milena-83
04.07.08, 13:54
Od pewnego czasu czytam to forum i jestem bardzo poruszona tym co tu
przeczytałam rok temu też walczyłam o dziecko. Do dzisiaj pamiętam
ten lek i strach te wspomnienia są nadal bardzo żywe pomimo tego że
mi się udało dotrwałam do 37 tygodnia ciąży synek urodził się zdrowy
dzisiaj jest radością mojego życia i dziękuję Bogu że tak to
wszystko się skończyło.
Początek ciąży nie zapowiadał nic złego co prawda miałam MEGA
nudności i wymiotowałam przez 8 tygodni ale to jest normalne.
Sytuacja zaczeła się komplikować w 2 trymestrze najpierw skaczące
ciśnienie, później w 14 tygodniu bardzo krótka szyjka, w 17 tygodniu
cukrzyca ciążowa, ale najgorsze dopiero miało się zdarzyć w 27
tygodniu zaczełam krwawić, pojechałam do szpitala tam stwierdzono
bardzo krótka szyjkę, rozwarcie na opuszek. Spędziłam 2 tygodnie na
patologii pod kroplówkami pamiętam każdy dzień z pobytu tam
widziałam jak dziewczyny traciły swoje dzieci w 20 tygodniu. Bałam
się wracać do domu, a tam też juz nie mogłam wytrzymać. Po powrocie
do domu wcale nie było lepiej ciągle wydawało mi się że krwawię,
każde ukucie w brzuch lub gwałtowne ruchy dziecka myliłam z
skurczami, w nocy nie mogłam spać myślałam że jak rano się obudzę to
znowu będę krwawić czułam się bardzo samotna ze swoimi lekami,
pomimo tego ze mam cudownego męża który starał mi się pomagać.
Liczyłam dni i sprawdzałam czy w tym tygodniu dziecko będzie
bezpieczne. W 33 tygodniu moja szyjka zmiękła lekarka powiedziała że
na pewno nie dotrwam do końca. Dzień porodu był najszczęśliwszym
dniem w moim życiu pomimo bólu byłam szczęśliwa że się udało i że
wytrzymałam tak dugo. Chce powiedzieć wszystkim dziewczyną które
właśnie walczą o kolejny dzień dziecka, aby nie traciły wiary i na
przekór wszystkim przeciwnościom nie załamywały się warto jest
trochę poleżeć żeby później cieszyć się dzieckiem pozdrawiam
trzymajcie się