Gość: bozo33
IP: *.nplay.net.pl
08.07.10, 22:57
Nie pojechaliśmy w ubiegłym roku do SGR w zeszłym roku-kłopoty
zdrowotne,-jeszcze raz dzięki za ubiegłoroczne porady- ale teraz
byliśmy wreszcie, nareszcie w San Giovanni Rotondo!!!!!! No i miałam
dać znać jak było.
Pomieszkiwaliśmy w Peschici- 50 euro za 3 osoby i stamtąd
jeździliśmy do Ojca Pio. Wrażenia nie do opisania, na pewno każdy
przeżywa po swojemu.Nie wierzyłam,że tam jestem.
Wcale nie było turystów pod koniec czerwca, spotkaliśmy 2
rejestracje polskie i kilka austriackich, a tak same włoskie.
Ojca Pio nie zobaczyliśmy wystawionego, więc moja prośba do
voyagera29 jednak o ten filmik, pamiętasz? jeśli można:)
W wakacje msze w nowym kościele o 18ej.
Uwaga użyteczna-do WC jest kawał drogi - w nowym kościele w
podziemiach,po przejściu całego placu od starego kościoła, zjechaniu
windą 2 pięter w dół i przejściu korytarza...
Trochę zdegustowani, bo Ojciec Pio jest na wszystkim co się da-
śliniaczki, zapalniczki..... Przesada i niesmak. w Medjugorje są
popielniczki z Matką Boską!
Te "wściekłe serpentyny Gargano" to prawda. Niektóre prawie 360
stopni i czasami bardzo stromo. Jest zwyczaj zatrąbić przed ostrym
zakrętem gdy zbliża się np autobus.
Monte Sant Angelo- tam są polscy księża michalici- dogadacie się.
Wspaniałe!
Loreto też cudne i nie do opisania słowami. broszurki po 1 euro w
bazylice i generalnie wszędzie płacenie za wszystko. trochę nas to
przeraziło, bo generalnie w innych krajach są bezpłatne broszury
informacyjne-w krajach typowo turystycznych.
Generalnie sporo nas to wszystko kosztowało, nie sądziliśmy , że aż
tyle. Najdroższe było paliwo.
Co zobaczyliśmy, przeżyliśmy to nasze. I sprawy duchowe.... Wszystko
OK.