moja_deszczowa_piosenka
22.02.05, 22:27
Witam Was,
Mój problem jest stary jak świat, ale jakoś nie umiem/y sobie z nim poradzić.
Jestem w związku od 1,5 roku. Na samym początku miałam wielką ochotę na seks,
kochaliśmy się właściwie codziennie. Było fantastycznie, mój chłopak był
zachwycony, ciągle powtarzał że nie miał pojęcia że seks może być tak
ekscytujący, bo jego poprzednia partnerka była bardzo obojętna i pasywna w
łózku. Cieszyliśmy się że tak nam się dobrze układa w "tych" sprawach, bo to
przecież ważne dla związku. Potem, po kilku miesiącach, zaczęliśmy mieć
poważne problemy o których pisałam już jakiś czas temu. Chodzi o ciągłe
kłótniez róznych powodów, początki agresji u partnera, straszną zazdrość etc.
Mimo tego wszystkiego, kochamy się i próbujemy być razem. Wszystkie te
problemy ciągle są aktualne, męczą mnie i odbierają ochotę do bycia razem, a
co tu mówić o seksie. Mój partner odwrotnie - chce seksu codziennie, w każdej
chwili, jest gotów kochać się z wielkim entuzjazmem w każdym momencie.
Musze jeszcze dodać, że z jakiegoś powodu stosunki stały się dla mnie
bolesne. Myślałam że to chwilowe, ale utrzymuje się już od pół roku:( To,
plus nasze kłótnie i inne czynniki których jeszcze nie zdefinowałam powodują
że unikam seksu.
Mój partner czuje się odrzucony, bardzo potrzebuje bliskości i poczucia że
podoba mi się i go pragnę. Nie umiem mu tego dać. Kochamy się średnio raz,
dwa razy na tydzień, dla mnie to wystarczające, nawet aż nadto, dla niego to
o wiele, wiele za mało.
Zaczynamy się kłócić o seks, co dla mnie jest upokarzające i bezsensowne -
przecież poprzez zmuszanie mnie do "chcenia" niczego nie osiągnie!
Widze że jest zagubiony i rozczarowany. Podczas kłotni wypomina mi że na
początku miała na niego ochotę, a teraz na pewno już mi się znudził. Wiem że
boi się, że poszukam sobie kogoś bardziej dla mnie "atrakcyjnego". To bzdura,
ale on wie swoje. Mimo że od zawsze tłumacze mu że jego obawy i zazdrośc sa
bezpodstawne.
Wiem że popełnia wielki bład kłocąc się ze mną o te sprawy, tak bardzo
delikatne przecież. Na razie zabroniłam mu rozmawiać ze mną (czyli w praktyce
kłócić się) o seksie, ale nie wiem czy to odpowiednia droga. Bo problem
istnieje nadal, a tłumienie go pomoże tylko na chwilę.
Zupełnie nie wiem co mam robić... Jesli ktoś poradził sobie z podobnym
problemem albo potrafi mi coś mądrego poradzić - proszę o pomoc.
Piosenka