Dodaj do ulubionych

Jak oszczędni jeżdżą za granicę

24.07.09, 21:08
stwierdziłąm, że warto taki wątek założyć, czytając wypowiedzi w wątku nt
jedzenia na drogę do autokaru. że jajka na twardo to buractwo, że jak Cię nie
stać, to siedź w domu, itp. więc chciałam spytać, jak osoby oszczędne radzą
sobie z tematem wyjazdu za granicę. ja właśnie zaliczyłam 2 tygodnie samocodem
do Bułagarii, w 2 osoby. koszty wyższe niz planowane, ale było super. bez
szaleństw, ale dużo zwiedziliśmy po drodze, kwatery na poziomie, prawie
codziennie jakiś obiad w niedrogiej knajpce, owoce i warzywa "do oporu" - i
tak sporo taniej niż w Wawie, sami robiliśmy śniadania i kolacje (część
jedzenia z domu, część kupowana na miejscu). połowa kwater znajdowana przez
internet, jeszcze w Wawie, reszta po drosze. średni koszt kwatery wyszedł nam
60 zl za osobę. poziom ***. jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • miska_malcova Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 24.07.09, 21:26
      Iza, ja w zasadzie jeżdżę podobnie do Ciebie. Weź tylko pod uwagę fakt, że jak
      jedziesz autokarem, to jesteś ograniczona i lodówki do autokaru raczej nie
      weźmiesz, a jak jedziesz samochodem, to masz większe pole manewru. Ja właśnie
      jechałam do Bułgarii autokarem bez klimy i wędlina, ser w tym upale jaki panował
      na zewnątrz i wewnątrz było zabójstwem. Inaczej w samochodzie.
      Ja zwykle jadę z namiotem i całym osprzętem do samodzielnego podgrzewania czy
      gotowania, chyba, że w pobliżu jest fajna knajpka, to rezygnujemy z gotowania na
      polu. Pola namiotowa wyszukuję w internecie, jeśli nie ma takowego tam, gdzie
      chcemy się zatrzymać, to szukamy kwatery. Ja skupiam się raczej na jedzeniu
      lokalnym, ale w bagażniku mam kilka słoików własnoręcznie zrobionego lecza,
      bigosu czy fasolki po bretońsku "na wszelki wypadek".
      Śniadania jadamy zrobione samodzielnie, z kolacjami różnie.

      Namiot w naszym wypadku, to styl wypoczywania, nie oszczędność, bo czasem pola
      namiotowe potrafią być droższe od najtańszych kwater smile
      Ja przede wszystkim lubię poznawać lokalną kuchnię, dlatego wiktuały z Polski są
      na kilka godzin podróży.
    • ofelia1982 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 25.07.09, 12:13
      nie ma się co przejmowac tymi tekstami o buractwie. Ja myślę, że
      jesteś rozsądna, zaradna kobitkasmile
      I BARDZO zazdroszczę Ci tej samodyscypliny, bo niby też chcę
      planowac i brac częśc rzeczy, ale jak dojeżdzamy na miejsce, to
      puszcza mi wszystko i mówię: "wakacje są raz w roku, nie będę
      oszczędzac!", bo uwielbiam leniwe popołudnia w knajpkach nad morzem
      na przykłąd, jedząc mule w białym winie MNIAM MNIAM.. (rozmarzyłam
      sięsmile)
      w tym roku jedziemy do US, wiec niestety nie ma szans na jakieś
      przyoszczędzenie. Ewentualnie śniadania/kolacje będziemy sami robic.
      ale z tego co pamiętam z US, to czasem bardziej opłaca się w jakiejs
      knajpce za kilka $ zjeśc niż jechac kilka km do najblizszego
      WalMartu..
      ale juz za roooook będę tak jak Ty!smile)
      • stanaja Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 25.07.09, 19:42
        Do powracających z Bułgarii: wylatujemy tam na dwa tygodnie 22.08.,
        trasa Warszawa - Burgas. Wdzięczna będę za wskazówki dotyczące
        miejsc, które warto zobaczyć, kwater (hoteli) wartych polecenia.
        Wstępnie planujemy osiąść w Sw.Vlas, ale to jeszcze dyskutujemy.
        Wyjazd dwuosobowy, chcemy wybrać się do Istambułu na dwa dni, więc
        szukamy (przeglądając fora) miejsca, w którym brak samochodu nie
        będzie wielkim utrapieniem.
        • miska_malcova Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 26.07.09, 18:35
          stanaja, zwiedź Burgas, Nesebar (koniecznie!!! Będziesz zachwycona), Sozopol.
          • pasqda1 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 11:23
            I z Sozopolu koniecznie podjedź busikiem do rezerwatu Ropotamo - można
            przepłynąć się barką po przepięknej żółto-zielonej rzece i obejrzeć żółwie na
            brzegach. Jest cudownie.
        • iza1973 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 26.07.09, 20:59
          ja byłam w Ahtopolu (na południu) a potem przenieśliśmy się na północ, do
          Obzoru. Obydwie miejscowości są kameralne, Ahtopol bardziej. no i bardziej nam
          podpasował. Kwaterę a Ahtopolu znalazłam przez internet, 10 euro od osoby, super
          warunki (apartamentowiec z 2005 roku, klima, okna na morze, przestrzeń, kuchnia,
          winda, itp). ale to jest cena na pierwszą połowę lipca. Jeśli ktoś chce mogę
          podać namiary na priva.
          W obzorze szukaliśmy kwatery w ciemno. tez nie było drogo, ale byliśmy zmęczeni
          i leniwi i nie chciało nam się długo szukać. wiec dwójka z łazienką lodówką i
          balkonem z widokiem na morze - 20 lewa od osoby. czyli podobnie jak w Ahtopolu,
          ale standard już nie ten sad
          w każdym razie polecam jednak szukanie przez neta przed wyjazdem. w Bułgarii
          jest mnóstwo apartamentowców z mieszkaniami wykupionymi i zgłoszonymi do agencji
          na wynajem. wiec jak podjeżdżasz na miejsce, to wynająć nie możesz. ale kwatery
          miejscowe tez mogą być, tylko to już nie ten standard.
          do wyszukania info o Bułgarii polecam serwic www.bulgaricus.com oraz na forum
          turystycznym gw. mi te dwa fora pozwoliły i znaleźć miejscowości, i nocleg, i
          przygotować się dobrze do podróży.
          jeśli chodzi o zwiedzanie - to z calej Bułgarii zachwycił mnie najbardziej
          Monastyr Rylski, niedaleko Sofii. Ale to wymaga samochodu. Nad morzem - Neseber
          jes tstrasznei zatloczony - z mojego punktu widzenia same knajpy i stragany. no
          i najdroższy obiad w czasie calej wycieczki - 40 lewa za 2 osoby (na pewno
          kelner nas naciął ale był upał i nie miałam sił się kłócić). Sozopol - wart
          zobaczenia również. tak samo Warna smile
      • kot_kreskowy84 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 12:00
        Ofelia - mam podobnie jak ty. Niby planuję wszystko tak, żeby nie wyszło za drogo, a potem nie mogę sobie odmówić obiadku w knajpce albo rejsiku łódką po jakimś bajorku wink Jak wakacje, to wakacje big_grin
    • akacjax Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 26.07.09, 14:09
      Normalnie jeżdżąwink
      Odkładają i za to, co odłożą planują wyjazd.
      Nie kieruję się narzekaniami i komentarzami wątpliwej jakości innych...bo
      wszystkim się nie dogodzi.
    • magdalaena1977 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 26.07.09, 21:57
      Ja przede wszystkim jeżdżę tam , gdzie jest niezbyt drogo a ciekawie tj.
      ciekawie może być wszędzie, ale w okresach mniejszych dochodów wolałam wybierać
      tańsze kraje i mieć tam luz finansowy niż jechać tam gdzie jest bardzo drogo i
      wszystkiego sobie skąpić.
      Przy zwiedzaniu szczególnie polecam dojazd autokarem i kierunek południowo
      wschodni - np. Rumunia i Ukraina
      • tanger_soto Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 27.07.09, 10:49
        nie wiem, czy zaliczam sie do oszczednych, ale wyjazdy z plecakiem (oczywiscie
        dla osob, ktore moga sobie na taka opcje wyjazdu pozwolic) uwazam za wariant,
        ktory spelnia niskobudzetowe standardy.

        zgadzam sie z Magdalaena1977 - tez wole miejsca nie bardzo drogie, ale z
        klimatem. w moim przypadku wiekszosc (lub co najmniej polowe) kosztu wyjazdu
        stanowi bilet lotniczy. poki co wybieram kierunki poza Europa - aktualnie mam
        "faze" na Ameryke Poludniowa. ceny biletow sledze w necie na ok. 5 miesiecy
        przed planowanym wyjazdem. kiedy wiem juz na czym stoje, staram sie wstrzelic w
        najlepsza oferte. nie sa to moze najnizsze z mozliwych oferty, bo z wygody i
        oszczednosci czasu wole leciec z Polski i miec jeden bilet na caly lot. gdybym
        miala wiecej czasu i tym samym elastycznosci, gotowa bylabym kupic bilety z
        innych lotnisk europejskich (Niemcy, Londyn, Madryt), bo czasem zdarzaja sie
        extra ceny, przy zalozeniu dojazdu do portu wylotowego na wlasna reke i mozliwie
        najtaniej.
        do kosztu biletu dochodza koszty szczepien (nie wszystkie sa obowiazkowe, wiec
        standardowy zestaw mozna sobie zrobic na raty i miec spokoj na pare lat),
        ubezpieczenia podroznego, no i wydatki na miejscu. najlepiej nie rezerwowac nic
        z gory, bo niskobudzetowe hotele nie maja z reguly stron internetowych. spie
        przewaznie w pokojach 2osobowych, ale gdybym chciala zminimalizowac koszty,
        moglabym nocowac w dormitoriach (zaleta: poznaje sie mnostwo ludzi). jem tez na
        miescie (tansze knajpy, jedzenie na ulicy - szukam zawsze autentycznych wrazen),
        ale w hostelach bardzo czesto sa kuchnie i mozna samemu gotowac, jesli ma sie
        czas i ochote. ja na ogol nie mam ani jednego ani drugiego.
        wiem, ze podroze trampingowe to nie opcja dla kazdego, ale tych, ktorzy gotowi
        sa na fajna przygode, serdecznie zachecam do tego wlasnie sposobu podrozowania.
        okazuje sie wtedy ze miesiac w Ameryce Poludniowej kosztuje mnie tyle samo (lub
        prawie tyle samo) co znajomych nad polskim morzem.
        • magdalaena1977 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 27.07.09, 11:49
          tanger_soto napisała:


          > zgadzam sie z Magdalaena1977 - tez wole miejsca nie bardzo
          > drogie, ale z klimatem.
          Ale tak naprawdę mamy zupełnie inny styl wypoczynku (co nie znaczy, że któryś
          jest lepszy) wink
          Bo mnie przede wszystkim żal kilku tysięcy na bilet w dalekie strony, jeśli
          wiem, że równie przyjemnie i ciekawie można zwiedzać blisko.
          I wolę niezły hotel w tanim kraju niż dormitorium (brrr) w drogim.

          Myślę, że to jest zresztą uniwersalna zasada - każdy (kto ma ograniczone środki)
          powinien sam ustalić, na czym zależy mu najbardziej.
          Czy na luksusie i drinkach pod palmą (wyjazd przed sezonem do ciepłych krajów) ?
          czy na egzotyce ?
          czy dobrym poziomie kulturalnym wycieczki ?
          • tanger_soto Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 27.07.09, 13:13
            doskonale zdaje sobie sprawe, ze pisalas o innym wypoczynku niz ja.
            ale wnioski podobne, z tym, ze mi nigdy nie szkoda kasy na bilet, bo szukam
            troche innych niz europejskie wrazenia (nie twierdze czy lepszych czy gorszych,
            ale zdecydowanie odmiennych). to, gdzie spie staje sie mniej wazne (zwlaszcza ze
            w tym miejscu spedzam zaledwie pare godzin w nocy), choc wiem, ze jest mnostwo
            osob, ktore nie zejda ponizej pewnego standardu. ich prawo i kwestia wyboru.
            dormitorium podalam jako przyklad mozliwego redukowania kosztow, kiedy chce sie
            jak najwiecej czasu spedzic w podrozy i kazdy grosz jest wazny. zasadniczo w
            wiekszosci krajow poludniowoamerykanskich i azjatyckich oraz czesci afrykanskich
            koszty podrozowania (hoteli, jedzenia, biletow wstepow) sa nizsze niz w Polsce,
            wiec wydajac tyle ile u nas otrzymuje sie calkiem sensowna jakosc, zas gotowosc
            do zejscia z tego standardu daje juz pole do sporych oszczednosci
    • rydzyna1213 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 27.07.09, 08:28
      jeżdża i - Ci co moga - kupują lasty
    • kluska-2 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 27.07.09, 16:02
      my z narzeczonym, mimo ze krucho z kasą, latamy sobie po roznych
      miastach europejskich. cel podrozy czesto ustalamy pol roku
      wczesniej na podstawie cen biletów lotniczych (zawsze tanie linie) i
      tak np do paryza mozna poleciec za 300 zł od osoby w obie strony
      (jest to juz cena ostateczna). Fakt ze na miejscu drogo, ale jaka
      przyjemność kupic bagietke, sery i małe pomidorki i zjesc sobie nad
      loara na przykład./ Hostele tez mozna wybrac od najtanszych, z
      kilkuosobowym pokojem do całkiem porzadnych w dobrych dzielnicach z
      wygodnym podwojnym lozkiem i lazienka w pokoju. Z tanich miast
      polecam Budapeszt. 1,5 roku temy w święta polecielismy też za ok 300
      zł za osobę, hostel (pokój 2 osobowy z lazienka w centrum) wyniosl
      nas 11 EUR za osobe za dobę i była to jedna z droższych opcji.
      Polecam wzcesniejsze planowanie - tanie linie, hostele itp mozna
      duzo wczesniej sprawdzic w internecie i bukowac póki tanio.
      • maplawczerwonym2 nad sekwana ;-) 27.07.09, 16:14
        przez Paryz przeplywa Sekwana, nie Loara wink ale to fakt, ze nie
        trzeba do drogich restauracji, mozna czesto na lokalnym targu w
        malych barach zjesc cos swiezego i pysznego, zwlaszcza jesli sie
        wstanie wczesniej wink

        a ostatnio byla wielka promocja skyE. - bilety na wiele europejskich
        lotow po 29E z wszystkimi oplatami - trzeba sie tylko zapisac na
        liste mailingowa i przysylaja odpowiednio wczesnie info, bo potem
        bulety znikaja blyskawicznie
        • zonaniezona1 Re: nad sekwana ;-) 02.08.09, 18:58
          A można prosić o adres stronki, gdzie zapisuje się na newslettera?
          • esmeralda_pl Re: nad sekwana ;-) 12.08.09, 11:20
            W Paryzu byłam ze 20 razy, ale nigdy nie widziałam tam Loary...
            Zazdroszczę więc takich doznań...
            Co do SkyEurope to jest to najgorsza linia lotnicza - opóźnienia
            nawet po kilkanaście godzin, a w wyniku tego lądowanie np. w
            Krakowie zamiast w Warszawie. Na szczęście plajtuje i już nie lata z
            Polski
            • falllen_angel Re: nad sekwana ;-) 12.08.09, 12:04
              esmeralda_pl napisała:

              > W Paryzu byłam ze 20 razy, ale nigdy nie widziałam tam Loary...
              > Zazdroszczę więc takich doznań...
              > Co do SkyEurope to jest to najgorsza linia lotnicza - opóźnienia
              > nawet po kilkanaście godzin,

              Moim zdaniem to jeden z lepszych low costów, często lądujący na głównych
              lotniskach, a nie 50km za miastem. Ale oczywiście każdy może mieć swoje zdanie.

              a w wyniku tego lądowanie np. w
              > Krakowie zamiast w Warszawie. Na szczęście plajtuje i już nie lata z
              > Polski

              To, że się wycofali z rynku bez przyszłości to wcale nie znaczy, że plajtują...
              Nie wiem skąd się wysysa takie wnioski...

              W.
            • sumire Re: nad sekwana ;-) 12.08.09, 14:24
              no widzisz, a ja odejscia SkyEurope z Krakowa szczerze zaluje, bo
              nigdy mi sie nie spoznili (co bylo tym wazniejsze, ze latalam z
              przesiadkami) i fajne mieli polaczenia. nie ferowalabym zatem takich
              srogich wyrokow wink
    • agibru Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 07.08.09, 00:03
      a co z couchsurfing czyli z zamieszkiwaniem u ludzi lub wymiana mieszkan.... W
      sumie to akurat na tym forum powinna sie narodzic polska inicjatywa...... kto
      mieszka w gorach i chce nad morze wymienia sie lokum z tym co chce i moze na
      odwrot smile
      • eirinn Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 11:09
        Ja sama skorzystałam z coachsurfingu, chociaż nawet nie wiedziałam
        to się tak nazywa. Wymarzyłam sobie Norwegię, chociaż raz w życiu
        tam byc, no i właśnie dzięki poznawaniu ludzi na różnych MS i FB
        dotarłam do kogoś, kto zaproponował mi nocleg na kanapie u siebie w
        domu. Mieszkałam u nich dwa miesiące nie płacąc ani grosza,
        dorzucałam się tylko do wydatków na jedzenie, odwdzięczałam się
        gotując obiady i doglądając domu kiedy oni byli w pracy. Siedziałam
        sobie na wsi, chodziłam na spacery do lasu i nad fiord, a w weekendy
        obwozili mnie po okolicznych atrakcjach. Bilet na samolot kupiłam 3
        miesiące wcześniej, więc zapłaciłam marne 500 zł w obie strony.
        Zdecydowanie polecam takie rozwiązanie, trzeba tylko umiec zaufac
        ludziom i oczywiście samemu byc godnym zaufania. A akurat Norwegowie
        są bardzo otwarci i chętnie sami proponują gościnę albo skorzystanie
        z hytty, czyli domku letniskowego. Aha, a znajomośc norweskiego nie
        jest konieczna, wszyscy niezależnie od wieku posługują się sprawnie
        angielskim.
      • magdzie Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 12:54
        no wlasniesmile dobry przyklad.
        moja wyprawa
        Poznan-Londyn-Sztokholm-Paryz-Porto-Madryd-Bruksela-Mediolan-Alghero-Nottingham-Dublin-Frankfurt,
        oprocz tego jeszcze wykupilam loty awaryjne, kosztowala mnie 130 Euro- wszystkie
        loty z oplatami etc.(glownie Ryanair), korzystalam z couchsurfing.com w kazdym
        miescie. w sumie 3 tygodnie kosztowaly mnie ok.500 Euro.

        dodam, ze couchsurfingu nie traktuje jako taniej mozliwosci noclegu. za tym
        kryje sie pewna bardzo wazna idea, i niesienie pomocy innym surferom w postaci
        noclegu, wypadu na drinka, oprowadzenia po miescie, wspolnych wieczorow przy
        gitarze i drinkach powinno odbywac sie takze w druga strone. to nie jest strona
        hostelworld.com. wspanialy sposob na zycie- tak bym to okreslila.

        wkrotce lece z Angli do Mediolanu, nastepnie Sofia, Rzym, Genewa. za loty
        zaplacilam ok.80 Euro. polecam maratony lotniczewink
    • esmeralda_pl Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 11:22
      Dla mnie akurat mówienie, że jazda do Bułgarii samochodem to jest
      sposób na tanie spędzenie wakacji, to jest akurat co najmniej
      dziwny... Lepiej polecieć samolotem i na miejscu wynająć samochód...
      Jazda wszędzie samochodem kojarzy mi się z prymitywami, którzy
      jeżdżą na wakacje NA Chorwację, NA Kalabrię czy NA Toskanię...
      • iza1973 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 11:56
        Ciekawe skąd skojarzenie, że jazda na wakacje samochodem jest dla prymitywów?
        nie wiem czy zauważyłaś, ale w samolotach również można spotkać prymitywnych
        ludzi. wybraliśmy wariant jazdy samochodem, po to, żeby po drodze jak najwięcej
        zwiedzić. napisałam to w pierwszym poście. nie było tezą postu "jak chcesz
        pojechać tanio to jedź samochodem". W ogóle nie po to był ten wątek, więc nie
        wiem do czego odnosi się Twój komentarz.
      • obywatelkax Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 12:52
        W dziwnym srodowisku prymitywow widac sie obracasz, radze zmienic otoczenie lub ... A prymitywow to chyba latwiej po takich wypowiedziach rozpoznac niz po tym gdzie i czym jezdza na wakacje.


        Ja jak najbardziej moge sobie wyobrazic wyjazd samochodem do Bulgari, Grecji, Chorwacji czy Turcji i tak wlasnie jezdze. Spanie pod namiotami w rejonach w ktorych warto cos zobaczyc, a nie bo tam sie zalatwilo hotel. Wypady w rejony dostepe tylko samochodem szczegolnie dzikie plaze Grecji (o dziwo sa takie jeszcze np na Peloponez), mniej uczeszczane przez turystow zakatki Turcji.. to jest to. Nie chodzi o oszczedzanie, bo czesto taki wyjazd to koszty dobrej wycieczki z biurem, ale o wolnosc i mozliwosc decydowania gdzie sie chce jechac, gdzie zatrzymac, co zobaczyc i co najwazniejsze SAMODZIELNIE DECYDOWAC o tym co chce robic w danej chwili i ile czasu chce na to poswiecic.

        ps. Tez latam na wczasy samolotem, ale sa to juz dalsze rejony i tak jest w takim przypadku poprostu latwiej.
        • eirinn Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 13:40
          Aha, skoro o namiotach mowa to wrócę do 'mojej' Norwegii wink.
          Tamtejsze prawo mówi, że każdy może rozstawic namiot na noc tam
          gdzie mu się podoba, nawet bez pozwolenia właściciela ziemi. Można
          więc spokojnie iśc w lasy czy góry i nocowac 'gdzie popadnie'.
          • jannicke Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 17:27
            jesli teren prywatny to konieczne pozwolenie wlasciciela.
            • kura28 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 18:09
              W krajach skandynawskich nie jest konieczne. Rozbijasz namiot i nocujesz gdzie
              zechcesz:
              pl.wikipedia.org/wiki/Allemansr%C3%A4tten
              • jannicke Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 18:17
                owszem wszedzie, ale poza terenem prywatnym.jesli jest szyld privat,
                nie mozesz tak sobie ot rozbic namiotu.
              • jannicke Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 18:28
                cyt; jesli nikomu nie przeszkadza i nie narusza prywatności
                właściciela terenu. wic to nie tak, ze gdzie tylko chcesz. dotyczy
                to rowniez tzw privat vei-prywatnych drog(dosc czesty szyld w
                norwegii)i prywatnych plaz.
                • kura28 Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 20:11
                  Przy cytowaniu warto cytować całe zdanie, a nie tylko jego fragment.

                  "Dla turystów istnieje możliwość rozbicia namiotu w dowolnym niemal miejscu,
                  włączając w to teren prywatny, pod warunkiem, że ich obecność nikomu nie
                  przeszkadza i nie narusza prywatności właściciela terenu."

                  Czyli nie można się rozbić na podwórku tuż pod czyimś domem (ale na to chyba
                  nikt rozsądny nie miałby ochoty), ale spokojnie można na prywatnej łące czy w
                  lesie. Ale dowiedziałam się o tym zwyczaju od znajomych Finów, może w Norwegii
                  jest inaczej.
                  • eirinn Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 20:52
                    W Norwegii jest tak samo, oczywiście nie miałam na myśli rozbijania
                    namiotu bez pytania u kogoś w ogrodzie, ale łąki są często parę
                    ładnych kilometrów od domu, zwłaszcza w górach, więc trudno by było
                    znaleźc właściciela żeby zapytac o zgodę.
      • sumire Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 14:51
        no owszem, jazda samochodem to nie jest najbardziej oszczedny
        sposob - tak mysle... ale wynajmowanie samochodu na miejscu tym
        bardziej oszczedne nie jest, poza tym podrozowanie komunikacja
        zbiorowa bywa ciekawym doswiadczeniem. i tanim - tego lata
        przejechalam ladny kawalek Europy pociagiem, korzystajac z bardzo
        sympatycznych znizek na trasach regionalnych. od lat zreszta
        uprawiam podrozowanie pt. "samolot, a na miejscu radz sobie sama" i
        bardzo to fajna przygoda.

        ale z tym, ze to przejaw prymitywizmu, nie moge zgodzic sie
        absolutnie. turystyka lotnicza nie jest szczegolnie bardziej
        wyrafinowana. poza tym sa ludzie, ktorzy po prostu lubia podrozowac
        samochodem, kreci ich jazda przez caly kontynent nad ocean. nie
        widze w tym nic prymitywnego.
      • a.nancy Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 15:06
        > Jazda wszędzie samochodem kojarzy mi się z prymitywami

        a mozesz rozwinac mysl? bo jakos nie przychodzi mi do glowy, co ma jedno do drugiego
    • agpagp Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 14:52
      Spędziliśmy z mężusiem tydzień w Pradze. Noclegi kosztowały nas 440zł. Dojazd do
      Pragi 90 zł. Więcej wydalismy na powrót i to tylko przez naszą głupotę. Tak więc
      za 700 zł mielismy przejazdy i spanie . Na polu namiotowym z zapleczem
      sanitarnym jakiego niejeden hostel mógłby pozazdroscić. Najwięcej wydaliśmy na
      wejścia do muzeów. I odkrylismy że jedzenie w sklepach jest na poziomie cen
      warszawskich ( chociaż mieliśmy trochę swojego jedzenia) natomiast obiady w
      knajpkach wychodziły nam taniej niż początkowo zakładaliśmy ( ale też szukaliśmy
      kanjp z klimatem a nie z turystami)
    • sowanka Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 17:46
      w zeszlym roku wydalam AŻ 2700 na 17 dni wakacji, ale zobaczyłam
      łotwę, turcje-stambuł, troche bułgarii wink-przejazdem, a poza tym
      serbię, czarnogórę, chorwację, słowację.
      dało by rade taniej. wydaje mi sie, ze w 2300-2500 mozna bylo sie
      zamknć biorąc pod uwage sposoby podróżowania. jest to mój najdroższy
      wyjazd. srednio wydawałam ok 1000 zł - 1700 na 2-3 tygodnie
    • lavinka Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 17:52
      Sporo znajomych jedzie bez samochodu. Autokarem w góry i potem na
      piechotę z plecakiem. Dość tanio wychodzi również wyprawa rowerowa, ale
      lepiej wozić ze sobą namiot wink
    • majself Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 18:37
      > stwierdziłąm, że warto taki wątek założyć, czytając wypowiedzi w wątku nt
      > jedzenia na drogę do autokaru. że jajka na twardo to buractwo, że jak Cię nie
      > stać, to siedź w domu, itp.

      Nie, jajka na twardo to nie buractwo, tylko chamstwo. Oznacza, że się kompletnie
      nie szanuje powonienia osób, z którymi się podróżuje. Naprawdę jedyną opcją
      własnego prowiantu jest woniejące siarkowodorem jajko? Brakuje tylko sardynek,
      cebuli i pokrojonych w plastry karminadli, czyli kotletów mielonych.
    • e.milia Re: Jak oszczędni jeżdżą za granicę 12.08.09, 19:00
      Ja podróżuję z plecakiem na plecach (nie mamy dzieci, za to mamy dużą odporność
      na mało komfortowe warunki i chęć zwiedzania świata). Byliśmy tanim kosztem na
      Bałkanach, zrobiliśmy sobie wyjazd objazdowy, zwiedzając w ciągu 4 tygodni kilka
      państw i wcale nie wydając majątku, zwłaszcza jak na miesięczne wakacje smile
      Jeździliśmy pociągami, busami, a jak ceny wydawały nam się zbyt wygórowane (w
      Chorwacji), to łapaliśmy stopa. Co do transportu, to teraz oszczędną opcją mogą
      być tanie linie lotnicze. Ewentualnie teraz można znaleźć tanie linie lotnicze.
      Spaliśmy w prywatnych pokojach bez uprzedniej rezerwacji, które same "znajdywały
      się" na dworcach (zresztą, nie mieliśmy zaplanowanej podróży co do dnia i niemal
      codziennie przemieszczaliśmy się z miasta do miasta, więc trudno byłoby tu coś
      rezerwować). Założyliśmy, że nie wydajemy więcej niż równowartość 10 euro za
      nocleg i w większości miejscach się to udało. Czasem płaciliśmy nawet 6 euro, a
      maksymalnie wyszło 12-13 euro. Można też robić tak, że jedzie się nocnym
      pociągiem lub busem przez noc - wtedy odpadają koszty noclegu. Bywało, że
      spędzaliśmy noc na starówce - niezapomniane przeżycie smile jak przyjeżdżaliśmy
      gdzieś późno wieczorem, a rano chcieliśmy jechać dalej, to chodziliśmy sobie
      nocą po mieście, usiedliśmy w knajpie czynnej niemal do rana, albo przysnęliśmy
      na chwilę z innymi turystami na dworcu. To taka trochę męcząca wersja, ale
      wyspać się mogę w domu, a w wakacje stawiam na przygody, a nie wygody smile
      Jedzenie - można kupować w sklepach produkty i samemu robić np. śniadania i
      kolacje, można szukać niedrogich knajpek, takich nie turystycznych, co czasem
      się bardziej opłaca, niż kupowanie czegoś w sklepie. Można też oczywiście zabrać
      ze sobą, co się da, chociaż ja akurat tak nie robię.
      Jak byłam mała, to jeździliśmy z rodzicami samochodem po Europie, spaliśmy na
      kempingach, a jedzenie gotowaliśmy na butli gazowej (makaron/ryż wzięte z domu,
      ewentualnie jakieś słoikowe sosy, plus do tego warzywa kupowane na miejscu).
    • hotaru85 u nas oszczędnie - czechy 12.08.09, 20:08
      pensjonat w czechach, okolice Czeskiego Raju, 500Kc za dobę (ze śniadaniem) w
      pokóju dwuosobowym z łazienką, tv, w pensjonacie z basenem - daje to 37,5zł na
      osobę za noc. obiady w dobrych knajpach, jakieś gulasze czy inne knedliczki,
      średnio 7-10zł za osobę. do tego dużo piwa (w gospodach koszt maksymalnie 10Kc
      czyli 1,5zł, w sklepach taniej ale to już nie ten smak) no i pieniądze wydane na
      benzynę, żeby zwiedzić wszystkie piękne miejsca (poniżej 4zł/litr).
      za 7 dni wyszło jakieś 500zł za noclegi, 200zł jedzenie, 400zł paliwo. gdybyśmy
      bardziej zaoszczędzili dałoby się zmieścić w 1000zł ale nie chodziło o
      oszczędności, kochamy czechy, czechów i czeskie piwo wink
      • zielona-oliwka Re: u nas oszczędnie - czechy 12.08.09, 21:00
        Nie wiem, jak to możliwe, ale mi wychodzi cały czas, że 500KCZ jest warte około
        80PLN.
        • agpagp Re: u nas oszczędnie - czechy 12.08.09, 22:39
          Dobrze Ci wychodzi smile Bo w kantorach korona czeska nawet 0,182 może kosztować.
          Ale pokój był za dobę a jeżeli przedmówca podrózował we dwójkę to tyle wyszło na
          jednego osobnika smile
          • zielona-oliwka Re: u nas oszczędnie - czechy 12.08.09, 23:22
            No tak, bo to był pokój dwuosobowy. Dziękuję za wytłumaczenie sierocie. wink
            • s0ulc4st Re: u nas oszczędnie - czechy 13.08.09, 10:28
              We wtorek w nocy wróciłem z kumplami z wycieczki do Holandii i Belgi. Jechaliśmy
              autem na gaz, w sumie ok 2700km zrobiliśmy, koszty LPG - 506zł czyli ok 170zł na
              głowę. W kieszeni miałem 120€, z czego także tankowałem. Akurat spanie nam się
              udało załatwić za darmo na tydzień więc to drastycznie zmniejszyło koszty.
              Oprócz tego do samochodu lodówka podróżna i jedzenia na 2 - 3 dni, resztę
              kupowaliśmy tam. Nie oszczędzaliśmy zbytnio ale każdy zmieścił się w kwocie
              100-120€ na tydzień z przejazdem wink
      • falllen_angel Re: u nas oszczędnie - czechy 14.08.09, 12:40
        hotaru85 napisała:

        > pensjonat w czechach, okolice Czeskiego Raju, 500Kc za dobę (ze śniadaniem) w
        > pokóju dwuosobowym z łazienką, tv, w pensjonacie z basenem - daje to 37,5zł na
        > osobę za noc. obiady w dobrych knajpach, jakieś gulasze czy inne knedliczki,
        > średnio 7-10zł za osobę. do tego dużo piwa (w gospodach koszt maksymalnie 10Kc
        > czyli 1,5zł, w sklepach taniej ale to już nie ten smak) no i pieniądze wydane n
        > a
        > benzynę, żeby zwiedzić wszystkie piękne miejsca (poniżej 4zł/litr).

        To chyba z pięć lat temu ta wycieczka była, jak nie dziesięć smile

        Piwo w hospodzie zaczyna się od 20CZK, a maksymalnie potrafi kosztować spokojnie
        i 35CZK (za Plzen lub Budvara).

        Paliwo NoPb95 od 27,50CZK na stacjach supermarketowych do 31CZK przy
        autostradach, czyli minimum od 4.5 PLN zaczynamy rozmowę.

        Obiad w porze obiadowej, tzw. poledni nabitka (dostępna od 12 do 14 czesem do
        15) zaczyna się od 69CZK w knajpach bardzo średnich, w dobrych knajpach
        spokojnie przekracza 100CZK, co ma się nijak do 7-10 PLN za osobę.

        Czechy były fajne jak korona była po 0,13 smile

        W.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka