29.06.20, 23:54
Pomimo, bujnego oraz niezwykle barwnego – rozwoju wątku - „Co to znaczy „naturalny” pozostaje pewien niedosyt . Wątek miał zwrócić uwagę na różnorodne tendencje w interpretacji słowa „naturalny” - chciał (rzecz jasna nieudolnie) opisać ów aktualny „uzus” społeczny z wszelkimi „indywidualnymi” tendencjami ideologicznymi (czy wręcz -przez owe ideologie narzucanymi interpretacjami.) Stąd tytuł „Co to znaczy „naturalny” a nie „Natura” która zazwyczaj mylona jest z krajobrazem lub klęskami/niebezpieczeństwami a w najprostszych poglądach oddziela mechanicznie - Naturę od wytworów homosapiensa).


Wydawało się to interesujące – bo tak różne ideologie - o zgoła innych, podstawach ontologicznych – jak wszelkie „prawicowe” (obecnie również „socjalne/populistyczne”) odmiany wspierane na ideologiach „wiary” a z drugiej strony – „neomarksistowskie” i inne „zielone” odmiany „lewicowych” poglądów materialistycznych, reprezentują ,różne pomieszane interpretacje albo – co właśnie jest interesujące -wręcz tożsame wykładnie.)

(w samym wątku , nie udało się wyjść poza tzw. poglądy - ale niewątpliwym sukcesem „dyskusji” – mogą być wnioski dotyczące ancestralnego podłoża natury homininów , która tak niedaleko odeszła od swoich biologicznych korzeni- bo niby gdzie miała odejść?)

Różne interpretacje – sugerują już same przybliżone „definicje” ( „przybliżone definicje” – które są przybliżone, choćby w związku z ich różnymi znaczeniami – a które twardymi/jednoznacznymi definicjami są tylko dla poszczególnych interpretatorów , jedynie wzbogacając różnorodność i przybliżony charakter.)

Wróćmy więc do zawartych we wspominanym wątku – owych różnych przybliżonych „definicji” próbując śledzić znaczenia w nich zawarte (znaczenia filozoficzne – bo jak mówią Rosjanie , rozpoczynając wszelkie intelektualne spotkania - od wychylenia tradycyjnej szklaneczki wódki – „noblesse oblige” )

1. Z punktu widzenia nauki badającej wszystkie zjawiska to właśnie owo „wszystko” co istnieje i jest nam stopniowo przybliżane przez fizykę, biologię, chemię czyli nauki przyrodnicze. Nauka wykrywa regularności/reguły takie same dla całej Natury – nazywając czasami te regularności- prawami.
2. Naturą bywa określana jako źródło i przyczyna „wszystkich rzeczy” – ich „ostateczne wyjaśnienie” oraz powód istnienia.
3. W końcu Natura to ogół rzeczy istniejący „od zawsze” - pojawiających się z bezcelową/przypadkową spontanicznością bez udziału/interwencji naszego gatunku.

Określenie tego, co wydaje się nam „naturalne” ma pewną intuicyjną łatwość – bo przecież wszyscy wiemy ,co jest naturalne - a co wykracza, poza zakres tego określenia?. Zapominamy ,że historycznie interpretacje się zmieniają – czasami zaprzeczając sobie.

Natomiast na naszym najgłębszym wewnętrznym poziomie, mówimy właściwie o ontologicznych podstawach naszej „rzeczywistości” tym razem zapominając (być może z braku wiedzy) jak bardzo nasza zwierzęca natura, wpływa na naszą interpretację tego co „naturalne” (wpływa w dużej mierze poza naszą tzw. świadomością.)

Znaczenia 1 i 3 - z filozoficznej ostrożności - mają charakter opisowy. Omijają skłonności gatunku do koniecznej jasności rozstrzygnięć i być może wykluczają pytania – o początki oraz domniemane cele zjawisk naturalnych (co jest domeną różnych mitologicznych przesądów). Te „definicje” mówią o immanencji - tym samym zabezpieczają przed ideologicznymi roszczeniami, określającymi jakiś transcendentny - odwieczny grunt naszych doświadczeń, tak potrzebny absolutyzmowi . W tym ujęciu „to co naturalne” nie ma początku ani końca – jest neutralnym procesem. Dla całkowitego bezpieczeństwa – posługują się również pojęciami – przypadku lub entropii.

Ta tradycja jak już pisałem , zaczyna się od presokratyków (cytat z Empedoklesa) dalej to Lukrecjusz rymujący Epikura (w szerszym znaczeniu) i najważniejsze -naturalistyczne wyjaśnienia Demokryta (tu trzeba zaznaczyć, że gdyby nie niechęć do jego „naturalistycznej” idei - tych pieszczoszków chrześcijańskiej ideologii – Platona i Arystotelesa, nie byłoby-( chyba) jałowego biegu nauki trwającego setki lat – bo dalej, to już – teoria względności ,mechanika kwantowa i pola kwantowe – w dużym rzecz jasna uproszczeniu – chociaż Anaksymander ze swoim „apeironem” znajduje dużą sympatię u Heisenberga )

Przypadkowe przekształcenia materii - a co za tym idzie, także my - będąc owocem - braku kierunku, braku rozmysłu, ze swoją hybrydową konstrukcją , na najniższym poziomie wypełnioną „ niczym”- skonstruowanym ze szczęśliwych przypadków - znajdywanych po omacku… nasza natura niczym się nie różni od innych naturalnych obiektów wszechświata. Dzieł homosapiensa od innych ruchomych przejawów wszechświata nic nie odróżnia (poza „ewolucyjnym szczęściem”). We wszystkich hipotetycznych „sytuacjach” zawsze wygrywa to – co znacząco lepiej w jakiejś przypadkowej sytuacji wykorzystuje zbieg okoliczności.

Osobiście, jestem umiarkowanym zwolennikiem mówienia - o tym „co jest naturalne” (jeśli już – bo takie mamy słowa) w wersji zbliżonej do pierwszej „definicji”. Zdecydowane rozdzielanie (?) i zaprzeczanie , pewnej ciągłości istniejącej, między homosapiensem (jego dziełami) oraz resztą kosmosu – jest, być może przejawem - ludowego sposobu pojmowania „rzeczywistości” (lub przywiązania do popularnych znaczeń słownikowych). Może także sugerować jakiś magiczne pochodzenie homosapiensa ? Ten typ pojmowania ma jeszcze jeden, denerwujący element , mianowicie „niezbędną” ocena tzw. moralną (poza subiektywną oceną tego co nam się wydaje „złe lub dobre”).

Równie naturalne – są utwory Mozarta ,krokodyle , teoria względności, pieniądze, księżyc , wybory powszechne czy homoseksualizm. Nasze pomysły są konieczną „okolicznością sprzyjającą” ale wykonana praca, konieczna do ich realizacji - w żaden sposób nie różni się od przypadkowego wyłaniania się tworów kosmosu – jest tych tworów kontynuacją.



O drugiej „definicj” - najbardziej „ideolo-gennej” i o „religiach natury „ - innym razem , kiedy czas pozwoli.

Ps. Siadło jakoś i nowych wątków nie widać. Może w uzupełnieniu, trzeba zaznaczyć - że najbardziej naturalnym (rozpowszechnionym) „stylem” życia w przyrodzie jest styl pasożytniczy.
Obserwuj wątek
    • scand Re: Natura 30.06.20, 08:59
      > Dzieł homosapiensa od innych ruchomych przejawów wszechświata nic nie odróżnia (poza „ewolucyjnym szczęściem”).

      Właśnie to "ewolucyjne szczęście" ma olbrzymie znaczenie. Podobnie jak robi różnicę dla życia człowieka wygranie 10 mln zł w lotto a nie wygranie. Tak zgadzam się, że w grze zwanej życiem trzeba mieć szczęście, a element losowy jest z niego nieusuwalny. Ciekawym zagadnieniem jest zagadnienie jak dbać o te często niespodziewane prezenty od Losu, aby ich nie roztrwonić... Natura nie zawsze jest łaskawa..
    • mu_ndek Re: Natura 05.07.20, 00:34
      Kontynuując – pozostała ostatnia „definicja” i jej domniemane znaczenia. Ta jest najkrótsza i najprostsza , co zazwyczaj jest niebezpieczne lub prostackie. Lekceważąc różnorodność i skomplikowanie spraw, jakie napotyka homosapiens w świecie - oddajemy władzę prostakom/cwaniakom , zazwyczaj powołującym się na różnego rodzaju objawienia lub wiedzę zastrzeżoną dla wybranych.
      Prorocy, polityczni przywódcy ( najgłupszą i najniebezpieczniejszą odmianą , jest połączenie tych właściwości czyli „charyzmatyczny przywódca”) ale również finansiści , technicy/programiści - usiłują kierować losem innych na podstawie własnego prostego umysłu - bo lubią np. porządek albo proste przekazy (oparte na najgorszych właściwościach gatunku, zawsze gotowych do odpalenia w imię prostych haseł).

      Naturą bywa określana jako źródło i przyczyna „wszystkich rzeczy” – ich „ostateczne wyjaśnienie” oraz powód istnienia.

      W tym znaczeniu natura jest boska- zastępuje bóstwa. Historycznie - na początku naszej plemiennej/społecznej przygody , nie rozróżnialiśmy – bóstwa od natury. Czciliśmy zwierzęta, drzewa, kamienie, potoki, przypisując im intencje i „dusze równe naszym” – i mogło tak zostać – ta różnorodność bóstw i „szacunek” dla całej natury - wydaje się bardziej interesujący od monoteistycznego – czynienia sobie ziemi poddaną.

      Animizm przeminął - teraz mamy podobną do chrześcijańskiej- ideologię (choć nie przeminął wszędzie – można by tu dopisać różnych fanatycznych zielonych albo jakiś njuejdżowy imidż)

      Natura- staje się najgłębszym ontologicznym podłożem i źródłem wszystkiego co istnieje, najnaturalniejszą rzeczywistością , jedyną prawdą i prawodawcą wszechświata. Narzuca jedynie słuszne zasady - a ten , kto się nie stosuje do nich, zaburza ową świętą harmonię – jest odszczepieńcem pełnym pychy- zasługującym na dotkliwą karę.

      Ideologia naturalistyczna(choć przecież ma źródła materialistyczne) stała się surogatem religii.

      Mamy tu przecież, wszelkie cechy bóstwa. Dla natury mamy szacunek. Czujemy przecież ogrom górskiego szczytu lub ciemną siłę oceanu ( to się nazywa- kompleks żywiołów i jest pewnie źródłem wszelkich wierzeń – „nabożna cześć” ? ) Bóstwo natury budzi lęk ale i uwielbienie. To czuła matka i surowy ojciec – jest wszechmocna i delikatna - mówi się , że jest mądra- a na pewno , od nas mądrzejsza. Z jednej strony piękna i szczodra jak „Primavera” – Botticellego z drugiej- zła i groteskowa jak potwory z kuszenie św. Antoniego – Grunewalda.

      Voltaire , Rousseau - ale już od Arystotelesa ,natura mimo, że zarazem mądra i naiwna jest bóstwem racjonalnym i dobrze nam życzącym (choć czasami wybucha i lubi nami potrząsnąć). Kiedy żyjemy zgodnie z jej nakazami , żyjemy zdrowiej i sprawiedliwiej? (hippisi?)

      Ale czego byśmy nie robili i tak zasługujemy na naganę, jako jedyni odszczepieńcy ulegający zgubnym nienaturalnym skłonnościom . Tylko my jesteśmy grzesznikami – twórcami sztucznymi , ciągle niedoskonałymi naśladowcami immanentnie naturalnej boskości (Platon). Jako jedyni buntujemy się i gwałcimy ją -w imię egoistycznych, krótkowzrocznych celów.

      Naturalistyczna religia, która od wieków jest argumentem przeciwko sztucznym - bo naszym wytworom? Odwieczny probierz, służący do wykazywania naszych nienaturalnych, szkodliwych błędów podlegających ,moralnej ocenie – to może być na przykład - GMO lub LGBT . Dalej to już różne aktualne „zielone” odmiany owej tak ostatnio modnej religii... itd. Itp. Można powiedzieć - że to jedno z najbardziej rozległych współczesnych religijnych zaślepień.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka