycia" układów wyzwalania poduszek powietrznych, czyli ok. po
            > 10 latach.
            Masz całkowita rację.
            Osobiście nigdy nie kupię nówki -żal by mi było straconej na "wyjeżdzie z
            salonu" kasy-zresztą jak rodzinnie mamy pecha to może i w moim coś by było nie
            halo..i tylko czekałabym na ugrzeczniony list z salonu, że ta partia samochodów
            ma niesprawne"coś" i zapraszamy na kawę i wymiane..Cóz-nalezy się cieszyć, że
            Polska coraz bliżej zachodu i nie trzeba czekac na "wybuch" pasów tylko po
            pierwszym wypadku pojawia sie info w mediach i co za tym salony informują klientów..
            • jop Re: - luksus a użyteczność 04.05.09, 11:32
              Kupiłabym nówkę, gdybym przy kupnie miała gotówkę na całą wartość
              samochodu i nie miała lepszego pomysłu na wykorzystanie tych
              pieniędzy. Ale zapach nowej tapicerki nie jest dla mnie wart ponad
              20 kilozłotych.

              Co do awaryjności nówki vs. samochodu, powiedzmy, 5-letniego, to
              jest czysta loteria. Kolega jeździł kiedyś tym samym modelem co ja.
              Przejeździłam nim 3 lata bez najmniejszego problemu, dociągnął w
              rodzinie do 10 lat i przez ten cały czas największą awarią było
              zatarte łożysko. Kolega w swoim jeszcze na gwarancji wymienił
              wszystkie zamki i parę innych drobiazgów i zaczęły się problemy z
              blachą.
      • only_marcopol Re: - luksus a użyteczność 04.05.09, 11:41
        aalex7 napisała:
        lecz jak dla mnie 1 warunek
        > musi być nowy i bezpieczny
        >

        to dwa warunki big_grin
        • szczur.w.sosie Re: - luksus a użyteczność 04.05.09, 13:37
          Kupiłam półroczne audi a2, po 4 latach nic się nie popsuło.Miałam robić
          zawieszenie, bo mocno był eksploatowany. W przeddzień mąż miał wypadek -
          samochód do kasacji. Żal ogromny, bo wóz bardzo ekonomiczny.
          • foreze Re: - luksus a użyteczność 04.05.09, 14:09
            dla mnie kolejny argument żeby nie kupować nowego - wiem wiem Ac zwróci ale
            jakoś nie wierze zeby zwrócili cała kwotę zawsze cos wykombinują uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka