Dodaj do ulubionych

Jak zapomniec?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 15:06
Zakochalam sie dawno temu, czuje ze odsuwa sie odemnie,bez slowa,milczy robi
mi nadzieje na lepsze jutro,a jednak oddala sie z dnia na dzien.Mowie sobie
ze jutro koniec,moze poczekac,znowu postanawiam ze zakoncze to pierwsza,On
dzwoni, chce sie spotkac,znowu milczy.Ja czekam cierpliwie,ale wiem ze juz
nie wroci nic,w rozmowie prosze o prawde, o szczerosc, On nie wie co
powiedziec, dla niego wszystko jest wspaniale i dalej jestesmy MY,i tak w
kolko.Teraz wiem ze musze zakonczyc ta znajomosc,ugasic swoje uczucia,ale
boli gdy dogasa ogien,zaczelam myslec realnie,On nie jest wart moich
uczuc,mojej troski,mojego ciepla,chce zapomniec, chce znalesc zloty
srodek,moze ktos z was wie jak szukac? jak zyc ze wspomnieniami,ktore choc
piekne sa bolesne? Wiem jedno kocham zycie i chce sie nim cieszyc,ale jak to
zrobic bez Niego?
Obserwuj wątek
    • Gość: hmmm Re: Jak zapomniec? IP: 80.51.247.* 05.05.04, 16:20
      tez bym chciala umiec zapomniec, a najlepiej nie pamietac nie czuc. bo to tak
      strasznie boli. ja tez kilkakrotnie chcialam odejsc, ale ciagle liczylam ze
      wszystko sie zmieni i ze bedzie ok. jednak on byl szybsz...odszedl do innej. a
      ja? sama jak palec nie moge sie odnalezc w tym zyciu w pojedynke. do tego w
      momencie kiedy najbardziej go potrzebowalam odszedl, stchorzyl (choruje na
      depresje i potrzebowalam wsparcia, a on wybral lzejsza droge). to takie
      strasznie smutne i bolesne, ale nic nie jest w stanie zmniejszyc mojego
      cierpienia. z czasem jest gorzej, mimo iz czas podobno leczy rany :-(
      • Gość: CZCH Re: Jak zapomniec? IP: *.d.pppool.de 05.05.04, 17:34
        a dlaczegoz to mial sobie babrac zycie twoimi deprasjami ?!
        moze chlop chcial miec normalnie a nie upierdliwie ?

        - NIE ZNOSZE EGOCENTRYZMU I ZUPY SZCZAWIOWEJ ! -
    • caorle Re: Jak zapomniec? 05.05.04, 18:33
      Tu nie miejsce na zupę.

      Jak zapomnieć - co?
      W każdym zdaniu opowiadasz zupełnie inną historię. A właściwie ja nie
      wyczytałam żadnej.
    • witch-witch Re: Jak zapomniec? 05.05.04, 18:33

      Tak od razu nie bedzie ci latwo go zaponiec i odejsc. Sila nadziei jest ogromna
      bedziesz wracac myslami do niego i ciagle sie ludzic izameczac nie spelniona
      nadzieja ktora czlowieka tylko denerwuje i nic wiecej.Najlepiej dac mu spokoj
      na pewien czas i odstawic na bok tak jak przeczytana ksiazke jak bedziesz miala
      ochte to wrocisz do niego a ´w miedzyczasie zajmij sie czyms bardziej
      pocieszajacym. Naprawde tak bardzo chcesz faceta niemrawe? Bo on na takiego
      zadupca wyglada, po co ci taki? Kobiecie potrzebny jest energiczny, przebojowy
      wiedzacy czego chcacy facino, goraco kochajacy z inicjatywa, inteligentny,
      zaradny, bogaty, szczodry - OGROMNIE, z poczuciem humoru, zawsze majacy czas,
      zadbany i przy tym bardzo, bardzo przystojny i namietny.:))))Jak takiego gdzies
      spotkasz to daj znac:)))
      • anula36 Re: Jak zapomniec? 09.05.04, 00:47
        jest tylko jedna metoda zeby zapomniec- zerwac wszelkie kontakty. Nie pisac nie
        dzwonic, nie spotykac sie. Inaczej bedzie cie tak zwodzil nie wiadomo jak dlugo.
        • puszysta_inaczej Re: Jak zapomniec? 09.05.04, 00:57
          Spotykaj się z nim nadal jesli on chce, ale psychicznie nastawiaj się już na
          koniec...... Nie ułatwiałabym mu sprawy....... ale spróbuj zająć się czymś
          innym lub kimś innym.......:)
        • anula36 Re: Jak zapomniec? 09.05.04, 21:20
          nigdy nei zapomnisz, jesli sie nadal bedziecie spotykac.Odradzam
          • katja Re: Jak zapomniec? 09.05.04, 22:10
            Sadze ,ze on kogos ma lub o kims juz marzy. Byc moze ta osoba nie jest nim
            zainteresowana lub zaczyna sie interesowac i on czeka na ciag dalszy.
            Ciebie trzyma na razie w rezerwie, gdyby co...
            • Gość: Malutka Re: Jak zapomniec? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 10:03
              Dzieki za listy, sama nie wiem, co dalej myslec,ostatnio mielismy okzje chwilke
              pogadac,wyczul ze cos jest nie tak i byl mily dla mnie.Zaczynam powoli myslec
              kategoria ze bylo i nic nie ma, przychodzi mi to z trudem,ale naprawde bardzo
              sie staram.I tak sobie mysle, ze uda mi sie,ze jestem silna, ze jeszcze
              przedemna wiele wspanoalych chwil.A moze On cos zrozumie? ale czy ja mu wtedy
              zaufam?
              Przeciez ludzie maja jezyki i mowia i mozna sobie wszystko wyjasnic,powiedziec
              prawde jaki jest stan rzeczy.
              A ja tylko chce zmazac to z mojego umyslu, nic wiecej.
              Pozdrawiam wszystkich
              • Gość: alla Re: Jak zapomniec? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 11:15
                nie widze abys chciala zmazac to ze swojego umysłu. dopóki nie uswiadomisz
                sobie, ze nie chcesz aby tak wygląała Twoja miłość, nie podejmiesz decyzji, tak
                długo będziesz sie bujać we wspomnieniach o jego ciepłym słowie, o jego
                telfonie i jego smsie. bedziesz wypierac jego zachowanie, tłumaczyc jego chłód
                i obojętność, 'bo przeciez potem zadzwonił', 'bo był miły i mówił ze jesteśmy
                MY'. A on bedzie stal w progu Twoich drzwi i nie wiedzial czy chce wejść, czy
                nie, moze wygodniej mu w progu. bedzie wychodzil kiedy jemu bedzie sie
                podobało. zrob cos z tym!
    • speedymika Re: Jak zapomniec? 13.05.04, 17:15
      hej

      wiem mniej wiecej jak sie czujesz, przypomnialo mi sie od razu co nieco z
      dawnych czasow - te same klimaty.. niby wszystko gra, ale - tak naprawde nie
      gra nic. nawet seks staje sie wypelnieniem rytualu spotkania, jednym z
      obowiazkowych punktow do wykonania, tak jak zrobienie herbaty i obejrzenie
      czegos na wideo (bo nie ma o czym rozmawiac a glupio tak siedziec w ciszy).

      w koncu zaczynaja sie klotnie o drobiazg (lubisz okno otwarte czy zamkniete?),
      no i ktoras z nich staje sie ta ostatnia...
      wspomnienia bola bardzo na poczatku - potem juz sa milymi, cieplymi kadrami z
      przeszlosci.
      moja metoda, to bylo rzucenie sie w wir szalonych imprez, koniecznie mocno
      alkoholowych (inaczej trudno sie bawic gdy tak bardzo boli) - w ten sposob
      poznawalam tez wielu nowych ludzi.
      dzieki tej metodzie w ciagu dnia mialam ciezkiego kaca, wieczorem bylam mocno
      nietrzezwa - i wtedy jakos lecial dzien za dniem bez Niego - bylo latwiej choc
      moze niekoniecznie zdrowo ;)
      na szczescie zawsze mialam przy sobie ludzi ktorzy umieli tak kierowac impreza,
      zeby zadne tematy "tabu" nie wyplynely i nie spowodowaly u mnie radykalnej
      zmiany nastroju.
      nie polecam tej metody (zgodnie z ust. o wych. w trzezwosci i przeciwdz.
      alkoholizmowi) - niemniej jednak nadmieniam ze w moim przypadku pomagala
      przetrwac najgorszy okres zaraz po rozstaniu.
      pisze w czasie przeszlym bo wierze ze juz nigdy nie bede jej potrzebowala
      stosowac.
      na pocieszenie - ktos o kim byla mowa na poczatku, jest znowu ze mna (po 8
      latach od rozstania) - i jest cudownie, co wazniejsze czuje ze tym razem
      naprawde nam sie uda pokonac te czarne chwile (ktore pewnie kiedys beda chcialy
      nas dopasc)....

      a tobie zycze powodzenia!


    • Gość: kosmos_kosmos Re: Jak zapomniec? IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 14.05.04, 14:31
      Moim sposobem jest skrajnie wyczerpujący wysiłek fizyczny. Biegam prawie
      codziennie - czesto po kilka godzin. Odwiedzam basen i tam tez sie nie
      oszczedzam. Kupiłem worek bokserski i skakanke dla urozmaicenia tej codziennej
      katorgi. Przez 3 miesiecy bardzo mi to pomagało. Podczas biegania wsłuchiwałem
      sie w rytm tętna a po wysiłku byłem tak wczerpany ze nie miałem siły na
      cierpienie. Dodatkowym plusem tej "metody" jest to ze udało mi sie osiagnac
      sylwetke zblizoną do perfekcyjnej. Przez ostatni miesiac musiałem troche
      odpuscic bo mam w tym roku mature. Nie potrafiłem sobie poradzic ze sobą, kiedy
      musiałem wysiedziec dłuzej w jednym miejscu. Nabawiłem sie pewnego rodzaju
      alergii na zycie, ludzi i wszelką aktywnosc poza tą wyzej wymienioną. Najgorsze
      jest to, ze wciaz nie potrafie definitywnie zerwac tego toksycznego kontaktu.
      Dostaje od niej srednio 150 smsów miesiecznie. W ten sposob najczesciej sie
      komunikujemy. Ona wciaz napedza moją nadzieje. Dałem jej tak duzą swobode...
      Gdy ona chce - jestem, gdy nie chce - odchodze. Przez to zapomniała co to
      znaczy godnosc istoty ludzkiej i czesto wrecz mna pomiata. Staram sie ubarwiac
      jej zycie i w jak najbardzoej oryginalny sposób pokazac jak bardzo jej
      potrzebuje. Ona jest dla mnie wciaz całym swiatem i zycia bez niej sobie nie
      wyobrażam. To tak jakby człowiekowi bez jednej nogi kazać tańczyć tango. To
      przeciez dla niego niemozliwe. Nawet jesli podjąłby próbe to byłaby to tylko
      nedzna imitacja prawdziwego tanca narazająca go na drwiny. Poza tym po kilku
      minutach upadłby na ziemie w poczuciu bezradnosci i bez sił na to zeby wstac.
      Ona próbuje mnie od siebie odzwyczajac i wie ze bardzo cierpie. Widzi to a ja
      nie potrafie tego ukryć. Wiem, ze wyszukała kogos innego... znam tego "kogos".
      Nie bedzie szczesliwa, ale musi sie o tym przekonac sama bo ja jej tego nie
      potrafie powiedziec. Wciaz sie spotykamy... choc ona czesto zajeta jest czyms
      zupełnie innym niz chocby zwykłą rozmową ze mną. Nie ma dla mnie zbyt wiele
      czasu... Kocham swoje zycie i chce zyc 100 lat!! Kiedy jednak widze, ze nie
      potrafie godnie nim manipulować... umieram 1000 razy. Boje sie ze w wakacje
      znów bede wypływał na srodek jeziora zanurzał glowe pod wode i krzyczał z
      całych sił. Przeciez ona ani nie jest zniewalajaco piekna ani błyskotliwa. Nie
      ma zbyt wielu talentów... nawet nie jest tak wrażliwa jak powinna byc kazda
      kobieta. Jest taka przeciętna... ale moja i juz zawsze zawsze zawsze bede ją
      kochał. Kiedy tylko mnie zawoła pobiegne i wybacze wszystko w jednej
      chwili. "Wyciagniemy z kieszeni nasz pogniecione marzenia..." i bedziemy je
      wspolnie realizowac. Wiem, wiem jednak ze moze mnie nie zawołac i ze powinienm
      to zakonczyc. Nadszedł ten moment... kiedy trzeba swoją miłosc schowac do
      plecaka i spokojnie odejsc.
      To takie trudne.

      Gdzies na pewno jest granica bólu, po ktorej przekroczeniu nie ma juz emocji,
      uczuć. Słodki niebyt.
      • joasia-ja Re: Jak zapomniec? 14.05.04, 23:53
        jestes pieknym idealista, trudno z tym zyc.
        bardzo pozdrawiam
      • komandos57 Re: Jak zapomniec? 14.05.04, 23:54
        Gość portalu: kosmos_kosmos napisał(a):

        > Moim sposobem jest skrajnie wyczerpujący wysiłek fizyczny. Biegam prawie
        > codziennie - czesto po
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Dwa turnusy w Tworkach poza kolejnoscia.
        • Gość: kosmos_kosmos Re: Jak zapomniec? IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 15.05.04, 09:56
          Tam mają zaledwie 50ha... to za mało zeby tam codziennie biegac.
      • Gość: igła Re: Jak zapomniec? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 21:04
        > Gdzies na pewno jest granica bólu, po ktorej przekroczeniu nie ma juz emocji,
        > uczuć. Słodki niebyt.

        Ładnie to napisałeś.. Ale ja nie mogę się tego doczekać, mimo że odeszłam już
        rok temu........
        • Gość: kosmos_kosmos Re: Jak zapomniec? IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 17.05.04, 01:49
          Byc moze nie czasem nalezy mierzyc odległosc tej granicy.
      • Gość: kosmos_kosmos Re: Jak zapomniec? IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 17.05.04, 23:09
        Czuje sie zobowiązany poinformowaco mankamentach mojej "metody". Wymaga
        poswiecenia duzej ilosci wolnego czasu. Przyszłado mnie ta refleksja przed
        godzinką, kiedy to na dobe przed maturą postanowiłem zerknąc w zagadnienia...
        Pierwsze co przyszło mi do głowy to pytanie: " Gdzie ja byłem jak oni sie tego
        uczyli? ". W tym samym momencie pojawiła sie i odpowiedź, ktorą mozna sobie
        wywnioskowac z "metody".
    • cossa Re: Jak zapomniec? 16.05.04, 21:19
      jedyny zloty srodek - czas
      czekaj na pewien poranek

      gdy sie obudzisz
      tego o czym piszesz
      juz nie bedzie :)

      pozdr.cossa
    • Gość: Malutka Re: Jak zapomniec? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 14:25
      Dzieki za listy,i moze nawet cos mi daly,ale jest mi trudno przejsc przez to
      samej.On odzywa sie, choc rzadko, robi to,ostatnio znowu probowalam z Nim
      rozmawiac,jest zdziwiony ze znowu to poruszam,nie dostaje zadnej konkretnej
      odpowiedzi,On dobrze wie i jest swiadomy tego co robi,wie bo mu o tym mowilam i
      pisalam wielokrotnie.Czy tak trudno byc szczerym i prawdomownym,skoro ja juz
      wszystkiego sie domyslam to jemu byloby latwiej cos powiedziec.Nie jestem osoba
      ktora bez slowa odchodzi i konczy wszystko nie mowiac nic,mozna sobie na
      pozegnanie cos powiedziec i rozstac sie jak ludzie,zeby nie zostal niesmak w
      sercu.Tak na marginesie,jestem dojrzala kobieta On rowniez,ja staram sie myslec
      logicznie On zachowuje sie jak maly chlopiec.
      Z dnia na dzien zaczynam inaczej myslec, wiem ze potrwa to bardzo dlugo i
      ciezko bedzie mi zyc z mysla, ze nie spotkam go, ze nie uslysze jego glosu,ale
      sie nie poddam.Cieszy mnie to ze mam wspanialych, wtajemniczonych w ta sytuacje
      znajomych i ze tu na forum moge cos napisac i podzielic sie z wami.
      Czasem chcialabym zeby On przezyl to co ja moze bylaby to dla niego nauczka,
      moze by wyciagnal jakies wnioski.
      pozdrawiam
      • Gość: balbina Re: Jak zapomniec? IP: *.bredband.comhem.se 18.05.04, 00:10
        zobacz na FK wpis o tym "dlaczego mezczyzni odchodza bez jednego slowa",
        dostaniesz odpowiedz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka