Dodaj do ulubionych

Poprawianie

21.04.18, 09:39
Mam często taki problem - piszę coś w internecie tak jak tu, a w odpowiedzi czasem dostaję prośbę o poprawienie literówki, bez odpowiedzi na pytanie które pierwotnie znajdowało się w wypowiedzi. Komentarze nie irytują mnie jakoś bardzo, chyba że piszę je ktoś kto sam nagminnie robi błędy.
No ale raczej nie ma sensu wdawać się w rozmowę w stylu "patrz na siebie, zanim mnie poprawisz", co nie?
Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: Poprawianie 21.04.18, 09:49
      podpisuję się pod tym smile. Literówki czy nawet czasem błędy zadrzają się każdemu. Takie zwracanie uwagi to też chęć okazania komuś swojej domniemanej "wyższości" .......na zasadzie.....popatrz! pomyliłaś/łeś się! a ja to zauważyłam! jestem lepsza/y od ciebie smile a ty gorsza/y.
    • reinadelafiesta Re: Poprawianie 21.04.18, 11:20
      @Positronium
      Nie mam nic przeciwko delikatnie zwróconej uwadze, bo skoro robię błąd, to widocznie nie wiem, że coś jest żle. A skoro nie wiem, to nie poprawię i będę w tym błędzie tkwić. Komuś raczej uwagi nie zwracam, bardzo rzadko, bez złośliwości, bez świadków , np. ostatnio w mailu powiedziałam, że ktoś ma literówkę w sygnaturce☺ Bo to ewidentnie była literówka, nie żaden błąd ortograficzny. Ale masz według mnie rację, nie warto wdawać się w rozmowy, jak już błąd wytknięty to poprawić i tyle. I niech każdy siebie pilnuje.
      • positronium Re: Poprawianie 21.04.18, 13:38
        reinadelafiesta napisała:

        > Nie mam nic przeciwko delikatnie zwróconej uwadze, bo skoro robię błąd, to wido
        > cznie nie wiem, że coś jest żle. A skoro nie wiem, to nie poprawię i będę w tym
        > błędzie tkwić.

        Trudno czasami w piśmie przewidzieć, czy uwaga "zabrzmi" tak jak trzeba dla odbiorcy. Można przecież napisać "na co dzień - pisze się osobno", albo "czy możesz pisać na co dzień poprawnie?", albo "przecież na co dzień to trzy słowa". Wszystkie te opcje nie są obraźliwe, ale także łatwo je odebrać jako przytyk, a nie tylko neutralną uwagę.
        Jakoś mnie to czasem razi, chociaż na szczęście snu nie tracę z tego powodu.

        > I niech każdy siebie pilnuje.
        Dokładnie.
        • jolanta4447 Re: Poprawianie 21.04.18, 22:10
          Fakt, każdemu może przeskoczyć paluszek na sąsiedni klawisz. Nie ma co poprawiać.
          Gorzej, jeśli cały tekst napisano bez kropek, przecinków i dużych (wielkich) liter, a do tego jest sporo literówek.
          Widzę i czytam (z trudem) takie posty i wtedy chyba trzeba poprosić o właściwą edycję, bo tekst staje się niezrozumiały.
          • positronium Re: Poprawianie 25.04.18, 08:05
            jolanta4447 napisała:

            > Gorzej, jeśli cały tekst napisano bez kropek, przecinków i dużych (wielkich) li
            > ter, a do tego jest sporo literówek.
            > Widzę i czytam (z trudem) takie posty i wtedy chyba trzeba poprosić o właściwą
            > edycję, bo tekst staje się niezrozumiały.

            Oj tak! A już naj-najgorzej jest, kiedy osoba tak pisząca jest przekonana o swojej nieomylności, bo działa na podstawie jakichś wydumanych zasad znikąd. Bardzo irytujące.
            Nieprzypadkowo, tutaj dbanie o język jest uznawane za jedną z form wyrażenia szacunku do rozmówcy. Bo o to chodzi, żeby się klarownie wyrażać i porozumieć, no nie?
          • aqua48 Re: Poprawianie 25.04.18, 09:23
            jolanta4447 napisała:

            > każdemu może przeskoczyć paluszek na sąsiedni klawisz. Nie ma co poprawiać.

            Ale każdy ma swój rozum i (mam nadzieję) oczy i PO NAPISANIU swojego tekstu przeczytać go spokojnie i poprawić błędy. To zajmuje minutę? A świadczy o podstawowym szacunku do czytających. Oczywiście i po ponownym przeczytaniu jakiś pojedynczy błąd może umknąć uwadze, ale starania raczej są widoczne.

      • gryczana Re: Poprawianie 25.04.18, 00:04
        reinadelafiesta napisała:

        > Nie mam nic przeciwko delikatnie zwróconej uwadze, bo skoro robię błąd, to wido
        > cznie nie wiem, że coś jest żle. A skoro nie wiem, to nie poprawię i będę w tym
        > błędzie tkwić. Komuś raczej uwagi nie zwracam, bardzo rzadko, bez złośliwości,

        Chętnie przyjmuję uwagi, bo właśnie - jak piszę źle i nikt mnie nie poprawi, to sama raczej błędu nie odkryję. Lata całe pisałam łącznie "także" w znaczeniu "tak że", nikt nigdy się nie zająknął nawet, że coś jest nie tak. W oparciu o własne doświadczenia sądzę, że powinno się zwracać uwagę na błędy. Wystarczy krótki tekst: "gryczana - nie także, tylko tak że". Nawet publicznie. Ja się nie obrażę, a może ktoś inny się też nauczy. W ten sposób zresztą dowiedziałam się o swoich brakach w wykształceniu.
        Za to też mam problem ze zwracaniem uwagi, co swoją drogą jest niekonsekwencją z mojej strony. Niestety, nigdy nie wiem, czy ktoś się nie obrazi i z jednej rady i dobrej intencji nie wyniknie awantura. Sporo osób bierze takie rzeczy bardzo mocno do siebie. Zwracający uwagę bywa też czasem postrzegany jako czepialski i zarozumiały - nie każdy ma ochotę funkcjonować z takim wizerunkiem.
        Nie wiem kiedy i dlaczego poprawność językowa stała się takim tabu, ale wcale mi się ta sytuacja nie podoba. Mam wrażenie, że zbiegło się to z częstym diagnozowaniem dysleksji u dzieci - wytłumaczeniem na forach jest "mam dysleksję, nie mogę pisać poprawnie, a ty jesteś niewychowany, bo się czepiasz nie znając sytuacji". I teraz wszyscy boją się odezwać, żeby nie urazić kogoś, kto rzeczywiście może mieć poważny problem. Sęk tylko w tym, że żaden ze znanych mi dyslektyków nie obraża się za zwrócenie uwagi, poprawia błąd i tyle, bez jakiegokolwiek rozwodzenia się nad tematem, bo wtedy jest szansa, że w końcu się nauczy. Mam taką uczennicę, dziewczynka ma naprawdę duże kłopoty, a ja z podziwem patrzę na jej pracę, wytrwałość i efekty, jakie osiąga. Ale jej przez myśl nawet nie przejdzie obrażanie się, dla niej to jest pomoc.
        • positronium Re: Poprawianie 25.04.18, 08:08
          Właśnie tłumaczenie dysleksją czy dysgrafią na forach nigdy mnie do końca nie przekonuje. Piszący tu ma tyle czasu, ile potrzebuje mieć na napisanie wiadomości. Można ją też wcześniej wkleić w edytor tekstu ze słownikiem, który wyłapie "grubsze" błędy. Da się.
          Ciekawe kiedy dla języka polskiego zrobią nakładki pomagające w dobrej pisowni, takie jakie są już do angielskiego (np. grammarly).
          • aqua48 Re: Poprawianie 25.04.18, 09:25
            positronium napisała:

            > Właśnie tłumaczenie dysleksją czy dysgrafią na forach nigdy mnie do końca nie p
            > rzekonuje.

            Mnie wcale. Mój syn jest dyslektykiem. Zawodowo zajmuje się pisaniem tekstów, i pisze je poprawnie. Da się.
        • bene_gesserit Re: Poprawianie 07.05.18, 20:04
          gryczana napisała:

          > ki tekst: "gryczana - nie także, tylko tak że". Nawet publicznie. Ja się nie ob
          > rażę, a może ktoś inny się też nauczy. W ten sposób zresztą dowiedziałam się o
          > swoich brakach w wykształceniu.

          Kiedyś zapytano leciwego dżentelmena, wielbiciela i wieloletniego znawcę Londynu, jakie jest jego ulubione miejsce w tym mieście. Powiedział, że niestety nie może powiedzieć, bo nie poznał jeszcze całego miasta.
          Z polszczyzną jest tak samo: moim zdaniem _nie_ można władać nią perfekcyjnie. Co samo w sobie jest piękne. I co zachęca do wyrąbywania własnej ścieżki. Więc - po tym przydługim wstępie - nie chodzi o 'luki w wykształceniu', tylko o to, że mieszkamy w bardzo skomplikowanym języku.

          > Za to też mam problem ze zwracaniem uwagi, co swoją drogą jest niekonsekwencją
          > z mojej strony. Niestety, nigdy nie wiem, czy ktoś się nie obrazi i z jednej ra
          > dy i dobrej intencji nie wyniknie awantura. Sporo osób bierze takie rzeczy bard
          > zo mocno do siebie. Zwracający uwagę bywa też czasem postrzegany jako czepialsk
          > i i zarozumiały - nie każdy ma ochotę funkcjonować z takim wizerunkiem.

          Dlatego warto odpuszczać.
          Ja, jak mi się wydaje, interweniuję w przypadkach dość rażących, kalibru 'włanczać' (o mamusiu, aż oczy bolą). Małe błędy wydają mi się nieszkodliwe.

          > Nie wiem kiedy i dlaczego poprawność językowa stała się takim tabu, ale wcale m
          > i się ta sytuacja nie podoba. Mam wrażenie, że zbiegło się to z częstym diagnoz

          Mi się wydaje (tak, bardzo lubię zaczynać zdania od 'mi' a nie 'mnie' i robię to celowo wink
          że chodzi raczej o to, jakimi indywidualistami jako społeczeństwo się staliśmy - to po pierwsze. Po drugie - że nie ma już, jak kiedyś, kanonu - został zadeptany na internetach. Literacka polszczyzna została pochowana. RIP.

          Było jeszcze coś trzeciego, ale straciłam wątek. Idę zjeść truskawki, może mi pamięć wróci.
    • panna.ze.dworku Re: Poprawianie 25.04.18, 09:59
      Że zacznę od końca:
      1. Wdawać się w spory typu "A ty patrz na siebie" zdecydowanie nie ma sensu.
      2. Zdecydowanie w odpowiedzi należy GŁÓWNIE odnieść się do zadanego pytania - chyba, że: a/. wypowiedź zamieszczona brzmiałaby np "Mma czesto tkaki probem - pisze cpos w internacie twak jag tó..." - wówczas zwrócenie uwagi uważam za uzasadnione, bo po prostu błędy i literówki utrudniają już nawet nie zrozumienie, ale po prostu przeczytanie wiadomości, b/. jeśli post nie zawiera konkretnego pytania czy nie porusza konkretnej kwestii - np. "Nie wiem jak wam, ale mnie ostatnio nawet przypadly do gustu fikusnie zwijane serwetki. Mysle ze od czasu do czasu mozna pozwolic sobie na nieco luzu i zrezygnowac z formalnie nakrytego stolu, zwlaszcza jesli ma sie dzieci. Akurat zbliza sie Dzien Matki, jak kroic torta i czym na milion sposobow juz wiemy wink teraz jak ciekawie nakryc do stolu: 3 serduszka rozyczka a nawet mozna zrobic rozuczki z papieru i porozrzucac dla ozdoby pomiedzy naczynia. Dobry trick do przyozdobienia stolu kwiatami to zamiast bukietow krotko przyciete powstawiac w kieliszki od koniaku lub whisky. wyglada bardzo efektownie i nie przeszkadza w rozmowie bo jest duzo ponizej poziomu oczu..." - no, jak odnieść się do takiego "blablabla", poza stwierdzeniem, że jednak "krojenie TORTU" a nie "torta"? wink
      3. Samo zwrócenie uwagi na błąd czy literówkę jest ok, o ile jest w grzecznej formie.
      • aqua48 Re: Poprawianie 25.04.18, 10:32
        panna.ze.dworku napisała:

        >no, jak odnieść się do takiego "blablabla"

        Zgodnie z s-v. Czyli nie odnosić się wcale - umrze śmiercią naturalną jeśli nie będzie odzewu.
    • positronium W czynie społecznym 07.05.18, 13:49
      W nawiązaniu do tego, co działo się w wątku o samolotach, mam do Was pytanie:
      Czy zarzuty wobec innych użytkowników forum, szczególnie o trollowanie, są w porządku?
      Mieliśmy okazję zobaczyć jak to wygląda, kiedy ktoś trolluje ewidentnie i bez widocznego celu - vide wątki skarpetowe. Żadnych zarzutów tam nie było. Ale potem pojawiły się inne tematy i tam już, w miarę rozwoju dyskusji, pojawiły się komentarze wybitnie złośliwe i wręcz obraźliwe (ocenzurowana przeze mnie wypowiedź Asi).
      Ja tam czasem daję się nabrać trollom, ale właśnie dlatego doceniam, kiedy z takiego szczeniackiego tematu-żartu robi się poważna i interesująca dyskusja.
      Nie doceniam ataków bez poparcia w działaniach strony przeciwnej, a już zupełnie jeśli ktoś po prostu dla dobra innych zaczyna jątrzyć.
      Dyskutujmy zaciekle, dyskutujmy z pasją, ale chyba jednak nie jest przesadą oczekiwać, że przy tym wszystkim zachowamy decorum.
      • gryczana Re: W czynie społecznym 07.05.18, 14:12
        positronium napisała:

        > W nawiązaniu do tego, co działo się w wątku o samolotach, mam do Was pytanie:
        > Czy zarzuty wobec innych użytkowników forum, szczególnie o trollowanie, są w po
        > rządku?

        Nie są, o ile nie mamy do czynienia z trollem w ewidentnym stylu skarpetowym. Inaczej każdy nowy na forum byłby uznawany za trolla, bo temat przez niego poruszony wydaje się komuś nieprawdopodobny albo sformułowanie postu założycielskiego gryzie się z czyjąś wizją. Niestety, nie wszyscy są mistrzami słowa, czasem piszą średnio po polsku, niekiedy pod wpływem emocji wychodzi bełkot i sam autor się potem zastanawia, jak mógł coś takiego stworzyć.
        Jeśli nawet założyciel wątku próbował trollować, a wynikła z tego sensowna dyskusja, to też nie widzę problemu. Jakoś wątki skarpetowe padły, nowe przestały się pojawiać, bo nikt nie reagował. Jeśli dyskusja się rozrasta, to znak, że problem jest życiowy niezależnie od oceny pojedynczych osób. A zarzucanie każdemu nowemu, że na pewno jest trollem, bo ja tak mówię, szybko skończy się upadkiem forum - nowi przestaną tu zaglądać, będziemy się kisić we własnym towarzystwie wzajemnej adoracji. Poza tym w ogóle uwagi w stylu "to troll, wszyscy daliście się nabrać, tylko ja zachowałam/em czujność" powtarzane w dodatku wielokrotnie wydają mi się nie na miejscu. Dorośli ludzie tu są, posiadają zdolność samodzielnej oceny sytuacji i prawo do reagowania na nią, jak uznają za stosowne w granicach kultury. Ja osobiście adwokata ani szeryfa nie potrzebuję i wolałabym, żeby nikt się w tej roli nie stawiał.
        • asia.sthm Re: W czynie społecznym 07.05.18, 15:31
          @gryczana

          > A zarzucanie każdemu nowemu, że na pewno jest trollem, bo ja tak mówię, szybko skończy się upadkiem forum -
          > nowi przestaną tu zaglądać, będziemy się kisić we własnym

          Każdemu nowemu?
          Wojtkowi sie slusznie oberwalo - ciekawe dlaczego nie wrocil podziekowac za wybitnie pomocne rady, linki do pomocnych stron. Tak bardzo sie obrazil ze i podziekowac nie potrafi? Sierotka jakich malo.
          • nchyb Re: W czynie społecznym 07.05.18, 15:52
            a może, kolokwialnie mówiąc - opieprzony co nie miara, uciekł z miejsca, gdzie wbrew nazwie, niezbyt grzecznie go co poniektórzy potraktowali?...

            niektórzy zamiast udzielić rady rzeczowe, woleli czepiać się określenia grubaska, czy gruba kobieta
            może sądzą, ze problem byłby prawdziwy gdyby Wojtuś użył określenia np. pani o zdecydowanej nadwadze? albo szczupła inaczej, lub niemieszcząca się w swoim fotelu?...
            • asia.sthm Re: W czynie społecznym 07.05.18, 16:07
              @nchyb
              a może, kolokwialnie mówiąc - opieprzony co nie miara, uciekł z miejsca, gdzie wbrew nazwie, niezbyt grzecznie go > co poniektórzy potraktowali?...

              Wchodzac tu wlasnie z powodu nazwy moglby chociaz eleganciej watek zatytulowac.... i nie poniektorzy, a jedna osoba. Inni z wielkim wspolczuciem zrozumieli, pocieszyli, doradzili, potrudzili wyszukujac fachowe linki. No naprawde nie mozna tego okreslec jako rzez niewiniatka. Toz w przedszkolu mialby ciezsze zycie niz tu.
              big_grin
              • nchyb Re: W czynie społecznym 08.05.18, 08:55
                >>Wchodzac tu wlasnie z powodu nazwy moglby chociaz eleganciej watek zatytulowac.

                Rzecz w tym, że moim zdaniem ten tytuł krótko, zwięźle, węzłowato oddaje istotę problemu poruszonego w wątku.
                I chociaż nie jest szczytem wytworności, to nie jest przesadnie nieelegancki.
                Nie padły określenia znane z innych forów typu rozlazłe cielsko, opasłe babsku, monstrualny olbrzym itp.
                Osoby otyłe, z nadwagą itp często są bardzo drażliwe na punkcie własnej masy/wagi i figury. I w sumie każde określenie może danej osobie sprawić przykrość, lub być przyjęte neutralnie.

                Tak z ciekawości zapytam - co byś zaproponowała Ty, żeby było delikatnie, a oddało istotę problemu? Przy czym jestem pewna, ze puszysta pani, pani z nadwagą czy nadmiarem kilogramów, nie powoduje niemożności otwarcia stolika i nie wylewa się poza swoje siedzenie. Więc co proponujesz? Jako ta właśnie jedna osoba, która wielokrotnie
                sprawiała wrażenie, że samo określenie grubaska/gruba kobieta jest aż tak obraźliwe, że nad samym meritum nie warto się pochylać?
                • asia.sthm Re: W czynie społecznym 08.05.18, 11:19
                  > Tak z ciekawości zapytam - co byś zaproponowała Ty, żeby było delikatnie, a odd
                  > ało istotę problemu? Przy czym jestem pewna, ze puszysta pani, pani z nadwagą c
                  > zy nadmiarem kilogramów, nie powoduje niemożności otwarcia stolika i nie wylewa
                  > się poza swoje siedzenie. Więc co proponujesz?

                  Kobieta z chorobliwą nadwagą, na przyklad.

                  Zreszta nie o sam tytul mi chodzi, oburzyl mnie caly jego post i dalam temu wyraz, najdelikatniej jak tylko sie dalo.
                  Do tego nie uwierzylam ze tak to wygladalo, post wedlug mnie byl tendencyjny, prowokujacy. To moje zdanie i nadal nie uwazam, ze nalezalo albo odpowiedziec grzecznie, metytorycznie albo zignorowac i nie napisac tam nic.
                  • positronium Re: W czynie społecznym 08.05.18, 11:22
                    "oburzyl mnie caly jego post i dalam temu wyraz, najdelikatniej jak tylko sie dalo"

                    Ok, to jest dobry żart, przyznaję. Miałam przez chwilę wątpliwości, czy piszesz na poważnie, ale już je rozwiałaś. smile
                  • nchyb Re: W czynie społecznym 08.05.18, 11:43
                    >>Kobieta z chorobliwą nadwagą, na przyklad.

                    Znam dwie panie, które na takie słowa byłyby śmiertelnie obrażone, naprawdę. Nie dogodzisz wszystkim, ta chorobliwa nadwaga również dla wielu nie jest grzeczna.

                    A ja daję wyraz niezrozumienia, co jest powodem oburzenia? Oczywiście wiemy, że nick Wojtka powstał na potrzeby tego postu, ale już matki założycielki-animatorki forum dały przykład tworzenia nowych nicków na potrzeby tego właśnie forum smile
                    Natomiast sama treść postu dla mnie nie była ani obrazoburcza, ani prowokująca. Dla mnie opisywała coraz częściej spotykaną sytuację. I o ile kilka minut ściśnięta w autobusie czy tramwaju wytrzymałabym, przesiadłabym się, lub przeszła w inne miejsce pojazdu, o tyle w samolocie tego tak bezproblemowo zrobić się nie da.
                    I nawet już godzinny lot w ścisku staje się mordęgą. Więc problem rozumiem.

                    Za to zastanawia mnie przekonanie o tendencyjności i prowokacyjności postu. Czyżby to któraś z forumowiczek dla ożywienia forum to wymyśliła i jest tak pewna, jaki cel autorowi przyświecał, że sama teraz na ten cel się oburza?... wink
                    • asia.sthm Re: W czynie społecznym 08.05.18, 11:54
                      Nchyb, to nie bylam Wojtkiem - brrr, takiej sierotki w zyciu bym z siebie nie zrobila.

                      > Natomiast sama treść postu dla mnie nie była ani obrazoburcza, ani prowokująca. Dla mnie opisywała coraz
                      > częściej spotykaną sytuację.

                      W samolocie? obsluga kabinowa nie reaguje ze facet nie moze otworzyc stolika? Chorobliwie olbrzymia pasazerke lokuje w srodkowym miejscu? Ten trzeci, wyparty pasazer nie zwisa im po drugiej stronie na obszar przejscia?
                      Jak mi jeszcze ktos powie ze przez Altantyk tak mozna przeleciec to zaczne przeklinac brukowanymi slowy.
                      • nchyb Re: W czynie społecznym 08.05.18, 13:30
                        >>W samolocie? obsluga kabinowa nie reaguje ze facet nie moze otworzyc stolika? Chorobliwie olbrzymia >>pasazerke lokuje w srodkowym miejscu?

                        1. Oczywiście, o ile nie wzywasz, to nie zwracają specjalnej uwagi. Robą to co muszą, reagują na wezwanie
                        2. Z tego co wiem, są już loty ekonomiczne transoceaniczne, gdzie w ramach biletu nie ma posiłków, można zamawiać osobno /zdaje się norvegian takie loty ma/, więc nawet nie ma roznoszenia posiłków i pilnowania otwarcia stolików u wszystkich pasażerów
                        3. Chyba mało latasz i nie znasz różnych układów siedzeń w samolocie, skoro dla Ciebie jedyną oczywistością jest układ trzech foeli od okna.
                        Są poza tym w szerokokadłubowcach m.in. 2-3-2 i 2-4-2. I już przy oknie masz Wojtusia, a obok szerszą od fotela panią i przejście do środkowego rzędu składającego się z 3-4 siedzeń i znów przerwa i 2 foteliki. I jak najbardziej takie samoloty przez Atlantyk latają. A obok pani ponadfotelowej tylko z jednej strony ktoś siedzi...
                        Czy bardziej wiarygodne się staje to, co poznamy, czego doświadczymy niewierny Tomaszu?
                          • nchyb Re: W czynie społecznym 08.05.18, 14:20
                            Dla mnie środkowe miejsce to nie wyłącznie miejsce pomiędzy dwoma innymi, ale również to od środka, bliżej centrum smile

                            nie tylko dreamlinery latają przez Atlantyk, poczciwe boeingi o niższych numerach również i miewają miejsca z układem dwójki przy locie. Przy okazji 787-8 ma również kilka rzędów z układem 232...

                            To wszystko jednak nie zmienia faktu - Ty chcesz w tym poście widzieć zło, prowokację itp, ja widzę to, z czym zdarzała mi się spotykać podczas niejednego lotu. I dlatego przyjmuję, że jest to jak najbardziej prawdopodobne i kłopotliwe.
                              • nchyb Re: W czynie społecznym 08.05.18, 14:33
                                Każda z nas widzi to co chce, ponoć ma to związek z naszymi doświadczeniami i naszym własnym zachowaniem... A post się wysłał, niby dlaczego miano by Ciebie banować, brzydkich wyrazów nie piszesz, a to że widzisz ledwie 1/4 szklanki wody, to pewnie Tobie niż innym bardziej dokucza, nawet jeżeli sama o tym nie wiesz smile
                                • aprylis Re: W czynie społecznym 08.05.18, 16:13
                                  nchyb napisała:

                                  > Każda z nas widzi to co chce, ponoć ma to związek z naszymi doświadczeniami i n
                                  > aszym własnym zachowaniem... A post się wysłał, niby dlaczego miano by Ciebie b
                                  > anować, brzydkich wyrazów nie piszesz, a to że widzisz ledwie 1/4 szklanki wody

                                  > , to pewnie Tobie niż innym bardziej dokucza, nawet jeżeli sama o tym nie wiesz
                                  > smile

                                  Juz nastepny sie NIE wyslal.

                                  Najwyrazniej Matka Zalozycielka tez widzi zaledwie 1/4 szklanki wody i tez nie wie jak jej to dokucza.

                                  Juz nie dokonczymy tej rozmowy.
                                  asia.sthm
              • reinadelafiesta Re: W czynie społecznym 08.05.18, 11:46
                @Asia.sthm
                No popatrz, co za ludzie! Temat im się spodobał, uznali że życiowy i realny. Współczują, rozumieją, pocieszają, doradzają, trudzą się wyszukując fachowe linki! A powinni podnieść larum, że to troll!
                  • reinadelafiesta Re: W czynie społecznym 08.05.18, 12:24
                    @Asia.sthm
                    Dziwię się, bo nie wiem, co to w sumie zmienia? Problem jest realny, tak samo jak płaczące dzieci w samolotach, karmiące matki w centrach handlowych, niemowlaki przewijane na restauracyjnym stole, gadający w autobusie przez komórkę na cały głos itd. Jak się nie spotkałaś z czymś takim, to szczęściarą jesteś, poważnie☺
                    • asia.sthm Re: W czynie społecznym 08.05.18, 12:48
                      @Reinadelafiesta
                      > Dziwię się, bo nie wiem, co to w sumie zmienia?

                      i tym sie roznimy. A roznice dobre sa.

                      > Jak się nie spotkałaś z czymś takim, to szczęściarą jesteś, poważnie☺

                      Alez spotkalam sie, nie zyje pod kloszem ani na bezludnej wyspie.
                      To sa realne problemy, jednak nie oszukujmy sie, opis jakiejs sytuacji tez powinien byc w miare realny. Wciskanie ludziom tzw. ciemnoty nie jest eleganckie, nie nalezy do dobrych manier.
                      I pytanie co ja biedny mialem robic, skoro kazdy wie, ze powinien wezwac personel, a nie plakac po czasie, jest napewno pytaniem retorycznym. Nie o odpowiedz mu chodzilo.
                      I juz dziekuje, nie bede wiecej tlumaczyc co mnie oburzylo.
                      • nchyb Re: W czynie społecznym 08.05.18, 14:25
                        >>o sa realne problemy, jednak nie oszukujmy sie, opis jakiejs sytuacji tez powinien byc w miare realny

                        Dla mnie był realny, zarówno problem jak i jego opis, naprawdę z takimi jak w poście sytuacjami się zetknęłam nie raz i zdarzało mi się niemal widzieć konsternację osób, które nie wiedziały, jak reagować na uciążliwe rozległe sąsiedztwo na fotelu obok...
                        inie, wcale stewardesy nie rzucały się same z siebie na ratunek....
                        • aqua48 Re: W czynie społecznym 09.05.18, 10:42
                          nchyb napisała:

                          > Dla mnie był realny, zarówno problem jak i jego opis, naprawdę z takimi jak w p
                          > oście sytuacjami się zetknęłam nie raz i zdarzało mi się niemal widzieć konster
                          > nację osób, które nie wiedziały, jak reagować na uciążliwe rozległe sąsiedztwo
                          > na fotelu obok...
                          > i nie, wcale stewardesy nie rzucały się same z siebie na ratunek....

                          No to ja byłam świadkiem jak do samolotu wsiadło trzech podchmielonych już mocno panów, zaraz po starcie przez cały lot zamawiali na wyprzódki nadal alkohol (załoga donosiła skwapliwie, bo szastali pieniędzmi) i zachowywali się bardzo hałaśliwie. Pech chciał, że siedzieli przez parą z małym dzieckiem, które się w pewnym momencie przestraszyło krzyków, przekleństw, rozsiewanego odoru, a na domiar złego pod ich siedzenia potoczyła się otwarta puszka z alkoholem i zalała im rzeczy dziecka trzymane pod siedzeniami. Nie zauważyłam absolutnie żadnej zdecydowanej akcji stewardess, by panów spacyfikować lub rodzinę z dzieckiem przesadzić, albo cokolwiek choćby komuś podpowiedzieć. Jeden z panów się wysadził i kupił dziecku w samolocie dużą zabawkę na przeprosiny, ale ojciec tego dziecka jej nie przyjął.
                          • nchyb Re: W czynie społecznym 09.05.18, 11:17
                            To fakt. Często dopóki stewardesy taki pijak nie dotknie, to nikt specjalnie nie reaguje, oile się stewardesy czy stewarda o to nie poprosi.
                            Parę lat temu widziałam takiego mocno pijanego anglika, ok. 30lat, leciał z ojcem, jak się potem okazało. Pił, pił i coraz więcej pił. W końcu stewardesa odmówiła podawania mu alkoholu. Rzucił się w tedy na nią z łapami.
                            I wtedy jak na filmie. Znienacka i znikąd pojawił się cywilnie ubrany ochroniarz. Pijaka rzucił na podłogę do przejścia między poszczególnymi częściami samolotu. Potem na tej ziemi ten anglik przeleżał jeszcze te kilka godzin. Na lotnisku wyprowadzili go, przy okienku jego ojciec dość pokaźną sumę zapłacił, a potem obaj zawrócili. Do miejsca przeznaczenia nawet ich nie wpuszczono.
                            Ale dopóki pan pijacko awanturował się bez rękoczynów wobec stewardesy - to nic się nie działo...
                            • positronium Re: W czynie społecznym 09.05.18, 12:00
                              E tam, awantury to są przykłady ekstremalne, a przecież jest masa takich "po cichu" irytujących ludzi, którzy zabierają nam małymi kęsami komfort podróży. choćby butościągacze, którzy nie mogą wytrzymać i jak tylko zapali się odpowiednia lampka to już mają zzute buty a stopy wygodnie oparte o podłokietnik sąsiada z przodu. Brr..

                              Też mnie uderzyło, że Asia zamiast odpowiedzieć na problem zaczęła punktować spójność lub nie wątkodawcy.
        • ola5488 Re: W czynie społecznym 07.05.18, 17:03
          gryczana napisała:

          > Dorośli ludzie tu są, posiadają zdolność samodzie
          > lnej oceny sytuacji i prawo do reagowania na nią, jak uznają za stosowne w gran
          > icach kultury. Ja osobiście adwokata ani szeryfa nie potrzebuję i wolałabym, że
          > by nikt się w tej roli nie stawiał.

          Zgadzam się z tym.
      • asia.sthm Re: W czynie społecznym 07.05.18, 15:24
        positronium napisala:

        > pojawiły się komentarze wybitnie złośliwe i wręcz obraźliwe (ocenzurowana przeze mnie wypowiedź Asi).

        Ciekawe ktora i ciekawe za ktore slowo. Nie uwazam zeby ktorakolwiek moja wypowiedz byla wybitnie zlosliwa czy obrazliwa - kąśliwa owszem ale nie wybitnie.
        I zdaje sie juz zaczynasz nabierac maniery aby sztorcowac za najmniejsze odchylenie od normy. I daje sie to ci sie wybitnie nie podobalo w wykonaniu m oderatora. Trudno, ja sie nie czepiam tylko zauwazam, co pewnie znow uznasz za zlosliwosc.
        Nie bardzo tez umiesz unikac jątrzenia dopatrujac sie wlasnie jątrzenia w zwyklym wyrazaniu czyjegos jak najbardziej subiektywnego zdania. I ciaglego zaznaczania co ci sie podoba a co nie podoba wystepujac w roli moderatora na czerwono. ( w innym watku)
        • positronium Re: W czynie społecznym 08.05.18, 10:29
          Wchodzac tu wlasnie z powodu nazwy moglby chociaz eleganciej watek zatytulowac.... Napisałaś Asiu o Wojtku z wątku Grubaska w samolocie.
          Czy to jest małe odchylenie od normy?
          Może się wspólnie zastanówmy nad pytaniem – jaką mamy tu normę?
          Wg mnie założenie z Twojej wypowiedzi powinno działać w drugą stronę. Stali i doświadczeni użytkownicy forum, tego i savoir vivre, mogliby chociaż wysilić się na podstawy kultury. Przez chwilę przyglądałam się, w która stronę pójdziemy i niestety widzę, że transportuje się stare nawyki. Przytyki personalne, zadawnione spory, brak dbałości o pisownię - wszystko jest tu nadal żywe.
          Po to jest forum nowe forum, żeby odciąć się od złych manier z forum savoir vivre, tamtejszych nawyków itd.
          Rozumiem, że przenieśli się tutaj Ci, którym tamte zwyczaje nie odpowiadały. To w takim razie bardzo proszę, ponownie, o przeczytanie przyklejonego na górze wątku. O zwracanie uwagi na nieścisłości jak przystoi, rzeczowo i bez wyśmiewania. Jeśli jakaś historyjka jest niewiarygodna, to po prostu nie trzeba się pod nią wypowiadać.
          Przypominam, że forum istnieje dokładnie 18 dni. Nawet nie trzy tygodnie. Teraz jest ten moment, kiedy formujemy jak będzie ty wyglądała dyskusja, jaki charakter nabierze to miejsce.
    • bene_gesserit Re: Poprawianie 07.05.18, 19:54
      Każdy robi błędy - celowo lub nie.

      Imo poprawianie jest ok, o ile nie jest złośliwe i nie jest jedyną (a jedynie poboczną) treścią.
      Jakiś PS albo jedno zdanie pod merytoryczną wypowiedzią.
    • kora3 Re: Poprawianie 10.05.18, 12:57
      Wg mnie można zwrócić komuś uwagę na błąd, szczególnie taki, który powtarza ktoś nagminnie co wskazuje na to, że najpewniej nie wie, iż tak jest źle. Na literówkę - no cóż - już niekoniecznie - chyba, że wypowiedź jest przez nią niezrozumiała. Kiedyś robiłam masę literówek i rozumiałam, ze rozmówców to irytowało, wyjaśniałam ich genezę - wiele razy, bo wielu irytowałosmile
      Niezależnie od wszystkiego - taka uwaga powinna być w PS, czy "na marginesie", a nie zamiast odpowiedzi na pytanie i powinna być pozbawiona złośliwości - ot - informacja
    • positronium Definicje słownikowe 29.05.18, 20:01
      Ponownie odświeżam wątek, tym razem ze względu na liczne ostatnio problemy z definicjami wyrazów.
      W naukowej dyskusji jest tak, że najpierw ustala się definicje kluczowych pojęć, a dopiero potem rozprawia na temat. Taki jest ideał. Niemniej, nikt nie definiuje każdego użytego słowa. A i tu, na forum, gdzie wypowiadamy się w pośpiechu, mimochodem, nie zawsze czytając uważnie to, co piszą inni dyskutanci, ustalanie definicji wydaje się zbędną przeszkodą w prowadzeniu rozmowy.
      Przecież wystarczy jeden link do słownika, aby rozwiać wątpliwości.
      A jednak, nie zawsze. Co zatem sugerujecie robić w takich sytuacjach? Wycinać dygresje językowe, całe gałęzie tłumaczeń jak jakieś słowo powinno być odczytane, czy też zostawiać to wszystko ku pamięci i dla potomnych?
      • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 20:10
        Czasem nie wystarczy. Ja podawalam link, a Ty nadal twierdzilas, ze tego slowa nie ma w slownikusmilesmilesmile
        A potem ucielas dykusje i wycielas post.
        Wiec czasem naprawde mozna robic, co sie chce. Zalezy tylko kto.

        positronium napisała:
        > Przecież wystarczy jeden link do słownika, aby rozwiać wątpliwości.
          • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 20:22
            Odpowiadałam w kwestii sędziny, bo Ty pisałaś, że tego słowa nie ma w słowniku, a Ty zdecydowałaś, że pisałam o bryczesach.
            Tak też można prowadzić dyskusję.


            positronium napisała:

            > W dyskusji o "bryczesach" linkowałaś "sędzinę."
            > To jest klasyczne pomylenie tematów.
            >
              • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 20:36
                Nie pomylilam ich. Spytalam Ciebie jako moderatorke, jak zareagowac, kiedy post zawiera falszywe informacje, a ja nie chce, aby dalsza dyskusja byla przez Ciebie wycieta jako off topic.
                Ty zadecydowalas, ze falszywe informacje, o ktore pytalam, to bryczesy. A ja mialam na mysli Twoje uwagi o slowie sedzina i o tym, ze go w tej formie nie ma w slowniku i ze ja uzywam to slowo wg wlasnego widzimisie.
                To jest nieprawda.
                Slowo sedzina jest w slowniku w tej formie i nie uzywam go wg wlasnego widzimisie.
                Ale Ty zadecydowalas, w sposob pozbawiony logiki, skierowac dyskusje na bryczesy. Bo jednak to uzycie w znaczeniu otluszconych nog nie zostalo w tamtej dykusji ujete jako blad. Bryczesy w tej formie byly uczestniczkom nieznane i przeklinam chwile, kiedy o nich napisalam.
                Ty masz mozliwosci zamknac komus usta. To wszystko.
                I byc moze az sie palisz, aby to zrobic.

                positronium napisała:

                > Nie moja wina, że mylisz dyskusje, przykro mi.
                >
                • positronium Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 20:41
                  Ggigus, w dyskusji o stroju pojawiły się wątpliwości co do sędziny - do dlaczego tam o to nie zapytałaś?

                  Nie widzę powodu, dlaczego mam roztrząsać problem z jednego wątku w temacie obok, na dodatek nie związanym zupełnie z przedmiotem pytania.
                  • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 20:53
                    Ja nie zaczęłam tematu sedziny w kolejnym wątku, więc nie pisz, że powinnam tam o to pytać. Mało tego, nawet napisałam, że pomijam sędzinę milczeniem, a potem zankeblowałaś mi usta, pisząc o wycięciu wątków.
                    Temat sędziny odgrzała niezawodna kora, pisząc

                    kora3 29.05.18, 13:12
                    Owszem Giggus, zmienia, ale niektóre są w oficjalnym użyciu po zmianach, a inne, jak ta nieszczesna "sędzina" mozna stosować tylko w mowie potocznej/kolokwialnej.


                    Potem, o ile pamiętam, wycięłaś parę postów, aby napisać

                    positronium 29.05.18, 13:24
                    Bardzo proszę drugiego wątku nie rozdymać sztucznie kolejną dywagacją językową.
                    Słownik nie ma znaczenia potocznego nawet zanotowanego, zatem jest ono błędne. Rozumiem, że Ggigus je zna i używa tak, a nie inaczej; nieporozumienie zostało wyjaśnione.

                    Twoja porada o to, gdzie mam pytać o sędzinę jest zatem pozbawiona sensu.
                    A kiedy chciałam wyjaśnić nieprawdziwe informacje w Twoim poście, że słowa sędzina nie ma w słowniku w tej formie, w jakiej go uyżywam, wycięłaś widocznie moje posty (z nawiasem i kropkami)

                    Swoją drogą podawałam link do tej sędziny , także Tobie. Tyle w kwestii uważnego czytania postów.

                      • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 21:27
                        W watku, o któym mowa napisałaś:
                        Offtop językowy
                        positronium 29.05.18, 13:24
                        (...)Słownik nie ma znaczenia potocznego nawet zanotowanego, zatem jest ono błędne. Rozumiem, że Ggigus je zna i używa tak, a nie inaczej; nieporozumienie zostało wyjaśnione.


                        Na co spytałam
                        znana.jako.ggigus 29.05.18, 13:33

                        PYtanie do moderacji - jak zareagowac, skoro ponizej napisane jest cos, co nie odpowiada prawdzie, aby wypowiedz nie zostala skasowana.

                        Nie wiem, czy czy ingerowałaś w dykusję i wycięłaś czyjeś posty.
                        W każdym razie zawierałaś tam głos z inicjatywy kory, na temat sędziny i dopiero wówczas ja spytałm o to, jak zareagować na to, gdy post off topic mija się z prawdę.


                        positronium napisała:

                        > Ggigus, ani razu nie wypowiadałam się tam na temat zasadności użycia słowa "sęd
                        > zina."
                        > W tamtym wątku dygresja dotyczyła tylko słowa "bryczesy" i tego też s
                        > ię trzymałam.
                        >
                        • positronium Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 21:48
                          No cóż, na Twój zarzut mijania się z prawdą odpowiedziałam tak:

                          A co jest błędne w mojej wypowiedzi?

                          Bryczesy w rozumieniu "nadmiernie rozbudowane uda" to potoczna forma, która jak widać wielu osobom nie jest znana. Może to regionalizm, nie wiem.
                          Nieporozumienie polegało na tym, że Ty użyłaś tego sformułowania w znaczeniu potocznym, jak powyżej, a inni dyskutanci nie znając tego znaczenia rozumieli to zgodnie ze słownikowym opisem "spodnie do konnej jazdy."
                          Nieporozumienie wyjaśnione, wszyscy się czegoś nauczyliśmy (mam nadzieję).


                          Ponownie, upierasz się przy jakiejś swojej dziwnej interpretacji czego ta rozmowa dotyczyła - nie am potrzeby, wystarczy otworzyć wątek i sprawdzić.
      • reinadelafiesta Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 21:06
        @Positronium
        Różnice w rozumieniu wyrazów mogą się pojawić i myślę, że należy dać sobie szansę w wyjaśnieniu ich. Choćby jak to z tą sędziną było. Kiedyś sędzina to była żona sędziego i koniec. Dzisiaj coraz więcej osób mówi tak o kobiecie - sędzi. I tych osób jest tak dużo, że nawet językoznawcy zaczęli dopuszczać to w słownikach jako formę potoczną. Jednym słowem uzus zwycięża. Co nie zmienia faktu, że są środowiska, gdzie użycie wyrazu sędzina w takim znaczeniu jest językową wtopą i co tu dużo mówić, wystawia świadectwo osobie tak mówiącej. Trochę tak, jak z założeniem swetra do teatru: coraz więcej osób się tak na spektakl ubiera i nikt ich nie wyprasza, ale jednak część publiczności dalej zakłada krawat.
        Tak więc owszem, uzgadniałabym nomenklaturę, zdając sobie równocześnie sprawę, że jeśli ktoś nie chce porozumienia w tej kwestii, to żeby wątek i przez tysiąc postów się ciągną, to i tak w swetrze do teatru chodzić będzie i uzna krawaciarzy za sektę ortodoksów.
        • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 21:18
          Porówanie ze swetrem i wtopą z powodu ubrania się, łamania zasad sv jest wg mnie absolutnie nie na miejscu. Niestety żadna z Was nie zadała sobie trudu, aby spytać, czemu się tak upieram z tą sędziną, a szkoda.
          Teaz jest porównanie użyvia słowa sędzina do łamania konwencji niedbałym ubiorem. To i tak o krok lepiej, bo niedawno czytałam tutaj, że tego słowa w takim znaczeniu, jak ja go używam, nie ma i że używam go zgodnie z moim widzimisię.
          Jestem zwolenniczką formy sędzina, bo uważam, że należy nadawać męskim zadowodom żeńskie formy. Myśl jak najbardziej feministyczna.
          Np. język niemiecki ma tę niezwykle praktyczną końcówkę in, więc był całe lata Kanzler (kanclerz), teraz jest Kanzlerin (kanclerka) i nikt o A. Merkel nie napisze Kanzler Merkel.
          I nikt nie dyskutuje, czy jest ona Kanzler czy Kanzlerin.
          Nie wiem, czemu piszesz zdziwiona, że znaczenia słów mogą się zmieniać. Zmieniają się ciągle, np. bielizna, dotyczyła kiedyś odzieży białej. Język nie jest czymś stałym.

          reinadelafiesta napisała:

          > @Positronium
          > Różnice w rozumieniu wyrazów mogą się pojawić i myślę, że należy dać sobie szan
          > sę w wyjaśnieniu ich. Choćby jak to z tą sędziną było. Kiedyś sędzina to była ż
          > ona sędziego i koniec. (...) I tych osób jest tak dużo, że nawet językoznawcy zaczęli dopuszczać to w słownikach jako formę potoczną. Jednym słowem uzus zwycięża. Co nie zmienia faktu, że są środowiska, gdzie użycie wyrazu sędzina w takim znaczeniu jest językową wtopą i co tu dużo mówić, wystawia świadectwo osobie tak mówiącej. Trochę tak, jak
          > z założeniem swetra do teatru: coraz więcej osób się tak na spektakl ubiera i
          > nikt ich nie wyprasza.
          • aqua48 Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 21:38
            znana.jako.ggigus napisała:

            > Jestem zwolenniczką formy sędzina, bo uważam, że należy nadawać męskim zadowodo
            > m żeńskie formy. Myśl jak najbardziej feministyczna.

            No to dokonałaś wyjątkowo nietrafnego wybór, ponieważ forma sędzina ( jak i inne w języku polskim z końcówką - ina) oznaczało zawsze żonę sędziego - czyli kobietę identyfikowaną przez rangę lub zawód męża coś czego myśl feministyczna chyba nie popiera.
            W języku polskim jest zawsze kanclerz Angela Merkel jeśli chcesz porównywać. Kanclerka brzmi śmiesznie, to już kancelaria byłaby lepsza smile
            • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 22:06
              Jesteś w błędzie.
              W poście, na który odpowiadasz, piszę, że znaczenie słów się zmienia. Tak jest też ze słowem sędzina. Nie ma w języku czegoó takiego jak zawsze.
              Dla Ciebie kanclerka brzmi śmiesznie, a że język się zmienia, parę pokoleń po nas będzie widzieć wszystko inaczej.
              No i mam wrażenie, że tym razem w pełni rozumiesz moje posty. Cieszę się.



              aqua48 napisała:

              > No to dokonałaś wyjątkowo nietrafnego wybór, ponieważ forma sędzina oznaczało zawsze żonę sędziego - czyli kobietę identyfikowaną przez rangę lub zawód męża coś czego myśl feministyczna chyba nie popiera.
              > W języku polskim jest zawsze kanclerz Angela Merkel jeśli chcesz porównywać.
          • reinadelafiesta Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 22:43
            @Znana.jako.Ggigus
            O tym, czy nadawać czy nie żeńskie końcówki chętnie porozmawiam w jakimś osobnym wątku, bo to fajny temat by był. Teraz tylko zauważę, że różnica między sędziną a kanclerką jest taka, że kiedyś kanclerki nie było, a sędzina i owszem i wyraz ten już ma swoje znaczenie.
              • reinadelafiesta Re: Definicje słownikowe 29.05.18, 23:40
                @Znana.jako.ggigus
                Nie każda zmiana jest na lepsze. Według mnie, ta nie jest więc nie będę jej popierać i zamierzam używać sędziny w starym znaczeniu. Jak większość osób z mojego otoczenia, prawniczego zresztą.
                • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 30.05.18, 06:31
                  Zmiany w języku to kwestia lat, pokoleń.
                  I to dzieje szybko - jeszcze w latach 50 nie odmieniano słowa radio, powszechne było miękkie ł i dwa rodzaje ch. Potrafisz wymówić ch przydechowe i to drugie, nie pamiętam nazwy? Zapewne bezdechowe. Albo odróżnić? (ja potrafię, a nie żyłam w latach 50).
                  Dlatego podawałam Korze link do poradni językowej - pytanie o sędzinę pojawiło się pierwszy raz koło 2003 roku, więc to świeża sprawa.
                  Poza tym to kwestia podejścia - dla mnie sędzina nie była obarczona odium funkcji żony sędziego, odebrałam to słowo od razu jako żeńską formę.
                  Być może za parę lat ta forma będzie razić coraz mniej ludzi, także ze środowiska.
                  Mnie też rażą inne zmiany jak np tą - daj mi tą książkę. Już jest dopuszczalna w mowie potocznej jak sędzina, a to krok do przejścia do użycia formalnego. Ale to jest wygodne dla użytkownika.
                  Podobnie- może Tobie się nie rzuca w oczy, bo żyjesz w kraju (zalety emigracji - spojrzenie z zewnąatrz) - coraz więcej ludzi nie wymawia albo wymawia niedbale samogłosik nosowe, szczególnie młodzież. To być może wpływ np smsów, gdzie się pisze niedbale, są takie teorie.

                  reinadelafiesta napisała:

                  > Nie każda zmiana jest na lepsze.
                  >
                  • reinadelafiesta Re: Definicje słownikowe 30.05.18, 08:30
                    @Znana.jako.ggigus
                    Niestety Ggigus, nie trzeba emigracji i patrzenia z boku, żeby słyszeć, jak kiepską polszczyzną mówią Polacy. Fatalna, niedbała wymowa, błędy ortograficzne, ubożuchne słownictwo i wulgaryzmy w rozkwicie - to codzienność. A to, co wydaje mi się najgorsze, to to, że to niechlujstwo językowe rozprzestrzenia sìę szybko i ma niezwykle demokratyczny charakter. Mówią tak nie tylko ludzie niewykształceni, ale też politycy, dziennikarze i ci, od których należałoby i więcej wymagać i więcej oczekiwać. Erudyci wymierają, a językoznawcy przyklepują równanie w dół. Dlatego, jakkolwiek rozumiem Twoje feministyczne powody, ja tej sędziny będę się trzymać pazurami☺
                    • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 30.05.18, 08:42
                      Nie chodzi mi o generalna krytyke, bo skargi na niedbala wymowe, bledy, poziom jezyka sa od dawna. Generalna krytyka - jest coraz gorzej! - wg mnie nic nie daje, no ale to juz niewazne.
                      Chodzi mi o szczegolne zjawiska, nagle pojawiajace sie, jak np. fonetyczne zanikanie samoglosek nosowych. Dzis malo kto mowi sie z e jak sie nalezy i byc moze za parenascie lat, kiedy bede sie SIE domagac w domu spokojnej starosci, bede uchodzic za szalona staruszke.
                      Bo malo kto z mlodszego pokolenia mowi sie z nosowym e na koncu - na co dzien w autobusie np na ulicy, podczas rozmowy.
                      Przed paroma laty zapewne ktos oplakiwal dwa rodzaje ch i h (tak powinnam byla napisac pare postow wczesniej) i miekkie l i wzruszylabym zapewne ramionami. A gdyby jeszcze powiedzial, ze slyszal o tym w radio, to bym spojrzala zdziwiona.
                      Inne zjawiska mi nie przychodza do glowy, no te jezykowe. Poza tym owszem cala masa.

                      reinadelafiesta napisała:
                      > Fatalna, niedbała wymowa, błędy ortograficzne,
                      > ubożuchne słownictwo i wulgaryzmy w rozkwicie - to codzienność. A to, co wydaje
                      > mi się najgorsze, to to, że to niechlujstwo językowe rozprzestrzenia sìę szybk
                      > o i ma niezwykle demokratyczny charakter.
                      >
                      • reinadelafiesta Re: Definicje słownikowe 30.05.18, 10:26
                        @Znana.jako.ggigus
                        Widzisz, sama piszesz, że generalna krytyka, że jest coraz gorzej, nic nie daje. I właśnie dlatego uważam, że zacząć należy od siebie: starannie pisać, mówić i własnym przykładem dawać odpór zalewowi kiepskiej polszczyzny. I tak samo jak Ty pewnie będziesz nawet w domu spokojnej starości mowić "się" zamiast "sie", tak ja i mnie podobni zamierzamy sędziną nazywać żonę sędziego. Bo śmiem twierdzić, że większość z tych osób, które używają tej formy dla nazwania kobiety- sędzi nie robią tego z feministycznych pobudek, a jedynie z braku wiedzy, co tak naprawdę to słowo oznacza. I ja równać do nich nie zamierzam: nie będę mówić " pójdo, zrobio, ja chce, politykom zamiast polityką, karnister i w każdym bądź razie". Nie dla mnie " puki co najmniejsza linia oporu". Co nie znaczy, że nie zauważam zmieniającego się języka i nie akceptuję pewnych zmian. Ale one muszą mieć inne podłoże, niż niechlujstwo i brak wiedzy.
                      • olivkah Re: Definicje słownikowe 01.06.18, 14:58
                        znana.jako.ggigus napisała:

                        > . Dzis malo kto mowi sie z e jak sie nalezy i byc moze
                        > za parenascie lat, kiedy bede sie SIE domagac w domu spokojnej starosci, bede
                        > uchodzic za szalona staruszke.
                        > Bo malo kto z mlodszego pokolenia mowi sie z nosowym e na koncu - na co dzien w
                        > autobusie np na ulicy, podczas rozmowy.
                        >
                        >
                        Akurat w tym przypadku taka wymowa wymowa, jakiej się domagasz, jest uznawana za niepoprawną.

                        sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/wymowa-e-i-a-na-koncu-wyrazu;7124.html
                        "Samogłoskę [ę] ([e] nosowe) na końcu wyrazu wymawiamy zwykle bez nosowości, a niektóre poradniki językowe zalecają co najwyżej nosowość słabą. Wyraźna barwa nosowa nie mieści się w normie językowej, a tym samym jest błędna."

                        Tu jest jeszcze inna porada na ten temat (z datą 2015-02-20)

                        www.poradniajezykowa.pl/baza_archiwum.php?POZYCJA=628&AKCJA=&TEMAT=Wszystkie&NZP=&WYRAZ=
                        • znana.jako.ggigus Re: Definicje słownikowe 01.06.18, 18:29
                          W pierwszym linku, który podałaś, jest mowa o słabej wymowie tej nosowej samogłoski. Nie wymagam i nie mówię się z dokładnie zaznaczonym ę na końcu, ale nie mówię sie. A tak SIE mówi.
                          Nie wymagam mówienia z emfazą, jak to keidyś Zapasiewicz ładnie prezentował.
                          Jest różnica między wymową przsadną, przesadnie staranną, wymową normalną czyli słaba wymowa, ale wymowa i pominięciem nosowatości.


                          olivkah napisała:
                          > >
                          > Akurat w tym przypadku taka wymowa wymowa, jakiej się domagasz, jest uznawana
                          > za niepoprawną.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka