Dodaj do ulubionych

tego typu treści

16.01.07, 01:11
Jak się dzisiejsza mlodzież zapatruje na tego typu treści?:


Przedmowa:

"Praca ta jest próbą dokonania względnie całościowej interpretacji filozoficznej myśli Markiza de Sade. Z jednej strony, jej intencją jest uwzględnienie zasadniczych wątków jego dzieła, co nieuchronnie pociąga za sobą konieczność ich analitycznego wypreparowania (tylko w taki sposób można oddzielić Sadyczną wersję erotyzmu od zagadnienia przemocy; stąd swego rodzaju "powtórzenia", czyli ujmowanie danej kwestii pod innym kątem) oraz ich wybiórczą "hierarchizację" (np. zamiast rekonstrukcji epistemologii Markiza, uwzględnione zostają jedynie jej niezbędne w szerszym horyzoncie aspekty). Z drugiej strony, lektura pism Sade'a częściowo dokonana zostaje przez pryzmat wizji jego rozlicznych komentatorów ? nie jest jednak sprawozdaniem ze stanu badań nad Markizem, lecz jedynie poszukuje elementów wspólnych z założoną tutaj perspektywą widzenia Sade'a jako myśliciela aktualnego.
Zważywszy na kontrowersyjność osoby i dzieła Sade'a oraz - podszytą ressentiment, - obiegową jego interpretację (jedynie temu Markiz zawdzięcza to, że trzeba było stu pięćdziesięciu lat, by zaczął uzyskiwać prawo obywatelstwa w kulturze), praca, próbując naszkicować mechanizmy tej dezinterpretacji, uwzględnia też elementy biografii Markiza w intencji zdjęcia zeń odium niezrozumienia i nieporozumień oraz dopełnienia obrazu myśliciela tworzącego ?dzieło-życie?, szkicowo rysuje skalę jego kulturowego oddziaływania, a także uzasadnia tezę, iż jego literackie w formie dzieło jest w sensie treści ściśle filozoficzne, kreśląc zarazem podstawy jego programu filozoficznego, którego najbardziej ogólną i podstawową intencję Markiz sam wyraził: "Jakkolwiek ludzie by się tego obawiali, filozofia powinna powiedzieć wszystko" [Histoire de Juliette, s. 1261]. W realizacji zaś tej intencji wskazać można trzy wymiary:
- "powiedzieć wszystko", czyli "encyklopedia zbrodni seksualnej";
- "powiedzieć więcej", czyli filozofia libertynizmu;
- "powiedzieć niewyrażalne", czyli "niewczesne rozważania".
Na poziomie najbardziej podstawowym dzieło Sade'a jest ewidencją i analizą kontrowersyjnych i bulwersujących zjawisk: wszelkich możliwych (i niemożliwych) aktów perwersji, przemocy i zbrodni (postaci "zła"), którym Markiz nadaje iście naukowy porządek. Ten poziom odczytania jego pisarstwa jest jednak względnie konwencjonalny: stanowi bowiem ono zapowied? wielu dokonań nauki (m.in. w zakresie psychopatologii, psychoanalizy, antropologii kultury, historii i teorii religii) i w tym aspekcie podlega anektowaniu przez współczesną wiedzę, a Sade, jawiąc się niemal jako moralizator a rebours, zyskuje ograniczone prawo obywatelstwa w kulturze, ale wyłącznie jako oswojony i zneutralizowany. Próbując zaś częściowo osadzić myśl Markiza w intelektualnym klimacie Oświecenia, zwłaszcza w aspekcie ważniejszych u niego wątków (libertynizm, racjonalizm, empiryzm i naturalizm, wraz z ich nadziejami poznawczymi i kulturotwórczymi, oraz rewolucja), praca nie sytuuje go jednak w ramach epoki, gdyż te Sade radykalnie przekroczył, wręcz podważył rudymenty XVIII-wiecznej myśli.
Ponieważ rozumienie przez Markiza filozofii tożsame jest z jego koncepcją libertynizmu (dlatego na miano filozofów zasługują u niego tylko najbardziej konsekwentni, niejako urodzeni libertyni, nie podlegający edukacji), ekstremalizującego tyleż jego aspekt światopoglądowy, ile obyczajowy, to praca daje opis drogi, po jakiej kroczy libertyn, czyli rekonstrukcję zasad Sadycznego libertynizmu, obejmującego zarówno aspekt teoretyczny, jak i praktyczny, a realizującego się w przestrzeni erotyzmu, konsumpcji i filozofii.
Uznając za podstawowy dla Markiza wątek suwerenności (skorelowany z motywami przemocy, erotyzmu, śmierci oraz samotności-isolisme'u), praca usiłuje zarysować ruch jej realizowania (częściowo konfrontując jego koncepcję człowieka integralnego z projektami Nietzschego, Stirnera i Artauda). W sensie teoretycznym myśl Sade'a stanowi refleksję nad statusem kulturowo akceptowanych ontologiczno-epistemologicznych fundamentów oraz aksjologicznych wyznaczników (obecności), i w tym aspekcie zbieżna jest z charakteryzującym dzisiejszą filozofię ruchem "rozpadu fundamentów", a zatem jawi się jako demistyfikacja. W sensie antropologicznym to zamysł realizacji suwerenności integralnej poprzez zakwestionowanie wszystkiego, co mogłoby stanowić dla niej zagrożenie, gdyż wolność dla Markiza może być jedynie wolnością absolutną (metafizyczną), jego zdaniem, jedyną godną tego miana.
Realizacja tego zamysłu polega na uwolnieniu siły czystej negacji, w duchu skrajnie anarchicznego indywidualizmu, który jednak ostatecznie - po zakwestionowaniu wszystkiego, co teoretycznie nieuzasadnione, egzystencjalnie ograniczające, a emocjonalnie niesatysfakcjonujące: Boga, Natury, Innego i Subiektywności - przekracza konwencjonalny indywidualizm, czyli egoizm, a więc kwestionuje również Ja, i przeradza się w wizję integralnej potworności (analogon nietzscheańskiego Nadczłowieka), czyli apatii (najwyższa intensyfikacja myśli i konsekwencja metody - stan "boskości"), której w społeczno-politycznym aspekcie myśli Sade'a odpowiada wizja rewolucji permanentnej, czyli "prostytucji wszystkich jestestw" (parodia antyutopii). A ponieważ apatia jest przekroczeniem perspektywy ludzkiej, projekt ten stanowi namysł nad nieobecnym Absolutem, choć nie w sensie nostalgii za tym, co absolutne, lecz w sensie absolutu pożądania i krytyki, toteż o potworności dzieła Markiza nie stanowią ekscesywne i obsceniczne opisy, lecz nad-ludzka konsekwencja jego myśli.
Innymi słowy, Sade - jawiąc się jako prekursor Nietzschego - podejmuje wysiłek przemyślenia konsekwencji "śmierci Boga" (alternatywnych fundamentów), co z samej swej istoty - jako że wyznacza horyzont, w jakim dziś myśli filozofia - czyni Markiza myślicielem na wskroś współczesnym. Ponieważ jednak integralna suwerenność okazuje się zbieżna z autodestrukcją, to jawiąc się jako aludzka, nie daje się ująć jako orientująca jego myśl wartość ani jako pretendująca do powszechności doktryna. Tym samym zaś Markiz wykazuje, że ludzka racjonalność z definicji jest ograniczona i nie jest zdolna poważyć się na przemyślenie następstw "śmierci Boga", które podważają samą jej istotę: pragnienie Obecności.
W wymiarze rozumu teoretycznego pragnienie obecności tożsame jest z troską o prawdę, znajdującą wyraz w woli kwestionowania, w charakterystycznej dla filozofii (dla wiedzy w ogóle) pasji demistyfikatorskiej, poszukującej trwałego ugruntowania teoretyczno-egzystencjalnego (podstawa, zasada). Z kolei w wymiarze rozumu praktycznego tożsame jest ono z troską o dobro - rozum strukturowany jest przez kulturowe instytucje stanowiące regulatory życia zbiorowości, wyznaczany jest przez moralne normy będące poręczeniem ładu i koherencji wspólnoty, a wreszcie podporządkowany jest gatunkowym prawom zapewniającym zbiorowości przetrwanie. W tym sensie rozum praktyczny (zinstytucjonalizowany, normatywny i gatunkowy) okazuje się w istocie rozumem uniwersalnym, tożsamy jest więc z postawą zdrowego rozsądku ? kieruje się zasadą rzeczywistości, czyli respektuje stadne popędy i stadne wartości, instynkt przetrwania i reprodukowania, któremu podporządkowane zostają życiowe funkcje i życiowa aktywność. Jest więc tym samym, co wola dobra jako troska o zapewnienie egzystencji indywiduum i trwanie wspólnoty poprzez respektowanie warunków dla funkcjonowania wspólnoty jako koherentnej całości.
Sięgając bowiem głębiej niż sięga człowiek - zawsze stadny, czyli nazbyt ludzki - pokonując ograniczenia i niekonsekwencje zdrowego rozsądku - okazującego się strażnikiem gatunkowego istnienia - Markiz pokazuje, że rozum czysty (władza czystej negacji) jest nadludzki. I w tym sensie Sade wykracza poza człowieczeństwo, jeśli za fundament tego ostatniego poczytać pragnienie obecności, czyli nieodzowną potrzebę zakorzenienie (fundament) oraz zasadę zachowania i rozmnażania gatunku (stadne wartości).
To
Obserwuj wątek
    • ipekakuana cd 16.01.07, 01:13
      Toteż Sade'a okazuje się tyleż najbardziej konsekwentnym, obok Nietzschego, krytykiem metafizyki obecności, genialnie antycypującym dokonujące się w niej współcześnie przewartościowania, ile poza filozofię wykracza, jawiąc się jako myśliciel "nie na czasie". A żywiąca się sprzecznością jego myśl, choć aspiruje do systemowości, jest jednak "systemem otwartym", który, z jednej strony, uchyla się przed powiedzeniem ostatniego słowa, z drugiej zaś, kulminując w destrukcji, jawi się jako ściśle nierealizowalny. Ostatecznie więc demistyfikacja - w duchu iście nietzscheańskim - przeradza się w imperatyw mistyfikowania, stając się parodią systemu czy też niewczesnymi rozważaniami. Sade dokonuje bowiem teatralizacji własnych fantazmatów (heterologia, ateologia, monomania) i w tej mierze "wykracza poza" metafizykę obecności."

      Bogdan Banasiak
      Integralna potworność. Markiz de Sade - filozofia libertynizmu, czyli konsekwencje "śmierci Boga"
    • myszmynia Re: tego typu treści 17.01.07, 01:13
      a jak się, Twoim zdaniem, zapatrywać powinna?

      Robienie z de Sade'a wielkiego filozofa - a tak czyni autor tekstu - to w
      najlepszym wypadku (tzn. wtedy kiedy nie uwierzy, że wielkim filozofem był)
      strata czasu, a w najgorszym (gdy jednak ktoś w to uwierzy) oszukiwanie ludzi.

      Tym niemniej lektura dziełek samego Markiza jest doprawdy ucieszna. I nie wydaje
      mi się iżby działała na dzisiejszą młodzież szczególnie deprawując. Aczkolwiek
      mogę się mylić.

      Czy sugerujesz swoim pytaniem, że dzisiejsza młodzież jest zła i zdeprawowana,
      bo nie odmosi sie do de Sade'a z należną mu - być może - odrazą i zgorszeniem?

      Pozdrawiam, chętnie podyskutuję jak będę miał czas.
      mj, 22 l. (czy to jeszcze młodzież? jeśli już to młodzeż "ciałem", bo "duchem"
      to się już czuję z leczka podstarzały)
      • ipekakuana Re: tego typu treści 17.01.07, 14:25
        Akurat nie o samego Sade’a by tu chodziło, ale o interpretowanie Sade’a.
        Pytam młodzież, bo częściej daje się oczarować słowami, niż człowiek dojrzały intelektualnie. Oczywiście nie stoję na pozycji starego belfra, bo sama mam lat dwadzieścia pare. smile
        Uważam co następuje: Nie należy mylić przedmiotów, które podlegają ocenie. Dyskutując nad wartoscią tej lektury niesłusznie przesuwa sie punkt ciężkości ze statusu interpretacji Sade’a na obrzydliwość etyczną myśli Sade’a.
        Ocena moralności sadycznej to przedmiot zupełnie innej dyskusji. Sade mógł sobie pisać wszystko, na co miał ochotę.
        Jednakże pracownik naukowy czyniący myśl sadyczną przedmiotem rozprawy naukowej nie może pisać wszystkiego, co mu przyjdzie do głowy, nie respektując przy okazji oczywistych reguł stanowiących o naukowości np. żeby sobie nie przeczyć, żeby nie dorabiać do materiału źródłowego treści, które są tam nieobecne, i żeby nie pławić się w potoku nic nie znaczących, bełkotliwych metafor.
        Poza tym jestem przeciwna robieniu filozofii z psychopatologii.
    • zettrzy Re: tego typu treści 17.01.07, 02:19
      mlodziez sprzed paru pokolen ma trudnosci z uwierzeniem ze ktos mogl wyrabac cos
      rownie pretensjonalnego
      czy takie teksty stanowia literackie tipsiarstwo? (wiem z forum Moda ze zjawisko
      tipsiarstwa jest bardzo powszechne w kraju wyjscia)
      • ipekakuana Tak, 17.01.07, 14:27
        literackie tipsiarstwo to bardzo trafne określenie.
        + potworny snobizm językowy.
    • mu_ndek Re: tego typu treści? 17.01.07, 13:48
      Nareszcie jakiś interesujący tekst – i autor jeszcze żyje - no nie żebym miał
      nadzieję, że rozwinie się jakaś dyskusja, bo należałoby zacząć od – "śmierci
      Boga"- a to zbyt wiele. Trzeba by nie brać poważnie Platona wykpić Sokratesa i
      ponabijać się z Hegla - o nie daj Boże – tyle dogłębnych wątków poświęconych
      resentymentowi wydawałoby się niepotrzebnych.

      Ps Z tą dyskusją to żartowałem. ( oczywiście ktoś może wykazać błędy
      interpretacyjne autorowi, ale wtedy trzeba by znać tego potwornego [ fuj!]
      Markiza a nie poprzestawać na tradycyjnym wstręcie do niego i jemu podobnych
      [ np. Nietzsche – podwójne Fuj! Fuj!].
      Należało by może stawiać na zrozumienie [ to znaczy na filozofię] a nie tylko
      na Święte Oburzenie. Co ja gadam, co ja gadam?)
      • myszmynia Re: tego typu treści? 17.01.07, 17:48
        Dokładnie tak, ipekucośtam! To, co czujemy na myśl o de Sadzie należy, o ile to
        możliwe, oddzielić od tego, co uważamy o tekście BB. Dopytywałem, bo nie
        wiedziałem, czy pytasz o de Sade'a czy o BB.

        A ten tekst BB to totalan lipa, tak merytorycznie, jak i stylistycznie. Co jest
        z jednej strony zrozumiałe: autor za bardzo wczuł się w atmosferkę posmoderny
        (tłumaczenia postmodernistów, doktorat z Deleuze'a i Derridy itp.) i widocznie
        odebrało mu ostrość widzenia (i poczucie żenady). Z drugiej strony niski poziom
        wypowiedzi dziwi. Po pierwsze BB bronił doktoratu u Stefana Morawskiego. I gdyby
        był poszedł śladami swego mistrza, zapawne wyrobiłby sobie wyczucie
        intelektualnych płycizn postmoderny. Po drugie, czytałem ostatnio "Historię
        seksualności" m. in. w tłumaczeniu BB i trzeba powiedzieć, że tłumaczenie było
        całkiem niezłe!

        Ojojoj, ale ze mnie plotkarz. Wracam do temetów poważniejszych! Pozdrawiam
        • ipekakuana Ta płycizna to pół biedy. 18.01.07, 13:48
          Stosunkowo łatwo zdemaskować truizmy poubierane w "barokowe" szaty słowne. Można by to nawet uznać za poezję, chociaż lichą.
          Problem w tym, że w twórczości tych derridadaistów znajdziemy nie tylko zakamuflowane banały, ale także oczywiste fałsze lub bezsensy. A to już nawet nie jest poezja, ale bełkot.
          Jest to doprawdy dla mnie niezrozumiałe, jak można z takim upodobaniem notorycznie strzelać gola do własnej bramki i udawać, że wszystko jest w porządku. Oczywiście taki człowiek, inteligentny inaczej, powie, że nie gra w tą samą grę, że dyskursy są nieprzekładalne. Argument to żaden, jako że atakując logikę innego dyskursu, posługuje się on narzędziami logiki zwalczanego dyskursu, popełniając tym samym filozoficzne samobójstwo.


          > Po drugie, czytałem ostatnio "Historię
          > seksualności" m. in. w tłumaczeniu BB i trzeba powiedzieć, że tłumaczenie było
          > całkiem niezłe!

          Francuskiego akurat nie znam, ale z tego co wiem, tłumaczenia tekstów powstałych przed wiekiem XX są totalnie położone, jako że tłumacz nie wziął pod uwagę faktu, że dane wyrażenie mogło w przeciągu kilkuset lat całkowicie zmienić swoje znaczenie. smile
          Ale co się autor będzie przejmował, skoro znaczenie współczesne świetnie pasuje do jego interpretacji, a wszystko co by jej przeczyło należy tak zmodyfikować, żeby koniec końców wyszło na jego.
          To się nazywa prawdziwy "profesjonalizm... ;D
          • myszmynia Re: Ta płycizna to pół biedy. 18.01.07, 14:34
            1.

            > Jest to doprawdy dla mnie niezrozumiałe, jak można z takim upodobaniem notoryc
            > znie strzelać gola do własnej bramki i udawać, że wszystko jest w porządku. Ocz
            > ywiście taki człowiek, inteligentny inaczej, powie, że nie gra w tą samą grę, ż
            > e dyskursy są nieprzekładalne. Argument to żaden, jako że atakując logikę inneg
            > o dyskursu, posługuje się on narzędziami logiki zwalczanego dyskursu, popełniaj
            > ąc tym samym filozoficzne samobójstwo.

            Zgoda. Stanowisko postmodernistyczne jest raczej nie do obrony. Jeśli w ogóle
            dałoby się je obronić, to tylko kosztem karkołomnych intelektualnych wygibasów.
            Tyle że jak posmoderniście wykażesz absurd jego rozumowania, to on Ci wyciągnie
            "Pochwałę niekonsekwencji" Kołakowsiego (skądinąd wroga postmodernizmu) i
            spokojnie będzie mógł udawać, że wszystko jest ok.


            2.

            > Francuskiego akurat nie znam, ale z tego co wiem, tłumaczenia tekstów powstałyc
            > h przed wiekiem XX są totalnie położone, jako że tłumacz nie wziął pod uwagę fa
            > ktu, że dane wyrażenie mogło w przeciągu kilkuset lat całkowicie zmienić swoje
            > znaczenie. smile
            > Ale co się autor będzie przejmował, skoro znaczenie współczesne świetnie pasuje
            > do jego interpretacji, a wszystko co by jej przeczyło należy tak zmodyfikować,
            > żeby koniec końców wyszło na jego.
            > To się nazywa prawdziwy "profesjonalizm... ;D

            Słuszna uwaga, tylko że nie do rzeczy. Francuski tekst "Historii seksualności"
            powstał w latach 1975-1984.
            • ipekakuana Re: Ta płycizna to pół biedy. 18.01.07, 22:27
              > Słuszna uwaga, tylko że nie do rzeczy. Francuski tekst "Historii seksualności"
              > powstał w latach 1975-1984.

              Ta uwaga miała stanowić kontrprzykład, pokazujący, że tak "nieźle" nie jest. smile

              pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka