traumaa 20.06.02, 12:10 myśli, analityczne myśli,syntetyczne myśli, nie dające spokoju...za dużo myśli...jak uwolnić się od myśli, spowolnić ich bieg, wyciszyć je... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: inayat Re: opętanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 14:02 traumaa napisał(a): > myśli, analityczne myśli,syntetyczne myśli, nie dające spokoju...za dużo > myśli...jak uwolnić się od myśli, spowolnić ich bieg, wyciszyć je... medytacja-na przyklad liczenie oddechow do 10 i z powrotem przez 30 minut dziennie. polecam poniewaz testuje z powodzeniem na sobie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: opętanie IP: *.abo.wanadoo.fr 20.06.02, 14:10 akcja akcja akcja - rob cos, nad aktywnie, wykoncz sie fizycznie, idz na basen... Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: opętanie 20.06.02, 14:45 Nic nie robic. Niech sie kotluja, wkrotce same ucichna. Tlumienie ich na sile spowoduje ze beda wylazic kazda szczelina i bedzie jeszcze gorzej. A swoja droga, warto im sie przypatrzec, jakie sa, czego dotycza itd. mozna dojsc do ciekawych wnioskow... :") Odpowiedz Link Zgłoś
ellen Re: opętanie 20.06.02, 16:43 Sport do utraty tchu. W zmęczonym ciele spokojny duch. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miriah Re: opętanie IP: *.kth.pl 20.06.02, 19:08 zgadzam się z Tobą kwieto, nie zagłuszać myśli, ale raczej poszukać jakie uczucia one wywołują i spróbowac pobyć z nimi, np. jeśli lęk powtarzać sobie Boję się czuje lęk, no tak właśnie czuje lęk, ale.. zaraz zaraz od lęku się nie umiera itp...Chodzi o to by odwrócić uwage od tych pędzących myśli przenieść ją na siebie i swoje uczucia. Pewien mądry terapeta i zenista poradził mi zebym mówiła witaj lęku, złości, żalu itp., dziękuje ci że jesteś , na pewno co coś się zjawiłes, dziękuję Ci ogromnie, i wtedy lęk czy coś innego dziwi się że nie odganiasz go nie zagłuszasz i odchodzi. Sprawdziłam na sobie wielokrotnie polecam wszystkim, działa nawet na ból fizyczny np. głowy czy brzucha. Pozdrawiam. m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: migrena Re: opętanie IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.02, 02:27 to nie jest takie proste - powtarzac sobie... moje mysli galopuja, dochodza do realnych wnioskow, ktore mnie przerazaja. co z tego, ze nie zostane sama, kiedy jestem sama, mimo partnera u mojego boku... on odchodzi psychicznie. boje sie tego. nawet kiedy sie kochamy, czje, ze nie ma go przy mnie. my dziewczyny czujemy to wyraznie. I co wtedy z takim strachem??? Tez mam go witac z ochota??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miriah Re: opętanie IP: *.wspolczesna.pl 25.06.02, 11:36 Gość portalu: migrena napisał(a): > to nie jest takie proste - powtarzac sobie... > > moje mysli galopuja, dochodza do realnych wnioskow, ktore mnie przerazaja. > co z tego, ze nie zostane sama, kiedy jestem sama, mimo partnera u mojego > boku... on odchodzi psychicznie. boje sie tego. nawet kiedy sie kochamy, czje, > ze nie ma go przy mnie. my dziewczyny czujemy to wyraznie. > I co wtedy z takim strachem??? Tez mam go witac z ochota??? Wyobraź sobie, że mogę pod Twoim listem podpisać moje imię, ja też własnie tak czuję się w swoim związku, czuję przede wszystkim odrzucenie, samotność mimo tego że ktoś ze mną je, śpi, ogląda tv. W tej chwili przyjmuję te wszystkie uczucia, absolutnie nie robię tego z ochotą, więcej - bardzo cierpię. Więc dlaczego to robię? Bo uświadomiłam sobie, że doznawałam juz tego wszystkiego w dzieciństwie, ale wtedy niektórych uczuć nie pozwalano mi wyrażać, a od reszty trudnych uczuć uciekałam w towarzystwo, alkohol, dragi, na szczęscie też w sztuke i pasję, dlatego nie stoczyłam się. Więc jeśli wtedy nie przezyłam tych uczuć, chcę zrobić to teraz, aby nie odezwały mi się za jakiś czas, albo w kolejnym związku, jak ten mi się rozleci, bo nie zniose tej samotności. Poniewaz nie wyraziłam ich wtedy to teraz wybrałam takiego partnera, który mi to wszystko zaserwował, takiego potrzebowałam by być w emocjonalnym środowisku naturalnym. Wierzę, że jak pozwolę być tym uczuciom, wypełnić się im, "wyczuć", to będę miała szanse na partnera, który będzie mnie kochał i opiekował się mną, bo takiego rzeczywiście będę przyciągać i nie będę samotna. W tej chwili już zaczynam dostrzegać coś takiego, ze większość tych przykrych uczuć to przeniesienie z mojego ojca na partnera, więc nie wszystkiemu jest on winny. Wierzę że mi się uda. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: opętanie 25.06.02, 11:41 Piekne slowa... Nawet najgorszy lek mozna "przywitac z radoscia" - i o wiele lepiej pozwolic mu sie rozlac po calym sobie, bo wtedy mozna zobaczyc jakie struny porusza, czego dotyka, gdzie boli. Wymaga to troche aktywnej uwagi, ale wprawa przychodzi bardzo szybko. I wtedy mozna cos z tymi lekami, cierpieniami zrobic - bardzo czesto okazuje sie, ze nie sa one tak straszne jakby sie wydawalo. A blokujac je, eskalujesz cierpienie i sprawiasz, ze staje sie nie do przebycia Odpowiedz Link Zgłoś