Dodaj do ulubionych

Kawa i smutki

13.08.04, 15:31
Witam,
chciałam sie troszkę wyzalic... Właśnie zaczął się 9 tydzień... Jeszcze nigdy
nie udało mi się go przebrnać szczęsliwie... Za drugim razem wszystko
rozwijało się tak ładnie aż do 8 tyg i 5 dni..., kiedy to przypadkiem
pojechałam na usg do szpitala, bo wydawało mi sie, ze widziałam mikroslady
plamienia...
Boję się...
W następny czwartek (będzie skończone 9 tygodni) mam umówioną wizytę i już
chodzę po ścianach z jej powodu... Boję się pójść wcześniej... Wolę zaczekać.
Najchetniej wcale bym nie szła, ale to chyba niemozliwe, co?
Dzis w nocy śniło mi sie, ze karmię dziecko. Obudziłam sie z takim bólem
piersi, ze nie widziałam, co z nimi zrobić. Taki sen miałam juz drugi raz w
tej ciąży. Budzę się z żalem, ze to nieprawda. Prawie codziennie śni mi sie
wizyta u lekarza, który mówi, ze jest ok, a ja nie mogę sie cieszyc, bo wiem,
ze to tylko sen. Chyba zwariuję. Zrobilam sie okropna a wyżywam sie
oczywiscie na mężu, który chodzi na paluszkach dookoła i słówka nie piśnie...
I jeszcze mu powiedziałam, ze jest niewyrozumiały, jak mu dzis nerwy puściły
na moment...
Ten tydzień to straszna męczarnia... nie umiem sobie poradzic z lękiem,
czasem brak mi sił i przygotowuję sie na najgorsze... Jestem tu jedną z
młodszych (chyba tylko pod względem zaawansowania tygodniowego) i większość z
Was ma juz te największe lęki za sobą... Ale może pamiętacie, czy cos Wam
pomagało na ten strach, czy trzeba po prostu trwać i czekać jak na ogłoszenie
wyroku - skażą czy uniewinnią, a może odroczenie...

Miało być o kawie... Nigdy specjalnie nie przepadałam za kawą, najwyzej
słabiutką, bo mnie po zwykłej telepie. A teraz cały czas myślę, że napiłabym
się kawki z mleczkiem, słodziutkiej... Zastanawiam sie, czy taka np. night &
day czy inna bezkofeinowa byłaby dozwolona? Co myślicie? Słyszałam, że kawa
bezkofeinowa to świństwo, ale chyba lepiej taka niz z kofeiną, zwłaszcza, że
nie toleruję kawy prawdziwej najlepiej... To takie pytanie na rozluźnienie
atmosfery, bo mocno ja zageściłam tymi strachami...
Całuję Was mocno i dziekuję anuteczkowi za to forum, Agata
Obserwuj wątek
    • anuteczek Re: Kawa i smutki 13.08.04, 15:35
      Mam mało czasu więc napiszę tylko o kawie smile
      jedną kawkę dziennie możesz sobie spokojnie wypić, nawet tą kofeinową, nic
      złego się nie stanie smile
      pozdrawiam
      andzia
      • agnesm1 Re: Kawa i smutki 13.08.04, 15:44
        Jesli chodzi o kawe to zgadzam sie z Anuteczkiem,
        a jesli chodzi o strach to niestety bardzo trudno sobie z nim poradzic...
        ja pomagalam sobie mierzeniem temperaturki... to mnie upewnialo, ze wszystko
        gra...
        choc lepsze bylo jednak USG - ktorego zawsze bardzo sie balam... ale ono
        upewnialo mnie na 100%...
        mnie tez przesladowaly rozne sny... ale bardziej smutne, po których budziłam
        sie z palpitacja serca... i potrafily snic mi sie 2 razy tej samej nocy...
        wygladaly na tyle realistycznie, ze trudno bylo sie pozniej uspokoic...

        Minal jednak ten najtrudniejszy okres - choc obawy pozostaly...
        Badz mimo wszystko silna i pamietaj, ze nie jestes sama ze smutkami...
        Trzymaj sie cieplutko
        Agnesm
    • perissa Re: Kawa i smutki 13.08.04, 15:54
      gusiek74 napisała:

      czy trzeba po prostu trwać i czekać jak na ogłoszenie
      > wyroku - skażą czy uniewinnią, a może odroczenie...

      Tak! Tak! Myślałam tak samo! Słowo "wyrok" chodziło mi po głowie i
      zastanawiałam się tylko kiedy... I wyrok tym razem nie nadszedł. Każde USG to
      dobre wieści. Z każdym, kolejnym USG coraz bardziej wierzę i cieszę się tą
      ciążą. Pomoże Ci.. USG !! I widok Twojego pięknie rozwijającego się dziecka.
      Podziała to jak balsam na Twoje biedne nerwy i strach. Poczujesz radość i
      nadzieję. Strach z czasem będzie mniejszy (ale nigdy do końca niestety nie
      zniknie..) i będzie już z nim można żyć - bo wiele uczuć będzie od niego
      silniejszych: np. właśnie nadzieja. Musisz to przetrwać. Kolejne USG na pewno
      będzie pewnym przełomem, ponieważ w Twojej psychice właśnie 9 tydzień jest tym
      kluczowym. U mnie właśnie tak sprawy się miały...
      całuję serdecznie.
      PS. Ja pijam kawę. W rozsądnych ilościach, trochę bardziej "lurowatą" wink +
      więcej mleka, ale pijam.
    • lotka76 Re: Kawa i smutki 13.08.04, 18:40
      Agatko, jak ja Cie dobrze rozumiem! Wiem ze kazdy dzien trwa wiecznosc, ze
      tygodnie sie ciagna w nieskonczonosc...i tak jak ty panicznie trzymam sie
      nadziei. Bo przeciez nie moze byc caly czas "pod gorke". Musimy, i urodzimy
      zdrowe, prawidlowo rozwiniete dzidzie, zobaczysz. Mnie tez bola piersi. I
      wiesz, wydaje mi sie ze tez szyjka macicy ( po przytulankach wczorajszych),
      cala sie trzese, mialam isc na usg prywatnie, dzisiaj bo wyjezdzam na weekend
      ale...tez sie boje...

      Agatko, ja naprawde wierze ze wszystko bedzie dobrze. Trzymam kciuki i
      pozdrawiam bardzo cieplutko Ciebie i dzidzie

      lotka
    • gusiek74 Wam wszystkim 13.08.04, 19:36
      ...bardzo dziękuję. Za te miłe słowa, za to, że rozumiecie, że nie zostawicie
      samej. Juz troszkę lepiej. Następny dzień pokonany. Kupiłam sobie jednak
      bezkofeinową kawę, boję się kofeiny, zeby nie dygotać. Jutro będę się
      rozkoszować na śniadanie smile Zaraz po zastrzyku smile
      Lotka, jedziemy prawie na jednym wózku wink Trzymam kciuki smile
      Miłego weekendu smile
      Pozdrawiam serdecznie, Agata
      • pimienta Re: Wam wszystkim 13.08.04, 22:16
        Gusiek, ja też piję bezkofeinową, bo po zwykłej czuję się okropnie. Sprawiaj
        sobie małe przyjemności, ciesz się z każdego dnia bez sensacji i do przodu,
        powolutku. To czekanie, odliczanie, wiem, to strasznie trudne. Rozumiem cię
        doskonale. Uwierz mi, jestem w 32 tyg. i choć jest dobrze, to ten lęk wciąż mi
        towarzyszy. Ostatnio przestałam przybierać na wadze no i kolejny powód do
        zmartwienia sad Ale odganiam złe myśli jak się da. W ciąży ze starszą córką (to
        była moja 3 ciąża) nie kupiłam przed urodzeniem dosłownie nic dla dziecka.
        Poprzednie rozczarowania i ból (poronienie w 16 i 20 tyg.) do końca nie
        pozwoliły mi się cieszyć tym cudownym stanem, jakim jest oczekiwanie na
        dziecko. A gdy mała przyszła na świat, zdrowa, śliczna, to tak strasznie sie
        bałam, że coś jej się stanie, że popadłąm w depresję. Teraz biega mi po domu
        taki rozczochraniec i się mądrzy, a ja wciąż patrzę na nią jak na cud smile))
        Trzyma kciuki za Ciebie, zły los musi się od nas odczepić. Bądź silna.
        Pozdrawiam
        • mejdejka witajcie !!! 14.08.04, 12:05
          niestety strach już nas nie opuści
          ten strach o dzieci rodzi się w momencie ich poczęcia i trwa aż do końca
          naszego życia
          ja o swoją 6-letnią już KAROLINKĘ cały czas się martwię
          najpierw przez 9m-cy ciązy a potem po urodzeniu ...
          teraz jest na podwórku a ja myśle czy jej nic sie nie stanie i ciągle zagladam
          przez okno ...martwię się
          a teraz mam w brzuszku malutką istotkę o którą również cały czas drże i boję
          sie
          to MIŁOŚĆ
          pozdrowionka
          • gusiek74 Re: witajcie !!! 15.08.04, 20:34
            Dziękuję Wam smile
            Mejdejko, wzruszyłam się jak głupia tym, co napisałaś smile tak, to jest miłość...
            i dlatego tak boli strata, i dlatego ten strach taki okropny...
            Przetrwałam weekend, oglądałam olimpiadę, Otylia zdobyła dwa medale i humor mi
            się poprawił wink Ten straszny czwartek zbliża się nieubłaganie i teraz już nie
            chcę, żeby czas szybko leciał... Chcę go zwolnić, zatrzymać i... i nie wiem
            co... To trudniejsze niż wszystkie egzaminy świata!
            Całuję Was, Agata
        • gusiek74 Kawa :) 15.08.04, 20:52
          Ach, Pimienta, rozkoszuje się od dwóch dni Jacobsem Night & Day. Smakuje
          wybornie (niech mi wybacza wytrawni kawosze takie herezje) i żadnych sensacji
          po niej! Smak kawy kojarzy mi sie normalnie z kołataniem serca i sensacjami w
          żołądku - a teraz nic. Niech zyje kawa bezkofeinowa i jej wynalazca smile

          ... a czas leci i usg zbliża się nieuchronnie... a ja tu sobie żartuję...

          naprawdę, boję się cieszyć czymkolwiek...

          Dzięki Pimiento, pozdrawiam, Agata
    • kura17 Re: Kawa i smutki 17.08.04, 10:55
      Gusku kochany, jak sie czujesz? pewnie warjujesz... to "juz" tylko 2 dni do usg,
      prawda? o ktorej godzinie w czwartek? dasz nam znac od razu, mam nadzieje!

      bedzie dobrze smile

      ja wrocilam z urlopu, i mam ochote na jeszcze smile ale to dopiero pod koniec
      wrzesnia, na razie praca, praca, praca...
      ja na usg ide w poniedzialek, juz sie boje... ech, te nasze smutki...

      na szczescie nie meczy mnie tesknota za kawa, nigdy nie pijalam. ale brakuje
      czarnej herbaty...

      napisz, jak sie czujesz, 3mam kciuki za Twoj spokoj ducha i za malenstwo smile
      buzka
      • gusiek74 Re: Kawa i smutki 17.08.04, 14:10
        USG - POJUTRZE!!! O 15.00... Trzymaj kciuki, trzymaj mocno...
        Chwilami wydaje mi się, że nie dam rady, że się załamię, zwariuję, umrę, nie
        wiem... Mam takie chwile, że zaczynam płakać - ze strachu, z bezsilności...
        Boję się nawet uśmiechnąć, boję się zażartować... Nie jest dobrze. Pewnie nie
        ja jedna tak strasznie to przeżywam. Ale czasem wydaje mi się to wszystko ponad
        moje siły. A odwrotu nie ma i ten dzień, tak chwila nadejdzie. I usłyszę, co
        szykuje dla mnie los. I nie wiem, co to będzie! Za trudne...
        Są dni, kiedy czuję się fizycznie zupełnie dobrze - wtedy roznosi mnie
        niepokój. Dziś z kolei niedobrze mi od rana, cos tam kłuje, pobolewa - też źle -
        strach... Zaparzę sobie melisy... I wezmę do pracy, bo od rana siedzę nad
        pięcioma stronami tłumaczenia i coś się same nie chcą zrobić... O urlopie na
        razie nie myślę - to co będzie po czwartku nie istnieje dla mnie na razie...
        Oj źle mi... Wiesz, to ten paskudny 9. tydzień.
        Przynajmniej Ty się nie martw swoim badaniem... Przecież krytyczny okres masz
        juz za sobą!
        Pozdrawiam serdecznie, Agata
        • kura17 Re: Kawa i smutki 17.08.04, 14:25
          wiem, ze to ten fatalny tydzien sad ja tez drzalam, a przeciez spotkalo mnie to
          "tylko" jeden raz... ciezko mi sobie wyobrazic Ciebie i podziwialam Twoja pogode
          ducha to tej pory, nie wiem, czy ja bym tak potrafila...
          badz dzielna, musisz byc smile mysle, ze teraz wszystko bedzie dobrze. zrobilas
          badania, nic nie wskazuje na to, ze Twoje klopoty byly zwiazane ze zdrowiem - po
          prostu okrutny, spely los sad teraz pora na odwrocenie losu smile zreszta
          prawdopodobienstwo jest za Toba smile wierze, ze bedzie dobrze, pomodle sie rowniez
          za Twoje malenstwo, tak, jak za swoje. daj znac zaraz po badaniu, bede czekac
          niecierpliwie!

          oczywiscie, ze ja tez sie martwie, choc powtarzam sobie, ze najgorsze juz za
          mna... mierze temperature i na razie to mnie troche relaksuje. poza tym (po 4
          dniach przerwy) wrocily mi mdlosci, no i...
          ... zaokragla mi sie brzuszek smile nie obrasta tluszczykiem (sprawdzalam wage, 1
          kg na plus), ale uwypukla sie "do przodu" smile jeszcze nic w ubraniu (raczej) nie
          widac, ot, moze chwilowe przytycie, ale dla nas to najwspanialszy widok smile
          robimy cotygodniowe zdjecia brzuszka i widac juz roznice smile)

          3maj sie dzielnie smile wiem, ze szalejesz, nie umiem Ci pomoc - moze rzeczywiscie
          melisa jest dobra? moja siostra bardzo chwali, ja jakos nie mam przekonania.
          uwazam, ze uspokojenie musi nastapic w duszy, a potem i cialo sie wycisza...

          dzis moj brzus mi "pokazal", ze musze o nim pamietac. bylam u dentysty (brr sad),
          leczenie kanalowe. jak zwykle bardzo sie spielam, rece mokre od potu (choc to
          przeciez nie boli, ot, troche nieprzyjemne)... i nagle rekami natrafilam na
          brzusio, no i stwierdzilam, ze malenstwa nie mozna dentysta stresowac, nie
          zasluzylo smile uspokoilam sie od razu i dotrwalam w miare spokojnie do konca.

          WIEM, ze w czwartek przeczytam dobre wiesci od Ciebie smile
          3maj sie
          • pimienta Re: Kawa i smutki 17.08.04, 18:10
            Gusiek, kawkę sobie walnij i zachowaj spokój. Pomyśl sobie, że nic zrobić nie
            możesz, a swoimi nerwami tylko dziecko denerwujesz. Jakoś musisz do tego USG
            dotrwać i dotrwasz! My, kobiety po przejściach mamy w sobie dużo siły, więcej,
            niż nam się wydaje. Poza tym jesteś przecież pod świetną opieką lekarską. Ta
            babka wie co robi. Gdy w 20 tyg. mojej 2 ciąży okazało się, że ciąża obumarła i
            muszę urodzić martwy płód, myślałam, że tego nie przeżyję psychicznie i
            fizycznie. Było to dla mnie strasznie trudne. Gdy juz po wszystkim, następnego
            dnia obudziłam się w szpitalu, pomyślałąm sobie, że tak naprawdę jestem teraz
            silniejsza niż kiedykolwiek. Mimo, że dwa lata zajęło mi pozbieranie się po
            tych wydarzeniach, mimo, że kolejna ciąża była bardzo trudna, udało mi się
            urodzić córkę. Rozumiesz? Nie może być ciągle źle, wreszcie los musi się
            odmienić. Chowaj lęki do kieszeni, rób tłumaczenia i nie myśl o wizycie. No
            przynajmniej spróbuj. Kurcze, musi się przecież udać smile))))
            • gusiek74 Re: Kawa i smutki 17.08.04, 19:55
              Dyć trwam... wink
              Trwam jak nie wiem co... Zaczynam chyba w jakiś stupor wpadać... Najchętniej
              przespałabym ten czas - ale on wtedy tak szybko leci... chociaż nie ma co
              odwlekać. Poza tym, jak śpię, to na ogół mam jakieś sny męczące, albo
              koszmary... To mi się pies gubi, to się gdzieś nie mogę dodzwonić, to jakiś
              dziwny dom w którym straszy... NIe wiem, gdzie gorzej, na jawie czy we śnie smile
              Dzięki ogromne za każde dobre słowo...
              Pozdrawiam, Agata
              • lotka76 Re: Kawa i smutki 18.08.04, 07:59
                Gusku kochany!

                Tak, musisz dotrwac, wszystko bedzie dobrze. Zawsze trzeba zachowac nadzieje.
                Trzymam kciuki i modla sie zebys mogla urodzic zdrowa sliczna dzidzie. Az
                obiecaj mi ze mi przeslesz zdjecie do francji, ok? wink
                Agatko jestem z Toba i wiem ze tutejsze wspaniale dziewczyny tez Cie popieraja
                calym sercem.
                Moc pozdrowien i duzo ++++++ na dzisiejszy dzien!
                Lotka
    • kura17 Re: Kawa i smutki 18.08.04, 14:09
      Gusiek, jak sie 3masz? daj znac smile
      bedzie dobrze...
      ... wiem, latwo mowic, a mnie przy kazdym ukluciu w brzuchu zaczynaja sie kluc w
      glowie horrory...

      buziaki smile
      • gusiek74 Re: Kawa i smutki 18.08.04, 14:30
        Jak się trzymam...? Ledwie się trzymam kupy... Zaczynam odliczać godziny...
        Wredny czas postanowił sobie zrobić wakacje - dzisiejszy ranek był chyba z
        tydzień temu... Rano byłam zrobić badania - krew i mocz, w laboratorium już
        mnie znają. Kobitka, która pobierała krew, próbowała mnie pocieszać. Wszyscy
        naokoło mówią, ze będzie dobrze. A ja chciałabym już wiedzieć. No bo przecież
        nie wiem, jak będzie. Ale tego napięcia już nie zniosę. Źle mi jest i tyle...
        Nic nie pomaga. Przespałabym ten czas najchętniej, ale przecież nie zasnę.
        Myśli okropne kłębią się po głowie. Strach...
        Dobrze, że mam Was...
        Kurko przepraszam, ale nic konstruktywnego dziś ze mnie nie wyjdzie... Jestem w
        totalnej rozsypce...
        Pozdrawiam, Agata
        • kura17 Re: Kawa i smutki 18.08.04, 14:46
          nie przejmuj sie mna! smile wiem, jak Ci ciezko (tzn chyba wiem... mnie to spotkalo
          raz). ja musze porozmawiac ze swoim szefem, troche sie boje, bo zeszlym razem
          dzien po takiej rozmowie dostalam swoj "wyrok"... sad jakos sie boje zapeszyc...
          ale z drugiej strony - nic nie moge zrobic, co ma byc - bedzie... ale czekanie
          jest straszne... "moj" dobrze na mnie dziala, bardzo uspokajajaco. a czy Twoj
          maz tez? to roznie bywa... czasami czlowiek nie chce pociechy, ino swiety
          spokoj... badz dzielna! to juz tylko 24 godziny! mas moze jakis durny film (albo
          dwa...) do obejrzenia na video? pomaga zabic czas. ja sama, gdy lezalam w domu
          po zabiegu (czulam sie zle przez ponad tydzien), to ogladalam w zasadzie
          non-stop jakies bzdurki, sensacyjne, horrory, star-treki... przynajmniej przez
          jakis czas nie myslalam... moze sprobuj? zycze sily. juz MUSI byc dobrze smile)
          jestem z Toba, jak chcesz - napisz na adres gazety.
          buzi
          • gusiek74 Re: Kawa i smutki 18.08.04, 18:03
            Kurko, dziękuję Ci. Uciekłam od swoich myśli do ogródka z ksiażką o głupotach,
            siedzę w ksiązkowym świecie i udaję, ze ja to nie ja... Jakby co, będę pisać,
            teraz staram sie opanować panikę. Może w końcu coś zjem...
            Całuję mocno, do jutra, Agata
            • dwa_wiatry Re: Kawa i smutki 18.08.04, 18:19
              "ja to nie ja" - jejku skąd ja to znam! Ja zawsze, jak coś złego mnie spotyka,
              tak sobie myślę. To nie ja tu jestem na tym pogrzebie, to nie moje łzy, przed
              egzaminami, przed trudnymi decyzjami. To działa do tego stopnia, że musze
              spojrzeć w lustro i wrócić do rzeczywistości. Ja nie wiem, czy to jest mądre,
              ale na jakiś czas chyba pozwala trochę się wyłączyć i odpuścic stres... Ja też
              czekam na usg, ale mam dopiero 6 wrzesnia, więc będe się gorączkować za jakieś
              dwa tygodnie, o ile dotrwam... Mój punkt krytyczny to dopiero 22 tc... do tego
              czasu to chyba nie ja jestem w ciąży.
              Najserdeczniejsze buziaki
    • aska1972 Re: Kawa i smutki 18.08.04, 21:26
      Gusia, trzymaj się jako tako smile
      Jeszcze tydz. temu przeżywałam to samo co Ty teraz. Na USG pani dr długo
      oglądała moje wnetrze i nic nie mówiła, już na 100% byłam pewna, że coś nie
      tak. Nawet głupio zaptałam, czy ciąża żyje! A ona mi na to pełen bulwers "co
      pani!!!!!????? Dzidziuś ma się świetnie (11 tc) i jak mi pokazała ekran nie
      mogłam uwierzyć, że to MOJE szczęście!
      Zastanawiam się dlaczego w nas tyle pesymizmu, ja idą na USG wogóle nie
      myślałam, że usłyszę dobre wieści, byłam przygotoawan na porażkę a nie na
      sukces. Może to te przejścia....
    • monika217 Re: Kawa i smutki 22.08.04, 16:30
      Witam. Właśnie przeczytalam wszystkie wasze wypowiedzi i aż się poryczałam.
      Agatko czuję dokładnie to co ty tylko u mnie to 7 tydz. i to czekanie... Dobrze
      że można się komuś wyżalić. Nie jesteś sama , mam te same lęki, a droga do
      ubikacji to chyba najdłuższa droga i modlitwa żeby to plamienie się w końcu
      skończyło i pytanie czemu to akurat ja i czemu nie widac końca. Co do kawki to
      nawet mi się jej nie chce , boję się , a tyle kawy piłam przed ciążą. Bardzo
      jestem ciekawa co tam u ciebie , bo przecież już po usg. Pisz o samych dobrych
      wiadomościach - to rozkaz! , na pocieszenie tym ktore mają takie same lęki jak
      my.
      • marzek2 Re: Kawa i smutki 22.08.04, 16:50
        Moniko!

        Przeczytaj wątki poniżej np pt "Guśku" albo "Kochane" - niestety Gusiek musiała
        mieć w piątek zabieg...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka