Gość: narciarz
IP: *.gprs.plus.pl
08.04.08, 13:49
W Passo del Tonale jest APPARTHOTEL BIANCANEVE. Jest to obskurny,
brzydki,brudny duży wieżowiec. Akademik w porównaniu do niego
luksusowy 5-gwiazdkowy hotel. Pierwszą traumę przeżywa się wchodząc
do windy, wgniata w posadzkę oryginalne wykonanie, brudne ściany
posmarowane klejem. Kolor nie do rozszyfrowania . Piec do ogrzewania
przeciekał cały tydzień. Pokoje małe, z łóżkami o strzałce ugięcia
30 cm. Śpisz jak w hamaku, z tym że budzisz się min. 3 razy w nocy.
Łazienka porażka, brud i grzyb wszędzie. W tzw. apartamencie jest
łóżko piętrowe, które niczym nie różni się od koji na okręcie
podwodnym. Beznadzieja. Drzwi do drugiego pokoju to wielka płyta
przesuwana na szynach, hałas budzi ludzi 3 pokoje dalej. Cały aneks
kuchenny to jedna wielka porażka. Owszem na zdjęciach wszystko
wygląda dobrze, ale to retusz. Wyjazd tam to dramat. Np: z wielkiej
jakoby ilości naczyń i szkła, były dwa gary, stara patelnia, trzy
kieliszki do koniaku (do wszystkiego - na cztery osoby). Nawiasem
mówiąc z których musieliśmy pić herbatę, bo nie było szklanek.
Wykładzina na korytarzu jest lepsza na budowie w budzie robotników.
Pościel za 10 euro za tydz. to dwa prześcieradła. Kpina.
Podsumowując, porażka i nabijanie ludzi w butelkę. Za 150 euro/1os.,
+45 za sprzątanie/apart., ma się w Austrii czy we Włoszech piękny
apartament. Nie polecam stanowczo z dziećmi, chyba że ktoś lubi
survival i grzyby w środku zimy.
Na koniec spotkaliśmy Polaków którzy szukali miejsc do spania, jak
weszli do środka dziękowali nam 3 razy...., że mogli zobaczyć nasze
pokoje na żywo. Przykre było tylko to, że jakoś na nas tak dziwnie
patrzyli, jakoś ze współczuciem.....