Dodaj do ulubionych

Kochane!!! :(

20.08.04, 22:07
Niestety, pewnie już sie domyślacie. Moje milczenie było związane z
nieobecnością w domu. Wróciłam dziś po południu i dopiero teraz odważyłam się
zajrzeć do internetu... Odjęło mi mowę ze wzruszenia, jak zobaczyłam, ile
wiadomości do mnie... Specjalnie do mnie... Tyle emocji... tak bardzo Wam
dziękuję za wszystkie dobre słowa i myśli...
Narobiłam ostatnio tyle szumu wokół siebie, że winna jestem Wam relację,
chociaż nie jest to relacja, którą chciałybyście usłyszeć...
Okazało się, że zarodek prawie nic nie urósł, pęcherzyk na 7 i pół tygodnia,
zarodek na niecałe 6, oczywiście brak tętna...
Od razu skierowanie do szpitala (św. Zofia ), jeszcze wieczorem cytotec, dziś
przed południem zabieg. Zajeła się mną moja pani dr, okazało sie, ze dziś
była w szpitalu, sama przeprowadziła zabieg. Lepszej opieki nie mogłam chyba
mieć. Wypisali mnie po 17 i było po wszystkim. Fizycznie czuję się bez
zarzutu, okazało się nawet, że zabieg był prawie nieinwazyjny, bo cytotec
prawie wszystko załatwił za lekarza... Wystarczyło "posprzątać". Wybaczcie
moją dosłowność...
Przez pół nocy w szpitalu nie spałam i przemyślałam sobie wszystko bardzo
dogłębnie. Pokrótce - szkoda czasu na depresję, a konkretnie na czas stracony
na wychodzenie z niej, kiedy człowiek już wie, że chce żyć, ale jeszcze nie
wie jak. Ja wiem, że chcę i wiem dla kogo. Mój mąż jest najlepszym
człowiekiem na świecie i przekonałam się o tym po raz kolejny. Postanowiłam
narzucić sobie nieco dyscypliny, bo zapuściłam sie zarówno psychicznie (patrz
moje histerie ciążowe, przecież tak sie nie da) jak i fizycznie (zero
kondycji, nadwaga, złe odżywianie). Mam więc sporo rzeczy do poprawienia w
życiu i muszę zacząć jak najszybciej. Tu nie ma czasu na depresję.
Jutro kończę trzydzieści lat, a życie zaczyna się a nie kończy po
trzydziestce, prawda? Mam jeszcze parę lat na próbowanie, w końcu może mi się
uda, a jeśli nie, to mam nadzieję, że przez te parę lat osiagniemy na tyle
stabilizację, żeby móc zaadoptować dzieciaczka... To zawsze chcieliśmy
zrobić, ale myślałam, że adopcja byłaby obok posiadania także własnego
dziecka/dzieci. Teraz widzę, że to nie takie oczywiste, tj. że po prostu nie
wiem, co będzie. Nie poddaję się. Żal mi tylko, ze jeśli nawet wrócę na to
forum, to Was już tu nie będzie... Będę za Wami tęsknić, chociaż też wcale
nie wiem, jak wyglądacie, wiem o Was bardzo niewiele, ale trudno mi sie z
Wami rozstać. To przykre... NIe odejdę tak całkiem, bo muszę wiedzieć, co u
Was. Może czasem nie będzie mnie dłuzej, bo nie wiem, czy jednak nie dopadną
mnie szpony depresji tak jak poprzednim razem (chociaż będę z nią walczyć),
ale będę tu zaglądać. W razie czego macie mój adres gazetowy - używam tej
skrzynki jako prywatnej. Widziałam, ze anuteczek założyła podforum, zajrzę
tam, jak odzyskam trochę wigoru, może wystarczy się wyspać... Miało być
krótko... No coż, nie wiem, czy ktoś to w ogóle doczyta do końca... Na koniec
tylko chcę powiedzieć, że nie rozpaczam. Mam nadzieję, ze nie zacznę, ze to
nie jest szok, tylko, ze naprawdę udało mi się nie załamać. Jestem coraz
silniejsza i juz nie tak łatwo pozbawić mnie równowagi. Chociaż ktoś lub coś
bardzo się stara...
Jesteście moje smile I dziekuję Wam.
Całuję, Agata
PS. Przepraszam za chaos myślowy, ale to wszystko kłębi mi się po głowie,
tyle myśli, uczuć, tyle spraw...
Obserwuj wątek
    • anuteczek Re: Kochane!!! :( 20.08.04, 22:12
      Guśku, Agatko,
      Ściskam i tak bardzo mi przykro...
      W razie czego pytaj, odpoczywaj i dbaj o siebie
      Przybył nowy Aniołek, będzie się Tobą opiekował...
      andzia
    • marzek2 Re: Kochane!!! :( 20.08.04, 22:32
      Guśku!

      Ktoś tu kiedyś napisał "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni" i wygląda na to, że
      w jakiś niewytłumaczalny sposób Ciebie dotyka ta druga możliwość. MOże to
      jeszcze szok, może oswajanie się z sytuacją, może faktycznie to Cię wzmacnia - i
      tak Cię podziwiam. Silna kobietka jesteś. Życze Ci jak najlepszej przyszłości ze
      swoim dzieciaczkiem - a wiesz, że czasem zdarza się, że nasze dzieci rodzą się
      innym rodzicom? Życzę Ci tego, co ma dla Ciebie Bóg.
    • misiabella Re: Kochane!!! :( 20.08.04, 22:59
      Agatko!Tak mi przykro...
      Wiesz,nie wolno się poddawać.To świetnie,że masz wspaniałego męża.I bardzo
      dobrze,że nie rozpaczasz,tylko wstajesz z nowymi siłami.
      Masz dopiero trzydzieści latek-najserdeczniejsze życzenia.Ja mam już za miesiąc
      32 i dopiero teraz,po dwóch porażkach jest nadzieja.Ty masz przed sobą wiele
      czasu.Wierzę,że doprowadzisz swoje postanowienia do końca i
      wytrwasz.Powodzenia!
    • mgg1 Re: Kochane!!! :( 20.08.04, 23:21
      wiem, ze w tej chwili trudno jest cokolwiek powiedziec i wszystko brzmi
      balalnie, ale moze to doda Ci skrzydel - mam 40 lat i oczekuje mojego
      pierwszego dziecka, bylas w ciazy, tzn. nie jestes bezplodna, mozesz jeszcze
      wiele razy probowac, jestes mloda i masz jeszcze wiele lat przed soba, "..jutro
      tez jest dzien.."pozdrawiam mgg
      • bei Gusiaczku...... 20.08.04, 23:41
        Gusiaczku........ mój niepokój był nie-do-wytrzymania......teraz jestem
        przerażona.....chcę tak bardzo uwierzyć w Twoją siłę- chce wierzyć, że pomoże
        Ci ona przetrwać ten czas....złego snu...koszmaru, który tak niepotrzebnie Ci
        sie śni....
        Och...obudź sie z niego- najdelikatniej i najcieplej....chcę abyś mogła jak
        najszybciej przekonać się- że szczeście puka do Ciebie- tylko jeszcze snisz...i
        nie słyszysz.....
        życze Ci siły...odporności na wszelką niemoc....Ciesze się, że masz obok siebie
        wspaniałego człowieka- partnera kochającego Cie mądrą i dobrą miłością.....Jemu
        też zyczę siły do pokonania swojego bólu...i do kojenia Twojego....
        Guśku....Twoje milczenie bylo takie niepokojące......chandra...smutek....tyle
        myśli wokól Ciebie- dziewczyny- której przecież wcale nie znam...jest mi
        przykro....jest mi smutno...jest mi źle....i dopiero myśl jak Ty biedactwo sie
        czujesz otrzeźwia mnie z łez.....jestem przy Tobie......tylko myślami...ale w
        tym myśleniu jest tyle serca...to nie czcze słowa...to moja prawda- o tym- co
        czuję......Kochana dziewczyno...Dzielna kobieto...regeneruj
        ciałko....zdążysz...jeszcze zdażysz urodzić...i wychować.......podziwiam Twoją
        siłę...i zyczę Ci jej tyle- ile Ci jest potrzeba...
        Bea
    • perissa Re: Kochane!!! :( 21.08.04, 00:07
      Siła, którą odnalazłaś i poczułaś sprawi, że będzie Cię stać na WSZYSTKO.
      Schudniesz, zadbasz o figurę, będziesz piękna dla siebie i męża.. A przyjdzie
      czas, że znajdziesz i zwalczysz przyczynę tego, co Cię spotkało już kilka
      razy.. Zwalczysz i będzie to prawdziwe zwycięstwo.
      Jesteś silna i jesteś dzielną kobietą. I mądrą - za mało jest czasu by go
      marnować... życie mamy jedno.
      Ja również w ten sposób podnosiłam się już kilka razy w życiu. I wiem, że
      można, że się da. Ale wiem również ile siły i determinacji do tego potrzeba.
      Życzę Ci, aby każdy następny dzień Twojego życia miał sens i prowadził Cię do
      wszystkich celów - tych, które sobie wyznaczysz i wymarzysz.
      A tak mniej oficjalnie... smile tulę Cię mocno i powiem Ci, że my kobiety
      potrafimy rzeczy, o którym facetom się nie śni... całuję mocno.
      • mejdejka kochany GUSIACZKU :( 21.08.04, 08:32
        Brakuje mi słów ...by opisać co czuję... crying
        JESTEŚ WIELKA
        podziwiam CIĘ ,twoją siłę
        TRZYMAJ SIĘ kochana i pamiętaj,że my tu zawsze jestesmy i gdy bedzie CI zle to
        pisz a my zawsze CIE pocieszymy i wirtualnie "przytulimy"
        POZDROWIONKA
    • malomi Re: Kochane!!! :( 21.08.04, 08:26
      Bardzo mi przykro...
      Tak chciałabym żeby ta siła została w Tobie, żeby to nie był szok.
      Będziemy z Tobą całym sercem...
    • sula_i_komary Re: Kochane!!! :( 21.08.04, 11:15
      Jest mi bardzo smutno sad.
      Życzę dużo siły by to przejść i zacząć kolejny raz od nowa.Wierzę w to z całego serca i trzymam kciuki.Paulina
      • pimienta Re: Kochane!!! :( 21.08.04, 12:15
        Gusiek, trzymaj się. Jesteś silna babka i dasz sobie radę. Łzy i przeżywanie
        tego, co sie stało mogą przyjść potem, ale to naturalne. Wierzę, że Ci się uda.
        Może wreszcie przyczyny Twoich niepowodzeń wyjaśnią się i kolejna ciążę, jeśli
        będziesz do niej gotowa, przejdziesz bez zawirowań. Nasza lekarka to bardzo
        mądra kobieta. Warto z nią rozmawiać o trudnych sprawach. Dobrze, że jesteś w
        dobrych rękach. Trzymam kciuki za ciebie i bardzo serdecznie pozdrawiam.
        Pimienta
    • gosiiik Re: Kochane!!! :( 21.08.04, 13:47
      sad Jest mi bardzo przykro
      Ale twoje pozytywne nastawienie jest do pozozdroszczenia i myślę ze z takim
      optymizmem niedługo wszystkie marzenia Ci się spełnią i jeszcze zdążysz być
      razem z nami tu na forum. Czego Ci z całego serca życzę i ściskam gorąco
    • agnesm1 Re: Kochane!!! :( 21.08.04, 14:55
      Ach Gusieczku... nawet nie wiesz jak mi przykro sad
      zreszta w takich chwilach zadne slowa nie sa dosc trafne, zeby pocieszyc...
      dlatego powiem tylko tyle...
      bede pamietala o Tobie w modlitwie...
      Agnesm
      • dwa_wiatry Re: Kochane!!! :( 21.08.04, 15:48
        Kochany Guśku...
        To szumi ziemia. To drzewa z niej wyrastają.
        Niebo oddycha. Obłoki wychodzą z domu.
        Przestrzeń ucieka. I tylko szafir na wargach.
        I piasek złoty we włosach.
        I smutek podobny do dębu.
        KIG
        Nie potrafię nic od siebie powiedzieć...
    • kura17 Re: Kochane!!! :( 23.08.04, 09:12
      Gusku, nie wiem co powiedziec sad((
      przytulam Cie mocno i zycze, aby sila pozostala!
      myslalam: to sie nie zdarza 3 razy...
      ... a jednak sad
      musi byc jakis powod, dla ktorego przez to przechodzisz...
      dobrze, ze maz jest z Toba i Cie wspiera - to najwazniejsze
      sciskam, badz dzielna
    • aska1972 Re: Kochane!!! :( 23.08.04, 10:09
      Kochana, jesteś taaaaaaaaaaaaka dzielna!
      Tak trzymaj! Nie patrz wstecz, planuj przyszłość. Jeszcze dużo dobrego przed
      Tobą smile)))
      • gusiek74 DZIĘKUJĘ 23.08.04, 10:34
        Wszystkim Wam bardzo dziękuję.
        Trzymam się dzielnie. Zapisałam się na badanie kariotypu. Prywatnie mogę zrobić
        już i będę miała wyniki za miesiąc. Państwowo czyli refundowane mogę liczyć na
        wyniki przed końcem roku i chyba tak zrobię, a 600 zł zostanie w kieszeni.
        Będzie na konie wink Tyle mam zaległości... muszę się wziąć do roboty.
        Nie zapominajcie o mnie smile Ja się jeszcze nie poddałam.
        Całuję mocno i życzę szczęścia, i dużo spokoju, bo tego chyba najbardziej brak.
        Agata
        • annjan trzymaj się :( 23.08.04, 13:14
          Strasznie Ci współczuję, wiem co czujesz, pół roku temu pochowałam córeczkę -
          śmierć w 24 tc.

          Daj sobie czas żeby odpocząć i zacznij maraton zdrowotny. Poszukaj medycznej
          przyczyny tych tragedii.... a potem wypocznij sama... zbierz siły i do pracy.
          Masz jeszcze dużo czasu i dopiero 30 lat ( ja mam tyle samo i też czekam na
          dzieciątko ...)

          Całuję Cię gorąco... czas leczy rany chociaż zadra zostanie na całe życie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka