ab_extra
16.12.06, 17:37
Czy był gotów? Jeszcze raz przebiegł myslami listę niezbędnego wyposażenia:
najważniejsze to nie zapomnieć kluczy. Jeśli by ich ze soba nie zabrał i
musiał zawrócić po nie, niemal u celu wyprawy, być może cały ładunek
determinacji, który zgromadził w sobie od rana, uleciałby z niego jak z
rozładowanego gwałtownie kondensatora. Energia wyzwolonego nagle lęku,
pozwoliła by mu pewnie wrócić na górę, ale równocześnie uniemożliwiła mu -Bóg
wie na jak długo - ponowienie wyprawy. Po raz nie wiadomo który więc dotykał
czubkami smukłych palców twarde zgrubienia na kieszeni spodni: to cieńsze od
zamka, to grubsze od kłódki. -Matko, tylko zeby się nie zacieła- przemkneło mu
przez głowę i natychmiat zaczął sie opędzać od tej mysli jak od natrętnej
muchy tse-tse. Wybujała wyobraźnia natychmiat podsuneła mu przed oczy
najgorsze z możliwych zbiegów okoliczności, jakie los może rzucic mu pod nogi.
Tam mogło nie byś swiatła, żarówkę mógł ktos ukraść lub mogła sie przepalic
całe tygodnie temu, szczury mogły przegryść kable instalacji elektrycznej.
-Latarka!!! - w przypływie olśnienia zaczął przerzucać zawartość torby z
wyposażeniem. Była!!! Źrenice gwałtownie zwęziły mu się od bladożółtego blasku
. To dodało mu otuchy. -Tak, teraz jestem gotów - powiedział głosno, jakby
starajac sie samego siebie o tym przekonać. Nacisnął klamkę i szare drzwi
skrzypiac przeraźliwie otworzyły się na ciemność.