Dodaj do ulubionych

jak mozna uderzyc kobiete...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 16:41
JAK MOZNA UDERZYC KOBIETE? PYTAM SIE PO CICHU SIEBIE.....nie znam
odpowiedzi., na to pytanie..to brak szacunku zlosc nagromadzona w
mezczyznie...ale jak mozna....jak smie.jak przeciwdzialac? zaznaczam ze nie
daje powodow ,nie prowokuje..
nie znam na to odpowiedzi.pomimo ze zastanawiam sie nad tym ..ja ciebie
uderzylem?/ nie tylko leciutko szturchnolem.oczywiscie ze nie chodze ze sladami
uderzen bo na to sobie nie pozwala ale czasem wiem jak smakuje kuksaniec...to
nie jest wporzadku jak sie przed tym bronic.tlumacze rozmawiam zadam...nic nie
pomaga...on robi swoje a ja .....prosze tlumacze,,,,, i co dalej??????????
Obserwuj wątek
    • Gość: ola Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 16:42
      chce spojrzec na to waszymi oczami moze ja czegos nie zauwazam.????
      • Gość: Kim Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: 213.77.91.* 10.05.02, 16:44
        Jakim prawem on Cię bije? Jak można podnieść rękę na drugiego człowieka? Ja
        tego nie rozumiem.
        • Gość: ola Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 16:49
          on mnie nie bije to tylko male kuksance jak on twierdzi ale to nie ma
          znaczenia ....to i tak podniesienie reki ..ja tego tez nie rozumiem....ale co
          robic jak postepowac....o to mi chodzi......dla mnie to byl kiedys obcy temat,
          nie zrozumialy
          wychowalam sie w domu pelnym milosci wzajemnego szacunku zrozumienia ...nie
          myslam ze bede przez cos takiego w zyciu przechodzila.
          • Gość: Melba A co na to? IP: *.chello.pl 10.05.02, 17:08
            Olu, odpowiedziaąłm Ci, dość ostro, na kobiecie. A teraz przyszło mi jeszcze
            coś do głowy - co na to Twój ojciec?Pytam serio.
            • Gość: ola Re: A co na to? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 17:25
              rodzice przestali ingerowac od momentu jak zauwazylismy ze to wszsytko pozniej
              sie na mnie odbija....on staje sie msciwy,,,,
    • pastwa Re: jak mozna uderzyc kobiete... 10.05.02, 16:56
      Obawiam się, że w końcu doczekasz się takiego kuksańca z jego strony, iż
      wylądujesz w szpitalu, a on odpowie, że dla niego to było nie mocno, tylko Ty
      jakaś taka krucha jesteś.
      Jeśli masz zamiar nadal tolerować takie "kuksańce", a jedynym problemem jest
      dla Ciebie, jak sie bronić przed tym, zatem kup sobie kask, kamizelkę
      kuloodporną i tarczę z pleksy powinno na początek wystarczyć.
      • Gość: ola Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 16:59
        nie mam zamaru tolerowac...
        tlumacze prosze czasem krzycze ...mowie dosyc...ostatni raz..i jest
        cisza..spokoj chwila zastanowienia nad soba z jego strony...do nastepnego razu
        kiedy jest zly cos nie wyszlo krzywosie popatrzylam usmeichnelam sie zupa za
        slona za goraca ..och zycie jakie jestes trudne i bolesne....
        • pastwa Re: jak mozna uderzyc kobiete... 10.05.02, 17:08
          Zycie jest przewaznie trudne i bolesne, kiedy się samemu trwa w bólu, którego
          można się pozbyć w zwyczajnym rozstaniu z bokserem, niech sobie kupi worek
          treningowy, miast kobiety.

          DZIEWCZYNO KOŃCZ TEN ZWIĄZEK DLA WŁASNEGO ZDROWIA, TEN FACET JEST
          BEZNADZIEJNY !!!
          • Gość: Melba Pastwo IP: *.chello.pl 10.05.02, 17:09
            Ola nie skończy tego związku, bo jest od niego uzależniona.
            • pastwa Re: Melbo 10.05.02, 17:22
              Coś jej jednak nie pasuje, zatem albo skończy sama ten związek, albo zrobi to
              za nią jej facet w nieco bardziej drastyczny sposób.

              Ps. Jak sobie życzysz olu, podaj adres to wyślę Ci zdięcia takich szturchanych
              kobiet.
            • Gość: Kulka Re: Pastwo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.05.02, 17:29
              dokładnie,uzalezniona, co gorsza pewnie nie od związku ale od cierpienia :(
          • Gość: ola Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 17:22
            wiem ze jest zlym czlowiekiem..czuje ze czara goryczy powoli sie
            przelewa..mysle o rozwodzie..robie krok do przodu ..pozniej dwa do tylu..
            byc moze melba ma racje...
            zastanawialam sie nad tym..moze powinnam zainetresowac sie spotkaniami osob
            wspoluzaleznionych....tkwie w tym zwiazku juz 15 lat..mysle ze sytuacja
            dokonala ogromnych spustoszen w mojej psychice .jestem innym czlowiekiem ....
            • Gość: Melba Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.chello.pl 10.05.02, 17:35
              Olka, mam rację, ja znam takie kobiety jak Ty, pracowałam z nimi, taki mój
              zawód.One miały : połamane nosy, ręce, nogi, żebra itp. poparzone żelazkami,
              gwałcone....Masakra. Może Twój mąż był dobrym człowiekiem, ale jesli PIJE I
              BIJE, to jest CHORY, a chorobe się leczy! Olka, pędź na grupę
              współuzależnionych, są za darmo, są wszędzie...nie będziesz pytała, co robić,
              tylko JAK i ...będziesz to robiła!dziwczyno, opamietaj się i walcz! POWODZENIA!
              • Gość: ola Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 17:41
                nie zaprzeczam ze jest uzalezniony..walczy z tym od lat ja go w tej walce
                wspaieralam.byc mzoe popelnilam blad on nawazyl piwa a ja je wypilam..teraz od
                paru lat sytuacja sie zminila na tyle ze wyjatkow zaglada do kieliszka .ale
                ja zdaje sobie z tego sprawe co to jest choroba i on do konca zycia musi z nia
                walczyc..pojscie na aa odpada on sie na to nigdy nie zgodzi..i jego nie winne
                pytanie co chcesz ode mnie przeciez nie pije..a czasem to kazdemu sie zdaza .ma
                problemy ze soba ktore wyladowuje na mnie... masz racje z klubem aa juz cicho
                myslam o tym ale...tak trudno isc tam....nikt nie chce sie obnosic ze swoimi
                problamami .....stad ta smialosc u mnie i chce popatrzenia sie na moj problem
                waszymi oczami...
                • Gość: Melba Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.chello.pl 10.05.02, 17:53
                  Olu, w ten sposób przejmujesz odowiedzialność za niego - on nie chce iść i nie
                  pójdzie, a cóż to jest za argument, do diabła?! Czy Ty w ogóle masz coś do
                  powiedzenia w tym związku? jego niechęć jest właśnie POTWIERDZENIEM jego
                  choroby. Ty idź i się nie bój, zajmą się Tobą i nikt nic na siłę od Ciebie nie
                  wyciągnie. To są grupy wsparcia, najlepiej, poza terapeutami, zrozumieją Cie
                  osoby, które same mają ten problem co Ty. Co o tym sądzisz?
      • Gość: xsenia do Pastwy prywatnie z całkiem innej mańki IP: *.bydgoska.krakow.pl 14.05.02, 00:48
        nie 'się' tylko 'Wam' 'im' 'Tobie' 'jemu' 'jej'

        a 'tam' nic już nie napiszę, bo 'się' nie da i nie warto
        nie będę pytać o Twoje przekonanie, ani o jego przemiany
        • pastwa Re: do Xseni prywatnie z całkiem innej mańki 14.05.02, 01:38
          Gość portalu: xsenia napisała:

          > nie 'się' tylko 'Wam' 'im' 'Tobie' 'jemu' 'jej'
          >
          > a 'tam' nic już nie napiszę, bo 'się' nie da i nie warto
          > nie będę pytać o Twoje przekonanie, ani o jego przemiany

          Mozesz zapytać prywatnie ( adres powyżej), bądź na wątku " Nie na temat dla
          każdego wku..."

          Ps. Dlaczego sądzisz, że moje przekonania uległy jakimś przemianom ?

    • Gość: kwiatek Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.kopernik.gliwice.pl 10.05.02, 21:43
      Ola walnij go po ryju jak ci odda to dzwon na policje i po sprawie
      u mnie było to samo, niby nic ale jakies popchniecie sztrurchniecie az w koncu
      sie wsieklam walnełam go z calej siły w pysk i powiedziałam że jak spróbuje mi
      oddac to go zabije albo siebie i byłam gotowa to zrobic
      od tamtego czasu chodzi jak w zegarku bo wie ze jeden zły odruch i jest na
      klatcde z walizkami
      nie cackaj sie z gnojem
    • Gość: ata Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 11:11
      NIE PYATJ, NIE PROŚ, NIE BŁAGAJ, TYLKO UCIEKAJ PÓKI JESZCZE ŻYJESZ!!!!!!
      PSYCHOPATA MOZE ZABIĆ!!!!!!
    • Gość: ??? Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 11.05.02, 13:06
      oj może, może,,,,,
      ale dlaczego nie wiem.
      znam ten ból.
      znam słowa :" ja sobie na to nie pozwolę, ja mu pokażę itp., itd."
      zdarzyło mu się to przez 12 lat chyba 4 razy w tym jedna obdukcja- ostatnia -
      były ślady.
      uciekać?,,,,,, myslałam i myślę o tym - to nie takie proste.Nie maltretuje mnie
      co dzień, nie czyni tego często, ale czyni i w sercu zostaje okrutnie wielka
      zadra.
      przez to już go nie kocham nie mogę, nie potrafię i nie chcę, straciłam do
      niego szacunek. Nie mogę kochać kogoś kogo nie szanuję i poważam. Ale to jego
      wina.
      ostanim razem zadzwoniłam na policję, pani zapytała czy jest pijany, a ja , że
      nie - bo nie był a ona na to,że w takiej sytuacji to niewiele mi moze pomóc, bo
      nawet na izbę wytrzeźwień go nie zabiora i dodała, iż mogę zrobić obdukcję ale
      nie dodała, że będę musiała za nią zapłacić bo nie "skierowała mnie na nią
      policja bo ona niewiele mi,,,,,,,,,,,,,,,,,, j.w.
      a obdukcja ...
      ludzie mili, sympatyczni ....... ale niektóre słowa np. niewolno się dawać
      bić .... ale nikt mi nie powiedział jak temu "zapobiegać" co to zna czy nie
      dawać się ja nie wiem.
      istnieją różne organizacje, ośrodki pomocy dla kobiet maltretowanych, bitych
      często i mocno.
      a ja ? ani często ani mocno i do kogo mam się udać?
      MUSZĘ SOBIE SAMA POMÓC jeszcze nie wiem jak, nie wiem kiedy będzie następny
      raz , może za ro, moze za dwa
      nastepny będzie naprawdę OSTATNIM, on o tym wie


      moze wy wiecie co można takiemu zrobić, żeby zapamietał raz na zawsze, że nie
      warto być damskim bokserem?
      • Gość: ata Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 13:14
        Oddać. Tylko tak, żeby nie zabić. Sorry, ja mówię poważnie.
        • Gość: weronika Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.kopernik.gliwice.pl 11.05.02, 14:05
          i jeszcze postraszyc rosyjska banda, ze czekaja tylko na znak i jesli sie cos zdarzy to go zabiją


          swoją drogą czemu tak wielu facetów to podłe kanalie
          gdzie sie podziewają ci uczciwi i wrażliwi
          • Gość: ata Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 14:22
            Nie ma, naprawdę ich nie ma. Chyba pomyślę o dziewczynach. Dostanę wreszcie to,
            czego szukam - miłość, czułość, tkliwość, wierność, zrozumienie,
            odpowiedzialność za swoje czyny. Zostawię wtedy za sobą: tzw. nic nie znaczące
            spotkania i przelotne miłostki, zdrady, kłamstwa, że nie wspomnę o różnych
            odgłosach wydawanych przez męskie ciało po spożyciu alkoholu.
            • pastwa Re: jak mozna uderzyc kobiete... 11.05.02, 14:37
              Weronika:

              swoją drogą czemu tak wielu facetów to podłe kanalie
              gdzie sie podziewają ci uczciwi i wrażliwi

              ata:

              > Nie ma, naprawdę ich nie ma. Chyba pomyślę o dziewczynach. Dostanę wreszcie
              to, czego szukam - miłość, czułość, tkliwość, wierność, zrozumienie,
              > odpowiedzialność za swoje czyny. Zostawię wtedy za sobą: tzw. nic nie
              znaczące spotkania i przelotne miłostki, zdrady, kłamstwa, że nie wspomnę o
              różnych odgłosach wydawanych przez męskie ciało po spożyciu alkoholu.

              Rzeczywiście, faceci to zmartwienie kobiet, naturalnym wyjściem byłyby związki
              z kobietami( sam mam taki zamiar), pytanie tylko, dlaczego mężczyźni bez
              wyjątku, nie są : wrażliwi ,troskiliwi,wierni, prawdomówni i nie pijący
              alkoholu, toż to jakiś parszywy gatunek, chyba ?
              • Gość: ata Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 15:03

                > Rzeczywiście, faceci to zmartwienie kobiet, naturalnym wyjściem byłyby związki
                > z kobietami( sam mam taki zamiar), pytanie tylko, dlaczego mężczyźni bez
                > wyjątku, nie są : wrażliwi ,troskiliwi,wierni, prawdomówni i nie pijący
                > alkoholu, toż to jakiś parszywy gatunek, chyba ?

                Taka konstrukcja, ot co. Kiedyś dodałabym - ale są kochani i nie można bez nich
                życ. A teraz powiem, że nie są, i że spokojnie można się bez nich obejść.
                Przynajmniej nie zranią.
                • pastwa Re: jak mozna uderzyc kobiete... 11.05.02, 15:24
                  Gość portalu: ata napisała:

                  > Taka konstrukcja, ot co. Kiedyś dodałabym - ale są kochani i nie można bez nich
                  > życ. A teraz powiem, że nie są, i że spokojnie można się bez nich obejść.
                  > Przynajmniej nie zranią.

                  Można się obejść bez facetów, tylko dlaczego nie wszystkie kobiety potrafią to
                  zrozumieć, toż to jakiś masochizm, wiązać się z takim gadem, by następnie
                  cierpieć z braku miłości i wszelkiego złego co w takim siedzi.
                  Wytłumacz mi to Ato.




                  • Gość: ata Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 15:48
                    Mogę wytłumaczyć tylko siebie, bo choć istnieją pewne typy zachowań, to sfera
                    uczuć jest jednak indywidualna. Było to dawno, dawno temu (choć nie będę cofać
                    się do dzieciństwa i do moich relacji z moim ojcem, pierwszym mężczyzną w moim
                    życiu :-)). Jak każda typowa nastolatka zakochałam się. Nie, nie zakochałam -
                    pokochałam. Wiem to teraz, bo po wielu, wielu latach nadal wspominam z drżeniem
                    to uczucie. Wtedy po raz pierwszy zostałam odrzucona, właśnie tak, odrzucona.
                    Trwało dwa lata, zanim doszłam do siebie, ale widzisz, doświadczenie było na
                    tyle mocne, że wciąż je pamiętam. Potem szukałam takiej samej intensywności
                    uczuć, za wszelką cenę. I chyba tu był błąd - rozmieniałam się na drobne, każdy
                    objaw lekkiego zainteresowania brałam za oznakę głębokiego uczucia. W końcu
                    spotkałam tego pana, przez którego teraz płaczę. Dał mi to wszystko, czego nie
                    dostałam do tej pory od nikogo - miłość, zainteresowanie, czułość, wspólne
                    plany...Wpadłam po same uszy, zresztą zawsze w uczuciach daję całą siebie,
                    absolutnie. Tu pewnie jest pies pogrzebany.Wiesz, poza tym to jestem mężatką, i
                    jak można wywnioskować nie jest to związek udany, ale ja nie szukałam taniego
                    romansu - byłam gotowa przemeblować całe swoje życie dla tego poznanego
                    ostatnio. To wszystko jest strasznie skomplikowane, ale wniosek jest jeden, i
                    strasznie mnie boli wypowiedzieć tę myśl na głos - to chyba jednak ja swoim
                    zachowaniem przyciągam określone typy ludzi, daję się niszczyć, upokarzać.
                    Chyba rzeczywiście trudno mnie pokochać, bo ja sama siebie nie kocham.
                    Nie wiem, czy zrozumiałeś ten wywód, ale mam taką gonitwę myśli, że palce na
                    klawiaturze nie nadążają.
                    • pastwa Re: jak mozna uderzyc kobiete... 11.05.02, 17:14
                      To, że w uczuciach dajesz całą siebie, absolutnie nie jest niepoprawne, raczej
                      niewłaściwe mogą być osoby takim miłowaniem obdarzone, najgorszym efektem tego
                      Twojego miłosnego niespełnienia się w związku z mężczyzną jest wynikłe
                      uogólnienie, co do ich nędznej natury.
                      Nie tyle, swym zachowaniem przyciągałaś męskich „typów”, co raczej tolerowałaś
                      ich upokarzające Cię zachowanie, miast podziękować za znajomość.
                      Nie uważam, byś była trudną do pokochania osobą, to owi dotychczasowi „bliscy”
                      Ci mężczyźni, byli trudni do kochania, ponieważ nie potrafili pokochać takiej
                      kobiety, jak Ty ( zapewne jakiejkolwiek).
                      Zła nie da się rozdzielić ze względu na płeć, stąd rozgoryczenia miłosne są
                      zarówno u mężczyzn i kobiet.
                      Ogólnie widzę, że sama dostrzegasz skąd się to wzięło, bowiem szukanie miłości
                      za wszelka cenę, często kończy się otrzymaniem wysokiego rachunku.
                      Zastanawia mnie jeszcze, czy czujesz wstręt do siebie, bo ja również siebie nie
                      kocham, nie jestem narcyzem.

                      Powodzenia w miłości, ale nie za wszelką cenę, ponieważ sama w sobie jesteś
                      zbyt cenną kobietą, by jeszcze „dopłacać” za walory, którymi możesz obdarować
                      mężczyznę.

                      Mężczyzna
                      • Gość: ata Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.mpips.gov.pl 14.05.02, 08:56
                        Oczywiście, że siebie nie kocham. Inaczej nie pozwoliłabym, aby ktoś mnie tak
                        skrzywdził. I dzięki za życzenia :-).
                • kwieto Re: jak mozna uderzyc kobiete... 11.05.02, 15:45
                  A ja sobie zadawalem swego czasu pytanie czemu kobiety sa takie bezwzgledne,
                  nieczule, oszukancze, dwulicowe, podle, klamliwe...

                  Moze to po prostu kwestia przebywania z okreslonymi ludzmi?
                  "Jesli wejdziesz miedzy wrony musisz krakac jak i one"

                  Czas widac zmienic srodowisko, Ato
                  • Gość: ata Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 16:15
                    Tak sobie właśnie myślę :-))) Na żeńskie :-)))
                    • kwieto Re: jak mozna uderzyc kobiete... 11.05.02, 16:18
                      No to ja tez staram sie rozgladac za kobietami! (w sumie teraz to nie moge, w
                      koncu jest jedna taka co mnie pilnuje, hihi)

                      Ale powaznie - z moich doswiadczen wychodzi, ze takich szuj wsrod mezczyzn (np.
                      moich znajomych) to praktycznie nie ma. Wszyscy wspaniali, czuli, opiekunczy...

                      To ze zle trafilas, to ze ktos inny zle trafil... to nie znaczy, ze wszyscy zle
                      trafiaja. Tylko ci, ktorzy trafili dobrze, nie odzywaja sie na tym forum :"))
                      • Gość: ata Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.mpips.gov.pl 11.05.02, 16:21
                        kwieto napisał(a):

                        > No to ja tez staram sie rozgladac za kobietami! (w sumie teraz to nie moge, w
                        > koncu jest jedna taka co mnie pilnuje, hihi)

                        I dobrze robi!!!
                        >
                        > Ale powaznie - z moich doswiadczen wychodzi, ze takich szuj wsrod mezczyzn (np.
                        >
                        > moich znajomych) to praktycznie nie ma. Wszyscy wspaniali, czuli, opiekunczy...

                        Wiesz napewno??
                        >
                        > To ze zle trafilas, to ze ktos inny zle trafil... to nie znaczy, ze wszyscy zle
                        >
                        > trafiaja. Tylko ci, ktorzy trafili dobrze, nie odzywaja sie na tym forum :"))

                        No, o tym samym sobie pomyślałam. Ci inni teraz są ze sobą i cieszą się swoją
                        obecnością i bliskością. I niech im się darzy!


      • pastwa Re: jak mozna uderzyc kobiete... 11.05.02, 14:30
        Gość portalu: ??? napisała:

        > moze wy wiecie co można takiemu zrobić, żeby zapamietał raz na zawsze, że nie
        > warto być damskim bokserem?

        Potraficie wciąż kochać i żyć z facetem, który w wyniku zastraszenia przestanie
        Was "kopać" i maltretować psychicznie, czy zwyczajnie pozwoli Wam to w spokoju
        doczekać końca, w takim w miarę "neutralnym" związku ?
      • kwieto Re: jak mozna uderzyc kobiete... 11.05.02, 15:46
        Gość portalu: ??? napisał(a):


        > moze wy wiecie co można takiemu zrobić, żeby zapamietał raz na zawsze, że nie
        > warto być damskim bokserem?

        Odejsc. A wczesniej wytoczyc mu proces o znecanie sie
        • Gość: banana czas na konkrety... IP: *.chello.pl 11.05.02, 18:49
          w kazdym mieście i gminie są ośrodki pomocy społecznej, w wielu działają
          osrodki interwencji kryzysowej oraz komisje przeciwdziałania alkoholizmowi.
          Przy kazdej takiej komisji (oraz ośrodkach) sa wyszkoleni pracownicy pomocy
          społecznej i prawnicy. Trzeba zadzwonić, umówić sie na dyżur. Oni pomoga
          napisac wszystkie skargi, także pozwy rozwodowe, a przede wszystkim poradza,
          jak postepować, by WYEKSMITOWAĆ drania z domu (a przedtem uzyskać alimenty,
          jeśli nie chcesz rozwodu czy separacji). Bo bicie to przestepstwo. UWAGA: pani
          której policjantka odmówiła pomocy powinna porozmawiac z jej bezpośrednim
          szefem, albo nawet z kimś z komendy wojewódzkiej. W czasach bezrobocia
          niedouczona policjantka powinna wyleciec z pracy tak szybko, jak mąż-łajdak z
          domu.
          Kontaktujcie sie z komisjami antyalkoholowymi i centrami pomocy. Tam pomogą też
          dostać się na grupe wsparcia. Wśród kobiet ze swojego terenu, które zmagaja się
          z takim samym problemem, przy wsparciu fachowców, znajdziecie siłe, by zmienić
          wasze życie. I myślcie o dzieciach. 9 z 10 córek alkoholików wychodzi za mąż za
          alkoholików. Aby przerwać tez krąg trzeba im stworzyc dom bez wódki i przemocy.
          Inaczej kobieto piszesz swojej córce scenariusz na życie taki sam, jak Twój.
          • Gość: Zuza Re: czas na konkrety... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.05.02, 13:16
            Na początku drogi wychodzenia z przemocy można skorzystać z telefonów zaufania,
            np.:
            * Niebieska Linia 0-800 120-002
            * telefon Fundacji Przeciwko Patologiom 0-800 151 121.
            Obydwa ogólnopolskie i bezpłatne.
    • Gość: ilia Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: 212.160.148.* 13.05.02, 07:28
      Otóż nie można!
      Mój mąż już tego nie robi, a jakże od kilku lat, ale niestety ja wciąż pamiętam
      to uczucie i ten wstręt, strach i złość poniżenia. Tego się nie zapomina. Nie
      wybacza się po żadnych przeprosinach. Po prostu nie mozna tak robić. Co to
      znaczy w ogóle uderzyć kobietę? Masz taką chęć chłopie? To idź do parku ,
      znajdź sobie faceta silniejszego od siebie i lej go ile wlezie.
      Pozdrawiam
      • Gość: ola Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.05.02, 16:12
        Gość portalu: ilia napisał(a):

        > Otóż nie można!
        > Mój mąż już tego nie robi, a jakże od kilku lat, ale niestety ja wciąż pamiętam
        >
        > to uczucie i ten wstręt, strach i złość poniżenia.co sie takiego musialo
        wydazryc zeby to zrozumila??????? Tego się nie zapomina.to prawda nie
        zapomina.... fizycznie nie boli ...ale wewnatzr nas to siedzi.. Nie
        > wybacza się po żadnych przeprosinach. Po prostu nie mozna tak robić. Co to
        > znaczy w ogóle uderzyć kobietę? Masz taką chęć chłopie? To idź do parku ,
        > znajdź sobie faceta silniejszego od siebie i lej go ile wlezie.
        > Pozdrawiam umnie sa tylko lekkie kuksance .....a jednak to forma podniesienia
        rekina mnie..nie chodze z okiem podbitym czy nosem zlamanym jak ktos
        sugerowal,,tego nie widac na zewnatrz a jednak czuje to w sobie towe mnie siedzi
        i chyba juz tak bedzie.....powaznie rozwazam rozstanie ,,,powiedzialm
        dosyc .zycie jest jedno...bo nie mysle ze on sie zmieni.. oczywiscie sa
        przeprosiny lzy smutek opanowanie na jakis czas....a pozniej ....

      • Gość: Gabi Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.sympatico.ca 13.05.02, 17:47
        Olu Kochana
        nie ma prawa NIKT Ciebie dotknac NIKT
        to juz jest forma znecania sie fizycznego
        Badz silna ,zrob cos z ta cala historia swojego zycia
        Czy musisz zyc z takim tyranem?musisz??????
    • Gość: ami Re: jak mozna uderzyc kobiete... IP: *.acn.waw.pl 13.05.02, 20:11
      byłam długo w facetem , który psychicznie się nademną znęcał . Kochałam go i
      nie zdawała sobie z tego sprawy aż po latach mnie uderzył .... raz , drugi ...
      i to mnie obudziło ! Szybko ! Kubeł zimnej wody nie byłby skuteczniejszy ! W
      między czasie poznałam wspaniałego mężczyznę ... wiedział co śię dzieje ...
      widziałam wściekłość w jego oczach ale pozwolił mi podjąć decyzję .
      Powiedziałam odchodzę ... ale to nie było łatwe - piekło ,
      kolejne "wstrząchnięcia" ... ale ja już nie zmieniłam zdania . Żadne prośby
      ani grożby na mnie nie skutkowały . Teraz jestem z tym wspaniałym mężczyną i
      niczego nie żałuję . Tamtego nie znienawidziłam , w końcu byliśmy razem tyle
      lat ale to nie powód by podnosić na mnie ekę .

      Ja nie pozwolę sobie na to by bać się faceta z którym jestem . W samej tylko
      Warszawie jest ponad 2 mln ludzi ( w tym pewnie ok 1 mln mężczyzn ) i nikt mi
      nie wmówi , że nie spotkam tam dobrego człowieka , który mnie doceni !

      Podejmij właściwą decyzję , pozdrawiam
      • olaola2 Re: jak mozna uderzyc kobiete... 15.05.02, 19:59
        ciesze sie ze udalo sie tobie ulozyc zycie wspaniale gratuluje....
    • novia Re: jak mozna uderzyc kobiete... 15.05.02, 20:05
      Nie wolno nikogo bic: kobiety, mezczyzny, dziecka, zwierzat. Nie wolno i juz!
      Trzeba te mysl zakodowac w glowie i nie szukac przyczyn czy wyjasnien, chyba,
      ze doszlo juz do rekoczynow. W takiej sytuacji juz nie cofnie sie czasu, trzeba
      natomiast nie popelniac juz nigdy wiecej tak strasznego czynu jakim jest
      celowe, fizyczne zadanie bolu drugiemu czlowiekowi.
      novia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka