ewcia8001
20.07.09, 00:20
W czerwcu byłam z rodziną i znajomymi w Chorwacji. Jechaliśmy
pierwszy raz więc braliśmy z domu jedzenie na całe dwa tygodnie (tym
bardziej, że mam małe dziecko). Ku naszemu zdziwieniu na granicy
celnik kazał otworzyć bagażnik i wypytywał się co bierzemy, nas
przepuścił ale znajomych cofnął ze względu na ziemniaki. Biedaki
tylko się zdenerwowali, bo nie znając języka nie mogli się dogadać i
nie wiedzieli co zrobić. W rezultacie wrócili się kawałek na Węgry,
ziemniaki wylądowały w rowie a celnik przy ponownej kontroli
sprawdził tylko czy nie mają juz tych ziemniaków i ich przepuścił.
Proponuję włożyc między bajki stwierdzenia, że spokojnie można
wszystko przewozić, na pewno trzeba wszytsko pochować, żeby nie było
widać "gołym okiem" i nie drażniło celników.
Jak ma ktoś jakieś pytania to byłam w Pakostane.