Dodaj do ulubionych

Noo.. relacja kompletna..

01.02.09, 19:35
Wreszcie udało nam się zakończyć relację z wyjazdu samochodem do Grecji z
zeszłego roku.. link w stopce. Zapraszam do czytania. Komentarze, pytania,
uwagi mailem lub do księgi gości.

Teraz bierzemy się za Egipt:)
Obserwuj wątek
    • pathfinder.1 Re: Noo.. relacja kompletna.. 01.02.09, 20:19
      Hejka
      Fajna stronka, opisy itp :))

      Jeśli chodzi o wyjazd do Grecji to kurcze aż niesamowite że w połowie września
      może się tak tak pogoda zepsuć - szkoda.
      My tam będziemy 2 i 3 tydzień sierpnia (Peloponez) więc chyba będzie bezpiecznie
      z pogodą :))

      Pozdrawiam
    • bebicka Re: Noo.. relacja kompletna.. 02.02.09, 00:52
      hejka
      czytam sobie Wasza relacje, ciesze sie ze jest, bo juz czytalam zanim zostala
      uzupelniona:-)
      Mam jedna wielka prosbe, a widzac Twoje dokladne wyliczenia licze ze mi
      pomozesz. Usiluje sie dowidziec ile moze ksoztowac sam dojazd do Grecji? Czy te
      ceny, które kiedys byly podane na Awsze stronie (kurcze nie wiem czy teraz
      jeszcze sa, jakos sie skupialm na wspomnieniach tym razem) podsumowujace kozty
      dojazdu do Grecji mam sobie przeliczyc X2? wtedy ywszla mi jakas koszmarna
      suma, a poza tym tam chyba nie bylo kosztow tanowkowania w Polsce, wiec mam je
      doliczyc....? no zuplenie sie pogubilam a to dosc interesujaca mnie informacja
      takze bede wdzieczna za pomoc
      pozdrawiam Maraska
      • simon_r Re: Noo.. relacja kompletna.. 02.02.09, 09:08
        Te koszty które podałem to jest całość w obie strony ale bez tankowania w Polsce.
        Może muszę to jakoś bardziej explicite napisać :))

        Aha.. dorobiliśmy też trochę Egiptu. Artykulik o Sharm jest chyba gotowy i
        zapraszam do galerii.
        • bebicka Re: Noo.. relacja kompletna.. 02.02.09, 11:21
          no moze mi sie uda ale dla sprawdzenia

          * 2 tankowania w Polsce 320zł
          * 7 za granicą 265euro (wtedy ok. 820zł)
          * winiety na Czechy i Słowację - 120zł
          * autostrady w Serbii - 60euro
          * Motel Jerina - 62euro
          * Motel Venus - 47euro
          Czy to tak? Znaczy wiem, ze musialabym pewnie odjac troche tankowan za
          granica... ale generalnie tak, co?
          Interesuej sie tym z taka dokladnaoscia, bo caly czas sie zastanawiam nad
          porownaniem kosztow jazdy autem i lotu tania linia lotnicza... no i wyhcodzi mi
          z Twoich obliczen to co podejrzewalam, ze samolot w bardzo podobnej cenie (przy
          mojej trojce, dal dwojki byloby taniej)...Jak dla mnie to malo atrakcyjne, bo
          przeciez trace z uroplu minimum dwa dni a do tego umeczona jestem ajzda.... hmmm
          zastanawiam sie bo ejdnak duzo ludzi jezdzi do grecji autem, doszukuje sie powodu:-)
          pewnie dlatego zeby miec wlasne auto pod reka, no jak sie doliczy koszty wynajmu
          to jest taniej ale nie tak wiele:-)
          nie zebym Bron Boze pisala to chcac kogos urazic czy jakies awantury wszczynac,
          po prostu glosno mysle nad powodami, dotad sadzilam, ze jest po rpostu duzo
          taniej, ale wychodzi na to ze kurcze dojazd do Grecji autem tani nie jest:-( w
          sumie szkoda bo tanie linie jakos tanie wcale ostatnio nie sa:-)
          pozdrawiam
          Maraska
          • simon_r Re: Noo.. relacja kompletna.. 02.02.09, 11:52
            Weź pod uwagę fakt, że za te wszystkie tankowania zrobiliśmy prawie równiutko
            6000km!!
            Gdybyśmy jechali tylko np. na (tfu tfu) Rivierę Olimpijską to koszty paliwa
            byłyby o ponad połowę niższe.
            Druga rzecz - jeśli się ciut lepiej zaplanuje nocleg w Serbii to można
            oszczędzić ok. 30 euro (czyli prawie jedno tankowanie) na motelu bo Jerina
            jednak była lekko droga.

            Sens jazdy własnym samochodem to jednak nie tylko koszty bo z BP można pojechać
            nominalnie za podobną kasę.. ale co według mnie najważniejsze swoboda jaką się
            ma na miejscu. Spróbuj zwiedzić tyle co my lecąc tam samolotem i wtedy podlicz
            koszty wynajęcia samochodu i paliwa do tego samochodu.
            • pathfinder.1 Re: Noo.. relacja kompletna.. 02.02.09, 12:34
              simon_r napisał:

              Sens jazdy własnym samochodem to jednak nie tylko koszty bo z BP
              można pojechać nominalnie za podobną kasę.. ale co według mnie
              najważniejsze swoboda jaką się ma na miejscu. Spróbuj zwiedzić tyle
              co my lecąc tam samolotem i wtedy podlicz koszty wynajęcia samochodu
              i paliwa do tego samochodu.

              Mam nadzieję, że sie nie pogniewacie że wcinam się do rozmowy :))
              To co napisałes Simom to jest sedno tematu :))
              Dodam, że faktycznie jak napisała Bebicka jest się nieźle zmęczonym
              po podróży autem - ale za to swoboda poruszania się na miejscu jest
              nie do porównania.
              My postanowiliśmy w tym roku popłynąc promem z Ancony - co daje tą
              przewagę nad trasą przez Serbie, że w nocy śpię na promie a nie
              tracę czasu na nocleg gdzieś po drodze, lub masakryczną jazdę na raz
              z drobnym przystankami.
              O 8:00 jestem w Igoumenitsy - a potem 4h i jestem na Peloponezie :))
              Fakt, ktoś powie że do Italii trzeba również dojechać - oczywiście
              ma rację, jenak podróżowanie przez Austrię i Włochy jest moim
              zdaniem mniej męczące nic przez Serbię :))

              Polecam prom bo z relacji innych uzytkwoników to super przygoda.
              m.c.r myślę że potwierdzi bo już płynął tą trasą :))

              Pozdrawiam

              Jechaliśmy w 2007 roku przez Serbię (w zeszłym roku była przerwa od
              Grecji na Egipt).
          • bachula_gr Re: Noo.. relacja kompletna.. 02.02.09, 14:51
            Maraska, jesli traktujesz samochod tylko jako srodek transportu to
            sie nie oplaca. Ani czasowo, ani tym bardziej finansowo (zarowno w
            opcji z promem/bez, z noclegiem/bez).
            Mozesz spojrzec jednak inaczej na droge, jako przedluzenie wakacji,
            przygody. Pomijam delikwentow jezdzacych "ciurkiem", zdecydowana
            wiekszosc jednak cos po drodze zwiedza, oglada, poznaje nowe
            zakatki, ludzi, smaczki krajow tranzytowych.
            W opcji podrozowaie z dziecmi samochod jest nieoceniony- ta swoboda
            wrzucania do bagaznika wszystkiego co pod reka, od rzeczy
            niezbednych po rowerki, hulajnogi i inne dmchane zwierzatka.
            Nieograniczona swoboda w zakupach (dla Was w Grecji a dla nas w
            Polsce) i znow beztresowe pakowanie nabytych dobr.

            Tak wiec to troche tak jak ze szklanka- do polowy pelna lub pusta,
            co kto lubi. Te dwa-trzy dni na trasie mozesz uznac za starcone lub
            nabyte ;-)))

            Pozdrawiam, Bacha-jezdzaca w przeciwnym kierunku ale w sumie to te
            same dylematy
            • bah77 Re: Noo.. relacja kompletna.. 02.02.09, 18:55
              > Pomijam delikwentow jezdzacych "ciurkiem", zdecydowana
              > wiekszosc jednak cos po drodze zwiedza...

              Bachulo, obawiam się, że się mylisz.

              Sądząc po postach na Forum większość delikwentów dojeżdża do GR
              nawet bez noclegu (czyli "na ostatnich rzęsach")...

              Pozdrawiam

              bah77
            • Gość: AnnaiGrzegorz Re: Noo.. relacja kompletna.. IP: *.toya.net.pl 02.02.09, 19:03
              Właśnie-sednem sprawy jazdy własnym samochodem jest przedłużenie
              sobie wakacji na ...samą jazdę.To jest również przygoda.Jedziemy w
              nocy przez Węgry.Dojeżdżamy do Budapesztu.Jest godzina pół do
              pierwszej w nocy.Moja żona wpada na pomysł"jedźmy przez
              Budapeszt"..Właściwie czemu nie?Po co wjeżdżać na obwodnicę?No to
              jedziemy...I przejechaliśmy.A jaki piekny jest Budapeszt
              nocą...Cudo.A że troche nam zajęło to więcej czasu..Co z tego.A
              gdzie nam się spieszy?Przeciez przed nami 3 tygodnie
              urlopu...Dojeżdżamy do Belgradu.A moze zatrzymamy sie nad Dunajem?
              Czemu nie,jedziemy,myk,w prawo,pare zakrętów,i..parking nad
              Dunajem.W oddali stare miasto,jakiś meczet(chyba),statek na
              rzece..No po prostu cudo...Z powrotem pojechalismy przez Wiedeń.A
              co,przeciez to tylko 60 km dalej...Na trasie spalismy w
              samochodzie,żona przygotowała pościel.Elegancko kładliśmy sobie pod
              siedzenia prześcieradło,przykrywalismy sie kołdrą,przebieralismy się
              do spania.Mycie w misce,6 pięciolitrowych baniaków z wodą w
              bagażniku,butla gazowa,czajnik,kawa,herbata,kaszka mleczno-
              ryżowa,smaczna,pożywna ,w trasie łatwa do przyrządzenia.Wędlina z
              polski,kotlety,pieczone udka,masło,chleb razowy,dżem,miód,konserwy-
              wszystko w lodówce samochodowej.Do higieny intymnej kilka paczek
              husteczek dla niemowląt...Wszystko można zaplanować,tylko trzeba
              troszkę pomyśleć.W grecji spanie na campingach.Wybieraliśmy tylko te
              najlepsze.Zanim sie zameldowaliśmy,szliśmy oglądac
              sanitariaty.Uwierzcie-rzadko było cos nie tak.Grecy są
              bardziej,niestety ,czyści od nas.Dla mnie nie ma lepszego wyjazdu na
              wakacje ,jak własnym samochodem.Byliśmy w
              Grecji,Niemczech,Danii,Austrii.W tym roku Grecja i Turcja(Stambuł)
              powrót przez Włochy(Wenecja,Piza),a wprzyszłym plany wyjazdowe do
              Portugalii...Mam auto na gaz,więc wychodzi mnie taniej.W tamtą
              strone cztery tankowania,które starczyły mi do Aten-4x80,00 zł=320(w
              przeliczeniu,uśredniając)Ostatni raz gaz tankowałem na granicy
              Macedońsko-Greckiej.Stamtąd dojechaliśmy na 100km przed
              Ateny.Później juz tylko benzyna.Miałem pełny bak z
              Polski,zatankowałem przed wyjazdem do pełna-200zł.Na tym zjechaliśmy
              całą Eubeę,Ateny,i dojechaliśmy na Peloponez(tankowanie ok.100km za
              Koryntem-45 euro.Póżniej tankowanie za Pylos-45 euro.Dalej-z
              powrotem pod Atenami-40 euro,potem Kalampaka-32 euro,i Thesaloniki
              45 euro.Póżniej Chalkidiki-50 euro,i na granicy Grecko -Macedońskiej-
              45 euro.Potem za Niszem w Serbii gaz-25 euro,i pod Budapesztem w
              przeliczeniu 85 zł,i już w Polsce w Zywcu-80zł.Razem-320+200+277euro
              x3.4zł=942 zł+85+80=1627 zł na paliwo.Zrobiliśmy 6500km.Gdybyśmy
              pojechali w jedno miejsce,załóżmy na Chalkidiki,wyszło by ok
              1000zł.Nie wiem ,czy samolot na dwie osoby kosztuje więcej,ale na
              pewno nie da nam tylu wrażeń,i przeżyć.A z tym zmęczeniem ,to bez
              przesady.Jak sie zmęczyłem,to sie zatrzymałem,na leżaczek,i w
              kimonko.Spokojnie,bez pośpiechu,to się nie zmęczysz.Uff,ale sie
              rozpisałem.Pozdrawiam,i precz ze zorganizowanym wypoczynkiem.niech
              żyje wolność.A,i jeszcze jedno.Nie żałowaliśmy sobie jedzenia w
              restauracjach,bo zaoszczędziliśmy na biurze podróży...A ryba z morza
              Egejskiego-palce lizać.A to spaghetti,a ośmiorniczka,a owoce,a
              gołąbki z liśćmi z winogrona.Polecam
              • bebicka Re: Noo.. relacja kompletna.. 03.02.09, 00:20
                Hejka
                To widze mala dyskusje wywolalam:-) Az sie boje dalej pisac. Bo to chyba tak
                jest ze kazdy lubi co innego. Ja sie zgodze z Waszymi argumentami co do auta,
                jechalam w tym roku samochodem do Francji i rzeczywiscie dojazd zajal mi prawie
                tydzien, bo codziennie cos zwiedzalam. Ale to tylko utwierdzilo mnie w moich
                przekonanaich, ze:
                a) jestem typem posadownika, lubie wyladowac na jednym miejscu noclegowym gdzie
                nie musze codziennie pakowac bagazy, pakowac samochodu i jechac dalej (kilka
                takich wycieczek odbylam, kilka pewnie jeszcze odbede, bo nie wyrzekam sie tej
                formy na amen...ale wole jednak nocleg stacjonarny). I majac taki swoj
                hoteli/pensjonacik itp zwiedzam dookola co sie tylko da.
                b) bachula ma racje ze do samochodu mozna wrzucic wsio jak leci, tez tak
                robie....ale to mi sie podoba o ile samochod sluzy tylko do rpzewozu mnie z
                miejsca A do B. Codzienne wywalenie tych bambetli, szukanie gdzie co jest,
                ukaldanie...o nie:-)
                c) takie podrozowanie autem wymaga czasu, samolot znacznie skraca dotarcie na
                miejsce. A niestety ja pewnie z ciekawosci nawet bym sie skusila przynajmniej
                raz, ale moj maz ma ograniczone mozliwosci urlopowe a potrzeby nasze bardzo
                duze, wiec szkoda nam 4 dni na dojazd:-(
                d) tak jak Wy uwazam ze samochoda daje niesamowita swobode i na kazdych
                wakacjach wypozyczam autko, albo skuter, albo quada...albo poajde lokalnym
                pociagiem czy autobusem....takze mozliwosci tez sa nieogranicozne.
                e) no i jest jeszcze jeden minus jak dla mnie. Ja mieszkam w Gdansku, stad taka
                podroz autem na poludnie to sporo dodatkowych godzin, Wiele podroznikow rusza z
                poludnia Polski, to zuplenie inna sprawa. to tez musze wziasc pod uwage przy
                planowaniu wakacji.
                I nadal podtrzymuje ze jesli chodzi o sam dojazd to bilet na samolot nie
                kosztuje duzo wiecej, przewaga samochodu w tym wzgledzie jest taka ze mamy go na
                miejscu i tu sa oszczednosci.
                Ja coraz rzadziej podrozuje z biurami podrozy, jezeli juz to tylko po to zeby
                mnie dostarczyli z punktu A do B:-) na miejscu czas organizuje sobie sama i to
                dosc efektywnie.
                Jeszcze raz podkreslam ze nie krytykuje jazdy do grecji autem, ani sie z tego
                nie smieje czy cos takiego, po prostu dla mnie to niezbyt trafiony pomysl,
                moglabym jeszcze dodac, ze mam problemy z kregoslupem, ktory nie przepada za
                zbyt dluga jazda; ze na wakacjach lubie miec pod reka wygodne czyste lozko,
                prysznic i kibelek (ale mam wymagania co?- luksusow mi sie zachciewa:-)) i to
                jak najszybciej po wyjsciu z domu. No i nie ja jednak musze wyrzucic wszystko z
                walizek, zapakowac sdo szafy, obsikac swoje katy...przynajmniej na kilka dni,
                inaczej wiem ze nie wypoczne, bede sie denerwowac, zloscic...
                Tak wlasnie jak w zeszlym roku, niby extra wakacje, miesiac poza domem, Francja,
                Wlochy Szwajcaria...marzenie...a ja wrocilam zmeczona niezadowolona wiedzac po
                powrocie jakie beledy popelnilam i jak trzeba to bylo inaczej
                zorganizowac...osiasc przede wszystkim na tylku w jednym miejscu i rozkoszowac
                sie spokojnie lokalnym zyciem dnia codziennego:-) Bo ja generalnie zwiedzam duzo
                i nie wyobrazam sobie wakacji spedzonych na basenie ale przychodzi taki moment
                ze zmaiast jechac do kolejnego maisteczka wole usiasc w tym w ktorym jestem nad
                filizanka kawy, albo jakiegos winka i popatrzec na zycie toczace sie
                obok...anwet rpzez wiele godzin. takie moej wakacje:-)
                no rozpisalam sie...rozmarzona bo wlasnie obejrzalam bonda kreconego w grecji.
                bond Bondem (nigdy nie bylam fanka tych filmow, chociaz w sumie to jedne z
                lepszych komedii jakie widzialam, podobniez dzisiaj) ale widoki greckie...ach...
                ide moze mi sie przysnia
                pozdrawiam
                maraska
                przepraszam za literowki...zmeczenie i rozmarzenie:-)
                • bachula_gr Re: Noo.. relacja kompletna..pakowanie na trase 03.02.09, 10:23
                  bebicka napisała:

                  > jestem typem posadownika, lubie wyladowac na jednym miejscu
                  noclegowym gdzie nie musze codziennie pakowac bagazy, pakowac
                  samochodu i jechac dalej (kilka takich wycieczek odbylam, kilka
                  pewnie jeszcze odbede, bo nie wyrzekam sie tej formy na amen...ale
                  wole jednak nocleg stacjonarny).

                  Co kto lubi. Ale....omawiajac przypadek podrozy na trasie PL-GR i
                  vice versa, biorac pod uwage 1-2 noclegow na trasie (faktycznie z
                  poludnia Polski sie jezdzi latwiej/krocej na polnoc Grecji niz z
                  poludnia Grecji na polnoc Polski ;-) mozna sie tak spakowac zeby
                  codziennie nie robic totalnego przegladau zawartosci bagaznika.
                  My wypracowalismy sobie patent jednej wielkiej torby (plus kilku
                  pomocniczych niestety bo kazda malolata ma swoje priorytety) pt
                  PROM+HOTEL. na trasie nocujemy bowiem w kajucie albo w pokoju
                  hotelowym. Tym sposobem przyslowiowa hulajnoga jest wyjmowana w
                  punkcie docelowym.

                  No i dla mnie, dopoki bede jezdzic z pasazerkami nikomego wzrostu i
                  wieku, nieprzecenionym plusem jest fakt posiadania na miejscu
                  fotelikow dla dzieci. Nawet zakladajac, ze bede siedziec w jednej
                  lokalizacji zasadniczo to jednak gdzies podjechac trzeba. A na mnie
                  hasla typu: "na greckich wyspach foteliki nie obowiazuja" nie
                  trafiaja.

                  Ot, co chcialam dodac. Pozdrawiam.
                  • bebicka Re: Noo.. relacja kompletna..pakowanie na trase 03.02.09, 11:44
                    bachulo je jeszcze nidy nie trafilam na wypozyczalnie auta bez fotelika! Nie
                    wyobrazam sobie zeby wozic Mlodego bez fotelika, szczegolnie w Grecji...zreszta
                    to nie ma znaczenia gdzie, fotelik musi byc.
                    I Zawsze byl.
                    I jeszcze jedna rzecz, co innego przejazd na tresie z punktu A do B z jednym lub
                    dwoma noclegami (akurat a tym tez nie przepadam, ale nawet jutro mnie to czeka
                    wlasnie:-)
                    A zupelnie co innego pobyt wakacyjny zwiazany z codziennym przemiszczaniem sie,
                    czy co dwa dni (dla mnie wzorem tutaj jest nasz bah, ktorego podziwaim,
                    aczkolwiek nigdy bym nie pojechala tak jak on....dokladnie kazdy ma co lubi:-)
                    W towim przypadku mowimy o pierwszym wariancie a ten jeszcze wchodzi w gre...:-)
                    musze uciekac do pracy
                    pozdrawiam
                    maraska
                    • bah77 Re: Noo.. relacja kompletna..pakowanie na trase 03.02.09, 12:12
                      > dla mnie wzorem tutaj jest nasz bah, ktorego podziwaim,

                      Marasko, bardzo dziękuję za te miłe słowa, ale prawdziwy podziw to
                      należy się mojej Blondynce, która doszła do mistrzostwa w
                      inteligentnym rozmieszczaniu rzeczy w torbach w autku, dzięki czemu
                      codzienne roz- i pakowanie się zajmuje max kwadrans...

                      Choć czasem muszę przelecieć się na parking, kiedy np. z rana
                      nastąpi nagłe załamanie pogody. :-)

                      Pozdrawiam

                      bah77
                      • Gość: AnnaiGrzegorz Re: Noo.. relacja kompletna..pakowanie na trase IP: *.toya.net.pl 03.02.09, 16:10
                        Bonda też obejrzałem,i też sie rozmarzyłem.Moja ukochana druga
                        połowa zasnęła,i rano mogłem sie przechwalać,że widziałem Meteory z
                        roku 81,(bo ten Bond jest z tego okresu)...Z Gdańska faktycznie
                        daleko,chociaż ja też mam dalej,niż z południa,bo jestem z Łodzi.To
                        w takim razie macie blisko do Szwecji ,do której to chcemy kiedyś
                        się wybrac,oczywiście własnym autem.Ale to już nie to forum-
                        pozdrawiam.
                      • bebicka Re: Noo.. relacja kompletna..pakowanie na trase 03.02.09, 16:21
                        Przed Twoja Blondynka Bahu to ja juz dawno glowe pochylilam do ziemi. nie dosc
                        ze ma takie talenty w pakowaniu to jeszcze potem jedzie tym autkiem. znaczy jako
                        kierowca.
                        :-)
                        pozdrawiam
                        Maraska
                        • simon_r Re: Noo.. relacja kompletna..pakowanie na trase 03.02.09, 16:50
                          a tak swoją drogą to z tym pakowaniem nie ma co popadać w histerię.. my tylko 3
                          razy rozkładaliśmy namiot w tym tylko raz (meteora) na jedną noc. W innych
                          przypadkach jednonocne postoje przesypialiśmy w pensjonatach i hotelach, a to
                          wymagało raptem wniesienia dwóch toreb do budynku..

                          Swoją drogą spanie w namiocie w Grecji na kempingu jest naprawdę bardzo fajne..
                          moim zdaniem fajniejsze niż w hotelu. Świeże powietrze, bardziej wakacyjny
                          klimacik, plaża 20m od namiotu. A hotele to zazwyczaj był szum klimatyzacji,
                          ruch pojazdów za oknem i hałas ulicy... nawet taras w Ithei czy Nafplio z
                          widoczkami na zatokę nie był tym co plaża z palmami w Epidavros.
                          • bah77 Re: Noo.. relacja kompletna..pakowanie na trase 03.02.09, 20:56
                            > a to wymagało raptem wniesienia dwóch toreb do budynku..

                            Mnie na 3-tygodniową podróż przez góry i doliny Europy zdecydowanie
                            nie wystarczają 2 torby.

                            Na temat ewentualnego rozbijania i składanie namiotu w ponad 20
                            różnych miejscach noclegowych nie będę się wypowiadał.

                            > A hotele to zazwyczaj był szum klimatyzacji,

                            Nie włączam klimatyzacji w hotelach (a po co Ty ją włączasz? w
                            namiocie też włączasz klimę?).

                            > ruch pojazdów za oknem i hałas ulicy...

                            Nigdzie w GR nie musiałem nocować przy ruchliwej ulicy, przeważnie
                            słyszałem za to hałas cykad, ale to bardzo lubię.

                            Natomiast w ub.r., śpiąc przy otwartym oknie w Portugalii w
                            pensjonacie na plaży, obudziły mnie pijackie ryki (w języku
                            ojczystym), więc musiałem je na trochę zamknąć.

                            Na kempingu pewnie wystarcza dźwiękoszczelny namiot.

                            Czyli - co kto lubi...

                            bah77
                            • simon_r Re: Noo.. relacja kompletna..pakowanie na trase 04.02.09, 09:12
                              No cóz bahu... w namiocie klima nie jest potrzebna, dźwiękoszczelny też być nie
                              musi bo na żadnym greckim kempingu, na jakim byłem, nie napotkałem pijackich
                              ryków w rodzimym ani innym języku. Te zdarzyły się owszem ale w Leptokarii.

                              Nie wiem czy chciało CI się przeczytać opis naszego wyjazdu... nie widzę sensu
                              aby tu wszystko wypisywać od nowa celem jakiejś niepotrzebnej dyskusji o
                              pryncypiach. Zapraszam na stronkę.. adres w stopce.
                            • Gość: vvv bahu! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.09, 18:30
                              Nie sądziłem, że jesteś takim mękołą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka