Dodaj do ulubionych

rodzice kolegow

04.06.04, 17:52
Wlasnie.
Przeczytalam wypowiedz burzy, ze nie skontaktowaly sie z Nia mamy kolezanek,
ktore nocowaly u Jej corki (13-latek). Czy znacie rodzicow kolegow swoich
dzieci? Wiecie w jakich domach bywa Wasze dziecko?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: rodzice kolegow 04.06.04, 22:10
      Znam mniej-wiecej matki kolegów ze szkoły. SAle te moje dzieci jakos mało
      imprezują.. Natomiast przeraziły mnie moje znajome, które (masowo) oswiadczają,
      ze nie chcą, aby ich dzieci przyjaźniły się np. z dziećmi hydraulika "bo co się
      od takich nauczą". Z jednawrecz zerwałam kontakty. Dla mnie istotne jest to, co
      sobą reprezentują dzieci, a nie rodzice!
      • evee1 Re: rodzice kolegow 07.06.04, 01:25
        > Znam mniej-wiecej matki kolegów ze szkoły. SAle te moje dzieci jakos mało
        > imprezują.. Natomiast przeraziły mnie moje znajome, które (masowo)
        oswiadczają,
        >
        > ze nie chcą, aby ich dzieci przyjaźniły się np. z dziećmi hydraulika "bo co
        się
        >
        > od takich nauczą". Z jednawrecz zerwałam kontakty. Dla mnie istotne jest to,
        co
        >
        > sobą reprezentują dzieci, a nie rodzice!
        Hmm, a moze dzieci hudraulika moga sie czegos nauczyc od ich syneczkow albo
        coreczek (napewno bardzo sowieconych) sad((. Okropne. Ja tez takich nie lubie.
        Zreszta moj maz jakos normalny jest (i calkiem inteligentny nawet), mimo ze
        tata byl stolarzem, a mama sklepowa albo dozorczynia.
      • judytak Re: rodzice kolegow 07.06.04, 15:35
        verdana napisała:

        > ze nie chcą, aby ich dzieci przyjaźniły się np. z dziećmi hydraulika "bo co
        się
        > od takich nauczą".

        od porządnego hydraulika można się nauczyć dużo ciekawych rzeczy ;o)
        niezależnie od majsterkowania,
        może to być na przykład człowiek prosty, a prawy, z naturalną "mądrością
        ludową",
        może być człowiek bardzo zaradny i obrotny,
        może być mistrzem wędkowania itp. itd.

        człowieka określają wiele aspekty, z czego zawód jest tylko jednym

        pozdrawiam
        Judyta
        • ratyzbona Re: rodzice kolegow 16.06.04, 23:39
          Judytak twoja wizja hydraulika to mi pachnie pozytwistami albo co gorsza
          romatykami i ich obrazkowa ludowością. Mam znajomych , których rodzice to
          hydraulicy , sprzątaczki i dozorczynie. Zapewniam cię ,że nie dysponują żadną
          mądrością ludowa tylko porządną wiedzą , inteligencja i doświdczeniem. To ,że
          ktoś ma podstawowe czy średnie wykształcenie nie znaczy ,że nie może żywo sie
          interesować historią polski czy być poprostu inteligentnym człowiekiem. I nie o
          majsterkowanie czy wedkowanie tu chodzi lecz o inny tryb życia i inny dom ( ja
          na przykłąd nauczyłam się ,ze nie wszędzie półki uginają się od książek i że
          bibliotek są bardziej popularne niż mi się wydaje). Taki obrazek jak
          zaprezentowałaś wydaje mi się gorszy niż zdanie ,, niech się z hydraulikiem nie
          zadaje" .
          • judytak Re: rodzice kolegow 17.06.04, 12:22
            ratyzbona napisała:

            > Judytak twoja wizja hydraulika to mi pachnie pozytwistami albo co gorsza
            > romatykami i ich obrazkowa ludowością.

            a ja piszę tylko o tym, co znam, a jeśli przedstawiciele jakiegoś tam nurtu
            kiedyś pisali podobne rzeczy, to ani mnie martwi, ani cieszy

            Mam znajomych , których rodzice to
            > hydraulicy , sprzątaczki i dozorczynie. Zapewniam cię ,że nie dysponują żadną
            > mądrością ludowa tylko porządną wiedzą , inteligencja i doświdczeniem.

            znajomi, czy ich rodzice?
            pozostaje jeszcze kwestia definicji "mądrości ludowej"
            moja brzmi: wiedza o świecie, o życiu, o ludziach, wypływająca z doświadczenia,
            z uczestnictwa i z obserwacji, a niepoparta żadną systematyczną nauką
            (czyli np. praktyczna wiedza doświadczonego sprzedawcy na temat wpływu
            społecznego - sprzedawcy, który nigdy nie słyszał o ustaleniach psychologii
            społecznej na ten temat)

            To ,że
            > ktoś ma podstawowe czy średnie wykształcenie nie znaczy ,że nie może żywo sie
            > interesować historią polski czy być poprostu inteligentnym człowiekiem.

            może
            ale nie jest to zjawisko szczególnie częste, statystycznie rzecz biorąc
            (oczywiście zniekształca obraz, jeśli mamy do czynienia z wybraną grupą
            pracowników fizycznych, określoną przez to, że przywiązują dużą wagę do
            kształcenia dzieci, przez co mogłaś się z nimi zapoznać)

            I nie o
            > majsterkowanie czy wedkowanie tu chodzi lecz o inny tryb życia i inny dom (
            ja
            > na przykłąd nauczyłam się ,ze nie wszędzie półki uginają się od książek i że
            > bibliotek są bardziej popularne niż mi się wydaje).

            a ja piszę o majsterkowaniu i o wędkowaniu
            ponieważ właśnie o to mi chodzi
            i o gotowanie, o uprawę ziół, o wyszywanie serwetek
            o wychowywanie dzieci też
            i o inne jeszcze umiejętności, które czynią życie pełnym i ciekawym

            wiele z tych rzeczy uczyłam się od ludzi, którzy szkół kończyli mało, a książek
            też wiele nie przeczytali
            i wiele z tego typu rzeczy uczyłam się też od ludzi z wyższym wykształceniem
            moja babcia skończyła cztery klasy, a prababcia była niepiśmienna :o)

            Taki obrazek jak
            > zaprezentowałaś wydaje mi się gorszy niż zdanie ,, niech się z hydraulikiem
            nie zadaje" .

            no cóż, życie już takie jest, że jednemu się podoba to, a drugiemu tamto :o)

            pozdrawiam
            Judytak

            • ratyzbona Re: rodzice kolegow 17.06.04, 18:09
              Droga Judytak gdy piszę o pozytywistach czy romatykach to broń Boże nie chodzi
              mi o litrature tylko o wyidealizowany obraz postrzegnia ludzi niewykształconych
              jaki się wtedy narodził. Ale mniejsza z tym. Nie wiem czemu tak mocno
              podkreślasz, umiejetnosci posiadane przez ludzi niewykształocnych - tak
              naprawdę, to nawet jesli potrafią zrobić z zapałek helikopter, to twojego
              dziecka raczej tego nie nauczą. Co zaś się tyczy mądrości ludowej, to pojęcie
              to ma jednoznaczny związek z mądrością bardziej wynikającą z przesądów i
              wierzeń niż z realną wiedzą i doświadczeniem - byc może to tylko nietrafnie
              dobrane okreslenie, jednak dla mnie ma podtekst w miarę negatywny. Co zaś się
              tyczy nauki to mogę na podstawie własnych doświadczeń stwierdzić ,ze podejście
              do nauki w rodzinach mniej wykształconych jest swoiste i czasem godne
              naśladownia. Ja sama widze jak moim znajomym synom i córkom sprzątaczek i
              dozorców zdobywanie wiedzy sprawia dużo większą przyjemność niż mnie,a to z tej
              prostej przyczyny ,że dla nich wiedza stanowi wartośc samą w sobie a nie jest
              tylko czynnikiem niezbędnym do zrobniea kariery. Na koniec dodam ,że z moich
              obserwacji wynika ,że musi być to zjawisko nieco bardziej powszechne, gdyż
              poczyniłam te obserwacje także w podstawóce gdzie rodzice, chcac nie chcąc
              posyłali dzieci bo jest obowiązek szkolny.( gdzie jeszcze ludzie hodują zioła
              i wyszywają serwetki jako sposób spędzania czasu ?)
              • judytak Re: rodzice kolegow 18.06.04, 12:36
                ratyzbona napisała:

                > Nie wiem czemu tak mocno
                > podkreślasz, umiejetnosci posiadane przez ludzi niewykształocnych

                dlatego, że bardzo sobie te umiejętności cenię

                - tak
                > naprawdę, to nawet jesli potrafią zrobić z zapałek helikopter, to twojego
                > dziecka raczej tego nie nauczą.

                a niby dlaczego nie?

                > Ja sama widze jak moim znajomym synom i córkom sprzątaczek i
                > dozorców zdobywanie wiedzy sprawia dużo większą przyjemność niż mnie,a to z
                tej
                > prostej przyczyny ,że dla nich wiedza stanowi wartośc samą w sobie a nie jest
                > tylko czynnikiem niezbędnym do zrobniea kariery.

                w takim razie, to ja jestem bardziej prawnuczką niepiśmiennej prababci, albo
                wnuczką krawca, niż córką inzyniera i nauczycielki :o)
                na szczęście :o)))
                i mam nadzieję, że moje dzieci też takie będą...

                > gdzie jeszcze ludzie hodują zioła
                > i wyszywają serwetki jako sposób spędzania czasu

                ja takich znam
                i cieszę się z tego, że takich znam
                chciałabym poznać ich więcej...

                pozdrawiam
                Judyta
    • izunia6 Re: rodzice kolegow 08.06.04, 10:41
      Znam rodziców i noclegi też konsultuję z rodzicami. Moją najlepszą przyjaciółką
      w szkole podstawowej była córka sprzątaczki i kierowcy (pijaka nota bene, więc
      raczej unikałam wizyt u niej). Natomiast mam wrażenia, że w tej chwili
      społeczeństwo bardziej się rozwarstwia. Pewnie przez możliwość wyboru szkoły i
      coraz większe zróżnicowanie dzielnic w dużych miastach. Ale sądząc po Europie
      czy Ameryce Północnej jest to proces nie do uniknienia.
    • burza4 Re: rodzice kolegow 16.06.04, 20:13
      szczerze mówiąc nie znam nikogo z rodziców obecnych znajomych mojej córki. Jest
      to związane ze zmianą szkoły w zeszłym roku, widuję te osoby na zebraniach, ale
      nie bardzo wiem, kto jest czyim rodzicem, bo wszyscy znaja się wiele lat a
      wychowawczyni mówi o dzieciach po imieniu i do rodziców też (tzn.
      per "chciałabym podziękować mamie bartka..."). Na oko nie jest źle, ludzie
      wydają się na poziomie, wnioski wyciągam tez z zachowania dzieci, w końcu czym
      skorupka...
      • verdana Re: rodzice kolegow 17.06.04, 17:57
        Jakoś nie znam ludzi z podstawowym wykształceniem zajmujacych sie w
        dzisiejszych czasach haftowaniem serwetek ani snujacych gadki o dawnych latach.
        Natomiast stwierdzenie, ze ludzie z nizszym wykształceniem są mniej
        inteligentni od tych z wyższym jest - niestety - po prostu błedne.
        Wykształcenie bowiem bardzo często się dziedziczy. Jego zdobycie nie jest, choć
        powinno być, wyłącznie efektem starań i inteligencji delikwenta, ale w wielu
        wypadkach efektem zabiegów i troski rodziców (a dziś także pieniędzy). Wsród
        osób niewykształconych jest mnóstwo ludzi b. inteligentnych, którzy nie mieli
        szans na wyższe wykształcenie, bo rodzice nie umożliwili im tego lub musieli
        wcześniej iść do pracy. Natomiast wśród studentów i profesorów nawet spotyka
        się stosunkowo dużo kompletnych idiotów, tyle ze nieco zamaskowaną erudycją.
        • burza4 Re: rodzice kolegow 17.06.04, 20:51
          Jak w wielu dziedzinach życia i tu pokutują stereotypy. Mam kolegę, który
          skończył zawodówkę a jest oczytany jak mało kto, skąpi na ubrania a na kino i
          teatr znajdzie.

          Ale niestety trzeba też zaznaczyć, że jest to raczej wyjątek.
          Sytuacja w kraju jest jaka jest i wiele osób po prostu nie stać na
          intelektualne rozrywki tego typu. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że
          wiele osób nie czyta w ogóle nic poza gazetami w stylu "Życie na gorąco" i dla
          których szczytem rozrywki jest oglądanie brazylijskiej telenoweli czy Baru. I
          co by nie mówić, statystyki są nieubłagalne - zdecydowana większość ludzi
          niewykształconych pozostaje wierna swojskiemu modelowi rozrywki pt. piwo i
          telewizor. Bo nie mają potrzeby obcowania z szeroko pojętą kulturą, bo nie
          wynieśli takich wzorców z domu, i nie potrafią przekazać ich dzieciom. I
          niestety wg mnie STATYSTYCZNIE większe są szanse na to, że hydraulik będzie
          facetem oglądającym mecz w siatkowym podkoszulku niż bibliofilem.

          Wykształcenie nie jest żadnym gwrantem kultury osobistej czy tzw. poziomu, ale
          SPRZYJA rozwojowi potrzeb wykraczających poza pełny talerz. Nie wnikam w
          przyjaźnie mojej córki pod tym kątem, chociaż nie podobają mi się niektórzy jej
          koledzy. Ale ona sama musi dojść do tego, że rażą ją pewne zachowania czy
          teksty typu "teee, kolo".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka