Dodaj do ulubionych

Chorwacja - plusy i minusy

IP: *.lubin.dialog.net.pl 05.07.03, 23:38
Plusy:
- rewelacyjne morze czyste i cieple
- praktycznie gwarantowana pogoda

Minusy:
- skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach
- beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
- słaba informacja w punktach informacji turystycznej
- w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą

Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej "cywilizowanych
turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania). Zawiodlem sie na Chorwacji
niestety.

pozdrawiam
Strato
Obserwuj wątek
    • kicur Re: Chorwacja - plusy i minusy 06.07.03, 00:52
      Gość portalu: Strato napisał(a):

      > Plusy:
      > - rewelacyjne morze czyste i cieple
      > - praktycznie gwarantowana pogoda

      Zgadza się - choć z tą pogodą, to potrafi być różnie (burze, grady, pożary;) i
      inne "atrakcje") - ale w sumie się zgadzam:) A może to potrafi mieć nawet
      blisko 30°C, co wbrew pozorom, przy temp. powietrza o ok. 10°C wyższej - nie
      jest "ciepłą zupką".

      > Minusy:
      > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach

      No... Jak zobaczyłem jakimś "mini-markecie" Coca-Colę 1,5 l za niecałe 8 PLN,
      to zrezygnowałem! SZOK! A tanich sklepów - praktycznie BRAK:(

      > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow

      Zdarzają się wyjątki: sam rozmawiałem z młodą Chorwatką, co była w PL i biegle
      po polsku mówiła. Ale to rzadkość. Generalnie denerwuje mnie, że przy tak
      ogromnej ilości Polaków odwiedzających HR, prawie NIGDZIE NIC po polsku nie
      ma!! Ludzie!! Byłem w Egipcie i tam w restauracjach było menu również po
      POLSKU!! W sklepach wieszali szyldy "mówimy po polsku" - w Grecji zresztą
      podobnie! A Chorwaci to olewają! No bo Polacy i tak przyjadą! A po angielsku
      POROZUMIEĆ się - też rzadkość :( Patrzą jak na wariata, jak coś po angielsku:(

      > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
      > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą

      Jak wyżej:(

      > Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej "cywilizowanych
      > turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania). Zawiodlem sie na Chorwacji
      > niestety.

      Ja też zawsze po HR tęsknię do Francji, Włoch, Hiszpanii. Niestety - największą
      chyba zaletą HR jest jej bliskość, więc już nie raz tam byłem. Ostatnio w 2001
      r., czy pojadę w tym roku, to nie wiem (właśnie wróciłem z Lazurowego) - może
      późnym latem, jesienią. Ale z roku na rok w HR jest coraz drożej, a standard i
      zaplecze turystyczne praktycznie prawie że STOI W MIEJSCU!! Niestety...

      Był kiedyś wątek - "Co takiego w tej Chorwacji?" - chyba tak się nazywał.
      Zadyma na Forum była niecodzienna, hehe... też miałem w niej swój skromny
      udział, bo staram się patrzeć na wszystko w miarę jak najbardziej obiektywnie.
      No i jak się odezwałem, że HR ma JAKIEKOLWIEK MINUSY(!) - to się zaczęło,
      hehe :))
      Pozdrawiam serdecznie Kolegę! :))
      • Gość: Strato Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.lubin.dialog.net.pl 06.07.03, 11:54
        kicur napisał:

        > Ja też zawsze po HR tęsknię do Francji, Włoch, Hiszpanii. Niestety -
        największą
        >
        > chyba zaletą HR jest jej bliskość, więc już nie raz tam byłem. Ostatnio w
        2001
        > r., czy pojadę w tym roku, to nie wiem (właśnie wróciłem z Lazurowego) -
        może
        > późnym latem, jesienią. Ale z roku na rok w HR jest coraz drożej, a standard
        i
        > zaplecze turystyczne praktycznie prawie że STOI W MIEJSCU!! Niestety...

        Chorwacja wcale nie jest tak blisko jesli porownamy _czasy_ dojazdu. Pyrdlanie
        po kretych, gorskich drogach jest piekielnie meczace, na dodatek sa rozne
        atrakcje np. jadąc trafilismy na pogrzeb i 2 godziny w korku, w upale na
        drodze krajowej bo kondukt musi przejsc, koszmar... zadnych ew. objazdow,
        kierowania ruchem przez policje itp.

        Zastanawialem sie dlaczego jest tak malo turystow z EU i chyba juz wiem. Oni
        nie chca jezdzic na "survival" tylko po prostu przyjemnie wypoczac. To jakas
        paranoja, zeby szukac piaszczystych plaz na zasadzie "jedna pani, drugiej
        pani". Czy tak trudno wydrukowac mapki z zaznaczonymi rodzajami plaz?

        Mam nadzieje ze niedlugo ucywilizuja sie ceny biletow lotniczych i bedzie
        mozna szybko dotrzec do Francji, Hiszpanii, Wloch.

        > Pozdrawiam serdecznie Kolegę! :))

        Rowniez pozdrawiam i ciesze sie ze nie jestem jakims samotnym maruderem :)

        Strato
        • kicur Re: Chorwacja - plusy i minusy 06.07.03, 14:40
          Gość portalu: Strato napisał(a):
          > Chorwacja wcale nie jest tak blisko jesli porownamy _czasy_ dojazdu.
          Pyrdlanie
          > po kretych, gorskich drogach jest piekielnie meczace, na dodatek sa rozne
          > atrakcje np. jadąc trafilismy na pogrzeb i 2 godziny w korku, w upale na
          > drodze krajowej bo kondukt musi przejsc, koszmar... zadnych ew. objazdow,
          > kierowania ruchem przez policje itp.

          No zgadza się, ale niektórym to nie przeszkadza. Ja kiedyś jechałem NAJKRÓTSZĄ
          trasą (ok. 1000 km) do Dubrownika z B-Białej przez SK, H, HR, BiH, HR - no i
          jechałem dłużej niż 2200 km do Hiszpanii, gdzie jestem po niecałej dobie jazdy
          (22h). Średnia prędkość max. to nie więcej niż ok. 60 km/h - byłem wykończony.
          Co do lepszych dróg (hmm... pojęcie bardzo względne - to mówię tylko w
          kontekście HR, w której mało jest autostrad) - to Jadrańska Magistrala mimo, że
          szeroka i równa, wyprzedzić coś graniczy czasem z cudem, no i też - po ok. 600
          km jednego dnia ręce mnie normalnie bolały od kręcenia kierownicą i byłem
          zmęczony bardzo: autko całkiem niezłe to F.Focus 1.6. A ja jeżdżę raczej szybko.

          > Zastanawialem sie dlaczego jest tak malo turystow z EU i chyba juz wiem. Oni
          > nie chca jezdzic na "survival" tylko po prostu przyjemnie wypoczac. To jakas
          > paranoja, zeby szukac piaszczystych plaz na zasadzie "jedna pani, drugiej
          > pani". Czy tak trudno wydrukowac mapki z zaznaczonymi rodzajami plaz?

          Ja też się dziwię i zawsze mówię, że HR ma wiele innych zalet i nie można NA
          SIŁĘ szukać piasku na plaży: w paru miejscach "niby jest", ale po przyjeździe
          często okazuje się, że ten "piasek" to albo b. drobny żwir, albo... pył qrna
          jakiś, syf, nie wiadomo co! Kiedyś na taki syf trafiłem na campingu, który wg
          najnowszego przewodnika Pascala był super (do .upy - nawet drzew nie było, a co
          dopiero o porządnych WC mówić!) - i plaża miała być piaszczysta! Przestałem
          Pascala kupować.

          > Mam nadzieje ze niedlugo ucywilizuja sie ceny biletow lotniczych i bedzie
          > mozna szybko dotrzec do Francji, Hiszpanii, Wloch.
          >
          > > Pozdrawiam serdecznie Kolegę! :))
          >
          > Rowniez pozdrawiam i ciesze sie ze nie jestem jakims samotnym maruderem :)
          >
          > Strato

          Ja też mam nadzieję na te bilety, ale to chyba (niestety) trochę czasu jeszcze
          musi upłynąć :(
          Aha! Strato! I tak nam się pewnie dostanie od fanatyków* "zwolenników"*
          Chorwacji. Oni nawet niektórzy nie słuchają, jak mówię, że HR piękny kraj
          całkiem szczerze! Ale niestety - piękno, to nie wszystko.
          Pozdrawiam! :)))
          • Gość: Plum Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: 213.17.131.* 07.07.03, 11:30
            No wlasnie :)
            Ja wlasnie naleze do zwollennikow Chorwacji - pewnie dlatego, ze znam ten kraj
            bardzo dobrze. Ale nie tylko kraj - znam jego kulture i ludzi. I jezdze tam nie
            tylko na tzw. wczasy w wakacje :)

            Tak - to piekny kraj...
            Zgadzam sie, ze Chorwaci to specyficzny narod - ale zeby porownujac ich z
            Grekami czy Wlochami wysnuwac wniosek, ze np. olewaja gosci w kawiarni? Ha!
            Mieszkalam troche we Wloszech, bylam rowniez w Grecji - zarowno jedni jak i
            drudzy to typowi poludniowcy! Naprawde nie widze duzej roznicy miedzy nimi, a
            Chorwatami: nikomu sie nie spieszy :) Znajomosc jezykow obcych? No owszem -
            Grecy posluguja sie w wiekszosci angielskim, ale Wlosi??? Nie mialam
            przyjemnosci :) Bella Italia i... koniec :) Zarozumiali sa po prostu :) W
            Chorwacji bez wiekszych problemow dogadasz sie po niemiecku czy po polsku - po
            jednym pobycie "zlapiesz" podstawowe chorwackie zwroty potrzebne do zalatwienia
            najprostszych spraw :)
            Zgadzam sie, ze tzw. pensjonaty czy kurorty odbiegaja standadom Grecji czy
            Wloch - ale jest juz coraz lepiej :) niedlugo bedzie porownywalnie :) Ale smiac
            mi sie jednak chce, kiedy wspominam pobyt w **** hotelu w Grecji - kanalizacja
            nie przyjmuje papieru toaletowego, bo pochodzi z czasow minojskich :) Unia
            Europejska! Coz - taki koloryt lokalny :) W Chorwacji bez problemu mozna
            spuszczac wode z cala zawartoscia... I te dzikie wysypiska smieci (mozna sobie
            wyobrazic jak sie rozkladaly w upale) pomiedzy hotelami o standardach
            ****/***** - tak, tak moi drodzy - to cywilizowany kraj - Grecja :) Tzw.
            apartamenty w mniejszych budynkach - nierzadko ustepuja tym w Chorwacji...
            Jesli chodzi o odleglosc... Srodkowe Wlochy i np. Chorwacja (troche dalej niz
            Istria, czyli poludniowa Dalmacja) leza prawie tak samo daleko :) Fakt, ze do
            Chorwacji jedzie sie dluzej :) Ale kiedy bedzie juz oddana do uzytku autostrada
            Zagrzeb - Split problem zniknie :)

            Tak wiec - kazdy wybiera to, co lubi - wszakze mamy demokracje :)

            Pozdrawiam i zycze udanego wypoczynku (gdziekolwiek by byl)!
      • Gość: DarekJ Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.mis / localhost 08.07.03, 14:00
        > > Minusy:
        > > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach
        >
        > No... Jak zobaczyłem jakimś "mini-markecie" Coca-Colę 1,5 l za niecałe 8 PLN,
        > to zrezygnowałem! SZOK! A tanich sklepów - praktycznie BRAK:(
        >
        W Hiszpanii to może ceny jeszcze nie szokują, ale porównywać ceny z Włoch czy
        Francji z cenami nawet z tych przyplażowych sklepików w HR to już przesada. A
        cena benzyny ? (i autostrad, bo w Chorwacji za te ich autostrady płaci się
        grosze).
        A że nie wpuszczają dużych sieci supermarketów jakis Geantów,Realów czy
        McDonaldsów to ja ich rozumiem. W tym biednym kraju, gdzie bezrobocie sięga 30%
        na turystach zarabia lokalna ludność, a nie wykańcza drobnych sklepikarzy tak
        jak stało się u nas.

        W Chorwacji nie spotkałem się nigdzie z taką bezczelnością, jak na bazarze
        warzywnym w Padwie, gdzie sprzedający dosyć, że nie pozwalali samemu wybrać
        owocu to jeszcze chciali mi dyktować, którą brzoskwinię mogę dostać a której
        nie :(

        > > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
        >
        > Zdarzają się wyjątki: sam rozmawiałem z młodą Chorwatką, co była w PL i
        biegle
        > po polsku mówiła. Ale to rzadkość. Generalnie denerwuje mnie, że przy tak
        > ogromnej ilości Polaków odwiedzających HR, prawie NIGDZIE NIC po polsku nie
        > ma!! Ludzie!! Byłem w Egipcie i tam w restauracjach było menu również po
        > POLSKU!! W sklepach wieszali szyldy "mówimy po polsku" - w Grecji zresztą
        > podobnie! A Chorwaci to olewają! No bo Polacy i tak przyjadą! A po angielsku
        > POROZUMIEĆ się - też rzadkość :( Patrzą jak na wariata, jak coś po angielsku:(
        Ja tam szybciej się dogadywałem z Chorwatami po polsku niż z Hiszpanami po
        angielsku (jeżeli już to znają niemiecki, zresztą tak, jak Włosi; znajomość
        języków obcych u Fracuzów pominę milczeniem).

        > > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
        A czy to jest takie ważne?

        > > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą
        >
        Akurat ja w HR nie spotkałem sie z taką obsługą, natomiast we Włoszech w
        knajpach to jest dopiero łupanie turystów po kieszeni - płaci jakieś coperto i
        servizio za same wejście do lokalu i podanie widelca...:(

        > > Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej "cywilizowanych
        > > turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania). Zawiodlem sie na Chorwacji
        > > niestety.
        >
        I całe szczęście, że ta Chorwacja jest zacofana i nie zagospodarowana
        turystycznie. Bo jeśli ten rozwój turystyczny ma iść w takim kierunku jak to
        wyglada w Lloret de Mar, blokowisku hoteli jakich jest tam wiele, gdzie bedąc
        myslałem, że łyknę trochę hiszpańskiego klimatu a tu na ulicach Heimat
        Melodien, w pubach Budesliga a na ulicach wieczorami watahy dobrze bawiącej się
        (czytaj:pijanej) młodzieży angielskiej. W Lido di Jesolo z kolei kilometry
        równo ustawionych i komputerowo rezerwowanych parasoli i leżaków...
        Może podaje skrajne przykłady, ale ja wolę tę zacofaną Chorwację z jej pięknymi
        dalmatyńskimi zatoczkami i rodzinną pizerię w Stonie, gdzie sączą się z
        głośników chorwackie może ckliwe, ale jakże sympatyczne melodie.. :)

        > Ja też zawsze po HR tęsknię do Francji, Włoch, Hiszpanii. Niestety -
        największą
        >
        > chyba zaletą HR jest jej bliskość, więc już nie raz tam byłem. Ostatnio w
        2001
        > r., czy pojadę w tym roku, to nie wiem (właśnie wróciłem z Lazurowego) - może
        > późnym latem, jesienią. Ale z roku na rok w HR jest coraz drożej, a standard
        i
        > zaplecze turystyczne praktycznie prawie że STOI W MIEJSCU!! Niestety...
        >

        > Zastanawialem sie dlaczego jest tak malo turystow z EU i chyba juz wiem. Oni
        > nie chca jezdzic na "survival" tylko po prostu przyjemnie wypoczac. To jakas
        > paranoja, zeby szukac piaszczystych plaz na zasadzie "jedna pani, drugiej
        > pani". Czy tak trudno wydrukowac mapki z zaznaczonymi rodzajami plaz?

        I niech nie jeżdza jak najdłużej - niech jezdżą na opanowane przez siebie swoje
        Teneryfy i Ibizy. Ja lubię inne klimaty i jak wspomniałem całe szczeście, że
        dla nas jeszcze w Chorwacji jest coś do odkrycia, zatoczka do znalezienia tylko
        dla siebie i nie musze wokół siebie słyszeć języka Goethego i Hannawalda :)))


        > Był kiedyś wątek - "Co takiego w tej Chorwacji?" - chyba tak się nazywał.
        > Zadyma na Forum była niecodzienna, hehe... też miałem w niej swój skromny
        > udział, bo staram się patrzeć na wszystko w miarę jak najbardziej
        obiektywnie.
        > No i jak się odezwałem, że HR ma JAKIEKOLWIEK MINUSY(!) - to się zaczęło,

        Dla jednych minusy - dla mnie to są plusy.

        ---
        D.Janicki
        • n0ras Re: Chorwacja - plusy i minusy 08.07.03, 19:22
          Gość portalu: DarekJ napisał(a):

          > > > Minusy:
          > > > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w
          sklepikach i na targowiska
          > ch
          > >
          > > No... Jak zobaczyłem jakimś "mini-markecie" Coca-Colę
          1,5 l za niecałe 8 P
          > LN,
          > > to zrezygnowałem! SZOK! A tanich sklepów -
          praktycznie BRAK:(
          > >
          > W Hiszpanii to może ceny jeszcze nie szokują, ale
          porównywać ceny z Włoch czy
          > Francji z cenami nawet z tych przyplażowych sklepików w
          HR to już przesada. A
          > cena benzyny ? (i autostrad, bo w Chorwacji za te ich
          autostrady płaci się
          > grosze).
          > A że nie wpuszczają dużych sieci supermarketów jakis
          Geantów,Realów czy
          > McDonaldsów to ja ich rozumiem. W tym biednym kraju,
          gdzie bezrobocie sięga 30%
          >
          > na turystach zarabia lokalna ludność, a nie wykańcza
          drobnych sklepikarzy tak
          > jak stało się u nas.

          No cóż, ja tam byłem wiele razy i ni czułem się łupiony -
          są też większe, tańsze sklepy, ale trzeba troszkę ruszyć
          d.. A lokalną ciekawostką jest to, że relatywnie taniej
          jest zjeść w knajpie niż kupować w sklepie.

          >
          > W Chorwacji nie spotkałem się nigdzie z taką
          bezczelnością, jak na bazarze
          > warzywnym w Padwie, gdzie sprzedający dosyć, że nie
          pozwalali samemu wybrać
          > owocu to jeszcze chciali mi dyktować, którą brzoskwinię
          mogę dostać a której
          > nie :(
          >
          > > > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
          > >
          > > Zdarzają się wyjątki: sam rozmawiałem z młodą
          Chorwatką, co była w PL i
          > biegle
          > > po polsku mówiła. Ale to rzadkość. Generalnie
          denerwuje mnie, że przy tak
          > > ogromnej ilości Polaków odwiedzających HR, prawie
          NIGDZIE NIC po polsku ni
          > e
          > > ma!! Ludzie!! Byłem w Egipcie i tam w restauracjach
          było menu również po
          > > POLSKU!! W sklepach wieszali szyldy "mówimy po
          polsku" - w Grecji zresztą
          > > podobnie! A Chorwaci to olewają! No bo Polacy i tak
          przyjadą! A po angiels
          > ku
          > > POROZUMIEĆ się - też rzadkość :( Patrzą jak na
          wariata, jak coś po angiels
          > ku:(
          > Ja tam szybciej się dogadywałem z Chorwatami po polsku
          niż z Hiszpanami po
          > angielsku (jeżeli już to znają niemiecki, zresztą tak,
          jak Włosi; znajomość
          > języków obcych u Fracuzów pominę milczeniem).
          >

          A mi się podoba to, że znając troszkę zwrotów w ich
          języku i próbując ich zrozumieć (rozumienie ich
          przychodzi mi znacznie łatwiej niż mówienie) jakoś się
          dogadujemy - i jest miło i sympatycznie.
          Jak ktoś się czuje warszawskim paniskiem i chce żeby do
          niego mówili po polsku, bo przecie on tu pan i kasę płaci
          - niech nie jedzie do HR.

          > > > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
          > A czy to jest takie ważne?

          "Koniec języka za przewodnika" - wysil się troszkę i
          wszystkiego się dowiesz.

          >
          > > > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą
          > >
          > Akurat ja w HR nie spotkałem sie z taką obsługą,
          natomiast we Włoszech w
          > knajpach to jest dopiero łupanie turystów po kieszeni -
          płaci jakieś coperto i
          > servizio za same wejście do lokalu i podanie widelca...:(
          >

          Tu się nie zgodzę. Obsługa, jaką spotykałem w HR jest
          chyba najlepszą jaką spotykałem gdziekolwiek (a nie na
          jednym kontynencie jadłem w knajpach różnorakiego
          autoramentu) - i jedyne miejsce, gdzie kelnerzy dają
          napiwki (tj. zaokrąglają rachunek w dół).

          > > > Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej
          "cywilizowanych
          > > > turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania).
          Zawiodlem sie na Chorw
          > acji
          > > > niestety.
          > >
          > I całe szczęście, że ta Chorwacja jest zacofana i nie
          zagospodarowana
          > turystycznie. Bo jeśli ten rozwój turystyczny ma iść w
          takim kierunku jak to
          > wyglada w Lloret de Mar, blokowisku hoteli jakich jest
          tam wiele, gdzie bedąc
          > myslałem, że łyknę trochę hiszpańskiego klimatu a tu na
          ulicach Heimat
          > Melodien, w pubach Budesliga a na ulicach wieczorami
          watahy dobrze bawiącej się
          >
          > (czytaj:pijanej) młodzieży angielskiej. W Lido di
          Jesolo z kolei kilometry
          > równo ustawionych i komputerowo rezerwowanych parasoli
          i leżaków...
          > Może podaje skrajne przykłady, ale ja wolę tę zacofaną
          Chorwację z jej pięknymi
          >
          > dalmatyńskimi zatoczkami i rodzinną pizerię w Stonie,
          gdzie sączą się z
          > głośników chorwackie może ckliwe, ale jakże sympatyczne
          melodie.. :)
          >
          > > Ja też zawsze po HR tęsknię do Francji, Włoch,
          Hiszpanii. Niestety -
          > największą
          > >
          > > chyba zaletą HR jest jej bliskość, więc już nie raz
          tam byłem. Ostatnio w
          > 2001
          > > r., czy pojadę w tym roku, to nie wiem (właśnie
          wróciłem z Lazurowego) - m
          > oże
          > > późnym latem, jesienią. Ale z roku na rok w HR jest
          coraz drożej, a standa
          > rd
          > i
          > > zaplecze turystyczne praktycznie prawie że STOI W
          MIEJSCU!! Niestety...
          > >
          >
          > > Zastanawialem sie dlaczego jest tak malo turystow z
          EU i chyba juz wiem. O
          > ni
          > > nie chca jezdzic na "survival" tylko po prostu
          przyjemnie wypoczac. To jak
          > as
          > > paranoja, zeby szukac piaszczystych plaz na zasadzie
          "jedna pani, drugiej
          > > pani". Czy tak trudno wydrukowac mapki z zaznaczonymi
          rodzajami plaz?
          >
          > I niech nie jeżdza jak najdłużej - niech jezdżą na
          opanowane przez siebie swoje
          >
          > Teneryfy i Ibizy. Ja lubię inne klimaty i jak
          wspomniałem całe szczeście, że
          > dla nas jeszcze w Chorwacji jest coś do odkrycia,
          zatoczka do znalezienia tylko
          >
          > dla siebie i nie musze wokół siebie słyszeć języka
          Goethego i Hannawalda :)))
          >
          >
          > > Był kiedyś wątek - "Co takiego w tej Chorwacji?" -
          chyba tak się nazywał.
          > > Zadyma na Forum była niecodzienna, hehe... też miałem
          w niej swój skromny
          > > udział, bo staram się patrzeć na wszystko w miarę jak
          najbardziej
          > obiektywnie.
          > > No i jak się odezwałem, że HR ma JAKIEKOLWIEK
          MINUSY(!) - to się zaczęło,
          >
          > Dla jednych minusy - dla mnie to są plusy.

          Dokładnie - nie wszystkim podoba się to samo. Też dziwi
          mnie szukanie na siłę piaszczystych plaż - jak ktoś chce
          piaszczystą plażę to ma Bałtyk albo morze Czarne z
          pięknymi piaszczystymi plażami. Przecież jak chcesz jeść
          sushi to nie szukasz go w Bawarii i nie narzekasz że tam
          tylko golonka??
          Też jak nie masz ochoty na jazdę krętymi drogami wybrzeża
          - jedź do Francji. Itp, itd..
          Ja nie lubię superluksusowych hoteli na wybłyszczonej,
          wyłożonej marmurem plaży z autostradą w tle (jak Lazurowe
          wybrzeże), nie lubię też zimnej wody (Bałtyk), a HR mi
          się podoba taka jaka jest, a tak jak było 5 lat temu było
          jeszcze lepiej.
          I jeszcze scenka rodzajowa z marketu w HR - w kasie obok
          kasjerka skończyła kasować, a ja słyszę głos: "szz, ej,
          no , a jakąś siatkę na to.." i wymachiwanie łapami.
          Oczywiście burak z Wa-wy nie popatrzył wcześniej, że tam
          nie ma prawnego obowiązku, ani zwyczaju dawania siatek i
          się awanturuje. Wychodzę i przed sklepem pan Polak
          otwiera bagażnik swego mesia (stąd wiem, że warszawiak),
          siada na krawędzi i pije piwo. Wot kultura!
          Dobrze, że Wam się nie podoba - nie przyjeżdżajcie, a
          będzie miło i przyjemnie.

          >
          > ---
          > D.Janicki
          • kicur Re: Chorwacja - plusy i minusy 09.07.03, 00:39
            n0ras napisał:

            > A mi się podoba to, że znając troszkę zwrotów w ich
            > języku i próbując ich zrozumieć (rozumienie ich
            > przychodzi mi znacznie łatwiej niż mówienie) jakoś się
            > dogadujemy - i jest miło i sympatycznie.

            Mnie się wydaje, że jeśli DO MNIE ktoś przyjeżdża z zagranicy i płaci mi
            pieniądze, to czuję się zobowiązany na tyle, żeby choć podstawy jego języka się
            nauczyć. Klient - nasz Pan, lecz nie wszyscy to rozumieją. Kwestia kultury
            osobistej, lecz nie tylko - dbanie o Klienta, gospodarka rynkowa również.

            > Jak ktoś się czuje warszawskim paniskiem i chce żeby do
            > niego mówili po polsku, bo przecie on tu pan i kasę płaci
            > - niech nie jedzie do HR.

            Tłumaczenie typu - jak boisz się wypadku, to jeździj samochodem, bo zawsze może
            Cię jakiś wypadek spotkać. Odwrócenie ról kto jest Klientem, a kto zarabiającym
            jest tutaj moim zdaniem całkowicie nie na miejscu.

            > Też jak nie masz ochoty na jazdę krętymi drogami wybrzeża
            > - jedź do Francji. Itp, itd..

            To również dbanie o Klienta. TO nie jest wytłumaczenie, ale na plus HR działa
            to, że jednak budują tą autostradę i naprawdę BUDUJĄ, a nie jak w PL tylko
            mówią o tym :(

            > Ja nie lubię superluksusowych hoteli na wybłyszczonej,
            > wyłożonej marmurem plaży z autostradą w tle (jak Lazurowe
            > wybrzeże), nie lubię też zimnej wody (Bałtyk), a HR mi
            > się podoba taka jaka jest, a tak jak było 5 lat temu było
            > jeszcze lepiej.

            Ja właśnie wróciłem z Lazurowego (m.in. Frejús i okolice) i jakoś marmuru nie
            spotkałem: plaża jak plaża - piasek, czysto (a zwykła, publiczna plaża).
            Z powyższego zdania Kolegi ewidentnie wynika jednakże jeszcze coś więcej:
            Koledze coraz MNIEJ podoba się HR - z roku na rok coraz gorzej. Dziwne, że
            Kolega pisze, że się nie zgadza, skoro wyżej pisze - ni mniej ni więcej - że
            się... ZGADZA! ;)))

            > I jeszcze scenka rodzajowa z marketu w HR - w kasie obok
            > kasjerka skończyła kasować, a ja słyszę głos: "szz, ej,
            > no , a jakąś siatkę na to.." i wymachiwanie łapami.
            > Oczywiście burak z Wa-wy nie popatrzył wcześniej, że tam
            > nie ma prawnego obowiązku, ani zwyczaju dawania siatek i
            > się awanturuje. Wychodzę i przed sklepem pan Polak
            > otwiera bagażnik swego mesia (stąd wiem, że warszawiak),
            > siada na krawędzi i pije piwo.

            A ja chodzę po Makarskiej i jakiś burak się drze: "Franek...! Pojadymy na
            tanksztyla i zatankujema do fulla zbiornik!!"
            A Kolega z jakiego rejonu Polski jest? ;)))
            Wszędzie się jakieś buraki znajdą - niezależnie od narodowości niestety. Tylko
            PRZECIĘTNIE Polacy wypadają, niestety źle - bo niektórym woda sodowa uderza,
            jak tylko krok za granicę PL zrobią. Oczywiście nie o Koledze mowa, tak tylko
            ogólnie...

            >Wot kultura!
            > Dobrze, że Wam się nie podoba - nie przyjeżdżajcie, a
            > będzie miło i przyjemnie.

            > No cóż, ja tam byłem wiele razy i ni czułem się łupiony -
            > są też większe, tańsze sklepy, ale trzeba troszkę ruszyć
            > d.. A lokalną ciekawostką jest to, że relatywnie taniej
            > jest zjeść w knajpie niż kupować w sklepie.

            Wot kultura Kolegi też dyskusyjna, z pełnym szacunkiem rzecz jasna! Jadąc na
            wakacje nie mam ochoty targać d... za jednym z kilkunastu dużych sklepów w
            całej HR! Poza tym na tyle znam HR i na tyle dużo razy tam byłem (i będę
            również), że WIEM, że NIE MA tam dużych sklepów! A niewielka sieć GETRO czy
            inne duże sklepy sporadycznie spotykane mogą służyć na bieżąco tylko tym, co
            akurat obok nich spędzają urlop albo robiącym zakupy tranzytem.
            I to i to nie jest rozwiązaniem, bo zaspokoi potrzeby powiedzym co najwyżej 90%
            turystów.
            Pozdrawiam uprzejmie Kolegę i nie życzę - w przeciwieństwie do Kolegi - mu
            żeby "nie jeździł do ESP, F" czy innych krajów, bo to nie argument i również
            świadczy. O Koledze.

            P.S. A nie mówiłem, że będzie zadyma? ;)))
            • Gość: XXL Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.echostar.pl 09.07.03, 01:03
              kicur napisał:

              > Mnie się wydaje, że jeśli DO MNIE ktoś przyjeżdża z zagranicy i płaci mi
              > pieniądze, to czuję się zobowiązany na tyle,żeby choć podstawy jego języka się
              > nauczyć. Klient - nasz Pan, lecz nie wszyscy to rozumieją. Kwestia kultury
              > osobistej, lecz nie tylko - dbanie o Klienta, gospodarka rynkowa również.

              Witam :-)))
              Na corocznej dyskusji o wyższości świąt Bożego Narodzenia.....
              :-)))

              Eeee, z tym językiem to nie przesadzaj. Po chorwacku można
              się całkiem dobrze dogadać. A jak się zna rosyjski (bo sporo
              słów bardzo podobnych) to prawie można się kłocić, jak ja kiedyś z
              policjantem. :-)
              Ja tam wolałem z nimi po ichtejszemu, bo od razu byli strasznie mili,
              że ktoś chce z nimi w ich języku. I od razu coś z procentami
              na stole było. Oni są młodym krajem i na te sprawy bardzo wrażliwi.
              Z czasem się nauczą dbać o klienta.

              > to, że jednak budują tą autostradę i naprawdę BUDUJĄ, a nie jak w PL tylko
              > mówią o tym :(

              Budują !!!!!
              W tym roku 100 km, a w przyszłym z Zagrzebia do Splitu będzie autostrada !!
              2-3 godziny będzie można zaoszczędzić.

              > Wszędzie się jakieś buraki znajdą-niezależnie od narodowości niestety. Tylko
              > PRZECIĘTNIE Polacy wypadają, niestety źle - bo niektórym woda sodowa uderza,
              > jak tylko krok za granicę PL zrobią. Oczywiście nie o Koledze mowa, tak tylko
              > ogólnie...

              Oj niestety zdarza się :-((
              Choć nie tylko u nas inne nacje też mają wielu swoich buraków...

              > P.S. A nie mówiłem, że będzie zadyma? ;)))

              No będzie ! Co roku przecież jest.
            • n0ras Re: Chorwacja - plusy i minusy 09.07.03, 10:19
              kicur napisał:


              > Mnie się wydaje, że jeśli DO MNIE ktoś przyjeżdża z
              zagranicy i płaci mi
              > pieniądze, to czuję się zobowiązany na tyle, żeby choć
              podstawy jego języka się
              >
              > nauczyć. Klient - nasz Pan, lecz nie wszyscy to
              rozumieją. Kwestia kultury
              > osobistej, lecz nie tylko - dbanie o Klienta,
              gospodarka rynkowa również.

              No, widzisz, ja nie mam kompleksów i nie muszę się czuć
              jak Pan, bo mówią do mnie po polsku. Dobrze się czuje,
              jak jest miło i nie szkodzi mi to, że ja też się troszkę
              wysilę.

              > Tłumaczenie typu - jak boisz się wypadku, to jeździj
              samochodem, bo zawsze może
              >
              > Cię jakiś wypadek spotkać. Odwrócenie ról kto jest
              Klientem, a kto zarabiającym
              >
              > jest tutaj moim zdaniem całkowicie nie na miejscu.

              Jak wyżej.

              > > Też jak nie masz ochoty na jazdę krętymi drogami wybrzeża
              > > - jedź do Francji. Itp, itd..
              >
              > To również dbanie o Klienta. TO nie jest wytłumaczenie,
              ale na plus HR działa
              > to, że jednak budują tą autostradę i naprawdę BUDUJĄ, a
              nie jak w PL tylko
              > mówią o tym :(

              Nie tylko dbanie o klienta, ale forma zachowania swojej
              inności, pewnej atrakcyjności. Jeśli będzie tak samo jak
              we Francji na lazurowym, to np. ja i wielu mi podobnych
              do HR nie pojedzie. Oczekuję czegoś innego, bardziej
              naturalnego.

              >
              > Ja właśnie wróciłem z Lazurowego (m.in. Frejús i
              okolice) i jakoś marmuru nie
              > spotkałem: plaża jak plaża - piasek, czysto (a zwykła,
              publiczna plaża).

              No, nie powiesz, że jest tak samo jak np. w okolicach
              Szybeniku, czy na Krku? Jednak generalnie tamte okolice
              są nastawione na innego klienta - bogatszego i bardziej
              leniwego.

              > Z powyższego zdania Kolegi ewidentnie wynika jednakże
              jeszcze coś więcej:
              > Koledze coraz MNIEJ podoba się HR - z roku na rok coraz
              gorzej. Dziwne, że
              > Kolega pisze, że się nie zgadza, skoro wyżej pisze - ni
              mniej ni więcej - że
              > się... ZGADZA! ;)))

              Tak, zgadzam się że z roku na rok jest gorzej, ale jest
              na tyle dobrze, że nie narzekam i nie pędzę do Francji.

              > > I jeszcze scenka rodzajowa z marketu w HR - w kasie obok
              > > kasjerka skończyła kasować, a ja słyszę głos: "szz, ej,
              > > no , a jakąś siatkę na to.." i wymachiwanie łapami.
              > > Oczywiście burak z Wa-wy nie popatrzył wcześniej, że tam
              > > nie ma prawnego obowiązku, ani zwyczaju dawania siatek i
              > > się awanturuje. Wychodzę i przed sklepem pan Polak
              > > otwiera bagażnik swego mesia (stąd wiem, że warszawiak),
              > > siada na krawędzi i pije piwo.
              >
              > A ja chodzę po Makarskiej i jakiś burak się drze:
              "Franek...! Pojadymy na
              > tanksztyla i zatankujema do fulla zbiornik!!"

              Dlatego nie jeżdżę na wczasy zorganizowane (tj. wykupione
              w biurze w PL) - nie chcę siedzieć w zbiorowisku polaków
              i żreć schaboszczaka z kapuchą w ośrodkowym zakładzie
              zbiorowego żywienia.

              > A Kolega z jakiego rejonu Polski jest? ;)))

              "Gdzie odmiennym rytmem bije serce, choć dla serca
              nieszczególne tu powietrze"

              > Wszędzie się jakieś buraki znajdą - niezależnie od
              narodowości niestety. Tylko
              > PRZECIĘTNIE Polacy wypadają, niestety źle - bo
              niektórym woda sodowa uderza,
              > jak tylko krok za granicę PL zrobią. Oczywiście nie o
              Koledze mowa, tak tylko
              > ogólnie...

              Niestety, to prawda. Szczególnie na drogach, no, ale jak
              nie ma dróg w Polsce, to zap...lają, a potem się dziwią,
              że policja nieuprzejma.

              > >Wot kultura!
              > > Dobrze, że Wam się nie podoba - nie przyjeżdżajcie, a
              > > będzie miło i przyjemnie.
              >
              > > No cóż, ja tam byłem wiele razy i ni czułem się łupiony -
              > > są też większe, tańsze sklepy, ale trzeba troszkę ruszyć
              > > d.. A lokalną ciekawostką jest to, że relatywnie taniej
              > > jest zjeść w knajpie niż kupować w sklepie.
              >
              > Wot kultura Kolegi też dyskusyjna, z pełnym szacunkiem
              rzecz jasna! Jadąc na
              > wakacje nie mam ochoty targać d... za jednym z
              kilkunastu dużych sklepów w
              > całej HR!

              Wystarczy rozejrzeć się po mieście. A sprawa
              hipermarketów była już poruszona - po prostu takie
              ichniejsze podejście do sprawy.


              Poza tym na tyle znam HR i na tyle dużo razy tam byłem (i
              będę
              > również), że WIEM, że NIE MA tam dużych sklepów! A
              niewielka sieć GETRO czy
              > inne duże sklepy sporadycznie spotykane mogą służyć na
              bieżąco tylko tym, co
              > akurat obok nich spędzają urlop albo robiącym zakupy
              tranzytem.
              > I to i to nie jest rozwiązaniem, bo zaspokoi potrzeby
              powiedzym co najwyżej 90%
              >
              > turystów.
              > Pozdrawiam uprzejmie Kolegę i nie życzę - w
              przeciwieństwie do Kolegi - mu
              > żeby "nie jeździł do ESP, F" czy innych krajów, bo to
              nie argument i również
              > świadczy. O Koledze.

              Nie odbieraj mojego stwiedzenia jak zakazu - raczej jako
              wyraz zdziwienia - przecież jest "wolność i demokracja" i
              możesz jechać gdzie chcesz (lub gdzie ci budżet pozwala)
              - więc jak Ci się HR nie podoba, to nie jedź tam na siłę
              i nie narzekaj. A to, że nie zmieniają tego tak, jakbyś
              Ty chciał - no cóż innym (jak mnie) się podoba.


              > P.S. A nie mówiłem, że będzie zadyma? ;)))
              No, nie zadyma, może zadymka? :))
            • kicur ;) Witam na letniej zadymie AD 2003 :))) Hehe...;) 09.07.03, 11:06
              No proszę, jaka kulturalna zadyma :))
              Kto się jeszcze przyłączy? ;))
        • Gość: Kir Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 11:54
          Gość portalu: DarekJ napisał(a):

          > W Hiszpanii to może ceny jeszcze nie szokują, ale porównywać ceny z Włoch czy
          > Francji z cenami nawet z tych przyplażowych sklepików w HR to już przesada.

          Włochy są ogólnie 2 razy droższe, Francja nieco mniej. Hiszpania wychodzi nieco
          drożej niż Chorwacja.

          To zależy o jakie usługi chodzi - top w Hr jest drogi, ale są też usługi low-
          cost dostępne prawie na każdą kieszeń.

          To nie łupanie jest najgorsze tylko ciągał czujność - czy mi nie wydadzą w
          talarach, "bardzo zaokrąglone" przeliczniki euro i plz w knajpach czy na
          autostradach. Pilnowanie na stacjach czy nie zapłacisz za poprzednika.




          > Ja tam szybciej się dogadywałem z Chorwatami po polsku niż z Hiszpanami po
          > angielsku (jeżeli już to znają niemiecki, zresztą tak, jak Włosi; znajomość
          > języków obcych u Fracuzów pominę milczeniem).

          Z Włochami najlepiej dogadywać się po włoski i krzykliwie, we Francji mnie się
          udawało po angielsku, trzeba tylko nawyknąć do ich wymowy
          W porónaniu z nimi dogadywanie się w Chorwacji to pikuś. A jak już tylko
          potrafisz powiedzieć coś po ichniejszemu od razu wzbudzasz życzliwość.
          Jak ktoś się uczył rosyjskiego to fleksia jest podobna i melodia języka również
          więc dogadujesz się spokojnie

          > > > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
          > A czy to jest takie ważne?

          Zgadzam się że nie ma to żadnego znaczenia. Punkty informacji turystycznej są
          nawet w małych mieścinach, choć nie zawsze dobrze oznaczone. Zazwyczaj można
          się dogadac po niemiecku i angielsku.
          Gorzej że te mniej znane miejsca - jakby nie przeznaczone dla turysty są
          najczęściej nie oznaczone.
          Inna rzecz że oni dużo teraz dróg budują i nie zawsze mapy za zmianami nadążają.

          > Akurat ja w HR nie spotkałem sie z taką obsługą, natomiast we Włoszech w
          > knajpach to jest dopiero łupanie turystów po kieszeni - płaci jakieś coperto

          W HR poza zatłoczzonymi kurortami jak wydasz w knajpie 100kun to jesteś gość.
          Obsługa jest miła. Kiedyś w Skradinie, gdzie Polacy nie docierają wzbudziliśmy
          w knajpie taką sensację że trudno było skończyć posiłek przerywany
          przedstawianiem się kolejnych osób w knajpie i całej obsługi. Oczywiści było
          masę pytań - ile się od nas jedzie, jak się nazywa po polsku zupa, co się u nas
          jada itp.
          W Hr i Francji rachunek w knajpie jest przwidywalny. We Włoszech - nie.


          > I całe szczęście, że ta Chorwacja jest zacofana i nie zagospodarowana
          > turystycznie. Bo jeśli ten rozwój turystyczny ma iść w takim kierunku jak to
          > wyglada w Lloret de Mar, blokowisku hoteli jakich jest tam wiele, gdzie bedąc

          Popieram. Chorwacja będzie się podobała tym którzy cenią naturalność i przyrodę.
          I którzy będą gotowi za to trochę wycierpieć bez klimatyzacji i przyhotelowych
          basenów.
          Nie będzie się podobała wielbicielom skuterów wodnych i drinków z parasolkami
          - niestety wszystko w hr zmierza w takim kierunku. Pewnie jednak i za 20 lat
          będą miesca gdzie będzie spokój, ciekawe życie podmorskie a nocne życie miasta
          nie będzie przeszkadzać w śnie. Gorzej czy będzie tak bezpiecznie?


          Dużym plusem Hr jest bezpieczeństwo. We Włoszech to trzeba uważać na torebki,
          na kieszonkowców (to podobno już się na Istrię przyniosło). Na południu Włoch w
          małych mieścinach to czasem strach wyjść na wieczorny spacer. We Francji jest
          bezpiecznie, ale nikt nie zostawi samochodu z uchylonym oknem. W Hiszpani, w
          kurortach można dostać w łeb po nocy od innych "turystów".

          W Hr zdarzają się wymuszenia "mandatów" przez policję. Ja mam jednak same miłe
          wspomnienia z kontaktów z funkcjonariuszami.

          A to jaką wioche potrafią zrobić w HR nasi to mało kto. Ale możemy się
          pocieszać że ogólnie Włosi są bardziej uciążliwymi sąsiadami. Za to jak na
          ulicy spotykasz człowieka z przewodnikiem w ręku to możesz być pewien że to
          Polak.
          Także w mniej znanych punktach bywają głównie Polacy. Kiedyś odwiedzając
          wodospad na Cetinie w okolicy Omnisza na punk widokowy przez godzinę wjechało 8
          polskich samochodów i jeden Czech. I nikt inny. W innych miejscach to się
          powtórzyło. Z tej ciekawości świata morzemy być dumni.

          I nie jesteśmy już postrzebani jak ubodzy krewni. W niektórych knajpach
          przyjmują złotówki (co prawda po bandyckim kursie 1:1) i coraz częściej słychac
          Polski w restauracyjnych ogródkach.


          • Gość: Strato Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.07.03, 23:46
            To moze kilka przykladow ktore mnie zrazily do ponownych wyjazdow do HR:
            - w drodze do HR zlapalismy gume, naprawa w zakladzie (20 minut) to 100 kuna i
            nawet lawki nie bylo zeby usiasc i odpoczac nie wspominajac o szklance wody a
            po 12 godzinach jazdy to bylismy mocno spompowani, o jakims cenniku gdzie
            moglbym sprawdzic czy nas nie naciagano nie bylo mowy,
            - na wodospadach Krka pani w informacji turystycznej byla bardziej zajeta
            ploteczkami z przyjaciolka niz wyjasnieniem jak sie dostac do tych wodospadow
            i gdzie one wlasciwie sa,
            - na bramce autostradowej nie mielismy kun a po wreczeniu 5 euro, gosc
            wzruszyl ramionami i laskawie podniosl szlaban ostentacyjnie wrzucajac kase do
            szuflady, reszty oczywiscie nie wydal,
            - polowa kalmarow zamowiona w restauracji byla zapiaszczona i nie do jedzenia,
            pani po pokazaniu ze to jest niejadalne, wzruszyla ramionami i niezrazona
            skasowala zgodnie z cennikiem,

            Takie numery byly nie do pomyslenia w Szwajcarii gdzie spedzilem 3 tygodnie w
            zeszlym roku, plus przygraniczne tereny we Francji, Niemczech i Wloszech.

            Moze to dlatego ze do dobrego wypoczynku potrzebuje czegos wiecej niz ladna
            pogoda i czyste morze. Chorwacja kojarzy mi sie z takim lekkim "survivalem".

            pozdrawiam
            Strato
            • kicur Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym 10.07.03, 00:06
              Gość portalu: Strato napisał(a):

              > To moze kilka przykladow ktore mnie zrazily do ponownych wyjazdow do HR:
              > - w drodze do HR zlapalismy gume, naprawa w zakladzie (20 minut) to 100 kuna
              i
              > nawet lawki nie bylo zeby usiasc i odpoczac nie wspominajac o szklance wody a
              > po 12 godzinach jazdy to bylismy mocno spompowani, o jakims cenniku gdzie
              > moglbym sprawdzic czy nas nie naciagano nie bylo mowy,
              > - na wodospadach Krka pani w informacji turystycznej byla bardziej zajeta
              > ploteczkami z przyjaciolka niz wyjasnieniem jak sie dostac do tych wodospadow
              > i gdzie one wlasciwie sa,
              > - na bramce autostradowej nie mielismy kun a po wreczeniu 5 euro, gosc
              > wzruszyl ramionami i laskawie podniosl szlaban ostentacyjnie wrzucajac kase
              do
              > szuflady, reszty oczywiscie nie wydal,
              > - polowa kalmarow zamowiona w restauracji byla zapiaszczona i nie do
              jedzenia,
              > pani po pokazaniu ze to jest niejadalne, wzruszyla ramionami i niezrazona
              > skasowala zgodnie z cennikiem,
              >
              > Takie numery byly nie do pomyslenia w Szwajcarii gdzie spedzilem 3 tygodnie w
              > zeszlym roku, plus przygraniczne tereny we Francji, Niemczech i Wloszech.
              >
              > Moze to dlatego ze do dobrego wypoczynku potrzebuje czegos wiecej niz ladna
              > pogoda i czyste morze. Chorwacja kojarzy mi sie z takim lekkim "survivalem".
              >
              > pozdrawiam
              > Strato

              Hehe... Ale jaja! Ja przypominam sobie 2 ostatnie zdarzenia:
              1) kupuję dwie kawy, z czego pierwsza (dla żony) jest ciepła (choć dyskusyjnie
              ciepła - znaczy mało ciepła); ale już druga jest po prostu... ZIMNA! Na moją
              delikatnie i bardzo uprzejmie złożoną reklamację-uwagę, prośbę o - nawet nie
              wymianę - a tylko podgrzanie (ex.ciśnieniowy) - Pani robi... awanturę!! SZOK!
              Normalnie się dziwi co ja chcę, co z tego że kawa zimna...!!
              2) Kupuję w "markecie" paluszki rybne z zamrażarki (tylko taka ryba była
              hehe..) - takie standardowe, zapakowane w pudełeczko, a Pani w kasie kładzie
              je... na wagę!! I przelicza wg wagi (razem z pudełkiem w dodatku!) - wychodzi
              2x drożej niż cena na żamrażarce! I też... ech... się awanturuje - ONA! NIE JA!
              Ja potem się już na końcu zirytowałem, ale to ONA zaczęła się awanturować! SZOK!

              W obydwu przypadkach (i nie tylko tych!) na końcu okazywało się, że po prostu
              celowo chciano Klienta oszukać. Smutne. I to nie tylko to, że chciano oszukać,
              ale FORMA w jakiej chciano oszukać! WOT KULTURA!
              Owszem, w ESP zdarzyło mi się też, że w małym sklepiku z ciuchami ciuch
              przeceniony liczono przy kasie... normalnie! Ale szybko zaraz oddawano ew.
              różnicę w cenie (nadpłatę), a przede wszystkim wszystko odbywało się z
              uśmiechem i przeprosinami.
              Inna sprawa, że wiadomo zwykle KIEDY chcą Cię oszukać - ale jak widać i to i to
              można w skrajnie różnej formie załatwić ;))
              • Gość: XXL Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.echostar.pl 10.07.03, 00:58
                kicur napisał:

                >Inna sprawa, że wiadomo zwykle KIEDY chcą Cię oszukać - ale jak widać i to i to
                > można w skrajnie różnej formie załatwić ;))

                Hehehe, sklepy to osobna historia.
                Tam na towarach prawie nigdzie nie ma naklejek z ceną.
                I oni rżną równo. Trzeba się pilnować.
                Nie ma skanerów do cen, to oni z "pamięci" wbijają.
                Ale pamięć to mają cosik jakby zawyżoną.

                A z Polakami to chyba im gorzej idzie bo liczy się tak samo
                jak po polsku. I łatwo ich wyczaić.

                Parę razy na zwróconą uwagę, że jest 3 sztuki a nie 4 pani
                wzrusza ramionami i łaskawie poprawia. Tak samo na rynku
                z owocami 6+6 wychodziło 13 lub 14.

                Ale nic to, idzie przeżyć. Jak kto był na wschodzie, w azji
                to oni są bardzo słabe.....
                :-)))
              • Gość: Strato Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.lubin.dialog.net.pl 10.07.03, 01:28
                Kicur, dla mnie HR to kraj z piekna pogoda i cieplym morzem, ale na pewno nie
                _turystyczny_, bo idac dalej ta droga to Albania jest jeszcze bardziej na
                poludnie, ma morze, slonce i te rzeczy, a jakos prawie nikt tam sie nie
                wybiera :)
                Owszem, moze kilka lat temu to byl atrakcyjny dla nas kraj na urlop, teraz to
                juz nie za bardzo.

                pozdrawiam
                Strato
                • kicur Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym 10.07.03, 10:04
                  Gość portalu: Strato napisał(a):

                  > Kicur, dla mnie HR to kraj z piekna pogoda i cieplym morzem, ale na pewno nie
                  > _turystyczny_, bo idac dalej ta droga to Albania jest jeszcze bardziej na
                  > poludnie, ma morze, slonce i te rzeczy, a jakos prawie nikt tam sie nie
                  > wybiera :)
                  > Owszem, moze kilka lat temu to byl atrakcyjny dla nas kraj na urlop, teraz to
                  > juz nie za bardzo.

                  Jechałem tą drogą całą i dojechałem właśnie pod granicę Albańską, mijając po
                  drodze jeszcze mniej turystyczną niż HR Czarnogórę. Tańszą - ale co z tego, jak
                  na campingu nawet... WC nie było: wszyscy (Polacy też tam byli) - do krzaków
                  chodzili! :-o I co z tego że taniutki...
                  Czyli - trudno się z Tobą nie zgodzić, tak obiektywnie rzecz biorąc.
                  Prywatnie myślę, że fenomen HR wziął się przede wszystkim stąd, że jest to kraj
                  pod wieloma względami podobny do PL: język (łatwiej się dogadać niż np. we
                  Francji), też postkomuna, mentalność trochę też podobna. Więc Polacy czują się
                  po części trochę jak u siebie: z Policją też można "rozmawiać";) (znaczy - nie
                  mam nic przeciwko, hehe...); ja dostałem zimną kawę w HR, a kiedyś na Helu
                  dostałem zimne... frytki z równie olewającą uwagą sprzedawczyni!
                  Zaznaczam - to moja prywatna uwaga!!
                  W Czarnogórze np. faktycznie pod względem plaż, widoków i pogody jest o wiele
                  bardziej TURYSTYCZNIE niż w HR: przede wszystkim tak tęsknie poszukiwany przez
                  Polaków piasek na szerokich plażach, widoki jeszcze piękniejsze, pogoda jeszcze
                  ładniejsza, taniej - czasem bardzo taniutko! Ale fakt faktem, że na razie w
                  porównaniu do HR to do Czarnogóry jeździ ludzi malutko.

                  Pozdrawiam!
            • Gość: Plum Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: 213.17.131.* 10.07.03, 11:52
              Gość portalu: Strato napisał(a):

              > To moze kilka przykladow ktore mnie zrazily do ponownych wyjazdow do HR:
              > - w drodze do HR zlapalismy gume, naprawa w zakladzie (20 minut) to 100 kuna
              i
              > nawet lawki nie bylo zeby usiasc i odpoczac nie wspominajac o szklance wody a
              > po 12 godzinach jazdy to bylismy mocno spompowani, o jakims cenniku gdzie
              > moglbym sprawdzic czy nas nie naciagano nie bylo mowy,

              Jak ja lapie gume, to wyciaagam kolo zapasowe :) A picie ZAWSZE i tak woze w
              termosie :) Ot taki ze mnie globtroter!

              > - na wodospadach Krka pani w informacji turystycznej byla bardziej zajeta
              > ploteczkami z przyjaciolka niz wyjasnieniem jak sie dostac do tych wodospadow
              > i gdzie one wlasciwie sa,

              Przez wodospady rzeki Krka wiedzie cala jedna droga asfaltowa z gory na dol -
              rzeczywiscie trudno nie znalezc wodospadow... Zwlaszcza, ze tlumy ludzi bez
              problemu wskazuja sciezki :)

              > - na bramce autostradowej nie mielismy kun a po wreczeniu 5 euro, gosc
              > wzruszyl ramionami i laskawie podniosl szlaban ostentacyjnie wrzucajac kase
              do
              > szuflady, reszty oczywiscie nie wydal,

              Trzeba sie bylo upomniec o ta reszte - a moze trzeba przeliczyc ile wyniosla
              oplata za przejazd odcinka w euro? ;)


              > - polowa kalmarow zamowiona w restauracji byla zapiaszczona i nie do
              jedzenia,
              > pani po pokazaniu ze to jest niejadalne, wzruszyla ramionami i niezrazona
              > skasowala zgodnie z cennikiem,


              A moze po prostu nikt tej pani nie wytlumaczyl, ze jest niejadalne ze wzgledu
              na fakt zapiaszczenia? Moze ona myslala, ze po prostu nie smakuje takie danie
              delikatnym podniebieniom przyzwyczajonym do piwka i golonki? Jak nie smakuje -
              to i tak zaplacic trzeba :)

              > Takie numery byly nie do pomyslenia w Szwajcarii gdzie spedzilem 3 tygodnie w
              > zeszlym roku, plus przygraniczne tereny we Francji, Niemczech i Wloszech.
              >
              > Moze to dlatego ze do dobrego wypoczynku potrzebuje czegos wiecej niz ladna
              > pogoda i czyste morze. Chorwacja kojarzy mi sie z takim lekkim "survivalem".
              >
              > pozdrawiam
              > Strato

              Czlowieku - to Ty chyba nie wiesz, co to survival! Jak nie wiesz - wybierz sie
              w Polske!

              Pozdro!







              • Gość: Strato Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.lubin.dialog.net.pl 10.07.03, 12:37
                Gość portalu: Plum napisał(a):

                > Jak ja lapie gume, to wyciaagam kolo zapasowe :) A picie ZAWSZE i tak woze w
                > termosie :) Ot taki ze mnie globtroter!

                Przyjacielu, nie jechalem na pustynie gdzie trzeba liczyc tylko na siebie. I
                tak musialbym skorzystac gdzies z warsztatu wczesniej czy pozniej. O wodzie
                napisalem dlatego, ze bylaby to mila grzecznosc ze strony wlasciciela warsztatu
                (obok byl normalny dom gdzie tubylcy/domownicy siedzieli pod weranda i ogladali
                jak idzie robota), ktora inaczej by mnie ustawila przy placeniu slonego
                rachunku.

                > Przez wodospady rzeki Krka wiedzie cala jedna droga asfaltowa z gory na dol -
                > rzeczywiscie trudno nie znalezc wodospadow... Zwlaszcza, ze tlumy ludzi bez
                > problemu wskazuja sciezki :)

                No nie wiem, okazalo sie, ze plynie sie tam 25 minut stateczkiem.

                > Trzeba sie bylo upomniec o ta reszte - a moze trzeba przeliczyc ile wyniosla
                > oplata za przejazd odcinka w euro? ;)

                Niestety mialem najdrobniejsza kase to 5 euro, a oplata to jakies 2 euro. Po
                prostu gosc zrobil ordynarny, chamski kant, a na granicy w ulotce napisali
                sobie, ze: "platnosc na bramkach w Kunach lub walutach wymienialnych".

                > A moze po prostu nikt tej pani nie wytlumaczyl, ze jest niejadalne ze wzgledu
                > na fakt zapiaszczenia? Moze ona myslala, ze po prostu nie smakuje takie danie
                > delikatnym podniebieniom przyzwyczajonym do piwka i golonki? Jak nie smakuje -
                > to i tak zaplacic trzeba :)

                To wlasnie tej pani tlumaczylem, pokazywalem, ale jakos dziwnie nagle stala sie
                malo rozgarnieta :)

                > Czlowieku - to Ty chyba nie wiesz, co to survival! Jak nie wiesz - wybierz
                sie
                > w Polske!

                Tylko po co? Tak jak nie jezdze w Polske, tak tez nie pojade do Chorwacji.
                Znajomi ktorzy byli w tym roku w HR tez potwierdzili ze z roku na rok jest
                mniej atrakcyjnie, wiec chyba cos w tym jest.

                Po prostu wyrazilem _swoja_ opinie i mozna sie z nia zgadzac lub nie. Warto
                zeby potencjalni turysci wiedzieli z czym mozna sie spotkac w HR.

                Moim zdaniem HR to taka Polska z pieknym morzem i super pogoda, nic ponadto (za
                wyjatkiem cen - wyzszych). Powtarzam: jest to moje zdanie.

                pozdrawiam
                Strato
                • Gość: Kir Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 13:12
                  Gość portalu: Strato napisał(a):

                  > Przyjacielu, nie jechalem na pustynie gdzie trzeba liczyc tylko na siebie. I
                  > tak musialbym skorzystac gdzies z warsztatu wczesniej czy pozniej. O wodzie
                  > napisalem dlatego, ze bylaby to mila grzecznosc ze strony wlasciciela
                  >warsztatu

                  Niestety Chorwaci są coraz bardziej zepsuci przez turystów. Czasami czuję się
                  jak w Zakopanym.
                  Pewnie miałeś za dobry samochód. Takich często traktują jak Niemców - nie nasz,
                  ma płacić i tyle ;-)

                  Gdybyś zagadał po ichniejszemu od razu byli by milsi. A pewnie i rachunek
                  mniejszy. O cenę trzeba było zapytać przed usługą. Z drugiej strony
                  wulkanizacja 100 kun to na złotówki 60plz - u nas zapłaciłbyś ze 40 więc aż tak
                  bardzo Cię nie naciągneli.

                  > No nie wiem, okazalo sie, ze plynie sie tam 25 minut stateczkiem.

                  To skąd Ty startowałeś? Chyba że to była wersja dla bogatch - dodatkowe 60kun ?
                  od osoby za rejs zamiast ścieżką wzdłuż jeziora?


                  > Niestety mialem najdrobniejsza kase to 5 euro, a oplata to jakies 2 euro. Po
                  > prostu gosc zrobil ordynarny, chamski kant, a na granicy w ulotce napisali
                  > sobie, ze: "platnosc na bramkach w Kunach lub walutach wymienialnych".

                  Niestety to się zdarza. Jest to hamstwo strasznie i mimo iż władze o tym wiedzą
                  nic nie robią. Bo jak numer jest powszechnie znany i stale praktykowany i nic
                  się nie dzieje to już jest problem władz. Jak u nas zresztą. Inna rzecz że u
                  nich przeliczniki euro.kuna na autostradach są bardzo zawyżone.



                  > To wlasnie tej pani tlumaczylem, pokazywalem, ale jakos dziwnie nagle stala
                  >sie malo rozgarnieta :)

                  Ja mam prostą zasadę - omijam duże kurorty. Nawet jak podstawowa cenę zapłacę
                  trochę wyższą (ale nie zawsze) to przynajmniej rzadziej będą mnie rolowali.
                  Po prostu w duzych kurortach gdzie jest pełno turystów ludzie jakoś się psują i
                  są nie do życia - aroganccy, bezczelni. Nie znoszę Istri, zwłaszcza zachodniej,
                  nie lubię Makarskiej i okolic.


                  • Gość: Strato Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.lubin.dialog.net.pl 10.07.03, 14:19
                    Gość portalu: Kir napisał(a):

                    > Niestety Chorwaci są coraz bardziej zepsuci przez turystów. Czasami czuję się
                    > jak w Zakopanym.
                    > Pewnie miałeś za dobry samochód. Takich często traktują jak Niemców - nie
                    nasz,
                    >
                    > ma płacić i tyle ;-)

                    No wlasnie, o to mi chodzilo :) Samochod rzeczywiscie lepszy nowy Form Mondeo
                    kombi, dobrze wyglada :)

                    > Gdybyś zagadał po ichniejszemu od razu byli by milsi. A pewnie i rachunek
                    > mniejszy. O cenę trzeba było zapytać przed usługą. Z drugiej strony
                    > wulkanizacja 100 kun to na złotówki 60plz - u nas zapłaciłbyś ze 40 więc aż
                    tak
                    >
                    > bardzo Cię nie naciągneli.

                    No i jeszcze dac im na flache?? Toz to przypomina naszych hydraulikow :) A co
                    do naciagania, to taka przyjemnosc kosztuje u nas 15-20 zl.

                    > > No nie wiem, okazalo sie, ze plynie sie tam 25 minut stateczkiem.
                    >
                    > To skąd Ty startowałeś? Chyba że to była wersja dla bogatch - dodatkowe
                    60kun ?
                    > od osoby za rejs zamiast ścieżką wzdłuż jeziora?

                    Pojechalem do jakiejs miejscowosci (nie pamietam nazwy), korzystajac z mapy. I
                    o to mi wlasnie chodzi. Po to sa biura informacji turystycznej zebym mogl sie
                    tam wszystkiego dowiedziec, co, jak i gdzie. Skad ja moge wiedziec ze jest
                    jakas sciezka wzdluz jeziora?
                    W Lucernie dostalem mapke miasta, mapke okolicy i dokladna informacje gdzie
                    jest, ile kosztuje kolejka na Pilatus. Ze sa dwa rodzaje kolejek, gdzie jest
                    parking i czy jest platny. Poniewaz nie mialem tyle kasy na wjazd na sam szczyt
                    to uprzejma pani powiedziala ze mozna sobie pojechac na pierwsza lub druga
                    stacje posrednia tej kolejki za czesc ceny calego biletu. Wszystkie informacje
                    w jednym miejscu, zadnej zabawy w detektywa.

                    > Ja mam prostą zasadę - omijam duże kurorty. Nawet jak podstawowa cenę zapłacę
                    > trochę wyższą (ale nie zawsze) to przynajmniej rzadziej będą mnie rolowali.
                    > Po prostu w duzych kurortach gdzie jest pełno turystów ludzie jakoś się psują
                    > i są nie do życia - aroganccy, bezczelni. Nie znoszę Istri, zwłaszcza
                    > zachodniej, nie lubię Makarskiej i okolic.

                    To co, zostaje jezdzenie po pipidowkach?

                    Ale z tego co piszesz widze, ze tez miales rozne negatywne przygody w HR, tylko
                    po prostu je tolerujesz. Mnie taka wieczna czujnosc meczy. Jesli nie mialbym do
                    czego porownywac to pewnie by mi sie podobalo a niedogodnosci bym tez
                    tolerowal, ale jesli sie troche poznalo inne kraje to juz sie wie, ze mozna to
                    zrobic inaczej, lepiej. Nie wystarczy tylko morze i slonce.

                    pozdrawiam
                    Strato
                    • Gość: Kir Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 14:55
                      Gość portalu: Strato napisał(a):

                      > Gość portalu: Kir napisał(a):
                      > No wlasnie, o to mi chodzilo :) Samochod rzeczywiscie lepszy nowy Form Mondeo
                      > kombi, dobrze wyglada :)


                      Widzisz, mój jest gorszy i na pewno gorzej wygląda. To jakoś u nich budzi
                      sympatie ;-) Nawet mnie gliniarze nie zatrzymują jak przekraczam prędkość ;-)

                      > Pojechalem do jakiejs miejscowosci (nie pamietam nazwy), korzystajac z mapy.

                      Jeżeli nie płaciłes specjalnie to był to właśnie Skradin, inaczej przy
                      wodospadach trzeba osobno zapłącic za rejs.
                      Zazwyczaj wszyscy przyjeżdzają do Skradinskiego Buka i schodzą w dół

                      > W Lucernie dostalem mapke miasta, mapke okolicy i dokladna informacje gdzie
                      > jest, ile kosztuje kolejka na Pilatus. Ze sa dwa rodzaje kolejek, gdzie jest
                      > parking i czy jest platny. Poniewaz nie mialem tyle kasy na wjazd na sam
                      >szczyt


                      W Chorwacji tez już można dostać za darmo takie broszury. A w sieci deklarują
                      że przysyłają za darmo, jednak moim znajomym nie przysłali.
                      Ale sam posiadam broszury z listą i cenami na kempingach, hotelach itp. To
                      bardzo rzetelna informacja.


                      > To co, zostaje jezdzenie po pipidowkach?

                      Zależy co kto lubi. Ja kocham Peljeszac, Nin, Molunat, małe wioski gdzie jest
                      kilak pensjonatów za to w pobliżu samotne zatoczki pełne podwodnego życia gdzie
                      siedzisz sobie sam nad wodą. Duże miasta to się zwiedza, przyjeżdzam tylko na
                      parę godzin
                      A jak już gdzieś zamieszkam na dłużej to na trzeci dzień miejscowi mnie
                      zazwyczaj poznają.
                      Fakt że znajomość języka choćby taka jak moja - beznadziejna, raczej bierna i
                      serbsko-chorwacka bardzo się przydaje.
                      Mimo to zauważam zmiany. Jeszcze 15 lat temu w takich pipidówach Polaków
                      traktowano zupełnie inaczej - jak zdarzył się problem z samochodem to ludzie
                      sami odholowali, dali nocleg za pół litra, gdzie indziej zapraszali na grila
                      nic za to nie chcąc. Dziś to po prostu komercja i to w wydaniu dziko-wschodnim.



                      > Ale z tego co piszesz widze, ze tez miales rozne negatywne przygody w HR,
                      >tylko po prostu je tolerujesz. Mnie taka wieczna czujnosc meczy.

                      Ja prawie przykrych incydentów nie miałem. Miewali je moi znajomi a i tak
                      rzadko. Z tą czujnością nie przesadzaj, są po prostu stałe punkty "gry" i tyle.
                      Takich miejsc jak w Hr i takiego spokoju nie można znaleźć we Francji - może
                      gdzieś w Bretani ale nie na południu. We Włoszech poza kurortami, zwłaszcza na
                      południu jest też ciekawie, ale te ceny...

                      Jasne że bywają miejsca gdzie prawdopodobieństwo jakichś trudności jest
                      mniejsze. Ale są wtedy znacznie droższe.
                    • kicur Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym 10.07.03, 18:04
                      Gość portalu: Strato napisał(a):

                      > Ale z tego co piszesz widze, ze tez miales rozne negatywne przygody w HR,
                      tylko
                      >
                      > po prostu je tolerujesz. Mnie taka wieczna czujnosc meczy. Jesli nie mialbym
                      do
                      >
                      > czego porownywac to pewnie by mi sie podobalo a niedogodnosci bym tez
                      > tolerowal, ale jesli sie troche poznalo inne kraje to juz sie wie, ze mozna
                      to
                      > zrobic inaczej, lepiej. Nie wystarczy tylko morze i slonce.
                      >

                      Osobiście też uważam, że wystarczająco dużo stresu mam cały rok na miejscu, w
                      Polsce, nie tylko z ZUSem i US. Więc tym bardziej wakacje mają być po to, aby
                      (po zapłaceniu rzecz jasna) o nic się nie martwić, chyba że ktoś tak lubi:
                      znałem kiedyś gościa, który codziennie udawał się na maraton po całym mieście,
                      wszystkich sklepikach, aby znaleźć najtańszy do ugotowania obiadek: jak nawet
                      10 gr tańszy, to był zachwycony.
                      To nie znaczy, że kupuję coś bezmyślnie czy coś, tylko na wakacjach ma się być
                      odstresowanym i wypoczywać: po to one są!
                      Jak jechałem do Grecji w 2002 r. samochodem przez YU i MK to z gory wiedziałem,
                      że: nie dać się oszukać na bramkach, na CPNach, uważać na kazdym kroku.
                      Przeżyłem, ale wolę zdecydowanie zachód: WC na CPNie co chwilę, parking
                      normalny, zacieniony, czysty itd.
                      Myślę, że PIĘKNE nie znaczy brudne, aroganckie i... dziewicze w sensie "jakim
                      mnie (i otoczenie) Pan Bóg stworzył - taki jestem i moje otoczenie". Należy się
                      rozwijać ciągle do przodu. Z drugiej strony trudno im się - w pewnym sensie -
                      dziwić (znaczy Chorwatom): skoro się coraz mniej starają i coraz drożej za to
                      liczą a ludzie dalej przyjeżdżają, to po co się starać, no nie...?:(((
                      Pozdrawiam!:)
                    • Gość: Plum Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: 213.17.131.* 11.07.03, 11:46
                      Gość portalu: Strato napisał(a):

                      > Gość portalu: Kir napisał(a):
                      >
                      > > Niestety Chorwaci są coraz bardziej zepsuci przez turystów. Czasami czuję
                      > się
                      > > jak w Zakopanym.
                      > > Pewnie miałeś za dobry samochód. Takich często traktują jak Niemców - nie
                      > nasz,
                      > >
                      > > ma płacić i tyle ;-)
                      >
                      > No wlasnie, o to mi chodzilo :) Samochod rzeczywiscie lepszy nowy Form Mondeo
                      > kombi, dobrze wyglada :)
                      >
                      > > Gdybyś zagadał po ichniejszemu od razu byli by milsi. A pewnie i rachunek
                      > > mniejszy. O cenę trzeba było zapytać przed usługą. Z drugiej strony
                      > > wulkanizacja 100 kun to na złotówki 60plz - u nas zapłaciłbyś ze 40 więc a
                      > ż
                      > tak
                      > >
                      > > bardzo Cię nie naciągneli.
                      >
                      > No i jeszcze dac im na flache?? Toz to przypomina naszych hydraulikow :) A co
                      > do naciagania, to taka przyjemnosc kosztuje u nas 15-20 zl.
                      >
                      > > > No nie wiem, okazalo sie, ze plynie sie tam 25 minut stateczkiem.
                      > >
                      > > To skąd Ty startowałeś? Chyba że to była wersja dla bogatch - dodatkowe
                      > 60kun ?
                      > > od osoby za rejs zamiast ścieżką wzdłuż jeziora?
                      >
                      > Pojechalem do jakiejs miejscowosci (nie pamietam nazwy), korzystajac z mapy.
                      I
                      > o to mi wlasnie chodzi. Po to sa biura informacji turystycznej zebym mogl sie
                      > tam wszystkiego dowiedziec, co, jak i gdzie. Skad ja moge wiedziec ze jest
                      > jakas sciezka wzdluz jeziora?
                      > W Lucernie dostalem mapke miasta, mapke okolicy i dokladna informacje gdzie
                      > jest, ile kosztuje kolejka na Pilatus. Ze sa dwa rodzaje kolejek, gdzie jest
                      > parking i czy jest platny. Poniewaz nie mialem tyle kasy na wjazd na sam
                      szczyt
                      >
                      > to uprzejma pani powiedziala ze mozna sobie pojechac na pierwsza lub druga
                      > stacje posrednia tej kolejki za czesc ceny calego biletu. Wszystkie
                      informacje
                      > w jednym miejscu, zadnej zabawy w detektywa.
                      >
                      > > Ja mam prostą zasadę - omijam duże kurorty. Nawet jak podstawowa cenę zapł
                      > acę
                      > > trochę wyższą (ale nie zawsze) to przynajmniej rzadziej będą mnie rolowali
                      > .
                      > > Po prostu w duzych kurortach gdzie jest pełno turystów ludzie jakoś się ps
                      > ują
                      > > i są nie do życia - aroganccy, bezczelni. Nie znoszę Istri, zwłaszcza
                      > > zachodniej, nie lubię Makarskiej i okolic.
                      >
                      > To co, zostaje jezdzenie po pipidowkach?
                      >
                      > Ale z tego co piszesz widze, ze tez miales rozne negatywne przygody w HR,
                      tylko
                      >
                      > po prostu je tolerujesz. Mnie taka wieczna czujnosc meczy. Jesli nie mialbym
                      do
                      >
                      > czego porownywac to pewnie by mi sie podobalo a niedogodnosci bym tez
                      > tolerowal, ale jesli sie troche poznalo inne kraje to juz sie wie, ze mozna
                      to
                      > zrobic inaczej, lepiej. Nie wystarczy tylko morze i slonce.
                      >
                      > pozdrawiam
                      > Strato

                      Jest kraj, gdzie chociaz raz cos Cie nie wkurzylo??? Bo wg mnie takiego po
                      prostu NIE MA :) Po prostu - jak sie gdzies czlowiek wybiera, to sie dowiaduje
                      czegos o danym kraju przed podroza i jest odpowiednio nastwaiony - zawsze wtedy
                      mozna byc mile zaskoczonym :) Ja nie wiem, co to za turysci - jada do Egiptu i
                      dziwia sie, ze slonce swieci!
                  • Gość: Plum Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: 213.17.131.* 11.07.03, 11:42
                    Gość portalu: Kir napisał(a):

                    > Gość portalu: Strato napisał(a):
                    >
                    > > Przyjacielu, nie jechalem na pustynie gdzie trzeba liczyc tylko na siebie.
                    > I
                    > > tak musialbym skorzystac gdzies z warsztatu wczesniej czy pozniej. O wodzi
                    > e
                    > > napisalem dlatego, ze bylaby to mila grzecznosc ze strony wlasciciela
                    > >warsztatu


                    Pomijam, ze kolo zapasowe trzeba miec i kropka - zgodnie z przepisami :)
                    Podobnie jak apteczke, trojkat ostrzegawczy czy zapasowe zarowki.

                    > Niestety Chorwaci są coraz bardziej zepsuci przez turystów. Czasami czuję się
                    > jak w Zakopanym.
                    > Pewnie miałeś za dobry samochód. Takich często traktują jak Niemców - nie
                    nasz,
                    >
                    > ma płacić i tyle ;-)

                    Ja sie z tym akurat zgadzam :)

                    > Gdybyś zagadał po ichniejszemu od razu byli by milsi. A pewnie i rachunek
                    > mniejszy. O cenę trzeba było zapytać przed usługą. Z drugiej strony
                    > wulkanizacja 100 kun to na złotówki 60plz - u nas zapłaciłbyś ze 40 więc aż
                    tak
                    >
                    > bardzo Cię nie naciągneli.

                    No wlasnie :)

                    > > No nie wiem, okazalo sie, ze plynie sie tam 25 minut stateczkiem.
                    >
                    > To skąd Ty startowałeś? Chyba że to była wersja dla bogatch - dodatkowe
                    60kun ?
                    > od osoby za rejs zamiast ścieżką wzdłuż jeziora?

                    Kolejne no wlasnie :) Ja w jedna strone piechotka, a w druga stateczkiem :)

                    > > Niestety mialem najdrobniejsza kase to 5 euro, a oplata to jakies 2 euro.
                    > Po
                    > > prostu gosc zrobil ordynarny, chamski kant, a na granicy w ulotce napisali
                    >
                    > > sobie, ze: "platnosc na bramkach w Kunach lub walutach wymienialnych".
                    >
                    > Niestety to się zdarza. Jest to hamstwo strasznie i mimo iż władze o tym
                    wiedzą
                    >
                    > nic nie robią. Bo jak numer jest powszechnie znany i stale praktykowany i nic
                    > się nie dzieje to już jest problem władz. Jak u nas zresztą. Inna rzecz że u
                    > nich przeliczniki euro.kuna na autostradach są bardzo zawyżone.

                    Trzeba bylo nie opuszczac bramki, tylko domagac sie kwitu (gdzie jest napisane
                    ile kasy przyjeli i ile wydali reszty) - poza tym sa tez kamery - zawsze mozna
                    udowodnic :)


                    >
                    > > To wlasnie tej pani tlumaczylem, pokazywalem, ale jakos dziwnie nagle stal
                    > a
                    > >sie malo rozgarnieta :)
                    >
                    > Ja mam prostą zasadę - omijam duże kurorty. Nawet jak podstawowa cenę zapłacę
                    > trochę wyższą (ale nie zawsze) to przynajmniej rzadziej będą mnie rolowali.
                    > Po prostu w duzych kurortach gdzie jest pełno turystów ludzie jakoś się psują
                    i
                    >
                    > są nie do życia - aroganccy, bezczelni. Nie znoszę Istri, zwłaszcza
                    zachodniej,
                    >
                    > nie lubię Makarskiej i okolic.
                    >
                    Ja uwielbiam Chorwacje w pelnej rozciaglosci :)

                    Pozdrowka!
            • Gość: filofrankol Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym IP: *.undp.org.pl 06.08.03, 11:44


              > To moze kilka przykladow ktore mnie zrazily do ponownych wyjazdow do HR:
              > - w drodze do HR zlapalismy gume, naprawa w zakladzie (20 minut) to 100 kuna
              i
              > nawet lawki nie bylo zeby usiasc i odpoczac nie wspominajac o szklance wody a
              > po 12 godzinach jazdy to bylismy mocno spompowani, o jakims cenniku gdzie
              > moglbym sprawdzic czy nas nie naciagano nie bylo mowy,

              Wszedzie mozesz miec takie doswiadczenia. Ja mialem jeszcze gorsze we Francji.
              Z dziurawa opona przyjechalem na stacje BP. Tam dwoch gosci klocilo sie miedzy
              soba przez pol godziny o cos zanim przystapili do roboty. Przy robocie tez sie
              klocili, dzieki czemu zrobili mi dodatkowa dziure nie zalatawszy pierwszej. I
              wzieli za to 70 frankoli (tez zadnego cennika). Przez to musialem potem
              pojechac do drugiego fachowca, ktory juz wzial 100 frankoli. Cywilizowana
              Francja i autoryzowane stacje obslugi aut...
            • pawro2001 Re: Chorwacja - plusy i minusy - ale dym 06.08.03, 12:12
              Nie można po jednym zdarzeniu oceniac całości. Ja na autostradzie przez pomyłke
              wręczyłem 10 euro zamiast 10 kun i gośc od razu mi zwrócił uwage, że sie
              pomyliłem i oddał pieniądze. jak wszędzie są uczciwi i nieuczciwi. A w ogóle to
              wszędzie trzeba sie przyzwiczaić do miejscowych obyczjów. Na początku wydawało
              mi się, że wszyscy chcą mnie w sklepach oszukać. Bo gdy miałem zapłacić np.
              19,70 nikt mi nie wydawał 30 lip reszty. Na moja prośbę resztę oczywiście
              dostawałem ale widać było zddziwienie na twrzach sprzedawczyń. Dopiero potem
              się zorientowałem że gdy mam zapłacic np. 20,30 wystarczy dac 20 kun. Takie
              zwyczaje po prostu. A w ogóle nie generalizujmy jakis cech narodowych. ja byłem
              na campingu z Polakami (super ludzie) Niemcami, do których zawsze czułem
              uprzedzenie a też byli mili, Słowakami ( ci jak zawsze sympatyczni) i
              pojedynczymi przedstawicielami innych nacji (Holendrzy, Węgrzy,Słoweńcy
              Austriacy) wszyscy byli ok.
        • Gość: Pendragon Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: 81.210.25.* 28.07.03, 22:08
          DarekJ wybieram się w tym roku do Chorwacji. Fakt jeszcze
          nigdy nie byłem. Po Twoich komentarzach naprawdę chcę tam
          jechać. Zauwazyłem że masz podobne zdanie do mojego
          dotyczące sposobu i komfortu wypoczynku.
        • Gość: Zbyszek Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: 217.98.54.* 30.07.03, 23:43
          Uff, przbrnąłem przez całą dyskusję na forum. Zabrakło mi w dyskusji
          przypomnienia, że przez parę lat trwała tam regularna wojna i Hr jest krajem
          zniszczonym i dopiero odbudowuje się. Nikt z Was nie napisał o opuszczonych
          wsiach, zniszczonych domach. Byłem w 2000 i 2001 r. Widziałem i zrobiło to na
          mnie ogromne wrażenie. Nigdy nie spotkałem się z arogancją ani chamstwem,
          chyba, że ktoś sprowokował ic swoim zachowaniem. Unikam miast, są do
          zwiedzania. Camoingi są takie jak pozwalają warunki - chyba nie zauważyliście,
          że tam jest sporo gór i to na samym morzem - może pretensje skierować do p.
          Boga, że im dał taką ziemię.
          Drogi mają takie jakie mają, ale przynajmniej budują nowe autostrady - wolę
          tam, niż u nas. Jazda nad nasze morze jest równie uciążliwa jak u nich, we
          wrześniu jest nawet lepiej.
          Zachowanie naszych oceniam jako bardzo złe, szczególnie jak wysiada grupa z
          autokaru - połowa nawalona jak stodoła, obwieszona złotymi łańcuchami - a
          zaczowanie....., szkoda gadać.
          Penie, że nie jest za czysto, mogło by być lepiej ,ale do przyjęcia (w Egipcie
          bywało gorzej).
          Nie można porównywać Hr do zachodu, tam nie było wojny i poprzedniego ustroju.
          A Chorwatów psujemy sami, swoim zachowaniem, chwaleniem się kasą itp.
          OBy jak najmniej ludzi tam jeździło, to jeszcze przez parę lat znajdzie się
          trochę dziur do zwiedzania bez "naszych".
          Zadyma na forum niezła
          Życzę wszystkim przyjemnych urlopów, tam gzdie im będzie dobrze.
      • Gość: zeta Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.pl / 192.168.100.* 29.07.03, 23:27
        >
        > > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
        >
        > Zdarzają się wyjątki: sam rozmawiałem z młodą Chorwatką, co była w PL i
        biegle
        > po polsku mówiła. Ale to rzadkość. Generalnie denerwuje mnie, że przy tak
        > ogromnej ilości Polaków odwiedzających HR, prawie NIGDZIE NIC po polsku nie
        > ma!!

        Osiołoku, a dlaczego Horwaci mieliby mówić po polsku? Dlatego, że ty nie znasz
        żadnych innych języków? Oni całkiem nieźle posługują się niemieckim i
        angielskim.
    • angel.one Re: Chorwacja - plusy i minusy 10.07.03, 11:16
      Gość portalu: Strato napisał(a):

      > Plusy:
      > - rewelacyjne morze czyste i cieple
      > - praktycznie gwarantowana pogoda
      >
      > Minusy:
      > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach
      mozna sie przejsc do sklepu sieci "studenac" ...ceny jak w Polsce :)
      Jezeli chodzi o ceny w lokalach to im mniejsza miejscowosc tym czasami drozej
      alo to nie jest zasada ... np. 0,5l piwa w Splicie 10kun a np. w miejscowosci
      Hvar 0,3l 12kun ... zreszta miasto Hvar jest podobno drozsze niz Dubrovnik ;)
      > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
      tak sie sklada, ze Chorwaci i Polacy maja wspolnych przodkow, wiec dogadanie
      sie po polsku/chorwacku udaje sie wprost proporcjonalnie do ilosci wypitego np.
      wina ...
      > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
      nie wiem, korzystalem
      > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą
      nie spotkalem sie z takim zachowaniem, wrecz przeciwnie kiedys kelner "postawil
      mi 2 kawy bo nie mial wydac z 50 ;) ... po czym poszedl obok do sklepu i
      rozmienil sobie kase ...
      >
      > Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej "cywilizowanych
      > turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania). Zawiodlem sie na Chorwacji
      > niestety.
      mam nadzieje, ze jeszcze dlugo wiele osob nie zdecyduje sie na odwiedzenie
      Chorwacji, bo swoj urok traci wlasnie w lipcu i sierpniu kiedy zjezdzaja sie
      turysci m.in z Wloch ... ?:)))
      >
      > pozdrawiam
      > Strato
      pozdrawiam
    • Gość: NoName Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.chello.pl 27.07.03, 15:33
      Bylam trzy razy (Krk i Korcula)i nie moge sie nachwalic Chorwacji i Chorwatow.
      Mili ludzie, w mily sposob bez wzgledu na plec zaczepiali nas na ulicy,
      usmiechali sie i rozmawiali z nami. Moze to zalezy od stosunku do nich ? Jesli
      ktos sie do nich usmiecha, jest pogodny a nie mrukliwy czy naburmuszony
      odpowiadaja tym samym. Ogolnie Polakow lubia.
      W sklepach faktycznie bywa roznie, potrafia oszukac na kunach, bo czesto nie
      wydaja reszty w lipach. W hotelach bylo okay, sprzatali, jedzenie znosne. Morze
      wspaniale, czyste i lazurowe, plaze skaliste ale mozna znalezc i te ladne,
      pozbawione jezowcow. Pogoda gwarantowana.
      Faktycznie Chorwaci rzadko mowia w innym jezyku niz w chorwackim, mnie sie
      udalo spotkac osoby znajace angielski a nawet (co rzadkie) francuski.
      Ja mam same mile wspomnienia i chce wybrac sie do Chorwacji po raz czwarty, po
      prostu ciagnie mnie tam.
    • klient_krakow Re: Chorwacja - plusy i minusy 28.07.03, 11:39
      Gość portalu: Strato napisał(a):

      > Plusy:
      > - rewelacyjne morze czyste i cieple
      > - praktycznie gwarantowana pogoda
      >
      > Minusy:
      > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach
      > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
      > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
      > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą
      >
      > Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej "cywilizowanych
      > turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania). Zawiodlem sie na Chorwacji
      > niestety.
      >
      > pozdrawiam
      > Strato


      Cóż, wróciłem właśnie z Chorwacji. Jestem zadowolony z wakacji.

      Pogoda gwarantowana, morze wspaniałe (ryby,kałamarnice,ślimaki,małże)...

      Łupany po kieszeni nie byłem nigdzie i przez nikogo za wyjątkiem polskich
      policjantów:)))

      Znajomość języków obcych taka jak i w Polsce :))) Średnia i po łebkach ale w
      stopniu komunikatywnym (jeden kelner dysponował angielskim, niemieckim i
      czeskim, pilotka lokalnej wycieczki morskiej ang.niem.włoski i czeski)
      Ze sprzedawcą na bazarku po niemiecku,na poczcie pani zna angielski(ile z pań
      na poczcie w Polsce zna angielski??), kioskarz z papierosami -włoski i
      niemiecki. W czy Ty widzisz problem???? Poza tym język polski jest równie
      zrozumiały dla Chorwata jak jego język dla nas, wystarczy chwilę posłuchać, a
      nie rżnąć panisko z Polski

      Słaba informacja??? a u nas w Polsce jest dobrze???????? Koniec języka za
      przewodnika, ta maksyma sprawdza sie świetnie rówież poza łóżkiem :)))))
      Nigdy nie korzystam z usług informacji turystycznej. Zawsze szukam sam czegoś
      miłego, niesztampowego, innego niż wystawiane na pokaz.

      W warszawskich knajpach prawie zawsze spotyka mnie olewacka obsługa, w
      krakowskich czasami, ale na Chorwacji nigdy nie obsługiwano mnie "olewacko".
      Wręcz przeciwnie, zawsze z uśmiechem.

      Porównywanie Chorwacji, Włoch, Szwajcarii,Irlandii, Hiszpanii to jak
      porównywanie motorowych ścigaczy, lotniskowców i starych pięknych żaglowców.
      Niby wszystko łódki ale troszkę inne, prawda?? :)))))


      Pozdrawiam
    • Gość: nadin Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.22.11.vie.surfer.at 28.07.03, 20:16
      Ja bylam rok temu w hr i to byl moj najgorszy urlop,ukropne drogi
      Ladny hotel z katalogu okazal sie barakiem..brud..wstretne jedzenie
      waskie plaze, a o uprzejmosci chorwatow w skepach,restauracjach nie wspomne
      Ktos napisal ze w Lloret de mar czul sie jak w Bundesrepublik, ja to przezylam
      w Chorwacji, ok. 60% gosci w hotelu to byli niemcy, nie wspominajac o tym ze
      animacja byla prowadzona tylko w jezyku niemieckim.
      Night life-o godzinie 24 prawie cale miasto spalo,w pustych dyskotekach
      krecilo sie paru zalanych Wlochow.
      Jezeli chodzi o znajomosc jezykow obcych to rzeczywiscie we Wloszech, Francji
      czy Hiszpanii tez jest podobnie...ale tam nie spotkalam sie z taka
      nieuprzejmoscia
      to byl napewno moj ostatni urlop w chorwacji
    • remo29 Re: Chorwacja - plusy i minusy 29.07.03, 11:22
      [...]
      > Minusy:
      > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach
      > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
      > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
      > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą
      [...]

      Hehehe, polecam wczasy w Polsce, koniecznie nad Bałtykiem. Po dwóch tygodniach
      oglądania cwaniactwa, chamstwa, tandety, złodziejstwa, syfiastych smażalni,
      płatnych zasranych kibli za złotówkę i aroganckich, bezczelnych i pazernych
      właścicieli "pensjonatów" + pałętających się pijanych gówniarzy w podgniłych
      tjóningowanych beemkach prosto ze szrotu, to zatęsknicie za Chorwacją i ich "po
      lako, po lako..." Zrobiłem świadomy błąd ("ja wiedziłem, że tak będzie, aha
      ehe, ja wiedziałem...") i pojechałem po 5-letniej przerwie nad polskie morze. I
      przysięgam na forum: nigdy więcej tam nie pojadę. Wolę zostać w domu z pilotem
      od TV.
      • Gość: nadin Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.22.11.vie.surfer.at 30.07.03, 00:49
        chamstwo,tandeta,syfiasta smazalnia to to co mi sie kojazy z HR,ok nad
        baltykiem(nie mozna nazekac na smazalnie moim zdaniem)tez jest zdzierstwo ale
        ma sie szacunek do cudzodziemcow,a w HR miejscowi smiali sie z turystow,i tez
        z Polakow,nie zdajac sobie sprawy ze my to rozumielismy,bylam rowniez w
        Slowenii,niestety bardzo brzydkie plaze,ale obsluga w hotelach czy
        restauracjach...zachowanie miejscowych do turystow...chorwatom duzo brakuje!!!
        nad baltyk tez sie nie wybieram-z braku czasu,a chorwacja nigdy wiecej!!!
        • Gość: Plum Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: 213.17.131.* 12.08.03, 12:25
          I bardzo dobreze!
          Posiedz lepiej w domu i postudiuj Slownik ortograficzny tudziez jezyka
          polskiego :) Na pewno Ci lepiej wyjdzie na zdrowie niz pobyt w Chorwacji -
          wszak przeciez wszystko rozumialas (moze tylko w takim stopniu, jak
          zaprezentowany na forum Twoj jezyk polski) - o zgrozo!

          Gość portalu: nadin napisał(a):

          > chamstwo,tandeta,syfiasta smazalnia to to co mi sie kojazy z HR,ok nad
          > baltykiem(nie mozna nazekac na smazalnie moim zdaniem)tez jest zdzierstwo ale
          > ma sie szacunek do cudzodziemcow,a w HR miejscowi smiali sie z turystow,i tez
          > z Polakow,nie zdajac sobie sprawy ze my to rozumielismy,bylam rowniez w
          > Slowenii,niestety bardzo brzydkie plaze,ale obsluga w hotelach czy
          > restauracjach...zachowanie miejscowych do turystow...chorwatom duzo brakuje!!!
          > nad baltyk tez sie nie wybieram-z braku czasu,a chorwacja nigdy wiecej!!!
          • Gość: Strato Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.08.03, 23:10
            Gość portalu: Plum napisał(a):

            > I bardzo dobreze!
            > Posiedz lepiej w domu i postudiuj Slownik ortograficzny tudziez jezyka
            > polskiego :) Na pewno Ci lepiej wyjdzie na zdrowie niz pobyt w Chorwacji -
            > wszak przeciez wszystko rozumialas (moze tylko w takim stopniu, jak
            > zaprezentowany na forum Twoj jezyk polski) - o zgrozo!

            Przyjacielu, dlaczego znow zaczynasz osobiste wycieczki? Pisanie o
            koniecznosci studiowania slownika jest w najgorszym stylu. Poza tym tresc
            twojego listu nijak sie ma do tematu twojego listu. Mniej agresji!

            Strato
            • Gość: Narayan Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: 157.25.156.* 14.08.03, 16:05
              racja mniej agresji. Zaakceptuj fakt, ze sa osoby, ktore nie fascynuja się
              Chorwacją tak jak ty:-) A inni niech nie myślą, że tak jest tylko w Chorwacji.
              Wszedzie można sie naciac:-) Ile ludzi tyle zdan;-)
              Pzdr
              Aga
    • Gość: turysta Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: 217.98.54.* 31.07.03, 00:34
      Gość portalu: Strato napisał(a):

      > Plusy:
      > - rewelacyjne morze czyste i cieple
      > - praktycznie gwarantowana pogoda
      >
      > Minusy:
      > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach
      > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
      > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
      > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą
      >
      > Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej "cywilizowanych
      > turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania). Zawiodlem sie na Chorwacji
      > niestety.
      >
      > pozdrawiam
      > Strato
      Mnie nie stać na "cywilizowane" kraje, dlatego jadę do Hr, bo ceny jednak
      niższe niż w Szwajcarii, język lepiej zrozumiały niż np włoski, albo francuski
      (szczególnie francuzi uczą się języków obcych - hehe), przewodnik zabieram ze
      sobą i czytam go przed wyjazdem, a nie po powrocie i trochę zapoznaję się z
      historią i kulturą kraju do którego jadę. Byłem tam parę razy - jak jest sie
      grzecznym i uśmiechniętym to jest zupełnie nieźle. A munusy można znaleźć w
      każdym kraju - jak się chce coś znaleźć na nie to zawsze można.
      Porównywać tych krajów się nie da i nie można - tam była chyba przez parę lat
      wojna? (a może się mylę???) Może trzeba dać im szansę?
      • Gość: in< Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.22.11.vie.surfer.at 01.08.03, 04:35
        Gość portalu: turysta napisał(a):

        > Gość portalu: Strato napisał(a):
        >
        > > Plusy:
        > > - rewelacyjne morze czyste i cieple
        > > - praktycznie gwarantowana pogoda
        > >
        > > Minusy:
        > > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach
        > > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
        > > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
        > > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą
        > >
        > > Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej "cywilizowanych
        > > turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania). Zawiodlem sie na Chorwacji
        > > niestety.
        > >
        > > pozdrawiam
        > > Strato
        Mnie nie stać na "cywilizowane" kraje, dlatego jadę do Hr, bo ceny j
        > niższe niż w Szwajcarii, język lepiej zrozumiały niż np włoski,
        albofrancuski >
        ednak > (szczególnie francuzi uczą się języków obcych - hehe), przewodnik
        zabieram ze
        > sobą i czytam go przed wyjazdem, a nie po powrocie i trochę zapoznaję się z
        > historią i kulturą kraju do którego jadę. Byłem tam parę razy - jak jest sie
        > grzecznym i uśmiechniętym to jest zupełnie nieźle. A munusy można znaleźć w
        > każdym kraju - jak się chce coś znaleźć na nie to zawsze można.
        > Porównywać tych krajów się nie da i nie można - tam była chyba przez parę
        lat
        > wojna? (a może się mylę???) Może trzeba dać im szansę?
      • Gość: ana Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.22.11.vie.surfer.at 01.08.03, 04:39
        Gość portalu: turysta napisał(a):

        > Gość portalu: Strato napisał(a):
        >
        > > Plusy:
        > > - rewelacyjne morze czyste i cieple
        > > - praktycznie gwarantowana pogoda
        > >
        > > Minusy:
        > > - skandaliczne łupanie kieszeni turystow w sklepikach i na targowiskach
        > > - beznadziejna znajomosc jezykow obcych przez Chorwatow
        > > - słaba informacja w punktach informacji turystycznej
        > > - w knajpach mozna sie spotkac z olewacką obsługą
        > >
        > > Generalnie to nastepnym razem wyjezdzam do bardziej "cywilizowanych
        > > turystycznie" terenow (Szwajcaria, Hiszpania). Zawiodlem sie na Chorwacji
        > > niestety.
        > >
        > > pozdrawiam
        > > Strato
        > Mnie nie stać na "cywilizowane" kraje, dlatego jadę do Hr, bo ceny jednak
        > niższe niż w Szwajcarii, język lepiej zrozumiały niż np włoski, albo
        francuski
        > (szczególnie francuzi uczą się języków obcych - hehe), przewodnik zabieram
        ze
        > sobą i czytam go przed wyjazdem, a nie po powrocie i trochę zapoznaję się z
        > historią i kulturą kraju do którego jadę. Byłem tam parę razy - jak jest sie
        > grzecznym i uśmiechniętym to jest zupełnie nieźle. A munusy można znaleźć w
        > każdym kraju - jak się chce coś znaleźć na nie to zawsze można.
        > Porównywać tych krajów się nie da i nie można - tam była chyba przez parę
        lat
        > wojna? (a może się mylę???) Może trzeba dać im szansę?
    • Gość: Darek Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: 212.106.151.* 31.07.03, 10:58
      Plusy-jedno z najszerszych forów.
      Minusy-ludzie ciągle przeliczający dudki.
      Pozdr.
    • Gość: maks Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.dip.t-dialin.net 06.08.03, 18:52
      Czytam i czytam, i przypomina mi się wypowiedź Jerzego Urbana, że z bliska
      wszystkie kraje są do dupy. Chyba bardziej zależej zależy od nas samych jaki
      będzie urlop.
      • Gość: bbb Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.net.hinet.hr 10.08.03, 07:54
        Zgadzam sie w 100 % !!!
        Jak ktos jest malkontentem to niech siedzi w domu, a i tak mu sufit na glowe
        zleci. |Pozdrawiam optymistow!!!
      • Gość: Narayan Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: 157.25.156.* 14.08.03, 16:07
        ;-))))) wlasnie, kazdy ma inne wymagania. Slyszalam tez takie fajne zdanko, ze
        nudza sie ludzie nudni. Nawet w Chorwacji mozna zorganizowac sobie czas. Moja
        recepta: doceniaj to co masz, im wiecej masz tym wiecej wymagasz;-)) Troszke
        luzu, usmiechu, humoru i zyczliwosci a uda sie kazdy urlop:-)
        Pzdr
        Aga
        • Gość: trin Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.zvid.net 17.08.03, 18:54
          Chorwacja jest piekna i wcale sie tam nie nudzilam. Ale nie mam ochoty tam juz
          nigdy wracac. Pozar lasow niedaleko naszego hotelu skutecznie mnie odstraszyl.
          Ale z tym, ze nie ma tam ludzi z Europy to sie nie zgodze...Wlochow to tam bylo
          tylu, ze jak wrocilam i ktos sie mnie pytal gdzie bylam to odpowiadalam, ze we
          Wloszech...3 Wlochow na 1 Chorwata:)
          • Gość: km Re: Chorwacja - plusy i minusy IP: *.lexmedia.com.pl 18.08.03, 11:20
            Właśnie, a propos cywilizacji zachodniej, to chyba
            zależy, w której części Chorwacji spędza się urlop. My w
            tym roku razem z Duńczykami, SZwedami, Austriakami i
            Niemcami na Istrii. Polaków mało. Obsługa luksusowa, ceny
            jak w Polsce, gospodarze u których wynajmowaliśmy za 30
            Euro za dzień klimatyzowany apartament dali nam na
            pożegnanie rabat i butelkę rakiji.
            Kiedy bywaliśmy w Dalmacji rzeczywiście głównie Polacy.
            Pewnie w większości niezadowoleni. I zachodzę w głowę
            czemu??? Nigdy mnie nikt nie oszukał w Chorwacji ani w
            sklepie ani w knajpie, wszyscy byli mili i usłużni,
            udzielali informacji etc.
            Odnosząc się do wątku wulkanizacyjnego: spotkało nas to w
            niedzielę we Francji: załatanie koła było awykonalne. JAk
            również dogadanie się inaczej niż po francusku w tej
            kwestii w poniedziałek po 10, kiedy ruszyła cywilizacja.
            Jakoś wydaje mi się, że w Polsce oraz w Chorwacji
            znalzłby się ktoś, kto by w niedzielę dokonał naprawy.
            Z podobnie miłą obsługą jak w Chorwacji spotkałam się
            tylko w Hiszpanii...
            Podsumowując: plusy Chorwacji - pogoda, czyste morze,
            mili ludzie, bezpiecznie (oni zostawiają otwarte
            domy...), w sezonie masa ludzi, za rok lub 2 jadę po
            sezonie albo przed. Ach, zaponiałabym i pyszne jedzenie,
            owoce morze we wszelkiej postaci... Z piaskiem nie
            trafiły mi się nigdy. Pyszne lody również, tanie i dobre
            miejscowe wina, super tania strefa wolnocłowa między
            Chorwacją a słowenią...
            Kurcze, trudno mnie sprowokowac, podoba mi się tam
            wszystko poza masą turystów. Zresztą ogólnie zadowolona
            jestem nawet ze słowacji, gdzie spędziłam weekend. W
            sumie nie podobało mi się tylko we Francji...
            km
            ps do autorki od pożaru lasów... obecnie są we Francji i
            Hiszpanii, na wszelki wyp;adek nie jeź tam, bo a nuż
            znowu się zapali ;-)
            • Gość: piodu do km IP: *.zg.szczecin.pl 18.08.03, 14:54
              Może podałbyś namiary gdzie byliście. Właśnie się wybieram na Istrię i chętnie
              bym skorzystał, jeśli jestescie tak zadowoleni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka