scand
16.03.05, 09:29
Przysłuchiwałem się wczoraj dyskusji w programie Pospieszalskiego na temat
wydarzen roku 80 i Solidarnosci.
Słuchając tych wspaniałych peanów (zaproszono w zasadzie samych byłych
uczestnikow tych wydarzen) na cześć mądrości ówczesnej opozycji nie sposób
nie zauważyć jednak, że rezultaty jakie w końcu osiągnięto nie koniecznie
zgadzały się z ówczesnymi wyobrażeniami ludzi.
Dość powiedzieć że zwycięstwo "Solidarnosci" w 89 wcale nie przyniosło
solidarnosci społecznej a w zasadzie odwrotnie - tryumf egoizmu i
indywidualizmu, zamiast wyzwolenia robotnika po prostu inny, chyba bardziej
rygorystyczny sposób podporządkowania go, zamiast podniesienia rangi kościoła
obecna degradacja jego wpływów moralnych itd..
Ludzie rozpoczęli ruch ale skutek ruchu był dla nich nieprzewidywalny.
Czy jest to los wszystkich rewolucji, że przekraczają wyobrażenia ich
uczestników ?