pkownacki
16.09.05, 13:00
Witam serdecznie, jestem bardzo swiezo prosto z Italii, ale postanowilem od
razu podzielic sie kilkoma wrazeniami z podrozy, a jest ich tyle, ze lepiej
wymienie je w punktach :)
1. Akcent polski czyli Centralwings... w obie strony wylot z opoznieniem
2. Rzym - tak jak juz kiedys wspominalem na forum w oczekiwaniu na pociag do
Pulii spacerowalem razem z żoną cala noc po Rzymie i juz wtedy szok, ze ludzie
nie spia tam nawet prawie cala noc a do tego bylo zadziwiajaco bezpiecznie, a
spacerowalismy wszedzie. Niestety pod Koloseum przygotowywano koncert Elton
Johna i konstrukcja sceny troche psula perspektywe.
Po nocnej wyprawie za moje ulubione miejsce uwazam Plazza Navona i Zamek Sw.
Aniola.
Aha ekstra wygladalo jak dluugo po polnocy nad Tybrem w jednym z "ogrodkow"
odbywal sie kurs salsy.
Nastepnego dnia rano ostry szok...czyli wizyta w Bazylice Sw. Piotra i Muzea
Watykanskie.
Pozniej o 18.30 TrenOK czyli bardzo tani (9Euro) pociag z Tiburtiny do Bari,
ale taqm juz musielismy pasc po 24 godzinach na nogach.
o polnocy zameldowalismy sie w Bari skad nasz wloski Przyjaciel zabral nas do
zalatwionego domku nad Morzem Jonskim.
3. Pulia to naprawde wspaniale miejsce, kazda wioseczka, miescina ma swoj
charakter, a zabytki Galipolli, Lecce, Brindisi, Taryntu i tych miescin czyli
Awetrany, Mandurii, Torre Santa Sussany etc robia oszalamiajace wrazenie.
Osobno jako wyjatkowa atrakcje wymienie trulli w Alberobello i wspaniale
miasto Matera (to juz Basilicata), w ktorym nakrecono Pasję Gibsona i cale
miasto wyglada tak jak Minas Tirith z Wladcy Pierscieni.
4. Jedzenie?? Frutti di mare itp...fanem moze nie bede ale to ciekawe
przezycie zajadac osmiornice w Torre Colimena, ktora przed paroma chwilami
zlapal znajomy rybak.
Ale napewno bede fanem szynki parmenskiej i mozarelli.
5. Drogi.. i dobrze i zle, ale wiecej lepszych drog niz u nas, a jazda po
wloszech czasem jednak wprawic moze o spore nerwy. Zwlaszcza slabe oznaczenia
w formie niewielkich znakow a nie tak jak u nas dokladne oznaczenia na
zielonym tle a nie na niebieskim, bardziej balem sie wloskich kierowcow, ale
stluczki nie mialem zadnej...tylko od znajomego nauczylem sie ze trzeba
trabnac na wszelki wpadek zeby inni wiedzieli ze jade ;)
6. Na koniec ludzie...czyli najwazniejsze!! Jestem pod nieustajacym wrazeniem
goscinnosci i zyczliwosci Wlochow, nawet tych ktorzy po prostu spotykali nas
nad morzem lub na ulicy. Ale fajnie by bylo jakby u nas tak bylo.
Moze troche przeszkadzali mi imigranci chyba ze Sri Lanki, ktorzy bardzo
namolnie wpychali kwiaty w Rzymie, ale to taki drobiazg.
Coz...juz sie nie moge doczekac kiedy znow tam pojade:))choc teraz to chce
zeby moi Wlosi przyjechali z rewizyta