ab_extra
10.01.07, 20:34
"A fallus mój był lubiezny stężały - pełen ogni potencjalnych czarnych - i
tryskał nasieniem tych rzek wściekłych, szumiacych w łonie ziemi,
rozrywających ją, ostrzykujacych ją, ostrzykujacych jej piekielne chutliwe
jaskinie, gdzie stalagmity były podłożem macicznym. Stalagmity te przegladały
się w jeziorach - gdzie błąkały się królewny dusze zamurowane w grobowcach - i
wstrząsałem głuchym trzęsieniem rozrodczą bujną ziemię, a magnetyczne dreszcze
przebiegały po tęsknych jeziorach nie widzących błysku słońca - i porywałem
nagłym potwornym cyklonem wodę wraz z jej ślepymi janczarami i zwijałem się w
słup straszny aż po strop jaskini - zamarzły - okropny. To była myśl zimna
podczas chutliwych objęć owych z ziemią - mrożąca i piekielna. I jaskinia
pokrywała się kryształową powłoką - i wychodziłem z niej - wyjscie przywalałem
głazem - słysząc szał miłosny królewien"