Dodaj do ulubionych

Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe;-)?

05.07.09, 14:38
To pytanie to raczej luźne dywagacje bo sama dzieci nie posiadam.
Jednakże czytam Wasze forum i czasami przeglądałam fora dla kobiet,gdzie
zdarza się mie przemknąć przez temat żywienia dzieci oraz rzeczy dla nich
potrzebnych.
Osobiście uważam,że ciężko jest oszczędzać mając dziecko(chodzi mi o taką
sytuację ,gdy dziecko było przyzwyczajone do pewnego standartu życia np.do
Danonków i np.zakupu jednej małej zabawki podczas każdego wypadu do centrum
handlowego).
Mam dookoła siebie kilka rodzin z małymi dziećmi(od roku do 10 lat)i często
widzę,że to oszczędzanie nie wychodzi wcale.
A może ja się mylę?
Jeśli tak proszę o wyprowadzenie mnie z błądu(tylko bez złośliwości i jadu proszę)
Obserwuj wątek
    • hellusia Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 15:25
      Witam

      Da się pod warunkiem że: dziecko jest zdrowe (nie choruje często, nie mam
      alergii, specjalnego jedzenia itp.), zarabia się więcej niż minimalna krajowa,
      obydwoje rodzice pracują, mieć babcie do bawienia, dziecko nie wymagające czytaj
      nie wymuszające (w sklepie) i wiele innych czynników.

      pzdr
      • kinga435 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 12:07
        Oczywiście, że się da. Tylko trzeba pamiętać o jednej rzeczy: najpierw odkładamy
        pieniądze które chcemy oszczędzić (np. kupujemy
        Fundusze inwestycyjne - zobacz jak w nie
        inwestować) a dopiero to co nam zostanie wydajemy na nasze potrzeby. Wcale nie
        trzeba oszczędzać dużo, ale jeśli będziemy to robić regularnie i długo, to
        dzięki sile procentu składanego możemy uzbierać całkiem sporą sumkę.
        • bystra_26 kinga345 to markowy SPAMER - klikać czerwone kosze 11.07.09, 16:16
          kinga345 to markowy SPAMER - klikać czerwone kosze!!!
          • alba.alba Re: kinga345 to markowy SPAMER - klikać czerwone 12.07.09, 14:26
            bystra_26 napisała:

            > kinga345 to markowy SPAMER - klikać czerwone kosze!!!

            Nie wiem, skąd się bierze tyle agresji w stronę spamerów. Nie pasuje ci reklama, to jej przecież nie musisz czytać. Reklama to nie przestępstwo, nie mówiąc już o tym, że nierzadko reklamowane produkty są rzeczywiście godne uwagi.
        • mmikey Procent skladany to bujda i chwyt marketingowy 11.07.09, 18:19
          Inflacja tez przeciez jest skladana, i najczesciej wyzsza niz zysk z
          lokaty/funduszu po odliczeniu podatku belki, realnie wiec pieniadze traca. Wiec
          co Ci z tego ze bedziesz miec 1mln zlotych skoro za ten milion nic nie kupisz
          albo bedzie kolejna denominacja?
    • adsa_21 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 15:34
      hmm..no jest ciezko. A im dziecko starsze tym wiecej potrzebuje. Moj
      6-latek nie wymaga jeszcze kupowania drogich ubran (w ogole nie
      zwraca uwagi na to co nosi) i je tez raczej malo. Ale uwielbia lody,
      ciastka, paczki - trudno mu odmowic (jak gdzies wychodzimy )kupno
      jednej z tych rzeczy. Do tego dochodzi komorka (20 zl miesiecznie),
      fryzjer (30 zl) o zabawkach nie wspomne.Na zajecia dodatkowe jeszcze
      nie chodzi ale jak pojdzie do szkoly chce sie zapisac na judo (ok.
      250 zl miesiecznie). Przedszkole: 300 zl.Do tego dochodza wydatki
      typu: dentysta (200 zl ostatnio zaplacilam za 2 plomby),lekarstwa
      (moj na szczescie duzo nie choruje i ogolnie jest zdrowy),buty (w
      lato kupuje tansze sandaly ale na zimie kupuje porzadne,skorzane
      buty za min. 200 zl), gazety (zbiera te ze spider menem).Ubrania
      niszczy w tempie ekspresowym tzn. jedna para dzinsow starcza mu na
      ok. 2 tyg pozniej sa dziury (dzieki bogu ze sa szmateksy).Chodzimy
      tez razem do kina (teraz mnie wyciaga na senase 3D a te sa sporo
      drozsze od normalnych), teatru(w zime czesciej),czasem do kulek jak
      pogoda jest fatalna i A.musi sie wybiegac.
      podsumowujac:Najwiecej kasy idzie na glupoty.
      • lunarei Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 16:00
        już nie wspomnę o sensie utrzymywania komórki dla 6-latka, czy płacenia 30 zł za
        fryzjera dla chłopca w tym wieku, zamiast tego szokuje mnie bezmyslność matki,
        która stwierdza, że jej syn mało je, za to napycha go przy każdej okazji
        bezwartościowymi słodyczami, fundując mu tym samym próchnicę, którą musi leczyć.
        Robisz krzywdę swojemu dziecku.
        Judo za 250 zł/mc tego nie wynagrodzi.
        • adsa_21 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 09.07.09, 15:55
          lunarei - nie znasz mojej sytuacji wiec sie nie wypowiadaj.
      • zabeczka84 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 16:03
        adsa_21 napisała:
        > jednej z tych rzeczy. Do tego dochodzi komorka (20 zl miesiecznie),
        > fryzjer (30 zl) o zabawkach nie wspomne.

        Komórka dla 6 letniego dziecka????
        fryzjer za 30 zł? dla sześciolatka???

        Chodzimy
        > tez razem do kina (teraz mnie wyciaga na senase 3D a te sa sporo
        > drozsze od normalnych), teatru(w zime czesciej),

        Caly czas mówimy o 6 latku tak?

        >czasem do kulek jak
        > pogoda jest fatalna i A.musi sie wybiegac.

        No skoro musi....

        adsa_21 moim skromnym zdaniem wiele zalezy od wychowania, czytałam twój post z
        przerażeniem, na prawdę... Mój czterolatek jeszcze nie stawia takich wymagań,
        ale kto wie co bedzie za dwa lata.


        Przy dziecku da radę oszczedzać, nawet zarabiając przecietnie i wynajmując
        mieszkanie, kwestia ustalenia priorytetów i zarządzania budżetem, oraz NIE
        ULEGANIA każdej zachciance dziecka.

        Moj syn ma 4 lata, ostatnio czesto choruje, nie chodzi obdarty czy bosy, do
        fryzjera też go zaprowadzam, uczeszcza na zajęcia dodatkowe w przedszkolu, ma
        sporo zabawek (za dużo), żywię go dobrze, ma dużo kolegów i koleżanek, jest
        szcześliwy.
        Ale, korzystam z przychodni rejonowej (mamy świetnego pediatrę oraz stomatologa
        dziecięcego), ubrania nosi z wyprzedaży czy sh, na ścięcie włosów chodzimy co 6
        tygodni (koszt 8 zł), za przedszkole płacę ok 450 zł miesięcznie (przedszkole
        dwujęzyczne, 2 zajęcia dodatkowe które go interesują, na wszystkie nie dałby
        rady chodzić), zabawki dostaje na urodziny i święta, lub w formie rekompensaty
        (np za ból podczas serii zastrzyków), jada sporo owoców i warzyw, słodycze są u
        nas dostępne ale ograniczane. Chodzimy do kina, teatru, na basen, do zoo, do
        sali zabaw etc, robimy to w weekendy - w niedzielę, koszt duży nie jest zamyka
        się w 50 zł miesięcznie. Moje dziecko jest bardzo aktywne, na co dzień spacery,
        gra w piłkę, jazda na rowerze, hulajnodze, obserwacja zwierząt leśnych i inne
        atrakcje które kosztują 0 zł a zapewniają moją 100% uwagę, jest to cenniejsze
        dla małego niż zabawki za setki złotych które i tak po 5 minutach zabawy rzuci w
        kąt...

        Odbiegłam trochę od tematu smile
        • marooszka Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 23:10
          Żabeczka, troszkę brak Ci samokontroli, nie sądzisz? Najpierw
          krytykujesz kulki i teatr dla dziecka, a chwilę później sama
          rozpisujesz się o salach zabaw, kinach, basenach…
          Masz rację, czterolatek to nie sześciolatek i jeszcze nie wiesz, co
          Cię czeka.
          Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale w Warszawie 30 zł za dziecięce
          strzyżenie to nic nadzwyczajnego, ja płacę tyle w osiedlowym
          zakładziku, który zalicza się do tych tańszych. I muszę obciąć
          dziecku włosy raz w miesiącu, bo bardzo szybko rosną i są gęste.
          Co do słodyczy, na etapie przedszkola dają się w zupełności
          opanować. Ale w szkole jest już coś takiego jak SKLEPIK, a w nim
          sam szajs: cukierki, żelki, chipsy… I wszystkie dzieci mają
          kieszonkowe, więc trudno wytłumaczyć własnemu, że ma być odmieńcem i
          nie dać tych 2 zł. To taka samonakręcająca się paranoja. Potem
          młody chce, żeby po szkole kupić mu kolejną paczkę toksycznych
          chrupek, bo są tam jakieś kapsle. Pewnie, że nie spełniam wszystkich
          żądań, ale nie potrafię oprzeć się w 100% wszystkim.
          Kino 3D dla 6-latka też Cię dziwi? To jednak atrakcja, a takich
          filmów jest niewiele. Dwa dni temu byliśmy na „Epoce lodowcowej” i
          za bilety w multipleksie zapłaciłam 54 zł. W tym przypadku akurat
          wolałabym wersję mono, ale takiej to kino nie wyświetlało sad
          Za godzinę na basenie (ja + on) też muszę zapłacić 37 zł, licząc
          czas od przekroczenia bramki, a nie za samo pływanie.
          Komórka? Owszem, u nas dzieci je mają. Aparaty są stare, ale co
          miesiąc pre-paida doładować trzeba, żeby był aktywny. Po co? Bo
          koledzy mają (a koledzy wcale nie muszą być równolatkami…wink, a poza
          tym, kiedy pójdzie do kolegi, to łatwo mogę go ściągnąć do domu np.
          na obiad. To taki rodzaj smyczy.
          Dziecko kosztuje, nie da się ukryć. To jest skarbonka bez dna – ile
          by się nie wrzuciło, to nigdy nie będzie miała dość. Wakacje, rower,
          meble, książki, ubrania, zajęcia sportowe, komputer, gry, buty….
          Konia z rzędem temu, kto potrafi przy dziecku oszczędzać. No, chyba
          że na głowę w rodzinie są trzy średnie krajowe smile
          • zabeczka84 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 16:47
            marooszka, nie, nie sądzę ze brak mi samokontroli.
            Napisałam ze chodzę z dzieckiem do teatru, do kina czy na basen, ale są to
            rozrywki zaplanowane których koszt nie przekracza w miesiacu 50 zł. Zdziwisz się
            jak to robię? Normalnie, nie chodzimy z mężem razem z dzieckiem, idzie jedno z
            nas np. ja do kina a mąż na basen, dziecko ma atrakcje a my w tym czasie czas
            dla siebie. Kontroluję to co kupuję dla małego, z kolei syn wie ze wszystkiego
            mieć nie będzie. Chce chrupki - dostaje chrupki, ale tego dnia nie będzie już
            batonika czy soczku. Żałuję mu? Nie, dbam o jego zdrowie. W szkole go nie
            dopilnuje i jeśli będzie miał ochotę wydać kieszonkowe na słodycze to to zrobi,
            jednak moim zadaniem jest nauczenie go pewnych zachowań które będą procentować w
            przyszłości a takim jest nauka jedzenia zdrowych rzeczy, co nie znaczy ze nie
            dam mu czekolady bo niezdrowa, dam ale po wartościowym posiłku jakim jest np obiad.
            Masz dzieci w szkole i nie dziwi mnie to że mają komórki, ale komórka dla
            sześciolatka który chodzi do przedszkola to raczej zbędny gadżet, nie sądzisz?
            Nie jestem z Warszawy, ale sądząc po wypowiedziach innych dziewczyn ze stolicy
            fryzjer za 30 zł to dużo.
            Każdy żyje jak chce i wydaje pieniądze na co chce, ja przynajmniej nikomu nie
            wmawiam ze mając dzieci nie da się oszczedzać....
        • mim288 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 16.07.09, 10:29
          W Warszawie nie ma wielkich szans obserwacji zwierząt leśnych, nie
          ma też fryzjerów, którzy strzygą dzieci za 8 zł, poza tym strzyżenie
          chłopca co 6 tygodni oznacza, że ma łagodnie mówiąc "średnio
          urokliwą" fryzurę przez większość czasu. Pediatrze z naszej
          przychodni rejonowej nawet nie pokazywałabym moich dzieci (o
          leczeniu nie wspominając). Z wymienionych przez adsa_21 rzeczy moje
          dzieci nie mają tylko komórki (również 6 lartka) i absolutnie nie
          widze takiej potrzeby, a mój mąż wręcz obsesyjnie broni dzieci przed
          komórkami ("zboczenie zawodowe" - zdaje obie sprawę za szkodliwości
          komórek). Jeśli chodzicie regularnie do kina, teatru, na basen, do
          zoo i do sali zabaw to koszt NIE MOŻE się zaknąć w 50 zł miesięczie -
          przynajmniej w Wawie nie ma na to siły - jedno wyjscie to mniej
          więcej tyle kasy (ja mam dwójke dzieci), a miesiąc ma średnio czery
          weekendy. Jazd na hulajnodze i rowerze tylko teoretyczniekosztuje 0
          zł - rower czy hulajnoge trzeba przecież kupic - identycznie jak
          zabawki.
      • jamesonwhiskey Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 08.07.09, 18:11
        > fryzjer (30 zl) ????

        tyle to ja place, tyle ze w IRE
        • adsa_21 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 09.07.09, 15:57
          w wawie strzyzenie dzieciece kosztuje nawet 50 zl. ja place 30.
          Najchetniej nie chodzilabym wcale ale niestety bozia talentu
          fryzjerskiego mi poskapila..
    • marzeka1 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 16:49
      Mam 2 dzieci,teraz już w nastolatkowym wieku. Da się oszczędzać, zawsze
      okładaliśmy jakieś pieniądze,raz więcej, raz mniej, ale zawsze. Owszem można
      "zagadżetować" dziecko, uważając, że dostaje to, co najważniejsze, ale moi
      synowie nigdy nie mieli parcia na super zabawki, od zawsze za to dużo z nimi
      jeździmy w różne miejsca, zwiedzamy, pokazujemy różne miejsca. Nie spełniałam i
      dalej tego nie robię, każdej zachcianki, jednak chłopcy mają i komórkę (dopiero
      jak poszli do 4 kl., wcześniej nie była potrzebna, i komputery.
      • myszencja6 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 18:24
        ponieważ od listopada zapisuję wydatki, to policzyłam: kategoria 'dziecko' suma
        za 7 m-cy to 2800, co daje 400zł/m-c. W tym dwa razy basen za 390zł, reszta to
        ubrania, buty, zabawki, rozrywka. Nie ma w tym jedzenia, lekarstw i przedszkola.
        Syn ma ponad 4 lata, w liczonym czasie była Gwiazdka, urodziny, dzień dziecka.
        Najdroższy m-c to 890zł, najtańszy - 86zł.
        Nie chodzi na żadne zajęcia dodatkowe poza basenem. Teatrzyk ma conjamniej raz w
        m-cu w przedszkolu, sami byliśmy raz. I raz w kinie. Kilka razy w aquaparku.
        Poza tym mnóstwo darmowej rozrywki typu rower, piłka, park, las i duże place
        zabaw z małpim gajem. Na kulki nie chodzimy od dawna. Komórki i kompa nie posiadawink
        • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 19:00
          My płacimy 15-20 zł za fryzjera w Warszawie.

          Pominę milczeniem wydatki niekoniecznie potrzebne, jak np. to, że
          kupiłam córce i synkowi buty Ecco na lato, kosztowały 119 i 104 zł
          (ale kto miał Ecco to wie, jaka to wygoda, zresztą moje dzieci
          zupełnie inaczej w takich butach biegają. W przyszłym roku połowę
          sumy odzyskam na allegro). Pomijam też wszelkie kulki, place zabaw,
          lody itp - bo na tym można oszczędzić. Jak nie mam pieniędzy, to nie
          mam, mówię "nie" i koniec, idziemy dalej. Pomijam fryzjera (można
          samemu), ciuchy dla dzieci (w second handach kosztują grosze), ale
          kilku spraw pominąć nie można.

          Mianowicie: zdrowie dziecka i opieka nad nim. Wiadomo, że można
          korzystać z bezpłatnej służby zdrowia. Ale gdy dziecku pediatra np.
          wysłucha szmer w sercu i ma podejrzenie, że to coś groźnego, to
          raczej nie będziemy czekać kilku tygodni na bezpłatne echo serca? To
          hipotetyczna sytuacja, a z dziećmi może być takich mnóstwo -
          problemy np. z napletkiem, z alergią, z zapaleniem ucha, jakieś
          poważniejsze choroby - często zdarza się, że lekarz już nie
          przyjmuje, dziecko ma gorączkę 40 st. i płacze - cóż zrobić, wzywamy
          lekarza, rezerwujemy wizytę w prywatnej klinice itp. No i sprawa
          leków - w tym miesiącu moje dzieci były/są chore, nic poważnego, ale
          katar, kaszel - mają brać Pulneo (tańszy odpowiednik Eurespalu, ale
          tak czy siak kilkanaście zł), Zyrtec albo Clemastinum, Sinecod,
          Diphergan, jakieś krople do nosa, witaminy - i 100 zł pęka. Każdy
          atybiotyk - i kasa leci jak szalona, bo przy dwójce dzieci Lakcid za
          12 zł starcza na 2,5 dnia. Wiem, pewnie "rozsądni" stwierdzą, że
          można taniej leczyć, mniej leków dawać, ale trudno oszczędzać, kiedy
          dziecko jest chore, naprawdę.

          No i kolejna rzecz nie do przejścia - opieka nad dzieckiem. Jak nie
          ma się babci/mamy/teściowej, która zajmie się dzieckiem, to 50-75%
          pensji idzie na nianię. Żłobek to dużo mniejszy koszt, ale dostępny
          jest dla nielicznych, no i trzeba doliczyć koszty chorowania.
          • verdana Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 19:43
            Mozna, o ile się dużo zarabia - nie da się powiedzieć czy to jest
            mozliwe, bo to jest zalezne od zarobkow, nie tylko od wydatkow.
            Tyle, ze ja oszczędzając przy dzieciach oszczedzam głównie na
            dzieci - na ewentualna szkołę średnią, studia, jesli będzie taka
            konieczność, może na mieszkanie...
            • mamusia79 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 21:29
              można, nawet jak się dużo nie zarabia ....
              nie wydaje się na głupoty i nie spełnia się wszystkich zachcianek, swoich i
              dziecka wink
              • snowlove Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 21:39
                Ja tylko skomentuję jedno -komórka dla 6-latka???????
                • adsa_21 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 09.07.09, 15:59
                  tak, moj 6-latek musi miec komorke bo musze miec z nim staly kontakt
                  jak jedzie do ojca.
                  • zabeczka84 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 09.07.09, 16:53
                    adsa_21 napisała:

                    > tak, moj 6-latek musi miec komorke bo musze miec z nim staly kontakt
                    > jak jedzie do ojca.

                    A szanowny tatuś nie ma telefonu???
                    Bo wiesz, komórkę tatuś może zabrać dziecku byś nie miała z nim kontaktu...

                    adsa_21 rzucasz się niepotrzebnie. Żyjesz tak jak żyjesz, wiele twoich wydatków
                    jest NA PRAWDĘ zbędnych choć ty uważasz, że nie. Ok, twój pogląd, twoje nawyki.
                    Ale nie wmawiaj nikomu, że się nie da oszczedzać mając dzieci...
                    • super_maupa Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 10:28
                      > > tak, moj 6-latek musi miec komorke bo musze miec z nim staly kontakt
                      > > jak jedzie do ojca.
                      >
                      > A szanowny tatuś nie ma telefonu???
                      > Bo wiesz, komórkę tatuś może zabrać dziecku byś nie miała z nim kontaktu...
                      >
                      > adsa_21 rzucasz się niepotrzebnie.

                      To nie adsa_21 sie rzuca - ona zwyczajnie odpowiedziala na pytanie. Daruj sobie
                      uwagi o szanownym tatusiu i zbedne pytajniki, skoro nie masz zielonego pojecia
                      jak wyglada jej sytuacja.
                      • zabeczka84 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 17:05
                        Akurat w nosie mam stosunki adsy z ojcem jej dziecka.
                        Wyraziłam poglad na marne wytłumaczenie.
                        Inaczej by brzmiało "moje dziecko ma komórkę i juz, bo chcę, bo mi się podoba,
                        bo modne" a inaczej pokrętne tłumaczenie w stylu "nie chcę, ale muszę bo coś
                        tam... i tu pojawia się ojciec" sama nadała negatywny wydźwięk panu tatusiowi
                        zwracając uwagę na brak zaufania do niego.
              • cylam Ale głupoty piszecie!!!! 12.07.09, 11:55
                Jak dużo "mamusie" zarabiają to pchają w dziecko! O oszczędzaniu połowa z was
                nie myśli. Ja w kinie byłem z 10 razy w życiu, z klasą zawsze! W teatrze około 5
                razy również było to wyjście z klasą. Na żadnych kulkach, w zoo, małpich gajach
                czy innych wymysłach nigdy nie byłem. U fryzjera nigdy nie byłem, jest maszynka
                w domu i się tnie. Na wakacje nigdy na dłużej nie wyjeżdżałem, tylko wypady
                jednodniowe. Stomatolog jest refundowany, dla dzieci 100%, a poza tym do
                leczenia dzieci lekarze się przykładają.
                Ktoś pisze o butach za 100 zł dla dziecka, moje obecne kosztowały 60zł -
                przecena, a jak byłem dzieckiem nie miałem droższych niż 4o zł. Ubrania i
                zabawki miałem zazwyczaj po starszym bracie lub kupowane na tzw. bazarach lub
                sklepach z tanią odzieżą.
                Komórkę (stary model który trzeba było ładować codziennie) dostałem dopiero jak
                byłem w liceum i chorowałem mocno, żeby rodzice mieli kontakt ze mną, oraz by
                zawsze można było wezwać karetkę. Komputer został kupiony gdy miałem 14 lat,
                stary z ogłoszenia.
                Mógłbym jeszcze tak dużo wymieniać, ja tych "dobrodziejstw" nie miałem, bo po
                prostu rodziców nie było na to stać. Myślicie, że byłem gorzej rozwinięty niż
                moi rówieśnicy? W podstawówce miałem czerwony pasek co roku, brałem udział w
                różnych konkursach i osiągałem w nich sukcesy. Teraz studiuje i mam jedną z
                najlepszych średnich na roku, a dzieci które pochodziły z bogatych rodzin, teraz
                siedzą na wyspach na zmywaku (przyjeżdżają raz na kwartał po prowiant) lub
                latają w uczelni za wykładowcami prosząc o wpis.
                Ale myślicie, że gorsze dzieciństwo miałem niż moi rówieśnicy? Miałem najlepsze
                jakie mogłem mieć wink I jestem z tego dumny!
                • gryzelda71 Re: Ale głupoty piszecie!!!! 12.07.09, 15:12
                  Myślisz,ze gdyby rodziców było stać na więcej twoje życie byłoby gorsze?Nie
                  miałbyś pasków na świadectwie?
                • hugo43 Re: Ale głupoty piszecie!!!! 28.07.09, 18:32
                  wspolczuje szczerze!!!tak jakbym slyszala mojego ojca,tylko ze on ma
                  60 lat prawiesmilekiedys ludzie podrozowali dylizansem i umierali na
                  angine.wszystko jest dla ludzi i po to aby zycie sobie uprzyjemniac!
          • magdalaena1977 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 21:38
            naturella napisała:

            > Mianowicie: zdrowie dziecka i opieka nad nim. Wiadomo, że można
            > korzystać z bezpłatnej służby zdrowia.
            Ale to samo dotyczy dorosłego.
            Ja też nie wyobrażam sobie, jak udaje się dbać o zdrowie osobom niezamożnym.
            Moje doświadczenia z lekarzami z NFZ są niezbyt dobre , a im niższy poziom
            specjalizacji tym gorsze.

            > No i kolejna rzecz nie do przejścia - opieka nad dzieckiem. Jak nie
            > ma się babci/mamy/teściowej, która zajmie się dzieckiem, to 50-75%
            > pensji idzie na nianię.
            Bez przesady - wystarczy zarabiać powyżej średniej.
            • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 06.07.09, 13:34
              Magdalaeno, czy wiesz może, jak kształtują się wynagrodzenia niań w
              Warszawie? Odpowiem Ci. 1300-3000 zł. Widzisz tu gdzieś przesadę w
              stwierdzeniu, że jest to 50-75% pensji mamy? Pewnie są mamy, które
              zarabiają 10 tys i więcej, ja osobiście takich nie znam - a w
              przypadku większości moich znajomych niania stanowi lwią część ich
              pensji. Czasami całą. Znam też przypadek, że mąż dopłaca do pensji
              żony, żeby zapłacić nianię.
              • magdalaena1977 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 06.07.09, 17:48
                naturella napisała:

                > Magdalaeno, czy wiesz może, jak kształtują się wynagrodzenia niań w
                > Warszawie? Odpowiem Ci. 1300-3000 zł.
                Ja słyszałam raczej opowieści o poziomie 1000 - 1500 zł, może 2000 zł.
                Dla moich koleżanek niania albo przedszkole (czasami obie opcje, bo przedszkole
                otwierają za późno) to faktycznie spory wydatek, ale jednak nie aż tak jak
                opisałaś.
                A znam mnóstwo osób, które zarabiają więcej niż my.

                > w przypadku większości moich znajomych niania stanowi lwią część
                > ich pensji. Czasami całą.
                Ja w takiej sytuacji zastanowiłabym się kilka razy nad:
                - posłaniem dziecka do przedszkola (jednak tańsze, zwłaszcza państwowe)
                - zostaniem w domu i podjęciem stamtąd jakiejś działalności czy pracy (mam
                koleżankę, która tłumaczy pracując w domu popołudniami).
                • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 06.07.09, 21:22
                  Niania za 1000 zł - z całą mocą twierdzę, że to już niestety
                  niemożliwe. Szukałam niani kilkakrotnie w ciągu ostatniego roku i
                  niestety, ale 1300 zł to było minimum, tylko dlatego, że niania
                  przyjeżdżała ze swoim dzieckiem. Mojej niani płacę 1500 zł i to też
                  tylko dlatego, że jest młodą dziewczyną, niemal bez doświadczenia.
                  Wszystkie pozostałe nianie, z którymi się kontaktowałam, miały
                  wymagania finansowe znaaaacznie wyższe. Znajomi też płacą więcej. Na
                  Ursynowie niania za 2 tys. to norma. Nianie po studiach
                  pedagogicznych, z wizją rozwoju dziecka - ponad 2 tys, do 3.

                  Szkopuł w tym, że nianie potrzebne są na ok. 10 godzin dziennie - 8
                  godzin pracy plus średnio godzinę dojazd do pracy i z powrotem, stąd
                  pewnie wysokie kwoty za ich wynagrodzenie.

                  U mnie opieka nad dziećmi to spory wydatek zwłaszcza, że płacę też
                  za przedszkole starszego dziecka (350 zł, czasem mniej, czasem
                  więcej). Może za mało zarabiamsmile ale zdecydowałam, że wypośrodkuję
                  trochę i w zamian za niższą niż poprzednio pensję o 17 jestem już w
                  domu.

                  Wracając jednak do niani, pewnie, że można przedszkole zamiast
                  niani - ale państwowe przedszkola przyjmują dzieci od 3 lat. A
                  mnóstwo osób wraca jednak do pracy dużo wcześniej, czasem zaraz po
                  macierzyńskim.
                  • maplawczerwonym2 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 09.07.09, 22:08
                    zgadzam sie z toba naturella 100%

                    w miescie, gddzie mieszkam koszt prywatnego przedszkola jest
                    niewiele nizszy niz niani, poniewaz jest bardzo duzy problem gdzie
                    poslac dziecko
                    znajoma, ktora jest wicedyrektorka panstowego przedszkola
                    powiedziala mi, ze musza odrzucac 150!!!! podan rocznie, czyli
                    drugie tyle ile maja miejsc i ze generalnie jej znajome
                    przedszkolanki z roznych miejscowosci przyznaja, ze w wielu
                    miejscach jest bardzo kiepsko ze znalezieniem niedrogiego
                    przedszkola sad

                    a co do zarabiania powyzej sredniej krajowej magdaleenaa, czy jakos
                    tak, nie kazdy moze, a ile dyskusji na podobne tematy przemyka przez
                    to forum i bierzesz w nich udzial, bardzo czesto pada to z twojej
                    strony, ze wlasnie "wystarczy" zarabiac powyzej sredniej
                    czasem sie zastanawiam, na ile ludzie traca kontakt z
                    rzeczywistoscia i nie maja kontaktu z ta Polska klasy B i C? nie
                    chodzi mi o to, zeby komus robic przykrosc, ale na mnie to robi zle
                    wrazenie
                    • alba.alba magdalaena1977 13.07.09, 12:19
                      maplawczerwonym2 napisała:
                      > a co do zarabiania powyzej sredniej krajowej magdaleenaa, czy jakos
                      > tak, nie kazdy moze, a ile dyskusji na podobne tematy przemyka przez
                      > to forum i bierzesz w nich udzial, bardzo czesto pada to z twojej
                      > strony, ze wlasnie "wystarczy" zarabiac powyzej sredniej

                      Dokładnie. W dodatku "błyskotliwa" magdalaena1977 wszystkim radzi: "Zarabiaj powyżej średniej krajowej", nie zauważając, że gdyby każdy tak zarabiał, to przestałoby się to nazywać "powyżej średniej", hehehe.
                      • magdalaena1977 Re: magdalaena1977 13.07.09, 17:45
                        alba.alba napisała:

                        > W dodatku "błyskotliwa" magdalaena1977 wszystkim radzi:
                        > "Zarabiaj powyżej średniej krajowej",
                        Nigdzie tak nie radziłam.
                        > nie zauważając, że gdyby każdy tak zarabiał, to przestałoby się to nazywać
                        "powyżej średniej",
                        Doskonale zdaję sobie sprawę z tego co to jest średnia, ale brak dostępu do
                        pewnych dóbr wynika wprost z niskich dochodów tych osób, ale nie z nadmiernych cen.
                        • alba.alba Re: magdalaena1977 13.07.09, 19:01
                          magdalaena1977 napisała:
                          > Doskonale zdaję sobie sprawę z tego co to jest średnia, ale brak dostępu do
                          > pewnych dóbr wynika wprost z niskich dochodów tych osób, ale nie z nadmiernych
                          > cen.

                          Kolejna "błyskotliwa" uwaga - porównaj sobie relację najniższego wynagrodzenia lub/i średniego do poziomu cen w danym zachodnim kraju do analogicznej relacji w Polsce. Wtedy ujrzysz całą prawdę o polskich cenach.
                    • magdalaena1977 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 17:41
                      maplawczerwonym2 napisała:
                      > bardzo czesto pada to z twojej
                      > strony, ze wlasnie "wystarczy" zarabiac powyzej sredniej
                      No bo wiele osób (np. naturella powyżej) automatycznie zakłada niskie zarobki. I
                      potem dochodzi do wniosku np., że
                      "Jak nie ma się babci/mamy/teściowej, która zajmie się dzieckiem, to 50-75%
                      pensji idzie na nianię"
                      A ja tylko zauważyłam, że to nie jest efekt drogiej niani tylko niskich zarobków.
                      Dla mnie niania to jednak jest dość luksusowe rozwiązanie dla osób, które
                      naprawdę dobrze zarabiają - przecież oznacza to, że trzeba zapłacić pełną pensję
                      innej osobie tylko po to, żeby zajmowała się JEDNYM dzieckiem. Tak jakby wynająć
                      do domu śpiewaczkę zamiast iść na koncert.
                      Większości ludzi na to nie stać, bo faktycznie ich zarobki będą niewiele wyższe,
                      a nawet niższe niż płaca niani.
                      • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 18:40
                        Ja nie zakładam niskich zarobków, gdzie to wyczytałaś? Czy trochę
                        ponad 3 tys. netto to niskie zarobki? To przecież powyżej średniej.
                        A niania + przedszkole to ponad 60% mojej pensji. Czy w przypadku,
                        gdy ktoś zarabia 4 tys. netto to też mało? I płaci 2 tys. za
                        opiekunkę, czyli 50% pensji.

                        Jeśli niania to dla Ciebie luksusowe rozwiązanie, to proszę o inną
                        propozycję, bo w wątku sensownej nie podałaś.

                        Bardzo lubię takie posty jak Twoje, nic nie wnoszą, a tylko pokazują
                        Twoją "wyższość" uncertain
                        • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 18:43
                          A dyskusja, przypomnę Ci, zaczęła się od tego, że uznałam, jakoby na
                          pewnych rzeczach dało się zaoszczędzić, natomiast pies jest
                          pogrzebany w wydatkach na zdrowie dzieci i w wydatkach na opiekę nad
                          nimi. Tych rzeczy się nie przeskoczy. I nie powiesz mi, że dla
                          przeciętnie zarabiającej polskiej rodziny, bo takie, jak mniemam są
                          na tym forum, wydatek rzędu 1500-3000 na nianię jest niezauważalny.
                          Dokładając do tego koszty np. niani dla dwójki, bo zdarzają się
                          bliźniaki, czy dzieci z małą różnicą wieku, koszty chorowania dzieci
                          (prywatna wizyta lekarza 100 zł, wizyta w prywatnej klinice 115-130
                          zł), robi to konkretną sumę co miesiąc.I to właśnie pisałam.
                        • magdalaena1977 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 20:24
                          naturella napisała:

                          > Jeśli niania to dla Ciebie luksusowe rozwiązanie, to proszę o inną
                          > propozycję, bo w wątku sensownej nie podałaś.
                          Oczywiście żłobek i przedszkole.
                          Tj. sytuacja, gdy przedszkolanka opiekuje się kilkorgiem dzieci, a jej pensja
                          rozkłada się na czesne kilkorga rodziców.
                          Wiem, że miejsc w państwowych przedszkolach brakuje, ale z tego co słyszałam od
                          moich koleżanek, nawet prywatne przedszkole itp. (także dla dwulatków) kosztuje
                          nieco ponad 1000 zł, więc jest to znacząca różnica w stosunku do niani za 2000 zł.
                          • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 20:43
                            No tak, jest to jakaś alternatywa. I wiele osób z niej korzysta.
                            Tylko nadal w takiej sytuacji dobrze jest mieć babcię, mamę,
                            teściową na miejscu - bo przedszkole, czy prywatne, czy nie, wiąże
                            się z chorobamisad I potem są problemy - zwolnienia, urlopy,
                            pracodawca krzywo patrzy itp. No i 80% pensji na zwolnieniuuncertain

                            To ja jednak wolę wydawać 60% pensji, ale móc pracowaćuncertain Bo w razie
                            czego to chorujące może zostać z nianią, a ja w tym czasie ściągnę
                            teściową, albo załatwię pracowanie w domu.

                            Generalnie ja już nie narzekam, pogodziłam się z tym, że moja pensja
                            nie będzie taka, jak przed dzieckiem, gdzie nie było kosztu opieki,
                            a całą miałam dla siebiesmile
                • marooszka Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 23:48
                  Magdaleno, a co z dzieckiem w 1-3 klasie podstawówki, kiedy
                  pracujesz np. do 17, a świetlica czynna jest do 16.30? A co z
                  wakacjami? Ciągle mówimy o sytuacji braku darmowej siły roboczej
                  typu dziadkowie.
                  Za dwa tyg. nad polskim morzem zapłaciłam ponad 2500 zł, za prywatną
                  świetlicę (4 tyg.) 900 zł, na tydzień lub dwa muszę skombinować
                  zwolnienie lekarskie (= 80 % wynagrodzenia, niech każdy policzy
                  własne). Zostają jeszcze 2-3 tyg. do zorganizowania i nie wiem, ile
                  mnie będą kosztować. Ale już wiem, że raczej wejdę na debet, bo
                  wszystko zbiegnie się z wyprawką szkolną.
                  • magdalaena1977 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 20:28
                    marooszka napisała:

                    > Magdaleno, a co z dzieckiem w 1-3 klasie podstawówki, kiedy
                    > pracujesz np. do 17, a świetlica czynna jest do 16.30? A co z
                    > wakacjami?
                    Nie wiem. Jak będę miała dzieci w tym wieku, to będę się zastanawiać. Pod kątem
                    tego, na co mnie stać i co będzie najlepsze dla dziecka.

                    > na tydzień lub dwa muszę skombinować zwolnienie lekarskie
                    > (= 80 % wynagrodzenia, niech każdy policzy własne).
                    Tak po prostu piszesz, że zamierzasz oszukiwać ZUS ? wyłudzić pieniądze ze
                    składek płaconych przez nas wszystkich ? ewentualnie oszukać swojego pracodawcę ?
                    • marooszka Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 16.07.09, 00:35
                      No, wyobraź sobie, będę Cię oszukiwać, tak po prostu, przez cały
                      tydzień!!! Pracodawcę niezupełnie, bo siedząc na tyłku w domu będę
                      pracować dłużej, niż przypisowe 8 godz. Ale przynajmniej nie będę
                      musiała odstawiać dziecka do sierocińca, który kosztuje podatników
                      znacznie więcej, niż moje ZLA.
                      Widzę, Magladeno, że nigdy nie miałaś podobnych rozterek, a w
                      dodatku jesteś gorliwym pracownikiem ZUS-u smile
                      • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 16.07.09, 09:44
                        Tak w temacie wakacji - my mamy fantastyczne w tym roku. Przedszkole
                        nieczynne całe wakacje, do dyżurnych przedszkoli nie chcę synka
                        oddawać, bo jest dzieckiem nadwrażliwym i cały rok się adaptował do
                        swojego - więc co robimy, żeby zagospodarować dwa miesiące? Bierzemy
                        z mężem urlop oddzielnie. Mąż właśnie drugi tydzień jest z dziećmi,
                        trochę w domu, troche u swoich rodziców. Pod koniec lipca ja biorę
                        urlop i na dwa tygodnie jadę z dziećmi nad jezioro.

                        Po prostu fantastyczniesad Nigdzie nie pojedziemy całą rodziną, oboje
                        się umęczymy, kompletnie zmarnowany urlop... Ale co zrobić.
              • lisbeth25 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 12:57
                O to w Warszawie kobiety same płacą za opiekunki bo same sobie te
                dzieci zrobiły?
                • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 15:17
                  Nie. Ale każda normalna mama kalkuluje to w ten sposób - sama
                  zajmowałam się dzieckiem, a teraz wracam do pracy. Więc koszt tej
                  opieki niejako musi się kalkulować z moją pensją, której przedtem
                  nie było, ale za to była opieka sprawowana osobiście. To chyba
                  logiczne. Więc przyjmuje się, że koszt opiekunki idzie z pensji mamy
                  (z czyjej w rzeczywistości, to chyba mało istotne) żeby porównać,
                  jaką część pensji będzie stanowić wynagrodzenie opiekunki. Bo tego
                  wydatku, jak mama była w domu, przedtem nie było.
                  • lisbeth25 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 16:53
                    Wątpię. Normalne mamy potrafią logicznie myśleć. Niektórzy podejmują
                    pracę zawodową nie kierując się jedynie wielkością wynagrodzenia.
                    Smutne, że opieka nad dzieckiem jest niejako przypisana do matek, tak
                    jakby ojcowie dzieci nie mieli.
                    • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 17:34
                      Wiesz, jeśli kogoś stać, to może się nie kierować wielkością
                      wynagrodzenia, a nawet dopłacać. Ale jeśli rodzinie z jednej pensji
                      (taty) jest ciężko, a mama pójdzie do pracy w sytuacji, gdy niani
                      trzeba by dopłacać, to finansowo im się jeszcze pogorszy. I
                      wyłącznie w tym sensie opieka jest przypisana do matek, bo nie znam
                      jakoś rodziny, w której mama musiałaby sama martwić się o opłacenie
                      niani i znalezienie jej.

                      Mnie na przykład było bardzo ciężko wrócić do pracy, ze
                      świadomością, że dzieci będą miały gorszą opiekę niż wtedy, gdy były
                      ze mną, a ja zyskuję na tym niecałe 500 zł. Ciężko było mi zostawić
                      dzieci wiedząc, że synek popłakuje w przedszkolu, a Ola nie do końca
                      jest szczęśliwa z nianią. Ale stwierdziłam, że te 500 zł jednak
                      jakoś do budżetu się dokłada, poza tym może z czasem będzie lepiej.
                      No i miałam rację, bo synek się zaadaptował wreszcie w przedszkolu
                      (no, powiedzmy), zmieniłam nianię na taką, którą Ola uwielbia, a ja
                      już dwa razy dostałam podwyżkę. I wreszcie mam poczucie, że pracuję
                      po to, żeby naszej rodzinie było finansowo lepiej. Ja nie miałam
                      potrzeby realizowania się zawodowo akurat w tym momencie, po ponad
                      10 latach w totalnym wyścigu szczurów mogłam jeszcze
                      się "pomatkopolkować", ale z drugiej strony czułam, że z czasem
                      będzie jeszcze ciężej zostawić dzieci.

                      To są generalnie ciężkie wybory. I szkoda, że nie są ułatwione przez
                      sprawy finansowe, czy choćby przez sytuację, w której każde dziecko
                      MOŻE zostać przyjęte do żłobka, czy przedszkola za 200-300 zł
                      miesięcznie.
                      • lisbeth25 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 17:38
                        I właśnie to mi się nie podoba.
                        Że generalnie mężczyźni nie mają dylematów- praca czy dzieci, że to
                        ewentualnie matka zrezygnuje z pracy, że to ona będzie musiała
                        załatwiać nianię, przedszkole, chodzić na zwolnienia lekarskie itp.
                        Tu masz rację, też uważam, że każde dziecko powinno być przyjęte do
                        żłobka- czyli trzeba stworzyć więcej żłobków.
                        • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 18:00
                          U nas akurat było tak, że to mój mąż w większości brał wolne dni,
                          jak Maks był chory - postawiłam sprawę jasno, mam nową pracę i nie
                          mogę sobie pozwolić na postrzeganie mnie, jako typową mamę - wróciła
                          do pracy i połowę czasu spędza na zwolnieniach. No ale to była moja
                          prywatna schiza, a pewnie w większości jest tak, jak piszesz, że to
                          matka jest bardziej odpowiedzialna za organizację życia rodzinnego
                          plus swojej pracy. I tak, masz rację, faktycznie tak być nie powinno.
                        • alba.alba Zamknięte oczy na rzeczywistość? 13.07.09, 13:26
                          lisbeth25 napisała:
                          > Że generalnie mężczyźni nie mają dylematów- praca czy dzieci, że to
                          > ewentualnie matka zrezygnuje z pracy

                          Bo statystyczna kobieta zarabia mniej niż statystyczny mężczyzna, więc to chyba racjonalne/ekonomiczne, że z pracy rezygnuje ten, kto mniej zarabia. Twoje tupnięcie nóżką nie zmieni statystyk ani głęboko zakorzenionej na rynku pracy dyskryminacji kobiet. Zapytaj pracodawcy, dlaczego Kowalskiej płaci zazwyczaj mniej niż Kowalskiemu i dlaczego temu drugiemu chętniej daje awanse.

                          Nie sądzę, że gdyby w konkretnym budżecie domowym kobieta zarabiała zdecydowanie więcej od mężczyzny, to ona by chodziła na wychowawczy czy zwolnienia lekarskie na dziecko.
                          • woman-in-the-city Re: Zamknięte oczy na rzeczywistość? 13.07.09, 13:35
                            Dokładnie tak.
                            Znam tylko jednego tatę, który poszedł na tacierzyński, żona duzo wiecej
                            zarabiała od niego i taki podział ról im pasował. Facet spradza się w 100 %, ale
                            takich przypadków, gdy to ojciec zostaje w domu z dzieckiem jest mało co
                            dobitnie swiadczy o tych zjawiskach, które poruszyłaś.
                          • igawroc82 Re: Zamknięte oczy na rzeczywistość? 24.07.09, 15:10
                            Zarabiam więcej niż mąż i to ja idę na wychowawczy smile
                        • tezromantyczka Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 17:26

                          > I właśnie to mi się nie podoba.
                          > Że generalnie mężczyźni nie mają dylematów- praca czy dzieci, że
                          to
                          > ewentualnie matka zrezygnuje z pracy, że to ona będzie musiała
                          > załatwiać nianię, przedszkole, chodzić na zwolnienia lekarskie
                          itp.

                          To jest czysta kalkulacja. Mój mąż zarabia 50% więcej ode mnie. A
                          zatem bardziej opłacalne jest, abym to ja poszła na urlop
                          wychowawczy.

                          Z drugiej strony w mojej firmie jest kobieta - dyrektor, której mąż -
                          profesor filozofii w większym stopniu zajmuje się domem i dziećmi.
    • woman-in-the-city Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 21:45
      Da się, choc byłoby o wiele bardziej komfortowo, gdyby dochodziła moja pensja,
      dlatego mówię sobie jeszcze rok, jeszcze rok wychowawczego i hula do pracywink
      Mój prawie dwulatek jest dzieckiem jeszcze bardzo "ekonomicznym",nie choruje, je
      to co my, zabawki ciesza go w zasadzie kazde. Piszę "jeszcze", bo jak bedzie
      większy to jako fan motoryzacji (u nas to rodzinne) moze zapragnąc bardziej
      dorosłych zabawek.
      No i mały posiada dziadków, którzy majac na razie jednego wnuka rozpieszczaja go
      jak mogą, i estetycznie i intelektualnie co też sporo kosztuje.
      • b-b1 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 22:34
        Oszczędzać "na dzieciach"-czyli jak?? Nie posyłac na dodatkowe lekcje
        angielskiego,(francuskiego, niemieckiego, czy chińskiego) na basen, na zajęcia
        taneczne, judo, na zajęcia muzyczne? Nie chodzić do kina, teatrzyków, na wypady
        w góry, na narty, nie kupowac roweru, rolek,komputera itd?
        To chyba nie o to chodzi...Każdy oszczędza inaczej, każdy inaczej zarabia. Ja
        oszczędność widzę innym wymiarem. Nie szaleć, ale jesli mnie stać nie oszczędzam
        na dodatkowej edukacji, na sporcie, na dodatkowych zajęciach. Fikolandia?
        Dlaczego nie? Nie codziennie, ale raz , dwa w miesiącu mozna (szczególnie
        zimą)zorganizowac taki wypad. Kino? Jak najbardziej raz na jakis czas-płyty z
        wypożyczalni taniej wychodza..
        Czy oszczędzanie i posiadanie dzieci się wyklucza? Nie-bo posiadając dzieci
        zmieniają się priorytety i jesli wcześniej pensja pozwalała na
        oszczędzanie-później tez powoli-choć może trochę mniej się oszczędzi i na czymś
        zupełnie innym-jednak jest to wykonalne.
        Moje 7 latki równiez miały komórkę(jedną) teraz ma każda.
        Dlaczego? Ano dlatego, że ja po nie przyjeżdżam, i odwożę je i szkoda mi czasu
        na parkowanie (kosztuje)na wizytę codzienną w szkole(czy na innych zajęciach) i
        dopytywanie się o której się kończy. Dziecko dzwoni jak sie konczy(czasami sa
        odwołane lekcje, czasami skrócone, czasami ida w plener i koncza wcześniej)i ja
        podjeżdżam i je zabieram. Za parkingi zapłaciłabym więcej miesięcznie niż wynosi
        opłata za rozmowy.

    • anna335 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 05.07.09, 22:38
      hmmm
      no nie wiem czy moge sie tu odezwac, ale poczulam sie wywolana do odpowiedzi;
      mamy trojke dzieci 12,5,2 lata, pracuje maz, ja jestem na wychowawczym i
      pobieram swiadczenie wychowawcze
      staram sie oszczedzac, nie sa to jakies ogromne kwoty lecz miesiecznie 100, 150
      zl staram sie odlozyc bo sie boje tzw "czarnej godziny"
      ciuchy kupuje bardzo rzadko, a dla siebie to juz zupelnie sporadycznie, jednak
      jak juz to tak, zeby sluzylo lata wiec porzadne markowe
      z zabawek dla dzieci to glownie ksiazki, inne maja w sporej ilosci dziedziczone
      po sobie nawzajem oraz prezenty urodzinowe czy swiateczne
      mieszkamy w malej miejscowosci wiec zywnosc nie jest droga, latem duzo
      korzystamy z wlasnego ogrodka, przy tym mieso krolicze, jajka i kury - od tescia
      slodyczy nie kupuje (staram sie!)
      komorki mamy na abonament, corka na karte ladowana raz na 3 mce za punkty premia
      w erze
      internet i stacjonarny po 50 zl m/c
      nie chce mi sie teraz prowadzic dokladnego rozliczenia wydatkow miesiecznych
      lecz sadze, ze odpowiedzialam na pytanie autorki watku - jak sie ma motywacje to
      moznasmile
      • 1anyzek Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 06.07.09, 07:53
        jestem mamą 2 dzieci 6lat i 1,5roku pracuje tylko mąż, nie liczyłam
        nigdy ile kosztją dzieci( kosztują tyle ile potrzebją- skrót
        myślowy), ale zauważyłam że oszczędności są kiedy dzieci nie
        chorują, jak coś się dzieje to niestety, ja nie mam szczęścia do
        państwowej służby zdrowia, prywatnie wykonane badania, wizyty u
        specjalistów,stomatolog-konieczny często bo syn ma wade serca, nie
        mówiąc o lekach oszczędności brak-czekam aż dzieci wyrosną z chorób
        a ja pójde do pracy, mój tata kiedyś mówił że dzieci na każdym
        etapie rozwoju kosztują tyle co dobry samochód
        • anjazzielonego Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 06.07.09, 09:24
          Wszystko zależy od zarobków.

          Nie wyobrażam sobie, by z najniższej lub jednej z najniższych pensji, nawet dwóch (mama i tata pracują) utrzymać rodzinę z dziećmi.

          Moje córeczki urodziły się jako wcześniaki w 31 tc, po 1.5 miesięcznym pobycie w szpitalu zaczął się maraton lekarski i wydatki:

          - dodatek dla wcześniaków do mleka mamy:
          700 zł za miesiąc (dostawały przez 2 mce)

          - laktator elektryczny używany: 200 zł

          - waga elektroniczna: 150 zł

          - okulista: wizyta domowa 100 zł

          i tak dziękowałam Bogu, że lekarka zgodziła się przyjeżdżać do nas, organizowanie wyjazdu do prywatnego gabinetu przy tak malutkich dzieciach, w zimie, byłoby zbyt ryzykowne, że zaraz coś złapią).
          Badanie okulistyczne w pierwszym roku miały około 15 razy, początkowo co 10 dni.

          - rehabilitacja: 50 zł za godzinę

          (miały tylko kilka razy konsultację)

          - wizyta pediatry: 50- 100 zł

          (gdy jedno z dzieci zachoruje, nie ma szans, by organizować opiekę dla drugiego, a z tym chorym jechać do ośrodka, więc trzeba wezwać do domu)

          - leki: początkowo około 200 zł miesięcznie

          - pieluchy: 300 zł
          (dobre, ale TANIE, z tesco)

          - gdy miały pół roku, zaczęły jeść Bebilon (około 200-300 zł na miesiąc)

          oczywiście na ubrankach, bucikach, zabawkach itp można oszczędzać, ale nie wyobrażam sobie, by oszczędzać na zdrowiu dziecka, na lekach, na jedzeniu.


          u nas kupuje się wyłącznie zdrowe produkty:
          dobry, wiejski chleb, prawdziwe masło, wędliny naturalne, bardzo dużo warzyw i owoców (oczywiście cały rok), oliwę z oliwek, dobre mięso - to wszystko kosztuje więcej, ale dla mnie to oczywista oczywistość, że trzeba jeść porządnie i zdrowo.

          Nie podaję dzieciom parówek, margaryny, danonki jedzą rzadko, bo dla mnie to żadna zdrowa przekąska.

          Oszczędzać można na sobie, a na dzieciach tylko tam, gdzie nie wyrządzi się im krzywdy.

          Trzeba rozsądnie wybierać to, co ważne - ja nie kupuję córeczkom drogich zabawek, w ogóle staram się nie kupować, bo dostały sporo w prezencie, za to mają b. dużo książeczek, ale takich po 3-5-8 zł.
          uczymy je szacunku do tego, co mają, zwłaszcza, jeśli to prezent.


          • ikame Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 06.07.09, 15:08
            Mam jedno 3 letnie dziecko, teraz z perspektywy czasu widzę, że
            wiele rzeczy nie było potrzebnych, był zresztą podobny wątek na tym
            forum. Na pewno można oszczędzić na ubrankach, zabawkach, na
            jedzeniu też, tylko to kosztuje więcej pracy (gotowanie w domu
            zamiast słoiczków). My oszczędzamy na słodyczach - Mała oprócz lodów
            nie je żadnych. Wiele pieniędzy pochłaniają leki, dużo zależy od
            stanu zdrowia dziecka. Opieka niani też może pochłonąć majątek -
            Babcia opiekująca się wnukiem to skarb *co nie znaczy, że nie należy
            jej wynagradzać*
            Na pewno przydaje się rozsądek - tak, jak przy oszczędzaniu gdy
            posiadasz / nie posiadasz psa/ lub nałogiwink
    • anmala Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 06.07.09, 18:43
      Można oszczędzać a nawet należy. Tylko trzeba robić to z głową, a nie akcjami.
      Oszczędności przy dzieciach to w moim wydaniu, kupno produktów
      nieprzetworzonych, na wagę, nie kupowanie pod wpływem impulsu i nie uleganie
      fanaberiom dzieci. Nie kupuję co wyjście zabawek, nawet jak idę na zakupy to
      kupuję to co zaplanowałam o ile jest. Konsekwencja sie przydaje.
    • zizi-and-more Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 07.07.09, 14:33
      Tak ale trudne jak diabli - mam dzieciaki w wieku 13lat i 2,5roku w
      ostatnich 3 miesiącach wprowadziłam rządy twardej ręki w domu
      (oczywiście w celu ograniczenia niepotrzebnych wydatków). Udało nam
      sie zmniejszyć koszty miesiąc do miesica o 1000 zł na samym
      jedzeniu - ale to ciężka praca zwłaszcza z młodszym dzieckiem.
      Przerzuciliśmy się na zwykłe serki homogenizowane tańsze o 1/3 ceny
      danonka. Jak widac efekty - to działam dalej. Przestaliśmy kupować w
      Delikatesach i robić zakupy w osiedlowych sklepach. Zakupy sa raz w
      tygodniu w średniej klasy markecie sieciowym do wyczerpania - nie
      wyrzucamy nadwyżki jedzenia ale zjadamy wszystko. Przeszliśmy na
      tańsze pieluszki i mała nauczyła się korzystać z toalety smile więc
      mam 200 zł miesięcznie w kieszeni. Na zakupy idziemy po obiedzie
      (najedzeni) żeby nie kupować bzdur. I tak dalej... To bardzo proste
      zasady ale trudno być konsekwentnym. pozdrawiam
    • monikaj21 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 08.07.09, 11:32
      My żyjemy dość oszczędnie - mamy dzieci 4 i 2 lata - ciuchy kupuję w
      sh, bardzo rzadko korzystamy z płatnych rozrywek, nie jadamy 'na
      mieście', nie ma u nas zwyczaju kupowania zabawek spontanicznie
      dzieciom (możemy w miarę spokojnie chodzić z nimi po sklepach bo
      wiedzą że niezaplanowanych zabawek się nie kupuje smile. Okresowo dużo
      kasy idzie nam na leki (był jeden miesiąc w tym roku, kiedy
      wydaliśmy 500 zł), opiekę medyczną mamy bardzo dobrą (szczególnie w
      porównaniu z tym co było w nfz - wtedy non stop musieliśmy chodzić
      prywatnie) - kosztuje nas to 190 zł miesięcznie (abonament rodzinny
      dokupiony do mojego ubezpieczenia w firmie).
      Generalnie - żyjemy ok, nie musimy oszczędzać na jedzeniu (chociaż
      oczywiście kupujemy rozsądnie), ale 40% naszych miesięcznych
      dochodów pochłania niania + przedszkole (nie mamy babć ani nikogo
      innego na kogo możemy liczyć), dodając do tego inne wydatki na
      dzieci łatwo sobie uzmysłowić kiedy jest dobry czas na oszczędzanie -
      lepiej to robić zanim się ma dzieci wink
    • bleblee Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 09.07.09, 17:37
      ja mam 3 miesięcznego niemowlaczka w domciu i powiem szczerze że myślałam, że
      dziecko jest duuuużo droższe
      moje na szczęście (tfu tfu odpukać) nie jest chore ani nie ma alergii (bo wtedy
      wiadomo że trzeba wydać - a na własne dziecko się nie żałuje)
      pieluch szukam zawsze na promocjach - jest duża różnica pomiędzy sklepami np.
      teraz w Tesco na promocji są Jumbo Packi za 48zł z jakimiś groszami (nie
      przytoczę dokładnie bo nie chcę skłamać) a w rosmanie po 43 zł taka sama paczka
      - widać różnicę prawda?? W czerwcu za to były Giga Packi za 49 zł - i to się
      opłacało - także po pierwsze SZUKAM NA PROMOCJACH
      ciuszki przeważnie kupuje w ciuchlandach albo na wyprzedażach - bo koszt ok. 30
      zł za jedno firmowe body do mnie nie przemawia, gdy mogę w ciuszku kupić je za
      2-3 zł (albo i mniej) wyprać, wyprasować i jak nowe bo te niemowlęce ubranka
      naprawdę są w idealnym stanie.
      Często kupuje też w Pepco - są duże promocje dla dzieci (skarpetki po 1,99 - na
      targu są nawet po 3zł nie mówiąc o cenie za parę w sklepie - droższe jak dla
      dorosłych) - ostatnio kupiłam mojemu maluchowi komplet spodenki i bluzeczka za
      10 zł i bluzeczkę za 4 zł - także bardzo mi pasuje ten sklepsmile

      na szczęście moje dziecko jest jeszcze karmione piersią więc nie kupujemy na
      razie jedzonka ani soczków dzidziusiowych (chociaż myślę że raczej sama będę
      robić niż kupować )
      • monikaj21 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 10.07.09, 10:57
        Bleblee - wszystko przed Tobą wink
        • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 10.07.09, 11:49
          To samo chciałam napisaćsmile
          • o-qrde.pl Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 07:45
            Moja znajoma, która miała 5 dzieci mówiła: Wychowanie każdego
            dziecko to jeden samochód dobrej klasy. I jej wierzę.
            • annajustyna Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 17:01
              To cos tanio liczyla...
    • judas1 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 13:58
      Im starsze tym gorzej...
    • lidkasms Re: i mieć dzieci-tylko żeby nie chorowały 11.07.09, 17:18
      Na zabawkach, na słodyczach można zaoszczędzić, oczywiście
      konsekwentnie nie ulegając dziecku. Niestety na lekarzach i edukacji
      nie zaoszczędzisz! Tym bardziej, że obecny "przyjazny rząd"
      podstępnie "pod osłoną nocy" wszystko wokół prywatyzuje!! A na tym
      polu są najwyższe społeczne i niestety nieuniknione ogromne
      wydatki!!!
    • abrakadabra_ltd Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 11.07.09, 21:08
      Żałosne jesteście drogie matki z Waszymi wyliczeniami. 20 pln za komórkę dla
      dziecka to dużo i obciąża budżet domowy? Opiekunka 'pożera' 70% wynagrodzenia?
      Liczycie wydatki po 10 - 12 pln?
      Jeśli ta , to pozdrawiam dojrzałości życiowej, doświadczenia i takich tam
      pogardzanych przez Was wartości.
      Moja córa przewróciła się ze śmiechu czytając te Wasze 'wyliczanki'.
      Siedzicie godzinami przed monitorem i piszecie pierdółki.
      A nie łaska ruszyć drugą stroną ciała, czyli mózgiem, zarobić na godne życie tak
      oczekiwanych i ukochanych dzieci, a nie płakać nad drobiazgami typu 20 pln?

      • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 12.07.09, 08:19
        Droga Abrakadabro, żałosna to jesteś Ty i Twoja córa - może zamiast
        siedzieć godzinami przed monitorem, to rusz mózgiem w sprawie jej
        wychowania smile skoro przewraca się ze śmiechu czytając czyjeś
        wyliczanki dotyczące "drobiazgów" typu 20 zł. Może niech sama
        zacznie zarabiać, to będzie jej mniej do śmiechu.

        Nie wiem, co znaczy "pozdrawiać dojrzałości życiowej i
        doświadczenia", więc się już do tego nie odniosę.

        Żadna z nas nie płacze nad drobiazgami typu 20 zł, odnoszę wrażenie,
        a wiele z nas zarabia na godne życie swoich dzieci, więc jeśli nie
        masz nic do powiedzenia ad meritum, a tylko ad personam, to może
        zmień forum.
        • abrakadabra_ltd Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 12.07.09, 09:09
          To Ty handlujesz używanymi butami z niskiej półki w necie , żeby zaoszczędzić
          naturello?
          Ale numer! Mnie by było wstyd coś takiego robić, a już w necie się o tym
          rozpisywać to porażka..dopiero teraz to się moja córa uśmieje
          Używane pieluchy też sprzedajesz na allegro?
          • naturella Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 12.07.09, 11:32
            Przeczytałam Twoje pozostałe posty na gazecie i niniejszym chciałam
            Cię powiadomić, że wstyd mi, że zaczęłam z Tobą tę dyskusję - widać
            jasno, że Twój nick został stworzony po to, żeby pyskować i jątrzyć.
            Więc nie ze mną. Baw się dobrze.
            • abrakadabra_ltd Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 12.07.09, 13:58
              Dalej nie odpowiedziałaś na pytanie, czy handlujesz w necie używanymi pieluchami
              dla oszczędności?
    • perlitek na czym ja zaoszczędziłam mając dziecko... 11.07.09, 21:32
      pozwolicie że włączę się w dyskusję. Mam małą córeczkę 15 mies. ale
      udało mi się zaoszczędzić m.in. na: kupiłam używany wózek, pieluchy
      z Biedronki, szybko zaczęłam sadzać na nocnik (jak miała 8 mies.) -
      stąd dziennie zużywamy max. 3 pampki. Karmię piersią, raz tylko
      kupiłam na próbę mleko w proszku, dań słoiczkowych nie kupuję,
      ubranka od rodziny, znajomych, lumpeksy, gotujemy małej w domu, da
      się tylko trzeba chcieć pomyśleć. Oboje z mężem zarabiamy marne
      grosze, każde z nas poniżej 2 tys. w drodze kolejne maleństwo i
      miesięcznie staram się odłożyć min. 200 zł na konto oszczędnościowe.
      Tym dziwnym trafem pożycza od nas rodzina która w rzeczywistości ma
      dużo dużo więcej. Ale na czarną godzinę w kryzysie coś mieć warto.
      Jak dla mnie komórka, kino, etc. owszem czemu nie ale za tzw. wolne
      środki.
      • oleole111 Re: na czym ja zaoszczędziłam mając dziecko... 12.07.09, 00:38
        sorrki,że się wcinam, ale nie pożyczaj znajomym, bo twoje wyrzeczenia i oszczędniejsi pójdą na marne......niestety z własnego doświadczenia
    • chubbba zależy od liczby dzieci i poziomu dochodów ... 12.07.09, 08:23
      jeżeli ma się wysokie dochody, to nawet przy 7 dzieci można mieć rezerwy
      finansowe, jak się zarabia średnią krajową rozsądnie byłoby poprzestać na jednym
      dziecku, dwa to już hazard! Osobiście nie rozumiem dążenia wielu kobiet do
      posiadania więcej niż jednego dziecka w sytuacji, gdy a) ma się małe mieszkanie
      i marne szanse na jego powiększenie, b) ma się kiepskie dochody i wiadomo, że
      drugie czy następne dziecko tylko pogłębi ekonomiczną zapaść, 3) mąż/partner
      jest wyraźnie przeciw powiększaniu rodziny i nie kręci go kolejny potomek, ale
      ku mojemu zdumieniu, bardzo wiele takich kobiet spotykam! To są panie, które na
      matematyce albo na zajęciach z ekonomii wzięły sobie wolne i teraz żyją
      życzeniowo myśląc tradycyjnie po katolicku, że jak bóg da dzieci, to da i na
      dzieci, ale ostatnio to chyba nie działa ...
      • b-b1 Re: zależy od liczby dzieci i poziomu dochodów .. 12.07.09, 09:12
        chubbba napisała:

        > jeżeli ma się wysokie dochody, to nawet przy 7 dzieci można mieć rezerwy
        > finansowe, jak się zarabia średnią krajową rozsądnie byłoby poprzestać na jedny
        > m
        > dziecku, dwa to już hazard! Osobiście nie rozumiem dążenia wielu kobiet do
        > posiadania więcej niż jednego dziecka w sytuacji, gdy a) ma się małe mieszkanie
        > i marne szanse na jego powiększenie, b) ma się kiepskie dochody i wiadomo, że
        > drugie czy następne dziecko tylko pogłębi ekonomiczną zapaść, 3) mąż/partner
        > jest wyraźnie przeciw powiększaniu rodziny i nie kręci go kolejny potomek, ale
        > ku mojemu zdumieniu, bardzo wiele takich kobiet spotykam! To są panie, które na
        > matematyce albo na zajęciach z ekonomii wzięły sobie wolne i teraz żyją
        > życzeniowo myśląc tradycyjnie po katolicku, że jak bóg da dzieci, to da i na
        > dzieci, ale ostatnio to chyba nie działa ...

        Jeszcze kilka lat temu miałam dokładnie takie samo zdanie jak TY-jednak sama
        zostawszy matką trochę zdanie zmieniłam.
        Mam akurat to 'szczęście" big_grin że urodziłam bliźniaki, bo na pewno nie
        zdecydowałabym się na drugie dziecko -tu koszty od razu podwójne(nie można
        chodzic w ubrankach jedna po drugiej, i kazde dziecko ma swoje zabawki-nie
        kupujemy jednej...
        Obserwuję dzieci/rodziców jedynaków-a jest ich w klasie moich dziewczynek
        cztery. Każde z nich jest jakby wyautowane -nie potrafi się przystosowac. Fakt
        wina jest równiez po stronie rodziców(przeważnie sa nadopiekuńczy i dzieciaki
        mają powód aby z nich szydzić i wyśmiewać(rzeczywistośc jest okrutna)-tam, gdzie
        jest więcej niż jedno dziecko(przeważnie dwoje) dzieci sa bardziej otwarte i
        lgną do innych dzieci.
        Kiedy dzieciaki sa małe-nie ma dla nich znaczenia, czy chodza w spodniach takiej
        firmy, czy innej, chca się dobrze bawić-a jedynakom jak widze nie bardzo to
        wychodzi.
        ....ale jest równiez w klasie chłopiec, którego mama jest nauczycielką w
        liceum(specjalnie to napisałam, aby zaznaczyc, że to nie ciemnota ze wsi)ojciec
        zarabia średnią krajową- i tam po katolicku urodziło się w tym roku piąte
        dziecko-piąty chłopczyk.
        Tego to ja juz kompletnie nie rozumiem...Mieszkają w małym mieszkanku w
        bloku,chłopczyk z klasy moich dziewczynek odwiedza wszystkich swoich
        kolegów/koleżanki dookoła i wprasza się na obiad(jak to ostatnio jedna z matek
        powiedziała-zjadł 5 talerzy zupy). Matka jeszcze młoda(36 lat) do menopauzy
        daleko, ciekawa jestem, czy jeszcze powiększy stado owieczek bożych nie zważając
        na to, czy najedzone , czy też nie.
    • afrodyta190 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 12.07.09, 08:49
      Hej,ja dopiero zaczełam oszczedzac kiedy urodziło sie pierwsze dziecko.Staszsza
      córka w tym roku idzie do przedszkola,syn ma 8 miesiecy.Domyślam sie,że wydatki
      rosną razem z dzieckiem,ale to nie ważne.
      U nas tylko mąż pracuje i tak pozostanie jeszcze przez jakiś czas.
      Mamy to szczeście,że pediatra w państwowej przychodni jest naprawde dobry
      korzystamy bezpłatnie z opieki zdrowotniej.Chyba,że są zlecone np.zastrzyki i
      żeby nie chodzic 2 razy dziennie do przychodni pielędniarka przyjeżdża i w domu
      robi zastrzyki,ale to już kosztuje.
      Do kina nie chodzimy z dziećmi,jeszcze przyjdzie na to czas.Chodzimy na sale
      zabaw ale np.u nas 1 dzień w tygodnia jest duuzo taniej z tego
      korzystamy.Wychodzimy z dziećmi dużo do parku,na rower,pograc w piłke,na plac
      zabaw.Dzieci mają dużo zabawek,czasem kupione przez allegrosmileA te ulubione
      zabawki wcale drogie nie sa najdroższe:farby,mazaki,klocki.
      Ubranka nowe,staram sie na wyprzedażach kupować ale i kupuje również w lumpeksie.
      Słodycze kupujemy rzadko,najczęściej dzieci odstaja od babć albo ciotek.Za to
      owoce i warzywa kupujemy w ogromnych ilościach bo wszyscy lubią.Nie kupuję
      danonków,zamiast tego inne serki,jogurty.Duzo deserow dla dzieci przygotowuję sama.
      Najdroższe zakupy dla dzieci to były wozki i foteliki samochodowe.
      Acha nie każde wyjście kończy się zakupem zabawki,książki dla dzieci kupujemy
      ale też wypożyczamy.
      Ja staram się kupować konkretne rzeczy,ale pierdołtki też kupujesmile
    • ichi51e Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 12.07.09, 13:04
      Temat watku strasznie debilny. Rownie dobrze mozna by podstawic: majac
      psa/kota, z jednej pensji, majac zone na utrzymaniu itd. Tylko po co?
      • zabeczka84 Re: Oszczędzać i mieć dzieci-czy to jest możliwe; 13.07.09, 16:59
        ichi51e napisała:

        > Temat watku strasznie debilny. Rownie dobrze mozna by podstawic: majac
        > psa/kota, z jednej pensji, majac zone na utrzymaniu itd. Tylko po co?

        Bo powszechnie wiadomo, ze "dziecko to skarbonka bez dna" w którą ładować
        trzeba, natomiast żona może się wyżywić sama (wystarczy że pójdzie do pracy), a
        pies czy kot resztkami ze stołu pańskiego najadać się powinien... ot takie
        głupie stereotypy.
        • animka25 A propo komórki... 17.07.09, 14:01
          Mój 7-latek też ma komórkę i to nie dla szpanu czy dlatego, ze on
          chciał. Jestem po rozwodzie i sporo czasu syn spędza u ojca oraz u
          jego rodziny. Mam wtedy z nim łatwy kontakt. Czasem też siedzi w
          domu z Nexią mojego Exa i o wiele wygodniej jest mi dzwonić
          bezpośrednio do dziecka, z nią nawet nie widze potrzeby rozmawiać...
          Tak samo synek, jeżeli źle się czuje i chce już wracać może do mnie
          swobodnie zadzwonić nawet kilka razy dziennie i nie jest tym
          skrępowany. Do szkoły telefonu nie będzie nosił, ale komórka pzyda
          sie pewnie na wycieczkach szkolnych itp. I to nie jest tak, że on
          jej non stop używa, poprostu komorka leży w domu i każdy (także z
          rodziny Exa) może do małego zadzwonić i ta rozmowa niekoniecznie
          musi "przechodzić" przeze mnie.
          Nie widze w tym nic strasznego czy oburzającego...
    • izabela1976 Przy niepełnosprawnym nie da się oszczędzać 28.07.09, 17:53
      Napiszę jak to widzę ze swojej strony, tj. matki dziecka niepełnosprawnego:

      Oszczędzać można jak się chce, ale tylko i wyłącznie na zdrowym dziecku.

      Moje dziecko ma obecnie 5,5 roku a wydatki typowo na niego to:
      - pieluchy - 150-200 zł
      - lekarze - ok. 100. Mamy też dla niego abonament w Medicowerze (ale to nie my
      za niego płacimy), ale np. do ortopedy i tak chodzimy gdzie indziej, bo ten z
      Medicoveru nie jest odpowiedni,
      - sprzęt rehabilitacyjny jest straszliwie drogi i czasem miesięcznie kwota
      wydatków dla syna jest zaporowa (dopłata do łusek - 500 zł, dopłata do wózka -
      2000 zł)
      - logopeda i zajęcia SI - 1200 zł
      - dojazd do przedszkola (przedszkole jest na 2 krańcu miasta,a wyboru
      przedszkola nie miałam żadnego)
      - opłaty za opiekę nad dzieckiem w okresie wakacji gdy jego przedszkole jest
      nieczynne - a żadne inne tj. masowe, go nie przyjmie
      - leki przyjmowane regularnie co miesiąc - 100 zł
      - buty - ok. 200-300 zł a refundacja jest raz na 2 lata.

      Wiecie nawet nie chcę podliczać ile wydaję na dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka