Dodaj do ulubionych

o transcendencji

05.12.14, 16:55
Czy nie uważacie ,ze we współczesnym świecie potrzeba transcendencji jest najbardziej palącą i najbardziej deprawowaną potrzebą/specjalnie użyłem słowa "deprawowany" gdyż nie chodzi tu stricte o deprywacje tej potrzeby a o jej nieustające gwałcenie/?
Nieustanne znudzenie,szukanie nowych wrażen,nowych odcieni smakowych- to wszystko jest gonitwą skutkującą jeszcze większym znudzeniem i zatraceniem w "nowości".Transcendujemy tak często jak tylko to jest możliwe.niekiedy przybiera to formy dziwaczne,np skok spadochronowy z jak najniższej skaly,budynku,albo bicie kolejnego rekordu Guinessa w zjadaniu jak najwoszej ilości hamburgerow w minutę.
Czy transcendencja jest potrzeba czy tez nie?Dlaczego przybiera tak dzikie formy?
Obserwuj wątek
    • vidavil-125 Re: o transcendencji 05.12.14, 22:56
      A, jedna moja znajoma wiele lat temu a pamiętam powiedziała
      ze marzy się jej taka wielka transcendentalna miłość.
      Ja wiedząc że nie sprostam delikatnie wycofałem się
      • kalllka Re: o transcendencji 06.12.14, 14:16
        Ohohoho, wielkie mi aj waj, jasne, że współczesny "transcendentny Mikołaj" prezentuje się sam.
        Mercy to ekstra dodatek ( najcześciej do Beaucoup)
        Ale i tak lubię mikołajki i nawet wole takie -niby nóżki, niż niedościgniona ( transcendentalna) miłość


        • krytyk2 Re: o transcendencji 06.12.14, 16:18
          nie mnie oceniać cudzą emocjonalność ,ale mam wrażenie ,że współcześnie fantastyczne opakowanie ma utożsamiać najwyższa wysokość w skali doznań.Jesli cos jest,to jest takie samo w opakowaniu/słów,błyskotek/ czy też bez.
          • vidavil-125 Re: o transcendencji 07.12.14, 00:19
            W dzieciństwie co też pamiętam lubiliśmy z bratem grzebać w tych co obecnie
            się nazywa- niewybuchach. Transcendencja była zupełna. Skrzydełka takiego
            niewybuchu unieruchamiało się w drzwiach bramy a głowice odkręcało się
            kluczem francuskim.

            Dziś tylko takie podniecenie podobnie doznaję jak sobie przejdę na czerwone światło.
            • krytyk2 Re: o transcendencji 07.12.14, 09:09
              dla Was-przeżycie graniczne,dla dzisiejszej publiczności i mediów-sensacyjne doniesienie w newsach smile
          • kalllka Re: o transcendencji 09.12.14, 23:11
            Wiesz krytyku, ze wszyscyśmy (tylko lub aż, w zależności od poczucia humoru) opakowaniem?
            Dla Buddystów opakowanie jest niefunkcjonalne dlatego nazwali ciało pojazdem. Służy cialoto do ćwiczeń. Usprawniania życia , Wytyczania przyszłości ścieżek.
            Transcendencja to właśnie taka ścieżka do przeniesienia się jutro czyli nigdzie.
            • krytyk2 Re: o transcendencji 09.12.14, 23:39
              ty bardzo ambitne zadanie przypisujesz transcendencji/wylot w kosmos nirwany/ a ja tu mam zupełnie przyziemny cel :doprowadzić siebie samego do siebie samego ,nie szukając wrazen nieziemskich
              • krytyk2 Re: o transcendencji 09.12.14, 23:41
                najczęstszy cel dzisiejszych "transcendencji"-uciec od codzienności czyli od siebie ukrytego w tej codzienności
              • kalllka Re: o transcendencji 10.12.14, 17:26
                Otóż właśnie, mało ambitnie, próbuje pokazać ze nirwana tożsama z transcendencja. I dostępna dla każdego tu i teraz.
                Szkoda, ze obie ( "definicje") skatalogowano i postawiono w muzealnych serwantkach, gdzie nieużywane kurza się niemiłosiernie, czekając lepszych czasów.
                • krytyk2 Re: o transcendencji 10.12.14, 19:34
                  do tożsamości można podchodzić dwojako -albo się chce móc coś o sobie powiedzieć - i wtedy nirwana absolutnie nie jest tym co da się wyrazić. Albo też wyjdzie się z założenia ,ze istotą nas samych jest pustka /niektórzy twierdzą,ze bardzo głęboka i zapładniająca/ i docieranie do niej jest nieustannym zadaniem człowieka- i wtedy tradycyjne poj tożsamości obejmujące treści świadomości należy odłożyc na bok.
                  W praktyce bywa tak ,ze osoba ćwiczaca praktyki buddyzmu Zen jest bardziej niż przeciętna swiadoma tego kim jest-dzięki treningowi "czyszczenia" swiadomości i wyostrzania jej
                  • kalllka Re: o transcendencji 12.12.14, 23:19
                    Skąd wiesz, ze "nirwana" czy pustka nie mogłyby by cię wyrazic, określić (?)
                    Myśle, ze oba stany są tożsame jednoznacznie, wartościują człowieczeństwo w transcendencji jednomyślności)
                    Trywializujac, zagadnienie "bezmyślnosc" i rutyna codzienności ( obowiązków) pomaga rozładowywać emocje i łagodzić cierpienie. Czas leczy i rozwiązuje koany w zen czy podczas medytacji bądź filozofowania. W sumie problem sprowadza się do wspólnego mianownika, do tu i teraz; ergo do bolącej, od siedzenia dupy, a nie głodujących.
                    Pewnie to obrazoburczo brzmi, ale tak naprawdę nirwanę osiąga się na rzecz innych.

                    • krytyk2 Re: o transcendencji 16.12.14, 17:04
                      założenie pustki jako tezy ontologicznej opisującej nasze ego może być w tym samym sensie pożyteczne co odkrycie Kanta o transcendentalnym charakterze ludzkich uwarunkowań poznania- wydaje się być gleboko prawdziwe ,ale faktycznie jest nieudowadnialne.
                      Z drugiej strony przyjęcie tego założenia- w obydwu przypadkach- przez badacza może w skutkach wyostrzyć jego czujnośc i wyraxnośc widzenia w skojarzonych problemach
                  • kalllka Re: o transcendencji 12.12.14, 23:30
                    Skąd wiesz, ze "nirwana" czy pustka nie mogłyby by cię wyrazic, określić (?)
                    Myśle, ze oba stany są tożsame jednoznacznie, wartościują człowieczeństwo w transcendencji jednomyślności)
                    Trywializujac,
                    "bezmyślnosc" codzienności łagodzi rutyna. Staranne wypełnianie obowiązków pomaga rozładowywać emocje i łagodzić cierpienie oczekiwania( na coś, kogoś)
                    Czas leczy rozwiązując koany. W zen
                    czy podczas buddyjskiej medytacji, bądź "ateistycznego" filozofowania w człowieku rodzi sie energia, światło pozwalające dojrzeć do pustki.
                    W sumie wiec problem sprowadza się do wspólnego mianownika, do tu i teraz; trywialnie do bolącej od siedzenia "na dupie" -dupy, a nie głodujących, gdzieś daleko za górami za lasami..
                    Pewnie to obrazoburczo brzmi, ale tak naprawdę nirwanę osiąga się pracując w pocie czoła, dla dobra innych.


                    • vidavil-125 Re: o transcendencji 13.12.14, 11:27
                      Nie jestem filozofem, ale wydaje mi się że transcendencja to nieskalowana
                      forma odlotu a pełna.
                      Coś jak kiedyś w czwartej części wieczoru imieninowego u cioci śpiewało się
                      góralu czy ci nie żal z pełnym zrozumieniem śpiewanego tekstu i rzewnie
                      akcentując przy tym tęsknie – góraaaaalu.

                      I myślę, że to wydłużone „a” pieczętowało transcendencję właśnie.
                      • kalllka Re: o transcendencji 13.12.14, 23:04
                        Przepraszam za anty wtręt, ale chciałabym w sprawie górala drobne sprostowanie... Obchodzenie Imienin, zwłaszcza ciocinych, zazwyczaj obfitowało w wysyp rodzinnych Przypowieści. Wujów z broda i niemodnych krawatów. Dlatego tez najcześciej piło się trunki typu winiak lub jarzębiak; pozwalające na filozoficzne zakąszanie wieczorku przy mikrofonie, ozorkiem chrzanowym. W wyniku czego rozpolitykowane towarzystwo śpiewalo "Batumi hej batumi" lub inne pieśni radzieckie. Na dwa głosy
                        Zas" Góral "w nieutulonym zaaaalu) lub "ore ore szabadabada amore" najcześciej podsumowuja
                        wesele polskie, zwane także czwarta częścią dziadów.

                    • krytyk2 Re: o transcendencji 16.12.14, 17:11
                      "bezmyślnosc" codzienności łagodzi rutyna. Staranne wypełnianie obowiązków pomaga rozładowywać emocje i łagodzić cierpienie oczekiwania( na coś, kogoś)
                      jasne,jasne,lagodzi
                      Ale to nie pomaga w najmniejszym stopniu w pzonawaniu samego siebie,wrecz przeciwnie- codziennośc usypia czujnośc poznawcza i zaciera istote.

                      > W sumie wiec problem sprowadza się do wspólnego mianownika, do tu i teraz; tr
                      > ywialnie do bolącej od siedzenia "na dupie" -dupy,


                      jeśli codzenne czynności wykonywane sa w skupieniu i wlaczona jest przy tym stale samoobserwacja,to masz rację,jesli nie-to nie ma to już zadnego znaczenia, poza terapeutycznym.jak mawial de mello -tylko przez /samo/obserwację możemy dojść do przebudzenia
                      • kalllka Re: o transcendencji 16.12.14, 18:22
                        Wiesz krytyku, tak se myśle, ze poldkowe podejście jest najbliższe tradycji transcendentalnej; Tradycji wschodu, której się świadomość bycia jednością jest dualna ale pozbawiona punktu odniesienia relatywizmem.
                        Kant czy Mello, z całym szacunkiem dla ich zachodnich tradycji językowych, obciążyli ścieżki dojścia do prawdy- definicjami- rozważajac (!) humanizm jako wyższy stan świadomości .
                        Żartobliwie odnosząc się do bachanalii olda, ciśnie, ze Obaj z pewnością filozofowali na głodniaka) stad może bolesne uderzenia filozofii (o kant stołu) przy usiłowaniu stwierdzenia czym jest jedność, co początkiem ...jajo, kura czy jabłko (?smile
                        Twardy aspekt rozważań do bycia tu i teraz nadaje się jednak bardziej na czas wielkanocnych kurantow. Podczas Sniadan na trawie i szczypiorkowy łatwiej o zgodę w kwestii "karmy"
                        A teraz pozwole sobie popierniczyc, polukrować, półgębkiem polgeskiem, życzyc jedności choćby tylko poczuciem, ale wina.

      • krytyk2 Re: o transcendencji 06.12.14, 15:54
        popatrz-nie wystarczyła jej zwykła transcendencja ! wink
        to właśnie to pragnienie niezwykle mocnych przeżyć popycha ludzi współczesnych na granice poznania i doświadczania świata. Biorąc dosłownie /w sensie Kantowskim/ wypowiedź Twojej znajomej odczytuję jako pragnienie wyjścia we własnej przeżyciowości poza wszelkie poznanie !
    • scand Re: o transcendencji 09.12.14, 19:46
      Szukanie nowych wrażeń to transcedencja?
      Raczej poszukiwanie innej całości wobec której ta znana ze swymi wrażeniami jest odrębnym światem.
      W transcedencji, wydaje mi, się szukamy wolnośći od tego co jest namacalne, bezpośrednie.
      • krytyk2 Re: o transcendencji 09.12.14, 21:13
        z łac transcendere oznacza przekraczanie ,wykraczanie i ma swoje filozoficzne zastosowanie w zwykłym znaczeniu.to ,o którym wspominasz, wiąże się z poj transcendentalizmu w sensie I Kanta i odnosi się do niepoznawalnego obszaru rzeczy samych w sobie a doklaniej mówiąc -założonych apriorycznie struktur poznania ludzkiego,ktore to struktury ukierunkowują to w jaki sposób możemy poznawać rzeczywistość.Transcendentalny oznacza zatem to ,co zakłada i przez to- wykracza przed wszelkie poznanie."Transcendentny" natomiast oznacza wykraczanie tu oto poza moje aktualne poznanie -w dziedziny, których ja dotąd nie znalem
        • krytyk2 Re: o transcendencji 09.12.14, 23:03
          w tych podanych wyżej sensach "transcendentalny" to obejmujący dziedzine przeddoswiadczalnych podstaw naszego poznania/do których, prawdę mówiąc, sami mamy niewielki dostep-poniewaz posługujemy się aparatem poznawczym określonym wlasnie przez te przedpoznawcze,aprioryczne struktury/,transcendentny to jak najbardziej ludzki sposób poszerzania własnej wiedzy,czlowieczenstwa.Ludzie transcendują jedynie poprzez nowe wrażenia ,aby dopiero na ich bazie nadbudowywać sobie nowe całości ,o których wspominasz.Jesli nigdy przedtem nie znalazles się na statku pedzacym na pelnym morzu nocą w sztormowej pogodzie ,to będzie to dla ciebie przezycie transcendujące wszystkie twoje dotychczasowe doświadczenia.Dla niektórych będzie to otarcie się o wrazenie bliskości śmierci,trwogi.Niektrorzy poprzysiegna sobie w takich chwilach nawrócenie na wiare-jesli przezyja taka noc.Inni napiszą o tym wiersz,a może ich zycie na stale odwroci swój bieg.Ich całośc się zmieni
          • scand Re: o transcendencji 11.12.14, 13:12
            Tak, metafora statku jest przekonywująca z tym że nie o same wrażenia tu chodzi ale również o wspomniane przez Ciebie domniemane uczucie trwogi, lęku przed zniszczeniem, bezradności, poczucia bycia w ręku sił nas przekraczających itp..
            Wtedy można wyjść poza codzienność...
            Ale czy zjedzenie 3 razy większej ilości hamburgerów niż zwykle jest transcendujące ?
            Mam wątpliwości..
            • krytyk2 Re: o transcendencji 11.12.14, 13:47
              no , zjedzenie dużej ilości hamburgerów bywa tez transcendujące wink
              • scand Re: o transcendencji 11.12.14, 13:56
                Prostsze jest wypicie dużej ilości alkoholu wink
                • oldpiernik Re: o transcendencji 16.12.14, 08:35
                  Po co nazywać transcendencją zwyczajne rozszerzanie horyzontów osobowości?
                  Nie myślę o zażeraniu się knedlami na czas, bo to tylko zaspokojenie skrzywionej potrzeby bycia sławnym z jakiegokolwiek powodNibyu.
                  Nie myślę też o poszukiwaniu doznań wyzwalających hormony, u których źródła leży uzależnienie od odczuwania podwyższonego poziomu tychże.
                  O wiele bliższe jest mi rozszerzanie przez doznania związane z kolacją we dwoje (albo i w szerszym gronie), gdzie można delektować się wcześniej nie doświadczanym zestawem smaków.
                  Mimo, że praktycznie jest to również konsumpcja, jej charakter poznawczy uznaję za niezaprzeczalny. smile

                  OLDPRZEDŚNIADANIOWY
                  • scand Re: o transcendencji 16.12.14, 09:36
                    Czy inne odczuwanie rzeczywistości uznajemy zawsze za "transcedencję" ? W takim razie alkohol doskonale spełnia rolę środka prowadzącego do tejże. Ale ja wątpię czy to jest "transcedencja" bo wtedy chłopów pijących w XVIII wieku w karczmach należałoby uznać za transcedentalistów..
                    • vidavil-125 Re: o transcendencji 16.12.14, 10:55
                      Jednak alkohol ułatwia transcendencję.

                      Willa drewniana nad Popradem. Nic specjalnego. Polska góra z tyłu i słowacka góra
                      z przodu.
                      Na zżymanie właściciel przynosi wysoką butelkę pełną i pokazując palcem
                      na butelkę w jej dolnej strefie stanów niskich mówi. Jak dojdziemy do tego poziomu
                      butelki to zobaczycie „ jak po słowackiej stronie rostąpia się góra i na polanę
                      piękny leleń wychodzi”
                  • krytyk2 Re: o transcendencji 16.12.14, 16:57
                    mój stary pierniku,Twoje zdziwienie równe temu bohatera sztuki Moliera,ktory nagle zdziwił się ,ze mówi prozą..
                    podobnie zresztą jak inne rzeczy np. ,ze mówiąc posługujemy się regułami syntaktycznymi..Prawda -ze nie każdy zna tak trudne wyrazy ?,ale przecie nie oznacza -ze reguł tych nie używa.
                    • oldpiernik Re: o transcendencji 04.01.15, 22:22
                      W rozdarciu pomiędzy syntetycznym ujęciem w precyzyjne, choć trudne słowa, a "dehermetyzacją" prowadzonej rozmowy poległem ze szczętem.
                      Doświadczenie częste a wciąż nowe.
    • scand Re: o transcendencji 13.12.24, 14:36
      Ciekawe jak na potrzebę transcendencji wpłynie AI? Ona potrafi tworzyć obrazy transcendentalne..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka