Dodaj do ulubionych

Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej

20.07.09, 00:20
W czerwcu byłam z rodziną i znajomymi w Chorwacji. Jechaliśmy
pierwszy raz więc braliśmy z domu jedzenie na całe dwa tygodnie (tym
bardziej, że mam małe dziecko). Ku naszemu zdziwieniu na granicy
celnik kazał otworzyć bagażnik i wypytywał się co bierzemy, nas
przepuścił ale znajomych cofnął ze względu na ziemniaki. Biedaki
tylko się zdenerwowali, bo nie znając języka nie mogli się dogadać i
nie wiedzieli co zrobić. W rezultacie wrócili się kawałek na Węgry,
ziemniaki wylądowały w rowie a celnik przy ponownej kontroli
sprawdził tylko czy nie mają juz tych ziemniaków i ich przepuścił.
Proponuję włożyc między bajki stwierdzenia, że spokojnie można
wszystko przewozić, na pewno trzeba wszytsko pochować, żeby nie było
widać "gołym okiem" i nie drażniło celników.
Jak ma ktoś jakieś pytania to byłam w Pakostane.
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej 20.07.09, 06:28
      Zamiast wyrzucać trzeba było obrać i pokroić na frytki.
      Albo nie obierać i nie kroić tylko pomalować na czerwono,udawałyby pomidory a przeciw pomidorom Chorwaci nic nie mają.
      A na poważnie-trzeba było zawiadomić polskiego ambasadora w Zagrzebiu.Biorąc pod uwagę,że nie ma przepisu zabraniającego wwożenia ziemniaków do CRO,napewno by interweniował.
      Albo trzeba było zakopać po wegierskiej stronie a wracając zrobić sobie wykopki ...ale to głupi pomysł...nie zdążyłyby sie rozmnożyć...
      Choć może i nie taki głupi?
      Gdyby dać namiary na forum, na miejsce pogrzebania kartofli,ktoś wracający pod koniec września miałby zapas na zimę?

      Zdecydowanie wariant z bezmyślnym wyrzuceniem był najgorszym.
      Pozdrowienia dla znajomych i synka ;)
      • hepik1 Chorwackim ziemniakożercom mówimy stanowcze NIE! 20.07.09, 06:32
        Po ile były ziemniaki w Pakostane?
      • Gość: andy Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej IP: 62.150.224.* 20.07.09, 06:58
        Hepik, jesteś taki mądry, a nie wpadłeś na pomysł nastawienia
        zacieru z ziemniaków. Jakby wracali po 2 tygodniach to od razu można
        by przepędzić. W silniku.
        • hepik1 Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej 20.07.09, 10:10
          Gość portalu: andy napisał(a):

          > Hepik, jesteś taki mądry, a nie wpadłeś na pomysł nastawienia
          > zacieru z ziemniaków. Jakby wracali po 2 tygodniach to od razu można
          > by przepędzić. W silniku.
    • dokto Nejlepsze w całej tej bajeczce jest ... 20.07.09, 07:34
      ...od kąd mam Ciebie Synku
      • Gość: qwerty Re: Nejlepsze w całej tej bajeczce jest ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 08:09
        Ja znam tego celnika.
        Nazywa się Andrea Lepper i było to jedyne miejsce,
        gdzie mógł znaleźć pracę po wy...eniu go z polityki
        w pewnym CE kraju.
        Niestety, kwalifikacje pozwalają mu tylko na wywalanie
        produktów rolnych więc szuka jeleni i wywala.

        pzdr
    • stefan4.dwa Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej 20.07.09, 08:08
      Ziemniaki to chyba każdego wkurzyłyby, nie trzeba być celnikiem...

      • Gość: szczere słowa. Polacy robią wioche na granicy IP: *.root.com.pl 20.07.09, 15:43
        Jak zwykle. To tylko Polacy mogą być tacy wspaniali, że wiozą ze
        sobią ziemniaki na wakacje :D No ale trudno. Jedni wolą wypoczywać
        na plaży, a inni strugać ziemniaki w kwaterze :D ha ha !
        • bugatti Re: Polacy robią wioche na granicy 20.07.09, 20:17
          Czesi nas przebijają.Uwierz!
    • borekt Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej 20.07.09, 09:16
      Problem nie jest na granicy tylko w Waszych głowach.
      Jak celnik widzi, że buraki wiozą ziemniaki to musi być coś podejrzanego.
      W przyszłym roku sugeruję spróbować z cebulą ;-) Może się uda.
      • stola1 Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej 20.07.09, 09:58
        :)
        Mocne, ale dobre....
    • Gość: iskierka Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.09, 10:36
      Nie dziwię się celnikom!Tłumaczenie, ze to dla dziecka też jet
      niemądre moim zdaniem!Ileż to dziecko może zjeść ziemniaków??
      Chorwacja to cywilizowany kraj i wszystko można kupić na miejcu.Może
      troszkę drożej bo 1 kg ziemniaków w czerwcu kosztował 5-6 kun.Jadąc
      na wakacje można cos niecoś ze sobą zabrać ale przede wszystkim
      powinno się spróbować miejscowych smakołyków.Nadal uważam ,że
      spokojnie można wszytko przewieść ale oczywiście bez przesady !!!
      A tak na marginesie do Cro(czerwiec 2009) wjechaliśmy odcinkiem
      Redics-Lendava -Mursko Srediste.Nikt nigdzie nie sprawdzał
      samochodu.Jedyne pytanie jakie padło to dokąd jedziemy w Cro.W
      ubiegłym roku w lipcu było dokładnie tak samo.Mieliście wyjątkowego
      pecha lub załadowny samochód poprostu wyglądał podejrzanie.
      • Gość: hahaha Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.09, 11:08
        no to mnie ubawiliście hehehe - dzięki
        • Gość: meg88 Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.07.09, 12:48
          Chciałabym dodać, że trochę im (chorwatom celnikom) w głowie poprzewracało. Jadąc w stronę Chorwacji co jakiś czas, wyrywkowo, sprawdzali samochód. Nam kazali podnieść maske i sprawdzali numery silnika. Po drugiej stronie nas, stał autobus, jechali nim starsi ludzie i wynosili wszystkie bagaże... co za widok... szok... chyba im ta ciepłota do głowy uderzyła.Natomiast w drodze powrotnej - tylko pomachali nam rączką. Dobre co... Widzieliśmy też samochód, z którego dwaj młodzi ludzie wyciągali dosłownie wszystko... okropne...
    • Gość: celnik Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej IP: *.chello.pl 20.07.09, 17:38
      Jestem Celnikiem,powiem tylko tyle -żenada_prosze tylko zabrać z
      polski papier toaletowy ,byc moze 10 gr. tańszy brak słów!!!!
    • bugatti Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej 20.07.09, 20:21
      ewcia8001 napisała:

      > W czerwcu byłam z rodziną i znajomymi w Chorwacji. Jechaliśmy
      > pierwszy raz więc braliśmy z domu jedzenie na całe dwa tygodnie
      (tym
      > bardziej, że mam małe dziecko). Ku naszemu zdziwieniu na granicy
      > celnik kazał otworzyć bagażnik i wypytywał się co bierzemy, nas
      > przepuścił ale znajomych cofnął ze względu na ziemniaki. Biedaki
      > tylko się zdenerwowali, bo nie znając języka nie mogli się dogadać
      i
      > nie wiedzieli co zrobić. W rezultacie wrócili się kawałek na
      Węgry,
      > ziemniaki wylądowały w rowie a celnik przy ponownej kontroli
      > sprawdził tylko czy nie mają juz tych ziemniaków i ich przepuścił.
      > Proponuję włożyc między bajki stwierdzenia, że spokojnie można
      > wszystko przewozić, na pewno trzeba wszytsko pochować, żeby nie
      było
      > widać "gołym okiem" i nie drażniło celników.
      > Jak ma ktoś jakieś pytania to byłam w Pakostane.



      Jeżdżę do Chorwacji od 11 lat. Nigdy na żadnej granicy nie
      zainteresował się nami pies z kulawą nogą.
    • hepik1 Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej 20.07.09, 20:35
      Wszystko jasne!

      Kartofel znaleziony na granicy węgiersko-chorwackiej

      To była próba przemytu pornografii ;)
      • Gość: klocek Re: Problem na granicy Węgiersko-Chorwackiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.09, 07:51
        No i jak sie nie dziwic,ze zatrzymali caly wór cycko-kartofelkow))))
        A tak na marginesie to obciach, zeby zabierac nawet ziemniaki.Ludzie
        jedziecie na wakcje a nie na wielkie zarcie!!Juz ktos napisal , ze
        wypada zjesc cos lokalnego.Nie tylko wypada ale warto!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka