Kochane moje - przede wszystkim już się pokrótce tłumaczę
dlaczego "zniknęłam" na czas jakiś... Moja mama miała tydzień temu poważną
operację - wycięcie macicy wraz z przydatkami - powodem były mięśniaki.
Największy z nich miał wielkość... główki noworodka 12x9 cm... a cała macica
była wielkości sześciomiesięcznej ciąży!! (zgroza). Dla smaczku dodam, że
moja mama jest lekarzem... (stomatologiem), u ginekologa nie była... 4 lata,
a wielkość brzuszka uważała za skutek swojego apetytu

Całe szczęście, że
wszystko wskazuje na brak tkanek złośliwych i jedynie mięśniaki (czekamy
jeszcze na wynik wycinków, ale raczej nie ma podstaw do obaw). Aby usunąć tak
wielką macicę potrzebne było ogromne podłużne cięcie i operacja była bardzo
inwazyjna. Spędziłam więc ten tydzień w szpitalu i dużurowałam przy niej
patrząc jak boi się operacji, ślęczałam tam gdy była operowana, gapiłam się
godzinami w szklane drzwi sali pooperacyjnej i na każdy jej jęk biegłam
prosić dla niej o dolargan... Potem na nowo musiała się uczyć chodzić, myć...
I przedwczoraj szczęśliwie przywiozłam ją do domu

Dlatego mnie nie było z
Wami - bo "przemieszkałam" dłuższy czas w szpitalu (niech żyją szpitale,
ciągle tam jestem

Ale o czym chciałam przede wszystkim: na salę pooperacyjną mamy (na
ginekologię) przywieziono ok. 30 letnią kobietę, zmaltretowaną na ciele i
twarzy, usłyszałam, że jest po "cięciu". Włosy zjeżyły mi się na głowie - co
robi dziewczyna po cesarce na ginekologii a nie na położnictwie?...
Następnego dnia, gdy się uśmiechnęła na widok mojego brzucha odważyłam się
zapytać ją o dziecko. Urodziła (przez cięcie) ciążę 26 tyg i 2 dni od OM - a
więc początek 27 tyg. Synek 1060g (dość duży jak na ten wiek ciąży), żyje.
Oczywiście na OIOM-ie, pod respiratorem, karmiony sondą, natychmiast
zapalenie płuc i inne powikłania. Rokowania jednak następujące: będzie żył.
Co do powikłań: trudno powiedzieć, co będzie ze wzrokiem, słuchem...
Jak zaczęła rodzić? Odeszły jej wody... dlatego żadnych szans na wstrzymanie
porodu. Kilka dni później powiedziała mi, że odkryto przyczynę: INFEKCJA
WEWNĄTRZMACICZNA (nie kojarzyła, ale kiwała głową na nazwy enterococcus,
streptococcus, "tak, jakoś tak to się nazywa..."- potwierdziła).
Ścierwo "przegryzło" pęcherz i wody już były zielone. Mały musiał się więc
urodzić. Myślę, że mógłby równie dobrze umrzeć jej w brzuchu (znam i takie
przypadki z oddziału patologii ciąży).
Znacie mnie jako orędowniczkę wykonywania wszelkich posiewów, i będę do bólu
nudna: POSIEWY, i jeszcze raz POSIEWY!! Z kanału szyjki i moczu. I to z
własnej inicjatywy, bez podpowiedzi lekarza. Infekcje wewnątrzmaciczne
najczęściej niestety przebiegają BEZOBJAWOWO!! Moje przynajmniej wszystkie.
To tyle wstrząsających informacji

) Dbajmy o nasze maleństwa, niech rosną
bezpiecznie...
Całuję Was bardzo mocno,
Perissa i 25 tyg. Artuś w brzuszku.