25.04.08, 01:47
przepraszam, ze nie na temat, ale moze wskazecie mi odpowiednie
forum;
mieszkam w usa trzeci rok, urodzilam tu dwoje dzieci, z ktorymi
jestem caly czas w domu;w Polsce zostawilam mieszkanie i prace, bo
sie zakochalam...
w tej chwili moj maz sklada pozew rozwodowy i chce odebrac mi dzieci
(2 lata i 7 miesiecy); on ma dom, bardzo dobra prace, a ja nic i
powiedzial mi, ze dlatego sad przyzna mu dzieci;
ja nie mam nawet kiedy isc do prawnika, bo caly czas jestem z dziecmi
gdyby zabral mi dzieci, to byhloby potworne
Obserwuj wątek
    • reninka72 Re: rozwod 25.04.08, 02:41
      Bardzo ci wspolczuje, sytuacja rozdzierajaca serce. Jezeli dobrze zrozumialam
      maz jest tutejszy? Po pierwsze, musisz sobie odpowiedziec na pytanie czy miedzy
      wami jest juz tak zle, ze nie da rady nic naprawic. Z wlasnej sytauacji wiem, ze
      male dzieci to czas proby dla zwiazku i naprawde nie do konca normalna sytuacja.
      Moze nie mieliscie czasu na rozmowe i problemy po prostu sie nawarstwily? Warto
      byloby zastanowic sie nad counseling - jesli nie pomoze to na pewno nie zaszkodzi.
      Po drugie - do prawnika zawsze mozesz pojsc z dziecmi. To on ci swiadczy uslugi,
      wiec ty stawiasz warunki. Jesli nie masz pieniedzy na prawnika, lokalne szkoly
      prawnicze zwykle maja clinics - mozesz zasiegnac opinii w swojej sprawie. I
      walcz o dzieci jak lwica. Twoja sytuacja finansowa nie przesadza automatycznie o
      prawie do opieki.
      Zycze ci powodzenia i duzo wytrwalosci.
    • beatamc Re: rozwod 25.04.08, 03:08
      wspolczuje bardzo. Ja niestety nie pomoge.. napisz moze jeszcze tu
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11918, tam wiecej ludzi
      zaglada. Mam nadzieje, ze Wam sie uda przetrzymac ten najtrudniejszy
      czas. Wszystko sie ulozy.
      • edytkus Re: rozwod 25.04.08, 04:47
        z tego co mi wiadomo zeby maz mogl legalnie zabrac dzieci najpierw
        musi sie rozwiesc ;) Nie prawda jest ze Ty nic nie majac nie mozesz
        dostac dzieci, wszystko zalezy od sedziego, ktory moze zasadzic ze
        pomimo rozwodu bedziecie na calkowitym utrzymaniu exmeza. W koncu to
        on wystepuje o rozwod a nie ty, ty wiesz o dzieciach wiecej a on
        jest w ciagu dnia w pracy wiec jak moglby sie nimi w tym czasie
        zajmowac? Sam rozwod nie jest taki drogi ale bitwa o dzieci to juz
        calkiem inna historia. Znam pare ktora wydala na to 20tys. a potem i
        tak sie znowu zeszli ;), teraz juz nie sa para ale maja bdb relacje
        i dziecko jest z matka ale czesto tez u ojca. W tym czasie gdy sie
        klocili o synka ona byla na welfare wiec zrozumiale jest ze musi byc
        jakis sposob na prawnika bez posiadania pieniedzy.
    • jolkapolka1 Re: rozwod 25.04.08, 04:43
      Ingrid, jezeli jestescie malzenstwem to jest to chyba tez twoj dom,
      chyba ze macie rozdzielnosc majatkowa. Musisz walczyc o swoje,
      wiele matek na poczatku poswieca sie dzieciom, nie pracuje, to tylko
      dobrze i na Twoja korzysc. musisz sie rozejrzec , masz prawo do
      prawnika z urzedu, a maz jesli wnosi pozew o rozwod, bardzo czesto
      placi alimenty na dzieci i na niepracujaca ex-zone (co innego gdybys
      Ty wnosila pozew).No i tym lepiej ze duzo zarabia, na tej podstwie
      sa placone alimenty. nie zalamuj sie bo masz o kogo walczyc.
    • beatamc Re: rozwod 25.04.08, 04:55
      > powiedzial mi, ze dlatego sad przyzna mu dzieci;


      Powiedzial to zeby Cie bardziej zranic. Jakby przyszlo co do
      czego, to pewnie by nie wiedzial jak sie dzieciakami zajac.
      Wyobrazilam sobie mojego meza... pewnie by dzien szukal instrukcji
      obslugi do dziecka. Oni mysla , ze to takie latwe i przyjemne.
      Niestety wychodzi zmeczenie , u Ciebie hormony jeszcze
      buzuja. ...jak Ty sie czujesz wogole?
      • ingrid0 Re: rozwod 25.04.08, 05:58
        dziekuje Wam wszystkim bardzo, bardzo...
        maz ma obywatelstwo polskie i amerykanskie; o amerykanskie sie
        postaral, zeby sie ze mna ozenic...Mieszka tu od 20stu lat;
        czuje sie srednio, cale dnie spedzam z moja dwojka w domu albo na
        placu zabaw, albo robie zakupy; niestety starszy coraz czesciej nie
        spi w dzien, wiec trudno mi cokolwiek zrobic w domu; czasem sobie
        mysle, ze chyba cos kiepsko organizuje czas; Kajtek potrafi sie sam
        pobawic 15-20min., a potem potrzebuje mojej obecosci; ponadto jest
        jeszcze raczkujacy siedmiomiesieczniak, a kiedy ten spi, to staram
        sie pobawic sie ze starszym, zeby chociaz przez troche mial mame w
        100% dla siebie, no i tak to sie kreci;
        moj maz wychodzi do pracy ok 9tej wraca ok 19stej, ponadto pracuje
        wieczorami i nocami oraz w weekendy poniewaz jest naukowcem, dla
        ktorego praca to rowniez pasja; zastanawiam sie wiec jak mialby sie
        zajac nasza dwojka, dla ktorej znajduje najwyzej 1 godzine dziennie
        o ile chlopcy nie spia kiedy wraca (mam na mysli aktywna zabawe, a
        nie bycie w domu);
        poniewaz jestem caly czas z dziecmi, nie mam kiedy pouczyc sie
        czegokolwiek, wiec moj angielski jest slaby, nie mam znajomych,
        jestem zalezna finansowo wiec czuje sie bardzo srednio, czasem
        mysle, ze zwariuje, ale ciagle bardzo kocham moje dzieci i ku mojemu
        zdziwieniu, lubie z nimi byc w domu :)
        dziekuje Wam jeszcze raz bardzo
        • aniutek Re: rozwod 25.04.08, 07:07
          juz dziewczyny napisaly madre rzeczy, dodam tylko, ze to, ze jestes
          w domu z dziecmi nie znaczy, ze nic nie robilas ( ile M musialby
          zaplacic za calotygoniowa opieke nad dziecmi kiedy on jest w pracy
          od 9am do 7pm? mysle, ze co najmniej $10 za godzine wiec sobie
          policz) bycie z 2 dzieci to praca, praca w domu, a nie nic
          nierobienie. Dzieci sa jego i Twoje, tak podzieliliscie sie
          obowiazkami a przeciez moglo byc inaczej ( Ty 3 dni w pracy-
          jakakolwiek by to praca nie byla, on 4)
          Prawo jest po stronie Matki ( najczesciej) jesli jestes dobra,
          opiekuncza, kochajaca Matka, nie masz zadnego record, nie pijesz,
          nie uzywasz narkotykow, nie jestes chora psychicznie, masz swiadkow
          mogacych zaswiadczyc jak wygladaja Twoje dni- opieka nad dziecmi
          to..... kazdy adwokat Ci pomoze, a M moze sobie pogadac.
          Mamy na forum Polki w Stanach dziewczyne adwokata, jesli chcesz
          skontaktuje Cie z nia, nie wiem na ile bedzie mogla Ci pomoc ( prawo
          rozni sie w zaleznosci od stanu) ale prznajmniej naswietli Ci
          sytuacje i nie bedziesz sie czula osaczona i bezbronna.

          Walcz, nie daj sie zastraszyc, nie on pierwszy nie ostatni rzuca
          takie teksty i w wiekszosci sa tylko slowami rzucanymi na wiatr.
          • ingrid0 Re: rozwod 25.04.08, 17:44
            aniutek, napisalam na Twoja poczte;
            • wrzesien2007 Re: rozwod 25.04.08, 19:15
              Hej Ingrid,
              bardzo Ci wspolczuje :( Ja tez mam 7 miesieczniaka i tez ostatnie
              pol roku to hmmm kiepska sytuacja, tez rozmawialsimy o rozwodzie...
              wkoncu poki co robimy dobre miny i sie staramy, bo oboje deklarujemy
              ze sie kochamy. Male dzieci to ogromna proba dla zwiazku... Kochasz
              Go jeszcze? moze warto probowac?
              sprobuj znalezc jakies mamy polki ktore tez sa w domu. Gdzie
              mieszkasz? Ja mieszkam w MD Bethesda, jesli jestes z okolic to
              zapraszam na ogorkowa i wspolny spacer, a dzieci sie razem
              pobawia :) albo moze masz ochote zadzwonic i pogadac. chcialabym
              jakos ci pomoc bo bardzo dobrze Cie rozumiem. Daj znak.
            • aniutek Re: rozwod 26.04.08, 04:56
              Ingrid,
              napisalam,
              pozdr
              anka
              • natkos1 Re: rozwod 26.04.08, 05:55
                halo, halo, ja tez poprosze namiary na te adwokatke...ja niestety mysle tez o
                rozwodzie, juz od ok.pol roku:(((

                Fatalana sytuacja, z meza sie ,,nicnierob'' i dzieciak zrobil a do tego nie
                potrafisie nalezycie zajac synkiem i czasami sie nawet boje ich zotawic samych
                razem:(((

                Powiedziano mi,ze sad mi nie pozowli zabrac synka do Polski na stale co mnie
                dobilo jeszcze bardziej, bo bardzo chcialabym wrocic. Nie moge uwierzyc,ze sie
                tak ,,wpakowalam'' i utknelam :( wyglada na to,ze MUSZE zyc z kims z kim nie
                chce, bo nie wyobrazam sobie by bylo mnie stac na spokojne zycie i
                zagwarantowanie synkowi tego co potrezbuje jako single momma. Chcialabym wrocic
                do rodziny gdzie bym miala wsparcie i pomoc, tutaj pomimo,ze mam meza (na
                papierze) czuje sie single a do tego,,uwiazana'', bez zadnej rodziny, zadnej
                pomocy przy wnuczku/siostrzencu, nie ma mowy, by gdzies wyjsc wieczorem, zlapac
                znow zycie i oddech itp...
                • 4me1 Re: rozwod 26.04.08, 17:50
                  Jesli chcesz naprawde wrocic i jestes zdecydowana,ze nie chcesz byc z tym
                  czlowiekiem, to jedyne co powinnas zrobic to nie zadrazniac, namawiac meza na
                  wakacje w Polsce,jesli wiesz,ze on teraz ochoty nie ma, lub nie moze jechac, bo
                  praca. Jesli mu nie mowisz o rozwodzie, to jest bardzo duza szansa,ze jak
                  powiesz,ze moze wobec tego pojedziesz na 2tyg. to powie,a jedz.
                  Tak zrobila znajoma mi osoba, pojechala i juz nie wrocila. Okazalo sie,ze maz
                  wcale nie walczyl jak dziki o ich powrot ,czy dziecko. Zagrozil ,ze nie bedzie
                  placil,ale ona na to nie liczyla. Dosyc szybko ucichl, bo znalazl sobie inna
                  ofiare.
    • eve77 Re: rozwod 27.04.08, 02:10
      Jak nie masz tu zadnej rodziny to pakuj siebie , dzieci i wsiadaj w
      pierwszy samolot i wracaj do rodziny w Polsce.
      Po krotce....
      1. W zaleznosci od stanu w ktorym mieszkasz dostaniesz chld support
      na dwoje dzieci wg przyjetych guidelines dla danego stanu (kazdy
      stan ma inny).
      Taki kalkulator mozesz znalesc tu:
      www.dadsdivorce.com/resources/calcs.php
      2.Na Alimenty/Supousal Support nawet nie licz za krotko jestescie
      malzenstwem, niektore stany moga ci przyznac Twmporary Suposal
      Support na czas trwania sprawy rozwodowej

      3.Nie wyprowadzaj sie z mieszkania/domu. Domu nie dostaniesz jesli
      byl jego wlasnoscia przed malzenstwem ale dostaniesz plowe tego
      ile "dom zarobil" w ciagu 3 lat waszego malzenstwa.

      4. najwazniesze - Dzieci...hm..bedzie joint custody i z
      prawdopodobnym joint physcal custdy..nie zrobisz, nie wywiezisz
      dzieci, itp itd bez jego zgody...do Polski pewnie nigdy .....
      5 insuranse...hm..dzieci zostana na jego ale ciebie sie szybko
      pozbedzie..

      to tak po krotce..nie stac Cie na adwokata, przy kazdym sadzie
      rodzinnym sa instytucje tzw. help self center, ktore przynajmniej
      pomoga Ci wypelnic apiery, nie dostaniesz jednak porady prawnej.
      Podzwon po prawnikach, ktorzy offeruja tzw. free first consultations

      Powodzenia
      • natkos1 Re: rozwod 27.04.08, 18:28
        No zapakowac sie i leciec do PL nie moge, bo jak sama napisalas bez zgody meza
        nie da rady. Nie wiem jakby bylo z ta ,,ucieczka''... ja juz mu wpsomnialam,ze
        jak mi nie pozowli to pojade na wakacje i nigdy nie wroce ale nie wiem jakby to
        mialo wygladac, czy on moze gdzies zadzwonic i mnie np. zatrzymaja na lotnisku?
        i jeszcze aresztuja i bede miala klopoty i mi synka odbiora....najczarniejsze
        scenariusze mnie nekaja:(((

        Domu nie mamy, bo nie bylo nas nigdy stac, podobnie z insurance, ja nie mam
        zadnej...Child support spodziewam sie bedzie baaardzo niski, bo moj maz bardzo
        malo zarabia i nie dorabia nigdzie ,,na lewo'', i poza tym wciaz placi child s.
        eks-zonie...
        Sa adwokaci w okolicy, ktorzy robia initial free cosultation ale akurat nie
        rozwodowi, probowalam sie juz orientowac.W ogole to mnie cala ta sytuacja
        strasznie przeraza.
        Moj maz jest wciaz dobrym czlowiekiem (pomimo wsyztsko), nigdy nie krzyczy, nie
        pije, nie pali, nie wychodzi z kolegami na piwko;) wiem,ze nie bedzie mi orbic
        klopotow i jakbym potrezbowala pomocy to pomoze, ale powiedzial,ze nie pozowli
        nam wyjechac...
        • basienkas Re: rozwod 27.04.08, 18:46
          Tylko Wam powiem dziewczyny,
          ze bylam w PL miesiac temu sama z synkiem i mialam
          pismo od meza, ze zgadza sie na wyjazd malego
          ale nikt mnie o nie ani razu nie pytal...

          • fogito Re: rozwod 27.04.08, 21:04
            Ja tez latam sama z dzieckiem i nigdy nie przyszlo mi do glowy brac
            od meza zgode. Taka zgoda jest chyba potrzebna po rozwodzie, ale nie
            przed. Skoro proces rozwodowy sie nie zaczal to spokojnie mozesz
            wziac dziecko i wyjechac.
        • 4me1 Re: rozwod 27.04.08, 23:21
          natkos1 napisała:

          > No zapakowac sie i leciec do PL nie moge, bo jak sama napisalas bez zgody meza
          > nie da rady. Nie wiem jakby bylo z ta ,,ucieczka''... ja juz mu wpsomnialam,ze
          > jak mi nie pozowli to pojade na wakacje i nigdy nie wroce ale nie wiem jakby to
          > mialo wygladac, czy on moze gdzies zadzwonic i mnie np. zatrzymaja na lotnisku?
          Obralas zla taktyke,jesli faktycznie jestes zdecydowana zosatwic meza,
          rozjesc sie z nim. Nie straszy sie,ze sie nie wroci. Przed rozwode, czy
          wniesieniem seperacji nie ma prawa nie pozwolic wyjechac,ale jesli straszysz i
          nie da Ci sie wyjechac cichcem, to oczywiscie,ze moze spowodowac klopoty.
          Jesli naprawde masz dosc, to mozesz kupic bilet i nikt poza Toba moze o tym nie
          wiedziec. Sa z pewnoscia dni i godziny kiedy meza nie ma i mozesz wyjechac. Tak
          zrobila znajoma mi kobieta.

          > i jeszcze aresztuja i bede miala klopoty i mi synka odbiora....najczarniejsze
          > scenariusze mnie nekaja:(((
          >
          > Domu nie mamy, bo nie bylo nas nigdy stac, podobnie z insurance, ja nie mam
          > zadnej...Child support spodziewam sie bedzie baaardzo niski, bo moj maz bardzo
          > malo zarabia i nie dorabia nigdzie ,,na lewo'', i poza tym wciaz placi child s.
          > eks-zonie...
          > Sa adwokaci w okolicy, ktorzy robia initial free cosultation ale akurat nie
          > rozwodowi, probowalam sie juz orientowac.W ogole to mnie cala ta sytuacja
          > strasznie przeraza.
          > Moj maz jest wciaz dobrym czlowiekiem (pomimo wsyztsko), nigdy nie krzyczy, nie
          > pije, nie pali, nie wychodzi z kolegami na piwko;) wiem,ze nie bedzie mi orbic
          > klopotow i jakbym potrezbowala pomocy to pomoze, ale powiedzial,ze nie pozowli
          > nam wyjechac...
          • moniamm Re: rozwod 29.04.08, 16:33
            trzymam za was kciuki kochane :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka