06.12.04, 17:06
więc ważę teraz 54kg i do świąt musze zrzucić jeszcze tak ze 2 kilo... myślę
ze sie uda... a że dzisiaj przejście do 2 fazy to sobie troszke
pofolgowałam.. poza tym w końcu były mikołajki smile

dzień 22
śniadanie: jajecznica z szynką i do tego małego pierniczka i kawałek wafelka
domowej roboty
lunch: sałata, 2 plasterki szynki, ogórek kiszony, 60 g białego sera, pomidor
obiad: 20 orzeszków, 4 kostki czekolady 90% wawel, zapiekanka z pieczarek
pomidorów, szynki i sałaty smile

a na kolacje zamierzam iść i kupić sobie otręby pszenne i jogobelle light i
wpałaszować to ze smakiem... i na dzisiaj to byłby koniec szaleństw smile

P.S. MIkołaj podarował mi książkę dieta south beach.. więc jakby co to słuze
pomocą smile

pozdrawiam i życzę powodzenia kiss
Obserwuj wątek
    • fugges1 Re: FAZA 2 06.12.04, 17:31
      zazdroszcze!az 3 tygodnie wytrzymalas bez slodyczy,ja juz po 6 dniu sie
      zlamalam crying(( ale mam zamiar wrocic jutro do diety. bosz..... jak mi zleee crying((
      jaka ja jestem glupia crying((( powodzenia zycze. masz moze jakis sposob na
      powstrzymanie sie od slodyczy?
      • bakalandia Re: FAZA 2 06.12.04, 18:13
        wiesz co ja zrobiłam... wystarczyły moje zdjęcia z okresu kiedy ważyłam 62,5 kg
        a wcale nie uważałam się za grubą.. z kolei teraz waże 54kg i sie uważam..
        niezły paradoks no nie ?? ale wracając do tematu... po prostu sie zaparłam...
        odmawiałam i jak już nie mogłam wytrzymac to sobie przypominałam ile dni już
        się męczyłam i że tego nie spiepsze... i wtedy najczęściej piłam sobie coca-
        cole light, a jak czerwona papryka byla tania to tez wpiepszalam czerwoną
        paprykę smile ale wiesz co mi sie wydaje ze gdybym tych pierwszych dwoch tygodni
        nie wytrzymala bez slodyczy to bym sie na nie rzucila po prostu... dlatego tez
        ja sie po prostu musiałam zaprzeć..... i wiesz mi kochana tobie też sie
        uda... smile na sylwestra będziemy super laseczki smile
        buziaczki i wracaj od razu na plażę
        bo ja ci powiem co ja teraz palaszuje... skombinowałam sobie deser który
        smakuje tak jak szarlotka... smile troche otrębów granulowanych z jabłkami i do
        tego takie rozpuszczone jabluskzo na maź...... mmmhmm ale pycha... widzisz
        jakie przyjemności cie czekają jak dotrwasz do 2 fazy... a 1 faza to tylko
        krótkie dwa tygodnie... które szyyyyybko miną wierz mi...
        P.S. ja do 1 fazy podchodzilam 2 razy... za pierwszym, razem 9 dnia sobie
        podjadłam słodyczy i od tego momentu zaczela sie niesustanna ochota na coś
        słodkiego... a jak sobie czlowiek powie ze nie... to potem mu sie nawet tego
        nie chce... i tym razem tak zrobilam... smile wytrwałość... ja w ciebie wierze i
        będę cię podrzymywać na duchu w chwilach zwątpienia w south beach... smile obiecuje
        buziaki, trzymaj sie kiss
        • fugges1 Re: FAZA 2 06.12.04, 19:37
          w tym problem ze to bylo moje 3 podejscie do 1 fazy uncertain i tym razem myslalam ze
          na prawde sie uda!w pierwszych dniach bylo niesamowicie dobrze,ale gdy
          nadchodzi 6,7,8 dzien to nie wytrzymuje....ajjjj....porazka na maxa.jestem tak
          na siebie zla ze az chce mi sie plakac crying(( z zalu czuje taki bol w
          gardle.boszzzz....co ja dzis zjadlam z rozpaczy to nawet zliczyc sie nie da crying(
          tak ladnie juz mi szlo,troche schudlam bo czulam po spodniach,AAAA!!! serducho
          och jak boli crying(( juz teraz czuje jak mi tylek rosnie a o brzuchu nawet nie
          wspomne.AAAAA! ratunku. ok jutro nastepny dzien i zaczne sobie jakos radzic,i
          chyba zaczne jesc owoce bo czuje ze nie daje rady bez nich.nie bede jesc chleba
          makaronow i tego wszytskiego co jest zabronione w 1 fazie ale owoce musze jesc.
          myslalam ze sie uda bo na prawde sie uparlam ,wpieralam sobie ze nie moge
          jesc,zapomnialam w sumie o slodyczach w tych pierwszych dniach,poza tym
          obiecalam sobie ze nie bede ich jesc bo przeciez post jest.to bylo moje
          postanowienie no i co...!!?? zawiodlam wszystkich,siebie
          najbardziej.......AAAA! nie no nigdy jeszcze tak podle sie nie czulam!
          ok,najwazniejsze jest to zeby sie pozbierac i zaczac od nowa,bo to przeciez
          tylko 1 dzien uncertain oj ale jaki dzien,zezarlam niezliczona ilosc slodyczy crying((
          trzymam kciuki za was mistrzynie!!!
    • bakalandia dzień 23 :( 07.12.04, 16:39
      dzisiaj z rana wstaje na wage.. a tam z powrotem 55kg sad jak to możliwe.. sad
      jestem strasznie zdołowana... boje sie zjesc np jabluszko zeby znowu nie utyc..
      a przeciez moge, przeciez ja juz jestem na 2 fazie... i to wcale nie jest
      prawda... nie moge!!!!! sad i jak widze moje koleżanki opychające sie
      słodkościami, mojego wzrostu albo nawet niższe i ważące 5 kg więcej niż ja
      czego po nich wogóle nie widac to mi sie płakać chce... dlatego że ona mogą a
      ja nie... i one sie jeszcze odchudzać chcą... sad
      a wczoraj byłam taka szczęśliwa... i dzisiaj znowu był wielki powrót
      orzechowego szaleństwa... ostatni do świąt bo już mam dosyć.. sad załamałam sie
      i mam dołka sad i po prostu nie wiem co mam zrobić... no i zważę się w piątek bo
      przyjanmniej nie bede myśleć o tym że tyje przez nastepne dni bo musze sie
      uczyć... sad oj ale ja mam doła........ sad
      a zjadłam
      śniadanie: jajecznica, 2 plasterki szynki, 20 orzeszków
      obiado-desero-kolacja: piers z kurczaka z sosem pieczarkowo serowym, 10
      orzeszków, 20 migdałów, 30g bialego sera, jajko w koszulce..

      to wszystko... zegnam ... ide poplakać do pokoju sad
      • fugges1 Re: dzień 23 :( 07.12.04, 17:41
        ej ej ej przeciez malutko zjadlas,te 55 to pewnie cos nie tak,zaraz to
        zrzucisz!!!!mowie ci,kurde dziewczyno usmiechnij sie pewnie jestes chudziutka i
        sobie cos uroilas!ale nadal trzymam kciuki!
      • bakalandia Re: dzień 23 :( 07.12.04, 19:06
        no i stało sie... przed 20 minutami do jedzzenia doszedł zawijasek z szynki i
        sera i ok 50-60 orzeszków... koniec... koniec z tym... dzisiaj to była to talna
        porażka... ale ja sie nie poddam.. zważę się dopiero w poniedziałek, nie zjem
        ani jednego orzeszka do świąt, wezmę się w końcu w garść i zacznę ćwiczyć bo
        inaczej to ja nie widze dla siebie przyszłości... po prostu jej nie widze...
        trza być twardym a nie miętkim jak to ktoś powiedział big_grin
        • sonia25 Re: dzień 23 :( 08.12.04, 09:41
          tak trzymaj bakalandia, napewno ci sie w koncu uda osiagnac twoja wymarzona 50-
          tke... wiec glowa do gory i plazuj dalej smile
    • bakalandia dzień 24 08.12.04, 17:07
      no więc ja to dzisiaj nie wiem czemu ale zaszalałam z owocami, po prostu miałam
      ochotę... do tego zjadłam resztkę orzeszków i migdałków.. ale mało hehe tyle
      tylkko ile można bo tylko tyle mi zostało smile

      zjedzone:
      śniadanie: jajecznica z szynką i pomidorkiem
      2 śniadanie: jabluszko
      obiaad: 2 jajka sadzone z plasterkiem szynki, twarozek z rzodkiweka, kiwi,
      orzeszki 10 szt smile
      deserek: orzeszki 10 szt, 3 kostki czekolady 90%, migdałki - 5 szt smile

      a na kolacje też mam ochote na jabluszko ale z otrębami zapiekane... smakuje
      jak szarlotka... ale nie wiem czy sie skusic czy to juz nie bedzie lekka
      przesada uncertain

      pozdrawiam i sle buziaki kiss
      • bakalandia Re: dzień 24 08.12.04, 17:48
        no i jednak jem to jablko... a co tam raz sie żyje big_grin ale mówie wam
        dziewczynki... smakuje jak szarlotka big_grin mhmmmmmm big_grin
        • sonia25 szarlotka? 09.12.04, 09:53
          mhm bakalandia ale mi narobilas ochoty n ajablko zapiekane.
          jak je robisz dokladnie - porprostu scierasz na tarce, posypujesz otrebami i do
          piekarnika ??? please daj znac bo dzis napewno bede chciala sobie zrobic cos
          takiego smile
        • beatusia30 daj przepis na szarlotkę!!! 09.12.04, 11:22
          Cześć. Daj ten przepis, narobiąś mi smaka, please!!!!! Pozdrawiam
        • bakalandia SZARLOTECZKA :D 09.12.04, 17:03
          MOJE DROGIE DZIEWCZYNKI
          OTO PRZEPIS:
          na małej tortownicy... takiej małej naprawde najmniejszej jakiej sie da to
          robimy... smile ja zrobiłam na dużej okrągłej z 4 jabłek i mam to na 4 najbliższe
          dni smile
          no więc tortownicę smarujemy odrobinkę oliwą albo jakimś innym dozwolonym
          tłuszczem i posypujemy otrębami rozgniecionymi tak jak bułka tarta (ja sobie
          kupiłam granulowane z jabłkami to musialam troszke je jeszcze rozgniesc).
          tworząc ok 1mm warstewkę (taaką cieniutką chyab wiecie o co mi chodzi smile i na
          to te pokrojone jabłuszka (drobno pokrojone, ja dałam właśnie 4 żeby było na
          całą blachę) i na to cynamon według gustu i znowu otręby, tylko troszke
          więcej... i do piekarnika, i pieczemy w temp 200 stopni gdzieć ok 10-15 min
          (dopóki jabłka się nie zrobią mięciutkie)... i voila oto i ona pyszna
          szarlotka.. smile
          * można ją też polać czekoladową polewą. (kilka kawałków dozowlonej czekolady
          czyli gorzkiej albo bez cukru rozpuszczamy w rondelku nad parującą wodą) smile

          pyyyyyyyycha smile
    • bakalandia dzień 25 09.12.04, 17:40
      dziewczyny ja czuje że przesadzam chyba z tym węglowodanami.. aż sie boje co
      zobacze na wadze w sobote.. sad zobaczcie kochane czy ja przypadkiem nie
      przesadzam.. ?

      zjadłam
      śniadanie: twarożek z rzodkiewką, sałatą, pieczarką, plasterek szynki, 3 łyżki
      otrąb i kiwi
      obiad: jajecznica, ogórek kiszony, troszke kapusty kiszonej, plasterek szynki,
      serek topiony, mandarynka
      deser: jogobella light, 4 łyż otrąb, pomarańcza, 1/2 kiwi
      kolacja: no tamta szrlotka wczorajsza mi została więc znowu jabłko i otręby.. i
      jeszcze 2 kostki czekolady......

      ja chyba przesadzam... ale sie postaram jutro opanowac
      i zjem tylko to co w 1 fazie mozna.. w tym duuuuuuzo warzyw.. smile mam nadzieje
      ze mi sie uda... uncertain
      • beatusia30 nie przesadzasz z węglami 09.12.04, 19:38
        wg mnie wcale nie przesadzasz, to ja chyba przesadzam. W Twojej dzisiejszej
        diecie wcale nie nie ma za dużo węgli! To ja jem więcej! I co, wcale nie tyję,
        wręcz przeciwnie- znikam! Ćwicz, to jest podstawą, czy jesteś, czy nie jesteś
        na diecie. Podczas ćwiczeń wytwarzają sie tzw. endorfiny- czyli satjesz się
        bardziej szczęśliwa, a co za tym idzie, nie myślisz histerycznie o jedzeniu, a
        szczególnie o słodyczach. Żeby Ci udowodnić, że nie jesz za wiele, przedstawię
        Ci mój dzisiejszy jadłospis:
        - omlet z warzywami (uwielbiam),
        - 2 kawy ( w tym jedna ze śmietanką- tak wyszło smile),
        - fasolka po bretońsku- wesrja lightsmile,
        - 3 kostki czekolady,
        - 20 orzeszków ziemnych, sorry, 21;
        - jabłko;
        - makaron razowy z kapusta kiszoną i pieczarkami- takie łazanki, zapiekane z
        serem żółtym, oczywiście light
        - no i pofolgowałąm trochę- kakao ( zmieszane z mlekiem i wodą+ słodzik+ kakao
        naturalne z RUMEM!!!!!!)
        Wg mnie jak masz dużo ruchu, to możesz tak jeść. Ja staram się 3-4 razy w
        tygodniu ćwiczyć. Dzięki za przepis na szarlotkę, pozdrawiam
        • bakalandia Re: nie przesadzasz z węglami 09.12.04, 21:04
          no ja to dzisiaj znowu pofolgowałam sobie.. zjadłam chyba jeszcze z 8 kostek
          czekolady... no i sie załamałam bo od kilku dni nieustannie w jakiś sposób
          grzesze... sad i mi sie jeszcze wydaje że ty jeszz o wiele mniej niż ja.. sad a
          ja to taki obżartuch sad buuu no ale dobra koniec z tymi dołami.. ja od jutra to
          sie za siebie wezme... ciekawe tylko co zjem na obiad skoro bede w innym
          mieście.. hmm moze znajde jakies rzeczy dsb.. ale ja od jutra naprawde musze
          sie uspokoic... jak chce ważyć 52 kg na święta to sie musze uspokoić.. i wziąść
          w garsć... koniec z tymi szaleństwami.. smile i dzisiaj sie zmusze do brzuszków
          chociaż wcale mi sie nie chce uncertain no ale to że jestem leń to zupełnie inna
          bajka.. smile
    • bakalandia dzień 26/27 11.12.04, 12:37
      ja to sie zważe w poniedzialek... bo aż sie boje na tą wage stanąć w sobote...
      stane dopiero w poniedziałek... to akurat będzie równy tydzień... a wczoraj to
      było tak ze sniadanko oczywiscie jajecznica z szynka i pomidorem, potem tylko w
      samochodzie orzeszki ziemne 20szt, migdały 15 szt, orzechy wloskie 8 szt... i
      potem nic... a byłam w teatrze buffo na romeo i julia... swietny spektakl... i
      wróciłam do domu od razu zostałam wyciągnięta na babski wieczór który zakończył
      się zjedzeniem kawałka pizzy o godzinie 21.30!!! i wypiciem bardzo dużej ilości
      czerwonego wina...chyba z 5 lampek jak nie więcej...swojaczka poza tym i do
      tego jeszcze jedna używka.. big_grin a dzisiaj boli mnie główka... ale ta wczorajsza
      imprezka to była niezła, nie powiem niezła big_grin... i dzisiaj z rana taka głodna
      sie obudzilam ale ja sie boje stanąc na wage..... boje sie po prostu dlatego
      zrobie to dopiero w poniedzialek... bo mam nadzieje ze przez te 2 dni bedzie
      ok... a poza tym dostałam okresu i jestem niemiłosiernie głodna....
      zjadłam już
      śniadanie : jajecznica z szyneczka
      lunch: pierś kurczaka z pieczrakami serkiem topionym, ogórrki kiszone i troche
      kapusty kiszonej
      no i teraz jestem głodna... i nie za bardzo wiem co zjeśc... poza tym przez te
      2 dni trzymamm sie 1 fazy bo musze schudnac.. muszeee... sad a po wczorajszym...
      no ja dziewczyny naprawde nie wiem co to bedzie uncertain
      • bakalandia Re: dzień 26/27 11.12.04, 16:13
        na obiad pyszne omleciki nadziewane pastą pieczarkowo-serowo-paprykową i polane
        sosikiem śmietaankowo-koperkowym
        mniaaaaam
        a z kolacji chyba zrezygnuje big_grin
      • sonia25 do bakalndii 13.12.04, 16:48
        bakalndia mnie przytrafilo sie dokladnie to samo. w sobote rano waga 47kg a w
        niedzile po imprezce sobotniej 49,5!!! chyba nie musze ci pisac w jakim szoku
        bylam i tez jestem cholernie zdolowana i skolowana bo jest to dla mnie
        nieodgadniona zagadka jak w 1 noc mozna przytyc 2,5 kg skoro mi zajmuje
        zrzucenie tego balastu 3 tygodnie... nic z tego nie rozumiem kompletnie ale
        diety nie przerwyam i nadal bede plazowac...
        glowa do gory, musimy sie trzymac razem smile
    • bakalandia dzień 28 12.12.04, 12:00
      stanęłam dziś na wagę i ważę 55.5 w porywach do 56 kg.... jestem załamana do
      tego stopnnia że nie wiem naprawde nie wiem co mam zrobić... jem wszystko w
      granicach 1000 kcal dziennie licze te cholerne kalorie zeby jesc mniej wiecej
      tyle samo codziennie...nie jem nic kompletnie po 18 czasaami nawet po 16-17....
      te 5 lampek wina... no ale bez przesady przeciez to nie przez to wróciły mi
      prawie 2 kg... jestem strasznie przybita i zdołowana.. nie wiem naprawde nie
      wiem dlaczego znowu tyje... jem naprawde tak malutko i jeszcze teraz te 3 dni
      jestem na 1 fazie... i co?? i jestem grubą świnią i już nic tego nie
      zmieni..... nie ma dla mnie diety... najchętniej poszłabym gdzieś i bym sie
      pobiła.. jaaakim cudem powiedzcie mi!!!!! jakim cudem ?? sadsadsadsad i jeszcze
      dzisiaj 28 dzień... a 22 ważyłam 54... jezu jak mi sie chce płakać...
      • maghda81 Re: dzień 28 12.12.04, 12:24
        Bakalandio!
        Tylko sie nie zalamuj!!!!!!!!!!!!!!
        Wiesz przeciez, ze z waga to roznie bywa, raz sie wazy wiecej a raz mniej.Tu
        jest wazne,ze ubrania masz luzniejsze, przeciez pisalas jak ladnie
        szczuplejesz.I sobie pomysl jaka jestes dzielna,prawie zadne grzeszki i tak
        dlugo juz wytrzymalas-mysle,ze najwiekszym bledem byloby przestac, zalamac
        sie,rzucic sie na jedzenie i przeplakac cale Swieta.Przeciez chcesz isc na
        Sylwestra i bawic sie do bialego rana.Moze o tym pomysl, zapomnij o dzisiejszym
        wazeniu i humor Ci sie na pewno poprawi,ja gdybym miala sie zalamac po tych
        moich 3 dniach obzerstwa, o ktorym rano pisalam to pewnie w tej chwili
        lezalabym z napuchnietym brzuszyskiem pelnym slodkosci i widzisz, tak nie
        zrobilam i walcze dzilenie bo chce byc ladna na balu, ktory mam na Sczepana
        czyli 26.12.!!!Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciukismile)))))))
      • zuzakowalik Re: dzień 28 12.12.04, 18:38
        Dziewczyno! Nie załamuj się- jesli np. za parę dni ma być miesiączka, to
        normalne, że możesz więcej ważyć. A może trochę za dużo soli? Ona w końcu
        zatrzymuje wodę...
    • bakalandia dzień 29 13.12.04, 17:38
      trudno plażuje dalej... stane na wage za 2 dni i zobacze co tam mi sie
      pokazalo... sad
      sniadanie: jajecznica z szynka, 1/2 kiwi
      obiad: orzeszki ziemne 20, orzechy wloskie 8, jajecznica z 3 jaj (woow big_grin) z
      szynką i jakiegos ogórka zaraz wszamię

      soniu mam nadzieje ze jednak na swieta bedziemy wazyly tyle ile chcemy...
      obbbbby.. uncertain
    • bakalandia dzień 30 14.12.04, 16:52
      sonia wiesz co ja zrobie jutro tez takie oczyszczanie... poza tym od tamtej
      soboty codziennie boli mnie brzuch strasznie, wczoraj pilam miete ale dzisiaj
      znowu mnie boli... sad ale jutro tez sobie zrobi taki dzien oczyszczenia...
      a dzisiaj zjadlam:
      sniadanie: orzeszki 10 ziemnych, 2 włoskie; twarozek solidna porcja z papryka big_grin
      obiad: orzechy 10 wloskie (no przesadzilam z deka), piers kurczaka z
      pieczarkami i jajkiem sadzonym, ogorek kiszony i kiwi
      a na kolacje moze skusze sie na jablko.. ale nie wiem.. uncertain
      • bakalandia Re: dzień 30 14.12.04, 20:03
        no i wypilam jeszcze dzisiaj mnostwo wody... i niestety zjadlam 2 jablka starte
        z 3 lyzkami otrab.. no bo jak zjadlam jedno to juz sie nie moglam powstrzymac i
        musialam jeszcze jedno big_grin
    • bakalandia dzień 31 15.12.04, 09:25
      więc dzisiaj z rana sie ważyłam... i waga mi tak coś pokazała 53,5-54 kg.... big_grin
      więc jak na razie jestem happy... ale z mojego jadlospisu odstawiam jajka na
      jakiś czas... wydaje mi sie że te moje wieczorowe bóle brzucha są spowodowane
      właśnie tym że ja jem po 2-3 jajka codziennie!!!!! no zobacze jak to bedzie.. a
      na sniadanko wpałaszowałam:
      orzechy włoskie 15 połowek, 2 jabłka starte z 1/2 pomarańczy, czerwona herbatka

      a owoców tyle zjadłam bo przeciez mojemu tatusiowi nie chciało sie z rana
      ruszyć tyłka do sklepu... szczerze mówiąc to mi też sie nie chce.. big_grin jeszcze w
      szlafroku jestem..
      pozdrawiam.. smile
    • bakalandia dzień 31 16.12.04, 15:01
      oj ale jestem obzarta big_grin
      sniadanie: 2 kromki chrupkiego pieczywka, serek topiony, plasterek szyneczki,
      1/4 papryczki, jogobella light i 20 orzeszkow ziemnych (musialam je zakonczyc
      bo jak sie wczoraj do nich dorwalam to zjadlam cos okolo 80... no comments i
      zadnych orzeszkow do swiat wink
      obiad: jajecznica z 3 jajek z szyneczka, 2 jabluszka starte, mandarynka

      i teraz nie mam sily sie ruszyc... chyba sie przejadlam wink
      i jestem optymistycznie tak nastawiona ze nie wiem... watek pewnej madzi
      poprawil mi moocno humor.. koniec nieustannego myslenia o odchudzaniu smile

      pozdrawiam
      • bakalandia dzien 32- poprawka ;) 16.12.04, 15:02
        no to jest mala poprawka big_grin
        • bakalandia Re: dzien 32- poprawka ;) 16.12.04, 17:51
          jako nagrode zjadlam sobie 2 princesse mleczne smile ale nie czuje sie z tgeo
          powodu jakas zdolowana
          czuje sie dobrze.. a nagroda tez mi sie nalezala.. patrz watek "po
          miesiacu..." big_grin
          pozdrawiam smile
    • bakalandia dzien 33 17.12.04, 18:41
      snaidanie : jajecznica z 2 jaj
      obiad: jajecznica z 3 jaj z szyneczka, 3 olbrzymiee jablka, 30 orzeszkow,
      jogobella light

      jestem przejedzona... ale wesola i bez wyrzutow sumienia smile
      • fugges1 Re: dzien 33 17.12.04, 19:03
        wiem,wczesniej moje podejscie do calego tego przedsiewziecia bylo inne,ale
        teraz po tak wielu upadkach brak mi juz sily i motywacji.wciaz tylko mysle o
        tym ze nie ma to wszytsko sensu,ze juz nigdy nie bede chuda uncertain wiem ze to
        glupie ale niestety to mnie sprowadza zazwyczaj na zla droge uncertain ale od jutra
        kurna mac musze zaczac znowu!wiem,musze poczekac na efekty...ale przynajmniej
        na sylwestra brzucha nie bede miala jedzac zgodnie z dsb hje hje ziemniakow i
        chleba nie jem,z tym mam najmniejszy problem...ze slodyczami blechh...jest
        najgorzej.ok.jutro juz na pewno zaczynam!!
        • bakalandia Re: dzien 33 17.12.04, 19:26
          ja tez tak mialam... jak juz sobie pojadlam solidnie to sobie dawalam spokoj
          stwierdzając ze juz nigdy nie bede chuda to przynajmniej sie najem na pocieche :
          ( a nastepnego dnia moje wyrzuty sumienia nie dawaly mi spokoju... tylko je tez
          zazwyczaj zagryzalam czyms slodkim... nie bedziesz miala brzucha na
          sylwestra... ale pamietaj ze dopiero na sylwestra... nie wchodz na wage, nie
          patrz sie wciagajac brzuch w lustro tylko jedz zgodnie z dsb i obejrzyj sobie
          wszystko w sylwestra smile.. a codziennie sobie powtarzaj ze to juz niedlugo.. smile
          jeszcze tylko kilka dni.. to poprawia humor bo nie masz przed soba perspektywy
          tzw wiecznego odchudzania sie.. a ja dzisiaj znowu nie wytrzymalam... przed
          chwila zjadlam 150 g orzeszkow ziemnych... tak wiec kochanie nie jestes sama smile
          ale nie mam wyrzutow bo wiem ze to zrzuce... i wiem ze nie po to tyle sie
          meczylam zeby zaraz sie rzucic na jedzenie... poza tym mi sie juz nie chce
          jesc...smile naprawde sie objadlaam... ałł moj brzuchol uncertain pozdrawiam.. smile
          • fugges1 Re: dzien 33 17.12.04, 22:56
            wlasnie mialam taki zamiar-nie ogladac sie w lustrze,nie patrzec na swoje uda
            czy moze sa jakies wyniki po 2 dniach (paranoja!) i dopiero w sylwestra sie
            zwazyc (w sumie juz chyba z 9 miesiecy sie nie wazylam uncertain). bede jesc troche
            wieksze ilosci bo chyba jak wtedy jadlam mniej to pozniej mi sie odbijalo i
            mialam zazere uncertain oczywiscie wszytsko zgodnie z dsb!jak tylko bede mogla bede
            chodzic na basen i cwiczyc w domu. bosz...dziewczyny przeciez my mamy kontrole
            nad swoim zyciem!!!postaram sie troche to otrzymam to czego tak bardzo
            pragne....juz nawet nie chodzi o kg...to juz swoja droga...ja po prostu pragne
            zaczac normalnie zyc,bez napadow,placzu po obrzarstwie...po prostu chce tak jak
            kiedys jesc zdrowo!!!!!
    • bakalandia dzień 34 18.12.04, 15:15
      porażka... wszytsko mnie przytlacza mam dola i mam wrazenie ze z powrotem
      zrobil mi sie brzuszek i podbrodek... ogolnie mam bardzo zle samopoczucie
      a dzisiaj zjedzone:
      snaidanie ; jajecznica z szynka, jablko
      lunch ; 3 kawalki bialego sera, serek topionny, plasterek szynki
      obiad: i to jest wlasnie ta porazka... sad
      nalesniki z maki zytniej razowej ktore mi z poczatku nie wychodzily wiec jadlam
      nawet te co mi nie wyszly.. ogolnie zjadlam ich baaaaaardzo duzo.. nie pamietam
      ilosci ale jestem na siebie bardzo zzzla za to bo te nalesniki mialy byc na dwa
      dni crying poza tym do nalesniczkow zjadlam 2 jablka i jogobelle light... i dzisiaj
      postaram sie juz nic nie zjesc... ale mam dola nieprzecietnego i tak mi sie
      chce zjesc cos slodkiego... sad a w lodowce leza 4 czekolady nie ruszone od
      mikolaja... boze jak ja sie boje zebym ich nie rozpakowala... sad ide spac a od
      jutra do swiat pierwsza faza... brzuch mi juz ze spodni wylazi, podbrodek sie
      robi i mam dziwne przeczucie ze waga tez niezle skoczyla sad
      fugges trzymaj sie ja jestem z toba sad
      • fugges1 Re: dzień 34 18.12.04, 17:06
        bakalandio droga pociesz sie tym ze nie zjadlas duzoooo i ze to tylko jden
        dzien a nie tak jak u mnie 2 i pol hje hje dzis juz dobrze.sniadanko twarozek a
        obiad salatka z tunczyka,miedzy tym migdaly,pozniej jeszczes ezam.pyszniutko
        jest. i wiesz co jedna dziewczyna napisala mi na moim blogu ze z bulimia nie da
        sie wygrac chyba ze poszlabym do specjalisty...i to wlasnie mnie teraz kurna
        takzmobilizowalo ze JUZ NIGDY NIE BEDE MIEC NAPADU!!!!!!!po prostu tak
        znienawidzilam anorexi(tez przechodzilam) i bulimii ze jak tylko bede chciala
        sie nazrec to powiem sobie ze PRZECIEZ KURWA TEGO NIENAWIDZE!!!! i jeszcze jak
        czytam blogi dziewczyn z ED to tym bardziej czuje taka odraze do tego
        wszytskiego.chce sie wyleczyc,sama,niesama.....ale wyjde z tego!!!BO CHCE!!!!
        fakt,dzis dopiero 1 dzien ale kurde i tak siebie podziwiam ze w sumie od
        listopada walcze!mam zalamki ale podnosze sie co jeszcze na wakacjach nie bylo
        mozliwe bo bylam w takim dolku psychicznym ze z niczym nie dawalam sobie rady!
        wiec juz nigdy nie bede miala napadu!!!nigdy sie nie nazrem jak swinia,nie
        nazrem sie do bolu!!!!juz nigdy!!!to jest choroba,nalog i nie moge sobie na to
        pozwalac!!!!no i tyle mam do powiedzenia.a bakalandio tobie sie uda!!!na pewno!
        • bakalandia Re: dzień 34 18.12.04, 17:56
          doszło 1,5 tabliczki czekolady ale była dobra... mmm szczególnie ta połowa big_grin i
          jeszcze jabłuszko bo doszłam do wniosku ze to bedzie mniejsze zlo niz kolejna
          czekolada..... tak wiec trudno dzisiejszy dzien idzie na straty... ale mam
          jeszcze czas... schudne.. uda mi sie i wiem to... poza tym jedną czekoladę
          zjadłam w samotności, drugą jak wpadły do mnie niezapowiedzianie kumpele
          i tą drugą jadło mi sie z nimi o wiele lepiej... wogóle doszłam do wniosku ze
          jak mam doła i chce go czymś "zagryść" to koniecznie musze isc do przyjaciol...
          oni sprawiają że kompletnie o tym wszystkim zapominam... smile i ide dzisiaj
          pobiegac.. smile
          fugges a twoje dzisiejsze menu jest bardzo ladne... nie damy sie napadom
          zarcia... ja tez to mam tylko ja nie wymiotuje po tym.. moze to i lepiej ale ja
          sie czuje potem tak okropnie jak niejedna bulimiczka... i trzeba powiedziec
          temu stooop bo te napady mogą w końcu przejąć kontrolę nad naszym życiem.. a to
          przecieżz my je mamy kontrolować.. smile walczymy dalej smile dziekuje kochana za
          wsparcie smile buziaaki kiss od jutra zaczynam znowu smile
          • fugges1 Re: dzień 34 18.12.04, 18:36
            ja tez nie wymiotuje....ale to juz trwa 8 miesiecy.moja kumpela ktora studiuje
            dietetyke to mowila ze mam jakas tam odmiane bulimii mimo iz nie wymiotuje.nie
            pozwole bo przeciez mam kontrole smile)))
            • bakalandia Re: dzień 34 18.12.04, 21:03
              u mnie to odchudzanie-jedzenie zaczelo sie w kwietniu tego roku... bo jak
              przyszlam do nowej szkoly to od wrzesnia do kwietnia zdolalam przytyc 10
              kilo... wszystkie swoje smutki i stresy topilam w jedzeniu... na dodatek samych
              slodyczy ciast itp
              a potem w kwietniu.. diety roznego rodzaju, chwile zalamki i z powrotem
              obzarstwo... i tak to trwalo mniej wiecej do konca pazdziernika kiedy znalazlam
              artykul o tej diecie... ona mi poomogla i mam nadzieje ze schudne na niej tyle
              ile chce..
              a co do dzisiejszego dnia to dojadlam jeszcze to 1/2 czekoaldy.. czyli dzisiaj
              wpiepszylam az 2 czekolady... sad ale poszlam biegac, biegalam gdzies z 30 min..
              wiec mam nadzieje ze to sie nie odbije strasznie na moim plazowaniu..
              pozdrawiam smile
    • bakalandia dzień 35 19.12.04, 11:32
      dzisiaj jak na razie wszystko jest ok...
      sniadanko : jajecznica z szynką
      przekąska : serek topiony
      • fugges1 Re: dzień 35 19.12.04, 13:30
        no i slicznie!mam nadzieje ze do wieczorka cie nic nie skusi!!smile) u mnie w
        sumie tez dobrze
        sniadanie-serek wiejski
        pozniej-salatka z tunczyka
        zaraz obiad,ponziej basen i cwiczonka.a jutro jade do jeleniej takze pewnie
        beda orzechy,serek wiejski hehe
        • bakalandia Re: dzień 35 19.12.04, 18:48
          no i do końca dnia dotrwać mi sie nie udało...
          zjadłam do tego 2 jablka, czekolade z orzechami i mnooooooostwo pierniczkow bo
          dzisiaj musialam juz je upiec (takie staropolskie na święta) ale jezuuu jakie
          one pyszne były... a przy okazji jestem tak nażarta tym gównem (słodyczami) że
          na bank nie tkne ich do swiat... od jutra scisla 1 faza... do swiat... i co z
          tego ze mam szkolna wigilie... nie tkne nic.. smile mam nadzieje tylko ze mi sie
          to nie odbije na wadze strasznie te moje szlaenstwa... dlatego zwaze sie
          dopiero w wigilie... ale ja wam mowie dziewczynki jakie te pierniczki dobre
          są... w życiu takich nie jadłam smile
          pozdrawiam... w sumie nie załamana jak na razie (wyrzuty przyjdą jutro) ale w
          mocnym postanowieniu poprawy...
          no co sie ze mna dzieje od 3 dni jem jak jakas szalona.. bez komentarza uncertain
          • fugges1 Re: dzień 35 19.12.04, 19:58
            ups....szkoda...ale gratuluje braku wyrzutow sumieniawink) najwazniejsze bys
            szybko sie podniosla i kontynuowala diete,bo wiesz jeszcze pare takich dni i po
            tobie ;] u mnie dzis juz do konca bylo dobrze.obiadzik jakies biale miesko +
            warzywa,a zaraz smigam na basen,pocwiczyc mi sie nie udalo bo az 2 godziny
            bylam w kosciele (nie planowane) no i dopiero wrocilam a juz z kolezanka
            umowilam sie na 21 na basen.zycze tobie dojscia do zdrowia i smacznych
            pierniczkow wink)
    • bakalandia dzień 36 20.12.04, 17:45
      dzisiaj wszystko było ładnie... i mam nadzieje ze tak sie zakonczy
      śniadanie : jajecznica z szynką, serek topiony z rzodkiewkami
      lunch : 15 migdałów, 20 orzechó
      obiad : bigos a dokładniej sama kapucha z grzybami... takie nastawienie juz na
      wigilie smile

      pozdrawiam... juz sie swiat nie moge doczekac smile
      • fugges1 Re: dzień 36 21.12.04, 15:44
        witam witam.
        widze ze humorek dopisuje wink) u mnie w poniedzialek dobrze tylko serek wiejski
        i orzechy ach no i wodka bo byla mala bibka u kolezankek hehe a dzis serek
        wiejski ze slonecznikiem,orzechy no i kolejny serek wiejski z
        rzodkiewkami.chyba nie jest zle,ale i tak jestem zalamana bo wczorak obeszlam
        cala jelenia w poszukiwaniu spodni.hmm....pewnie juz sobie wyobrazacie co
        musialam przezywac hehe chodzilam doslownie od 12 do 17!!!!!!na poczatku
        kupilam sobie czapke.pozniej latalam za spodniami...nawet w Lee nie bylo nic
        ciekawego tzn nie bylo akurat na mnie....uncertain doslownie przymiezylam w 50 skelach
        po 3 pary spodni i wszystkie za male,za obcisle...blechhh.wkurzylam sie
        powiedzialam ze juz mam to w dupie i kase na spodnie wydaje na co innego.gdy
        nagle kolezanka zaprowadzila mnie do ostatniego sklepu.w ogole tak
        patrze ,mowie ok i tak sibie tam nic nie kupie to takie sklepy zle mi sie
        widza,no ale weszlam.w sumie nawet nie przygladalam sie tym wszytskim
        lachom,kolezanki wyciagaly i mowily "a te,a tamte..." nawet je nie wkurzalam bo
        juz wiedza jaka ja wybredna jestem jezeli chodzi o ciuchy hehe ale w koncu
        jedna z nich wyciagnela czarne (big_grin) sztruksy (tzn one tylko tak wygladaja) nie
        spodobaly mi sie na pierwszy rzut oka,ale gdy przymierzylam to jaka bylam
        szczesliwa ze w koncu!!!!!!!!!!!znalazlam cos na siebie!no fakt numer 40uncertain ale
        ta rozmiarowka jest jakas dziewna,bo slychajcie-wchodze do trolla biore spodnie
        sztruksy czarne oraz brazowe L i siwe M,zgadnijcie!w M sie zmiescilam,w Lczarne
        sie nie zmiescilam,w L brazowe weszlamuncertain no i jaka w tym logika?uncertain w kazdym
        bardz razie kupilam te czarne spodnie (wygladam w nich calkiem calkiem) pozniej
        jeszcze starczylo mi na torbe i bigggg szalik taki cieplusi smile)) mysle ze do
        sylwestra bedzie dobrze a po sylwestrze to bardzo dobrze smile))
        ale gdybym nie kupila tych spodni popadlabym chyba w jakas deprecheuncertain no zeby w
        tylu sklepach nic nie znalezc dla siebie?!!!uncertain
    • bakalandia przerwa na okres świąteczny 22.12.04, 21:44
      nno więc robie sobie przerwe... do diety wracam zaraz po nowym roku starając
      sie przy tym nie przytyć za bardzo na sylwestra... czyli nie jem chlebka,
      ziemniaczków, itp... ale np kukurydze dzisiaj jadłam w sałatce.. no i mnóstwo
      wszelkiego rodzaju słodyczy ale to już inna sprawaa ====> to co ja dzisiaj
      wyprawiałam na śledziku w szkole.. hmm big_grin... życzę wszystkim najwspanialszych
      świąt Bożego NArodzenia jakie tylko mogą się wam trafić.... będę tu zaglądać...
      pozdrawiam wszystkie świętujące i nie świętujące plażowiczki smile WESOŁYCH ŚWIĄT!!
      • fugges1 Re: przerwa na okres świąteczny 23.12.04, 10:11
        ojojojjjj coz za szalenstwo hehe no ale jak odstawiasz diete to czemu nie!ja
        dalej sie trzymam i takich planow nie mam.codziennie jem serek wiejski,orzechy
        ziemne(uzaleznienie:/),dzis bylo jajko,czasami sie mleczko wypije (zimne-
        mniami) i w sumie caly czas to samo jem bo nie mam czasu na przygotowanie
        sobie czego innego.omlety juz mi wyszly bokiem...wiec nawet pomysla nie mam i
        checi hehe a jutro wigilia...no coz...pierwsza potrawa na ktora sie rzuce to
        KUTIA!!!!i nikt mi jej jesc nie zabroni hehehehe,rezygnuje z zupy,wlasnie nie
        wiem jak z uszkami bo pewnie mi wcisnomuncertain krokietow tez nie
        rusze,ciast...slodyczy itd.,owocami nie pogardze,salatka z tunczyka tez(to juz
        chyba nie bedzie moja wersja light:/) obzarstwa nie bedzie,boje sie tlko jak
        moja mama bedzie sie gapic na mnie,boszz....nienawidze jej wzroku!mam nadzieje
        ze nie przytyje bo cos widze ze mi dobrze idzie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka