Dodaj do ulubionych

Czy liczy sie uroda? POMOCY

IP: *.larr.lodz.pl 26.09.01, 13:45
Spotykam sie z mezczyzna od kilku miesiecy. Jest kims o bardzo dobrym sercu,
mozna mu ufac i wiem, ze to jest mezczyzna ktory mnie nie zdradzi ani nie
skrzywdzi. Czesto razem wyjezdzamy, spedzamy wspolnie duzo czasu. Im dluzej go
znam tym czesciej mnie mile zaskakuje. Jest jednak jedno "ale" On nie jest
atrakcyjnym mezczyzna i nie podoba mi sie. A poza tym, nie kocham go. Tłumacze
sobie ze milosc rodzi sie powoli. Ze milosc zaczyna sie tam gdzie fascynacja
sie konczy. Ale rzecz w tym, ze brakuje mi tej magi, tej iskry, jaka zawdziecza
sie milosci. Brak mi szalenstwa, porozumienia bez slow, takiego uczucia
zakochania. Nigdy tego nie czulam.
Z drugiej strony wiem ze takich wartosciowych mezczyzn nie spotka sie co dzien.
Czy powinnam nie patrzec na jego urode i byc z nim bo jest kims dobrym i
spokojnie czekac na uczucie, jakie moze sie dopiero narodzic?
Czy to jeszcze nie to?

POMOZCIE prosze, nie wiem co robic
Obserwuj wątek
    • Gość: momo Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: *.cezex.pl 26.09.01, 14:09
      Droga ewo, odpowiedz ile masz lat? Bo być może jesteś jeszcze w takim wieku,
      kiedy uroda się liczy, bo dziewczyna jakoś łączy artakcyjność fizyczną z
      łatwiejszym zaangażowaniem emocjonalnym. Akurat tak się składa,że dla mnie
      nigdy to nie stanowiło problemu, jeśli ktoś odpowiadał mi charakterem, to i
      magia i ogień się pojawiały bez problemu. z drugiej strony sama musisz być
      uczciwa wobec siebie najpier i odpowiedz sobie na pytanie: czy warto wiązać sie
      z kimś TYLKO dlatego że jest wartosciowym człowiekiem i boisz się samotności?
      wartopściowi ludzi jeszcze chodzą po ziemi, a może tak być że spotkasz kogoś
      kiedyś i wartościowego i zwajającego Cię z nóg bo bedzie miał to coś co sprawi
      że zakochasz sie do szaleństwa. Myślę, ze wiesz co robisz i życze ci
      powodzenia, ale nic na siłę , pamietaj o tym, pozdrawiam, momo
    • Gość: soso Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: 195.41.66.* 26.09.01, 14:13
      Spokojnie. Pozwol aby wypadki toczyly sie we wlasnym, spokojnym rytmie. Traktuj
      go tak, jak to czujesz, moze jak fajna osobe do towarzyszenia w wyprawach. To
      tez jest forma bycia razem choc moze nie milosc. Czasami mamy takie okresy w
      zyciu, ze po prostu trudno jest nam wzbijac sie na wyzyny. Niech wiec bedzie
      zwyczajnie. To tez jest cos miec druga osobe tylko do wspolnego spedzania czasu.

      Widac jednak, ze cie to dreczy. Na takie rozterki najlepsza jest bardzo szczera
      rozmowa. Sprobuj po prostu siedzac obok niego powiedziec to co piszesz do nas.
      I nie boj sie, ze moze to go zaboli. Moze skutek bedzie taki, ze nagle
      uswiadomicie sobie wasze miejsce wzgledem siebie.

      - Wiesz, nie kocham Cie.
      - A to dobre. Ja tez Cie nie kocham ale balem sie to powiedziec aby Cie nie
      zranic. Co za ulga.

      To dialog za jakiegos filmu. Oni byli niby para i tak wszyscy ich odbierali ale
      w srodku nic sie nie iskrzylo. To tylko film ale czasami moze dobra recepta na
      prawdziwe zycie.





      • Gość: ewa do soso IP: *.larr.lodz.pl 26.09.01, 14:17
        Rozmawialam z nim, jak z prawdziwym przyjacielem. Mowie mu to co wam. On, wie
        ze nie kocham go. Uwaza jednak, ze wszystko wymaga czasu. Ze moze lepiej zeby
        nasze uczucie rodzilo sie powoli niz miałby to byc szał i fascynacja, ktora tak
        szybko sie konczy. TYle ze nie wie, ze nie podoba mi sie jako mezczyzna. To
        dlatego tez jestem pełna rozterek.
        • Gość: soso Re: do soso IP: 195.41.66.* 26.09.01, 14:30


          Kiedys bylem dokladnie w takie samej sytuacji. Ona zakochana w innym, ktory
          gdzies tam za granica a ja smalacy cholewki do niej. Z poczatku nie wiedzialem,
          dlaczego tak opornie wszystko idzie. No bo niby razem do kina, wspolne herbatki
          w niedziele i mila mamusia a z dziewczyna nijak nie mozna bylo posunac sie do
          przodu. W koncu oswiecila mnie jak wyglada sytuacja i pomoglo od razu.
          Zaczelismy sie spotykac juz tylko by pogadac a bez tego naciskania na serce. A
          ja? Ja zaczalem rozgladac sie dookola za kims innym dla potrzebujacego serca.
          Tak wiec moze dobrze jest powiedziec mu, ze nie jest w twoim typie i ze wedlug
          ciebie nigdy nic z tego nie bedzie. Moze w pierwszej chwili wydac ci sie, ze
          nie pomoglo i ze on nadal probuje ale po jakims czasie wszystko do niego dotrze
          i wasze stosunki sie 'ureguluja'. Tak mi sie wydaje. Niestety, tan bol jest
          konieczny.

          Jedna z moich kolezanek kiedys powiedziala do swego adoratora, ze
          jest 'niemeski'. Pisal wiersze, nosil kwiaty i byl do przesady delikatny a ona
          potrzebowala wielkiego mezczyzny, moze niedomytego i grubianskiego ale wlasnie
          takiego. No i pomoglo. Przestal pisac - ten poeta - a ona jest teraz z duzym,
          troche niedomytym i troche grubianskim. Ale jest im dobrze. Jezeli chcesz byc w
          porzadku to jednak musisz byc odwazna i szczera. Moze to i tobie pomoze w
          uswiadomieniu sobie, czego naprawde szukasz.










          • Gość: Xena tym razem do soso IP: *.acn.waw.pl 26.09.01, 16:09
            Soso, bardzo mi się podoba to, co napisałeś.
            Pozdrawiam :)))
        • Gość: soso Re: do soso IP: 195.41.66.* 26.09.01, 15:07


          Kiedys bylem dokladnie w takie samej sytuacji. Ona zakochana w innym, ktory
          gdzies tam za granica a ja smalacy cholewki do niej. Z poczatku nie wiedzialem,
          dlaczego tak opornie wszystko idzie. No bo niby razem do kina, wspolne herbatki
          w niedziele i mila mamusia a z dziewczyna nijak nie mozna bylo posunac sie do
          przodu. W koncu oswiecila mnie jak wyglada sytuacja i pomoglo od razu.
          Zaczelismy sie spotykac juz tylko by pogadac a bez tego naciskania na serce. A
          ja? Ja zaczalem rozgladac sie dookola za kims innym dla potrzebujacego serca.
          Tak wiec moze dobrze jest powiedziec mu, ze nie jest w twoim typie i ze wedlug
          ciebie nigdy nic z tego nie bedzie. Moze w pierwszej chwili wydac ci sie, ze
          nie pomoglo i ze on nadal probuje ale po jakims czasie wszystko do niego dotrze
          i wasze stosunki sie 'ureguluja'. Tak mi sie wydaje. Niestety, tan bol jest
          konieczny.

          Jedna z moich kolezanek kiedys powiedziala do swego adoratora, ze
          jest 'niemeski'. Pisal wiersze, nosil kwiaty i byl do przesady delikatny a ona
          potrzebowala wielkiego mezczyzny, moze niedomytego i grubianskiego ale wlasnie
          takiego. No i pomoglo. Przestal pisac - ten poeta - a ona jest teraz z duzym,
          troche niedomytym i troche grubianskim. Ale jest im dobrze. Jezeli chcesz byc w
          porzadku to jednak musisz byc odwazna i szczera. Moze to i tobie pomoze w
          uswiadomieniu sobie, czego naprawde szukasz.










          • Gość: Sen Jeszcze jedna historia prawdziwa IP: 217.153.50.* 28.09.01, 17:29
            On zakochany po uszy, ona twierdzi, że również.
            Po jakims czasie ona z koleżanką wieją z domu na letniak.
            Po powrocie ona opowiada swojemu chłopakowi:
            wiesz była niezła paczka, dobrze mi komin przeczyścili.
            On nie bardzo w naiwności ducha wie o czym ona,
            uśmiechając się, mu opowiada.
            Pyta: co to znaczy co powiedziałaś ?
            Odpowiada mu uśmiech. Może politowania ?
        • Gość: Xena Re: do soso IP: *.acn.waw.pl 26.09.01, 16:05
          Ewo, życzę Ci wprawdzie wszystkiego najlepszego, ale jakos czarno widzę
          przyszłość tego związku.
          Z tego, co piszesz, wnioskuję, że on Cię kocha i ma w stosunku do Ciebie
          poważne zamiary, ale jest delikatny, wyrozumiały i nie narzuca się ze swoim
          zaangażowaniem emocjonalnym. To bardzo dobrze świadczy o tym mężczyźnie i
          choćby dlatego jesteś mu winna uczciwość. Ja przez uczciwość rozumiem w tym
          przypadku jednoznaczną deklarację, bez budzenia niepotrzebnych nadziei, bez
          wygodnego dla Ciebie i asekuranckiego uchylania sobie furtki w stylu: "może
          kiedyś...", "potrzebuję czasu..." itp. To są takie okruszki nadziei, quasi-
          obietnice, których nie powinnaś składać, skoro ich dotrzymania nie możesz być
          pewna. Niby niczego nie gwarantujesz, ale jednak w ten sposób pozwalasz mu się
          łudzić, związujesz go niejako ze sobą, sobie pozostawiając drogę odwrotu.
          Pozwól mu, Ewo, odejść (Twoje wahanie jest wszak taką psychiczną smyczą, na
          której go trzymasz), licząc się z konsekwencjami. Jeśli kiedyś się okaże, że
          jednak umiałabyś go kochać - to trudno, czasem takie akty rozpoznania przychodzą
          za późno - ale chyba zgodzisz się ze mną, że nie możesz pozbawiać go szansy
          szczęśliwego życia u boku innej kobiety tylko dlatego, że Ty ciągle "nie wiesz".
          Kontakt z nim jest dla Ciebie - jak zdążyłam się zorientować - czymś
          wartościowym i cennym, i wierzę, że takie załatwienie sprawy nie zaprzepaści
          szans na prawdziwą przyjaźń.
          Acha, ale nie mów mu, że Ci się nie podoba jako mężczyzna - to raniące i zbędne
          wyznanie

          • Gość: Malwina Re: do X IP: *.abo.wanadoo.fr 26.09.01, 16:13
            i co tu dodac, swietnie i slusznie napisane :-)
            • Gość: Wredna Re: do X IP: *.90.25.79.Dial1.Washington1.Level3.net 26.09.01, 16:25
              A ja sie tylko zastanawiam kto tu jest brzydki. Czy Ewa czy adorator?
              • Gość: soso Re: do X IP: *.njl.dk 26.09.01, 17:41
                Xena ladnie to ujela i dostrzegla nowe rzeczy - np. nie ran go mowiac, ze nie
                podoba ci sie jako mezczyzna. Moze to dobra rada ale jakos delikatnie jednak
                mozna by sprobowac. W koncu nie jest przeciez w twoim typie i to jest wazne w
                sprawie.




                • Gość: Xena do soso IP: *.acn.waw.pl 26.09.01, 22:52
                  Zgadzam się, że istotnym elementem tej historii jest brak akceptacji u Ewy
                  fizyczności partnera. Tym niemniej nie wiem, czy jest sens o tym mu mówić, bo
                  wszak operacji plastycznej sobie nie zrobi, czyż nie, a takie oświadczenie może
                  tylko niepotrzebnie zachwiać jego poczuciem własnej wartości jako mężczyzny. Po
                  prostu nie wyobrażam sobie, w jaki sposób można delikatnie dać komuś do
                  zrozumienia, że jest - co tu dużo mówić - brzydki. Ja osobiście wolałabym
                  usłyszeć tekst "Nie mogę być z tobą, bo do siebie nie pasujemy" - czy jakąś
                  mniej lub bardziej poetycką wariację na ten temat - niż zawsze brutalne, choćby
                  nie wiem, jakim lukrem polane, stwierdzenie, że ktoś się mnie zwyczajnie
                  brzydzi, bo mam za grube uda, zbyt perkaty nos i pryszcza na policzku. Pewnie
                  bierze się to stąd, że to wygląd najczęściej stanowi źródło naszych mniej czy
                  bardziej utajnionych i/lub urojonionych kompleksów - i na tym punkcie jesteśmy
                  najbardziej przeczuleni.
                  Przepraszam, jeśli zbyt pospiesznie i na wyrost generalizuję, ale chciałam
                  przedstawić tylko swój punkt widzenia na tę sprawę.

                  Pozdrawiam
    • Gość: Zosia Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 23:17
      Droga Ewo! Piszę z własnego doświadczenie. Miałam 23 lata, byłam tzw. kobietą
      po przejściach - ciężka choroba mojej mamy, potem jej śmierć, moje nieudane
      małżeństwo zakończone rozwodem, potem facet, z którym byłam rok, dowiedziałam
      się, że mnie zdradza - byłam bardzo załamana. Wtedy poznałam jego, delikatny,
      wyrozumiały, czuły, romantyczny. Zakochany we mnie a ja nic do niego nie
      czułam, podobnie jak u ciebie, nie podobał mi się jako mężczyzna. Myślałam
      sobie, że uroda to nie wszystko, że pokocham go z czasem, dobrze mi się z nim
      rozmawiało, ktoś wreszcie się mną zainteresował. I tak wytrwałam z nim w
      związku 7 lat. Przez ten okres co 2 tygodnie zadawałam sobie pytanie czy go
      kocham. Ciągle nie umiałam znaleść odpowiedzi. Zaczęliśmy razem mieszkać, a ja
      żyłam cały czas w rozterce. Nie chciałam go ranić, więc nic mu nie mówiłam.
      Ale tak na prawdę oszukiwałam siebie i jego. Doszło do tego, że lekarze
      stwierdzili u mnie depresję. Rozpoczęłam leczenie, to skomplikowało sprawę
      jeszcze bardziej. On się mną opiekował, ja doszałam do wniosku, że nikt inny
      mnie nie zechce, osobę znerwicowaną i chorą. Do seksu prawie nie dochodziło,
      wymawiałam się chorobą on był dalej dobry więc nie naciskał. I nagle któregoś
      dnia powiedziałam sobie dość. Szczerze mu powiedziałam, że bardzo go
      przepraszam ale go nie kocham i pewnie już nigdy nie pokocham. Była to bardzo
      trudna rozmowa, bo czułam się szalenie nie w porządku wobec niego i bałam się
      nawrotu choroby i mojej samotności.
      Teraz od trzech lat jestem związana z facetem, którego gdy pierwszy raz
      zobaczyłam to określiłam go jako "brzydki". A jednak coś zaiskrzyło, bardzo
      pociąga mnie jako mężczyzna i na prawdę czuję, że go kocham, choć wcale nie
      jest taki delikatny jak jego poprzednik. Przeciwnie nie raz potrafimy się
      nieźle pokłócić. Jestem szczęśliwa i zadowolona z życia. Mój były również
      poznał dziewczynę, która go kocha i poukładał sobie życie. Choć do dzisiaj mam
      wyrzuty sumienienia to nie żałuję, że podjełam decyzję o rozstaniu. Szkoda
      tylko, że zabrałam sobie i jemu aż 7 lat. Ale kolejnej depresji nie mam do dziś
      i czuję się teraz szczęśliwym człowiekiem.
    • Gość: monis Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: 195.94.222.* 27.09.01, 09:05
      Jakis czas temu mialam podobny problem. Spotkalam sie kilka razy z facetem, a
      po jakims czasie uswiadomilam sobie ze nie jestem w stanie sie do niego
      przekonac. Mimo faktu ze jest bardzo brzydki, wiem ze nie spotykam sie z nim z
      wielu innych powodow. Widze ze w Twoim wypadku wyglad partnera nie jest chyba
      decydujaca kwestia czy z nim byc czy nie, ale pozwol ze zalacze do mojego postu
      wypowiedz mojej przyjaciolki, ktora z kolei dostala te rady od swojej ciotki:

      1. Having an ugly man is the BEST THING YOU CAN HAVE IN YOUR LIFE for the
      following reasons:

      - he will adore you cos even when pregnant, sweaty and with a big horrible
      belly you will always be more pretty than him
      - he will be thankful that you love him even though he´s ugly
      .- women won´t try to steal him from you
      - he won´t try to cheat on you cos he is shy to ask women out cos he thinks
      they would refuse him
      - he will probably be a loving husband and a father with a strong sense for
      family duties
      - men do not need to be pretty that´s your role
      - his ugliness will underline your beauty and he will be bursting with
      pride for having you and will treat you as a queen
      - he will love you more than he loves himself

      2. Pretty men are usually:

      - machos, in love with themselves, in the showy-offy A. Banderas style
      - will seduce you and leave you for the first more pretty woman
      - will leave you when you grow ugly with pregnancy
      - won´t give a damn shit about you when you are in mid thirties
      - jealousy will torture you to death when you see the way women look at him
      and flirt with him
      - every woman on the street will try to steal him from you and you will
      ruin your life worrying whether he is faithful to you or not
      • Gość: Malwina Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: *.abo.wanadoo.fr 27.09.01, 09:40
        (i tu powinnam strzelic cos o uzywaniu jezykow obcych na polskojez. forum ale ze nie jestem zazdrosna
        i malostkowa to nic wam nie powiem ;-) )

        To nie tylko sprawa urody, bo przeciez nie wszyscy jestesmy z pieknosciami, to sprawa alchemii,
        feromonow, przyciagania ...I na to nic nie poradzisz.
        • Gość: Lucy Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: 195.94.198.* 27.09.01, 11:55
          Uroda jest chyba rzeczą bardzo względną. Jak to się mówi "nie to ładne, co
          ładne tylko to, co się komu podoba". Mój mąż obiektywnie nie jest przystojnym
          facetem, a ja za nim świata nie widzę. A najciekawsze jest to, że z początku,
          jak go poznałam, wcale, ale to wcale mi sie nie podobał. Fascynacja przyszła
          później, jak już się dobrze poznaliśmy i wtedy odkryłam, że jego obiektywne
          fizyczne wady dla mnie są zaletami.
          • Gość: Wredna Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: *.157.56.243.Dial1.Washington1.Level3.net 28.09.01, 03:43
            Prosze nie ignorowac mojego pytania...
            Kto byl brzydki? Ewa czy adorator?
        • kasiaaa Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY 29.09.01, 10:15
          Mnie sie bardzo podoba to co napisala Malwina. Moze to
          naiwne ze czlowiek wierzy w milosc od pierwszego
          wejrzenia. Ale tak zgadzam sie ze jak kogos widze po
          raz pierwszy to wiem na co bym mogla sobie z ta osoba
          pozwolic. Trwanie w takim czyms ,wzajemne zwodzenie sie
          nie zaprowadzi do niczego dobrego.. Trzeba sprawe
          postawic jasno ale oczywiscie delikatnie i nie w ten
          sposob zeby wymawiac komus jego szpetote czy brak
          atrakcyjnosci ( nie ma czlowieka uniwersalnego). Nie
          rancie sie wzajemnie..... zyc z takimi wyrzutami
          zadreczajac sie podobnymi pytaniami chyba nie mozna..
        • Gość: renka Re: kto powiedzial, ze FORUM tylko dla Polakow(po polsku) ? IP: *.sympatico.ca 01.10.01, 01:24
          Od razu mnie szlag trafia na takie wypowiedzi , ze na polskojezycznym forum to
          tylko po polsku.To typu: Polska tylko dla Polakow. Niektorzy Polacy to
          poligloci, Malwino.
          • Gość: Yellow Re: kto powiedzial, ze FORUM tylko dla Polakow(po polsku) ? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.10.01, 09:31
            tak. ja na przyklad posługuję się wegierskim, a angielskiego nie w ząb. wiec
            dla polki - poliglotki prosze to przetłumaczyc na wegierski, bo dla odmieny
            szlag trafi mnie.
    • miriah Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY 28.09.01, 10:02
      Mówiąc krótko, liczy się to co akurat dla Ciebie się liczy, nie ma znaczenia co
      sądzą inni, zastanów się co dobre jest akurat dla Ciebie. Jeśli zastanawiasz
      się nad jego urodą najwyraźniej liczy się ona dla Ciebie i to jest
      najważniejsze. Nie zmuszaj się do bycia z kimś kto Ci się nie podoba.
      Miriam
      • Gość: lil Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: 212.182.26.* 28.09.01, 15:43
        Czesc, Ewo. rozumiem Twoja trudna sytuacje, sama bylam
        w podobnej. to znaczy o tyle, ze ktos taki byl w moim
        zyciu. odrzucilam go, i wtedy i dzis uwazalam, ze robie
        to dla jego dobra (jakkolwiek to brzmi). teraz jestem
        sama, bardzo samotna, on sobie wreszcie kogos znalazl
        (po jakichs 4 latach czekanie i przeczekiwania moich
        kolejnych "porazek"). wiem, ze bylby swietnym
        partnerem, mezem, ojcem. ale poniewaz jest tak dobrym
        czlowiekiem, balam sie o niego, bo znam siebie, i wiem,
        ze jakby przyszla milosc (albo cos m-podobnego),
        skrzywdzilabym go. moim zdaniem, to kwestia uczciwosci.
        czy zostaniesz z nim, jak spotkasz kogos, kogo uznasz
        za tego jedynego? moze to po prostu poczekalnia? nie
        sadze cie, ciagle robie zle rzeczy za cene "bycia z
        kims". i chyba nie o urode tu chodzi.
    • Gość: Breslau Re: Czy liczy sie uroda? POMOCY IP: *.koof.com.pl 30.09.01, 22:42
      uroda jest wazna, ale nie az tak wazna, aby mogla przycmic inne na ogol
      bardziej istotne w zwiazku cechy np. uczciwosc... bo wedlug mnine piekny z
      wygladu nie jest rowny pieknemu z charakteru, o ile wszyscy ludzie nie sa
      rowni;-), a to czy dana osoba potrafi wiazac sie z osoba nie atrakcyjna
      fizycznie to kwestja osobista...
      • Gość: renka Re:mezczyzna dla Ewy IP: *.sympatico.ca 01.10.01, 01:29
        Poczekaj, az sie kompletnie nim znudzisz, kochanie.A moze odwrotnie , kliknie
        cos? Bo jak ma byc slimaczo i szaro, bez zadnych zaiskrzen to po co to ciagnac.
        • Gość: Malwina Re: zeby sie czepiac... IP: *.abo.wanadoo.fr 01.10.01, 11:30
          najlepiej miec prawdziwe powody (a tych nie brak !)
          -sledzic dyskusje na forum to sie zrozumie ze moja wypowiedz o jezykach jest ironiczna odpowiedzia na
          zarzut postawiony mi za JEDNO zdanie po francusku !
          i to by bylo na tyle :-)

          • Gość: JK Bo trzeba wszystkim wiedzieć, że Malwina mieszka we Francji ! IP: 217.153.50.* 01.10.01, 15:53
            Tak. I ona jak w Polsce rozmawia po polsku to co chwilę mówi: "ja po polski nie
            dobry bo dużo zapomnieć do we Frans ja mówić francuski", We Francji jest kłopot
            bo rzadko kto ją rozumie, szczególnie Francuzi.
            A tak powaznie Malwina: ty nie masz nic mądrego do powiedzenia. Puszysz się,w
            czasach kiedy co drugi Polak zjechał całą Europę, tym, że mieszkasz we Francji.
            Byłem tam kilkakrotnie i co z tego ? Byłem również w parunastu innych krajach.
            Tym szyku dziś nie zadasz. Sadzisz się na jakieś końskie zrywy, twoje
            wypowiedzi są bez składu i ładu. Siedź sobie tam i daj nam spokój. Wiemy, że
            jesteś we France. Oui, oui.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka