Gość: a to ja
IP: *.iig.pl / 192.168.22.*
01.07.03, 14:39
Witajcie!
29.06 wróciliśmy z NEUM (BiH), z HOTELU "STELLA".
Tyle się działo, że.. nie wiem od czego zacząć.
Chciałam się zameldować na forum.
Licznik auta po powrocie pokazał 4.103 km (przejechane).
6 klisz "poszło" do wywołania.
Opalenizna została...
I miłe wspomnienia również.
Ale...nie polecam NEUM jako miejscowości na tygodniowy(albo i więcej)
wypoczynek.My nie siedzieliśmy w miejscu - i to nas uratowało.
*** *** *** ***
Baza hotelowa w Neum jest ledwie dwugwiazdkowa.
HOTEL "NEUM"- poTitowska budowla przypominająca bunkier (albo ośrodek
dla "umrzyków" z filmu pt."Coma")- czyli betonowe segmenty bez zielonych
akcentów.
HOTEL "SUNCE"- ma ładny widok na zatokę przy Półwyspie Klek, ale pełno
tam "miejscowych".Budynek stoi ok.30m. od brzegu zatoki i mieści się pod nim
handlowy pasaż miejscowy (czyli spożywka, zabawki, bibeloty rodem z naszych
tanich bazarków).
HOTEL "STELLA"-nie mogę pozbyć się subiektywnego spojrzenia, ale ogólnie:
-budynek położony jest na wzgórzu,z widokiem na płw.Klek a za nim Peljesac
-wyposażenie-standartowe
-obsługa-bardzo miła(zarówno hotelowa, jak w restauracji i kafejce)
-do plaży: ok.198 stopni w dół (przydała się wcześniejsza "zaprawa" w klubie
fitness).Plażowanie nie było problemem - wystarczyło wsiąść w autko i
przemieszczać się wzdłuż jadranskiej, zatrzymując się na którejś z plaż,
która wpadła w oko
-granica z HR k.Neum jest rzeczywiście - jak pisaliście- tylko dla
picu.Jeżdżą przez nią miejscowi bez tablic rejestracyjnych i nic!Za to na
granicy HR-BiH ,w Metkovic, była kontrola (sprawdzali paszporty, ale nie
wstawili żadnej "pamiątkowej" pieczątki)i zatrzymali jedno z naszych trzech
autek za brak przy sobie ZIELONEJ KARTY . Trzeba było strzelać nawrotkę do
hotelu.
-w hotelowej restauracji miał być "szwedzki stół".Był, na śniadaniu.
Obiadokolacja-to trzy dania do wyboru, a wybór trzeba było zgłosić z
jednodniowym wyprzedzeniem (czyli dziś deklarowało się, co zjemy
jutro).Moment wybierania dań był najzabawniejszy:karta dań była tylko w
miejscowym języku a panie z obsługi potrafiły nas nakierować pojedyńczymi
słowami typu "fish","kalmary","kow", "chicken"-reszta była zagadką;-).Sałatki-
bez ograniczeń, napoje-płatne dodatkowo.
- codziennie(a raczej cowieczornie)- muzyka na żywo na tarasie kawiarni,zero
kawałków typu "radio RMF FM", czyli same miejscowe szlagiery (najczęściej o
morzu)
Ależ się rozpisałam...
To tylko relacja ogólna.Bez osobistych wrażeń- a tych było, nie powiem...
Na razie !
P.S: czy kamyki ze słonego morza przywiezione do domu wstawić do posolonej
wody?
:-]]]
a to ja