Dodaj do ulubionych

Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz?

25.01.11, 11:37
Nie wiem, czy w jezyku polskim istnieje fachowy termin, w kazdym razie zdaje sie, ze doswiadczam w swoim zwiazku czegos takiego. To opinia zarowno mojego partnera o jego uczuciach do mnie, jak i (jak zwykle) wtajemniczonej we wszystko matki. Czy ktos wie wiecej na ten temat, jakie sa psychologiczne mechanizmy, ktore rzadza tym zjawiskiem? Wiele razy slysze tylko, "nie moge byc z Toba, nie moge byc bez Ciebie". Szarpie mnie i przytula. Gubie sie. Ja tez zreszta na przemian kocham go i nienawidze, i nie widze konca tej przepychanki.
Obserwuj wątek
    • adriana_ada Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 11:40
      W terminologii niemieckiej nazywa sie to podobno "schadenfreude".
      • kro-nik Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 11:49
        Nieee, Schadenfreude to cos zupelnie innego, to radosc z cudzego nieszczescia.

        Hassliebe to chyba rodzaj uzaleznienia, ale moze sie myle, dlatego chcialabym zglebic temat, skoro slysze o tym tak czesto.
        • adriana_ada Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 11:55
          kro-nik napisała:

          > Nieee, Schadenfreude to cos zupelnie innego, to radosc z cudzego nieszczescia.
          >
          Faktycznie, ale to tez ma szersze znaczenie, masz jednak racje.

          > Hassliebe to chyba rodzaj uzaleznienia, ale moze sie myle, dlatego chcialabym z
          > glebic temat, skoro slysze o tym tak czesto.

          raz kocha, raz nienawidzi to sa znamiona neurotyzmu (niestalosc uczuc, emocji), cos w tym stylu
          • kro-nik Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 12:05
            Rodzaj neurotyzmu, hm, a to jest proces odwracalny? Czy przyczyna moze byc niewielka przestrzen, ktora dzielimy? Mieszkamy w kawalerce... Czy to moze kogos doprwadzac do szalu?
            • coelka Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 13:47
              kro-nik napisała:

              > Rodzaj neurotyzmu, hm, a to jest proces odwracalny? Czy przyczyna moze byc niew
              > ielka przestrzen, ktora dzielimy? Mieszkamy w kawalerce... Czy to moze kogos do
              > prwadzac do szalu?
              Jezeli jest to kawalerka jednoosobowa to mozan sie doprowadzić do szału. Swoja droga sa pary, które razem pracują, mieszkaja i nawet na wszystkie spotkania towarzyski chodza razem ja bym nie dała rady . Ja to nawet najlepszej kolezance, z która sie zadaje od podstawówki czyli ponad połowe zycia potrafię powiedzieć, sorry, ale nie chce ciebie ogladac na oczy przez pare dni bo juz mi na nerwach grasz, zreszta ona nie lepsza jak za długo przebywamy to wyczuwamy, ze trzeba odpocząc od siebie. Nigdy w związku czy przyjaxni nie funkcjonowałam na zasadzie papuzki nierozłaczki bo po prostu nie umiem tak, taka moja konstrukcja psychiczna. Po pewnym czasie osobie, która najmniej by sie tego spodziewała moge wywalic tekst musze od ciebie odpocząc. Oczywiscie musi to byc po pewnym czasie i musze naprawdę dobrze znac tę osobę i czesto z nia przebywać i nie ma to nic wspólnego z lubie nie lubię , bo jak przebywam to lubie i znajomych tez tak raczej dobieram bo jak sie ktos uwiesi i dzwoni po kilka razy dziennie i pyta co słychac to mnie szlag trafia, ale sa ludzie co lubia tak i jest im m to do szczescia potrzebne.
            • adriana_ada Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 19:32

              kro-nik napisała:

              > Rodzaj neurotyzmu, hm, a to jest proces odwracalny? Czy przyczyna moze byc niew
              > ielka przestrzen, ktora dzielimy? Mieszkamy w kawalerce... Czy to moze kogos do
              > prwadzac do szalu?

              Trudno powiedziec, typ neurotyczny jest bardziej emocjonalny, niestaly w uczuciach.
              Niewielka przestrzen moze doprowadzic do szalu. Jednak to kwestia doboru charaktorow, slyszalam o parze, ktora wspolnie odsiadywala wyrok w podobnych warunkach, jak kawalerka i jakos nie pozabijali sie:)
          • easz Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 26.01.11, 01:09
            adriana_ada napisała:


            > raz kocha, raz nienawidzi to sa znamiona neurotyzmu (niestalosc uczuc, emocji),
            > cos w tym stylu

            A może prędzej nie raz kocha, raz nienawidzi, tylko kocha i nienawidzi jednocześnie? To wygląda jak jakieś zaburzenia osobowości, brak pewności siebie i poczucia własnej wartości, kompleksy, paniczny lęk przed zranieniem, odrzuceniem przez kogoś. Ciężkie życie z kimś takim, choć może, hm... interesujące i pociągające na swój sposób.
            • adriana_ada Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 26.01.11, 10:52
              easz napisała:

              > adriana_ada napisała:
              >
              >
              > > raz kocha, raz nienawidzi to sa znamiona neurotyzmu (niestalosc uczuc, em
              > ocji),
              > > cos w tym stylu
              >
              > A może prędzej nie raz kocha, raz nienawidzi, tylko kocha i nienawidzi jedno
              > cześnie
              ? To wygląda jak jakieś zaburzenia osobowości, brak pewności siebie
              > i poczucia własnej wartości, kompleksy, paniczny lęk przed zranieniem, odrzucen
              > iem przez kogoś. Ciężkie życie z kimś takim, choć może, hm... interesujące i po
              > ciągające na swój sposób.
              >
              >
              To tez jest kwestia charakteru, temperamentu choleryka, ktory z byle powodu potrafi sie zdenerwowac, wykrzyczec, uzywac brzydkich slow, po czym po kilku minutach zaluje wypowiedzianych slow, przytula sie i mowi, ze wszystko jest ok. Nie jest latwe zycie z kims takim, jednak nie nalezy takiej osoby z miejsca kategoryzowac jako zlego czlowieka.
              Tacy ludzie potrafia byc naprawde wrazliwi i dobrzy.
              Tego typu zachowania moga byc rowniez nastepstwem charakteru wykonywanej pracy, ktora czesto wiaze sie ze stresem, z koniecznoscia zachowania pewnych tajemnic zawodowych (tlumienie emocji, brak mozliwosci wygadania sie, itp).
    • mona.blue Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 12:44
      Pierwsza odpowiedż, która mi się nasuwa to ta, że istnieją wtedy jakieś niewybaczone, może nawet podświadome urazy tych osób wobec siebie
      • kro-nik Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 13:49
        O, to chyba dobry trop.

        Mowi, ze jest wykonczony nerwowo, nie tylko przeze mnie, chociaz ja odegralam ogromna role, ale tez przez matke i reszte rodziny. Ale dlaczego za wszystko atakuje MNIE? Przyklad ze swiat. Przyjechalismy na prawie dwa tygodnie, ktore chcial spedzic wylacznie na obijaniu sie, grach komputerowych itd., bo praca wymaga od niego koncetracji przez caly dzien. Matka ma jeszcze jednego syna, niepelnosprawnego, na wozku inwalidzkim, ktoremu poswieca sie juz od prawie 23 lat. Ten drugi syn za nami przepada, i matka pewnie oczekuje, skoro jej drugi syn przyjezdza na urlopy i weekendy, czasem moze sie nim zajac. Tymaczasem moj partner jest wyczerpany. Pewnego wieczoru matka przyszla i pyta: "Nie mozecie wziac tutaj i jego, on tak bardzo chce z Wami grac." On na to: "Mamo, dopiero wstalem, caly dzien bolala mnie glowa, bo on bez przerwy steka i zawraca glowe, a ja po prostu chce sobie w spokoju pograc." Na to matka "To nie!" i lekko trzasnela drzwiami na odchodnym. Rozlecial sie, rzcuil wszytsko, prawie z placzem i uciekl na gore, rzucajac MI na odchodnym (bo matki juz nie bylo) "Ja juz dlugo nie wytrzymam, jeszcze wszyscy zobaczycie, jak wybuchne." Akurat w tym wypadku rozumiem obie strony - matka jest wykonczona wieloletnim zajmowaniem sie niepelnosprwanym synem, i z jej punktu widzenia spedzenie paru godzin przy komputerze to zaden wysilek. Ale: matka go krytykuje, obrywam ja. Matka ma prawo wyrazic dezaprobate, zganic go, ja nie mam prawa powiedziec ani slowa. Kiedy kloci sie z matka, wie, ze sa granice, ktorych nie moze przekroczyc, ze mna robi co chce. Na atak matki reaguje czyms w rodzaju rozpaczy, na moje kontry odpowiada agresja. A ja oponuje, kiedy juz naprwde sytuacja tego wymaga. Nie wiem, na ile ma tutaj wplyw fakt, ze matka jest alkoholiczka i wychowywala go bez biologicznego ojca.

        • mona.blue Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 13:58
          Jest DDA, powinien odbyć terapię dla DDA czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików (są bezpłatne przy ośrodkach leczenia uzależnień). Może też chodzić na mitingi DDA,

          Takie osoby mają często problemy w bliskich relacjach, jest bardzo dobra terapia i literatura na ten temat - polecam książki J.Woitiz.
          • kro-nik Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 14:08
            Ha, mieszkam za granica, wiec nie zaszaleje z literatura :( On jest zbyt oszczedny, zeby zaplacic za terapie, chociaz pieniadze ma, dlatego mam wielki zal, kiedy wczoraj, podczas wyczerpujacej rozmowy z matka rzucil, "Dowiadywalem sie o cene terapii dla par, ale to troche za drogo." A swoja droga, mimo alkoholizmu, jego matka to madra kobieta, ale zeby kazdy probelm dyskutowac z rozdzicem...
            • coelka Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 14:17
              kro-nik napisała:

              > Ha, mieszkam za granica, wiec nie zaszaleje z literatura :( On jest zbyt oszcze
              > dny, zeby zaplacic za terapie, chociaz pieniadze ma, dlatego mam wielki zal, ki
              > edy wczoraj, podczas wyczerpujacej rozmowy z matka rzucil, "Dowiadywalem sie o
              > cene terapii dla par, ale to troche za drogo." A swoja droga, mimo alkoholizmu,
              > jego matka to madra kobieta, ale zeby kazdy probelm dyskutowac z rozdzicem...
              Literature mozesz kupić polskojęzyczna przez neta, terapie śa tez dafrmowe , jakies poradnie dla związków przezywających kryzys albo rzeczywiscie to DDA a pozatym wywal kawę na łae i wierc mu dziure w brzuchu o te terapie prywatna, jak nie ma kasy to mozna publiczna jakąś podłapac zebrac informacje o osrodkach w tym kraju gdzie mieszkasz i prywatnie wspomagac sie tylko terapią jao dodatkowa pomoca za własna kase , no i wtaczac w zycie swój plan powoli nic innego Ci nie pozostaje chyba.Ewentualnie mozesz odejsc od faceta ale to zawsze na końcu jako ostatecznośc skoro z nim jesteś to widocznie jest ci z nim dobrze , bo przeciez nie jestesmy z pirwszym lepszym, który tego chce. Zycze powodzenia w kazdyn razie:):):)
        • coelka Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 14:04
          Sytuacja jest trudna, ale popatrz na to z jego punktu widzenia facet pewnie ledwo nerwowo wytrzymuje. Maatka alkoholiczka, domyślam sie ze po terapii nie pijąca, ale zawsze pewnie traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa zostają, brat niepełnosprawny, któremu matka penie zawsze poswięcała wiecej czasu niż jemu i całe zycie słuchał o tym bracie a teraz jeszcze jak chce sobie spokojnie odpocząć po stresującej pracy to dalej słucha tego samego co przez całe zycie. Można za przeniem pier...ca dostać. a wyzywa sie na tobie , bo nie ma na kim innym kumple sobie nie pozwola a jakos musi to odreagować a ty jestes pod reką. Może sobie nawet nie zdaje sprawy, że swoje traumy zyciowe odbija na tobie, powiedz mu to wyraźnie ze sobie nie zyczysz i krok po kroku sobie zaplanuj może co i jak zmienic, tylko nie krzyycz do niego bo agresja rodzi agresje takie błedne koło. Może swoje próby spróbuj połaczyc z psychologiem bo jego przeszłość wpływa wyraźnie na waszą teraźniejszość i jakas terapia profesjonalna mogła by pomóc.
          • kro-nik Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 14:29
            Coelka, ja rowniez absolutnie nie jestem typem papuzki nierozlaczki. I dopoki zylismy na odleglosc, jego codzienne kilkugodzinne telefony byly dla mnie duzym obciazeniem psychicznym, bo nawet nie zdazylam dotrzec do domu, juz dzwonil, dotralam na miejsce, dzwonil drugi telefon. Nie mialam czasu na oddech, na ksiazke, film, rozmowy z nikim innym. Prosilam go czasem o kilkudniowe przerwy, zeby odpoczac, na co reagowal smutkiem i niecierpiwoscia, dlatego te przerwy nie trwaly nigdy dluzej niz 3 dni. Po porzerpwadzce (na ktora caly czas nalegal) sytuacja zmienila sie diametralnie. Najpierw mieszkalismy w dwupkojowym mieszkaniu z salonem, z kolega, do ktorego po jakims czasie zwlokla sie dziewczna, czyli w koncu de facto mieszkalimsy we czworke, i kazda para dzielila jeden pokoj. Dla mnie sytuacja stala sie nie do wytrzymania, dusilismy sie, tym bardziej, ze miedzy panami dochodzilo do nieporoumien na tle finansowym, w koncu tamten zazadal, zeby moj partner placil "czynsz" za korzystanie z jego mebli w salonie. Ale, co ciekawe, atakowana bylam JA, nie kumpel. Wyjechalam i wrocilam po zmianie mieszkania, "na swoje". Niestety, poniewaz moj chlopak jest, mowiac bez ogrodek - sknera, wynajal sliczne mieszkanie, dosc duze, ale jednopokojowe. Zwazywszy na fakt, ze wciaz jestem na etapie pozukiwania pracy, nie dziwie mu sie, ze jest umeczony moja obecnoscia, kiedy wraca po 8-10 godzinach sleczenia przy komputerze. Postanowilam nie oponowac, i chociaz wcale mi to nie lezy, zdecydowalam sie zostac na tydzien u matki, zeby dac mu ochlonac, tym bradziej, ze w weekend doszlo do mocnego spiecia. Co do matki, ona nigdy sie nie leczyla. Mniej wiecej do swiat byla na mniejszym lub wiekszym gazie za kazdym razem, kiedy ja odwiedzalismy; teraz zawuwazylam, ze od mniej wiecej tygodnia jest trzezwa.
            • coelka Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 14:47
              no nic innego nie wymyślisz, swoje pomalu a i terapia sie przyda, sytuacja jest trudna i tyle, niech on siedzi w jednym koncu pokoju ty w drugim, on przy kompie ty sobie czytaj i jakos poleci a ta terapia DDA moze naprawde pomóc, życie to jednak sztuka kompromisu, on musi troche ustapic, troche ty a jesli ustapić nie chce za ząb to jednak trzeba sobie wszystko przemysleć, ale najpierw zawalcz mocno bo zostawic to wyjście najprostsze, ale jesli ktos nie jest w stanie przezwyciezyc pierwszej niedogodności to może nie jest wart naszego zangazowania i czasu, nawet jesli wydaje sie inaczej
              • kro-nik Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 15:23
                Sama jestem DDA, wiec wiem, na czym polega problem. Tymczasem on wpada w furie, kiedy probuje mu wytlumaczyc, ze taki termin w ogole istnieje. Probuje dawac sobie rade na wszelkie mozliwe w tej chwili sposoby, chociaz jest mi cholernie ciezko. Chocby szukajac ofert pracy w internecie. Bo u matki, chociaz dom jest ogromny, nie jestem u siebie, a nasze rozmowy, ze wzgledu na bariere jezykowa, sa mocno ograniczone. Ale niewazne, popuszcze sobie teraz - najbardziej mnie WK..WIA, ze dla matki, ktora poharatala go zyciowo (ponad 30 przeprowadzek, czeste zmiany partnerow) wypruje sobie zyly, kumplowi (ktory kiedys dobieral sie do jego "dziewczyny") napisze prawie cala prace licencjacka, a ja nie mam prawa zapytac, jak funkcjonuje jakis program w linuksie i drazni go, kiedy pytam o jezyk. Oni sa usprawiedliwieni, mieli prawo pic (matka) i plakac (kumpel), bo mieli depresje, tylko ja mam stac caly czas na bacznosc. I uwazam, ze calkiem niezle mi sie to udawalo, mimo, ze kolejno przez kilka lat na raka umierla moja Mama, pozniej przed dwa miesiace konal moj Tata, a na koniec sama przezylam ciezka operacje i horror pt. rak. Nie chce zmarnowac tego zwiazku, za duzo w niego zainwestowalam i osiagnelam juz wiele rzeczy, ktore jeszcze pol roku temu wydawaly sie nieprawdopodobne. Zreszta, nie wierze w zwiazki bez problemow. Co najwyzej sztuczne relacje, gdzie kazde zyje swoim zyciem i jedyne co ich laczy to nizsze rachunki i wspolne interesy.
                • coelka Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 16:29
                  Wiesz jedyne o co w zyciu chodzi to chyba miłość i przyjaźń przy tych 2 rzeczach wszystko inne traci sens o bliskie osoby trzeba wałczyc jesli czujesz, że to jest to, to zrób wszystko by było dobrze. Jesli idzie o mnie to mam troche zryty beret, ale nie umiem w sumie patrzeć na związek jako inwestycja bo inwestycja to moze być finansowa raczej patrzę na emocje i szczęscie, wiem ze duzo ludzi patrzy na zwiazek jako inwestycje i niby to rozumiem, ale jednak inwestycja jakos z dobrem materialnym mnie sie kojarzy a związek z uczuciami a to dwie rózne sprawy.Jakos tak mam po prostu a tobie zycze powodzenia i fajnego zycia ja juz spadam bo siedze o wiele za długo dzisiaj niż powinnam na kompie.
                • mona.blue Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 26.01.11, 13:46
                  No, tak prawdę mówiąc nie wygląda to najlepiej, jak podajesz szczegóły. On nie szanuje Twoich potrzeb, a to jest podstawa przeżywania satysfakcjonującego związku.

                  Ja odeszłam z takiego związku.
    • noushka Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 25.01.11, 16:47
      Love-hate - to typowe dla osobowosci z pogranicza bordeline.
      • kro-nik Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc narazPOc? 25.01.11, 17:14
        Poczytalam, nie chce wpasc w pulapke, ale wiele cech pasuje jak ulal. Najlepiej chyba opisuje go zdanie: "Zniekształca rzeczywistość w związku ze stosowaniem mechanizmów obronnych." Sam przyznaje, ze obsesyjnie sie broni, bo przez lata byl ofiara.
        • noushka Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc narazPOc? 25.01.11, 19:01
          Bo o to wlasnie chodzi. O ow brak stalosci. Jedynie stala jest owa niestalosc. Twoj partner oscyluje miedzy miloscia i nienawiscia, gdyz sam nie jest pewien gdzie sa jego uczucia. A do tego wydaje mu sie, ze przed kazdym kontaktem z ludzmi musi sie bronic, bo nie zna "normalnosci". Mechanizmy obronne jakie ma, to mechanizmy obronne dziecka, ktore nie wie, z ktorej strony przyjdzie atak. Nie bronie go, a jedynie probuje wytlumaczyc.
          Zmartwie cie, ale ten typ jest bardzo oporny na terapie.
          Do tego doczytalam, ze ty sama podejrzewasz sie o podobne cechy. Wiec pewnie zmartwie cie podwojnie... Tyle ze ty zauwazasz problem i cos z tym chcesz zrobic. I dobrze. Powodzenia zycze.
      • to.niemozliwe Re: Hassliebe, czyli milosc i nienawisc naraz? 26.01.11, 06:12
        Ewentualnie silny rys histrioniczny z wplywami glebokiej zaleznosci od osob najblizszych (matka, przyjaciel). Jak dla mnie, to slabe rokowania zwiazku, chyba, ze autorka watku chce za 15 lat robic drugi fakultet z psychoterapii.
        • kro-nik ? 26.01.11, 12:18
          Zastanawiam sie jak to jest: czytam o borderline - pasuje; ADHD u doroslych - pasuje; charakter histrioniczny - tez. Czy podswiadomie naginam fakty, czy rzeczywiscie mozliwe jest, zeby w jednej osobie skupialy sie wszystkie te cechy? Oczywiscie nie kazda w stu procentach, ale wiekszosc? Kolejne pytanie - czy borderline rozwija i nasila sie na przestrzeni lat, z wiekiem, czy powstaje wczesnie, u malego dziecka i pozniej slabnie?

          I pytanie najwazniejsze, jak pisalam wczesniej, w weekend doszlo to mocnego spiecia, zostalam niesprawiedliwie zaatakowana, niewazne. Postanowilismy rozdzielic sie na tydzien, wyjechal wzburzony, oznajmiajac mi, ze nie zamierza do mnie dzwonic ani pisac, bla bla. Czulam, ze jak zwykle bedzie inaczej. Oczywiscie schemat sie powtorzyl, juz nastepnego dnia zadzwonil skruszony, chcial sie obwiniac i przepraszac. Ucielam krotko rozmowe, bo zwyczajnie nie mialam ochoty go sluchac, odp. cos w stylu "Nie, wcale nie jestes dupkiem, ze mna wszytsko dobrze, nic mi sie nie dzieje, nie martw sie, wypocznij." Probowal jeszcze inicjowac neutralne tematy, typu - "robie pranie", ale widzial, ze nie mialam ochoty kontynuowac, wiec dal sobie spokoj. Wiec tak, nie chcialam wpedzac go w poczucie winy i placz, bo ani mnie, ani tym bardziej jemu to nie posluzy. Bedzie tylko wpadal glebiej w zle nastroje, chandry, bezsennosc, bedzie zmeczony w pracy, moze znow siegnie po psychotropy, po tym znow bedzie dochodzil do siebie i bedziemy krecic sie w kolko. Ale moze sie myle. Moze jednak powinnam dac mu poczuc, jak bardzo mnie zranil, jaka jest swinia.
          • kro-nik Re: ? 26.01.11, 12:20
            I jeszcze jedno - to jest naprawde mozliwe, kochac i nienawidzic jednoczesnie? Przeciez jedno wyklucza drugie.
            • mona.blue Re: ? 26.01.11, 12:22
              kro-nik napisała:

              > I jeszcze jedno - to jest naprawde mozliwe, kochac i nienawidzic jednoczesn
              > ie
              ? Przeciez jedno wyklucza drugie.

              Przeciwieństwem miłości, wbrew pozorom nie jest nienawiść, a obojetność.
              • mona.blue Re: ? 26.01.11, 12:26
                I jeżeli nie chce płacić za terapię, choć jeśli jest DDA to naprawdę warto, nie zgadzam się, że nie przyniesie rezultatów, to spotkania DDA/DDD są bezpłatne, są to takie grupy wsparcia i rozwoju osobistego, gdzie osoby, które uwolniły się od problemów, które spowodował alkohol rodziców w ich życiu pomagają nowicjuszom i mniej zaawansowanym na tej drodze.
                W Polsce spotkania odbywają się najczęściej przy kościołach, nie wiem jak jest za granicą, ale wystarczy wrzucić w googla Adult Children of Alkoholics.
                • mona.blue Re: ? 26.01.11, 12:29
                  miało być: Alcoholics

                  albo wejść na stronę www.dda.pl, gdzie możesz uzyskać wiele cennych informacji o objawach i terapii
    • xciekawax Nazywa sie to Toksyczna Miloscia 25.01.11, 17:16
      Wspolczuje ci takiego zwiazku bo to strasznie wyciaga energie, a ludzie sa uzaleznieni od tej adrenaliny ktora sami sobie dajecie.

      Miejmy nadzieje ze ktores z was wydorosleje emocjonalnie i zobaczy ze to niebezpieczna zabawa ktora szarpie nerwy, niepotrzebnie.

      Pojdz do psychologa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka