mamipi
19.02.05, 09:12
Piszę ten post na tym forum, bo może któejś z was tak się przydażyło.
Moja ciąża od początku nie była łatwa, a od 10 tc zaczęły się pobolewania
brzucha. Tak dotrwałąm do 21 tc, kiedy bóle stały się tak silne, że musiałam
pójść do szpitala, gdzie zrobiono mi usg (ok) i wypuszczono do domu. Tego
samego dnia miałam usg połówkowe i lekarz po nim zaproponował mi
amniopunkcję. Następnego dnia wykonano kordocentezę (pobranie krwi
pępowinowej pod monitoringiem usg). Po dwóch dniach miałam wrażenie, że
deziecko się nie rusza więc pojechałąm do szpitala, gdzie usg wykazało, że
wszystko ok. Po kolejnych dwóch dniach dostałam skurczy i znów wylądowałam w
szpitalu, gdzie oczywiście - kolejne usg.
I tym sposobem w ciągu krótkiego czasu miałam 5 usg. Co prawda nie były one
długie, ale zastanawiam się czy to jednak może mieć wpływ na dziecko.
Dlatego mam pytanie, czy któraś z was znalazła się w podobnej sytuacji i
miała wykonywane kilka usg w krótkim okresie czasu i co na ten temat mówili
lekarze. Ja byłam w takim stresie i lęku o malucha, że nawet się nie pytałam.
Teraz odchodzę od zmysłów, czy maleństwu nie zaszkodziłam.
POzdrawiam, MAgda.