Dodaj do ulubionych

przyszedl do mnie

20.05.13, 20:43
wyniszczony, znieksztalcony i zasyfiony praktykami z poprzednich relacji, ktos.
niby ma cos wlasnego. moze wartosciowego. moze urokliwego. moze zywego i wesolego.
ale to slad procenta.
co z nim robic?
bo mam ochote kopnac w d..
gdyby sie w to wpakowala, mam do dania kilkaset procent wiecej, niz on.
praktyki osob, z ktorymi wchodxzil w relacje, sa dla mnie ponizej poziomu smiecia.
nad czym sie tu zastanawiac.
mozecie mi prosze wskazac?

czemu nie wyprostowal sie i nie oczyscil, tylko przyszedl taki. brudny lachmaniarz.
?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: przyszedl do mnie 20.05.13, 20:48
      Moze cos skrywasz i on to wyczuwa, ze was kilkaset procent wcale nie dzieli?
      • tibralte Re: przyszedl do mnie 20.05.13, 21:06
        co skrywam? oswiec mnie, bo nie wiem.
        ze ja z tej samej gliny jestem?
        coz by mnie wtedy tak odrzucaly jego poprzednie "zycia" ?



        poza tym, o procentach mowie, na podstawie naszych postaw wobec relacji z drugim czlowiekiem. on juz swoja zademonstrowal. wielokrotnie.

        i nie mial zadnego problemu z wciagnieciem jak ropucha, tego co nieostroznie wystawilam juz na stol. sadzac, ze mam do czynienia z moralnym partnerem czlowiekiem.
        i bez pardonu domagal sie wiecej. bezpodstawnie i bez rownowagi.

        podejrzewam go o perfidne rozgrywanie znajomosci ze mna. od najpoczatkowszego poczatku.
        dlaczego mialabym sie mylic?
        • szaman.ka Re: przyszedl do mnie 21.05.13, 00:58
          Jeśli sama czujesz,że masz kilkaset procent więcej do dania niż on,to przecież to ona też wyczuwa i dlatego się przypiął.
          Jeśli tak jest jak piszesz,to nic Cię nie powinno powstrzymywać przed pozbyciem się takiego partnera ponieważ zanim się zorientujesz w pełni zostaniesz" wycyckana" i zostaniesz z pustką wewnętrzną.
          Ktoś mi wczoraj opowiadał,jak leżał w szpitalu i obok niego jakiś bezdomny,brudny,śmierdzący.Jeden z pacjentów litując się nad nim zaczął mu dawać po parę złotych,by ten mógł też sobie coś kupić.Ten bezdomny, wkrótce zaczął się upominać u tego pacjenta o pieniądze ponieważ mówił,że nie ma.Tak jakby ten miał obowiązek mu dawać.

          W takich związkach dawcy i biorcy działa to na podobnej zasadzie.
          • hansii przyszedl do mnie - i dobrze. 21.05.13, 06:08
            ty jezdes historyczny nick.
            i dalej te dziewczece dylematy ?.

            kochac, wypiescic.
            i wyrzucic . - gdy sie nie nada.
          • malwi.2 Re: przyszedl do mnie 21.05.13, 09:23
            myślę, że jak ma się do czynienia z kimś, kto tylko bierze, to można spróbować (o ile ma się na to ochotę) nauczyć go dawać - czyli dać, w niektórych przypadkach, z którymś razem, może "zaskoczy", może mu to przypadnie do gustu, może nawet zaświta coś znajomego, ale nic na siłę, nic w nieskończoność

            w niektórych przypadkach jednak warto, mi też czasem ktoś coś da pierwszy, sam z siebie i zauważam "to tym można się dzielić" lub że "może to przepływać"

            tibralte, może faktycznie widzisz w nim jakieś swoje ciemne strony, jeśli się ich pozbyłaś to wiesz jak to zrobić

            z jakiejś przyczyny nie porzuciłaś go jeszcze, nie namawiam ani na porzucenie, ani na pomaganie - ty swoją sytuację znasz najlepiej

            • szaman.ka Re: przyszedl do mnie 21.05.13, 09:34
              Moją intencją też nie było namawianie Cię do zerwania,lecz raczej uświadomienie możliwych konsekwencji pozostawania w takim związku.
              Natomiast, dość czarno widzę pracę nad zmianą partnera.
              'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
              Hipokrates(460-377 p.n.e.)
              • malwi.2 Re: przyszedl do mnie 21.05.13, 11:05
                > Natomiast, dość czarno widzę pracę nad zmianą partnera.

                faktycznie nie wygląda to optymistycznie, autorka musi ocenić, czy warto w to się pakować, czy przypadkiem zamiast zmian w partnerze nie dokona zmian w sobie, które spowodują, że spadnie do jego poziomu

            • tibralte Re: przyszedl do mnie 22.05.13, 15:59
              > w niektórych przypadkach jednak warto, mi też czasem ktoś coś da pierwszy, sam
              > z siebie i zauważam "to tym można się dzielić" lub że "może to przepływać"
              >

              ja k odroznic brak wiedzy, swiadomosci i umiejetnosci, w tej mierze
              od umyslnej postawy bioracej?

              > tibralte, może faktycznie widzisz w nim jakieś swoje ciemne strony, jeśli się i
              > ch pozbyłaś to wiesz jak to zrobić
              >

              nie rozumiem.


              > z jakiejś przyczyny nie porzuciłaś go jeszcze, nie namawiam ani na porzucenie,
              > ani na pomaganie - ty swoją sytuację znasz najlepiej

              juz to zrobilam.
              nie rozumiem tylko jak mozna przyjsc do kogos:
              a)takim zasyfialaym. wczesniej sie chocby nie starac oczyscic.
              b)patrzec tylko, co by tu wciagnac od kogos
              c)wyskoczyc z pretensjami /donosnymi i nieprawdopodobnymi w tej sytuacji,
              -ze malo, ze chce jeszcze to i tamto. bezpodstawnie. i nieadekwatnie do fazy i charakteru/ glebokosci znajomosci.
              -ze ja egoistka /bo odmawiam bycia zabawka/
              -stwarzania, po mojej decyzji, takiego klimatu, jakby to byla moja hiperchimera, gdy on taki super, a nastepnie, on takim bolem skamieniony, a ja nic, tylko jak ta wiedzma harpiczna i bezduszna.
              • jeriomina Re: przyszedl do mnie 23.05.13, 15:20
                Psychomanipulant. Skąd ja to znam.
    • jedr-ek28 Re: przyszedl do mnie 23.05.13, 23:24
      A może to Ty takich do siebie przyciągasz? Law of Attraction.
    • jan_stereo Re: przyszedl do mnie 24.05.13, 22:13
      zainwestuj w niego te 500% i poczekaj az urosnie, wowczas wybierz 1000%, albo kopnij od razu i szukaj lepszej inwestycji, jak kazdy dobry bank.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka