nie radze sobie...

10.05.10, 09:34
Czesc,
ostatnio nie mogę sobie poradzić ze sobą, mam chyba mocno zaniżone poczucie własnej wartosci, które w ciągu ostatniego roku spadło chyba do 0 po kilku nieudanych związkach, w których to ja zawsze bylam porzucana. Nie wazne czy bylam mocno zaangazowana czy byl to początek znjomosci, zawsze miesiącami rozpaczalam. Teraz spotkalo mnie to znowu, nie wiem jak sobie z tym poradzic, nie moge sie skupic na niczym, na pracy. Nie pomagają mi rady typu 'wyjdz do ludzi, bedzie dobrze, jestes taka fajna na pewno kogos znajdziesz, ilu ludzi ma takie problemy itd'. Po prostu to juz wymyka sie mojej kontroli. Myslalam o jakiejs profesjonalnej poradzie u psychologa, nie stac mnie na jakies drogie psychoterapie ale mysle ze moglabym sobie pozwolic na kilka wizyt. Tylko boje sie ze nie bede w stanie porozmawiac z psychologiem - jak np. probowalam z przyjaciolką to natychmiast zaczynam plakac i nie moge po prostu. Poza tym mam troche wrazenie ze moj problem nie jest az tak powazny. No nie wiem, moze macie jakies rady dla mnie? Albo znacie jakąs odpowiednią osobę, psychologa w Wawie,który moglby mi pomóc?
    • to.niemozliwe Re: nie radze sobie... 10.05.10, 09:36
      Psychologowie pracują też w poradniach w ramach NFZ, nie trzeba
      specjalnych pieniędzy, żeby umówić się na wizytę.
      • mmspw Re: nie radze sobie... 10.05.10, 09:40
        Tak wiem ale np. bliska osoba z mojej rodziny miala powazne problemy i poszla
        panstwowo do psychiatry- mowila ze czula sie niezbyt komfortowo bo w gabinecie
        byla tez pielęgiarka i lekarz sprawial wrazenie, ze sie spieszy, wizyta trwala
        krotko. Nie mowie oczywisice, ze to regula.
        • to.niemozliwe Re: nie radze sobie... 10.05.10, 09:49
          Nikt Ci nie da gwarancji jak się będziesz czuła idąc na wizytę. Trochę
          to zależy od Twojego samopoczucia w tym dniu również. Jeżeli chcesz
          porozmawiać na osobności, to trzeba wprost poprosić o to, każdy
          psycholog powinien to uszanować. Zerknij na link do wątku obok nazwy
          forum "biała lista". :)
          • laylana Re: nie radze sobie... 10.05.10, 11:18
            Ja mam podobnie, może nie aż tak, ale podobnie. Do tego jestem
            niesamowicie wybredna więc "wyjdź do ludzi, kogoś poznasz" do mnie
            nie przemawia, bo i owszem wyjdę, ale zanim kogoś do siebie
            dopuszczę to przechodzi przez ogromną selekcję moich minimalnych
            wymagań.
            Wspomniany przez autorkę problem - czym to może być spowodowane i
            jak się z tym uporać?
          • klosowski333 Re: nie radze sobie... 16.05.10, 03:57
            To.Niemozliwe, nie naganiaj, bardzo Cie prosze...

            Psychologowie i psychoterapeuci z reguly nie pomagaja. Biora kase, czy poprzez
            NFZ czy bezposrednio, poza tym pasozytuja. Nie krzywdz dziewczyny odsylajac do
            skurwysynow, a jezeli znasz wyjatki, to po prostu podaj jej na privie adres,
            telefon, wez odpowiedzialnosc.

            Odpowiedzialnosc to jest cos czego psychologowie boja sie jak diabel swieconej
            wody.


            • to.niemozliwe Re: nie radze sobie... 16.05.10, 05:42
              To nie naganianie:). Naganianie mialoby bardziej nachalna forme. Odpowiadam na jej watpliwosci co do kosztow wizyt. Nie mam tez tak krytycznej opini, jak Ty o chodzeniu do psychologa.
              Mysle, ze nawet tu, na forum sa ludzie zadowoleni z efektow swoich wizyt.
    • opcja-0 Re: nie radze sobie... 15.05.10, 23:08
      rzeczywiście rozmowa to dobry pomysł, nawet na poczatek spróbuj sama ze soba
      porozmawiać, wręcz na głos, usłyszeć siebie i zobaczyć całą sprawe z innej
      perpektywy, zaś potem posłuchać rady przyjaciółki lub psychologa
    • samotny_wilk_1 Re: nie radze sobie... 16.05.10, 00:45
      A może zechcesz porozmawiać ze mną? Nie jestem psychologiem, zajmuję się
      bioenergoterapią (ze specjalizacją psychotronika) i myślę, że byłbym w stanie Ci
      pomóc. Tu na forum nie sposób udzielić dobrej rady kilkoma zdaniami. Zapraszam -
      mój nr gg 9794750. Żeby była pełna jasność - robię to na zasadzie non profit.
      Jeśli wolałabyś rozmowę na skype - odezwij się na e-mail.
      • to.niemozliwe Re: nie radze sobie... 16.05.10, 05:56
        Nie kwestionuje Twoich zdolnosci bio-energetycznych, ale warto, zeby Mmspw zdawala sobie sprawe z tego, ze jako osoba przezywajaca smutek i rozpacz jest podatna na manipulacje.
        A Tobie proponuje udzielenie jej odpowiedzi na forum, bo jej weryfikacja przez forumowiczow bedzie z korzyscia i dla niej i dla Twojej wiedzy. :)
        • mmspw Re: nie radze sobie... 16.05.10, 09:18
          Hej,
          dzieki za propozycje:)ale juz bylam u psychologa. No coz, zobaczymy jak bedzie,
          poki co po pierwszym spotkaniu moge tylko powiedziec, ze jestem bardzo
          zadowolona z pani psycholog na którą trafilam,nie moglabym sobie wyobrazic
          lepszej osoby.Zobaczymy, czy mi pomoze ale na razie nie zaluje ze poszlam i mam
          jakąs wiarę, ze moze cos uda mi sie zmienic w zyciu.
Pełna wersja